netkobietyWszystkie działy
Wychowanie, zdrowie i edukacja dziecka

Cukierkowa magia czy orka na ugorze?

43 odpowiedzi5 095 wyświetleńzałożony przez BabaOsiadła, 13.04.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Cukierkowa magia czy orka na ugorze?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 44 ]

1

Temat: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?

Czyli co sądzicie o tzw. lukrowanej wizji macierzyństwa? smile Wielogodzinne głaskanie brzusia, zero kosztów, zero trosk, zero poświęceń, brak żalu za utraconą figurą i swobodą, radosne zrywanie się kilkanaście razy w nocy na karmienie, chęć spędzania 24h na dobę z pociechą, ogromna miłość, pianie z zachwytu nad każdą kupką, całowanie uświnionego bobaska bez cienia obrzydzenia, niekończąca się cierpliwość i to "ooooooch, dziecko to najpiękniejsze, co mogło mi się przytrafić, jak mogłam żyć bez niego?!".

Czy u Was jest tak różowo-cukierkowo? smile I czy zauważyłyście może coś w stylu... braku przyzwolenia społeczeństwa na głośne mówienie o tym, jeśli tak NIE JEST?

2

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?

Jak wiadomo-dzieci nie mam i wcale za tym nie tęsknię, no ale mam znajomych, którzy są rodzicami i na pewno nie poleciłabym ich  do reklamy społecznej promującej rodzicielstwo, ani nawet do reklamy pieluch, w której to rodzice szczęśliwi, że dziecko robi w pieluchy, a oni mogą je zmieniać big_smile

Pamiętam, gdy Agnieszka Chylińska urodziła pierwsze dziecko i w jednym z wywiadów powiedziała, że przeżyła szok, załamanie, chciała usiąść w kącie jak najdalej od dziecka i żeby ono nic od niej nie chciała bo "oszukano ją"- tak to określiła; wmówiono jej, że macierzyństwo to właśnie same ochy, achy i miód, a konfrontacja z rzeczywistością okazała się inna.
Mimo, że to przecież osoba bogatsza niż przeciętna Polka;stać ją na pewno na całodobową nianię i nie musi zmagać się z kwestią powrotu do pracy.
W mediach (reklamom się akurat nie dziwię) przedstawia się takie matki jak opisujesz; szczęśliwe, rozpromienione, bez śladu zmęczenia na twarzy i w rozmiarze 36 w krótkim czasie po porodzie.
Jednak widocznie  plusy muszą w jakiś sposób przewyższać te minusy, skoro moi znajomi (i to nie jedna para a właściwie każda, która ma już 1 dziecko), którzy zmagają się z takimi rzeczami jak: niania czy żłobek vs. powrót do pracy, zero wyjazdów wakacyjnych przez najbliższe kilka lat, chroniczne zmęczenie (jedna z koleżanek mówi, że nie przespała ANI JEDNEJ nocy przez ostatnie 6 mies. ) brak czasu na wyjścia z koleżanką na kawę.... decydują się na kolejne dziecko. No to ja to rozumiem tak: za pierwszym razem można się czuć "oszukanym", no ale za drugim już nie smile Zatem widocznie nie ma tak źle, skoro ludzie decydują się na ten (samobójczy) czyn kolejny raz big_smile

3

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?

Mnie ciąża zaskoczyła, nie miałam parcia na dziecko, uważając, że to jeszcze nie jest mój czas. Być może też dlatego nie miałam wyidealizowanej wizji macierzyństwa, a tym samym chyba nic mnie negatywnie nie rozczarowało. To jest niewątpliwy plus.

BabaOsiadła napisał/a:

I czy zauważyłyście może coś w stylu... braku przyzwolenia społeczeństwa na głośne mówienie o tym, jeśli tak NIE JEST?

Oczywiście. U nas wciąż pokutuje obraz matki, której największym szczęściem obowiązkowo powinny być dzieci, a skoro tak, to przecież nie ma mowy, aby można było na cokolwiek narzekać. Ja widzę w tym ogromny problem, bo kiedy świeżo upieczona matka nie odnajduje się w swojej roli, to zwyczajnie boi się głośno mówić o swoich emocjach, rozterkach, wątpliwościach, rozczarowaniu.
Chyba każda z nas miewała chwile zwątpienia, wynikające czy to z ogromnego zmęczenia, czy zaskoczenia, że obrazki jakie się nam serwuje, a rzeczywistość, to dwie zupełnie różne sprawy, a jednak właśnie z powodu braku przyzwolenia i nieświadomości, że jest to zupełnie naturalne, wiele kobiet dodatkowo czuje w sobie winę. Gdyby te same kobiety wiedziały, że macierzyństwo nie jest tylko cukierkowo-kolorowe, a równocześnie mogły sobie pozwolić na wyrzucanie negatywnych emocji, byłoby to zdecydowanie bardziej zdrowe - i dla nich samych, i dla dzieci.

4

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?

Cat, znam 2 dziewczyny (z kręgu bliskich koleżanek), które nie przespały ani jednej nocy w ciągu przynajmniej 2 lat smile

Cukierkowa magia jest nie tylko w mediach. Na tym forum czasem odczuwam lekkie mdłości kiedy czytam wypowiedzi forumowiczek w stylu "dziecko to najpiękniejsze co mogło Ci się przytrafić", "na pewno od razu pokochasz maluszka" itp., itd. Wydaje mi się, że zdecydowanie lepiej byłoby propagować faktyczny stan rzeczy (czyli to, że macierzyństwo to nie jest sama słodycz i że nie każda matka fruwa w skowronkach w momencie pojawienia się dziecka) - być może zmniejszyłoby to poczucie winy u kobiet, które akurat nie bardzo mogą się odnaleźć w nowej roli.

Z kolei nie należy demonizować. Zależy co się komu trafi big_smile Ja miałam bardzo lukrowanego niemowlaka smile W przeciwieństwie do wyżej przytoczonych koleżanek - nie zarwałam żadnej nocy smile Natomiast ja sama się "wymiksowałam" z tego słodkiego opisu z pierwszego postu. Zachwyty nad kupkami, analiza ich odcieni, pragnienie spędzania każdej sekundy z dzieckiem - to nie było w moim stylu. Przekorna dusza ułatwiła mi zamknięcie uszu na wszelki nalot stereotypów ("wyrodna matka", "ty się W OGÓLE nie interesujesz dzieckiem", "powinnaś być przy dziecku a nie iść do pracy", "dziecko powinno spać z matką" big_smile "). Postępowałam wg idei "szczęśliwa mama - szczęśliwe dziecko" i szukałam takiej drogi, żeby macierzyństwo było dla mnie przyjemnością. Tak, musiałam SZUKAĆ, bo, samo z siebie, przyjemne mi się wcale nie wydawało smile

5

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?

vinnga wydaje mi się, że te hasła "dziecko to najpiękniejsze co mogło Ci się przytrafić", "na pewno od razu pokochasz maluszka" itp  wynikają po prostu z subiektywnych doświadczeń - niestety powstaje z nich podprogowa informacja: "i to jest naturalne! Jeśli będziesz mieć inaczej, wiedz, że COŚ SIĘ DZIEJE".

