netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Kryzys -z tej drugiej strony...

23 odpowiedzi4 986 wyświetleńzałożony przez anomi, 13.03.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Kryzys -z tej drugiej strony...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

1

Temat: Kryzys -z tej drugiej strony...

Cześć...
Piszę do Was jako ta druga, wielokrotnie gorsza, męska strona związku...
Jestem w związku z pewną kobietą prawie 3 lata... Poznaliśmy się w średniej szkole, od października 2013r. zamieszkaliśmy razem, ja studiuję, ona pracuje. Mamy po 21/22 lata.

Związek Nam się sypie. Nie wiem po co to piszę. Jakiś czas temu wszedłem na to forum szukając jakiś rad na moje problemy i poczytując wątki innych osób... Więc pomyślałem, że wyrzucę to tutaj...

Nasz związek od początku nie był szczęśliwy... Ona okłamywała mnie kilkakrotnie w lżejszych lub cięższych sprawach. Zniszczyła moje zaufanie, przez co często robiłem się podejrzliwy i nerwowy przy okazji różnych niewspólnych spotkań, znajomych, itd. Sam byłem jak najbardziej uczciwy i fair... Mieliśmy trudne chwile, często mówiłem sobie "dosyć", ale uczucie wygrywało... Ciągnęliśmy to dalej w nadziei, że się dotrzemy za jakiś czas i kłótnie i złości miną... Teraz zamieszkaliśmy razem i wcale się nie poprawiło...

W jej pracy znalazł się nowy problem... Pewnego ranka dostała smsa. Telefon leżał bliżej mnie, sięgnąłem i sprawdziłem kto to. Nr był niezapisany, treść mniej więcej taka: "Cześć, pewnie już nie śpisz, ale i tak napiszę - pobudka! smile". Stwierdziła, że pewnie pomyłka i chciała odebrać mi telefon. Ale uparłem się i zacząłem odpisywać: "Kim jesteś? Nie mam Twojego numeru". Odpowiedź: "Budzik smile". Zapytałem jeszcze raz kim jest. Po tym ona telefon zabrała i próbowała zamknąć się w łazience. Ja lekko podburzony nie pozwoliłem jej na to, gdy usłyszałem że dostała smsa. Zapytałem kto napisał. Spławiła mnie mówiąc, że pewnie siostra, próbując się zamknąć. Ale odebrałem jej telefon i sprawdziłem sam. Odpisał owy nr, przedstawił się z imienia. Okazało się, że to kolega z pracy, z którym dziewczyna ma tam kontakt. Cholernie się wkurzyłem, poniosło mnie tak bardzo, że nie chciałem jej wypuścić z domu gdy chciała iść do pracy, czego później żałowałem i wstydzę się do dzisiaj. Kłótnia trwała ponad godzinę, wypierała się, że nic z nim nie ma wspólnego. Ja poczułem się jakby zdradzony... Sprawa rozeszła się po kościach, wyjaśniając nieco...

Po krótkim czasie wyznała mi, że inny kolega zapraszał ją na kawę po pracy. Nie zgodziła się. Ale mimo to i tak poczułem się okropnie i znowu była kłótnia... Doszedłem do wniosku, że skoro koledzy z pracy są dla niej tacy mili i adorują ją, to powód musi być. Najwyraźniej była dla nich bardzo otwarta i rozmowna, że tak sprawy się potoczyły... Automatycznie poczułem się traktowany gorzej od nich. Dziewczyna jest lekką choleryczką i różne pierdoły szybko ją denerwowały, czemu zawsze winny byłem ja. Wywiązywała się kłótnia, płacz, nerwy... Zawsze starałem się ją uspokajać, wyjaśniać sprawę i rozmawiać na spokojnie. Nie dawało rady... Często było tak, że gdy wracała z pracy, to mówiła tylko o niej, opowiadała co się działo. Ale różne nerwowe momenty z jej przebiegu, odreagowywała na mnie, często nerwy z pracy przelewała na mnie... Czułem się zaniedbywany... Zdarzało się, że nie pytała mnie przez tydzień nawet o moje samopoczucie... Gdy jej to wygarniałem w kłótniach, tłumaczyła się tym, że "myślała, że jak coś mi będzie, to jej o tym powiem sam". Studiując, w ciągu tygodnia często siedziałem sam w domu, a ona w pracy. Sprzątałem, zmywałem, robiłem zakupy, jedzenie, wychodziłem po nią gdy kończyła późno pracę, na mojej głowy było płacenie rachunków, czynszu, itd. Ja sam pracuję w weekendy w mieście, skąd pochodzimy i zmusza mnie to do powrotów "do domu" i zostawiam ją samą w tym czasie. Ale nigdy, gdy po weekendzie wracałem do mieszkania, ona nie wychodziła po mnie nawet na dworzec, mimo próśb... Lecz za to często przygotowywała dla Nas kolację... Może to nie było takie złe... Choć faktem jest, że nawet nie wiedziała jak mam rozłożony grafik w pracy, który nie zmienił mi się od 3 miesięcy...

