Witam... Zarejestrowałam się na tym forum, bo potrzebuje wygadać się, poprosić o radę kogoś obcego, przy kim nie będę mieć oporów szczerze powiedzieć co mnie gryzie. Nie chce opisywać wszystkiego dokładnie, bo nie chce, żeby ktoś, kto mnie zna mógł to przeczytać i skojarzyć ze mną. Powiem tylko, że pomimo tego, że zawsze miałam jakiś problem ze sobą, próbowałam sobie wmawiać, że powinnam się cieszyć, że nie mam żadnych poważnych problemów. Ale niedawno doszło do mnie, że wcale tak nie jest. Mam problemy w domu, tak strasznie zazdroszczę tym, którzy wracają do ciepłego mieszkanka, o których troszczą się rodzice i mają w nich oparcie... Ja od moich nie dostaje nic. Rozstał się ze mną też ostatnio chłopak, właśnie wtedy, kiedy go potrzebowałam... bardzo. A byłam z nim pomimo jego wad, pomimo tego, że inni dziwili mi się. Czy ja na prawdę tak wiele chce, czy to naiwność liczyć na to, że będzie się kochanym i będzie się kogoś kochać? Chciałabym tak bardzo, żeby ktoś o mnie dbał i się troszczył... Pomaga mi trochę czytanie takich historii, bo widzę, że nie ja jedna tak się czuję. Z drugiej strony, czytam posty osób starszych ode mnie o 10, 20 lat... które mają takie same rozterki. Bardzo boję, że nie uda mi się nigdy być szczęśliwą. Najgorsze jest to, że przed wszystkimi czuje przymus udawania, że jest w porządku, co mnie strasznie boli.
Podobne tematy
Dobrze robisz, że piszesz o sobie i że szukasz podobnych historii. To tak jak patrzeć na siebie w lustrze i widzieć siebie na nowo. Trudno jest, gdy od najmłodszych lat nie ma się oparcia w rodzicach. Postaraj zaakceptować się taką jaką jesteś. Dbaj o swój rozwój, w szczególności przyłóż się do nauki, bo od tego zależy Twoja przyszłość. Ciesz się swoimi sukcesami, choćby najdrobniejszymi. Nie piszesz konkretnie, ale jeśli w Twojej rodzinie jest problem alkoholizmu to poczytaj o DDA żeby lepiej zrozumieć siebie. Na pewno możesz być szczęśliwa i w tej chwili zrobiłaś krok w tym kierunku. Pozdrawiam Cię serdecznie!
Myślę, że udawanie szczęśliwego jest na dłuższą metę nie dobre, ale optymizm jak najbardziej wskazany ![]()
Najgorsze jest to, że przed wszystkimi czuje przymus udawania, że jest w porządku, co mnie strasznie boli.
Wiesz a ja np. mam już to wszystko całkowicie w dupie...zachowuje się tak jak się czuję i pierdole czy się to kmuś podoba czy nie...żyj przede wszystkim w zgodzie z samą sobą, po co Ci jeszcze więcej stresu i nerwów. Bądzmy szczerzy... i tak to życie jest do dupy, więc po co udawać, że jest dobrze.
RedSpecial napisał/a:Najgorsze jest to, że przed wszystkimi czuje przymus udawania, że jest w porządku, co mnie strasznie boli.
Wiesz a ja np. mam już to wszystko całkowicie w dupie...zachowuje się tak jak się czuję i pierdole czy się to kmuś podoba czy nie...żyj przede wszystkim w zgodzie z samą sobą, po co Ci jeszcze więcej stresu i nerwów. Bądzmy szczerzy... i tak to życie jest do dupy, więc po co udawać, że jest dobrze.
Ja tak nie potrafię. Może to tylko moje wrażenie, ale boję się tego, że pokazując innym moją słabość, tylko ułatwię im skrzywdzenie siebie. Z drugiej strony mam potrzebę kogoś komu mogę zaufać, choć wiem, że byłoby by to bardzo trudne. Dlaczego mówisz, ze życie jest do dupy?
Odpowiadając takiwiatr - planuje swoją przyszłość, wiem co chce robić w życiu i dążę do tego. Staram się rozwijać, poznawać ludzi, ale wpadłam ostatnio w stan, w którym wydaje mi się, że nic nie da mi szczęścia. Straszny nihilizm. Chyba za dużo napatrzyłam się na nieszczęśliwych ludzi, i sama zbyt dużo złego przeżyłam i podświadomie nie potrafię wyjść z tego. A na pozór wszystko jest okej. Nawet jeśli ktoś zaczyna rozmawiać ze mną o tym, co może mnie boleć, ja udaję, że wcale o to nie dbam.
Z drugiej strony widzę ludzi, którym udało stworzyć się stałe związki, ciepło rodzinne, cieszą się ze swojego życia, nawet żyjąc skromnie. Strasznie im tego zazdroszczę. Słyszałam wypowiedzi tylu mężczyzn, którzy mówią o kobietach, które lgną tylko do pieniędzy, wygody, przyjemności, i którzy piszą o tym, że sami tacy nie są. Zastanawiam się, dlaczego ja nie mogę szczęścia kogoś takiego poznać.
No nic - jeśli ktoś chciałby porozmawiać, zapraszam na pw. Nie ukrywam, że pomogło by mi bardzo móc komuś się tak po prostu wyżalić. Sama też chętnie wysłucham drugą osobę.
Dlaczego mówisz, ze życie jest do dupy?