Moja siostra miała pod górkę; urodziła dziecko w połowie lat '90 (chyba podobnie jak Ty, Olinka?..) i pamiętam, że wtedy to dopiero byłoby tabu, gdyby sie skarżyła- a ona naprawdę nie dawała rady. Miała wtedy 22 lata, ciąża była zupełnie nieplanowana (mimo, że była świeżo upieczoną mężatką) a ona sama nie chciała za bardzo mieć dzieci. W ogóle. Takie miała nastawienie i szczerze... nie zmieniło się ono do tej pory mimo, że ma już dziecko pełnoletnie.
Pamiętam jednak już po narodzinach dziecka - wtedy odwiedziny ciotek, kuzynek, koleżanek, które za naturalny stan rzeczy uznały, że musi się ona cieszyć, musi ją przepełniać niewiarygodna radość. No...MUSIAŁA big_smile

6

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?
Catwoman napisał/a:

Moja siostra miała pod górkę; urodziła dziecko w połowie lat '90 (chyba podobnie jak Ty, Olinka?..) i pamiętam, że wtedy to dopiero byłoby tabu, gdyby sie skarżyła- a ona naprawdę nie dawała rady. Miała wtedy 22 lata, ciąża była zupełnie nieplanowana (mimo, że była świeżo upieczoną mężatką) a ona sama nie chciała za bardzo mieć dzieci. W ogóle. Takie miała nastawienie i szczerze... nie zmieniło się ono do tej pory mimo, że ma już dziecko pełnoletnie.
Pamiętam jednak już po narodzinach dziecka - wtedy odwiedziny ciotek, kuzynek, koleżanek, które za naturalny stan rzeczy uznały, że musi się ona cieszyć, musi ją przepełniać niewiarygodna radość. No...MUSIAŁA big_smile

Ja urodziłam pod koniec lat 90-tych, ale choć miałam tak sceptyczne podejście do samego zajścia w ciążę (w tym czasie, bo przypuszczam, że za jakiś czas byłoby ono jednak inne), to okres, kiedy maluch pojawił się na świecie, wspominam jako jeden z najlepszych i najpiękniejszych w moim życiu. Dodam, że jestem jedną z tych matek, które nie wyspały się chyba przez calutkie trzy lata, pomijając sporadyczne sytuacje, kiedy to wnuczek lądował na noc u dziadków.
Niemniej, podobnie jak Vinnga, wszelkie zmiany przyjęłam zupełnie naturalnie, nie głupiałam i nie piałam z zachwytu, swoim dzieckiem i jego wspaniałością nie zamęczałam otoczenia, nie trzęsłam się, za to naprawdę cieszyłam się swoim macierzyństwem. Tak zdrowo i zdroworozsądkowo wink. Nikt i nic nie było w stanie wywołać żadnego poczucia winy, gdy na przykład zajmując się sobą odpoczywałam od niemowlaka. Miałam jednak to szczęście, że absolutnie nikt nie negował moich pomysłów, nawet jeśli sama, patrząc na to z perspektywy czasu, uważam, że niekoniecznie wszystkie one były odpowiedzialne.

7

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?

Ważną rzecz napisałaś: "wszelkie zmiany przyjęłam zupełnie naturalnie" - to chyba jest najważniejsze. Przecież każdy człowiek potrafiący logicznie myśleć, mający znajomych, rodzinę, którzy mają małe dzieci wie, że noworodek daje popalić; że kupy nie pachną fiołkami, że trzeba czasem zmienić długo wyczekiwane plany (np. wypad z koleżanką, wyjazd) bo maluch zachorował i nie ma aktualnie innego wyjścia. Dla mnie jako osoby nieposiadającej dzieci to jasne a bycie matką, opieka nad dzieckiem tak do 6-7 r.ż. to totalny hardcore.
Nie wiem dlaczego tyle kobiet wierzy w bajkę, która od zarania dziejów na świecie nie miała racji bytu big_smile

8

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?

Ja przespałam wszystkie noce, bo nauczona przykładami z otoczenia od razu postawiłam na swoją wygodę młoda spała z nami w łóżku big_smile i nic mnie opinie przeciw nie obchodziły tongue

Moja ciąża była super, gdybym miała tak każdą ciąże przechodzić to mogłabym urodzić i 20 dzieci big_smile więc z mojego punktu widzenia - ciąża była cukierkowa, poród to krótki rollecoaster  i po sprawie - natomiast jak wygląda samo macierzyństwo nie było dla mnie żadną tajemnica, więc ciężko by mi było wcisnąć cukierkową wizję - pomagałam w odchowaniu 3 dzieci mojej siostry  - pamiętałam i kolki, i ząbkowania, i pieluchy i inne "uroki". I może dlatego okazało się, że ciąża i pierwsze miesiące to znacznie większy luz niż przypuszczałam big_smile

no i piękne lato było wtedy - przesiedziałyśmy z młoda parę miesięcy w ogrodzie big_smile

(musiało być fajnie, bo oprócz paromiesięcznej młodej wzięłam sobie na odchowanie szczeniaka - jakby mi było mało big_smile )

9

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?

Nim zaszłam w ciążę to myślałam tak jak napisałaś, Babo.
Godziny głaskania brzucha, śpiewanie mu kołysanek i gadanie w liczbie mnogiej.

Wraz z dniem, w którym dowiedziałam się że jestem w ciąży rozpoczęło się piekło.
Ból pleców, zgaga, wymioty i niechęć do życia...Okropnie to przechodziłam. Siedziałam i płakałam. Czułam się gruba, odizolowana od ludzi wokoło. Zupełnie jak trędowata. Do tej pory nie wiem dlaczego. Ciąża to najgorszy okres w moim życiu. Serio.

Co do macierzyństwa- nie nastawiałam się na nic. Zawsze podchodzę do wszystkiego z dystansem. Do macierzyństwa również.
Cieszę się każdą chwilą spędzoną z Luśką. Oczywiście jest wiele wyrzeczeń, obowiązków itp., ale nadrabiam to patrząc na rosnącego, charakternego brzdąca.
Mojego brzdąca. wink

10

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?
Catwoman napisał/a:

vinnga wydaje mi się, że te hasła "dziecko to najpiękniejsze co mogło Ci się przytrafić", "na pewno od razu pokochasz maluszka" itp  wynikają po prostu z subiektywnych doświadczeń

Wydaje mi się, że wprost przeciwnie smile Owszem, kobieta, która latami wyczekiwała maluszka zapewne będzie głosiła, że to najpiękniejsze co może się przytrafić, ale większość głosi takie poglądy, bo tak wypada smile Skoro im wmawiano to przed nieprzespanymi nocami to one też muszą to głosić, bo inaczej by się przyznały (w swoim odczuciu), że są złymi matkami i dziecko je nienależycie cieszy.
Zresztą ten pogląd (dziecko to najwspanialsza rzecz w życiu) wybrałam dość niefortunnie. Bo większość matek naprawdę tak uważa. Chodziło mi generalnie o wszelkie stereotypowe, oklepane stwierdzenia o tym, że macierzyństwo to sama radość, w które wiele kobiet wierzy bezkrytycznie i nie ma odwagi, nawet przed sobą, przyznać się, że często ta radość przeplatana jest goryczą...