Wracając do kolegi "Budzika". Facet nadal mi przeszkadzał. Przychodząc od czasu do czasu do jej pracy, widziałem go w jej pobliżu. Niby nie było widać po nim zainteresowania nią, ale mi facet i tak przeszkadzał. To chyba oczywiste... Nie miałem niestety okazji zamienić z nim słowa (co udało mi się z kolegą od kawy i problem się rozwiązał). Powodowało to we mnie często zazdrość i ogromną nieufność, gdy np. ona zostawała dłużej w pracy. Tym bardziej, że jej grafik na marzec został ułożony tak, że on również jest wtedy w pracy.

Lecz wczoraj stało się coś innego. Wyszedłem po nią po pracy. Rozmawialiśmy w drodze powrotnej, wygłupy, itp. Wszystko było w porządku. Po wejściu do domu, gdy się rozpakowywała, wyciągnęła coś z torby i schowała do kieszeni spodni. Zapytałem co to. Nie chciała powiedzieć. Coś tylko mruczała, że dostała to od kogoś i nie może mi tego pokazać. Ja zdziwiony i już poddenerwowany (znowu) zacząłem dosadniej pytać co to takiego. Wtedy zaczęła się wypierać, że nic nie miała w kieszeni. Wywiązała się sprzeczka. Powiedziała w końcu, że to pendrive od kolegi (nazywajmy go umownie) "Budzika". Był na nim rzekomo "ciekawy" artykuł odnośnie relacji w związkach. Zdziwiony zacząłem dopytywać czemu go dostała. Odpowiedziała, że tego dnia, gdy pokłóciliśmy się o tamtego "smsa na pobudkę" i spóźniła się przez to do pracy, owy kolega przeprosił ją wtedy i że był to tylko żart. Ponoć rozmawiali o tym i on jej owy artykuł miał polecić i przynieść do przeczytania, co zrobił właśnie wczoraj.

Chyba uzasadniona była moja wściekłość... Nie spodobało mi się, że wciągnęła w rozmowę o naszym związku kolegę z pracy, który prawdopodobnie próbuje się do niej zbliżyć i że teraz to przede mną ukrywała.
Kłótnia skończyła się dość późno i różny był jej przebieg. Ale ja sam postanowiłem po prostu się rozstać, bo nie mam już sił na nadwyrężanie i odbudowywanie zaufania do niej, które i tak po krótkim czasie niszczy... Dziś ma wolne miała wrócić na dwa dni do rodziny. Co też z rana zrobiła, wyszła bez słowa, zostawiają tylko liścik, w którym zapewnia mnie, że nie byłaby w stanie zostawić  mnie dla kogoś innego i że kocha mimo wszystko...

Nie wiem już co o tym wszystkim myśleć... Na ten moment mam serdecznie dosyć kłótni i zazdrości, bo jej zakres "normalnego kontaktu z innymi facetami" jest inny od mojego...

Co mam myśleć...?

Na pewno dużo rzeczy nie dopisałem, nie wyjaśniłem tutaj. Ale mogę to zrobić, jeśli coś będzie niejasne...

2

Odp: Kryzys -z tej drugiej strony...

Ależ Ty zazdrosnik i inwigilant jesteś. Współczuję dziewczynie

3

Odp: Kryzys -z tej drugiej strony...

To co opisałeś jest straszne. I nie chodzi mi o zachowanie dziewczyny...
Ty traktujesz związek jak prawo własności i oczekujesz, żeby dziewczyna miała takie samo podejście. Tymczasem ja nie widzę w jej zachowaniu NIC złego, nadwyrężającego zaufanie czy niewłaściwego.