...wiesz, jeszcze nikt nigdy mnie o to nie zapytał, dlatego z całego serca dziękuję Ci za zauważenie mnie.
Czemu jest do dupy?
Jestem samotnym młodym facetem, który pragnie kochać i być kochanym, nigdy nie poszedłbym do łóżka z Kobietą, do której nie czuję zaufania/bliskości emocjonalnej/przyjaźni lub której nie znam (np. impreza), nie jestem nałogowcem, prowadzę bardzo zdyscyplinowany tryb życia, mam wiele talentów, których nie mogę rozwinąć ze względu na warunki ekonomiczne oraz brak pracy i znajomości.
Wszyscy mówią, że nasz los zależy tylko od nas samych...ale ja w to w ogóle nie wierzę. Człowiek, który nie ma znajomości, układów nie ma szans na spełnianie się zawodowe w tym kraju.
Jakie bezpieczeństwo mogę zapewnić Kobiecie za 1180zł? Jestem zrozpaczony tym, że pieniądze definiują czy można mieć Kobietę lub inaczej czy Kobieta zechce ze mną być.
Mimo to wcale się nie dziwię, Kobiety po prostu szukają bezpieczeństwa...czy jednak w kraju, w którym 75% obywateli zarabia minimum nawet dla mnie nie znajdzie się choćby "skrawek miłości", która ponoć każdemu się należy?...szlak mnie trafia jak widzę szczęśliwe pary, bo tak bardzo im zazdroszczę ![]()
Do tego ta cholerna samotność dosłownie doprowadza do obłędu...dzięki Bogu, że jest chociaż to forum.
Tak bardzo chciałbym czuć się komuś potrzebny, przytulić się do Kobiety, która chciałaby mnie w swoim zyciu.
Straciłem radość życia, nic mi się nie chce, każdy dzień jest dla mnie męczarnią mimo, że fizycznie nie męczę się w ogóle.
Sytuacja jest wprost beznadziejna, ponieważ z poznaniem Kobiety nie maiłbym problemu jednak ja nie jestem typem faceta, który "chce tylko seksu i narazie". Chciałbym BYĆ z kimś, jednak bez mozliwości zapewnienia bezpieczeństwa nie jest to możliwe
...a znowu pobawić się czyimś kosztem to w ogóle nie w moim stylu, ja taki po prostu nie jestem.
7 2014-03-09 17:43:05 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-03-09 17:46:44)
Czasem tak jest w życiu, kiedy przychodzi moment gdy mamy już wszystkiego dość, kiedy wszystko jest spowite mrokiem i nie dostrzegamy światła. Niezależnie od tego co zrobimy, zima dalej trwa a po niej musi nadejść wiosna. Tak jest od zawsze. Na pewne rzeczy po prostu nie mamy wpływu i czasem pogodzenie się z losem jest jedynym co możemy zrobić, w nadziei, że kiedyś to się zmieni. Choć ja wychodzę z założenia, że nie ma sensu szukać czegoś na siłę.
I tak, uważam, że lepiej nie okazywać światu swoich słabości. Nawet nie dlatego, że ktoś to może wyśmiać. Ludzka obojętność jest gorsza. Rozumiem Cię, bo sama swego czasu nosiłam w głowie takie emocje jak opisane przez Ciebie w tym wątku.
Jeśli chcesz się wygadać, to możesz do mnie napisać
Znajomi mi mówią, że jestem dobra w słuchaniu więc może będę potrafiła Ci w jakiś sposób pomóc
Pozdrawiam
Bezpieczeństwo to nie tylko pieniądze. To przykre, że spotykałeś na swojej drodze kobiety o takich a nie innych wartościach jeśli można to w ogóle tak nazwać.
Mimo to nigdy nie jest tak źle by nie mogło być gorzej ![]()
Ivoo - w takim razie i ja mogę powiedzieć, że życie jest do dupy, co zresztą ostatnio często powtarzam, może tylko inaczej ujmując. Byłam z mężczyzną, chociaż nie miał pięniędzy, mimo tego, że fizycznie nie był ideałem. Zauważałam jego wady, a mimo to z nim byłam, bo poczułam po prostu, że mi na nim zależy. Chciałam bezpieczeństwa owszem - ale tego emocjonalnego. Poczucia, że ktoś o mnie dba, i mnie kocha. Może ja po prostu powinnam nie być aż taka dobra? Sama mam problemy z finansami bardzo duże, i jakoś nigdy nie marzyłam o znalezieniu faceta "z kasą". Mam wymarzone studia, ale też przez brak wsparcia rodziców (który nie wynika z braku możliwości, tylko niezrozumiałego dla mnie braku chęci) nie wiem, czy będę mogła dziennie studiować. Wydaje mi się jednak, że jeżeli ludzie mają wsparcie najbliższych, z kwestiami finansowymi zawsze sobie poradzą, jeżeli będą choć trochę odpowiedzialni.
mysterious - miło usłyszeć, że po zimie nadejdzie wiosna, ale u mnie zima już trwa od zawsze, i jak narazie widoki na wiosne tylko się oddalają...
mysterious - miło usłyszeć, że po zimie nadejdzie wiosna, ale u mnie zima już trwa od zawsze, i jak narazie widoki na wiosne tylko się oddalają...
Dlaczego?
Bezpieczeństwo to nie tylko pieniądze. To przykre, że spotykałeś na swojej drodze kobiety o takich a nie innych wartościach jeśli można to w ogóle tak nazwać.
