Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 49 ]

Temat: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.

Dziewczyny to jest koszmar. Zdradziłam swojego chłopaka dwa lata temu po alkoholu, przyznałam się. Jest to facet który brzydził sie zdradą i twierdził ze nigdy nikomu jej nie wybaczy. Więc kiedy mu o tym mówiłam byłam gotowa na rozstanie. A on po paru dniach sam sie odezwał i chciał byc ze mną. I jest. Do dziś. Mieszkamy razem od pół roku. Niby jest ok, ale zamiast czuć się lepiej to mi coraz gorzej. Gdy zdradzałam miałam jakiś kryzys uczuć. A teraz kocham go z każdym dniem coraz mocniej i każda kłótnia i każda mała sprzeczka sprawia że boje sie i zastanawiam co ja z nim robie, bo powinien mnie zostawić. Często mam lęki z tego powodu choć on już nawet o tamtym wydarzeniu nie wspomina i mówi ze jest szcześliwy ze mną... Wiem że gdyby nie ta zdrada już by mi się oświadczył. Nie wiem co dalej, boję się że nadejdzie dzień że coś w nim pęknie i mnie zostawi. Choć kiedy wróciłam do tematu bo nie dawałam rady  z myślami powiedział że to oczywiste że boli ale że on tego jakoś codzień nie rozpamiętuje i gdyby nie chciał ze mną być to by po prostu nie był i że to logiczne... Ale widzę, że zmienił trochę podejście, kiedyś słyszałam o małżeństwie, widziałam że traktuje mnie bardzo poważnie, a teraz mimo że nadal tak jest to jest bardziej oszczędny w słowach, bardziej zdystansowany. Zabiłam coś bezpowrotnie sad
Dziewczyny, co robić? Bardzo wasz proszę o pomoc bo wyrzuty nie dają mi spać i są coraz większe. Im jest między nami lepiej tym ja czuje się gorzej, bo nie rozumiem jak mogłam tak zranić tak cudownego człowieka.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.
joan970 napisał/a:

Dziewczyny to jest koszmar. Zdradziłam swojego chłopaka dwa lata temu po alkoholu, przyznałam się. Jest to facet który brzydził sie zdradą i twierdził ze nigdy nikomu jej nie wybaczy. Więc kiedy mu o tym mówiłam byłam gotowa na rozstanie. A on po paru dniach sam sie odezwał i chciał byc ze mną. I jest. Do dziś. Mieszkamy razem od pół roku. Niby jest ok, ale zamiast czuć się lepiej to mi coraz gorzej. Gdy zdradzałam miałam jakiś kryzys uczuć. A teraz kocham go z każdym dniem coraz mocniej i każda kłótnia i każda mała sprzeczka sprawia że boje sie i zastanawiam co ja z nim robie, bo powinien mnie zostawić. Często mam lęki z tego powodu choć on już nawet o tamtym wydarzeniu nie wspomina i mówi ze jest szcześliwy ze mną... Wiem że gdyby nie ta zdrada już by mi się oświadczył. Nie wiem co dalej, boję się że nadejdzie dzień że coś w nim pęknie i mnie zostawi. Choć kiedy wróciłam do tematu bo nie dawałam rady  z myślami powiedział że to oczywiste że boli ale że on tego jakoś codzień nie rozpamiętuje i gdyby nie chciał ze mną być to by po prostu nie był i że to logiczne... Ale widzę, że zmienił trochę podejście, kiedyś słyszałam o małżeństwie, widziałam że traktuje mnie bardzo poważnie, a teraz mimo że nadal tak jest to jest bardziej oszczędny w słowach, bardziej zdystansowany. Zabiłam coś bezpowrotnie sad
Dziewczyny, co robić? Bardzo wasz proszę o pomoc bo wyrzuty nie dają mi spać i są coraz większe. Im jest między nami lepiej tym ja czuje się gorzej, bo nie rozumiem jak mogłam tak zranić tak cudownego człowieka.

Nie dziw się, że przestał Ci ufać, a realizacja Waszych  planów odsunęła się w bliżej nieokreśloną przyszłość.
Wyrzuty sumienia u Ciebie nasilają się, bo według mnie, nie wierzysz, że chłopak nie gryzie się w sobie.
Musisz spojrzeć na niego tak, jak przed zdradą, znasz go przecież. Jeśli nie spróbujesz wybaczyć sobie, to Wasz związek się rozpadnie. Poproś o wsparcie psychologa, sama. Powinno pomóc.
Zaproponuj terapię wspólną, bo zdrada nie wynika z niczego,nawet ta po alkoholu. Jeśli chłopak się zgodzi, będzie to znaczyło,że chce  pomóc Tobie i Wam obojgu.

facet po przejściach

3

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.
joan970 napisał/a:

[...] Ale widzę, że zmienił trochę podejście, kiedyś słyszałam o małżeństwie, widziałam że traktuje mnie bardzo poważnie, a teraz mimo że nadal tak jest to jest bardziej oszczędny w słowach, bardziej zdystansowany. Zabiłam coś bezpowrotnie sad
Dziewczyny, co robić? Bardzo wasz proszę o pomoc bo wyrzuty nie dają mi spać i są coraz większe. Im jest między nami lepiej tym ja czuje się gorzej, bo nie rozumiem jak mogłam tak zranić tak cudownego człowieka.

Chłopak dal ci szansę, doceń to...
Masz poczucie winy i dobrze, bo to są KONSeKWENCJE twoich ryzykowanych zachowań.
Bardziej martwiłoby mnie dlaczego zdradziłaś? (alkohol to tylko wymówka).
Z psychologiem przeanalizuj swoja sytuację, to może pomóc tobie w lepszym zrozumieniu siebie i rozwijaniu empatii.

Miłość szanuje. Kocham cię, więc w ciebie wierzę. Wiem, że jesteś wystarczająco silny, mądry, dobry, żebyś
dokonywał własnych wyborów. Nie muszę za ciebie decydować.
Sam to potrafisz.

4

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.

To dlaczego zdradziłam juz napisałam mniej więcej.  miałam jakiś idiotyczny kryzys a alkohol sprawił że posunelam się za daleko.  To już nieistotne.  Zmieniłam cały swój światopogląd przez te dwa lata i mam nauczkę na całe życie. Nie uzalam się nad sobą bo gdyby te wyrzuty miały być moja jedyna kara to przyjęłam ja z chęcią.  Wiem ze musze ponieść konsekwencje.
Tylko moje pytania do was - jak nie zwariować,  jak naprawiać ten związek i zaufanie dzień po dniu?  Czy powinnam wracać co jakiś czas do tematu czy w ogóle nie powinnam tak robić?  Czy czekać jedynie na jego słowa? Wyrzuty zniose tylko co robić by było dobrze?  Mnie to dręczy a zdrowy rozsądek znikł i nie wiem czy mu mówić o swoich wyrzutach?  On mi to wypominal kilka miesięcy,  potem już zupełnie przestał.

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.

Wyrzuty sumienia NIE ROZWIĄZUJĄ problemu, bo problem polega na tym, że stosujesz zdradę jako środek na rozwiązanie problemów w związku. Problemy w związku BĘDĄ bo są w każdym i fakt, że nie włącza Ci się MIMO tych problemów reakcja autoimmunologiczna na poszukiwanie atrakcji poza związkiem jest czynnikiem źle rokującym. Trudno zaryzykować bycie z osobą która takiej reakcji "autoimmunologicznej" nie uruchamia - a wręcz przeciwnie, stosuje coś wręcz odwrotnego gdy narosną problemy. Brak takiej reakcji jest efektem braku empatii - świadomości tego jak głęboko krzywdzi się partnera i spłyca związek. Dopóki JEDYNYM mechanizmem zabezpieczającym Cię przed zdradą są wyrzuty sumienia i siła uczucia do partnera dopóty problem jest nierozwiązany. Należałoby chyba rozwinąć w sobie tą sferę uczuciową, która u ludzi nazywa się różnie - posłużę się tu metaforą - chodzi o poczucie "świętości związku" ;-) Oczywiście nie mam na myśli jakieś "religijnie uzasadnionej" świętości ;-) Chodzi mi o to, że ZWIĄZEK SAM W SOBIE jest WARTOŚCIĄ, czymś nadrzędnym, czymś czego się broni, próbuje naprawiać. Ale też jeśli staje się nie do zniesienia - kończy się go, bo każdy ma prawo do tej "świętości" i nie wolno niszczyć sobie życia niszczącym związkiem. W takim podejściu nie ma miejsca na zdradę - za to są olbrzymie wymagania dla jakości związku z drugą osobą. Wymagania wzajemne. Sądzę, że ten ostatni fragment brzmi teraz dla ciebie nieprzekonywająco - jak bajka o żelaznym wilku, ale ta sprzeczność z intuicją może być dla ciebie źródłem do zastanawiania się - dlaczego takich intuicji nie posiadasz.