Grzebiesz jej w telefonie.
Patrzysz co wyjmuje z torby.
Dziewczyna nie może mieć kolegów.
Nie może być miła dla ludzi z którymi pracuje ( yikes )
Awanturujesz się, że ktoś ją zaprosił na kawę (nie wiem po co ona Ci o tym w ogóle powiedziała, ale nie zmienia to faktu, że Twoja reakcja była wybitnie mało logiczna) - jaki ona ma na to wpływ?
Masz pretensje, że robi kolację dla was zamiast wyjść na dworzec (to jest jakiś obowiązek w związku - wychodzenie po faceta na dworzec?)
Nie może pokazać pandriva od kolegi, bo dla Ciebie fakt, że kolega z pracy pożycza taki przedmiot jest zdradą.

Czy w momencie kiedy robisz awanturę o to, ze ona żyje jak normalny człowiek takie dziwne jest to, że zaczyna pewne fakty przed Tobą ukrywać?

4

Odp: Kryzys -z tej drugiej strony...

Jeśli mogę coś wyjaśnić, zanim zaczniecie wieszać na mnie psy...
Dziewczyna nie była fair w związku prawie od samego początku. Bez powodu (znaliśmy się krótko i były to początki związku) okłamywała mnie o spotkaniach w gronie ludzi, którzy kiedyś powodowali ją do złych decyzji, między innymi również spotkań z jej koleżanką z owego grona, która podrywała również mnie i prawdopodobnie próbowała obecną dziewczynę ode mnie odciągnąć. Zdarzało się wiele kłamstw o tym gdzie jest, co robi... I powtórzę - kłamała, gdy nie znaliśmy się nawzajem tak dobrze, a ja nie byłem świadomy tego co się dzieje i nie robiłem żadnych kłótni. Coraz częstsze i różniejsze kłamstwa zrobiły ze mnie podejrzliwego chłopaka...

I nie próbowałbym nawet zamknąć jej na kontakt z "kolegami", gdyby ona nie wystawiła mnie dla kolegi z poprzedniej pracy...

Te rzeczy nie są NADWYRĘŻANIEM ZAUFANIA?


Nie grzebałem jej w telefonie. Sama razem ze mną w ten telefon wtedy patrzyła.
Byliśmy na zakupach, miała produkty w torbie. Pomagałem jej.

Czy jeśli byłbym obojętny na koleżanki w pracy, to one okazywałyby mi zainteresowanie? Chyba nie.
A wychodzenie na dworzec - prosiłem ją o to parę razy, a nie zawsze - to nie miał być obowiązek. Wracałem wtedy od razu z pracy jadąc klika godzin w pociągu, zmęczony. To wiele?

A czemu kolega z pracy, który jest powodem kłótni, ma interesować się przebiegiem naszego związku? Pasowałoby to Ci, vinnga?

5

Odp: Kryzys -z tej drugiej strony...

Cóż, ja poprę anomi, gdyż w jego postrzeganiu zachowań dziewczyny zazdrości nie widzę, a tylko niepokój... Również nie uważam za normalne takie kontakty, dość specyficzne (smsiki poranne, jakieś osobiste relacje) i wykraczające poza kontakty w pracy. To, że takie coś ma miejsce jest świadectwem, że dziewczyna jest wyjątkowo miła dla innych facetów, a całą swoją frustrację i nerwy wyładowuje na partnerze. Cóż, skądś to znam. Takie zachowanie partnerki mocno nadwątla poczucie własnej wartości w związku i tym samym powoduje, że - być może - skądinąd normalne relacje ze współpracownikami stają się niepokojące i podejrzane. I całkowicie takie postrzeganie Autora rozumiem. Gdyby Autor odczuwał, że dziewczyna go szanuje i naprawdę ceni - czułby się pewniej w tym związku i świadom swojej wartości dość pobłażliwie traktował jakieś umizgi obcych facetów. W sumie chyba trzeba na własnej skórze poznać smak takich relacji w związku, by mieć obiektywne spojrzenie na niniejszy przypadek. Będąc szanowanym i szczęśliwym z kimś, trudno zrozumieć samopoczucie i zagubienie kogoś takiego jak Autor.

6

Odp: Kryzys -z tej drugiej strony...

Czułem, że kobiety mogą wypowiadać się małoobiektywnie... Dzięki nick...

