Cześć mam problem, jestem w jakimś chorym związku,od ponad 4 lat mam faceta ale od jakiegoś czasu ja nie mam nic do powiedzenia,bo moje zdanie jest traktowane jako czepianie się,denerwowanie itp mojego partnera, nie trzeba się domyślać że również to samo jest gdy nie spełnię jego oczekiwań lub zachcianek. Facet mnie kłamie i oszukuje nawet w najdrobniejszych sprawach. Gdy wyjechał na kilka dni poza granice kraju,moją tęsknotę uznał za także denerwowanie go,bo czemu ja płaczę przy rozstaniu..Gdy proszę ,żeby powiedział jak minął dzień dowiaduję się że z kimś gadał z dodatkiem " a zresztą nie będę ci mówić bo to moja sprawa,co ciebie to obchodzi..". Nie interesują go moje potrzeby,to co czuję, niby jesteśmy razem a jednak nigdy nie czułam się bardziej bezradna i samotna. Boję się zostać sama,ale nie chcę też tkwić w tym chorym schemacie. Ta świadomość,że mogłabym go zobaczyć z kimś innym..chyba by mnie zabiła. Nie wiem co robić.. Gdybym musiała doradzić sama sobie powiedziałabym sobie że zasługuję na kogoś lepszego,a ten związek jest toksyczny a facet głupi.. tylko jak to wprowadzić w życie? Strasznie się boję,nie chcę być sama,a i tak już czuję się samotna. Od tego chorego związku zagubiłam trzeźwość myślenia..POMOCY!
Podobne tematy
Facet nie powinien Ciebie traktować w taki sposób. Odpowiedzi co Ciebie to obchodzi, nie powinny mieć miejsca w związku. Skoro już teraz czujesz się samotna to uważam, że powinnaś go zostawić. Wiem, że to nie jest łatwa decyzja i pewnie sam początek będzie ciężki. Ale z własnego doświadczenia wiem, że po pewnym czasie sama poczujesz się lepiej.
Facet nie powinien Ciebie traktować w taki sposób. Odpowiedzi co Ciebie to obchodzi, nie powinny mieć miejsca w związku. Skoro już teraz czujesz się samotna to uważam, że powinnaś go zostawić. Wiem, że to nie jest łatwa decyzja i pewnie sam początek będzie ciężki. Ale z własnego doświadczenia wiem, że po pewnym czasie sama poczujesz się lepiej.
Wiem,że masz rację ale nie czuję w sobie siły.. Zatraciłam się w tym związku i uzależniłam od niego moje życie.. Przez niego straciłam kontakt ze znajomymi bo wszyscy byli dla niego źli..On sam po pewnym czasie znalazł sobie nowych kumpli którzy zawsze wtrącają się do naszego związku. To nie jedyne odpowiedzi..Kiedyś mieliśmy hasła do swoich kont ,nikt niczego nie ukrywał po pewnym czasie on stwierdził że chce prywatności-kumpel doradził.Ponieważ ja moich haseł długo nie sprawdzałam wiem że on wchodził na moje konta.. DOdam że mam problemy zdrowotne,które dodatkowo mnie dołują ale z jego strony nie mam wsparcia...Boję się że ktoś będzie mógł być szczęśliwy z nim ,a to przecież moje szczęście..tylko nie wiem czy to możliwe żeby ktoś z nim mógł być szczęśliwy..
karolinuszka napisał/a:Facet nie powinien Ciebie traktować w taki sposób. Odpowiedzi co Ciebie to obchodzi, nie powinny mieć miejsca w związku. Skoro już teraz czujesz się samotna to uważam, że powinnaś go zostawić. Wiem, że to nie jest łatwa decyzja i pewnie sam początek będzie ciężki. Ale z własnego doświadczenia wiem, że po pewnym czasie sama poczujesz się lepiej.
