Napewno juz mnie znacie i moja historie, przynajmniej niektorzy.. . W skrocie napisze tylko ze ogromu zła doznawalam bedac mala, potem wieksza dziewczynka.
Zli byli moi rodzice oraz sasiedzi ,ktorzy przez mojego ojca byli wciagnieci we wszystko co sie dzialo i niestety staneli zawsze po jego stronie. Oprocz tego calego zla doskwieral mi calkowity brak milosci, spokoju akceptacji ze strony rodzicow. Poczucie opuszczenia i zalosnej samotnosci rosly wraz ze mna. Stale sie balam, bardzo mocno, wszystkich i wszystkiego. Rosl zal, za to ze nikt nie widzi mnie, ale moje obowiazki, oceny w szkole. Przez to w szkole mi nie szlo, nie mialam checi, sil do nauki. BO PO CO? Kiedy nie ja jestem wazna, tylko posprzatany pokoj i oceny w dzienniku! Emocji wszelkich nie wolno bylo okazywac, bo zostalam srogo ukarana. Wiec musialam dusic w sobie to wszystko, bo kiedy cos powiedzialam ze mi zle, z jakiegos powodu, ojciec byl niesamowicie wsciekly. Wiec moj smutek, lęk tylko sie poglebial, ze nikt mi nie pomoze. Rodzina choc wielka byla, nikt nie zwrocil ani razu uwagi, ze cos jest nie tak ze mna. A bylo i to bardzo. Do teraz nie potrafie przebaczyc.. im doznanych krzywd, tego poczucia samotnosci i wyobcowania, braku uwagi, braku pomocy najmniejszej, zamiast tego dostawalam tylko znowu i znowu pasem, butem za najmniejsze przewinienie. Zlosc zal, poczucie krzywdy ciagnie sie wszedzie za mna, gdzie tylko pojde i cokolwiek robie. Podejmuje prace, by wyprowadzic sie od rodzicow, nie cierpiec juz w ich obecnosci. Jednak moja glowa wciaz pograza sie w krzywdach jakie byly i w tym ze nikogo one nie obchodzily. TWORZY SIE NAPIECIE opor przed zaangazowaniem w prace . Czuje bunt, potem lęk .pomocy, bo to mnie przerasta.
1 2014-03-19 15:34:38 Ostatnio edytowany przez slonko24680 (2014-03-19 15:42:01)
Podobne tematy
Zostałaś bardzo skrzywdzona i trudno, żebyś nie miała o to żalu. Chyba najważniejsze, żebyś umiała przebaczyć sobie, bo nie jesteś winna temu, że jesteś nieśmiała, smutna i nie potrafisz się otworzyć na innych. Bardzo dobrze, że znalazłaś pracę i w dodatku, jak piszesz, z fajnymi ludźmi. Staraj się rozmawiać z nimi, wysłuchać, być życzliwa, bo może się okazać, że ktoś obok też jest jakoś zraniony, może inaczej i nie tak bardzo jak Ty, ale być może Ty okażesz się osobą która zrozumie. Zawsze możesz pisać tu o tym co czujesz i co Cię boli. Pozdrawiam Cię serdecznie!
Słonko wiele ludzi ma przykre wspomnienia z domu rodzinnego . Teraz najważniejsze , żebyś miała dużo przyjaciół , z którymi mogłabyś spędzić wolny czas .
Słonko (sympatyczny nick) z taką przeszłością powinnaś udać się do psychologa albo od razu do psychiatry. Raczej sama sobie nie wyprostujesz tego co Ci życie wykrzywiło. Możesz nie radzić sobie w życiu. Może masz depresję? Lekarz ukierunkuje Twoje działania. Szkoda, żeby ten ogon przeszłości ciągnął się za Tobą. Naprawdę można z tym walczyć. Szanuj siebie wtedy i inni będą Ciebie szanować. Uśmiechaj się do ludzi, bądź dobrym słuchaczem, a przekonasz się ile ludzie mają problemów. Skupianie się na innych pomoże Tobie oderwać się od swoich myśli. Czy masz jakieś hobby? Rozwijaj się. Idziesz w dobrym kierunku szukając uniezależnienia się. Forum służy pewną pomocą. Pozdrawiam
Słonko, to rozpamiętywanie sprawia, że nie jesteś w stanie ruszyć ze swoim życiem do przodu...co z tego że zrobisz jeden krok do przodu, skoro za chwilę 5 do tyłu...i tak w kółko pewnie...
Wiesz, znam kogoś z podobnymi problemami...i nie jest łatwo...nie jest łatwo, bo ona nie chce nawet słyszeć o jakiejkolwiek fachowej formie pomocy (i wiem że dopóki sama nie będzie gotowa, nikt i nic nie będzie jej w stanie do tego zmusisć).
Myślisz, że mogłabyś z takiej pomocy skorzystać?
Mam nadzieję że zdajesz sobie sprawę, że żadna z wyrządzonych Ci kiedyś krzywd w żadnym, absolutnie żadnym stopniu nie była Twoją winą?
Kochana, pamiętaj też, że rozmyślania o przeszłości nic już nie zmienią w życiu, które masz teraz. Swoją teraźniejszością masz ogromny wpływ na swoją przyszłość....wehikułu czasu nikt jeszcze nie wynalazł byś mogła powrócić do przeszłości i coś z nią zrobić...a skoro nie da rady, no to w jakim celu?
Koncentruj się zatem na tym, co możesz zrobić, by wykreować życie takim , jakie chcesz mieć, w jakim się widzisz...Dołóż wszelkich starań, by wszystko dobrze zaplanować i planu się trzymaj...BO MASZ WPŁYW, WIESZ? mASZ NA TO CO I JAK MYŚLISZ, DOKĄD IDZIESZ, Z KIM IDZIESZ....I tego się po prostu trzymaj, bo to co masz teraz zależy od Ciebie ![]()
Picea mam hobby,nawet niejedno tyle ze we mnie jest tyle roznych blokad ze boje sie cokolwiek robic zeby ktorejs nie naruszyc. Wtedy czuje sie zle. Sama nie wiem kiedy robie cos bo chce a kiedy bo musze. W ym tkwi chyba problem, do wszystkiego podchodze od MUSZE bo tak uczyli mnie rodzice.