Tak, to naturalne przyjmowanie zmian jest bardzo kluczowe. Należy nauczyć się cieszyć z dobrych stron, zaakceptować pewne ograniczenia, nie przejmować się gorszymi momentami. Jeśli kobieta nie zapomni o sobie - ma duże szanse na to, ze wyciśnie z wczesnego macierzyństwa tyle lukru, ile się tylko da smile

11

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?
Catwoman napisał/a:

Ważną rzecz napisałaś: "wszelkie zmiany przyjęłam zupełnie naturalnie" - to chyba jest najważniejsze. Przecież każdy człowiek potrafiący logicznie myśleć, mający znajomych, rodzinę, którzy mają małe dzieci wie, że noworodek daje popalić; że kupy nie pachną fiołkami, że trzeba czasem zmienić długo wyczekiwane plany (np. wypad z koleżanką, wyjazd) bo maluch zachorował i nie ma aktualnie innego wyjścia. Dla mnie jako osoby nieposiadającej dzieci to jasne a bycie matką, opieka nad dzieckiem tak do 6-7 r.ż. to totalny hardcore.
Nie wiem dlaczego tyle kobiet wierzy w bajkę, która od zarania dziejów na świecie nie miała racji bytu big_smile

Widzisz, ja doszłam do wniosku, że skoro dziecko pojawiło się na świecie, to trzeba je przyjąć z dobrodziejstwem inwentarza i zanadto się nad tym nie zastanawiając, brać wszystko, co jest z tym związane, czyli radości, ale i troski połączone z uciążliwościami. Być może właśnie mój stosunkowo młody wiek (24 lata) pozwolił mi na tę wspomnianą wcześniej lekką nieodpowiedzialność i niesamowitą elastyczność, z którą być może dzisiaj nie byłoby już tak łatwo, a która to jednak dała mi możliwość panowania rozsądku nad emocjami.
Doprawdy nie wiem jak można wierzyć, że bobaski są nie tylko ładne, ale też zawsze pachnące i obowiązkowo radośnie wyciągają do nas rączki, a w domu panuje niekończąca się idylla. Przecież opieka nad maluchem to jest naprawdę wyczerpująca praca. Jeśli ktoś wcześniej nie zdaje sobie z tego sprawy, to nie dziwię się, że łatwo przychodzi mu rozczarowanie. Mnie nie przyszło wink.

12

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?

Wychowanie dzieci to jest właśnie cukierkowa magia przeplatana orką na ugorze.
Są takie momenty, kiedy to, że jestem matką czyni mnie najszczęśliwsza osobą na świecie, ale są tez takie, że jak bym mogła, to wystrzeliłabym te moje bachorki w kosmos, jak najdalej.
I podobnie jak Olinka zachodząc w ciążę nie miałam jakiś specjalnych oczekiwań co do dzieci. Czasem, w szczególnie ciężkich momentach pocieszałam się myślą, że jeszcze parę lat i będa samodzielne. wink

13

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?
bbasia napisał/a:

Wychowanie dzieci to jest właśnie cukierkowa magia przeplatana orką na ugorze.
Są takie momenty, kiedy to, że jestem matką czyni mnie najszczęśliwsza osobą na świecie, ale są tez takie, że jak bym mogła, to wystrzeliłabym te moje bachorki w kosmos, jak najdalej.
I podobnie jak Olinka zachodząc w ciążę nie miałam jakiś specjalnych oczekiwań co do dzieci. Czasem, w szczególnie ciężkich momentach pocieszałam się myślą, że jeszcze parę lat i będa samodzielne. wink

dokładnie też tak uważam

zachodząc w ciąze, myslałam jak bedzie,spodziewałam się kolek,nieprzespanych nocy ,chorób itd
przyznam że się zdziwiłam ale pozytywnie bo moje dzieci od urodzenia są prawie bezproblemowe
kolek nie było,noce nieprzespane,wiadomo przy małym dziecku się nie obejdzie,ale nie były zarwane,choroby nas omijają itd
wiadomo czasem ma się dosyć,ale to są takie chwilowe napady kiedy mam ochotę dzieci zostawić i iść sobie w cholerę big_smile
ale ogólnie mówiąc jest dobrze

14

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?

U nas bylo tak. Najpierw wogole nie myslalam o dzieciach, potem jak to tego dojrzalam, to dluuugo nie wychodzilo, - kiedy wreszcie sie pojawila pierwsza, to byla tak wyczekana, ze pojawienie sie jej bylo szczytem marzen i szczescia, a macierzystwo jawilo mi sie niczyn kraina mlekiem i miodem plynaca.

Coz, jak nietrudno sie domyslic, upadek byl bolesny big_smile Z oblokow szybko musialam ewakuowac sie na ziemie, i zweryfikowac poglady nt macierzynstwa. Baaardzo ciezko bylo na poczatku, uff.

15 Ostatnio edytowany przez Gary (2014-04-16 13:39:15)

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?

Warto mieć dzieci... smile smile Warto to przeżyć. Tak samo jak warto spróbować seksu. Kto nie próbował ten nie wie.

Czy to orka na ugorze? Tak... chwilowo trzeba w nocy wstawać, pieluchy zmieniać, dbać, aby się dziecko nie zabiło co parę minut, wydawać dużo pieniędzy.

Czy jest cukierkowo? Nie jest niestety...

Ale dziecko to jest człowiek, którego znasz od urodzenia, dla którego jesteś najważniejszą osobą w życiu (przez jakiś czas), którą wychowujesz, spędzasz z tą osobą czas. To jest ktoś, kto idzie z Tobą przez życie.

Czy można iść przez życie samemu? Pewnie można i pewnie można być w takim życiu szczęśliwym. Czy można iść przez życie bez dzieci? Pewnie można i pewnie da się być w takim życiu szczęśliwym.

Ja jednak wybieram inną drogę do szczęścia -- ani nie samemu, ani nie bez dzieci.

Najgorzej jest dotrwać do porodu -- jak się urodzi zdrowe, to 50% sukcesu w całym życiu dziecka. Potem trzeba dotrwać, aż samo nie będzie chciało się zabić z byle okazji, jak nie będzie trzeba zmieniać pieluch, jak będzie dalej zdrowe -- to 90% sukcesu. Pierwsze trzy latka są ciężkie. Potem już z górki.

ale są tez takie, że jak bym mogła, to wystrzeliłabym te moje bachorki w kosmos, jak najdalej.

Zamiast wystrzelić ich w kosmos lepiej po prostu wyjść samej gdzieś...

są takie chwilowe napady kiedy mam ochotę dzieci zostawić i iść sobie w cholerę

A nie można wyjść w cholerę na dwa dni? Pewnie można...

16

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?
Gary napisał/a:

Pierwsze trzy latka są ciężkie. Potem już z górki.

