netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Nie radzę sobie z żałobą teścia...

14 odpowiedzi5 828 wyświetleńzałożony przez at, 19.03.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie radzę sobie z żałobą teścia...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1

Temat: Nie radzę sobie z żałobą teścia...

Witam Wszystkich,

trudno jest opisać moją sytuację, a trudność ta wynika z faktu, iż boję się Waszej oceny.

Większość ludzi  pyta się na forach jak pomóc osobie bliskiej, która przeżywa żałobę - ja mam jej już dosyć (tj. i żałoby, i osoby ją przeżywającej)... Problem rozpoczął się jakieś trzy lub cztery miesiące temu - (przyszły) teść usłyszał od lekarzy diagnozę, że jego żona, a moja teściowa (przyszła, niestety niedoszła) ma raka z przerzutami. Wiadomość ta jak i sposób jej przekazania przez lekarzy spowodowały, że jego świat się skończył (to są mniej więcej jego słowa). Od tego momentu, przez cały okres choroby tj. jakieś trzy miesiące nie mógł się pozbierać, ciągle płakał, mówił, że on ma najgorzej, i dziwił się dlaczego jego żona ma go dość, i dlaczego ona nie płacze (nie mogła, bo nawet mimo swojej choroby cały czas martwiła się o niego i jego stan psychiczny). Według mnie i mojego partnera w tym czasie zachowywał się już tak jakby jego żona  nie żyła. Przez cały okres choroby pomagałam teściowi jak tylko potrafiłam w opiece nad żoną, próbując jednocześnie wesprzeć go w tym trudnym okresie. Niestety od czasu do czasu nie wytrzymywałam również i ja, niestety uważam, że płacz i lament to nie jest to co powinien ofiarować kochający mąż swojej chorej żonie w ostatnich, jak się później okazało, momentach jej życia. Teraz jest już prawie miesiąc od śmierci teściowej - teść nadal rozpacza. Tak naprawdę to powtarza dalej te same zdania, co w czasie choroby teściowej, że sam sobie nie da rady, że nie ma po co żyć, że nic go nie cieszy, dodatkowo doszły do tego wyrzuty, że on sobie to inaczej zaplanował, że powinniśmy z nim zamieszkać, że nic nie rozumiemy, że najgorsze są noce i poranki, że nikt nie ma tak jak on (mimo, że w jego otoczeniu są osoby, które przeżyły podobną tragedię - zawsze wynajduje jakieś, ale). Cały czas, na okrągło ta sama płyta. Czasami nie zdążymy nawet wejść do niego do domu (mieszkamy dość blisko i staramy się z partnerem odwiedzać go codziennie), a lament już się rozpoczyna. Staramy się jakoś pomóc, podnieść go na duchu, ale zwykle słyszymy, że MY NIC NIE ROZUMIEMY. Boli mnie również fakt, że mój partner nie czuje żadnego wsparcia ze strony ojca, sytuacja wygląda bardziej w ten sposób, że to on (mój partner) jest tylko zobligowany do wspierania ojca - nie funkcjonuje to w dwie strony.
Jak widzicie sytuacja jest dość trudna - przynajmniej tak wygląda to z mojej perspektywy - i męcząca, gdyż po każdej wizycie u teścia czuje jak schodzi ze mnie energia do życia. Z jednej strony wiem, że potrzebna jest mu pomoc i wsparcie w tym trudnym okresie, a żałoba to proces długotrwały, z drugiej strony mam już po prostu tego zwyczajnie dość. Czuję się bezsilna w tej sytuacji, a dodatkowo zastanawiam się czy moje odczucia (mam tutaj na myśli gniew, poczucie rezygnacji) nie są oznaką znieczulicy, braku empatii itp. Nie chciałabym również, żeby moje zachowanie wpłynęło na relacje mojego partnera z ojcem.

Jeżeli ktoś miałby dla mnie jakąś radę - proszę o pomoc lub komentarz do mojej historii, za wszystkie z góry dziękuję.

2 Ostatnio edytowany przez mwdowa81 (2014-03-19 13:28:35)

Odp: Nie radzę sobie z żałobą teścia...

Zapraszam cię na wątek smierć męża-jak sobie poradzić. Może wtedy zrozumiesz swojego teścia. Dziewczyno czego oczekujesz po miesiącu, że będzie wesoły, usmiechnięty?
Twój teść ma rację, że go nie rozumiecie. Poczytaj o tak zwanych etapach żałoby, każdy przechodzi indywidualnie ale da Ci/Wam obraz żałoby

3

Odp: Nie radzę sobie z żałobą teścia...

Dziękuję za odpowiedź.