Jest jeszcze jeden moment, który sprawił, że czułem się jak śmieć.
Jakiś czas temu wróciła wieczorem z pracy. Siedziałem w domu, sprzątałem, przygotowałem kolację. Gdy weszła do mieszkania i rozebrała się, nawet nie zapytała co u mnie, co robiłem cały dzień, cokolwiek... Tylko od wejścia wyskoczyła, że jej inny kolega z pracy (z którym też zaczęła się bliżej poznawać, bo chłopaczek rozstał się ze swoją dziewczyną i chciał zaprosić moją na piwo, spotkać się i pogadać) wylądował w szpitalu i chciała do niego napisać jak się czuje. Dodam, że już wcześniej wymienili się numerami telefonów....

7

Odp: Kryzys -z tej drugiej strony...
anomi napisał/a:

...że jej inny kolega z pracy (z którym też zaczęła się bliżej poznawać, bo chłopaczek rozstał się ze swoją dziewczyną i chciał zaprosić moją na piwo, spotkać się i pogadać) wylądował w szpitalu i chciała do niego napisać jak się czuje. Dodam, że już wcześniej wymienili się numerami telefonów....

No cóż, widać z niej taka dobra "pocieszycielka"...
Pytanie: po co jej numer takiego gostka? Jak dla mnie wystarczyłoby jej samo zachowanie wobec Ciebie, by czuć się w takich relacjach źle i podejrzliwie patrzeć na innych kręcących się w pobliżu facetów. Bo jak to? Milutka dla obcych mężczyzn a tak nieprzyjemna wobec własnego partnera? To chyba - moim zdaniem - powinno być odwrotnie, kto jak kto, ale własny partner powinien być na miejscu nr 1 pod każdym względem. I dla kobiety i dla mężczyzny.
Tu, w Twojej sytuacji dochodzi za Twoimi plecami do dziwnych relacji z innymi. Owszem, powiedziała, że chciała napisać, ok. Ale taki jakiś dla niej stał się "ważny"? Dlaczego? Skoro problemy Autora jej nie interesują, traktuje go trochę "z buta" - dlaczego tak zaangażowana jest w znajomość z jakimś obcym facetem? To dziwnie wygląda...
Cóż, myślę, że ten związek wykończy Cię, anomi, psychicznie. Moim zdaniem ta dziewczyna nie szanuje Ciebie i traktuje jako wygodną przystań, bo ...chyba nadal szuka lepszej partii. A jej częste rozdrażnienie i złość do Ciebie, rozładowywanie negatywnych emocji na Twojej osobie - to frustracje z tego, że nie jesteś obojętny na jej poczynania i wyrażasz swój sprzeciw...

8

Odp: Kryzys -z tej drugiej strony...

Nie wiem jak wy ale ja w pracy mam też kolegów. Spędzamy ze sobą 8 godzin dziennie, rany i co z tego ze ktoś by mi sms żartobliwego (BEZ PODTEKSTÓW MIŁOSNO EROTYCZNYCH) wysłał? . No i co mam powiedzieć, że żaden z nich nie dostanie mojego numeru, bo mój facet zacznie mnie atakować i związek się skończy. Ja też widzę twoje podejście do związku jako chęć posiadania, a nie bycia razem.

9

Odp: Kryzys -z tej drugiej strony...

Kompletnie bez sensu. Relacja od samego poczatku byla troche ''nieczysta'', dziewczyna dalej kontynuuje niestabilne i burzace zaufanie w chlopaku zachowania. Ta dziewczyna Cie nie szanuje, nie traktuje powaznie i pogrywa z Toba. I tu nie chodzi o zadny model zawlaszczania prywatnosci jej przestrzeni przez autora (bo nie takie sa jego intencje i gdyby od samego poczatku bylo zaufanie, to ona moglaby smsowac w jego obecnosci z kolegami z pracy, i jego by to nie ruszylo, bo bylby pewny jej) tylko o brak szacunku z jej strony. Niuans w interpretacji zdarzen, ale o znaczeniu kolosalnym.

10

Odp: Kryzys -z tej drugiej strony...

Coraz ciężej jest mi radzić sobie z tym wszystkim... Siedzę teraz cały dzień sam, nie miałem ochoty iść na zajęcia... Brakuje mi już jej...
Ale coraz bardziej uświadamiam sobie jak wiele momentów było, gdy byłem po prostu ślepy na to co ona mi robiła... Z jednej strony miła, gdy coś potrzebowała, płaciłem za jej zachcianki, gdy jej brakowało pieniędzy, chodziłem z nią gdzie chciała, wybaczałem kłótnie, nerwy, wyzwiska... Sam temu wszystkiemu czułem się winien...
Jej rodzina zaczęła zauważać, że nie układa się Nam. Ona opowiedziała im o tych rzeczach, które były jej wygodne, przez co jedna z kuzynek podsumowała mnie jak jakiegoś tyrana i śmiecia... Nawet jej siostra przestała się do mnie odzywać...