Bezpieczeństwo to poczucie: stabilności, pewności siebie, spełnienia, zadowolenia, sukcesu, altruizmu, spokoju, równowagi, zdrowia, empatii a w końcu poczuciu szczęścia.
Niebezpieczeństwo to poczucie: braku stabilności, braku pewności siebie, niespełnienia, niezadowolenia, braku sukcesu, braku altruizmu, niepokoju, niezrównoważenia, braku empatii i w końcu poczuciu nieszczęścia.
Powiedz proszę, które z dwóch powyższych daje posiadanie pieniędzy, a które ich brak.
Nie, to nie jest wcale przykre, Kobiety szukają mężczyzn, którzy są w stanie je obronić/dać bezpieczeństwo i jest to bardzo normalne, jednak chodzi o to, że faceci nie mają już możliwości, aby móc je spełniać, dlatego moim zdaniem tak wielu jest teraz samotnych, nieszczęśliwych ludzi...ponieważ Kobieta nie będzie chciała faceta, który nie ma pracy lub, który nie jest w stanie dać jej bezpieczeństwa, tak aby miłość mogła kwitnąć w spokoju i dostatku.
Jeśli tak nie jest, to czemu z 10 samobójców 8 to młodzi/dorośli mężczyźni (28-34 lat)?
Mimo to nigdy nie jest tak źle by nie mogło być gorzej
Ja też pozwolę sobie na ludową mądrość, ale uzupełnioną na potrzeby wątku ![]()
"Pieniądze szczęścia nie dają, ale bezpieczeństwo zawsze".
Ivoo - w takim razie i ja mogę powiedzieć, że życie jest do dupy, co zresztą ostatnio często powtarzam, może tylko inaczej ujmując. Byłam z mężczyzną, chociaż nie miał pięniędzy, mimo tego, że fizycznie nie był ideałem. Zauważałam jego wady, a mimo to z nim byłam, bo poczułam po prostu, że mi na nim zależy. Chciałam bezpieczeństwa owszem - ale tego emocjonalnego. Poczucia, że ktoś o mnie dba, i mnie kocha. Może ja po prostu powinnam nie być aż taka dobra?
To bardzo budujące co napisałaś, mam nadzieję, że i ja kiedyś trafię na taką Kobietę jak Ty, oby Bóg pozwolił.
Sama mam problemy z finansami bardzo duże, i jakoś nigdy nie marzyłam o znalezieniu faceta "z kasą". Mam wymarzone studia, ale też przez brak wsparcia rodziców (który nie wynika z braku możliwości, tylko niezrozumiałego dla mnie braku chęci) nie wiem, czy będę mogła dziennie studiować. Wydaje mi się jednak, że jeżeli ludzie mają wsparcie najbliższych, z kwestiami finansowymi zawsze sobie poradzą, jeżeli będą choć trochę odpowiedzialni.
Tak, tylko że widzisz ja absolutnie nie mówię o "facecie z kasą" tylko o takim, który jest w stanie dać bezpieczeństwo, lub inaczej realizować potrzeby życiowe..."facet z kasą" może realizować i potrzeby i zachcianki, o to mi chodziło ![]()
Co do bezpieczeństwa emocjonalnego lub poczucia dbania kogoś i wyrozumiałości to dla mnie najbardzej ważna rzecz w związku, jednak czy te cechy da się rozwijać bez poczucia zapewnienia bezpieczeństwa?
"Bezpieczeństwo to poczucie: stabilności, pewności siebie, spełnienia, zadowolenia, sukcesu, altruizmu, spokoju, równowagi, zdrowia, empatii a w końcu poczuciu szczęścia.
Niebezpieczeństwo to poczucie: braku stabilności, braku pewności siebie, niespełnienia, niezadowolenia, braku sukcesu, braku altruizmu, niepokoju, niezrównoważenia, braku empatii i w końcu poczuciu nieszczęścia."
Ja wychowałam się w domu, w którym pieniądze były pod dostatkiem, a mimo to, ani jednego z tych pierwszych nie było. Za to tego co opisałeś jako niebezpieczeństwo było pod dostatkiem, i jeszcze gorszych rzeczy.
Chociaż rozumiem, że brak poczucia finansowego bezpieczeństwa i perspektyw na lepsze życie może Cię frustrować. Z tego co piszesz, wnioskuje, że jestes po dwudziestce, a w tym wieku każdy chciałby myśleć o swoim kącie, o budowaniu swojego życia. Ciężko jest to zrobić za najniższą krajową, ale pomyśl, czy gdybyś nie miał kogoś, kto kochałby cię i wspierał, nie było by raźniej?
mysterious - dlatego, że znowu zostałam sama... może nie sama, bo ciągle otaczają mnie ludzie, ale Ci na którym mi zależy mają to gdzieś.
To zależy, komuś pieniądze mogą być potrzebne by np. osiągnąć sukces bo chce je w coś zainwestować ale to nie znaczy, że ta osoba jest spełniona w innych dziedzinach, mimo to może czuć, że czegoś jej brakuje i poprzez to właśnie być nieszczęśliwa
To jest przykre bo właśnie stąd tyle samotnych młodych ludzi
Chodzi Ci o to, że pieniądze dają bezpieczeństwo? Czy o to, że bezpieczeństwo daje szczęście? A może jedno i drugie?
"Bezpieczeństwo to poczucie: stabilności, pewności siebie, spełnienia, zadowolenia, sukcesu, altruizmu, spokoju, równowagi, zdrowia, empatii a w końcu poczuciu szczęścia.