Wiem,że masz rację ale nie czuję w sobie siły.. Zatraciłam się w tym związku i uzależniłam od niego moje życie.. Przez niego straciłam kontakt ze znajomymi bo wszyscy byli dla niego źli..On sam po pewnym czasie znalazł sobie nowych kumpli którzy zawsze wtrącają się do naszego związku. To nie jedyne odpowiedzi..Kiedyś mieliśmy hasła do swoich kont ,nikt niczego nie ukrywał po pewnym czasie on stwierdził że chce prywatności-kumpel doradził.Ponieważ ja moich haseł długo nie sprawdzałam wiem że on wchodził na moje konta.. DOdam że mam problemy zdrowotne,które dodatkowo mnie dołują ale z jego strony nie mam wsparcia...Boję się że ktoś będzie mógł być szczęśliwy z nim ,a to przecież moje szczęście..tylko nie wiem czy to możliwe żeby ktoś z nim mógł być szczęśliwy..
To po co ci jest potrzebny? skoro jak napisałaś i tak jesteś sama ze swoimi problemami, skoro nie masz w nim wsparcia, skoro będąc z nim czujesz się samotna.
Byle jaki byle był? czas przejrzeć na oczy i podjąć decyzję.
Zatraciłam się w tym związku i uzależniłam od niego moje życie.. Przez niego straciłam kontakt ze znajomymi bo wszyscy byli dla niego źli..On sam po pewnym czasie znalazł sobie nowych kumpli którzy zawsze wtrącają się do naszego związku. To nie jedyne odpowiedzi..Kiedyś mieliśmy hasła do swoich kont ,nikt niczego nie ukrywał po pewnym czasie on stwierdził że chce prywatności-kumpel doradził.Ponieważ ja moich haseł długo nie sprawdzałam wiem że on wchodził na moje konta.. DOdam że mam problemy zdrowotne,które dodatkowo mnie dołują ale z jego strony nie mam wsparcia...Boję się że ktoś będzie mógł być szczęśliwy z nim ,a to przecież moje szczęście..tylko nie wiem czy to możliwe żeby ktoś z nim mógł być szczęśliwy..
Tak wygląda Twoje szczęście? Rzeczywiście, ktoś z nim może kiedyś być szczęśliwy, tak jak Ty teraz jesteś...
Zatraciłam się w tym związku i uzależniłam od niego moje życie.. Przez niego straciłam kontakt ze znajomymi bo wszyscy byli dla niego źli.
Życie możesz jeszcze zmienić i zrób to teraz póki jeszcze nie pojawiły się chociażby dzieci.
A kontakt ze znajomymi jeśli tylko się postarasz odzyskasz.
Skoro jesteś za słaba żeby od niego odejść po co zaśmiecasz forum tym wątkiem?
Chyba, że spodziewałaś się rady typu "zastrzel go".
Skoro jesteś za słaba żeby od niego odejść po co zaśmiecasz forum tym wątkiem?
Chyba, że spodziewałaś się rady typu "zastrzel go".
no właśnie po to żeby ktoś doradził jak stać się silną ?
polciak123 napisał/a:karolinuszka napisał/a:Facet nie powinien Ciebie traktować w taki sposób. Odpowiedzi co Ciebie to obchodzi, nie powinny mieć miejsca w związku. Skoro już teraz czujesz się samotna to uważam, że powinnaś go zostawić. Wiem, że to nie jest łatwa decyzja i pewnie sam początek będzie ciężki. Ale z własnego doświadczenia wiem, że po pewnym czasie sama poczujesz się lepiej.
Wiem,że masz rację ale nie czuję w sobie siły.. Zatraciłam się w tym związku i uzależniłam od niego moje życie.. Przez niego straciłam kontakt ze znajomymi bo wszyscy byli dla niego źli..On sam po pewnym czasie znalazł sobie nowych kumpli którzy zawsze wtrącają się do naszego związku. To nie jedyne odpowiedzi..Kiedyś mieliśmy hasła do swoich kont ,nikt niczego nie ukrywał po pewnym czasie on stwierdził że chce prywatności-kumpel doradził.Ponieważ ja moich haseł długo nie sprawdzałam wiem że on wchodził na moje konta.. DOdam że mam problemy zdrowotne,które dodatkowo mnie dołują ale z jego strony nie mam wsparcia...Boję się że ktoś będzie mógł być szczęśliwy z nim ,a to przecież moje szczęście..tylko nie wiem czy to możliwe żeby ktoś z nim mógł być szczęśliwy..