Pewien jestes?:) Poczekaj jak 14-latek zacznie wagarowac, klac, pic, cpac czy inne ekscesy fundowac - wtedy te pierwsze 3 lata beda wydawaly sie utraconym rajem:) Mialam szczescie, ze mnie te trudne lata jakos ominely ale popytaj znajomych:))
Kiedys kolega mnie "pocieszyl" w chwili malego zalamania, wlasnie z powodu braku snu i czasu, ze najgorsze w wychowaniu dziecka jest pierwszych 18 lat:)

Zreszta z perspektywy lat to te niedogodnosci jak pieluchy, kupki, kolki, zupki itp. odchodza w niepamiec i zostaja czesciej te mile wspomnienia. Mnie jest czasem smutno kiedy patrze i patrze a z mojego malego babelka chetnego do wskakiwania na kolana wyrasta duza pannica, ktora nie chce juz isc tak chetnie za reke ani dac buzi przy kolezankach:) Ma za to inne zalety, da sie z nia pogadac i na rowerach gdzies wyskoczyc:)

17

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?

Poczekaj jak 14-latek zacznie wagarowac, klac, pic, cpac czy inne ekscesy fundowac - wtedy te pierwsze 3 lata beda wydawaly sie utraconym rajem:)

Ja nie wagarowałem, nie kląłem, nie piłem, nie ćpałem. A twoja córka? Pewnie też nie... Jednak na to pytanie dam rady odpowiedzieć za kilka lat. Teraz jestem zadowolony, że jak nie mam dziecka na oku, to wiem, że nie włoży palców do kontaktu, nie wypadnie przez okno, nie połknie szpilki... -- czyli nie ma zagrożenia życia.

18

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?
Gary napisał/a:

Poczekaj jak 14-latek zacznie wagarowac, klac, pic, cpac czy inne ekscesy fundowac - wtedy te pierwsze 3 lata beda wydawaly sie utraconym rajem:)

Ja nie wagarowałem, nie kląłem, nie piłem, nie ćpałem. A twoja córka? Pewnie też nie... Jednak na to pytanie dam rady odpowiedzieć za kilka lat. Teraz jestem zadowolony, że jak nie mam dziecka na oku, to wiem, że nie włoży palców do kontaktu, nie wypadnie przez okno, nie połknie szpilki... -- czyli nie ma zagrożenia życia.

Nie, no ja swieta nie bylam ale bywaly gorsze egzemplarze:) Tak sie mowi, ze male dziecko maly klopot, duze dziecko..

Moja corka to aniol w porownaniu do niektorych przypadkow. Ale ma dopiero 12 lat, jeszcze wszystko przed nia. Chociaz gdyby miala pazury pokazywac, to pewnie juz by zaczela.

19

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?

Mam pytanie do rodziców: kiedy się ta cukierkowa magia kończy?

20 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-04-16 15:12:35)

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?

Nigdy big_smile
Moze czasem brakuje cukierkow, ale magia się nigdy nie konczy : )))

21

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?

bywa różnie i cukierkowo i trudno
ale jak dzisiaj to wszystko wspominam a jestem mamą z czasów tetrowych pieluch, to ten czas był ...magią

nie wiem kiedy minęło 26 lat,tyle dzisiaj ma mój syn a ja pamiętam zapach mojej kruszynki...widzę te malutkie stopki i rączki...

22

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?
in_ka napisał/a:

(...) a ja pamiętam zapach mojej kruszynki...widzę te malutkie stopki i rączki...

Prawda? wink Dosłownie kilka dni temu powiedziałam mojemu synowi, że na chwilę mógłby się cofnąć do tamtych czasów, kiedy to co jakiś czas podbiegał, łapał mnie za nogi, jakby sprawdzając czy ta mama wciąż jest wink. Człowiek ma wówczas takie niesamowite poczucie, że jest dla dziecka całym jego światem, oazą bezpieczeństwa, nauczycielem, przewodnikiem, ale też ponosi za to nowe życie ogromną odpowiedzialność. To jest piękne...

23

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?

Nawet nie wiecie jak ja bym chciała do tej orki wink

24

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?

masochiści big_smile

25 Ostatnio edytowany przez Madzia92 (2014-04-17 11:27:30)

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?

Witam smile Jako młoda dziewczyna( czytaj dopóki zaszłam w ciąże ) byłam "Anty do dzieci " omijałam szerokim łukiem dzieci mamy kobiety w ciąży ....dla mnie ciąża to była to była dawniej katastrofa życiowa , samobój za życia !!
Kojarzyło mi się to z utrata swojego ciała na rzecz kilogramów rozstępów cellulitu wiecznego złego samopoczucia a noworodki z rozwrzeszczanymi bachorami dzień i noc ( sorry za określenie ale jak szczerze to szczerze ) nieprzespanymi nocami - a że ja śpioch 12 godzinny - to dla mnie to było coś nie do przeskoczenia . Z wyrzeczeniami , brak czasu na cokolwiek na wyjścia na makijaż na odpoczynek na sen na tv na koleżanki na totalny zakaz wszystkiego bo płacz ryk i noszenie dziecka ........... tragiczny koniec swojego życia - bo co , bo dziecko ! - KATASTROFA

STOP


Mając 18 lat dowiedziałam się o ciąży ( przyczyna gwałt , bardzo bolesna która utkwi mi w głowie do końca życia )byłam jakoś w 12-13 tygodniu......zero objawów miesiączka ..mniej skąpa ale była .....badania policyjne i lekarskie po tragedii nic nie wykazały o ciąży ..what-13-13 tydzień ?
Ryk ,płacz , załamka ......sto tysięcy myśli na minute...szkoła praktyki..CO LUDZIE POWIEDZĄ ...i wiecie ....jakoś w dupie to miałam....widziałam moje małe maleństwo na usg i choć w głowie mówiłam nie chce dziecka , to serce tak się cieszyło że nie umiem sama siebie zrozumieć....za nic bym nie usunęła czy oddała(  a NIE będąc w ciąży twierdziłam że jak zajdę przed 25 to usunę bez najmniejszych wątpliwości ! ) a wtedy ..18 lat i aż mi wstyd było że mogłam tak kiedyś myśleć......ciąża zaskoczyła mnie tym że wg jest , tymże minęła tak pozytywnie...bez bóli ,dolegliwości...no same pozytywy ....a macierzyństwo......?????????? Różniło się sto procent od tego co sobie wyobrażałam. Bardzo , ale to bardzo pozytywnie się zaskoczyłam....i jestem dumna z bycia mamą 4letniej już córeczki smile

Od samego porodu nie miałam problemu z nalezieniem czasu na makijaż , koleżanki nawet wysypiałam się smile szłam spać wtedy kiedy córka ..i razem sobie spałyśmy ona u siebie ja u siebie..obie wypoczęte smile spełniam się dalej chodzę do szkoły...mam czas na więcej rzeczy niż przed ciąża tak szczerze mówiąc- wtedy mieszkałam z rodzicami, po porodzie sama smile - same zmiany tak rożne że aż dziw skąd mi się takie wyobrażenie brało ..a figura i ciało ? Takie jak przed ciążą smile Jednym słowem ..mam wszystko , a nawet więcej niż zanim miałam dziecko smile


Ale żeby nie było tak różowo : Tak ! Mam ochotę czasem ( no może teraz już nie ale wcześniej tak od 6mc-półtora roku ) iść w pizdu , zostawić to wszystko wyryczeć się....wrócić jak się uspokoję ..............broń boże nie podchodzić wtedy do mnie bo jestem w stanie zabić wzrokiem !
Bo bycie mamą nie jest takie cudne piękne i usłane różami non stop ......oj nie ;D . Ale.....dla swojego dziecka mama i tata to cały świat .....i to jest wspaniałe...:)

26

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?

