Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 71 ]

1 Ostatnio edytowany przez aneana2400 (2014-04-02 11:04:12)

Temat: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

W czerwcu kończę studia. Jak w tytule, przyszła teściowa robi mi w towarzystwie syna przytyki, że po moich studiach nie będę mieć kasy, że to za mało na dzisiejszy świat, że powinnam się więcej uczyć, najlepiej z innych dziedzin, że dziś to nie wystarczy, a z mojej dziedziny (znam dobrze dwa języki obce, jeden z nich studiuję, zgodnie z zainteresowaniami) dziś mało się "wyciągnie", a konkurencja duża. To mnie bardzo demotywuje i podkopuje i tak już nadwątlone poczucie własnej wartości gdy porównuję się do jej syna a mojego ukochanego. Dodam, że jego cały czas chwali pod niebiosa. Nie żeby nie było za co, ale to się ciągle powtarza. Dobrze, może ma rację, że za mało umiem na dzisiejsze warunki w Polsce, ale dlaczego uczy mnie rozumu w taki sposób? Krytykuje moje zainteresowania jako "nierentowne", nieopłacalne. Dodam, że nie klepiemy biedy. Narzeczony dobrze zarabia, i mało prawdopodobnym jest, aby to się kiedykolwiek zmieniło z jego umiejętnościami, wykształceniem i zaradnością. Jest naprawdę świetnie przystosowany do sytuacji na dzisiejszym rynku pracy. Wiedzie nam się dobrze, ale ja nie chcę, byśmy zawdzięczali to przecież tylko jemu. Przecież chcę iść do pracy, dla samej siebie, dla satysfakcji, dla posiadania czegoś swojego, dla pomocy jemu. Ona o tym wie. A i tak żali się, że drugi syn musi tyle harować, że tak jej jego żal (jego żona pracuje, ale zarabia najniższą krajową, mimo wyższego wykształcenia). Teściowa sugeruje od czasu do czasu, że jej synowie się wykończą pracą na swoje rodziny. Mam dosyć tych insynuacji, że my nic nie robimy, a oni, synowie, wszystko. Bo to nieprawda! A teraz, ja na przykład, przecież nie zapiszę się nigdzie na pełny etat, skoro mam zajęcia na uczelni parę razy w tygodniu, w godzinach 8-18.Tym bardziej nie rozumiem przytyków teściowej. Co o tym myślicie?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Horta (2014-04-02 10:56:24)

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

Boli Cię sam fakt krytyki, czy krytyki w towarzystwie ? O rację nie pytam, bo sama ją przyznałaś.

3 Ostatnio edytowany przez aneana2400 (2014-04-02 11:06:07)

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

Boli mnie fakt, że krytyka się powtarza, że zamiast dostrzec, że ja też się staram, nigdy nie pochwali, a syna wręcz przeciwnie. Że przedstawia to tak, jakbym ja nic nie robiła, a on wszystko... na punkcie dwóch pozostałych synów ma tak samo, ale to szczegół. My, dziewczyny, jesteśmy niedouczone i nie zarabiamy dużo wg niej, a oni - bogowie.

4

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

Praca pełnoetatowa odpada ze względu na studia - okey. A praca na pół etatu, dorywczo ?

5 Ostatnio edytowany przez aneana2400 (2014-04-02 11:11:19)

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

Szukam przecież pracy, będę na praktykach od czerwca...o co chodzi, do licha? Dokładam się do rachunków z oszczędności,....ale ja nie do rozmowy o mojej przyszłej pracy zmierzam na tym forum.   Pytam tylko: co JĄ to obchodzi????   Dlaczego wtrąca się non stop krytykując, podczas gdy naprawdę nasza sytuacja nie jest zła.

6

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

A czy Wy mieszkacie u tej teściowej?

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

7 Ostatnio edytowany przez aneana2400 (2014-04-02 11:27:48)

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

Nie mieszkamy na szczęście, sami wynajmujemy sobie mieszkanie. Ja nie bardzo rozumiem jej problemu z tym, że nie jestem na poziomie jej syna jeszcze (jest starszy o 7 lat, to chyba nie dziwne, że więcej już osiągnął), skoro nie narzekamy na brak pieniędzy, dachu nad głową, a nawet wczasów w godnym miejscu. Nie brakuje nam pieniędzy na życie, nie rozumiem jej problemu z tym, że nie zarabiam (jeszcze nie) zadowalających sum...

To tak, jakby zazdrościła, że jej syn i moi rodzice mi na razie pomagają, póki studiuję...

8 Ostatnio edytowany przez Horta (2014-04-02 12:14:01)

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

Póki co w ogóle nie zarabiasz, tylko pieniądze czerpiesz z oszczędności, i jesteś wspomagana przez rodziców, przez swojego partnera w dużej mierze na pewno też.

W czerwcu zaczynasz praktyki - co po nich? Znalezienie dobrej pracy to nie jest taka bagatela, bo choć ofert jest sporo, i każdy może znaleźć coś dla siebie, to rynek pęka od nadmiaru bezrobotnych, z spośród których też można wyłowić osoby wykształcone, z wieloletnim doświadczeniem w branży, i ciężko jest się przebić mając zaledwie minimum. To nie zarzut, bo jesteś młoda, i tak naprawdę dopiero zaczynasz, ale najbardziej w tym wszystkim liczy się przysłowiowy łeb na karku, którego Tobie brakuje. W przeciwnym wypadku wzięłabyś się choćby do dorywczej pracy - dla spokoju własnego sumienia, dla osiągnięcia minimum samodzielności, dla odciążenia swoich rodziców.

aneana2400 napisał/a:

Narzeczony dobrze zarabia, i mało prawdopodobnym jest, aby to się kiedykolwiek zmieniło z jego umiejętnościami, wykształceniem i zaradnością. Jest naprawdę świetnie przystosowany do sytuacji na dzisiejszym rynku pracy.

Tego nigdy nie można być pewnym. Odpukać! ale wypadki chodzą po ludziach, i często skutecznie krzyżują plany.

9 Ostatnio edytowany przez aneana2400 (2014-04-02 12:32:20)

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

A skąd Ty możesz wiedzieć, co ja robię? Tak się składa, żena razie nie pracuję na żadną umowę, ale w tzw. "szarej strefie", mianowicie, udzielam korepetycji z których miesięcznie wyciągam do 1500 zł. Chyba nieźle jak na studenta.

A Ty jesteś jakąś teściową, czy dziewczyną nieroba? Bo widzę, że kole Cię w oczy, że nie wszyscy od razu muszą pracować. Poza tym, ja nie bardzo mogę na pół etatu do czerwca gdziekolwiek, bo mam zajęcia w godzinach porozsypywanych po całym dniu i NIKOMU to nie pasuje, popatrz na oferty pracy.

10

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

Horta, a przepraszam bardzo, co w tym wszystkim pomogą przytyki matki mojego faceta?   Wydaje mi się, że to chyba jednak nie jest jej sprawa?   

Skupiasz się nie na tym, co jest w tej wypowiedzi mojej chyba najistotniejsze. Niech każdy zajmie się swoim życiem. Jej synowi jest dobrze, ok, powinna się cieszyć. Ale co ją, do cholery, obchodzę ja.  Niech się zajmie swoim (nieudanym zresztą, bo samotnym) życiem.

