Pytajka , można powiedzieć, że mamy taki sam zgar biologiczny i taki sam "problem". Sposobu póki co nie znalazłam, kawa nie pomaga, bieganie o 21 nie pomaga, seks nie pomaga, ja mam o tej porze iść spać i już
Nawet na imprezach mam godzinę załamania i zamulam koło 22
Patrząc jednak na swoich znajomych wszyscy mi zazdroszczą, że mój organizm jest taki systematyczny i wie kiedy ma iść spać, a kiedy wstać.
Zwróć uwagę, że my (przynajmniej ja) nie mamy tak popularnego obecnie problemu bezsenności, nie musimy łykać prochów, by zasypiać, przesypiamy spokojnie noc, sporadycznie się budzimy, a nawet jeżeli już, to błyskawicznie zasypiamy. Rano jesteśmy wypoczęte, jestem pewna, że wielu ludzi chętnie by się z nami zamieniło
Sposobem natomiast jest dobra organizacja czasu, gdy nie śpimy. Początkowo też mnie wkurzało, że np. w niedzielę, ja byłam na nogach o 6, a małżonek zwlekał się z łóżka dopiero koło 11, chodziłam i smęciłam co chwilę przerywając mu sen
Teraz przez te 4 godziny nadrabiam zaległości, czyli czytam, oglądam filmy, prasuję, robię sobie spa itp. Wolę przez dwa dni "ponudzić" się sama ze sobą, niż przez cały tydzień chodzić niewyspana
I chyba każdy Ci to powie 