A ja powiem i nie będzie w tym cienia pozornej słodyczy, że moje dzieci to najlepsze co mi się przytrafiło smile
Nie mogę sobie na pewne rzeczy pozwolić wiele sytuacji już nie wróci ale nie sądzę, że jest czego żałować. W czasie kiedy goniłam za kasą i "karierą" moje życie szczerze mówiąc było takie sobie i kręciło się wokół schematu - praca, wypłata, konto, w sobotę impreza w niedziele zakupy. Nawet kwiatki na parapecie mi usychały bo nie umiałam za nie wsiąść odpowiedzialności a co dopiero relacje międzyludzkie...Pojawienie się pierwszej córy przewartościowało mi wszystko, choć oczywiście nie było ani magii ani cukierków za to oczekiwania społeczne niemożliwe do spełnienia. Niedługo po porodzie kiedy miałam problem niezwiązany z macierzyństwem usłyszałam od swojej mamy -  "Ty płaczesz???zwariowałaś???przecież ty masz dziecko, ty nie możesz płakać!" To mówi samo za siebie.
Wyobrażenia pękają jak bańka mydlana, ale prawdziwe życie często bywa ciekawsze od różowej słodyczy, korą nas się karmi. Więź którą buduje się z dzieckiem jest naprawdę niesamowita i wyjątkowa.
Ja zajmuje się obecnie tak zwanym siedzeniem z dziećmi. Kiedy ktoś mi mówi "A ty to tak siedzisz z tymi dziećmi...A kiedy przyjdzie czas na twoje  życie?" odpowiadam - a teraz to niby czyje jest życie?? To jest własnie moje życie, moje tu i teraz. I powiem więcej - to nie jest tylko czas poświęcony dzieciom, to jest również czas poświęcony samej sobie. Ja mogę teraz zastanowić się nad sobą, zatrzymać się i przemyśleć swoje życie, swoje relacje, wyciągnąć wnioski, za niczym nie gonię, czekam i myślę, co jest dla mnie dobre, co chciałabym robić, co mi sprawia radość. Poza tym teraz mam czas, żeby napić się kawy z koleżanką, pogadać z siostrą, pomalować paznokcie, zadbać o siebie i o swoje życie. Wiem, że mogę sobie pozwolić na taką swobodę, bo nie mam noża na gardle w postaci kredytów i konieczności powrotu do pracy, nie traktuje jednak tego czasu jako poświęcania czegokolwiek a raczej widzę go jako szanse na własny rozwój.

27

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?
Madzia92 napisał/a:

...Bo bycie mamą nie jest takie cudne piękne i usłane różami non stop ......oj nie ;D . Ale.....dla swojego dziecka mama i tata to cały świat .....i to jest wspaniałe...:)

Dopóki nie pójdzie do przedszkola i okaże się... że "PANI (wie lepiej!) powiedziała..."
Jak wszystko, tak i bycie rodzicem, MA blaski i cienie wink
Za dużo reklam w TV powoduje nierealistyczne podejście do tematu (czasem)... Śmieszna też bywa postawa "góra porodziła mysz"... Ale niezaprzeczalnie dzieci potrafią wynagrodzić wszystko... od czasu do czasu wink

28

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?

Bycie matką-noszenie w sobie nowego życia to wspaniałe uczucie. Jeszcze wspanialsze - gdy po raz pierwszy widzisz i dotykasz swojego dziecka. Prawdę mówiąc nigdy nie zaznałam podobnego uczucia szczęścia...
Jednak szybko zweryfikowałam moją wizję macierzyństwa- tego cukierkowego właśnie- z okładek pism, gdzie pięknie umalowana mama trzyma na rękach czyściutkiego, spokojnie śpiącego bobaska.
Nie - dzieci nie są czyste- dzieci się plują, robią kupę, ulewają mleko, rzygają...Jedzą, śpią i wrzeszczą, brudzą pieluchę i znowu jedzą i tak w kółko. Potem raczkują, demolując wszystko co po drodze. Czołgają się w poszukiwaniu wszystkiego co można wziąć do buzi. Chorują, wykręcają buzię przed gorzkim syropem, lub plują nim na przed chwilą zmienioną na czystą bluzkę. Zdzierają kolana, kładą się w sklepie na podłodze, bo chcą czwartego w ciągu godziny loda. A potem, dużo później nie wracają do domu o ustalonej porze, udając, że rozładowała im się komórka, albo twierdzą, że nie umiesz liczyć i wcale nie miałaś pięciu papierosów w paczce tylko dwa...
Ty umierasz niejednokrotnie z nudów czytając po raz setny tą samą bajkę. Albo udajesz wniebowziętą siedząc trzecią godzinę w piaskownicy. Robisz z siebie wariatkę chowając się za firanką i dziesiątki razy wystawiając zza niej głowę krzyczysz "akuku". A potem słyszysz- ja się na świat nie prosiłem... I dlaczego ciągle tak zrzędzisz o tej szkole ...?

Oczywiście świadomie przekoloryzowałam, ale jest w tym ziarnko prawdy. Chwile szczęścia cały czas przeplatają się  z takimi sytuacjami. Jest OGROMNA RADOŚĆ  z pierwszego ząbka, kroku, ze wspólnej zabawy, przytulenia, uśmiechu ale jest też znużenie, bezradność, strach, zniecierpliwienie... Niewiele matek się do tego  przyznaje, bo to by świadczyło, że nie dają sobie rady, że nie są dość dobre. Rodzina często nie akceptuje "fochów matki", bo co ty chcesz- ona/on jest taki uroczy- przez 15 minut....a ty jesteś z dzieckiem cały dzień, dobę. Dodatkowo nosisz na barkach ogromną odpowiedzialność za drugiego człowieka, małą istotę, zależną całkowicie od ciebie. I nie wolno ci popełniać błędów- zachorowało, bo pewnie za lekko ubrałaś, rozbiło głowę- bo nie upilnowałaś. To bardzo stresujące. Kurczę- nikt nie ma oczu w dupie... A każdy jest człowiekiem.

Kocham swoje urwisy nad życie. Tego dużego- ma już 15 lat i tą maleńką- 4 latka. Ale TAK- moje dzieci czasem mnie wkurzają. I są momenty, że chciałabym zniknąć i zwyczajnie od  nich odpocząć.