Niebezpieczeństwo to poczucie: braku stabilności, braku pewności siebie, niespełnienia, niezadowolenia, braku sukcesu, braku altruizmu, niepokoju, niezrównoważenia, braku empatii i w końcu poczuciu nieszczęścia."
Ja wychowałam się w domu, w którym pieniądze były pod dostatkiem, a mimo to, ani jednego z tych pierwszych nie było. Za to tego co opisałeś jako niebezpieczeństwo było pod dostatkiem, i jeszcze gorszych rzeczy.
Chociaż rozumiem, że brak poczucia finansowego bezpieczeństwa i perspektyw na lepsze życie może Cię frustrować. Z tego co piszesz, wnioskuje, że jestes po dwudziestce, a w tym wieku każdy chciałby myśleć o swoim kącie, o budowaniu swojego życia. Ciężko jest to zrobić za najniższą krajową, ale pomyśl, czy gdybyś nie miał kogoś, kto kochałby cię i wspierał, nie było by raźniej?
mysterious - dlatego, że znowu zostałam sama... może nie sama, bo ciągle otaczają mnie ludzie, ale Ci na którym mi zależy mają to gdzieś.
znam to z autopsji.
Ja uważam, że często gdy ma się pieniądze człowiek chce coraz więcej i więcej, dochodząc do takiego stanu w którym nigdy nie uda się go zadowolić
Ja wychowałam się w domu, w którym pieniądze były pod dostatkiem, a mimo to, ani jednego z tych pierwszych nie było. Za to tego co opisałeś jako niebezpieczeństwo było pod dostatkiem, i jeszcze gorszych rzeczy.
Mogę jedynie powiedzieć przykro mi, definicja zła w domu, w którym jest zapewniony element normalnego życia materialnego nie powinna w ogóle być znana
Ciężko jest to zrobić za najniższą krajową, ale pomyśl, czy gdybyś nie miał kogoś, kto kochałby cię i wspierał, nie było by raźniej?
No właśnie o to chodzi droga RedSpecial, że byłoby raźniej...ale, gdyby ten ktoś był ![]()
No właśnie o to chodzi droga RedSpecial, że byłoby raźniej...ale, gdyby ten ktoś był sad(
Pozostaje tylko liczyć na to, że w końcu taka osoba się znajdzie. Ja wokół widzę, że nie liczni są w związkach, gdzie oboje partnerzy naprawdę się kochają. Mało jestrodzin, gdzie jest prawdziwe ciepło. Chociaż, kiedy ostatnio byłam u kolegi, i jak widziałam taką zwykłą kochającą się rodzine, rodziców, którzy dbali o dzieci, chociaż nie są idealne, i dzieci, które tak samo troszczą się o rodziców, nie powiem, czuję tylko żal sama nie wiem do kogo, że ja nie mogę czegoś takiego mieć. Może to dziwne, ale nie chce przelotnych związków takie jak widzę wśród koleżanek, które albo same ranią osoby z którymi są, albo pozwalają innym krzywdzić siebie. I wszystko kręci się wyłącznie wokół tego, kto zaliczył kogo, co kto kupił, i jak się schlał na ostatniej imprezie - brzydko mówiąc.
Chodzi Ci o to, że pieniądze dają bezpieczeństwo? Czy o to, że bezpieczeństwo daje szczęście? A może jedno i drugie?
Jedno i drugie w dzisiejszych czasach istnieć bez siebie nie może, więc tak, pieniądze dają bezpieczeństwo bo przez zapewnienie sobie szeroko pojętego bezpieczeństwa można w spokoju budować szczęście.
Taki najprostszy przykład, czy człowiek, bezdomny który nie ma co zjeść będzie dążył do miłości (?) moim zdaniem oczywiście będzie o niej rozmyślał i śnił, jednak działań nie podejmie bo jaki rodzaj bezpieczeństwa może zapewnić...
ivooo napisał/a:No właśnie o to chodzi droga RedSpecial, że byłoby raźniej...ale, gdyby ten ktoś był sad(
Pozostaje tylko liczyć na to, że w końcu taka osoba się znajdzie. Ja wokół widzę, że nie liczni są w związkach, gdzie oboje partnerzy naprawdę się kochają. Mało jestrodzin, gdzie jest prawdziwe ciepło (...) czuję tylko żal sama nie wiem do kogo, że ja nie mogę czegoś takiego mieć. Może to dziwne, ale nie chce przelotnych związków takie jak widzę wśród koleżanek, które albo same ranią osoby z którymi są, albo pozwalają innym krzywdzić siebie. I wszystko kręci się wyłącznie wokół tego, kto zaliczył kogo, co kto kupił, i jak się schlał na ostatniej imprezie - brzydko mówiąc.
(!!!)Dosłownie wyjełaś mi to z ust.
Nie ma szans na to by jakoś pomóc sobie w podwyższeniu zarobków?
20 2014-03-09 19:11:23 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-03-09 19:12:32)
To skąd tyle samotnych ludzi? Skoro wszyscy tylko zaliczają, piją i robią zakupy to gdzie są Ci samotnicy?