Brak tego fragmentu rozwoju uczuciowego zniechęca partnera do trwałych rozwiązań, ale też ogranicza Ciebie - i to ograniczenie można próbować rozwiązać psychoterapią.

6

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.

To nie jest tak ze o tym nie wiem. Odkąd to zrobiłam wiele się zmieniło i teraz nie wyobrażam sobie zzrobić tego ponownie.  Zmieniłam podejście.  Możecie mnie linczowac i tak dalej ale nie o to prosiłam w tym wątku.  Wiem ze zdrada nie rozwiązuje niczego ale mleko się już rozlalo i choćbym niewiadomo co zrobiła czasu nie cofne.  Potrzebuje jakiejś rady jak dać z tym radę w związku,  czy wracać do tematu czy zostawić to własnemu biegowi i się starać

7

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.
joan970 napisał/a:

To dlaczego zdradziłam juz napisałam mniej więcej.  miałam jakiś idiotyczny kryzys a alkohol sprawił że posunelam się za daleko.  To już nieistotne.  Zmieniłam cały swój światopogląd przez te dwa lata i mam nauczkę na całe życie. Nie uzalam się nad sobą bo gdyby te wyrzuty miały być moja jedyna kara to przyjęłam ja z chęcią.  Wiem ze musze ponieść konsekwencje.
Tylko moje pytania do was - jak nie zwariować,  jak naprawiać ten związek i zaufanie dzień po dniu?  Czy powinnam wracać co jakiś czas do tematu czy w ogóle nie powinnam tak robić?  Czy czekać jedynie na jego słowa? Wyrzuty zniose tylko co robić by było dobrze?  Mnie to dręczy a zdrowy rozsądek znikł i nie wiem czy mu mówić o swoich wyrzutach?  On mi to wypominal kilka miesięcy,  potem już zupełnie przestał.

Nie wracaj do tematu. Skoro przestał wypominać uznał, że nic mu to  nie daje w sensie podniesienia własnej wartości, bądź spostrzegł, że nawracanie do tematu poniża Cię, jako człowieka i czuł się jeszcze gorzej z tą świadomością, bo jest po prostu porządnym człowiekiem.
Musisz, myślę, porozmawiać z nim, co będzie z Waszym związkiem, bo decyzja należy do niego.
Innego wyjścia chyba nie ma.

facet po przejściach
Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.
joan970 napisał/a:

To nie jest tak ze o tym nie wiem. Odkąd to zrobiłam wiele się zmieniło i teraz nie wyobrażam sobie zzrobić tego ponownie.  Zmieniłam podejście.  Możecie mnie linczowac i tak dalej ale nie o to prosiłam w tym wątku.  Wiem ze zdrada nie rozwiązuje niczego ale mleko się już rozlalo i choćbym niewiadomo co zrobiła czasu nie cofne.  Potrzebuje jakiejś rady jak dać z tym radę w związku,  czy wracać do tematu czy zostawić to własnemu biegowi i się starać

Ależ, rozumiem że postanowiłaś "nie zdradzać" ale niby w jaki sposób miałoby być to równoznaczne z rozwojem empatii, wglądu - przecież nawet nie wiesz, że w dobrze funkcjonującym związku nie ma tematów "tabu", że ludzie są na tyle blisko, że mogą również rozmawiać o swoich wyrzutach sumienia bez większego skrępowania. To co nazywasz "linczem" to po prostu informacja - a zagrożenie samooceny PRZESŁANIA ci całkowicie napisane treści - to kolejny problem - bardzo charakterystyczny dla psychiki potencjalnego zdradzacza. Jak będziesz rozwiązywać trudne problemy w związku jeśli samoocena i chęć "obrony EGO" będzie ci przesłaniać cel główny czyli rozwiązanie problemu i dobro związku?

Niestety problemu o którym piszesz nie rozwiążesz "nie naruszając sobie" podstaw iluzji jakie masz na swój temat, a to musi boleć bo ludzie wiążą się emocjonalnie ze swoimi iluzjami . :-)

9

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.

Chcesz to analizuj.  Tylko pytanie - co ma skrępowanie do strachu przed popelnieniem błędu?  Boję się że mówiąc o tych wyrzutach niepotrzebnie przypomnę mu ból a tego nie chce. Kieruje się empatia choć tu tego nie potrafisz dostrzec bo masz już swoją teorię na mój temat.
Staram się dojrzeć,  spojrzeć na świat inną perspektywa,  zwqlczam swój egoizm. Popełniłam błąd i staram się go naprawić na tyle na ile się da. Nie uważam by po kilku postach możnaby oceniać jaka jestem osoba

10

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.
joan970 napisał/a:

Wiem

ze zdrada nie rozwiązuje niczego ale mleko się już rozlalo i choćbym niewiadomo co zrobiła czasu nie cofne.  Potrzebuje jakiejś rady jak dać z tym radę w związku,  czy wracać do tematu czy zostawić to własnemu biegowi i się starać

Czyli wiesz to co powinnaś wiedzieć w takiej sytuacji.

Problem w tym że reagujesz na jego milczenie na ten temat niepewnością. Ono budzi w tobie obawy z jednej zasadniczej przyczyny - potrzebujesz potwierdzenia tego że on się z tym pogodził. Tylko jaką formę ma mieć to potwierdzenie, żebyś przestała się dręczyć?
To dość trudne żeby udowodnić komuś to że się mu ufa, że nie chowa się urazy, jeśli bez względu na to jak próbuje to robić ty nie potrafisz w to uwierzyć.

Po pierwsze powiedz mu o tym że cię to dręczy, bo nie jesteś pewna czy ci definitywnie przebaczył. Wypłacz mu się w rękaw jeśli tak czujesz, pokaż że milczenie nie jest dla ciebie dobrym sygnałem i budzi w tobie obawy.

Po drugie jeśli już sobie wyjaśnicie te kwestie to i tak trzeba czasu. Sytuacja nie wróci do tej sprzed tego wydarzenia z dnia na dzień.

11 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2015-03-23 11:33:58)

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.
Excop napisał/a:
joan970 napisał/a:

To dlaczego zdradziłam juz napisałam mniej więcej.  miałam jakiś idiotyczny kryzys a alkohol sprawił że posunelam się za daleko.  To już nieistotne.  Zmieniłam cały swój światopogląd przez te dwa lata i mam nauczkę na całe życie. Nie uzalam się nad sobą bo gdyby te wyrzuty miały być moja jedyna kara to przyjęłam ja z chęcią.  Wiem ze musze ponieść konsekwencje.
Tylko moje pytania do was - jak nie zwariować,  jak naprawiać ten związek i zaufanie dzień po dniu?  Czy powinnam wracać co jakiś czas do tematu czy w ogóle nie powinnam tak robić?  Czy czekać jedynie na jego słowa? Wyrzuty zniose tylko co robić by było dobrze?  Mnie to dręczy a zdrowy rozsądek znikł i nie wiem czy mu mówić o swoich wyrzutach?  On mi to wypominal kilka miesięcy,  potem już zupełnie przestał.