Z tym poczuciem własnej wartości to chyba prawda... Przez te wszystkie utarczki i sprzeczki zacząłem szukać w sobie złego. Chciałem się zmienić. I zrobiłem to. Byłem dla niej dobry przez długi czas... Ale ona wtedy wykorzystała to...

Rok temu, gdy nie mieszkaliśmy jeszcze razem, była podobna sytuacja. W wakacje dorabialiśmy sobie gdzie się dało. Ona pracowała w sklepie u siebie na wsi. Jednego dnia, gdy miała wolne, mieliśmy się spotkać na mieście. Czekałem już na nią na miejscu, dzwoniłem do niej czy jest już w drodze. Miała przyjechać autobusem... Ale z autobusu powstał kolega, którego poznała wtedy gdy pracowała w sklepie. Zabrał ją z przystanku i podwiózł do miasta, wsiadła z nim, mimo że prawie go nie znała (przynajmniej tak mi mówiła). Nie odbierała wtedy telefonu ode mnie. A dzwoniłem do oporu.... Odebrała dopiero gdy wysiadła z jego samochodu, podrzucił ją gdzieś w pobliżu miejsca gdzie czekałem na nią. Zmartwiony pytałem co się działo i czemu nie odbierała. Wyznała, że owy nowopoznany "sąsiad" ją zabrał z przystanku, "bo akurat miał po drodze". A nie odbierała, bo niby nie słyszała telefonu... - w samochodzie?! ... Nie byłoby nic w tym strasznego, gdyby i on nie zaprosił ją na kawę... Wpadłem w złość... Znowu.......

Chcę już zapomnieć...

11

Odp: Kryzys -z tej drugiej strony...
anomi napisał/a:

Nasz związek od początku nie był szczęśliwy...
Dziewczyna nie była fair w związku prawie od samego początku.

Skoro tak się działo, to jaki był sens pakowania się we wspólne mieszkanie? Nie układało się Wam już na starcie, z czego doskonale zdajesz sobie sprawę, więc nie rozumiem Twojego lamentu.

12

Odp: Kryzys -z tej drugiej strony...

Wpakowałem się, bo ją kocham. Zależy mi na niej nadal, ale ciężko jest mi to wszystko tak po prostu zostawić... Nie chodzi o przeznaczony czas, pieniądze czy cokolwiek innego... Tylko o to uczucie...
Nie miałaś tak nigdy, że Cię to dziwi? ...

13

Odp: Kryzys -z tej drugiej strony...

Wiesz, uczucia to jedno, a wspólne mieszkanie i codzienność to całkiem odrębna kwestia. Nie zaryzykowałabym życia pod jednym dachem z kimś, kto już na początku mnie okłamuje. Poza tym na co Ty liczyłeś? Że ona się zmieni, bo Cię kocha? Że sytuacja się wyprostuje, bo przecież się tak poświęcasz, gotując, sprzątając i robiąc zakupy? Trochę to naiwne myślenie.

14 Ostatnio edytowany przez anomi (2014-03-13 23:01:52)

Odp: Kryzys -z tej drugiej strony...

Ahh... No tak... Przecież powinienem wiedzieć wszystko z góry i nie popełniać pomyłek w życiu... Jaki ja jestem naiwny...

Wy - kobiety, wszystko zawsze wiecie. Wszystko czarno-białe. Proste i logiczne. No nie?


Zauważyłem coś właśnie.
Kiedy kobiety piszą tutaj o swoich problemach, jedna drugą wspiera. Winni zawsze są faceci. Kobieta która męczy się z mężem 10 lat, który ją zdradza nie jest linczowana za to, że nic z tym nie zrobiła, że mogła odejść od razu, że jest naiwna itd. Nie piszecie tak, tylko podnosicie na duchu.
Teraz ja napisałem o swoim problemie. Obarczyłem winą kobietę. Reakcja? Połowa osądziła mnie jako zazdrośnika, naiwniaka, że sam sobie jestem winny, itd. smile
A potem dziwicie się, że po rozstaniu nie możecie sobie znaleźć żadnego normalnego faceta, bo każdy nowy napotkany to świnia... - same sobie te świnie wyhodowałyście, bo każdy facet jest już sparzony kobietami...