Nie chciałam właśnie, żeby moja wypowiedź była zrozumiana w ten sposób, że oczekuje od teścia radości i wesołości, to nie tak. Chciałam pokazać sytuacje z mojej perspektywy. Oczekuje się ode mnie wsparcia, a ja już nie mam na to siły. Siła ta została bowiem nadwyrężona przez trzy miesiące opieki nad chorą teściową i przerażonym oraz załamanym tym faktem teściem. Zapoznałam się już wcześniej z etapami żałoby - niestety nie znalazłam odpowiedzi na pytanie skąd ja mam czerpać siłę na to wszystko...

4 Ostatnio edytowany przez mwdowa81 (2014-03-19 14:12:43)

Odp: Nie radzę sobie z żałobą teścia...

Tobie nie chodzi o teścia Ty dla siebie jestes ważna. Piszesz, że nie masz już siły a wiesz, że taki stan w którym znajduję się twój teść może trwać nawet 2,3 lata lub nawet więcej.
A teraz zernikj z perspektywy jakbyś Ty straciła partnera, jakabyś była i co byś oczekiwała od ludzi. Żałoba jest to super sprawdzian dla wszystkich wtedy poznajesz na kogo możesz liczyć.
Jesli ty nie masz siły porozmawiaj ze swoim partnerem niech on czuwa nad ojcem. Ja osobiście korzystałam z pomocy psychologa może warto pomyśleć by Twój teść skorzystał z takiej formy pomocy będzie przynajmniej mógł się komuś wygadać.

5

Odp: Nie radzę sobie z żałobą teścia...

Nie kryje się z faktem, że szukam pomocy dla siebie nie dla teścia. Niestety trudno jest powiedzieć w społeczeństwie, że ma się problem z żałobą bliskiej osoby, że nam też jest trudno, zwłaszcza, że również sami przechodzimy przez ten proces (może jest on mniej widoczny dla osób postronnych, ale przecież każdy przeżywa żałobę indywidualnie). 

Jeżeli chodzi o pomoc psychologiczną - niestety odpada, tzn, teść się na nią nie zgodzi. W trakcie choroby teściowej miał kilka spotkań z psychologiem na jej prośbę, niestety jego ostatnia wizyta zakończyła się trzaśnięciem drzwiami i przekonaniem, że to nie ma żadnego sensu.

6 Ostatnio edytowany przez mwdowa81 (2014-03-19 14:34:17)

Odp: Nie radzę sobie z żałobą teścia...

To ty spróbuj iść do psychologa i opowiedz o swoim problemie.
Albo unikaj teścia jak ognia tylko pamietaj, że nie wiadomo kiedy karty się odwrócą. Albo poszukaj jakiejś grupy wsparcia dla takich osób jak twój teść, w wiekszych miastach są organizacje.
A twój partner co na całą sytuację?

7

Odp: Nie radzę sobie z żałobą teścia...

Właśnie zastanawiałam się czy to jest już ten moment, że powinnam zgłosić się do psychologa, chyba nawet dlatego opisałam moją historię tutaj. Chcę poradzić sobie z tą sytuacją - raczej, a nawet na pewno odpada opcja unikania teścia, nie tylko ze względów praktycznych (mieszkamy bardzo blisko), ale i z moich przekonań.

Mój partner jak przypuszczam na podstawie naszych rozmów do całej sytuacji podchodzi podobnie jak ja, czyli jest rozbity między współczuciem ojcu, chęcią pomocy mu, a bezsilnością, gniewem na ojca i jego zachowanie. Wizyty u ojca powodują, że załamuje się. Widzę również, że wpływa to na jego przeżywanie żałoby (sam nie może się "rozkleić" bo ojciec jest w rozsypce).

8 Ostatnio edytowany przez mwdowa81 (2014-03-19 14:57:50)

Odp: Nie radzę sobie z żałobą teścia...

Błąd. Twój partner ma prawo do "rozklejenia się" ba nawet musi bo inaczej nie przejdzie prawidłowo żałoby. Pamietaj płacz oczyszcza a móże niech partner sam odwiedzi kiedyś ojca i może wtedy otworzą się na siebie, nawet wspólny płacz może im pomóc.
Co do Ciebie, już czas na psychologa.

9

Odp: Nie radzę sobie z żałobą teścia...

No właśnie problem w tym, że mój partner ze względu na zachowanie ojca nie potrafi się przy nim "rozkleić", trudno jest bowiem otworzyć się przed kimś kto powtarza, że "to on najwięcej stracił" (oczywiście rozumiem, że teść ma święte prawo tak uważać, tak też jest prawda), że "u nas wszystko pozostało w normie, nic się nie zmieniło" (a to nie do końca prawda, mój partner był bardzo związany z mamą, często rozmawiali itd., ja też bardzo lubiłam teściową).