To po co ci jest potrzebny? skoro jak napisałaś i tak jesteś sama ze swoimi problemami, skoro nie masz w nim wsparcia, skoro będąc z nim czujesz się samotna.
Byle jaki byle był? czas przejrzeć na oczy i podjąć decyzję.
To chyba złudna nadzieja,że się zmieni ![]()
Cześć mam problem, jestem w jakimś chorym związku,od ponad 4 lat mam faceta ale od jakiegoś czasu ja nie mam nic do powiedzenia,bo moje zdanie jest traktowane jako czepianie się,denerwowanie itp mojego partnera, nie trzeba się domyślać że również to samo jest gdy nie spełnię jego oczekiwań lub zachcianek. Facet mnie kłamie i oszukuje nawet w najdrobniejszych sprawach. Gdy wyjechał na kilka dni poza granice kraju,moją tęsknotę uznał za także denerwowanie go,bo czemu ja płaczę przy rozstaniu..Gdy proszę ,żeby powiedział jak minął dzień dowiaduję się że z kimś gadał z dodatkiem " a zresztą nie będę ci mówić bo to moja sprawa,co ciebie to obchodzi..". Nie interesują go moje potrzeby,to co czuję, niby jesteśmy razem a jednak nigdy nie czułam się bardziej bezradna i samotna. Boję się zostać sama,ale nie chcę też tkwić w tym chorym schemacie. Ta świadomość,że mogłabym go zobaczyć z kimś innym..chyba by mnie zabiła. Nie wiem co robić.. Gdybym musiała doradzić sama sobie powiedziałabym sobie że zasługuję na kogoś lepszego,a ten związek jest toksyczny a facet głupi.. tylko jak to wprowadzić w życie? Strasznie się boję,nie chcę być sama,a i tak już czuję się samotna. Od tego chorego związku zagubiłam trzeźwość myślenia..POMOCY!
Twój facet wcale nie jest złą osobą, tylko ty swoim zachowaniem powodujesz, że traktuje ciebie jako zło konieczne - dziwię się, ze cię do tej pory nie zostawił ...
Na Twoim miejscu doprowadziłbym do szczerej, konkretnej rozmowy. Będzie Ci bardzo trudno, ale szczęście często wymaga poświęceń. Musisz oswoić się z tym stwierdzeniem.
Powiedziałbym, że albo się zmieni, albo z nami definitywny koniec. Istnieje szansa, że gdy dojdzie do niego, że Cię traci - wtedy się ocknie. Może mu się wydawać, że ma Cię już na zawsze. Jeżeli to go nie obudzi, to nie ma się nad czym zastanawiać. Im bardziej będziesz stanowcza, tym bardziej zmusisz go do podjęcia ewentualnych działań.
Tylko szczera skrucha z jego strony może uratować Wasz związek.
Trzymam kciuki. Powodzenia!
12 2014-03-22 13:17:31 Ostatnio edytowany przez polciak123 (2014-03-22 13:20:54)
polciak123 napisał/a:Cześć mam problem, jestem w jakimś chorym związku,od ponad 4 lat mam faceta ale od jakiegoś czasu ja nie mam nic do powiedzenia,bo moje zdanie jest traktowane jako czepianie się,denerwowanie itp mojego partnera, nie trzeba się domyślać że również to samo jest gdy nie spełnię jego oczekiwań lub zachcianek. Facet mnie kłamie i oszukuje nawet w najdrobniejszych sprawach. Gdy wyjechał na kilka dni poza granice kraju,moją tęsknotę uznał za także denerwowanie go,bo czemu ja płaczę przy rozstaniu..Gdy proszę ,żeby powiedział jak minął dzień dowiaduję się że z kimś gadał z dodatkiem " a zresztą nie będę ci mówić bo to moja sprawa,co ciebie to obchodzi..". Nie interesują go moje potrzeby,to co czuję, niby jesteśmy razem a jednak nigdy nie czułam się bardziej bezradna i samotna. Boję się zostać sama,ale nie chcę też tkwić w tym chorym schemacie. Ta świadomość,że mogłabym go zobaczyć z kimś innym..chyba by mnie zabiła. Nie wiem co robić.. Gdybym musiała doradzić sama sobie powiedziałabym sobie że zasługuję na kogoś lepszego,a ten związek jest toksyczny a facet głupi.. tylko jak to wprowadzić w życie? Strasznie się boję,nie chcę być sama,a i tak już czuję się samotna. Od tego chorego związku zagubiłam trzeźwość myślenia..POMOCY!