11

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

Wtrącę się tutaj, Drogie Panie. Myślę, że nie jest to istotne, czy Autorka zarabia/pracuje/studiuje. Istotne jest zachowanie "teściowej", które uważam za ...co najmniej nietaktowne, o ile nie chamskie. Są pewne granice, poza które uwagi czy sugestie stają się ewidentnym, podkopującym poczucie własnej wartości (a tu już to mamy) nękaniem i niszczeniem. Odnoszę wrażenie, że albo "teściowa" chce tak zniszczyć i urobić psychikę Autorki, by z niej zrobiła się jałowa i posłuszna "żona" dla synalka, albo wypatrzyła "lepszą partię" dla niego i chce zniszczyć ten związek. Robiąc nagminnie takie uwagi zaszczepia wątpliwości i dziwne myśli w głowie faceta. A on widać podatny i miałki, bo mając jaja już dawno własną mamusię powinien ...usadzić i uciszyć.

Nie czyń priorytetem kogoś, kto ma cie tylko za opcję.

12 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-04-02 12:47:47)

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię
kosmiczny nick napisał/a:

Wtrącę się tutaj, Drogie Panie. Myślę, że nie jest to istotne, czy Autorka zarabia/pracuje/studiuje. Istotne jest zachowanie "teściowej", które uważam za ...co najmniej nietaktowne, o ile nie chamskie. Są pewne granice, poza które uwagi czy sugestie stają się ewidentnym, podkopującym poczucie własnej wartości (a tu już to mamy) nękaniem i niszczeniem. Odnoszę wrażenie, że albo "teściowa" chce tak zniszczyć i urobić psychikę Autorki, by z niej zrobiła się jałowa i posłuszna "żona" dla synalka, albo wypatrzyła "lepszą partię" dla niego i chce zniszczyć ten związek. Robiąc nagminnie takie uwagi zaszczepia wątpliwości i dziwne myśli w głowie faceta. A on widać podatny i miałki, bo mając jaja już dawno własną mamusię powinien ...usadzić i uciszyć.

Dokładnie, też tak myślę. To sprawa mężczyzny i kobiety jak sobie układają życie, czy żona/partnerka pracuje czy nie. Może być goła jak "święty turecki" i niczego nie umieć ale jeśli facetowi to nie przeszkadza to nikt inny nie ma w temacie nic do powiedzenia.
Inna sprawa co na to Twój partner aneana2400?  Ona tak Ci dogryza i komentuje a on nic? Siedzi słucha i się nie odzywa? Moi teściowie też są nieszczęśliwi bo ja nie pracuję a przecież "dziadkowie powinni wnuki wychowywać a rodzice powinni pracować" ale nigdy już tego nie skomentują, bo mój mąż wyraźnie im powiedział, że to nie ich problem ale nasza WSPÓLNA decyzja big_smile

Powiedz narzeczonemu, że nie życzysz sobie takich komentarzy, bo sprawiają Ci przykrość, niech sobie facet wyobrazi, że Twoi rodzice komentują jego wykształcenie i zarobki - byłoby mu miło słuchać??? Pozwoliłby sobie na to? A co do teściowej, przygotuj sobie jakąś "zgrabną" odpowiedź, tak żeby jej w piety poszło big_smile

Sama wolność jest tylko możliwością. Ja odpowiadam za to, do czego jej użyję. Używanie wolności jest zawsze ryzykowne, m.in. dlatego, że nie mamy daru widzenia przyszłości. Ale na tym też polega przyjemność życia, że trzeba coś wybrać.

13

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

Jeśli chodzi o reakcje narzeczonego na takie gadanie jego matki, to nie od razu takowe się pojawiły. Niemniej jednak po pewnym czasie uznał, ze basta, i mówi jej by przestała, ilekroć ona zaczyna przesadzać. Wtedy też krytykuje jej wypowiedzi i ona milknie.

Ograniczył kontakty z matką, bywa u niej rzadziej. Ona zaprasza ciągle bym jechała do niej z nim, po czym na co drugim takim spotkaniu lub co trzecim, podkopuje moją wiarę w siebie. Kiedy przestałam więc do niej z nim przyjeżdżać, była rzekomo "zasmucona" i starała się to odkręcić, prosząc syna, by mnie brał tam ze sobą.

Nie bardzo rozumiem jednak jej cel w tym. po co mnie zaprasza, skoro tak naprawdę nie może znieść pewnych moich cech i chyba nie umie nawet spróbować mnie polubić.

14

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię
aneana2400 napisał/a:

A skąd Ty możesz wiedzieć, co ja robię? Tak się składa, żena razie nie pracuję na żadną umowę, ale w tzw. "szarej strefie", mianowicie, udzielam korepetycji z których miesięcznie wyciągam do 1500 zł. Chyba nieźle jak na studenta.

Dotychczas wspomniałaś tylko o oszczędnościach, pomocy ze strony rodziców, partnerze, który dobrze zarabia, i że sama szukasz pracy. Nigdzie nawet nie napomknęłaś o dorywczym zajęciu, nawet wtedy, gdy Cię o nie zapytałam dla wyjaśnienia wątpliwości.

aneana2400 napisał/a:

A Ty jesteś jakąś teściową, czy dziewczyną nieroba? Bo widzę, że kole Cię w oczy, że nie wszyscy od razu muszą pracować.

Od niedawna jestem cieszącą się wolnością singielką. smile I nie, mój były partner nie był nierobem. Jedyne czego mu ująć nie mogę, to właśnie przedsiębiorczości, ale nigdy mi nawet nie przemknęła przez głowę myśl, żeby trzymać łapę na jego portfelu. Cenię sobie u ludzi niezależność - również tą finansową.

aneana2400 napisał/a:

mam zajęcia w godzinach porozsypywanych po całym dniu i NIKOMU to nie pasuje, popatrz na oferty pracy

Dla chcącego nic trudnego. Też się uczę, i znalezienie zdalnej pracy nie było przejściem przez dżunglę.

aneana2400 napisał/a:

Niech każdy zajmie się swoim życiem.

To zbieraj stąd swoje zabawki, i radź sobie sama.

15 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-04-02 12:54:56)

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

aneana, przede wszystkim spokojniej trochę.

Horta ma wiele racji w tym, co pisze.

Teściowa wtrąca się, bo tu o przyszłość jej syna chodzi. O przyszłość, którą będzie dzielił z Tobą.
Martwi się po prostu i tyle. Nie chce, żeby syn był jedynym żywicielem rodziny.

Wiadomo, mogłaby jakoś delikatniej o tym wspomnieć, a nie tak ostro i nie tak często. Ale najwyraźniej jest takim człowiekiem i tyle.
Na Twoim miejscu przestałabym tego słuchać i zajęła się swoim wykształceniem. Skończ studia, znajdź pracę. Po prostu rób swoje!
Skoro sama sobie nie masz nic do zarzucenia, to co Cię obchodzi opinia jakiejś tam baby?

A dużą rolę też będzie grało zachowanie Twojego faceta - on jest jedyną osobą, która może mamusię skutecznie uciszyć.