Nie wracaj do tematu. Skoro przestał wypominać uznał, że nic mu to  nie daje w sensie podniesienia własnej wartości, bądź spostrzegł, że nawracanie do tematu poniża Cię, jako człowieka i czuł się jeszcze gorzej z tą świadomością, bo jest po prostu porządnym człowiekiem.
Musisz, myślę, porozmawiać z nim, co będzie z Waszym związkiem, bo decyzja należy do niego.
Innego wyjścia chyba nie ma.

a dlaczego uważasz że decyzja należy do niego ?? myślę że oboje mają coś do powiedzenia. To co widzę w Twoich Joan wpisach to kobietę próbująca wynagrodzić krzywdy i faceta ..który hmm.. może nie może dostrzec ukochanej w tej osobie jaką się stałaś ??/

Zdrada jest świństwem - ale skoro są dalej razem i on wybaczył to znaczy że powinni starać się oboje poprawić swoje relacje... bo cos zawiodło ... czegos brakuje.
Autorko.. ja myślę że Ty bardzo siebie karzesz  za tamto wydarzenie . Partner Ci wybaczył - ale czy Ty sobie wybaczyłaś ???
Psycholog jak najbardziej Tobie i Wam.

Czasami lepiej jest odejść  , bo czy jesteś pewna że to jest miłość a nie chęć wynagrodzenia czegoś?? złożenia ofiary bo on taki przyzwoity ?? przyjął Cię po zdradzie ??
Odszukaj siebie i usłysz..

Znalazłam swoja wadę...- Łatwo się nie poddaję ....

12

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.

Ja sobie nie wybaczylam.  Nasz związek wiele przetrwał i przez to cała w środku drze.  Bo wiem ze zaufania nie da się odbudować tak o. Dlatego każda kłótnia sprawia że boje się bardziej bo mam wrażenie ze cofnelismy się do punktu wyjścia.  Jestem panikara i wiem o tym. Nie jestem z nim by mu coś wynagrodzić.  Kocham go z biegiem czasu tylko mocniej.
Każdego dnia ponosze karę za ta zdradę. Choćby taka ze on jest ze mną ale podchodzi do tego bardziej realistycznie.  Słyszę często ze jeśli będzie ok to nie mam się martwić ale ze przyszłości nie zna i nie będzie nic planował bo mogą te plany znowu nie wypalić.  W domyśle choćby to ze planował ze mną dzieci i rodzinę a teraz ten temat jest daleki dopóki nie będzie pewny ze warto znowu być ze mną w pełni. Rozumiem go ale takie słowa są dla mnie najgorsza kara.  Szczerze to marze o rodzinie z nim, o wspólnej przyszłości ale jakiś głos mówi mi ze nie powinnam się zapedzac :-( nie wiem czy powinnam się łudzić ze jeszcze kiedyś ten temat wróci.  Choć znam go na tyle ze mogę podejrzewać ze Nawet jeśli chodzi mu to po głowie to będzie mnie jeszcze dłuższy czas testował.

13

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.
joan970 napisał/a:

Ja sobie nie wybaczylam.  Nasz związek wiele przetrwał i przez to cała w środku drze.  Bo wiem ze zaufania nie da się odbudować tak o. Dlatego każda kłótnia sprawia że boje się bardziej bo mam wrażenie ze cofnelismy się do punktu wyjścia.  Jestem panikara i wiem o tym. Nie jestem z nim by mu coś wynagrodzić.  Kocham go z biegiem czasu tylko mocniej.
Każdego dnia ponosze karę za ta zdradę. Choćby taka ze on jest ze mną ale podchodzi do tego bardziej realistycznie.  Słyszę często ze jeśli będzie ok to nie mam się martwić ale ze przyszłości nie zna i nie będzie nic planował bo mogą te plany znowu nie wypalić.  W domyśle choćby to ze planował ze mną dzieci i rodzinę a teraz ten temat jest daleki dopóki nie będzie pewny ze warto znowu być ze mną w pełni. Rozumiem go ale takie słowa są dla mnie najgorsza kara.  Szczerze to marze o rodzinie z nim, o wspólnej przyszłości ale jakiś głos mówi mi ze nie powinnam się zapedzac :-( nie wiem czy powinnam się łudzić ze jeszcze kiedyś ten temat wróci.  Choć znam go na tyle ze mogę podejrzewać ze Nawet jeśli chodzi mu to po głowie to będzie mnie jeszcze dłuższy czas testował.

Z pierwszej twojej wiadomości wynika że obawiasz się tego że jest "taki oszczędny w słowach". Czyli oczekujesz zapewnień z jego strony że już może ci zaufać. Obawy wynikają też z kłótni, co świadczy o tym że to nie są kłótnie konstruktywne. Nic z nich nie wynika. Nie służą nawet rozładowaniu nagromadzonych emocji.

Testuje cię bo czuje się wtedy panem sytuacji. Trudno powiedzieć czy u niego wynika to z tego że lubi dominować, kontrolować, testować czy z obaw że sytuacja może się powtórzyć jeśli odpuści.
Ogólnie masakra bo paradoksalnie zwiększa to prawdopodobieństwo że będziesz mieć w końcu tego dość i poszukasz sobie innego.

Kiepska sprawa. Miało być wesele a nie będzie to nawet wiejska zabawa.(Przynajmniej na razie wink )

14

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.

Gdybym miała odpuścić juz dawno bym to zrobiła bo moim zdaniem najgorsze juz minęło.  A kłótnie są podobno wszędzie.  To już nie chodzi o to ze nic z nich nie wynika a o mój strach Ze naciagaja one jego wytrzymałość do granic i ze pęknie.  To chyba tylko moje lęki bo wiele rzeczy staramy się przepracować,  staram się zmienić. Bardzo mu przeszkadzało moje histeryzowanie i podejście emocjonalne podczas kłótni.  Uważał ze pokazałam tym ze jestem niedojrzala.  Zmieniam to i sam to zauważył.  Robie to by było ok,  by widział ze jego opinia jest dla mnie bardzo ważna.  Ale czy to starczy?

15

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.
joan970 napisał/a:

Gdybym miała odpuścić juz dawno bym to zrobiła bo moim zdaniem najgorsze juz minęło.  A kłótnie są podobno wszędzie.  To już nie chodzi o to ze nic z nich nie wynika a o mój strach Ze naciagaja one jego wytrzymałość do granic i ze pęknie.  To chyba tylko moje lęki bo wiele rzeczy staramy się przepracować,  staram się zmienić. Bardzo mu przeszkadzało moje histeryzowanie i podejście emocjonalne podczas kłótni.  Uważał ze pokazałam tym ze jestem niedojrzala.  Zmieniam to i sam to zauważył.  Robie to by było ok,  by widział ze jego opinia jest dla mnie bardzo ważna.  Ale czy to starczy?

To wystarczy.
Ale jeśli lubisz się zadręczać to jest jeszcze kilka możliwości. Możesz nosić pokutny worek zamiast ubrania i poprosić kogoś żeby wysmagał cię knutem na miejskim rynku.

16 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-03-23 15:15:58)

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.
joan970 napisał/a:

Ja sobie nie wybaczylam.  Nasz związek wiele przetrwał i przez to cała w środku drze.  Bo wiem ze zaufania nie da się odbudować tak o. Dlatego każda kłótnia sprawia że boje się bardziej bo mam wrażenie ze cofnelismy się do punktu wyjścia.  Jestem panikara i wiem o tym. Nie jestem z nim by mu coś wynagrodzić.  Kocham go z biegiem czasu tylko mocniej.
Każdego dnia ponosze karę za ta zdradę. Choćby taka ze on jest ze mną ale podchodzi do tego bardziej realistycznie.  Słyszę często ze jeśli będzie ok to nie mam się martwić ale ze przyszłości nie zna i nie będzie nic planował bo mogą te plany znowu nie wypalić.  W domyśle choćby to ze planował ze mną dzieci i rodzinę a teraz ten temat jest daleki dopóki nie będzie pewny ze warto znowu być ze mną w pełni. Rozumiem go ale takie słowa są dla mnie najgorsza kara.  Szczerze to marze o rodzinie z nim, o wspólnej przyszłości ale jakiś głos mówi mi ze nie powinnam się zapedzac :-( nie wiem czy powinnam się łudzić ze jeszcze kiedyś ten temat wróci.  Choć znam go na tyle ze mogę podejrzewać ze Nawet jeśli chodzi mu to po głowie to będzie mnie jeszcze dłuższy czas testował.