Twój facet wcale nie jest złą osobą, tylko ty swoim zachowaniem powodujesz, że traktuje ciebie jako zło konieczne - dziwię się, ze cię do tej pory nie zostawił ...
Czyli uważasz że to ,że on kłamie i pisze z innymi,generalnie robi co chce i nie liczy się z moim zdaniem,za to ja muszę się dostosować do niego bo jak nie to się obrazi jest dobre? A ja nie mam prawa się odezwać. A Ty za to nie tęsknisz gdy ktoś kogo kochasz i widujesz codziennie wyjeżdża poza Europe na ileś tygodni i nie jest ci trudno się z nim rozstać ? I oczywiście to,że ktoś cię kontroluje,i sprawdza twoje wiadomości a ty nie masz prawa dotknąć telefonu tej osoby żeby go przestawić też jest ok? Chyba naprawdę jestem jakaś inna.
Sorry, ale dzięki Twojemu głupiemu komentarzowi już wiem na czym stoję.
Na Twoim miejscu doprowadziłbym do szczerej, konkretnej rozmowy. Będzie Ci bardzo trudno, ale szczęście często wymaga poświęceń. Musisz oswoić się z tym stwierdzeniem.
Powiedziałbym, że albo się zmieni, albo z nami definitywny koniec. Istnieje szansa, że gdy dojdzie do niego, że Cię traci - wtedy się ocknie. Może mu się wydawać, że ma Cię już na zawsze. Jeżeli to go nie obudzi, to nie ma się nad czym zastanawiać. Im bardziej będziesz stanowcza, tym bardziej zmusisz go do podjęcia ewentualnych działań.
Tylko szczera skrucha z jego strony może uratować Wasz związek.
Trzymam kciuki. Powodzenia!
Dzięki
, myślę że to nic nie da.. już kiedyś tak zrobiłam i po pierwsze on nie umie rozmawiać- krzyczy itp.. po drugie wolał mnie zostawić ale po tygodniu się ocknął i tak jak piszesz skrucha była..oczywiście po czasie wszystko zatoczyło koło do teraz ;-) im dłużej nad tym wszystkim myślę,mam wrażenie że on po prostu nie potrafi żyć bez kłamstw w dodatku żyje na pokaz.. ![]()
14 2014-03-22 13:43:55 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-03-22 13:49:12)
Cześć mam problem, jestem w jakimś chorym związku,od ponad 4 lat mam faceta ale od jakiegoś czasu ja nie mam nic do powiedzenia,bo moje zdanie jest traktowane jako czepianie się,denerwowanie itp mojego partnera, nie trzeba się domyślać że również to samo jest gdy nie spełnię jego oczekiwań lub zachcianek. Facet mnie kłamie i oszukuje nawet w najdrobniejszych sprawach. Gdy wyjechał na kilka dni poza granice kraju,moją tęsknotę uznał za także denerwowanie go,bo czemu ja płaczę przy rozstaniu..Gdy proszę ,żeby powiedział jak minął dzień dowiaduję się że z kimś gadał z dodatkiem " a zresztą nie będę ci mówić bo to moja sprawa,co ciebie to obchodzi..". Nie interesują go moje potrzeby,to co czuję, niby jesteśmy razem a jednak nigdy nie czułam się bardziej bezradna i samotna. Boję się zostać sama,ale nie chcę też tkwić w tym chorym schemacie. Ta świadomość,że mogłabym go zobaczyć z kimś innym..chyba by mnie zabiła. Nie wiem co robić.. Gdybym musiała doradzić sama sobie powiedziałabym sobie że zasługuję na kogoś lepszego,a ten związek jest toksyczny a facet głupi.. tylko jak to wprowadzić w życie? Strasznie się boję,nie chcę być sama,a i tak już czuję się samotna. Od tego chorego związku zagubiłam trzeźwość myślenia..POMOCY!