P.S Ja studiowałam dziennie i pracę znalazłam. Także dla chcącego nic trudnego. Powiem więcej - pracowałam już będąc w klasie maturalnej.

16

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

Wiecie, to przygotowanie odpowiedzi dla teściowej "żeby jej w pięty poszło", chyba będzie dla mnie trudniejsze niż wydojenie jeżozwierza. Teściowa jest osobą z tych bardzo, ale to bardzo pewnych siebie, wyszczekanych, bardzo niezależnych. Jej wzrok paraliżuje mnie, wielu osobom w życiu się odszczekałam przechodząc nawet samą siebie, ale jej nie potrafię. Nie wiem, dlaczego. W ogóle to ja się jej boję.

Widzi doskonale, że jestem jej przeciwieństwem: jestem bardzo wrażliwa, łatwo mnie zranić (myślę, że ona to widzi, i to wykorzystuje), przejmuję się gdy mi ktoś często dopieka, nie wszystko umiem olać. Zresztą ciężko bym olewała słowa osoby która (niestety?) będzie prawdopodobnie obecna w moim życiu często, jeśli mamy zostać z narzeczonym rodziną.

17

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

Boże, nie doradzam Ci absolutnie popadania w konflikt z teściową!!

Ty nie reaguj, Twój facet niech się tym zajmie.

Teraz sobie wyobraź, że popadasz z teściową w konflikt, wychodzisz za jej syna, macie dzieci. Co, będziesz udawała w każde święta, uroczystości, że się uwielbiacie?

18 Ostatnio edytowany przez aneana2400 (2014-04-02 13:13:46)

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

Horta, nie wspomniałam o korkach, bo to jednak nie jest jakieś zajęcie którym się szczycę póki co, wielu studentów to robi, i raczej nie wpisuje sobie tego w CV.

Ja trzymam łapę na jego portfelu? smile W życiu o nic go nie poprosiłam. To on ciągle mi dogadza, choć mówiłam, że nie ma takiej potrzeby. Ot, taki typ. Chce, to niech pomaga. Sam zachęca mnie do nieprzemęczania się. Ale ja i tak pójdę do pracy, bo nigdy nie wiadomo, czy z kimś na pewno uda nam się być na zawsze, ludzie się zmieniają. choć ja chciałabym, by nasze uczucie pozostało zawsze tak dobrym, jak jest.

A do pracy zawsze chciałam iść i pójdę, dlatego naprawdę nie rozumiem oburzenia... btw, ta wyszczekana tesciowa do pierwszej swej pracy poszła mając lat 30, a jej dzieci wychowali jej rodzice. ona mogła cały dzien leżeć i malować paznokcie.
\Dlatego uważam, że jest gołosłowna, i nie widzę dla jej wypowiedzi żadnego usprawiedliwienia. Tu chodzi o jej galopujący egoizm. Całe życie palcem nie kwinęła w kwestii wychowania własnej gromadki, wszyscy wszystko za nią robili. Łaskę zrobiła, że poszła do pracy jak trzydziestka się zbliżała, bo już nudno jejw  domu było. I taki ktoś ma mi mówić, że nie znajdę sobie pracy, bo za mało umiem? I mnie do niej poganiać?  No, chyba jednak nie...

Jak widzi, że jej synowi obecny układ pasuje, to dlaczego się wpycha? Chyba jest dorosły, i wie co robi. W zesżłym roku namawiał mnie do pracy na pół etatu po studiach, ale ja sama mówiłam mu że muszę pracować normalnie, bo nie lubię siedzieć w domu, i muszę mieć kontakt z ludźmi. Ale sam nigdy mnie nie gonił do niczego, ja sama chcę! Dla siebie samej. 

A ją i tak kicha piecze....

19

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

No to niech synuś zrobi porządek z mamusią.
Chyba, że portami przed nią trzęsie?

20 Ostatnio edytowany przez aneana2400 (2014-04-02 13:36:20)

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

@Cynicznahipo

Jak miałby to zrobić wg Ciebie? smile Kontakty już ograniczył, odwiedza ją 3 razy rzadziej niż dawniej, czasem raz na trzy tygodnie lub raz w miesiącu. Sam do niej nie wypisuje, to od niej za to telefony dostaje i esemeski o treści: "Co tam robi mój ukochany syneczek?" smile Dodam, że on ma już 31 lat smile Miło wink

Kiedy dowali jakimś niemiłym tekstem podczas wizyty, po którym to syn się zaczyna bardziej izolować, jej aktywność staje się wzmożona. Smsy kilka razy dziennie, telefony, zapytania: "Kiedy do mnie znów przyjedziesz?"

Nie lubi mnie, a ciągle mówi mu żeby mnie tam ze sobą brał, że ona mnie zaprasza. Najpierw zaprasza, a potem dogryza i robi sceny oddania swemu synowi, rzucając się na niego i mówiąc przy mnie, abym ja słyszała: "No, chyba jesteś jeszcze trochę mój? " smile)

To jest śmieszne, a zarazem tragiczne, że te wizyty to mieszanka insynuowania że za mało potrafię, i wielbienia jej syna na moich oczach. Tym bardziej, że sama mnie zaprasza. Jak przestałam przyjeżdżać, zapragnęła bym jednak przyjeżdżała, prosiła o to syna. Po czym dwie wizyty i co? I historia z dogryzaniem się powtarza. i tak bez końca. Chyba jednak zaniecham wizyt mimo zaproszen.

21

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię
aneana2400 napisał/a:

Nie mieszkamy na szczęście, sami wynajmujemy sobie mieszkanie. Ja nie bardzo rozumiem jej problemu z tym, że nie jestem na poziomie jej syna jeszcze (jest starszy o 7 lat, to chyba nie dziwne, że więcej już osiągnął), skoro nie narzekamy na brak pieniędzy, dachu nad głową, a nawet wczasów w godnym miejscu. Nie brakuje nam pieniędzy na życie, nie rozumiem jej problemu z tym, że nie zarabiam (jeszcze nie) zadowalających sum...

To tak, jakby zazdrościła, że jej syn i moi rodzice mi na razie pomagają, póki studiuję...

Czyli nie jesteś na nią skazana codziennie. Nie mogłabyś tego po prostu zacząć ignorować? Zwłaszcza, że - jak rozumiem - Twojemu partnerowi to nie przeszkadza. Twoje zarobki lub ich brak to nie jest jej sprawa i mogłabyś jej to jakoś delikatnie przekazać. wink

Horta napisał/a:

Póki co w ogóle nie zarabiasz, tylko pieniądze czerpiesz z oszczędności, i jesteś wspomagana przez rodziców, przez swojego partnera w dużej mierze na pewno też.
(...)
W przeciwnym wypadku wzięłabyś się choćby do dorywczej pracy - dla spokoju własnego sumienia, dla osiągnięcia minimum samodzielności, dla odciążenia swoich rodziców.

Nie zgadzam się, przecież tutaj problemem jest nastawienie teściowej, a nie jej rodziców czy brak pieniędzy. Ma iść do pracy, żeby zadowolić teściową? Przyzwyczajać ją od początku, że będzie robić wszystko, żeby jej się podobało? Przecież to jest jej życie, a nie teściowej i jej zarobki w ogóle nie powinny jej interesować. Nie ona utrzymuje autorkę przecież.