Na pewno są w Twoim otoczeniu ludzie, których świat nie kręci się dookoła wyżej wymienionych sytuacji
Tacy raczej nie wyróżniają się z tłumu. A jeśli się wyróżniają to jest to swego rodzaju pancerz
Spójrz też na to z innej strony. Przynajmniej zarabiasz własne pieniądze, 1200 złotych to mało, ale wystarczy na skromne przeżycie. Wynajęcie pokoju, jedzenie, i jakieś drobne przyjemności. Masz też zawsze możliwości dorobienia weekendami, nie wiem gdzie mieszkasz, ale jeśli w dużym mieście, to zawsze dodatkowe 600 plus, minus złotych. Niekoniecznie w pracy, która Ci odpowiada. Plus zarobki, nawet skromne ewentualnej partnerki, i już można myśleć o skromnym życiu wspólnie. Moim zdaniem, kobieta nie powinna oczekiwać, że facet będzie ją utrzymywać. To bardzo krótkowzroczne, i może zaszkodzić samej kobiecie. Ja w porównaniu z tobą nie mam nawet tego, pewności skromnego przeżycia miesiąca. Dalej się uczę, i teoretycznie powinnam polegać na rodzicach, a muszę łączyć naukę z pracą, na czym ta pierwsza cierpi. Tak przy okazji, zastanawia mnie, dlaczego tak niewielu mężczyzn ma podejście do życia podobne do Twojego. Ja nie miałam szczęścia poznać kogoś takiego na swojej drodze.
To skąd tyle samotnych ludzi? Skoro wszyscy tylko zaliczają, piją i robią zakupy to gdzie są Ci samotnicy?
Na pewno są w Twoim otoczeniu ludzie, których świat nie kręci się dookoła wyżej wymienionych sytuacjiTacy raczej nie wyróżniają się z tłumu. A jeśli się wyróżniają to jest to swego rodzaju pancerz
Właśnie bardzo nurtuje mnie ta kwestia. A kiedy myślałam, że znalazłam kogoś takiego, prawda okazała się całkowicie inna.
Nie ma szans na to by jakoś pomóc sobie w podwyższeniu zarobków?
mysterious gdyby była taka mozliwość to nie byłoby mnie na tym forum (oczywiście jeśli pytanie było do mnie) ![]()
Poza tym, nie jest ważne ile zarabiasz tylko to ile jesteś w stanie załatwić z tego co zarobiłaś...dlatego napisałem o tym wyżej, że "faceci juz nie mają możliwości zapewnienia bezpieczeństwa".
To skąd tyle samotnych ludzi? Skoro wszyscy tylko zaliczają, piją i robią zakupy to gdzie są Ci samotnicy?
Wszyscy to nie samotni, a tak naprawdę to ci co tylko zaliczają, piją i robią zakupy są w jeszcze gorszej sytuacji, bo najprawdopodobniej nawet nie rozumieją dlaczego to robią (hehe tak sobie radzą z samotnością...lepszy rydz niz nic)...my jesteśmy samotni bo chcemy być z kimś, ale rozumiemy też dlaczego.
24 2014-03-09 19:23:49 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-03-09 19:24:26)
mysterious_chocolate napisał/a:To skąd tyle samotnych ludzi? Skoro wszyscy tylko zaliczają, piją i robią zakupy to gdzie są Ci samotnicy?
Na pewno są w Twoim otoczeniu ludzie, których świat nie kręci się dookoła wyżej wymienionych sytuacjiTacy raczej nie wyróżniają się z tłumu. A jeśli się wyróżniają to jest to swego rodzaju pancerz
Właśnie bardzo nurtuje mnie ta kwestia. A kiedy myślałam, że znalazłam kogoś takiego, prawda okazała się całkowicie inna.
Bo jest różnie, nie każdy cichy to ktoś, kto pragnie prawdziwej bratniej duszy i nie każdy luzak jest taki na pozór ![]()
Ile ludzi, tyle różnych typów osobowości
mnie też to bardzo ciekawi, po czym poznać o czym ktoś naprawdę myśli, ile z tego co nam mówi czy pokazuje to prawda i jak to interpretować
pewnych rzeczy nigdy się nie dowiemy
ivooo - rozumiem, że próbowałeś już wszystkiego i nic?
Ja w porównaniu z tobą nie mam nawet tego, pewności skromnego przeżycia miesiąca. Dalej się uczę, i teoretycznie powinnam polegać na rodzicach, a muszę łączyć naukę z pracą, na czym ta pierwsza cierpi.
No to co piszesz jest naprawdę przykre, czemu Twoi rodzice mają taki stosunek do Twoich studiów (?) (zapytałem o studia bo aż boję się zapytać o stusunek do Ciebie) wybacz jeśli sprawiłem Ci przykrość, bynajmniej nie miałem takiego zamiaru.
Tak przy okazji, zastanawia mnie, dlaczego tak niewielu mężczyzn ma podejście do życia podobne do Twojego. Ja nie miałam szczęścia poznać kogoś takiego na swojej drodze.
Bo gdyby mięli to serwer by stanął bo by było takie zawalenie tematami samotności itp. a tak poważnie to sam o tym duuużo rozmyślałem...czemu by tu nie ruszyć z tłumem, i żyć chwilą...dziś ta, jutro tamta, no ale ja po prostu tak nie mogę, wewnętrznie bym nie dał rady, tam gdzie nie ma zaufania/przyjaźni/więzi tam nigdy też nie będzie chyba prawdziwego uczucia, tak mi się wydaje...przynajmniej ja w to wierzę.
ivooo - rozumiem, że próbowałeś już wszystkiego i nic?
Co masz na myśli pisząc wszystkiego?
Ivooo - w odpowiedzi na pierwsze pytanie napisałam Ci email, jednak nie chce pisać niektórych rzeczy tam, gdzie kazdy moze je przeczytać.