To jest moim zdaniem powodem, dla którego cierpisz - facet jest jaki jest, ale to TY decydujesz, ze wolisz ten stan niż wziąć sie w garść i podjąć decyzje.
Po drugie, jezeli kieruje tobą strach przed samotnością, to mogę sobie tylko wyobrazic jakich argumentów uzywasz, zeby sama nie zostać
Owszem tak - uwazam, ze kierując się w związku strachem przed samotnością sama nakręcasz tę spirale - ty nie budujesz związku, tylko reanimujesz trupa ze strachu, ze umrze.
Twój chłopak może być sk***ielem, ale równie dobrze mógł się stać taki pod twoją presją - presja jaką wywierasz na nim swoimi pytaniami wywołanymi strachem - jeżeli ryczysz bo facet wyjeżdża na k i l k a dni, to ma prawo nie chcieć takich histerii.
M o z e ci powiedzieć, ze nie będzie ci opowiadał, bo to nie twoja sprawa, bo na przykład opowiadanie ci o problemach w pracy nie musi być tym, o czym marzy p o powrocie z pracy czy szkoły.
Skoro zachowujesz się jak histeryczka, to się nie dziw, ze facet psychicznie przy tym wysiada .
A jak widać masz skłonności do przesadzania, bo w pierwszym poście piszesz, ze facet wyjeżdżał na kilka dni, a w poscie do mnie już to urosło do kilku t y g o d n i.. histeria i tyle ![]()
Polciak123 na pewno nie było tak od początku. Być może zburzyłaś jego zaufanie albo coś innego. Nie możesz się tak czuć, nie wiedząc dlaczego. Na pewno coś jest na rzeczy. Porozmawiaj z nim.
16 2014-03-24 08:47:42 Ostatnio edytowany przez verdad (2014-03-24 12:26:50)
Cześć.
Od czterech lat mam dziewczynę.Z poczatku wszystko ukladalo sie dobrze.Ale pozniej ona sie zmienila,zrobila sie zaborcza,musialem jej sie opowiadac co robilem w wolnym czasie,dochodzilo nawet do tego,ze pytala, o czym rozmawialem z kolegą.Znala moje haslo na facebooka,zaczela kontrolowac moje rozmowy,dlatego je zmienilem.Z tego tez zrobila problem.
Nie ma swoich znajomych,zyje tylko moim zyciem.Kiedys jak mialem gdzies wyjechac na kilka dni,dostala jakichs spazmow.Nawet nie potrafila sie normalnie pozegnac, tylko plakala,szlochala,az mnie to zdenerwowalo.
Probowala ze mna rozmawiac,mowila,ze ja olewam,ze nie jestem dla niej wsparciem.Mam prawo spotkac sie z kolegami, to wczale nie znaczy,ze ja olewam.Ale zawsze jak mnie o cos poprosila,nigdy nie odmawialem pomocy.
Kocham ja,ale chcialem zeby byla moja partnerką,a nie rozkapryszonym dzieckiem ktore uczepia sie mojego rekawa.
Nie wiem,co mam robić.Ona sie raczej nie zmieni,bo widzi tylko swoje racje.
Zostawic jej tez nie mam odwagi,bo sie boje jej histerii.
Może Twoj chlopak tak to widzi ?
Kazdy kij ma dwa konce,albo prawda jest po srodku.
Dlatego napisalam, jak to moze wygladac z drugiej strony.
Jedyny wyjście to popracować nad swoją wartością i wziąć życie w swoje ręce, a nie dawać komuś decydować o swoim losie. Jak psycholog na początek? Książki, własne zajęcia, pasje, rozwój osobisty itd. Zawsze też możesz pozostać w obecnym układzie i zawsze znajdzie się wymówka czemu nie popracować nad swoim ja.