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

22

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

aneana2400, a gdybyś tak przestała uważać matkę swego narzeczonego za wrogą Ci osobę? Gdybyś podziękowała jej (bez ironii, bez jadu, bez agresji) za zainteresowanie i troskę? Gdybyś ją uspokoiła (bez ironii, bez jadu, bez agresji) wyjaśniając swoje stanowisko w kwestii życia z jej synem i wspólnie dokonywanych wyborów? Spokojnie, ale stanowczo stawiając granice.

Póki co, dwie ważnie dla narzeczonego kobiety toczą walkę ze sobą p.t. "Czyj on?". Skoro sms-y z jej strony skierowane są do niego, to czemu stanowią Twój problem? To on ma na nie zareagować. On, nie Ty.

Twierdzisz, że ona Ciebie nie lubi. To nielubienie jest obustronne.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

23

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

może mamusia wolałaby aby synek zamiast wynajmować,mieszkał niej i jej oddawał część wypłaty,zamiast dawać swojej dziewczynie

24

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

Autorko, jak syn ma się matce przeciwstawić? Normalnie!

Raz a dobrze powiedzieć, że sobie nie życzy ubliżania jego narzeczonej i TYLE, koniec kropka.
Ja tu wyczuwam chorą relację matka-syn.

25 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-04-02 14:14:20)

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

A może zamiast "szukać" choroby POWIEDZIEĆ stanowczo: "jestem NIEDOŚWIADCZONA, ale CHĘTNA (mam otwarty umysł) NAUCZĘ SIĘ"... tak jak wielu rzeczy DOTĄD - co też nieraz UDOWODNIŁAM...
Jeżeli uwagi będą personalne. A nie z CUDZEJ korespondencji wink

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

26

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię
Eileen napisał/a:
Horta napisał/a:

Póki co w ogóle nie zarabiasz, tylko pieniądze czerpiesz z oszczędności, i jesteś wspomagana przez rodziców, przez swojego partnera w dużej mierze na pewno też.
(...)
W przeciwnym wypadku wzięłabyś się choćby do dorywczej pracy - dla spokoju własnego sumienia, dla osiągnięcia minimum samodzielności, dla odciążenia swoich rodziców.

Nie zgadzam się, przecież tutaj problemem jest nastawienie teściowej, a nie jej rodziców czy brak pieniędzy. Ma iść do pracy, żeby zadowolić teściową? Przyzwyczajać ją od początku, że będzie robić wszystko, żeby jej się podobało? Przecież to jest jej życie, a nie teściowej i jej zarobki w ogóle nie powinny jej interesować. Nie ona utrzymuje autorkę przecież.

A gdzie ja napisałam, że autorka ma iść do pracy, żeby zadowolić teściową?  roll

27 Ostatnio edytowany przez aneana2400 (2014-04-02 14:50:23)

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

Dziękuję za zrozumienie kilku osobom powyżej.

@ Moderator Wielokropek

Niechęć jest obopólna nie przeze mnie bynajmniej. Ja na pierwsze spotkanie z teściową przyszłam wesoła, pełna nadziei na rozpoczęcie choćby neutralnej relacji, nie oczekiwałam uwielbienia...ale nie spodziewałam się, że na starcie zostanę przywitana tylko grobową miną i kamienną twarzą, a potem skrzywioną..nie starała się nawet mnie poznać, od razu mnie nie polubiła. Za sam fakt, że pokochał mnie jej syn. Gdybym była jakaś szpetna, czy odrażająca, to rozumiem, że żal jej syna i uważa, że np. nie wiem, wziął sobie nie taką dziewczynę i jest jej szkoda akurat tego (choć i tak okazywanie tego byłoby bardzo niekulturalne i przykre!) ale ja powiem nieskromnie, że z opinii otoczenia, bo moja własna byłaby tu nieobiektywna, wynika, że do brzydkich dziewcząt, ani niedouczonych, nie należę...
byłam tez bardzo miła dla niej, dlatego nie rozumiem, dlaczego najpierw zaczęło się od patrzenia na mnie z miną, jakby jej ktoś wręczył wypowiedzenie z pracy, a potem, sukcesywnie, coraz śmielsze insynuowanie, co jest ze mną nie tak.

Ja naprawdę chciałam dobrze, i nigdy nie odpowiedziałam jej wrednym tekstem, ani nawet złośliwym...nie potrafiłam. A Ty mówisz mi jeszcze, że mam jej podziękować za to, że się "troszczy"??? Mam jej dziękować? I przepraszać, że żyję??   Nieee. Mówcie sobie co chcecie, nawet zasugerujcie, że to ja jestem "ta zła", i tak mnie to nie przejmie, a w tyłek włazić jej nie będę, bo to nie ja wylałam falę niechęci.

Nie bardzo rozumiem tylko jej ciągłe zaznaczanie, żeby syn brał i mnie na wizyty do niej. Ale po co, skoro gdy tam jestem, często jest nieprzyjemna, do tego ciągle zaznacza jaki on jest jej, jak ona za nim tęskni, a mnie ignoruje i traktuje jakbym w ogóle tam na tym fotelu w pokoju nie siedziała. Czy ja tam przychodzę na występy? Jej występy?

28

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

Dla lepszego zobrazowania sytuacji, dodam kilka szczegółów dotyczących jej pozostałych dwóch synów (córka jest jeszcze młoda, to na razie jest spokój w tym temacie, poza ty - to córka, nigdy nie będzie tak kochana jak syn. oj, Freud był mistrzem po prostu...).
Teściowa o  każdym z synów myśli, że jest poszkodowany, za dużo pracuje, i że ich żony za mało zarabiają, mają za małe perspektywy. Ostatnio dowiedziała się o planach przeprowadzki jednego z nich z żoną do innego miasta, i o tym, że planują powiększenie rodziny (na razie są bezdzietni). nie mogła tego przełknąć, uważa, że są za młodzi (27 i 25 lat smile ) i nie dadzą rady, a syn się wykończy, próbując zarobić na rodzinę, jako że jego żona zarabia dość mało. A jak drugi syn dodał, że on chce mieć dzieci co najmniej troje, zadzwoniła do innego syna obrobić tamtemu tyłek, że tylko się chce rozmnażać, a nie myśli o zapewnieniu sobie i dzieciom wygody...no co za kobieta??

Powie mi ktoś teraz, że z nią jest wszystko ok, a synowe to samo zło?


To tak w celach także humorystycznych napisałam, choć to wszystko fakty i nie wiem, czy się śmiać, czy płakać. Ja sobie na pewno nie dam dyktować, ile mam mieć dzieci. i kiedy.

29

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

Wbrew Twym uwagom doskonale rozumiem Twą sytuację. Rozumiem przyczyny zachowania i Twojego, i matki narzeczonego. Rozumiem, co nie znaczy, że pochwalam. Dlatego też zaproponowałam skuteczny i wielokrotnie sprawdzony sposób na rozwiązanie podobnej do Twej sytuacji. Takim sposobem (jednym z wielu, nie jedynym) jest podziękowanie jej za troskę i postawienie granicy. Diabeł tkwi jednak w szczegółach. Można tę granicę postawić w taki sposób, by między osobami trwała  wojna, można to zrobić w sposób, który nie spowoduje ofiar po obu stronach. Zachęcam Cię do poczytania o asertywnym (a nie agresywnym) radzeniu sobie z krytyką, zwłaszcza taką podaną w  formie aluzji.