W tym tkwi problem. Nawet jak wybaczamy innym, za to co zrobili nam, to pierwszym krokiem jest wybaczenie sobie. Mysle ze tutaj moglo by Ci pomoc zrozumienie ze inni ludzie sa podobni jak Ty, a Ty jestes podobna jak inni ludzi. Oni robia podobne rzeczy, tez zaluja a wartosc jest w tym zeby nie popelniac tych samych bledow. Jesli to co zrobilas traktujesz jako n. grzech to przypomina mi sie taka incenizacja, gdzie grzech to bylo takie wyobrazenie przyklejonego krzesla, ktore nie chce sie odkleic. A przeciez zamiast rozpamietywac zlo, nalezy je odrzucic. To jest sens zarowno przebaczenia, jak i drogi "poprawy". Odrzucenie zla, rowniez poprzez uwiklanie sie w mysli o nim, rozpamietywanie czegos. Wrecz odwrotnie, nalezy myslec o przyszlosci, cieszyc sie z dnia codzinnego. Jest tez taki mechanizm ze jak nam sie czegos "nie chce" to szukamy "usprawiedliwien". Oraz ze laczymy nasze samopoczucie i chwilowe emocje z jakimis faktami. Ale to bledne rozumienie. Czlowiek jest wartoscia. Cos widac Cie wikla, nie chce zebys zyla szczesliwie. Tylko odrzucenie tego pchnie Twoje zycie do przodu.

Veritas in omnem partem sui eadem est

17

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.

Dziękuję wam za odpowiedzi.  Szczególnie ostatnia od maniek. Napisałam tu bo nie chce mojego wciągac w moje paranoje,  chce uspokoić swoje sumienie.  Bardzo trafiło do mnie to co napisałeś,  że wybaczyć sobie i patrzeć w przyszłość to jedyna droga by iść w przód.  Mnie to trzyma w napięciu i w miejscu.  wiecie czego bym chciała?  Być jego słońcem które daje mu nadzieję na lepsze jutro nawet gdy jest źlE. Teraz ma problemy w pracy, non stop jest zdolowany.  A i tak doszło do kłótni.  Chce by widział we mnie oparcie,  ale nie zawsze Wychodzi.  dziś po pracy postaram się przekonać go ze będzie ok i ze mimo że się kłócimy bardzo go kocham. 
Mam jeszcze pytanie do facetów.  Czy mówienie o uczuciach bardzo denerwuje mężczyzn i wolą tego tematu unikać czy czasem też tego potrzebują?

18 Ostatnio edytowany przez czlowiek_znikad (2015-03-23 18:00:05)

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.
joan970 napisał/a:

kłótnie są podobno wszędzie. [...] Bardzo mu przeszkadzało moje histeryzowanie i podejście emocjonalne podczas kłótni.  Uważał ze pokazałam tym ze jestem niedojrzala.  Zmieniam to i sam to zauważył.  Robie to by było ok,  by widział ze jego opinia jest dla mnie bardzo ważna.  Ale czy to starczy?

Po pierwsze mam dla Ciebie newsa: dorosli ludzie komunikuja sie uzywajac rozmowy, nie klótni. Nawet na najtrudniejsze tematy. Uwaga! Nie wszyscy dojrzali fizycznie to dorosli.

Po drugie, IMHO to nie starczy. Po Twoich kilku postach widze wyraznie ze potrzebujesz terapii. Jesli chcesz byc szczesliwa w jakimkolwiek zwiazku.

Poszukaj co to znaczy DD i dojrzalosc emocjonalna.

P.S.

joan970 napisał/a:

Mam jeszcze pytanie do facetów.  Czy mówienie o uczuciach bardzo denerwuje mężczyzn i wolą tego tematu unikać czy czasem też tego potrzebują?

Denerwuje niedojrzalych albo kiedy dziewczyna nie zna innego tematu wink Uczucia sa bardzo wazna czescia naszego zycia, powiedzialbym ze wazniejsza niz wiekszosci z nas sie wydaje. Czlowiek dojrzaly emocjonalnie ma tego swiadomosc, a przynajmniej intuicje.

Ci, których najtrudniej kochać, najbardziej tego potrzebują.

19

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.

Z ciekawości - co sugeruje ze potrzebuje terapii?  ;-) mam tego jakąś tam świadomość ale niestety nie mam możliwości na nią iść.  Pracuje w godzinach pracy lekarzy.

20

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.
joan970 napisał/a:

co sugeruje ze potrzebuje terapii?

Przede wszystkim to, ze od dluzszego czasu czujesz sie zle psychicznie (przeczytaj tytul watku, który zalozylas). O zdradzie, klótniach i histerii nie wspominajac...

Co do godzin, ja spotykam sie z terapeuta wieczorami lub w weekendy.

Ci, których najtrudniej kochać, najbardziej tego potrzebują.

21 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-03-23 21:45:46)

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.
joan970 napisał/a:

co sugeruje ze potrzebuje terapii?

To że nie wybaczyłaś sobie zdrady sugeruje, że w jakimś zakresie jesteś jeszcze "mentalnie" w tamtych klimatach. W momencie, gdy Ci się to uda - to znaczy przepracujesz - przerobisz emocje które do czegoś takiego doprowadzają, będziesz potrafiła patrzeć na ten incydent spokojnie bo będziesz PEWNA, że jesteś już inną osobą - osobą, która dojrzała na tyle aby to nie powróciło. Nie dlatego że "lepisj się skontrolujesz" ale dlatego, że będziesz automatycznie widziała mnóstwo innych opcji.  Uznasz więc że masz prawo do miłości i do wymagania czegoś od partnera - bo nie będziesz czuła się "gorszą" która zdradziła.

Powtarzam - wyrzuty sumienia i uczucie do partnera nie zabezpieczają przed posiadaniem wzorca charakterologicznego osoby zdradzającej.
U ciebie na przykład problem polega na nieumiejętności godzenia się z faktami zagrażającymi samoocenie. Po to aby to sprawdzić, piszę czasem post w takiej formie jak piszę - można zauważyć tam "treść" można zauważyć "lincz". Wybrałaś "lincz". Stąd wiem do kogo piszę, bo mogę to ocenić w czasie rzeczywistym dyskusji na grupie.

Nieumiejętność stawiania czoła problemom nie sprzyja rozwiązywaniu problemów związku - jest to pośrednia przyczyna części sytuacji zdrady..

Terapia może poprawić u ciebie wgląd - w tej chwili bardzo utrudniony (widać to choćby w opisie przyczyn zdrady). Możliwe, że zwiększy też empatię - jedno i drugie jest powiązane.

I btw - potrzebujesz certyfikowanego TERAPEUTY a nie lekarza psychiatry

22

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.

A czy Twój partner po Twoim przyznaniu się do zdrady wymagał od Ciebie informacji tego typu: kto to był, co z nim robiłaś, do czego się posunęłaś w zdradzie?


joan970 napisał/a:

Dziewczyny to jest koszmar. Zdradziłam swojego chłopaka dwa lata temu po alkoholu, przyznałam się. Jest to facet który brzydził sie zdradą i twierdził ze nigdy nikomu jej nie wybaczy. Więc kiedy mu o tym mówiłam byłam gotowa na rozstanie. A on po paru dniach sam sie odezwał i chciał byc ze mną. I jest. Do dziś. Mieszkamy razem od pół roku. Niby jest ok, ale zamiast czuć się lepiej to mi coraz gorzej. Gdy zdradzałam miałam jakiś kryzys uczuć. A teraz kocham go z każdym dniem coraz mocniej i każda kłótnia i każda mała sprzeczka sprawia że boje sie i zastanawiam co ja z nim robie, bo powinien mnie zostawić. Często mam lęki z tego powodu choć on już nawet o tamtym wydarzeniu nie wspomina i mówi ze jest szcześliwy ze mną... Wiem że gdyby nie ta zdrada już by mi się oświadczył. Nie wiem co dalej, boję się że nadejdzie dzień że coś w nim pęknie i mnie zostawi. Choć kiedy wróciłam do tematu bo nie dawałam rady  z myślami powiedział że to oczywiste że boli ale że on tego jakoś codzień nie rozpamiętuje i gdyby nie chciał ze mną być to by po prostu nie był i że to logiczne... Ale widzę, że zmienił trochę podejście, kiedyś słyszałam o małżeństwie, widziałam że traktuje mnie bardzo poważnie, a teraz mimo że nadal tak jest to jest bardziej oszczędny w słowach, bardziej zdystansowany. Zabiłam coś bezpowrotnie sad
Dziewczyny, co robić? Bardzo wasz proszę o pomoc bo wyrzuty nie dają mi spać i są coraz większe. Im jest między nami lepiej tym ja czuje się gorzej, bo nie rozumiem jak mogłam tak zranić tak cudownego człowieka.