Jezeli twoja motywacja do kontynuowania tego zwiazku jest strach przed samotnoscia, to wiedz o tym ze bedzie jeszcze gorzej. To, ze piszesz ze uzaleznilas swoje zycie od zwiazku swiadczy ze jestes osoba z niskim poczuciem wlasnej wartosci. Faceci, kotrzy widza ze kobieta uwiesza sie na nich, ze kurczowo trzyma sie zwiazku czuja sie osaczeni i czasami w chamski sposob zakreslaja swoje terytorium. Jestes kobieta. ktora kocha za bardzo. Jezeli Ci na nim zalezy radzilabym zajac sie soba, budowac swoje poczucie wartosci i zachowywac sie godnie, on stracil do ciebie szacunek i w sumie watpie, czy go odzyskasz. Najlepszym sposobem na budowanie poczucia wlasnej wartosci jest pokochanie siebie,dbanie i traktowanie siebie dobrze, spedzanie ze soba czasu, zebys poczula ze jestes wartosciowa osoba, skupiajac calkowicie uwage na kims innym zapominasz o swoich potrzebach, nie mozesz byc wtedy szczesliwa. Nie uzalezniaj swojego zycia od nikogo, nie szukaj oparcia, bezpieczenstwa i akceptacji u innych osob, znajdz je w sobie i wtedy bedziesz traktowana inaczej, z godnoscia...bo cos wtedy soba reprezentujesz. Popracuj nad soba, zaopiekuj sie soba, zobacz jak sie miotasz, tak jakby ten facet byl osmym cudem swiata, slonce to ty powinnas byc dla siebie tym osmym cudem swiata a na drugim miejscu ktos inny. Nie mozesz dac komus milosci, wolnosci i akceptacji jezeli nie czujesz jej w stosunku do siebie samej. Tkwisz w tym zwiazku bo boisz sie byc sama, nikt nie moze rozwiazac twoich problemow za ciebie. Pozdrawiam.
Ale Ty jesteś sama i to podwójnie. Bez niego będziesz sama tylko pojedynczo.
Moze sprobuj sie od niego troche odsunac, znajdz nowych znajomych, pokaz ze bez niego swietnie sobie radzisz nie pokazuj my ze jestes od niego zalezna. Czuje ze ma taka "wladze" nad Toba I moze Tb mowic co chce a Tb nie ma prawa byc przykro... Musisz pokazac mu ze sie myli, pogardz nim troche. Moze zmien sobie fryzure, zacznij sie stroic niech widzi jaka osobe traci, niech zobaczy ze masz przystojnych kolegow. Zacznie sie czuc zagrozony I zdobedziesz od niego wiecej szacunku...powodzenia:)
Wzial Cie na pewniaka ale wiesz dlaczego? Bo mu pokazalas, ze mozna cie tak traktowac. Bylam w takiej samej sytuacji, gosc mnie nie szanowal, powiedzial mi kiedys, ze nie mam jaj zeby go zostawic bo nie mam gdzie pojsc ani nie mam przyjaciol ( dzieki mojej glupocie, bo traktowalam go jak osmy cud swiata). Nie wyobrazasz sobie jego miny jak mu powiedzialam ze wynajelam piekny pokoj i za tydzien sie wyprowadzam- mina bezcenna!! Mnie jakos szybko przeszlo, zrozumialam ze jest kompletnym doopkiem, ktory mnie bil, wyzywal i poniewieral. Teraz on jest biedny, bo uwaza ze popelnil wiele bledow tralalala, jest mu smutno, spac nie moze.... Juz raz sie na to nabralam i szczerze zaluje ze kiedys wrocilam. Moim zdaniem jestem na tak jezeli chodzi o robie dobrych rzeczy dla siebie, nowa fryzura,fajny ciuch, przystojni koledzy czemu nie - ale dla siebie, nie zeby mu cokolwiek udowadniac. Tkwisz w toksycznym zwiazku, ktory predzej czy pozniej cie pozre zywcem, juz to robi. No ale jezeli jestes na etapie uzalezniania swojego zycia od jakiegos doopka, to jeszcze pare ladnych lat moze minac zanim bedziesz juz miala tak dosyc swojego Misia, ze wpadniesz w jakas depresje i nie bedziesz w stanie zrobic nic. Mam nadzieje, ze jestes madrzejsza. Pozdrawiam.