Co do drugiej części, to też chyba wina specyfiki naszych czasów. Ludzie mają więcej możliwości, ale wciąż pewne potrzeby pozostają konieczne do spełnienia. Tylko, że spełnić je coraz ciężej. Zastanawiam się, jakie będzie moje pokolenie, czy będzie możliwość zawarcia poważnego związku, rodziny w epoce rozwodów i rozbitych rodzin. Myślę o przyszłości, tej bliższej i tej dalszej, i rysuje mi się ona w ciemnych barwach.
Witam... Zarejestrowałam się na tym forum, bo potrzebuje wygadać się, poprosić o radę kogoś obcego, przy kim nie będę mieć oporów szczerze powiedzieć co mnie gryzie. Nie chce opisywać wszystkiego dokładnie, bo nie chce, żeby ktoś, kto mnie zna mógł to przeczytać i skojarzyć ze mną. Powiem tylko, że pomimo tego, że zawsze miałam jakiś problem ze sobą, próbowałam sobie wmawiać, że powinnam się cieszyć, że nie mam żadnych poważnych problemów. Ale niedawno doszło do mnie, że wcale tak nie jest. Mam problemy w domu, tak strasznie zazdroszczę tym, którzy wracają do ciepłego mieszkanka, o których troszczą się rodzice i mają w nich oparcie... Ja od moich nie dostaje nic. Rozstał się ze mną też ostatnio chłopak, właśnie wtedy, kiedy go potrzebowałam... bardzo. A byłam z nim pomimo jego wad, pomimo tego, że inni dziwili mi się. Czy ja na prawdę tak wiele chce, czy to naiwność liczyć na to, że będzie się kochanym i będzie się kogoś kochać? Chciałabym tak bardzo, żeby ktoś o mnie dbał i się troszczył... Pomaga mi trochę czytanie takich historii, bo widzę, że nie ja jedna tak się czuję. Z drugiej strony, czytam posty osób starszych ode mnie o 10, 20 lat... które mają takie same rozterki. Bardzo boję, że nie uda mi się nigdy być szczęśliwą. Najgorsze jest to, że przed wszystkimi czuje przymus udawania, że jest w porządku, co mnie strasznie boli.
Witaj.
Przepraszam, że włączam się do dyskusji. Mam syna w wieku 17 lat. Jednak , kiedy przeczytałam Twój post, to tak jakby mój 30 lat temu.
I tyle też potrzebowałam czasu, aby zrozumieć moje relacje z rodzicami i skutki ich na moje dorosłe życie.
Niestety , zapłaciłam wysoką cenę za to, iż nie miałam ciepłego domu, rodziców, którzy by mnie wspierali.
Podstawowa rada- nie ufaj rodzicom, myśląc, że idzie im o Twoje dobro.Jeśli do tej pory nie starają się być blisko Ciebie, to i później będzie im obojętna Twoja przyszłość.
Jest to bardzo przykre dla Ciebie, ale im wcześniej to zrozumiesz, tym masz większą szansę na właściwe wybory życiowe. Z czasem ból będzie mniejszy.Mój zmniejszył się, gdy sama zostałam mamą i stworzyłam taki dom, jakiego sama nigdy nie miałam.
Twoje relacje z chłopakiem, który ma wady i inni widzą itd.To jakby moje życie, gdy byłam w Twoim wieku.
Jeśli chcesz, możemy popisać,ale na prywatnego maila.
Do mojego loginu dodaj znak małpy wp.pl
DASZ RADĘ DZIEWCZYNO:) tylko jeśli znajdziesz kogoś kogo pokochasz i na odwrót nie rób tego co twoi rodzice, bo nie o to chodzi. Moja sytuacja jest diametralnie inna od twojej i ciężko jest mi postawić się w twojej sytuacji, bo mi nigdy tego nie brakowało ale jesteś osoba która ma w sobie duże pokłady miłości i najlepszych uczuć które możesz przekazać drugiej osobie i wierzę w to że jeśli znajdziesz odpowiedniego faceta naprawdę odżyjesz i poznasz co to znaczy prawdziwe szczęście
GŁOWA DO GÓRY!
30 2014-03-09 20:41:02 Ostatnio edytowany przez RedSpecial (2014-03-09 20:41:49)
odpowiedziałam na mail.
dzięki marios za słowa otuchy, oby okazały się prorocze ![]()
mysterious_chocolate napisał/a:ivooo - rozumiem, że próbowałeś już wszystkiego i nic?
Co masz na myśli pisząc wszystkiego?
Rzeczy, które mogłyby pomóc Ci zmienić obecną sytuację
Nie jest łatwo uwierzyć, ale da się ![]()
Co do drugiej części, to też chyba wina specyfiki naszych czasów. Ludzie mają więcej możliwości, ale wciąż pewne potrzeby pozostają konieczne do spełnienia.
Zgadzam się, od siebie dodam jeszcze, że problemem jest też to, że owe potrzeby są spełniane tylko w przypadku niewielkiej jak się okazuje grupy ludzi, co moim zdaniem prowadzi do wielu niekorzystnych działań człowieka wynikających z poczucia odrzucenia, nieużyteczności a w końcu też braku poczucia się komuś potrzebnym itd itd.
Tylko, że spełnić je coraz ciężej.