23

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.

Trochę. Zaraz po wyznaniu spytał z kim i kiedy.  Cierpiał ale resztę chciał ominąć.  Powiedział ze nie chce szczegółów.  Po kilku miesiącach przy rozmowie czasem pytał o kilka rzeczy. Nie drazy uparcie. A co to ma za znaczenie?

24

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.

Joan, zrobilas blad i ponosisz jego konsekwencje. Mysle, ze moze bardziej niz wyrzuty sumienia dreczy cie lek, czy przez twoja zdrade masz szanse na malzenstwo i dlasze zycie z partnerem.  Wazne, zebys nie pogarszala swojej sytuacji. Na pewno byl to wstrzas dla zwiazku, jednak nie zawsze dziala taki wstrzas destrukcyjnie.
Twoj partner zaakceptowal sytuacje, zrob tak samo. Przeszlosci nie zmienisz, ale wracajac do niej bedziesz ciagle ja ozywiala.
Skoncentruj sie na tym, zeby nie powodowac ani nie wchodzic w konfliktowe sytuacje. Trudniej jest zyc w konfliktowym zwiazku niz z kims, kto kiedys popelnil blad, ale teraz zyje sie z nim fanie. Jesli zalezy cie na zwiazku, nie wracaj do tematu zdrady, staraj sie, by zylo wam sie pogodnie. I daj sobie jeszcze troche czasu. Gdy wasze relacje beda milsze i spokojniejsze, zapytaj partnera, moze za kilka miesiecy, gdy sam nie poruszy tego tematu, o wasza przyszlosc.

25

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.

A propo terapii - wychowałam się w rodzinie dysfunkcyjnej,  moi Rodzice piją alkohol odkąd pamiętam.  Jeszcze do niedawna skupialam się trochę na tym ze mam cechy dda ale nie dajmy się zwariować,  nie jestem dzieckiem,  mam świadomość które zachowania nie są codziennością dla innych.  Co nie zmienia faktu że nie zawsze da się je zwalczyć z dnia na dzień. Nie chce jednak skupiać się na moim domu rodzinnym całe życie.  Ten Rozdział chce mieć za sobą. Moich wad nie bd nazywała cechami dda.  Bd pracowała na szczęśliwa przyszłość.

26

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.
joan970 napisał/a:

Ten Rozdział chce mieć za sobą.

Doskonale Cie rozumiem. Kto by nie chcial? Ale co zrobic jesli noga jest zlamana i zwyczajnie, niezaleznie od tego jak bardzo chcemy biegac, najpierw potrzebujemy chirurga i rekonwalescencji?

Ci, których najtrudniej kochać, najbardziej tego potrzebują.

27

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.

Mnie to pomogło gdy poznałem co moja "ukochana" robiła, a czego nie będąc z innym w łóżku. Mogłem poszukać czegoś co zostawiła tylko dla mnie i nikt inny z nią "danej czynności w łóżku" nie robił. Hmm taka była moja recepta na odzyskanie równowagi- szukając małych rzeczy..

joan970 napisał/a:

Trochę. Zaraz po wyznaniu spytał z kim i kiedy.  Cierpiał ale resztę chciał ominąć.  Powiedział ze nie chce szczegółów.  Po kilku miesiącach przy rozmowie czasem pytał o kilka rzeczy. Nie drazy uparcie. A co to ma za znaczenie?

28

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.
Salvador85 napisał/a:

Mnie to pomogło gdy poznałem co moja "ukochana" robiła, a czego nie będąc z innym w łóżku. Mogłem poszukać czegoś co zostawiła tylko dla mnie i nikt inny z nią "danej czynności w łóżku" nie robił. Hmm taka była moja recepta na odzyskanie równowagi- szukając małych rzeczy..

joan970 napisał/a:

Trochę. Zaraz po wyznaniu spytał z kim i kiedy.  Cierpiał ale resztę chciał ominąć.  Powiedział ze nie chce szczegółów.  Po kilku miesiącach przy rozmowie czasem pytał o kilka rzeczy. Nie drazy uparcie. A co to ma za znaczenie?

Dawno mnie tu nie było.  Ale zapytam jeszcze - czyli piszesz to z własnej perspektywy?  Wybaczyles swojej kobiecie?  A żyjecie jeszcze razem,  układa wam się jakoś?  Nie męczy cie to na każdym kroku?

29

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.

Podnoszę bo potrzebuje jeszcze paru rad.  Wcale nie jest lepiej,  jest tylko gorzej.  Paradoksalnie mój mężczyzna jest ze mną bardziej szczęśliwy i nawet myśli o zaręczynach. A ja to psuje.  Bo niemal codziennie budzę się z lękiem o naszą przyszłość i o jego uczucia.  Powoduje przez to kłótnie.  Niesamowicie go ostatnio zdenerwowalam bo poznał koleżankę a ja zaraz dopisalam sobie historię i dwa dni robiłam mu sceny.  To wszystko przez poczucie ze i tak na niego nie zasługuje wiec napewno w końcu pójdzie do innej. Wpadam w jakiś obłęd.  wyplakalam się mu i powiedziałam jaki jest tego powód tak jak radziliscie.  Ale mi to nie pomogło a mu nie było potrzebne bo jak mówi on mi wybaczyl i mam u niego czystą kartę.  Zapisałam się do psychologa i postanowiłam ze przejdę konkretna terapię.  Ale nie chce przez moje problemy ciągle mu przypominać tamtych wydarzeń....

30

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.

Zajmij się codziennym życiem a nie fobiami, co będzie to będzie a będziesz się martwić lub smucić wtedy jak to nastąpi po co się denerwujesz na zapas smile

[tu był niedozwolony link]
Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.

Masz lęk przed odrzuceniem. Skontaktuj się z psychologiem i porusz ten problem smile

'You can be anything you want to be
Just turn yourself into anything you think that you could ever be
Be free with your tempo be free be free
Surrender your ego be free be free to yourself'

32

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.

Mój wątek zamknięto więc dodaje jego treść tutaj w ramach zasady jeden związek jeden wątek. ..

Związek 3,5 roku , raz dobrze raz źle.  W innym wątku pisałam o swojej zdradzie , o tym ze mialam wybaczone ale sama sobie nie wybaczylam.  I myślę że przez to stało się to co teraz . W trakcie wielu kłótni Słyszałam że nie musimy być razem,  że on nie ma zamiaru się zmienić.  Ze jak mi się coś nie podoba mam iść do innego. Nie miał takiej woli walki,  a ja uważałam że muszę Walczyć za nas dwoje w ramach odwdzięczenia się za wybaczenie,  ludzilam się ze musze to wszystko znosić.  Mieszkamy razem,  sorry,  Mieszkaliśmy.  Odkryłam z trzy tygodnie temu na jego fejsie że pisze z inną.  Pisał jej non stop jaka jest ładna,  wyjątkowa,  że jest w związku bez przyszłości.  Proponował jej spotkanie.  Powiedziałam mu ze wiem po paru dniach.  Udawał glupka,  nie on z nikim nie pisał,  że wymyślam i tworzę jakieś fikcyjne konta żeby mu to wmówić.  Stwierdził że jak mu nie wierzę mam się wynosić.  I dać mu spokój bo go zranilam... Wynioslam się,  bo po tym i tak kazalby mi to zrobić.  Przeplakalam parę dni.  A żeby nie myśleć spotkałam się dwa razy z pewnym facetem.  Zaiskrzylo ale zdaję sobie sprawę że może to zauroczenie na chwilę spowodowane szukaniem plasterka. No i mój się odezwał po paru dniach.  Spotkanie na którym najpierw stwierdził że odchodzi a kiedy zobaczył Obojętność zaczął prosić o wybaczenie. Dal mi czas. Za parę dni Poszłam do niego i powiedziałam że wracam.  Ale motam się strasznie czy dobrze zrobiłam. On teraz kocha mnie nad życie,  mówi o ślubie itd.  Twierdzi że nigdy nic z inną nie planował a pisał by się dowqrtosciowac.  Nie wiem co myśleć,  Może w złości nie myślał ale jednak wyrzucił mnie z mieszkania... I sama jestem nie Uczciwa myśląc o tym drugim.  Co robić ? najlepsze jest to ze zrobił to w momencie kiedy nam się najlepiej układało.  A we mnie coś pękło.  Boję się że popełnie błąd odchodząc. Proszę o rady kogoś doświadczonego,  niech mnie ktoś kopnie w cztery litery :-(

33

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.