15 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-03-14 09:40:12)

Odp: Kryzys -z tej drugiej strony...

Anomi, zobacz: jest jednak tu kobieta, która potrafi dostrzec sedno Twojego problemu...

lilka987 napisał/a:

Kompletnie bez sensu. Relacja od samego poczatku byla troche ''nieczysta'', dziewczyna dalej kontynuuje niestabilne i burzace zaufanie w chlopaku zachowania. Ta dziewczyna Cie nie szanuje, nie traktuje powaznie i pogrywa z Toba. I tu nie chodzi o zadny model zawlaszczania prywatnosci jej przestrzeni przez autora (bo nie takie sa jego intencje i gdyby od samego poczatku bylo zaufanie, to ona moglaby smsowac w jego obecnosci z kolegami z pracy, i jego by to nie ruszylo, bo bylby pewny jej) tylko o brak szacunku z jej strony. Niuans w interpretacji zdarzen, ale o znaczeniu kolosalnym.

Cóż, Gemma ma sporo racji:

Gemma napisał/a:

...Nie zaryzykowałabym życia pod jednym dachem z kimś, kto już na początku mnie okłamuje. Poza tym na co Ty liczyłeś? Że ona się zmieni, bo Cię kocha? Że sytuacja się wyprostuje, bo przecież się tak poświęcasz, gotując, sprzątając i robiąc zakupy? Trochę to naiwne myślenie.

Ale życie życiem, czasem naiwnie się myśli, że jednak ktoś doceni zaangażowanie, zmieni - będąc już razem - kontrowersyjne zachowania... Gdy pojawia się uczucie - często (o ile nie zawsze) racjonalne i trzeźwe spojrzenie zanika...
Właściwie to nie o to tu teraz chodzi, by sugerować Autorowi naiwność i ślepe zauroczenie. Jest inny problem, z którym sobie nie radzi i czuje się w czarnej d...e, a to niestety jest konsekwencją związania się z kimś, kto na to nie zasługuje...
Tak, jak uprzednio pisałem już, by próbować wczuć się w sytuację Autora trzeba samemu poznać porównywalną sytuację w związku. Co ktoś, kto ma za partnera osobę pełną empatii, szanującą, ciepłą i lojalną może wiedzieć o samopoczuciu kogoś takiego jak Anomi?

16

Odp: Kryzys -z tej drugiej strony...

Sorry, ale jak dla mnie to chory związek, z doświadczenia wiem, że bez zaufania nic nie zbudujesz

17

Odp: Kryzys -z tej drugiej strony...

moim zdaniem dobrze zrobiłeś że się rozstaliście.
Piszesz że wielokrotnie nadużyła Twojego zaufania i okłamywała.
Związek powinien opierać się na szczerości.
Twoja dziewczyna do większości kłótni sama doprowadzała. Gdyby Ci powiedziała o tym pendrive że go dostała bo fajny artykuł itp to chyba byś jej nie zrobił awantury a swoim zachowaniem że go zaczęła chować i ściemniać dolała tylko oliwy do ognia.
Tak samo te ranne smsy od kolegi wydają się dziwne zwłaszcza że razem pracują. Który facet pisze z samego rana bezinteresownie do zajętej kobiety (wiedząc że mieszka z facetem) tego typu smsy???????????

18

Odp: Kryzys -z tej drugiej strony...
anomi napisał/a:

[...]

Nasz związek od początku nie był szczęśliwy... Ona okłamywała mnie kilkakrotnie w lżejszych lub cięższych sprawach. Zniszczyła moje zaufanie, przez co często robiłem się podejrzliwy i nerwowy przy okazji różnych niewspólnych spotkań, znajomych, itd. Sam byłem jak najbardziej uczciwy i fair... Mieliśmy trudne chwile, często mówiłem sobie "dosyć", ale uczucie wygrywało... Ciągnęliśmy to dalej w nadziei, że się dotrzemy za jakiś czas i kłótnie i złości miną... Teraz zamieszkaliśmy razem i wcale się nie poprawiło...

[...]