29

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?

Anhedonia -- tak tak , ale czasu przedszkolne dopiero we wrześniu mnie czekają ;D więc póki co ciesze się z bycia " centrum " buahahahahaah

30

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?

natchniona, bardzo trafnie i pięknie ujęłaś obraz macierzyństwa.

31 Ostatnio edytowany przez caro3109 (2014-04-17 14:55:15)

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?

Chyba nie jest tak źle skoro mając 3 miesięcznego bobasa zastanawiamy się kiedy by mu rodzeństwo sprezentować big_smile
Bardzo chciałam mieć dziecko ale kiedy zaszłam w ciążę zaczęłam się bać... Bałam się tego że nie nadaję się na matkę bo lubię pospać, ładnie wyglądać, lubiłam swoją figurę i w wypady ze znajomymi.... Miałam obraz swojej bratowej przed oczami. Dziewczyna zmęczona bez makijażu, wiecznie w domu i niezadowolona. Zastanawiałam się czy po urodzeniu dziecka nie stracę swojego życia. Okazało się że póki co moje dziecię lubi spać tak jak mamusia, makijaż sobie robię dla lepszego samopoczucia, nad figurą pracuję ćwiczeniami chociaż nie mam co narzekać i bez tego. A znajomi póki co do nas wpadają i nie jest tak źle big_smile Najgorsza dla mnie była dieta na początku karmienia piersią ale miesiąc przetrwałam a teraz to już prawie wszystko jem (wyjątek to kapusta i groch/fasola)

Wiadomo że czasem nie mam siły wstać w nocy, albo jak dzieciak ma fazę jakąś i ryczy przez godzinę  to mi się odechciewa wszystkiego ale (i tu typowo lukrowy tekst) jak się później do mnie uśmiechnie i mu na jednym policzku dołeczek widać to i mi przechodzi  i po prostu go kocham.

Po porodzie nie było gromu z jasnego nieba i ogromu miłości tylko kilka dni trwało zanim do mnie dotarło że młody już JEST na świecie i teraz dopiero się zacznie smile 

Grunt to chyba pozwolić sobie na bycie człowiekiem i na chwile słabości/ oddechu.... A partner powinien to rozumieć i pomagać (rodzina również)

Czasem po prostu potrzebuję godzinnej kąpieli lub wyjść bez wózka na miasto. I mąż to doskonale rozumie i mnie wyręcza w opiece nad synkiem.

A największym stresem było dla mnie to czy wystarczać mi będzie cierpliwości bo z natury jestem porywcza. I czasem mi jej braknie kiedy np właśnie tak płacze lub przez 2 godziny zasnąć nie może. Wtedy go kładę do łóżeczka i ide do łazienki lub zrobić sobie herbatę a on tak płacze... Chyba że mąż jest to on go przejmuje. Z dwojga złego lepiej że ja na chwile wyjdę i się uspokoję niż miałabym tam ryczeć razem z nim.

czasem jednak oglądając tv lub widząc jakąś gazetę ewentualnie słuchając lub czytając wypowiedzi koleżanek dochodzę do wniosku że się nie sprawdzam bo nie chodzę roześmiana non stop, nie zachwycam się dzieckiem cały czas... Takie trochę błędne koło spełnieni vs oczekiwania innych

32 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-04-17 18:28:44)

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?

natchniona chyba tutaj jako JEDNA Z NIELCZNYCH ( choć nie jedyna, aby nie było ) napisała bez ogródek  i bez zważania na każde słowo ,aby tylko  nie daj boszsze nie wyjść na wyrodna matkę jakim prawem  śmiała "na glos"  robić wypominki w  drugim akapicie.
Większości skupiła się na cukierkowych i pięknie brzmiących przechwałkach jakie cudeńka mają , cud miód ochy i achy, bajka, eden, idylla jednym slowy  nie dopuszczając do siebie myśli ,ze mama i tata to nie wszystko i nie zawsze ta cud dzidzia miesięcy-kilka,lat-kilka  będzie bezwzględnie posłuszna mając nascie lat ,jak  obecnie dzidzie do schrupania są , bo jeszcze zdolności pyskowkowych nie rozwinęły domagając się swoich praw oczywiście w ich mniemaniu jakie odgórnie im się należa, nawet nie wiadomo jak nonsensownych, wsiąkając jak gąbka nasze potknięcia i wybiorczo zapamiętując to co wygodniejsze  wykorzystując przeciwko nam , a na ich korzyść   ....to przyjdzie z czasem smile

33

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?
Catwoman napisał/a:

masochiści big_smile

No ale ile jest osób, które powiedzą -- "Lepiej było mi gdy dzieci nie było. Chciałabym nie mieć dzieci..."?

Pewnie tak powiedzą tylko osoby, których dzieci nie są zdrowe, nie bedą mogły normalnie funkcjonować. A jak dziecko jest zdrowe, to raczej nikt z niego nie zrezygnuje. I nie chodzi tylko o miłość ("MOJE dziecko"), ale o to inne życie gdy w domu są dzieci.

34

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?
Gary napisał/a:
Catwoman napisał/a:

masochiści big_smile

No ale ile jest osób, które powiedzą -- "Lepiej było mi gdy dzieci nie było. Chciałabym nie mieć dzieci..."?

Pewnie tak powiedzą tylko osoby, których dzieci nie są zdrowe, nie bedą mogły normalnie funkcjonować. A jak dziecko jest zdrowe, to raczej nikt z niego nie zrezygnuje. I nie chodzi tylko o miłość ("MOJE dziecko"), ale o to inne życie gdy w domu są dzieci.

Myślę, że to prawda; gdy rozmawiam z "dzieciatymi", twierdzą, że bywa ciężko, czasem brak im sił ale nie chcieliby ponownego życia bez dzieci. No, chyba, że nie chcą powiedzieć "Żałuję, że mamy to dziecko/te dzieci. Bez nich było o wiele lepiej" - raczej nikt by tego nie powiedział. Usłyszałam to z 2 razy w chwilach złości.
No i słusznie: w końcu dzisiaj kobieta może zdecydować kiedy chce mieć dzieci i ile, więc uznaję decyzję za bardzo dobrze przemyślaną.