Ja Cię kopnełam wink

34

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.

To co mam zrobić?  Dać mu szansę ? Próbuje i myślę non stop czy dobrze.  Pogubiłam się... Stawiam się w roli osoby niezdecydowanej i niedojrzalej powoli.  Jeden czeka aż zerwe,  robię mu nadzieję,  z drugim jestem.  Zaczynam czuć się żałośnie.  Chce naprawiać związek ale myśl o tym nie sprawia mu już radości że będzie dobrze i się ułoży.  A myślę że jakbym weszła w związek z drugim od razu to strzele sobie w nogę. Narobilam nadzieji obu,  a nadal niczego nie wiem.  Jestem żałosna i wariuje powoli.

35

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.

Joan ... do czego tu wracać powiedz szczerze ??

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

36

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.

Ty już wszystko wiesz.

Proponuję chwilę poczekać, z doświadczenia wiem,że niektóre sprawy potrafią się same rozwiązać.

Ale w tej sutuacji i w momencie do jakiego doprowadziliście nie wiń tylko Twojego obecnego faceta. Postaraj się go zrozumiec, daj wolną rękę, zobaczysz co zrobi. Tak na tydzień wrzuć na luz, zaczekaj.

37 Ostatnio edytowany przez joan970 (2015-07-15 11:02:07)

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.
IsaBella77 napisał/a:

Joan ... do czego tu wracać powiedz szczerze ??

Bo czuliśmy do siebie coś fajnego,  bo kiedy było dobrze byliśmy szczęśliwi . Planowaliśmy rodzinę . Tzn przed kryzysem ja o niej myślałam on nic nie mówił a po tej sytuacji on sobie przypomniał... Jest mi bliski, nie wiem jak będzie wyglądało moje życie bez niego , boję się że to naprawdę było to na całe życie mimo problemów , i że uświadomie to sobie wtedy gdy będzie za późno ...

Rojka, no właśnie nie wiem. I na co Czekać . Mój kiedy widzi te wątpliwości sam proponuję na przemian rozstanie i przerwę . Stanęło na tym ze do soboty mam podjąć decyzję w samotności . Jakby nie te wątpliwości to jakos by chyba płynęło i może coś by się udało wskurac.

38 Ostatnio edytowany przez rojka (2015-07-15 13:45:21)

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.

Przecież wiesz,że nikt Ci nie powie co masz zrobić. Z tym,że jakiej decyzji nie podejmniesz to i tak bedziesz się zastanawiac czy dobrze zrobiłaś. Jak zostaniesz będziesz myśleć czy z tamtym nie byłoby lepiej a jak odejdziesz to na odwrót , bo może z obecnym dałoby się uratowac. Z tym,że od poprzedniego załamania związku minęło trochę czasu i chyba to był właśnie ten czas na ratowanie.
Twoja zdrada - chęc ratowania i wybaczenia z jego strony. Później jego zainteresowanie innymi. To się popsuło już wtedy kiedy to Ty zdradziłaś i to jest właśnie przyczyna ,że teraz się nie układa. Może on też sobie z tym nie poardził, nie wiem,czy wraca do tego czy nie ale pewnie w nim siedzi i być może mysli sobie,że skoro Tobie było wolno to i jemu też.

A pakowanie się w kolejny związek zanim ochłonie sie po poprzednim to nie jest dobry pomysł.



Chyba potrzebujecie od Siebie odpocząć. Dużo się w Waszym związku wydarzyło. Przynajmniej nie jest monotonnie smile.

39

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.
rojka napisał/a:

Przecież wiesz,że nikt Ci nie powie co masz zrobić. Z tym,że jakiej decyzji nie podejmniesz to i tak bedziesz się zastanawiac czy dobrze zrobiłaś. Jak zostaniesz będziesz myśleć czy z tamtym nie byłoby lepiej a jak odejdziesz to na odwrót , bo może z obecnym dałoby się uratowac. Z tym,że od poprzedniego załamania związku minęło trochę czasu i chyba to był właśnie ten czas na ratowanie.
Twoja zdrada - chęc ratowania i wybaczenia z jego strony. Później jego zainteresowanie innymi. To się popsuło już wtedy kiedy to Ty zdradziłaś i to jest właśnie przyczyna ,że teraz się nie układa. Może on też sobie z tym nie poardził, nie wiem,czy wraca do tego czy nie ale pewnie w nim siedzi i być może mysli sobie,że skoro Tobie było wolno to i jemu też.

A pakowanie się w kolejny związek zanim ochłonie sie po poprzednim to nie jest dobry pomysł.



Chyba potrzebujecie od Siebie odpocząć. Dużo się w Waszym związku wydarzyło. Przynajmniej nie jest monotonnie smile.

Najgorsze jest to ze nie mam takiej woli walki , a jednocześnie mam wrażenie że w którą stronę nie pójdę będzie źle. Narobilam nadzieji obojgu a teraz oni Czekają.  A ja siedzę i się zadreczam . Tu napisałam ale nawet tu mi nikt nie powie w którą stronę iść :-(  nie wiem czy związek się naprawi jak wrócę,  nie wiem czy nie będę tęsknić jak spróbuję z innym.  Może sama sobie narobilam problemu w momencie jak poznałam tego drugiego. Ale są też myśli że to jest szansa na normalny związek i nie koniecznie będę tego odejścia zalowala.

40

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.

A co z ta terapia?
Wedlug mnie to nie powinnas na razie wogole byc z kimkolwiek, tylko zajac sie doprowadzeniem siebie samej do porzadku.
Napisalas, ze pochodzisz z dysfunkcyjnej rodziny i dokladnie tak sie zachowujesz. Sama sobie z tym nie poradzisz, tu trzeba porady fachowca, jesli nie chcesz w przyszlosci miec ciagle takiego chaosu jak teraz.
Sama zdradzilas, jak tylko cos sie chwieje, szukasz nastepnego faceta, jestes chorobliwie zazdrosna. Rzeczywiscie paranoja!
Ani nie znajdziesz w nikim oparcia, bo partnera zatrujesz, ani nie jestes w stanie komus tego dac, bo nie dajesz sobie rady z sama soba.
Nie daj boze, jakby do sprawy mialy dojsc jeszcze dzieci.
Teraz rzucasz sie z jednego zwiazku w drugi, szukajac jakiegos zaczepienia w facetach, ale nie tedy droga. Musisz sie sama ustabilizowac.

Co do zwiazku, to trudno robic jakies prognozy. Ale ja mam wrazenie, ze twoj zwiazek stoi na bardzo chwiejnej podstawie, zadne z Was tak naprawde sobie w nim nie radzi i nie widze tu wielkich szans na utrzymanie tego na dluzsza mete.

A ten drugi, co to niby czeka.....nie zawracaj sobie tym glowy, Ty traktujesz go tylko i wylacznie jak jakis kawalek dryfujacego drewna, ktorego mozesz sie uczepic, zeby nie utonac. To nie jest zadna motywacja do zaczynania zwiazku.

Moja rada - idz na ta terapie. Im predzej to zrobisz, tym lepiej. Faceci jak beda chcieli, to poczekaja, az sie uporzadkujesz. A jak nie, to nie ma za czym plakac.

41 Ostatnio edytowany przez joan970 (2015-07-16 11:52:14)

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.
Marajka napisał/a:

A co z ta terapia?
Wedlug mnie to nie powinnas na razie wogole byc z kimkolwiek, tylko zajac sie doprowadzeniem siebie samej do porzadku.
Napisalas, ze pochodzisz z dysfunkcyjnej rodziny i dokladnie tak sie zachowujesz. Sama sobie z tym nie poradzisz, tu trzeba porady fachowca, jesli nie chcesz w przyszlosci miec ciagle takiego chaosu jak teraz.
Sama zdradzilas, jak tylko cos sie chwieje, szukasz nastepnego faceta, jestes chorobliwie zazdrosna. Rzeczywiscie paranoja!
Ani nie znajdziesz w nikim oparcia, bo partnera zatrujesz, ani nie jestes w stanie komus tego dac, bo nie dajesz sobie rady z sama soba.
Nie daj boze, jakby do sprawy mialy dojsc jeszcze dzieci.
Teraz rzucasz sie z jednego zwiazku w drugi, szukajac jakiegos zaczepienia w facetach, ale nie tedy droga. Musisz sie sama ustabilizowac.