Bardzo dziękuję za zainteresowanie moją historią - wyrzucenie z siebie tych emocji trochę pomogło...

10

Odp: Nie radzę sobie z żałobą teścia...

Tak mi wpadło do głowy.... może by teściowi podrzucić szczeniaka pod drzwi ( ze świadomością że jak go to "nie ruszy" to odpowiedzialność za psa podejmiecie Wy). Może konieczność opieki nad słabszą i potrzebującą starań specjalnych istotą odwróci chociaż na trochę jego myśli od straty. Bo będzie miał jakieś zajęcie. A teraz zapewne jest na emeryturze, wiec zajęcia jako takiego nie ma, więc jest za dużo czasu na rozpamiętywanie.

11

Odp: Nie radzę sobie z żałobą teścia...

Oczywiscie, ze idz do psychologa!
Jeżeli nawet nie pomoze ci w konkretny sposob to przynajmniej bedziesz mogla się wygadac i wyrzucic z siebie wszystkie negatywne emocje.
Bo już teraz mozesz zauwazyc, jak to widza inni - twój tesc ma prawo rozpaczac, bo stracil kogos bliskiego, twój facet ma prawo rozpaczac, bo stracil kogos bliskiego, ale ty masz być silna i wyrozumiala, bo nikogo nie stracilas i "nie wiesz jak to jest" a jak zdarzy ci się chwila slabosci i poskarzysz się na swój los, to się dowiesz, ze "myslisz o sobie". 

To nic, ze sa osoby, ktore w obliczu choroby bliskiej osoby walcza z nia do konca o kazdy dzien spedzony razem, potrafia wspierac i usmiechac się, nawet jeżeli jjest to usmiech przez lzy, a Tobie trafil się mazgaj (przepraszam za wyrazenie, nie chcę twojego tescia obrazac a jedynie okreslic jego postawe zyciowa) i czym innym jest pocieszanie kogos w zalobie, a czym innym wysluchiwanie codziennie tych samych lamentow.

Tak autorko, mysl PRZEDE WSZYSTKIM o sobie, potem o innych, bo to na ciebie spada obowiazek ciagniecia tego kieratu. Jeseli tobie sil zabraknie, to kto cie zastapi?

Dbaj o SIEBIE, bo nikt inny w obecnym okresie o ciebie nie zadba! Bądź egoistka, bo tylko dbajac o siebie bedziesz miala sily by wspierac swoich bliskich.
A do twojego tescia sila i cierpliwosc bedzie ci potrzebna ogromnie.

Moze sprobuj się wyrwac na chwile gdzies? Do rodziny na weekend? Cokolwiek byle zlapac oddech i odpoczac na chwile od tego wszystkiego.

I nie miej wyrzutow, ze to egoizm.

12 Ostatnio edytowany przez mwdowa81 (2014-03-19 16:20:29)

Odp: Nie radzę sobie z żałobą teścia...

Iceni lament to właśnie jest część żałoby wiem bo prawie dwa lata temu pożegnałam męża.
Jeśli chodzi o autorkę wątku to szuka pomocy tylko dla siebie, sama tak stwirdziła i niech szuka bo ma prawo.
Ale poraz kolejny widzę przykład jak ludzie zachowują się w obliczu smierci jak ładnie umywają ręcę ja to nazywam pomoc w białych rękawiczkach. Niby są ale nie chcą, nie potrafią zrozumieć osoby, która straciła męża/żony.
Wiem, że to teść osoba "obca" autorka wobec niego nie ma żadnych zobowiązań ale niech spojrzy na drugą stronę medalu. Partner autorki ma wsparcie bo ma ją a teść został sam. Zrozumcie teścia bo wiem co on teraz przechodzi i wcale nie jest rozkapryszonym dzieckiem. Powiem jedno jeśli teraz nie dostanie odpowiedniej opieki/pomocy może być jeszcze gorzej.

13

Odp: Nie radzę sobie z żałobą teścia...

Z tym szczeniakiem , to bardzo dobry pomysł .

14 Ostatnio edytowany przez Katariina (2014-03-19 17:45:20)

Odp: Nie radzę sobie z żałobą teścia...

Zanim się zarzuci pomysłem dania komuś (bez pytania o zgodę) żywego prezentu wypadałoby zapytać czy teść w ogóle lubi zwierzęta (nie wszyscy lubią) i czy potrafiłby się nim zająć. Oraz czy autorka wątku weźmie psa do siebie za pięć-dziesięć lat, w razie śmierci teścia.
A tak w ogóle to dlaczego szczeniak? Pies w ogóle jest wymagający w opiece, a co dopiero tak mały, którego trzeba wszystkiego uczyć.
Może zaproponujcie podrzucenie pod drzwi dziecka z sierocińca.

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie radzę sobie z żałobą teścia...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026