35

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?
mortisha napisał/a:

natchniona chyba tutaj jako JEDNA Z NIELCZNYCH ( choć nie jedyna, aby nie było ) napisała bez ogródek  i bez zważania na każde słowo ,aby tylko  nie daj boszsze nie wyjść na wyrodna matkę jakim prawem  śmiała "na glos"  robić wypominki w  drugim akapicie.
Większości skupiła się na cukierkowych i pięknie brzmiących przechwałkach jakie cudeńka mają , cud miód ochy i achy, bajka, eden, idylla jednym slowy  nie dopuszczając do siebie myśli ,ze mama i tata to nie wszystko i nie zawsze ta cud dzidzia miesięcy-kilka,lat-kilka  będzie bezwzględnie posłuszna mając nascie lat ,jak  obecnie dzidzie do schrupania są , bo jeszcze zdolności pyskowkowych nie rozwinęły domagając się swoich praw oczywiście w ich mniemaniu jakie odgórnie im się należa, nawet nie wiadomo jak nonsensownych, wsiąkając jak gąbka nasze potknięcia i wybiorczo zapamiętując to co wygodniejsze  wykorzystując przeciwko nam , a na ich korzyść   ....to przyjdzie z czasem smile

Widzisz, tylko co ja mam przeklina - moje dziecko nigdy nie chorowało - póki nie skończyło 2,5 roku - w ogóle, potem zaliczała niekiedy przeziębienia i raz ospę - ospa była taka, że miała z 10 krost i to wszystko. Nie ulewała, nie miewała traumatycznych kolek, całe dzieciństwo była śpiochem, zasypiała w każdym dowolnym miejscu tongue rodziłam ja 15 minut, bóle porodowe pomyliłam z biegunką -znaczy myślałam, ze mnie po prostu brzuch boli, że rodzę uświadomiłam sobie dopiero, jak mnie tak zgięło, ze sobie kleknęłam - i 1,5h później miałam dziecko na ręku.
Mam wymyślać problemy, które miałam z dzieckiem, żeby innym nie było przykro? big_smile

Owszem, moja córka ma dopiero 10 lat i za kolejne 5 może będę jej miała dosyć, ale póki co, to w macierzyństwie widzę więcej magii niż orki. I nie będę dokładać do tego strasznych opowieści tylko po to, żeby ktoś inny poczuł się lepiej - ja mam lekko i się z tego cieszę tongue

36

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?

Mortisha, chyba nie czytałaś dość dokładnie wink.
Pozwól, że samą siebie zacytuję:

Olinka napisał/a:

Doprawdy nie wiem jak można wierzyć, że bobaski są nie tylko ładne, ale też zawsze pachnące i obowiązkowo radośnie wyciągają do nas rączki, a w domu panuje niekończąca się idylla. Przecież opieka nad maluchem to jest naprawdę wyczerpująca praca.

Ale... podobnie jak Iceni dodam, że pomimo tego trudu, który włożyłam i wciąż wkładam, uważam, że macierzyństwo ma więcej jasnych stron. Wiele zresztą zależy od samego podejścia i własnych oczekiwań, jeśli nie są zbyt duże, to raczej trudno się rozczarować. Moje dziecko weszło w 17 rok życia, to już wielki chłop, prawie dorosły partner w domu, nie zawsze było łatwo, lekko i przyjemnie, ale ostatnie, co dziś mogłabym powiedzieć, to że nie warto było dbać, troszczyć się i budować tej relacji. Mam w domu fajnego, młodego, faceta, z którym nie tylko łapię naprawdę dobry kontakt, ale z którym nie mam (i oby tak pozostało) żadnych spędzających mi sen z powiek problemów. Od początku do końca sama uczyłam się swojej roli, wypracowałam dla nas optymalny, sprawdzający się, choć dosyć niestandardowy, model wychowawczy. Jasne, że wciąż muszę trzymać rękę na pulsie, ale też wiem, że to wszystko procentuje. I nie, nie idealizuję, jest naprawdę fajnie. Byłabym jednak nieszczera, gdybym nie dodała, że był taki moment, na szczęście krótki, kiedy wydawało mi się, że poniosłam na tym polu porażkę, bo zupełnie nie umiałam nad młodym zapanować.

37

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?

A mam takie pytanie do Was-rodziców. Nie traktujcie tego jako niedorzeczność czy atak, ale jestem ciekawa Waszych...odczuć(?): po co macie dzieci? Jaki widzicie tego sens?

38

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?
Olinka napisał/a:

Mortisha, chyba nie czytałaś dość dokładnie wink.
Pozwól, że samą siebie zacytuję:

Olinka napisał/a:

Doprawdy nie wiem jak można wierzyć, że bobaski są nie tylko ładne, ale też zawsze pachnące i obowiązkowo radośnie wyciągają do nas rączki, a w domu panuje niekończąca się idylla. Przecież opieka nad maluchem to jest naprawdę wyczerpująca praca.

...

Olinko  ty tez jesteś jedna z nielicznych , co nie ma obaw przedstawić swój punkt odniesienia dot. macierzyństwa w tych  pozytywnych barwach  jak i tez mniej kolorowych ,wyważone jest to o czym piszesz , takie szczere
Pisałam wtedy o natchnionej, ale napisałam ze nie jest jedyna , tylko jedna z nielicznych bez popadania w przesadyzm w żadną strone.  Tak wiec tez m.in. vinga, anhedonia  ( dzietne kobiety)tutaj również z rozsądkiem i zdrowym dystansem napisały chyba prawdę bez owijania w bawełnę

39

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?
Catwoman napisał/a:

A mam takie pytanie do Was-rodziców. Nie traktujcie tego jako niedorzeczność czy atak, ale jestem ciekawa Waszych...odczuć(?): po co macie dzieci? Jaki widzicie tego sens?

Nie traktuję jako atak smile, ale nie rozumiem. Dla mnie równie dobrze można zapytać: po co ci mąż? Po co ci pies? Po co ci przyjaciele? big_smile Ja tam żadnego głębszego, filozoficznego sensu "mania" dziecka nie widzę, no bo jaki? Że zaludniam świat? big_smile Że owoc miłości? Rany, to zwykłe zapłodnienie big_smile Że na starość mi szklankę wody poda? Dla mnie to szczyt chamstwa i egoizmu rodzić dzieci z myślą: "Będzie się miał kto mną zająć na starość".

40

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?
mortisha napisał/a:
Olinka napisał/a:

Mortisha, chyba nie czytałaś dość dokładnie wink.
Pozwól, że samą siebie zacytuję:

Olinka napisał/a:

Doprawdy nie wiem jak można wierzyć, że bobaski są nie tylko ładne, ale też zawsze pachnące i obowiązkowo radośnie wyciągają do nas rączki, a w domu panuje niekończąca się idylla. Przecież opieka nad maluchem to jest naprawdę wyczerpująca praca.

...

Olinko  ty tez jesteś jedna z nielicznych , co nie ma obaw przedstawić swój punkt odniesienia dot. macierzyństwa w tych  pozytywnych barwach  jak i tez mniej kolorowych ,wyważone jest to o czym piszesz , takie szczere
Pisałam wtedy o natchnionej, ale napisałam ze nie jest jedyna , tylko jedna z nielicznych bez popadania w przesadyzm w żadną strone.  Tak wiec tez m.in. vinga, anhedonia  ( dzietne kobiety)tutaj również z rozsądkiem i zdrowym dystansem napisały chyba prawdę bez owijania w bawełnę

Znaczy ja jestem nieszczera, bo nie mam na co narzekać? big_smile

Cat, ja mam dziecko, bo mi spadło z nieba big_smile to nie jest dla sensu - to jest dla przyjemnosci big_smile czysty egoizm - mam obok siebie młodsza wersje siebie big_smile

41

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?
Iceni napisał/a:
mortisha napisał/a:
Olinka napisał/a:

Mortisha, chyba nie czytałaś dość dokładnie wink.
Pozwól, że samą siebie zacytuję:

...