Co do zwiazku, to trudno robic jakies prognozy. Ale ja mam wrazenie, ze twoj zwiazek stoi na bardzo chwiejnej podstawie, zadne z Was tak naprawde sobie w nim nie radzi i nie widze tu wielkich szans na utrzymanie tego na dluzsza mete.

A ten drugi, co to niby czeka.....nie zawracaj sobie tym glowy, Ty traktujesz go tylko i wylacznie jak jakis kawalek dryfujacego drewna, ktorego mozesz sie uczepic, zeby nie utonac. To nie jest zadna motywacja do zaczynania zwiazku.

Moja rada - idz na ta terapie. Im predzej to zrobisz, tym lepiej. Faceci jak beda chcieli, to poczekaja, az sie uporzadkujesz. A jak nie, to nie ma za czym plakac.

Ale to też nie jest tak ze pierwszy problem a ja szukam innego . To nie pierwszy raz kiedy on proponuje innej spotkanie . Parę miesięcy temu było to samo.  Poza tym teraz się niby ogarnął a wcześniej jak coś mu nie pasowało też non stop mówił o rozstaniu. A wyrzucenie z mieszkania to nie przelewki,  to nie był byle pierwszy problem.  Potraktował mnie paskudnie,  zamiast do mnie przyjechać i przeprosić wciskal mi ze to moja wina,  kazał szybko oddać klucze i
Szybko się wynosić . Wszystko w złości ale w złości jest bezwzględny ... Kiedy pytałam o naszą przyszłość nigdy żadnych konkretów,  dopiero teraz nagle ślub i Dzieci.  Gdyby nie moja zdrada dwa lata temu to takie zachowanie od razu Pana dałoby na odstrzal.  A ja się platam bo to oczywiście moja wina.  Tak naprawdę nie zasługuje na nic!  Na to wychodzi,  całe jego zachowanie muszę usprawiedliwiać,  bo nie wiem jakby było gdyby nie zdrada.  Juz mnie to Wykańcza.  Pierwszy raz podczas kłótni spotkałam się z innym,  zawsze Czekałam.

Na terapię chodzę , moja psycholog na tą sytuację patrzy chłodniej,  że to nie tragedia, że nie mam szukać wszędzie swojej winy i że mogłabym odejść po czymś takim.  Juz bez rozdrapywania że to Przeze mnie.  Ile można brać na siebie wszystkie fochy partnera??? I mam ogromną ochotę spróbować czegoś nowego.  Bo to nic pierwszy raz jak mój mnie wyrzuca słownie albo sam grozi że się wyprowadzi.  Tylko ze poprzednio zawsze blagalam by został.  Q trraz nawet na forum dostaje rady by zostać jeśli już bo ta z zdrada zdrada zdrada

42

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.

Dla wyjasnienia - ja zupelnie nie potepiam zawierania nowych znajomosci. W sumie tez wcale nie potepiam Twojej tamtejszej zdrady. Zdarza sie, no i co ? Ludzie, przynajmniej czesc z nich, niekoniecznie sa stworzeni do monogamicznych zwiazkow, czesto kurczowe trzymanie sie tych narzuconych socjalnych norm przynosi wiecej zlego niz dobrego i jest przyczyna wielu dramatow. To sa w sumie bzdurne i niepotrzebne dramaty w glowie.
Przeciez niewolnictwo podobno juz dawno temu zostalo zniesione. Nikt nie ma wylacznego prawa do innego ciala!

Ja chcialam Ci tylko zwrocic uwage na Twoje motywy lapania czy trzymania sie tego czy innego faceta. Nie jestes widac w stanie byc sama z soba i szukasz jakiegos oparcia. Ale nie tedy droga.

W sumie potwierdzasz, co napisalam, ze zwiazek nie wydaje mi sie miec przyszlosci i nie dajecie sobie ze soba rady. Czy to twoja wina, czy nie, to mozna sie o to klocic.
Ja jestem zdania, ze bladzic jest ludzka rzecza i nie ma za to co pokutowac przez cale zycie, tylko zamyka sie ten przedzial i idzie do przodu z postanowieniem nastepnym razem zrobic cos innego. Moze nastepny blad, kto wie, uczymy sie cale zycie.

Co bylo, tego juz nie ma, a teraz ten Twoj chlopak zachowuje sie jak sie zachowuje i tylko to ma znaczenie dla oceny, czy zwiazek jeszcze wogole jest warty trzymania sie go. Teraz jest to juz niewazne, co go do tego prowadzi, to sie raczej w tym Waszym ukladzie nie zmieni, bo tendencja jest raczej coraz gorsza.
A tak naprawde to jego zachowanie nie ma z Toba nic wspolnego, tylko z nim samym.
Czyzbys tak jak jeden z uczestnikow tu napisal, miala tendencje do masochizmu i chcesz sie cale zycie biczowac?
Na nastepnym stopniu zacznie Cie byc moze bic, zebys nie musiala sie juz sama dreczyc, a ty nadal bedziesz sie kajac, ze to wszystko Twoja wina i zasluzylas. Zaczniesz pic jak Twoi rodzice, zeby ten koszmar swojego zycia jakos zniesc. Zrobicie pare rozkosznych dzieciaczkow, one sobie beda na to piekielko patrzyc i przejmowac wzorce zachowan z domu, jak i Ty je przejelas, zrobia swoje dzieci i beda sie tak samo szarpac! Tak sie to ciagnie przez pokolenia, jesli ktos z takiej rodziny tego dla siebie nie przerwie i nie zacznie robic czegos innego.
MASZ dysfunkcyjne sklonnosci, przejelas je i bedziesz je przekazywac dalej.  Zacznij sie tym zajmowac. Teraz mialabys okazje ratowac te jeszcze zdrowe czesci osobowosci w sobie, bo pewne rzeczy widzisz jeszcze nie do konca w krzywym zwierciadle.
Bo z czasem zdrowe czesci tez sie zarazaja...

43

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.

Cześć. Przypomniallo mi się że kiedyś założyłam tu wątek i z ciekawości zerknelam. Chciałabym coś dopisać, może nikogo to nie obchodzi, ale może kogoś uświadomi

44

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.
joan970 napisał/a:

Cześć. Przypomnialo mi się że kiedyś założyłam tu wątek i z ciekawości zerknelam. Chciałabym coś dopisać, może nikogo to nie obchodzi, ale może kogoś uświadomi

Jak najbardziej dokończ swoją historię. Myślę, że wiele osób może to zainteresować.
Jakiś czas temu, gdzieś na forum, natknęłam się nawet na wypowiedź, że szkoda, że tak wiele osób nie wraca, żeby napisać jak dalej potoczyły się ich losy, sama zresztą myślę podobnie. Jeśli więc na powrót do nas zawitałaś, to Twój przekaz może okazać się nie tylko ciekawy, ale też wartościowy.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, z niezależnych ode mnie przyczyn technicznych właściwy zobaczysz dopiero w moim profilu wink]

45

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.
joan970 napisał/a:

Cześć. Przypomniallo mi się że kiedyś założyłam tu wątek i z ciekawości zerknelam. Chciałabym coś dopisać, może nikogo to nie obchodzi, ale może kogoś uświadomi

Pamiętam Twoje samobiczowanie się, Joan.
Próbowałem wówczas przekonać Cię do wybaczenia samej sobie. Wówczas niewiele chyba to dało?
A teraz?

facet po przejściach

46

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.
Excop napisał/a:
joan970 napisał/a:

Cześć. Przypomniallo mi się że kiedyś założyłam tu wątek i z ciekawości zerknelam. Chciałabym coś dopisać, może nikogo to nie obchodzi, ale może kogoś uświadomi

Pamiętam Twoje samobiczowanie się, Joan.
Próbowałem wówczas przekonać Cię do wybaczenia samej sobie. Wówczas niewiele chyba to dało?
A teraz?