Racja, podświadomie generujemy coraz to większe oczekiwania, natomiast równomiernie pojawiają się coraz to mniejsze możliwości ich spełnienia ![]()
Zastanawiam się, jakie będzie moje pokolenie, czy będzie możliwość zawarcia poważnego związku, rodziny w epoce rozwodów i rozbitych rodzin. Myślę o przyszłości, tej bliższej i tej dalszej, i rysuje mi się ona w ciemnych barwach.
Obawiam się, że egoizm młodego postkomunistycznego pokolenia doprowadzi, nie wróć...JUŻ doprowadził, do całkowitego "zezwierzęcenia" znaczną część społeczeństwa tworząc z nas egoistycznych, cynicznych hipokrytów, którzy widzą tylko i wyłącznie czubek swojego nosa.
ivooo - forumkowiczu
Jesteś jak wór pełen problemów. Powinieneś przytulic się do ustabilizowanej kobiety, która da Ci jeść i opierunek, a Ty w zamian dasz jej czułość i wigor młodego mężczyzny. 18-letnia dziewczynka nie jest dla Ciebie, ona potrzebuje kogoś co dobrze stoi na swoich nogach, ma twardy kręgosłup i wie czego od życia pragnie. Jeden miętus rozstał się z Nią, nie pora poznawać drugiego miętusa.
Bill Gates nie miał znajomości, ani kontaktów, a jest jednym z najbogatszych ludzi naszej planety.
34 2014-03-10 12:51:46 Ostatnio edytowany przez ivooo (2014-03-10 13:08:53)
ivooo - forumkowiczu
maksiu - forumowy wafelku
kompletnie nie rozumiesz i nie masz najmniejszego pojęcia o czym mowa? o ironio, mimo że podałeś odpowiedź w swojej wypowiedzi, to nawet nie spostrzegłeś, że ona tam jest ![]()
edit:
Poza tym poczytaj trochę historii, rusz głową i przekonaj się czemóż to Gates jest jednym z najbogatszych ludzi a sam w pośpiechu będziesz edytował i usuwał to co napisałeś.
Obawiam się, że egoizm młodego postkomunistycznego pokolenia doprowadzi, nie wróć...JUŻ doprowadził, do całkowitego "zezwierzęcenia" znaczną część społeczeństwa tworząc z nas egoistycznych, cynicznych hipokrytów, którzy widzą tylko i wyłącznie czubek swojego nosa.
Może nie tyle do zezwierzęcenia, do do unieszczęślwienia. A w wielu przypadkach lekarstwem na to jest właśni to o czym piszesz.
Co do dwóch poprzednich wypowiedzi, to widzę wspaniały wkład do tematu, bluzgi i oskarżenia ![]()
ivooo
Czy ty jesteś mężczyzną czy gumka od gaci ? 1180 zl, to tak głową ruszasz, litości niegodny nierobie !
Wstydu nie masz, ale masz chęć na młodą dziewczynę. Mężczyzna musi dziś umieć zarobić na zonę, na dzieci, na dom, a ty wałkoniu nie jesteś do niczego takiego zdolny. Jesteś wyuczonym bezradnym, taki masz zawód. Wypierdek komuny.
Nie wiem w jakim świecie żyjesz, ale na pewno nie w rzeczywistym?gdybyś RZECZYWIŚCIE znał chociaż trochę sytuację gospodarczą w kraju od strony ludzi uczciwie ciężko pracujących i poszukujących pracy, to nie miałbyś sumienia aby pisać takie rzeczy.
Koniec końców dopiero zaczynasz na forum a już zdążyłeś upleść sobie moralny sznur na szyję jeżeli nie z głupoty to chociażby z braku elementarnych zasad szeroko pojętej wiedzy o społeczeństwie i gospodarce a w końcu też po prostu z braku zwykłej ludzkiej kultury i ogłady.
Przepraszam za tego wafla, nie powinienem był dać się sprowokować i z Twojego powodu zaniżać standardów forum.
Większość szukających pracy i nie mogących jej znaleźć to ludzie z dużą doza wyuczonej bezradności, jedynie to co potrafisz najbardziej to szukać i nie znajdywać, a przecież istnieje coś takiego jak samodoskonalenie. - Czy coś robisz w tym kierunku ? Zasugeruje Ci " MT księgarnię biznesu ", gdzie za nie wielkie pieniądze możesz kupić dokumentacje i zdobyć szersze kwalifikacje, korzystniejsze i praktyczniejsze podejście do ludzi. - Dowiedziałbyś się, ze nie należny oplatać jak pająk nicią takich 18-letnich dziewczyn, ale wskazać Jej światło w tunelu, ale by tego dokonać, sam powinieneś to światło widzieć. Z Twoich wpisów wynika, ze na nadzieje jesteś niewidomy i dlatego pomyślałem sobie, ze taka dziewczyna nie może Ci zastąpić " białej laski " niewidomego. Jej nie jest do niczego potrzebny bezradny facet, który nie może znaleźć pracy. Ty jako mężczyzna musisz być dla Niej oparciem ( a sam byś się chętnie na Niej oparł ), musisz być wzorem, a nie jesteś, powinieneś dobrze zarabiać, a masz nędzne grosze. Nie wydobędziesz Jej z domu rodziców, bo sam u rodziców swoich mieszkasz wiec po co mącisz Jej w głowie ?
Maksiu Bracie nie chcę być i nie jestem Twoim forumowym wrogiem, nie chcę też udowadniać swojej wyższości merytorycznej, jednak ja opisuję sytuację z punktu widzenia obiektywnego, Ty natomiast z subiektywnego?ja tak to widzę.