Nie napisałam ani jednego słowa, że masz ją za cokolwiek przepraszać. Że przepraszać za to, że żyjesz też nie.
Nie napisałam, że jesteś 'zła' - cokolwiek przez to słowo rozumiesz.
Nie napisałam też, że ona jest tą 'złą' - może w tym problem i stąd Twe oburzenie.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

30

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

Też nie potrafiłabym być miła, jeśli nawet teściowa nonstop ubliżałaby mi. Ona jest po prostu zazdrosna,chciałaby miec syna dla siebie. A czy bycie miłym coś da? nie wiem, ponoć "przyjaciół trzymaj blisko,wrogów jeszcze bliżej". Napewno nie pokazuj jej, że Cie to boli,denerwuje,zachowaj kamienną twarz, jesli nie potrafisz jej niczego powiedzieć. Albo bądź tak słodko miła,aż do obrzydzenia, a napewno przyszła teściowa wybuchnie, bo to bardziej wkur** wredne osoby niż inne zachowania smile

31

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

Wielokropku, czy przez postawienie granicy rozumiesz np. grzeczne zaznaczenie, żeby się nie martwiła i że staram się naprawdę, byśmy oboje pracowali i byli w stanie zapewnić byt rodzinie bez wypruwania sobie żył przez tylko jednego z parterów? Oczywiście ujmując to jakoś bardziej wyszukanie, kulturalnie. Jak zrobiłam ja, nie raz, i nie dwa.
Ja jej już to mówiłam w takiej właśnie grzecznej formie, że ja się staram, dokształcam, chodzę na kurs oprócz studiów, i w domu też się uczę rzeczy spoza swojej dziedziny.

Ale po kilku spotkaniach temat wykształcenia i pracy wraca jak bumerang. Naprawdę nie wiem, co jeszcze mogłabym zrobić. Nie pogardzę konkretnymi przykładami, powtarzam: konkretnymi smile odpowiedzenia takiej osobie na jej ... obawy?

32 Ostatnio edytowany przez aneana2400 (2014-04-02 15:28:41)

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

Nadya, dziękuję za taką odpowiedź, jak miło na sercu, że niektórzy, nieliczni ale zawsze, to rozumieją smile

Ale jak można chcieć mieć syna dla siebie, dorosłego mężczyznę...wolałaby, by z nią został i był samotny, jak to było kiedyś? Nie bardzo rozumiem też, dlaczego to jego wyróżnia ponad innych synów. Ba, nawet powiedziała jednemu z dzieci, że W. jest od niego lepszy! Tak mówiła mi żona tego "gorszego" syna. Przykre.

33

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

Zaprzeczanie uczuciom ("nie martw się") jest kiepskim, bo nieskutecznym pomysłem na uspokojenie. smile Jeśli jesteś wściekła, czy przestaniesz być, gdy ktoś rzuci uwagę 'nie denerwuj się'? A może skutecznym są zachowania i słowa, dzięki którym uznasz, że ta osoba rozumie Ciebie i Twoje uczucia? Nie zachęcam Cię do grzecznego powiedzenia "nie martw się" i zapewniania jej, że starasz się (ja staram się wyprasować wszystkie rzeczy, tylko... rzadko biorę do ręki żelazko tongue). Zachęcam do pozbycia się pokładów złości. Masz na to pewnie swoje sposoby, mogę - jeśli będziesz chciała - podrzucić kilka innych. Dlaczego od tego proponuję, byś zaczęła? Bo złość (nie używając bardziej adekwatnych, acz już wulgarnych określeń) wylewa się z każdej komórki Twego ciała. Będąc wściekłą nie dogadasz się z przyszłą teściową.

Drugi konkret. smile Zrozum zachowanie tej kobiety (nie proponuję, byś to zachowanie pochwaliła). Jest bardzo nieszczęśliwą osobą, która swoje życie skoncentrowała na synach. To od ich zainteresowania, od ich szczęścia zależy jej szczęście (tak to rozumie - współczuć jej bardzo). Wg niej wszystkie kobiety tak samo traktują mężczyzn (to rzecz, ich własność, którą należy sterować, pouczać, bez opieki kobiety zginą), wobec tego uznała, że tak samo traktować go będziesz. Stąd pytanie "No, chyba jesteś jeszcze trochę mój?". Tymczasem on ani Twój, ani jej, tyle tylko, że ona o tym nie wie.

Trzeci konkret. smile To, co ona mówi jest opinią na Twój czy jej syna temat. Opinia nie jest prawdą objawioną, nie jest wyrokiem, nie musisz się z jej opinią zgadzać. Możesz mieć swoją, odmienną. Gdy zacznie przy Tobie głosić swe opinie, zapytaj "Dlaczego Pani mówi to do mnie? W jakim celu?".

Czwarty konkret. smile Przeczytaj mądre książki na temat asertywności, szczególną uwagę przykładając do rozdziałów poświęconych asertywnemu radzeniu sobie z krytyką. Przeczytaj, zaplanuj, zastosuj.

Piąty konkret. smile Po zrozumieniu (nie zaakceptowaniu) zachowania matki narzeczonego porozmawiaj. Na tekst o tym, że jej synowi/Twemu narzeczonemu jest/będzie ciężko w życiu, zapytaj "Czy uważa Pani, że to przeze mnie?". Wątpię, by przytaknęła.

Szósty konkret. smile Powiedz "Rozumiem, że troszczy się Pani o syna. Rozumiem, że zależy Pani na tym, by był szczęśliwy. Zapewniam, że zależy mi na tym samym".

Siódmy konkret. smile Też przeczytasz o nich dokładniej w książkach o asertywności. Stosuj metodę 'zdartej płyty', czyli powtarzaj słowa/zdania z piątego i szóstego punktu przy każdej okazji, gdy tylko ona zacznie swój monolog.

Ósmy konkret. smile Też odsyłam do literatury. Poczytaj, zaplanuj i zastosuj wobec niej (i nie tylko) czterostopniową metodę wyrażania uczuć negatywnych.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

34

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

Ojej, ale obszerna odpowiedź! Dziękuję za poświęcenie uwagi temu wątkowi, tej sprawie smile Podobają mi się Twoje pomysły. Rozsądek dawno już nakazywał mi odpowiedzenie jej w podobny sposób, jak piszesz, ale jakoś zawsze zabrakło mi odwagi i stanowczości, wolałam zmilczeć.
Dziwne, bo jest wielu ludzi, którym odpowiedzieć potrafiłam i potrafię dobitnie, niekoniecznie nieładnie, a na pewno skutecznie.A tutaj mam od roku problem...zawsze sobie obiecuję, że tym razem postawię granicę, a potem jest jak zwykle. Może to przez to, że widzę, że jej syn a mój wybranek, niespecjalnie chce komentować całą sytuację, kiedy jesteśmy we trójkę. Czasem mu się bardzo dziwię, bo wiem, że w analogicznej sytuacji (choć mój tata to złoty człowiek i nigdy nikomu nie dopieka, ma gołębie serce!) powiedziałabym np. "Tato, daj spokój, jego to boli". Nie rozumiem, dlaczego mój luby nie może zrobić czegoś takiego, tylko z całą sytuacją ja sama muszę sobie poradzić. Przecież jest tam z nami, dlaczego tylko stoi jak słup... mógłby mi pomóc, w końcu lepiej ją zna...