Ej, dodałam cały długi post a weszło tylko kilka zdań... O co może chodzić? Już wczoraj opisalam cała historie

47

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.
joan970 napisał/a:
Excop napisał/a:
joan970 napisał/a:

Cześć. Przypomniallo mi się że kiedyś założyłam tu wątek i z ciekawości zerknelam. Chciałabym coś dopisać, może nikogo to nie obchodzi, ale może kogoś uświadomi

Pamiętam Twoje samobiczowanie się, Joan.
Próbowałem wówczas przekonać Cię do wybaczenia samej sobie. Wówczas niewiele chyba to dało?
A teraz?

Ej, dodałam cały długi post a weszło tylko kilka zdań... O co może chodzić? Już wczoraj opisalam cała historie

Cześć. Przypomniallo mi się że kiedyś założyłam tu wątek i z ciekawości zerknelam. Chciałabym coś dopisać, może nikogo to nie obchodzi, ale może kogoś uświadomić smile
Pisałam gdzies tam skrótowo że jestem z rodziny alkoholikow ale ze ten temat zamknelam i żyje dalej. To była absolutna bzdura bo po 3 latach od tamtego wątku widzę że nadal potrzebuje terapii. Cały czas żyje przeszłością w tamtym domu.
Druga sprawa. Te wszystkie akcje z moim chłopakiem (byłym już) były powodowane lękiem. Był on wtedy moja jedyna kotwica i poczuciem bezpieczeństwa. Panicznie bałam się samotności, bo to oznaczałoby konfrontacje z rzeczywistością a ona była (w sumie nadal jest dosyć mocno) dla mnie trudna. Przed tym związkiem ciągle się niszczylam, bulimia, nerwice, depresję, samookaleczanie. Jak Pojawił się tamten facet, moje myśli były skupione wokół niego. I mimo że od początku (tak, tetaz umiem się do tego przyznać) byłam pewna że nie nadaje się on na towarzysza mojego życia to panicznie bałam się rozstać. I trwałam w tej relacji aż 4 lata, ze zdrada po drodze, która oznaczała dla mnie z perspektywy czasu tyle, że nie kochałam swojego faceta. Oszukiwalam sama siebie ze strachu przed samotnościa, tym bardziej że rozstanie z nim oznaczałoby powrót do domu rodziców. Relacje z facetami oznaczały dla mnie tylko wypełnienie pustki która mnie paralizowala. Nie wiem dlaczego ale czułam się pusta w środku. Teraz widzę że żyłam w jakiejś innej rzeczywistosci, ponadto jestem pewna że ogrom pracy mnie czeka jeśli chce żyć normalnie. Szkoda mi tylko trochę tamtych lat i tego że moje wspomnienia to jeden wielki Meksyk.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich smile

48

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.
joan970 napisał/a:
joan970 napisał/a:
Excop napisał/a:

Pamiętam Twoje samobiczowanie się, Joan.
Próbowałem wówczas przekonać Cię do wybaczenia samej sobie. Wówczas niewiele chyba to dało?
A teraz?

Ej, dodałam cały długi post a weszło tylko kilka zdań... O co może chodzić? Już wczoraj opisalam cała historie

Cześć. Przypomniallo mi się że kiedyś założyłam tu wątek i z ciekawości zerknelam. Chciałabym coś dopisać, może nikogo to nie obchodzi, ale może kogoś uświadomić smile
Pisałam gdzies tam skrótowo że jestem z rodziny alkoholikow ale ze ten temat zamknelam i żyje dalej. To była absolutna bzdura bo po 3 latach od tamtego wątku widzę że nadal potrzebuje terapii. Cały czas żyje przeszłością w tamtym domu.
Druga sprawa. Te wszystkie akcje z moim chłopakiem (byłym już) były powodowane lękiem. Był on wtedy moja jedyna kotwica i poczuciem bezpieczeństwa. Panicznie bałam się samotności, bo to oznaczałoby konfrontacje z rzeczywistością a ona była (w sumie nadal jest dosyć mocno) dla mnie trudna. Przed tym związkiem ciągle się niszczylam, bulimia, nerwice, depresję, samookaleczanie. Jak Pojawił się tamten facet, moje myśli były skupione wokół niego. I mimo że od początku (tak, tetaz umiem się do tego przyznać) byłam pewna że nie nadaje się on na towarzysza mojego życia to panicznie bałam się rozstać. I trwałam w tej relacji aż 4 lata, ze zdrada po drodze, która oznaczała dla mnie z perspektywy czasu tyle, że nie kochałam swojego faceta. Oszukiwalam sama siebie ze strachu przed samotnościa, tym bardziej że rozstanie z nim oznaczałoby powrót do domu rodziców. Relacje z facetami oznaczały dla mnie tylko wypełnienie pustki która mnie paralizowala. Nie wiem dlaczego ale czułam się pusta w środku. Teraz widzę że żyłam w jakiejś innej rzeczywistosci, ponadto jestem pewna że ogrom pracy mnie czeka jeśli chce żyć normalnie. Szkoda mi tylko trochę tamtych lat i tego że moje wspomnienia to jeden wielki Meksyk.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich smile

I jak możemy Ci pomóc?

Chcącemu nie dzieje się krzywda.

49

Odp: Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.
joan970 napisał/a:
joan970 napisał/a:
Excop napisał/a:

Pamiętam Twoje samobiczowanie się, Joan.
Próbowałem wówczas przekonać Cię do wybaczenia samej sobie. Wówczas niewiele chyba to dało?
A teraz?

Ej, dodałam cały długi post a weszło tylko kilka zdań... O co może chodzić? Już wczoraj opisalam cała historie

Cześć. Przypomniallo mi się że kiedyś założyłam tu wątek i z ciekawości zerknelam. Chciałabym coś dopisać, może nikogo to nie obchodzi, ale może kogoś uświadomić smile
Pisałam gdzies tam skrótowo że jestem z rodziny alkoholikow ale ze ten temat zamknelam i żyje dalej. To była absolutna bzdura bo po 3 latach od tamtego wątku widzę że nadal potrzebuje terapii. Cały czas żyje przeszłością w tamtym domu.
Druga sprawa. Te wszystkie akcje z moim chłopakiem (byłym już) były powodowane lękiem. Był on wtedy moja jedyna kotwica i poczuciem bezpieczeństwa. Panicznie bałam się samotności, bo to oznaczałoby konfrontacje z rzeczywistością a ona była (w sumie nadal jest dosyć mocno) dla mnie trudna. Przed tym związkiem ciągle się niszczylam, bulimia, nerwice, depresję, samookaleczanie. Jak Pojawił się tamten facet, moje myśli były skupione wokół niego. I mimo że od początku (tak, tetaz umiem się do tego przyznać) byłam pewna że nie nadaje się on na towarzysza mojego życia to panicznie bałam się rozstać. I trwałam w tej relacji aż 4 lata, ze zdrada po drodze, która oznaczała dla mnie z perspektywy czasu tyle, że nie kochałam swojego faceta. Oszukiwalam sama siebie ze strachu przed samotnościa, tym bardziej że rozstanie z nim oznaczałoby powrót do domu rodziców. Relacje z facetami oznaczały dla mnie tylko wypełnienie pustki która mnie paralizowala. Nie wiem dlaczego ale czułam się pusta w środku. Teraz widzę że żyłam w jakiejś innej rzeczywistosci, ponadto jestem pewna że ogrom pracy mnie czeka jeśli chce żyć normalnie. Szkoda mi tylko trochę tamtych lat i tego że moje wspomnienia to jeden wielki Meksyk.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich smile


Brawo Ty , jesteś na właściwej drodze … samoświadomość …. ogrom pracy przed Tobą , żeby to co już wiesz i czego się uczysz o sobie … wprowadzić w życie ….
Trzymam kciuki, miło jest, że ktoś wziął coś z rad i jest z tego wartość .
Ściskam , i witaj na ścieżce:P

Znalazłam swoja wadę...- Łatwo się nie poddaję ....

Posty [ 49 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nie radzę sobie z wyrzutami sumienia dwa lata po zdradzie.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021