Kłótnia skończyła się dość późno i różny był jej przebieg. Ale ja sam postanowiłem po prostu się rozstać, bo nie mam już sił na nadwyrężanie i odbudowywanie zaufania do niej, które i tak po krótkim czasie niszczy...

[...]

Co mam myśleć...?

Na pewno dużo rzeczy nie dopisałem, nie wyjaśniłem tutaj. Ale mogę to zrobić, jeśli coś będzie niejasne...

Jasne jest wszystko. Tylko po co ten cały opis? Podkreśliłem Ci problem i wytłuściłem jego rozwiązanie. Brak zaufania to najgorsze co może być. Dlatego - z kłamcami trzeba krótko - raz, drugi okłamie i do widzenia. Po co sobie szarpać nerwy? Lepiej znaleźć kogoś, kto jest szczerym człowiekiem i do którego można mieć zaufanie.

19

Odp: Kryzys -z tej drugiej strony...

Z punktu widzenia kobiety, ja i mojego - chciała być z tobą, ale to nie znaczy że chciała tylko z tobą, szukała jakby adoracji u innych mężczyzn - możliwe że przez niską samoocenę, chciała w ten sposób udowodnić sobie że mimo że jest w związku nadal interesują się nią inni faceci, a ona by pławić się w tej adoracji była nawet w stanie przekroczyć granice, granice twojego zaufania... przykro mi to słyszeć, ale mam wrażenie że każdy w jakimś sensie gdy pakuje się w miłość, jest skazany na cierpienie i to chyba nieodłączny jej element, przecież mogła ci o wszystkim mówić, mogła ci zaufać, mogliście mieć relacje przyjacielskie, a takie w związku też dużo dają bo na nich też buduje się zaufanie jeśli wiesz jaka ta osoba jest dla innych i nie ukrywa tego przed tobą. Myślę że kobiecina ma jakiś "niedokończony" rozdział w swoim życiu i ty akurat się nawinąłeś, pranie, sprzątanie, kolacje, zakupy, prezenty - czemu nie? biorę! Wszystko pięknie ładnie ,ale bez jakiegokolwiek zysku dla ciebie, praca powinna zostać w pracy, a jej praca dominowała nad waszym wspólnym życiem, nie było innego tematu niż praca. Boże jak ja bym się ucieszyła jakby mój chłopak choć raz bezinteresownie posprzątał za mnie w chacie albo zrobił kolacje! big_smile Ale niestety muszę się upominać o swoje smile Myślę że skoro ona miała takie podejście do związku - to nie mógł on za długo trwać. Na dłuższą metę nikt by tak nie uciągnął.

20

Odp: Kryzys -z tej drugiej strony...

To co zaskoczyło mnie najbardziej, to fakt, że ona zwierzyła się z waszych problemów w związku swojemu koledze z pracy. Kolegom z pracy nie powierza się takich spraw - powierza się je przyjaciołom i to naprawde zaufanym - więc jej tłumaczenie, że to zwykły znajomy z pracy jest kłamstwem. Następna sprawa - ja żyję w związku w którym nie ograniczamy sobie nawzajem możliwości utrzymywania przyjacielskich więzi. Płeć przyjaciół nie ma znaczenia, jednak wszystko powinno mieć charakter jawny - żadne z nas nie ukrywa się w łazience aby porozmawiać przez telefon. Owi przyjaciele/przyjaciółki nie pojawiają się jednak nagle. Najpierw jest to zwykła znajomość i na tym etapie zaczyna się wzajemne odwiedzanie, a więc potem samotne  pójście na kawę z przyjacielem/ przyjaciółką nie powinno być   problemem. Oczywiście to też powinno być jawne, ale inaczej przyjmuje się coś takiego, jeśli dotyczy kogoś kogo się już poznało, a inaczej gdyby było to wyjście dziewczyny z mężczyzną którego na oczy się nie widziało i nie zna.

Moje zdanie jest takie. Ona wcalenie nie jest stuprocentowo pewna, że chce być z tobą w związku. Na razie ten układ jej odpowiada, ale szuka jeszcze i sprawdza inne możliwości. Zastanowiłbym się mocno czy brnąć dalej w taki związek skoro ona tak postępuje.

21

Odp: Kryzys -z tej drugiej strony...
anomi napisał/a:

Czy jeśli byłbym obojętny na koleżanki w pracy, to one okazywałyby mi zainteresowanie? Chyba nie.

Moze Tobie by nie okazywaly, byc moze malo atrakcyjny jestes.

