Witam wszystkich serdecznie na tym forum mam problem który mi ciężko już rozwiązać może ktoś mi coś poradzi,z zona jesteśmy po ślubie 8 lat mamy syna 9 letniego ostatni okres ok roku był ciężki dla obu nas mało rozmów czułości i wszystkiego co związane z miłością (można powiedzieć praca dom i tak w kółko).
W końcu ok pól roku temu przeprowadziliśmy rozmowę z zoną rozmowa wyszła z mojej inicjatywy i usłyszałem (no nie układa się miedzy nami słowa żony) po czym mi powiedziała ze już nic nie czuje do mnie i nie wie co będzie z nami,postanowiłem walczyć lecz nic to nie dawało przez 3 miesiące sama zona mi mówiła ze widzi to ze walczę o nas ale ona nie umie się przełamać i cały czas mi powtarzała ze zobaczymy co ma być to będzie lecz ja jej powtarzam ze ja chce żeby była szczęśliwa.
W pewnym momencie nie wytrzymałem tez ja i zapytałem się zony czy chce rozwodu na co mi nic nie odpowiedziała lecz wracałem do tego pytania i cały czas zonie powtarzałem ze chce bardzo żeby była szczęśliwa w końcu powiedziała mi ze może rzeczywiście to nie ma sensu i lepiej się rozwieźć lecz według mnie powiedziała to tak żebym tylko usłyszał jakaś odp na moje pytanie,i tak dalej nic z tym nie zrobiliśmy i żyliśmy kolejne 2 miesiące (w ciszy).
Miesiac temu zdecydowaliśmy się na tzw separacje lecz nie żadna sadowa tylko takie naszą (odpoczęcie od siebie na 3-4 miesiące) wszystko zaplanowaliśmy wspólnie bez krzyków i nerwów ze 10 marca zona się wyprowadzi do rodziców ja zostanę na wynajętym mieszkaniu syn od pon-czw będzie z zoną a piątek,sobota i niedziela ze mną rozmowa była 2 marca.
Do dnia dzisiejszego zona się nie wyprowadziła choć 2 razy zonie to przypominałem lecz bez odpowiedzi od niej czemu to co zaplanowaliśmy wspólnie nie zostało rozwiązane.Dla tego pisze na tym forum bo już nic z tego nie rozumiem czemu nie chce dać sobie i mi szansy.
Czy może blefuje ze już nic do mnie nie czuje? jest dobrą żoną ja ją kocham i dobrze o tym wie ale chce żeby była szczęśliwa i każde zony postanowienie uszanuje .
Bardzo bym prosił o szczere odpowiedzi i z góry dziękuje