Dzięki za odpowiedź, doceniam wskazówki, i skorzystam z nich wreszcie, gdy będzie miała miejsce sytuacja podobna do opisywanych tu przeze mnie!

35

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

Bo mój partner zareagował tylko dwa razy, te dwa ostatnie, wcześniej wyglądało to tak jakby myślał, albo wolał myśleć, że problemu nie ma. Ba, uważał nawet, że "nic takiego mi nie powiedziała", w drugim pokoju szeptał mi: "ona głupio gada, trochę głupia jest, olewaj to" i - co mnie zawsze najbardziej kłuło - twierdził, że dopóki insynuuje a nie obraża wprost, on nie ma jej jak czegokolwiek zarzucić.


A mógłby, np. wór na głowę wink)) żart, przepraszam smile To już nie z agresji, tym razem chciałam zrobić śmieszny żart, ale chyba się nie udał tongue wink

36

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

To jeszcze jedna praca domowa. smile
Zastanów się, czemu przed nią kucasz i filcujesz się do poziomu dziecka. Dlaczego wolałaś zmilczeć, niż spokojnie odpowiedzieć jak osoba dorosła?

Dlaczego Twój narzeczony nie reaguje? Zapytaj jego. On zna odpowiedź na to pytanie. Ja mogę się jedynie domyślać. Jest w trudnej sytuacji, między młotem a kowadłem. Będąc na jego miejscu, w takiej sytuacji, stwierdziłabym "Oooo, kłócicie się, ciekawy jestem, która zwycięży. Dajcie znać, jak skończycie." I... wyszłabym z pomieszczenia. Spektakl grany dla jednego widza, który ma opowiedzieć się po jednej ze stron. Mądry z niego człowiek, nie wchodzi do gry. tongue

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

37

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

"Kucałam" przed nią, bo się jej boję. Od początku robiła wszystko, abym czuła się od niej gorsza, i od jej dzieci. Wywyższała swoją rodzinę i dzieci, mówiła "ci humaniści to tacy tępi", wiedząc, że studiuję kierunek językowy, a więc nie ścisły. ale to takie tam gadanie...

najbardziej boję się, że będzie po mnie widać, że się przejmuję, że w ten sposób przegram. Że ona poczuje że ma nade mną przewagę, że wie, w jakie struny uderzyć by mi było niewygodnie, i że będzie to wykorzystywać.

Boję się też, że jak jej coś powiem to jej syn (któremu ona strasznie wchodzi w tyłek, przez co on patrzy na nią bardzo spolegliwie - ona zawsze go hołubi) będzie miał mi to za złe, pomyśli, że krzywdzę jego mamusię.

Kiedyś w domu uderzył mnie bo powiedziałam na jego matkę słowa obraźliwe, typu "stara torba"...już nie wytrzymałam wtedy, musiałam to powiedzieć.

38

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

A bałam jej się stanowczo odpowiedzieć, bo boję się jej jak ognia piekielnego, jak samego piekła. Boję się jej wzroku, boję się jej fałszu w udawaniu, że mnie lubi, boję się jej bo widzę jak obgaduje drugiego syna i synową, to mnie pewnie też tyłek obrobi. Lepiej udawać że jest dobrze...chyba.

Boję się wreszcie i daltego, że ona nie znosi krytyki, bardzo się nią przejmuje, i obraża się straszliwie - wiem, bo widziałam, jak syn ją przy jakiejś tam sprawie skrytykował.

39

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

A co ta kobieta może Ci zrobić? Tak realnie, co? Wyobraź sobie tę sytuację, ze szczegółami. Lęk narasta, gdy nie jest przypisany do konkretnego zachowania. Lęk narasta, gdy wyolbrzymia się sprawę. Lęk narasta, gdy zamiast kierować się pierwszym, osoba wybiera życie zgodne z drugim zdaniem z mej sygnatury.
To zdanie o humanistach aż prosi się o zapytania "Czy to o mnie Pani mówi?".

Przeczytałam kiedyś bardzo mądre zdania, wiec tutaj je wklejam

Eleanor Roosevelt napisał/a:

Bez Twojego pozwolenia nikt nie może sprawić, że poczujesz się gorszy.

Chomikowanie złości powoduje jej narastanie i wówczas łatwo o powiedzenie o kilka słów za dużo. Nie musiałaś do jej syna użyć takich epitetów. On nie musiał Ciebie uderzyć. Oboje podjęliście takie decyzje.


Edit:
Proszę nie pisz posta pod postem, skorzystaj z funkcji "Edytuj" smile

W tym lęku przed krytyka jesteście z przyszłą teściową bardzo podobne. Gdy zaczniesz szukać podobieństw, nie różnic, łatwiej znajdziesz porozumienie. Ale... oglądanie karykatury własnej osoby wkurza. tongue

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

40 Ostatnio edytowany przez aneana2400 (2014-04-02 16:51:19)

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

OBJAWIENIE!   Wiem...doszło do mnie....boję się jej cokolwiek powiedzieć, bo wtedy już na pewno on będzie musiał się opowiedzieć po którejś ze stron, bo....wtedy może stanąć po jej stronie, a ja będę przegrana.

Kiedyś w kłótni rzekł przecież, że w życiu można mieć wiele a matkę tylko jedną. Taka to miłość? dziękuję bardzo...wspaniałe podejście.

Może tak: nie widzę sensu by próbować, boję się że syn ją i tak poprze bo to matka, i ona taka biedna, samotna.


Ale...samo "banie się" nic tu nie zmieni. Muszę spróbować na nastepny raz grzecznie i delikatnie odpowiedzieć. Ciekawe, jaka będzie reakcja lubego... pewnie ŻADNA. Jak mojego taty, który milczy gdy babka mówi do mojej mamy, a jej synowej: "Aleś Ty się spasła, ja taka gruba nie jestem".

Faceci to maminsynkowie, każdy miękki jak gąbka na zlewie. Zero jaj w obliczu konfrontacji matka-żona. tongue

41

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

Albo wybrałaś na narzeczonego idiotę, albo mądrego człowieka. Zdecyduj. smile

Boisz się, że narzeczony wybierze swą matkę a Ciebie porzuci? Ależ ona boi się dokładnie tego samego. tongue
Tymczasem on kocha was obie i obie dajecie mu nieźle popalić. hmm

Przeczytaj mój dopisek w poprzednim poście.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

42 Ostatnio edytowany przez aneana2400 (2014-04-02 16:59:17)

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

Przeczytałam i dziękuję smile Ja czasami mam takie przebłyski, w których widzę, ze sama też jestem zacietrzewiona i w niektórych aspektach nielepsza od teściowej smile Trzeba częsciej dokonywać introspekcji, oj trzeba.