Olinko  ty tez jesteś jedna z nielicznych , co nie ma obaw przedstawić swój punkt odniesienia dot. macierzyństwa w tych  pozytywnych barwach  jak i tez mniej kolorowych ,wyważone jest to o czym piszesz , takie szczere
Pisałam wtedy o natchnionej, ale napisałam ze nie jest jedyna , tylko jedna z nielicznych bez popadania w przesadyzm w żadną strone.  Tak wiec tez m.in. vinga, anhedonia  ( dzietne kobiety)tutaj również z rozsądkiem i zdrowym dystansem napisały chyba prawdę bez owijania w bawełnę

Znaczy ja jestem nieszczera, bo nie mam na co narzekać? big_smile

Cat, ja mam dziecko, bo mi spadło z nieba big_smile to nie jest dla sensu - to jest dla przyjemnosci big_smile czysty egoizm - mam obok siebie młodsza wersje siebie big_smile

Nie mam jeszcze dziecka, ale zgadzam się. Są matki, gdzie ich macierzyństwo jakoś łatwo przebiegło, nie mają na co narzekać. Nie sądzę, by przez to były jakieś niewiarygodne. Te matki, które miały pod górkę też nie są gorsze. Każda jest inna, warto mówić, że macierzyństwo nie zawsze jest łatwe, że często na początku ciężko sobie poradzić. Jednak nie powinno się moim zdaniem pisać, że nie wiem, jak kobieta nie ma na co narzekać w macierzyństwie, jest bardzo zadowolona i od początku bardzo kocha dziecko i opieka jest dla niej przyjemnością- nie ma co wtedy pisać, że kłamie czy idealizuje, bo ona naprawdę może tak odczuwać. Każda z nas jest inna, dajmy sobie do tego prawo smile

Co do kwestii posiadania dzieci uważam tak jak BabaOsiadła. Generalnie to się albo czuję albo czuje z czasem albo wcale. Ty tego nie czujesz Catwoman, nie chcesz mieć dzieci i spoko, inna kobieta czuje. Ja od zawsze wiem, że chce mieć dziecko/dzieci, przy czym nie ma konkretnego powodu, jakbyś oczekiwała. To się po prostu czuje smile A innym argumentem jest to jak już, bym miała coś podać, że chcę urodzić małego człowieka, którego wychowam jak tylko potrafię, będę chronić, przy którym odkryje jeszcze więcej piękna świata.

Oczywiście to też odpowiedzialność, doskonale o tym wiem, ale za 2 lata planujemy i pewnie tak będziemy starać się o dziecko smile Czuję, że chcę wziąć za nie odpowiedzialność, że chcę mieć z moim partnerem dziecko, które będzie naszą pociechą smile Konkretniej nie potrafię, jak pisałam- to się czuję smile Gdybym mogła, to bym Ci napisała dokładniej, ale widzisz, właśnie to nie jest łatwe i tego nie da się tak wytłumaczyć konkretnie, to jest uczucie, które albo się ma albo nie i w żadnej z tych postaw nie ma nic złego smile

42

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?

caro3109Wiesz ...dziewczyny tu dobrze pisały ..obraz matki jest postrzegany w jednym kierunku..zadowolona uśmiechnięta spełniona zadbana i ochy i achy ..a to wcale tak nie jest ! Nawet najbardziej spełniona mama ma momenty i to nie jedne pi**ąć drzwiami wyjść w cholerę sama ze sobą bez ryku płaczu , mama mama bez zgrzytu nad uchem od rodziny ( bo niektórzy mieszkają z teściami , a jak wiadomo jedni się dogadują drudzy nie ) . I to że dziecko ci płacze a ty po 2/3 godzinie masz dość odłożysz dziecko , wyjdziesz-żeby się uspokoić- wcale nie jest złe.! ( też tak robiłam ) . Nie jesteś gorsza ..taka jest rzeczywistość , lepiej wyjść ochłonąć niż dziecko nosić z nerwami krzyczeć płakać czy nie wiadomo co ...bo dziecko wcale się nie uspokoi gdy mama chodzi jak bomba atomowa z opóźnionym zapłonem ;/ . Także spokojnie....nie jesteś gorszą mamą..swoją drogą czasem chciałoby się zamontować kamery tym" wiecznie szczęśliwym i pouczającym " mamusiom czy faktycznie chodzą 24/7 takie uradowane wink

Gary ... A wiesz że ja w porywach złości tak mówiłam ???????? ;/ Niezbyt to urocze i " na miejscu " ...ale tak było . Bycie mama jest cholernie męczące..owszem cudowne jeśli ma się w sobie tzw instynkt ...są przecież kobiety ..catwoman chyba nawet tutaj ;p które nie chcą nie maja dzieci i cieszą się z tego ...I co ..gorsze?? Nie. Swoją drogą ..jest też wiele takich matek które dzieci wg nie powinny mieć..

Catwoman Po co mi dziecko? No na to ci nie odpowiem ;D..Pisałam w jaki sposób je "dostałam"..nie byłam w stanie go osunąć czy oddać, choć chciałam i rozważałam te opcje ..po prostu ...klnełam bym sobie w twarz do końca życia, nie wybaczyłabym sobie...
Jesteś ciekawa naszych odczuć....uwierz gdyby nie ten gwałt pewnie wyrosłabym dalej na kobietę nie chcącej dzieci !...Bo tak wcześniej uważałam ...i patrzyłam jak na ufo na ludzi którzy ciciaja nad niemowlakiem...serio;D

Ale uważam że nie ma co narzekać....bardziej staram skupiać się na pozytywach ..wszelkie kolki choroby przeziębienia ominęły dziecko spała regularnie więc nie było tak że co 15 min ryk bo głodna...generalnie grzeczna zawsze była....spokojna...może to mi też ułatwiło przyzwyczajenie się do roli mamy ;p zawsze wygospodaruje sobie czas tak że mam na wszystko czas i ochotę...dużo osiągnęłam i dużo zrobię...A czy chce kolejne dziecko? Tak . Z moim partnerem z którym już 2 latka jestem i traktuje mała jak swoja planujemy wspólne życie...mieszkamy razem od samego początku , chcemy ślub dziecko (kolejność mniej ważna wolałabym ślub ale finanse nam to utrudniająca tak liczną rodzinę jakie mamy więc ...;D no to się zobaczy) .

Po za tym nic w życiu nie jest tylko różowe i tylko czarne , prawda ?? smile

43

Odp: Cukierkowa magia czy orka na ugorze?

dla mnie bycie mamą jest najpiękniejszą sprawą mojego życia, patrzenie na moje dziecko sprawia mi zwyczajnie nieopisaną przyjemność
chociaż mnie umie wkurzyć, nieraz doprowadza do szału, umiemy się strasznie kłócić ale jest to jedyna miłość nastawiona tylko...na dawanie
macierzyństwo to cud, chociaż wcale nie znaczy, że jest łatwo...

Posty [ 44 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Cukierkowa magia czy orka na ugorze?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026