Kobiety czesto sa adorowane nawet kiedy tego nie chca.

Osobiscie mialam juz wiele takich sytuacji, ze kolega do mnie sie slinil, mimo to, ze nie dalam mu zadnych zachet, nie bylam mila (co najwyzej kulturalnie grzeczna).
Sa tez tacy ktorzy maja wysokie poczucie humoru i nie widza nic zlego w zarcikach i smskach.

A Ty dzieciak jestes i sam stwarzasz sobie problemy, opamietaj sie bo zadna normalna dziewczyna z Toba nie wytrzyma.

22

Odp: Kryzys -z tej drugiej strony...
Doonna napisał/a:

...byc moze malo atrakcyjny jestes.
...A Ty dzieciak jestes i sam stwarzasz sobie problemy, opamietaj sie bo zadna normalna dziewczyna z Toba nie wytrzyma.

Nie wiem Doonna dlaczego, ale dużo nieprzyjemnych słów w Twoim wpisie w stronę Autora. Takie nawet troche obraźliwe. Najwyraźniej mało dokładnie przeczytałaś jego opisy sytuacji i wpisy innych osób całą swoją uwagę skupiając na próbie "dokopania" temu facetowi. Uważam, że takie słowa nie wnoszą niczego w tym wątku a sprzyjają tylko eskalacji negatywnych emocji (jakby ich zbyt mało już było).

23

Odp: Kryzys -z tej drugiej strony...
kosmiczny nick napisał/a:

Nie wiem Doonna dlaczego, ale dużo nieprzyjemnych słów w Twoim wpisie w stronę Autora. Takie nawet troche obraźliwe. Najwyraźniej mało dokładnie przeczytałaś jego opisy sytuacji i wpisy innych osób całą swoją uwagę skupiając na próbie "dokopania" temu facetowi. Uważam, że takie słowa nie wnoszą niczego w tym wątku a sprzyjają tylko eskalacji negatywnych emocji (jakby ich zbyt mało już było).

Nie chodzi mi o dokopanie, nie przesadzaj, nawet go nie znam, byc moze nawet bym go polubila  smile

Uwazam ze anomi przesadza i zachowuje sie nie odpowiednio...
zraszta efekty swoich dzialan juz ma  sad

Dziewucha zaczela od klamstwa i wtedy juz powinien temat rozwinac, wytlumaczyc jej swoje przemyslenia, umowic sie, postawic granice, wyciagnac wnioski i byc konsekwentny.

A on zamiast tego rozwijal swoja zazdrosc,
sledzil, sprawdzal, nie dowierzal...

on coraz mniej ufal, czepial sie, rzadzil, decydowal co jej wypada a co nie, gorzej niz tatus...

wiec ona zachowala sie jak coreczka i wykreca sie, klamie ,kombinuje...

wcale jej sie nie dziwie.
Nie wyobrazam sobie, zeby moj partner traktowal moja prywatnosc w ten sposob:
zmuszanie do pokazania telefonu, karteczki , decydowanie z kim moge kawe wypic itd.

tragedia, horror w zwiazku i tylko uciekac  yikes


Anomi jesli nie jestes dzieciakiem, to wez sie w garsc, siadz i porozmawiaj ze swoja dziewczyna na spokojnie i w milej atmosferze,
nie atakuj, nie czepiaj sie, nie miej protensji

powiedz jej, jak sie czujesz i popros, zeby Ci powiedziala dlaczego tak sie dzieje,
(chociarz powinienes wiedziec)
a potem wyjasnijcie sobie wszystko, umowcie sie na zmiany
i nowy poczatek.

Jesli sie kochacie to dojdziecie do porozumienia...
jej napewno tez nie jest dobrze zyc w takim cyrku.

Zmien to,co ja doprowadza do takich zachowan a ona w zamian wystartuje ze szczeroscia.

Sprobuj zaczac wszystko od nowa, z zaufaniem i wiara smile

Tak szczerze to nic wielkiego sie w waszym zwiazku nie stalo, to tylko drobnoski, pomowienia, domysly i nadinterpretacje...
sprawa do uratowania, ale dojrzalosci trzeba.

Mozesz to uratowac
mozesz przynajmiej sprobowac, zeby sie przekonac czy nie jest za pozno
czy ona juz ma dosc i rozglada sie za innym zyciem sad

Powodzenia zycze.

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Kryzys -z tej drugiej strony...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026