Niereformowalna też jestem, ale dla własnej wygody będę musiała się nieco w tej kwestii odpuszczenia tematu teściowej, i bycia wobec niej stanowczą, nie milczącą, jednak nagiąć smile


Ale tak na marginesie, to faceci naprawdę są "bez jaj" jeśli chodzi o konfrontacje matka-żona-on. Każdy miękki jak gąbka na zlewie. Faceci strasznie się boją matce cokolwiek powiedzieć, jeśli mamusia ich bardzo kosia i synuś jest cacany smile

Przykład: mój tata, tak ten o "gołębim sercu" nie reaguje jak jego mama robi mojej mamie przytyki do figury (!) nie reaguje wcale. I jeszcze conajmniej 3 takich facetów znam, a z opowieści znajomych chyba z 50. Ponoć to za mała liczba obserwacji na próbę do obliczeń naukowych. Trudno, ale coś jednak pokazuje smile

43

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię
aneana2400 napisał/a:

(...)Faceci to maminsynkowie, każdy miękki jak gąbka na zlewie. Zero jaj w obliczu konfrontacji matka-żona. tongue

W takiej sytuacji, stety czy niestety, to oni zachowują rozum. Dwie baby kłócą się, niech się kłócą. Oni nie są od ferowania wyroków. Nie są zwłaszcza wówczas, gdy te dwie baby kłócą się usiłując przeciągnąć faceta na swoją stroną.

Rozumiem, że jeśli nie możesz czegoś osiągnąć, zdobyć, to stajesz się złośliwa, uszczypliwa, zjadliwa. Kolejna wspólna cecha. Widzisz do czego taka postawa doprowadza, jakie ma skutki i dla tej osoby, i dla osób z jej otoczenia. Podejmij decyzję o swoim sposobie bycia i życia.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

44 Ostatnio edytowany przez aneana2400 (2014-04-02 17:11:20)

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

Ano podejmę, podejmę! na razie kończę temat, bo wszystko zostało już powiedziane chyba. Złośliwa to ja czasem jestem, prawda. Trzeba nad tym popracować, to też prawda.

Dziękuję tym, którzy się wypowiedzieli, zwłaszcza Moderatorce, za poświęcony czas i cenne uwagi!

smile

45

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię
Wielokropek napisał/a:

Siódmy konkret. smile Też przeczytasz o nich dokładniej w książkach o asertywności. Stosuj metodę 'zdartej płyty', czyli powtarzaj słowa/zdania z piątego i szóstego punktu przy każdej okazji, gdy tylko ona zacznie swój monolog.

Ósmy konkret. smile Też odsyłam do literatury. Poczytaj, zaplanuj i zastosuj wobec niej (i nie tylko) czterostopniową metodę wyrażania uczuć negatywnych.

Podaj proszę kilka tytułów wartych przeczytania smile

Sama wolność jest tylko możliwością. Ja odpowiadam za to, do czego jej użyję. Używanie wolności jest zawsze ryzykowne, m.in. dlatego, że nie mamy daru widzenia przyszłości. Ale na tym też polega przyjemność życia, że trzeba coś wybrać.

46 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-04-02 18:25:23)

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię
aneana2400 napisał/a:

...będzie miał mi to za złe, pomyśli, że krzywdzę jego mamusię.

Kiedyś w domu uderzył mnie bo powiedziałam na jego matkę słowa obraźliwe, typu "stara torba"...już nie wytrzymałam wtedy, musiałam to powiedzieć.

Dlaczego tego, że Cię uderzył nie wspomniałaś? To takie ...marginalne dla Ciebie? Widzę, ze i innym tu osobom to jakoś ...umknęło.
To - w moich oczach - zmienia postać rzeczy. Jesteś w związku z typowym maminsynkiem, który posunie sie do kazdego zachowania, by nie dac skrzywdzić swojej "mamusi". Co jak co, ale takie zachowanie? Nawet jesli w reakcji na obraźliwy tekst wobec osoby, która na kazdym kroku Cię - jego kobietę - niszczy? Nie pojmuję, ze nadal z nim jesteś. Wybacz, ale na Twoim miejscu poważnie przemyslałbym, czy chcę takiego związku...

"...Faceci to maminsynkowie, każdy miękki jak gąbka na zlewie. Zero jaj w obliczu konfrontacji matka-żona. "
Nie generalizuj, proszę. Nie każdy jest taki "bez jaj" jak Twój oblubieniec...
Ja też znam takich, ale znam też i takich, którzy potrafią zerwać kontakt z własną matką, gdy ta próbuje krytykować ich partnerkę! Jednego z nich widuję nawet w lustrze smile

Nie czyń priorytetem kogoś, kto ma cie tylko za opcję.

47

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię
Joga napisał/a:

Podaj proszę kilka tytułów wartych przeczytania smile

Gael Lindenfield, Asertywność, Wydawnictwo Ravi, Łódź 1995
Maria Krół-Fijewska, Trening asertywności, IPZiT, Warszawa 1993


kosmiczny nick napisał/a:

Dlaczego tego, że Cię uderzył nie wspomniałaś? To takie ...marginalne dla Ciebie? Widzę, ze i innym tu osobom to jakoś ...umknęło.

Mnie nie umknęło. Ona zastosowała agresję psychiczną, on fizyczną. Jego agresja była wynikiem jej. To fakty, nie ocena.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

48 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-04-02 18:50:41)

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię
Wielokropek napisał/a:

...Ona zastosowała agresję psychiczną, on fizyczną. Jego agresja była wynikiem jej. To fakty, nie ocena.

Ok, ale coś takiego nie powinno mieć chyba miejsca? To bardzo negatywnie świadczy o nim, tym bardziej, ze swoim zachowaniem, a raczej jego brakiem w obliczu ataków własnej "mamusi" doprowadził do frustracji własnej partnerki...
Jak dla mnie - nie do przyjęcia.
Idąc za Twoimi, Wielokropku, słowami muszę zaprzeczyć kolejności. To jego zachowanie doprowadziło do takiej słownej agresji.

Nie czyń priorytetem kogoś, kto ma cie tylko za opcję.

49

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię
kosmiczny nick napisał/a:
aneana2400 napisał/a:

...będzie miał mi to za złe, pomyśli, że krzywdzę jego mamusię.

Kiedyś w domu uderzył mnie bo powiedziałam na jego matkę słowa obraźliwe, typu "stara torba"...już nie wytrzymałam wtedy, musiałam to powiedzieć.

Dlaczego tego, że Cię uderzył nie wspomniałaś? To takie ...marginalne dla Ciebie? Widzę, ze i innym tu osobom to jakoś ...umknęło.
To - w moich oczach - zmienia postać rzeczy. Jesteś w związku z typowym maminsynkiem, który posunie sie do kazdego zachowania, by nie dac skrzywdzić swojej "mamusi". Co jak co, ale takie zachowanie? Nawet jesli w reakcji na obraźliwy tekst wobec osoby, która na kazdym kroku Cię - jego kobietę - niszczy? Nie pojmuję, ze nadal z nim jesteś. Wybacz, ale na Twoim miejscu poważnie przemyslałbym, czy chcę takiego związku...

