Cześć,
siedziałam, rozkminiałam i do niczego nie doszłam - może Wy mi pomożecie.
Więc problem jest następujący. Jestem z chłopakiem już pół roku. Układa nam się dobrze, mamy za sobą pierwsze wymiany zdań (różnice zdań), mamy też pierwsze wyznania o uczuciach, ale w ostatnim czasie pojawił się pewien problem,który spędza mi sen z powiek i chciałam się zapytać czy przesadzam, czy to normalne w świeżym związku.
Problem dotyczy rozmowy. Kiedy przychodzi do rozmowy o trudnych tematach on chowa głowe w poduszkę albo uśmiecha się i wydaje z siebie "nieeee" znaczące- nie mówmy o tym...
Ostatnio siłą wręcz udało mi się wydusić z niego że np chciałby spróbować coś inaczej w sprawach intymnych bo nie do końca był zadowolony w 100%. Przed nim miałam długo tylko jednego partnera i wiadomo - trzeba się poznać. Ale on nie potrafi ze mną kompletnie o tym rozmawiać. W końcu gdy doszliśmy do jakiś wspólnych wniosków zaptałam się go dlaczego nie mówi czego ode mnie oczekuje - to powiedział że się WSTYDZI bo to prowadzi do tego, że druga osoba czuje się NIEDOSKONAŁA I BEZNADZIEJNA.
Problem z rozmową dotyczy nie tylko spraw łózkowych.
Martwię się, że to się moze rozlecieć jeśli on nie mówi mi czego potrzebuje, co go we mnie denerwuje itd tylko dusi to w sobie bo w koncu urosnie to do takiego poziomu ze nie wytrzyma.
Czy to normlane ? Może po prostu pół roku to nie jest wystarczajacy czas by sie na siebie otworzyc w 100% ?
Proszę o opinie i rady co mam robić ??