"...Faceci to maminsynkowie, każdy miękki jak gąbka na zlewie. Zero jaj w obliczu konfrontacji matka-żona. "
Nie generalizuj, proszę. Nie każdy jest taki "bez jaj" jak Twój oblubieniec...
Ja też znam takich, ale znam też i takich, którzy potrafią zerwać kontakt z własną matką, gdy ta próbuje krytykować ich partnerkę! Jednego z nich widuję nawet w lustrze smile

No bo widzisz kosmiczny, rzeczywistość przykra niestety jest, gdy okazuje się, że nasz książę z bajki jest księciem mamusi i priorytety mu się mylą. Ciężko jest przyznać przed samą sobą, że to nie dla nas, że czas odejść, że to jednak nie "to". Ciężko, bo kiedyś wtłoczono nam w głowy "miłość Ci wszystko wybaczy", a wszyscy Ci, co tak nie uważają, albo tego nie szanują, to zatwardziali, zimni egoiści, którzy nigdy nie doświadczyli "prawdziwej miłości"...

Wielokropku owszem, ona zastosowała agresje psychiczną i on mógł jej odpłacić tym samym, a nie lać bo, obraziła "majestat".

Autorko, nie wszyscy faceci są takimi kluchami jak Twój. Ja bym się nawet mogła założyć, że mój prędzej uderzyłby własną matkę niż mnie, jeśli by mnie dotkliwie obraziła, a o takich czepialstwach nie byłoby nawet mowy. No, ale mój ma jaja...

50

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

Dlaczego dorosły człowiek ma 'bronić' dorosłej kobiety, która kłóci się z inną dorosłą kobietą? Dlaczego ma stawać po stronie którejkolwiek z kobiet usiłujących przeciągnąć go na swoją stronę?

Czyż gdzieś napisałam, że jego postawa (uderzenie autorki) jest do przyjęcia? Napisałam, że oboje podjęli decyzje o swym zachowaniu. I napisałam to po stwierdzeniu autorki, że musiała zelżyć matkę narzeczonego w jego obecności. Nie bronię tu nikogo, ani autorki, ani narzeczonego, ani jego matki. Nikogo nie usprawiedliwiam. Na nikogo z nich też nie napadam i nie odsądzam od czci i wiary.


Edit:
Czasem słowo dotkliwiej rani niż ręka.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

51 Ostatnio edytowany przez aneana2400 (2014-04-02 19:02:51)

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

Kosmiczny nick-u, to smutne, ale myślę dokładnie tak samo sad To jego obojętność wywołała moją agresję słowną. A że często zaczynałam temat i czasem ją między nami dwojgiem (nigdy przy niej!) obrażałam wyzywając od najgorszych, kiedyś nie wytrzymał.

Jest to dla mnie istotne, że tak zrobił, ale wiem też, do jakiego szału potrafiłam doprowadzić dawniej mojego cierpliwego i łagodnego dość ojca (ten co prawda nie uderzył, ale ogromnie wywrzeszczeć potrafił) a teraz faceta.

Niemniej uważam, że dla agresji fizycznej nie ma usprawiedliwienia. Dla psychicznej jest. Takie moje zdanie.

52

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię
aneana2400 napisał/a:

Kosmiczny nick-u, to smutne, ale myślę dokładnie tak samo sad To jego obojętność wywołała moją agresję słowną. A że często zaczynałam temat i czasem ją między nami dwojgiem (nigdy przy niej!) obrażałam wyzywając od najgorszych, kiedyś nie wytrzymał.

Jest to dla mnie istotne, że tak zrobił, ale wiem też, do jakiego szału potrafiłam doprowadzić dawniej mojego cierpliwego i łagodnego dość ojca (ten co prawda nie uderzył, ale ogromnie wywrzeszczeć potrafił) a teraz faceta.

Niemniej uważam, że dla agresji fizycznej nie ma usprawiedliwienia. Dla psychicznej jest. Takie moje zdanie.

Jesteś sfrustrowana swoją niemocą do obcych i wyżywasz się na osobach, których się nie boisz, doprowadzając ich do szału.
A może Twoja "teściowa" ma rację? Może jesteś taka "nieporadna sierotka" i wypominanie ciągłe tego drażni, bo dotyka sedna?

53 Ostatnio edytowany przez aneana2400 (2014-04-02 19:08:49)

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

Nie, wypominanie tego drażni, bo to nie jest jej sprawa. Niech zajmie się sobą. Nie znoszę jak ktoś, kto sam nic nie osiągnął, uczy mnie jak mam żyć.

Ja nieporadna? Ona w moim wieku nie była nawet w połowie na moim poziomie jeśli chodzi o studia i pierwsze staże, praktyki, ogólnie osiągi w nauce... sama się przyznała.

54

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię
aneana2400 napisał/a:

Nie, wypominanie tego drażni, bo to nie jest jej sprawa. Niech zajmie się sobą. Nie znoszę jak ktoś, kto sam nic nie osiągnął, uczy mnie jak mam żyć.

Ja nieporadna? Ona w moim wieku nie była nawet w połowie na moim poziomie jeśli chodzi o studia i pierwsze staże, praktyki, ogólnie osiągi w nauce... sama się przyznała.

Czemu usilnie i z uporem maniaka zajmujesz się nią i jej opinią równocześnie wykrzykując, aby ona zajęła się sobą i Tobą się nie interesowała?
Jak to jest? Co Cię obchodzi co ona, jak, kiedy i gdzie miała, czy osiągnęła? Co Cię interesuje jej życie? Swoim się zajmij. A jak Cię coś drażni, to powiedz to raz a porządnie, a potem przestań zwracać uwagę.

55

Odp: Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię
Wielokropek napisał/a:

Szósty konkret. smile Powiedz "Rozumiem, że troszczy się Pani o syna. Rozumiem, że zależy Pani na tym, by był szczęśliwy. Zapewniam, że zależy mi na tym samym".

Siódmy konkret. smile Też przeczytasz o nich dokładniej w książkach o asertywności. Stosuj metodę 'zdartej płyty', czyli powtarzaj słowa/zdania z piątego i szóstego punktu przy każdej okazji, gdy tylko ona zacznie swój monolog.

Z doświadczenia mogę powiedzieć, że metoda zdartej płyty działa big_smile Z każdym razem powtarzaj to samo, z taką samą intonacją głosu... jak będziesz wystarczająco wiarygodna i pewna swoich słów teściowa odpuści, a nawet się do tego przekona wink

Jeżeli mogę offtop... u nas od zawsze na tapecie była pasja mojego męża jaką jest jazda na motocyklu. Trudno zliczyć ile to razy słyszałam, że mi się mąż na moto zabije, a ja młodą wdówką zostanę... za każdym razem powtarzałam, że małżonek ma dla kogo żyć i wracać do domu. Ostatnio, gdy jakaś cioteczka stwierdziła, że mąż powinien już odpuścić jazdę, bo rodzina itp, teściowa bez zastanowienia wyrecytowała moją formułkę, że on ma dla kogo żyć i wracać do domu. Zdecydowanie polecam wink

Posty [ 1 do 55 z 71 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Słyszę od (przyszłej) teściowej, że za mało potrafię

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018