Znajdź w sobie ?herhorowy wzrok? i zauważ czy rzeczywiście system daje takie możliwości samorealizacji i ?układania? życia, o których piszesz. Ja ośmielę się stwierdzić, że możliwości oczywiście są, ale kwestia ich realizacji jest co najmniej zastanawiająca i to mówiąc bardzo delikatnie. Wszystko jest zależne od wszystkiego, więc przeanalizuj to co napisałem poniżej.
Zauważ, że bezrobocie oficjalne wynosi 13% z czego 25% to młodzi ludzie, a ile jest dodatkowo osób ?obecnych? w bezrobociu ukrytym (?)tego się po prostu nie da policzyć?do tego dodaj demografię a raczej jej katastrofalny brak, kolonializm polskiego rynku, wrogie przejęcia, prywatyzacje, emigracje, skandalicznie niski poziom nauczania?zsumuj to wszystko, wyciągnij wnioski i powiedz czy rzeczywiście system daje szanse młodym ludziom na realizowanie się, na prawdziwy konstruktywny i solidny rozwój itd.
Pozytywne nastawienie oczywiście jest jak najbardziej wskazane, bo nie pozwala oszaleć?czy jednak można zdrowo funkcjonować w chorym systemie? Więc skonkludujmy, tam gdzie choroba patologii systemu stała się efektem ubocznym owego systemu, tam już nie jest ona jedynie efektem ubocznym?to już jest system.
mam podobną sytuację do Ciebie i jestem niewiele starsza
też nie chciałabym rozpisywać się tutaj, ale jeśli chcesz napisz do mnie prywatnie, możemy pogadać o tym, powiem Ci jak ja staram się radzić sobie ze swoim problemem i o dziwo pomalutku odczuwam jakaś zmianę ![]()
ivooo forumkowiczu !
W listopadzie service informacyjny EuroNews podał, ze w Hiszpanii bezrobocie sięga 30%, a wśród młodych ponizej 24 roku zycia wynosi powyżej 30%.
Mlodzi Hiszpanie nie pluja na swoj kraj jak Ty to czynisz, ale biorą swój los w ręce i jada do Niemiec, do Szwajcarii, do Szwecji, do Norwegii i wszedzie tam, gdzie jest praca i pieniądze do zarobienia.
Przed stworzeniem Unii, a jeszcze wczesniej, przed II WS bezrobocie rozladowywano na wojach. Zamiast zapomogi taki przykladowy Ivooo dostawal drelich, lopatke, pepesze, szkolenie ze strzelania i indoktrynacje zlozona z wytartych, ale aktualnych hasel patriotycznych i kilka piesni. Do menazki przykladowy Ivooo bedzie dostawal grochowke z kawalkiem miesa swinskiego, będzie spal w okopach, wiec nikomu to nie przeszkadzalo.
Na wojnie same korzysci, bo chlop swinie sprzeda, bezrobotni pozabijają sie, nie trzeba bedzie ich zywic i wydawac na nich pieniedzy, trzeba bedzie odnowic kraj, wezyly kolejowe zbombardowane, tabor kolejowy, naprawić leje w drogach, odnowić i odbudować domy - rożne Ivooo, ktore przeżyły cudem wojnę będą chwalić " dobre czasy " hossę i dobrobyt.
Nie potrafisz Ivooo zyc w czasach pokojowych i cieszyć sie życiem ? Moze prezydent Putin wybawi Cie z marazmu, a prezydent Komorowski wyśle Cie na wojnę . Wtedy będziesz szczęśliwy ?
Co do naszej tu potyczki, straszysz i grozisz mi, stroszysz się, nadymasz, ale zaraz pękniesz z hukiem, a zainterweniowałem wtedy, kiedy zauważyłem ze oplatasz jak pająk gruba nicią biedna zrozpaczona młodą dziewczynę. Chcesz podrywu wejdź trzy wu randka.pl Masz ochotę bzyknąć sobie młodą i tyle byłoby z grubsza, natomiast nic nie masz do zaoferowania. Powinieneś podpisywać po czesku: " Golodupki hop do kupki " ![]()
42 2014-03-14 02:27:28 Ostatnio edytowany przez ivooo (2014-03-14 02:38:45)
Maksiu widzę, że Twoją jedyną metodą jakiejkolwiek wymiany zdań jest atak i do tego całkowicie nieuzasadniony?co więcej taką postawą pokazujesz jedynie lub aż, że w ogóle nie odnajdujesz się w sytuacji i najzwyczajniej w świecie nad nią nie panujesz, choć zapędy masz dyktatorskie
to jednak poziom dyskusji, merytoryka faktów oraz warsztat stylistyczny leci na łeb na szyję, stąd właśnie owa nieuzasadniona agresja.
a co do ostatniego akapitu, Twoja interwencja jest całkowicie zbędna, to że Ty masz takie subiektywne doświadczenia nie oznacza, że wszyscy je mają i że wszyscy by postapili według Twojego pomysłu/scenariusza, który nota bene jest conajmniej zastanawiający
cały czas mówisz o tym seksie, może tu tkwi Twój problem, pomyśl o tym... poza tym absolutnie Cię nie atakuję, jestem całkowicie daleki od takiego rodzaju retoryki ale jeśli Ty masz taką potrzebę to pień się dalej
ja jestem ponad to ![]()
ivooo
Golone, czy strzyżone ?
Panowie, proponuję zbić trochę z tonu i powstrzymać się od personalnych wycieczek albo przenieść je na grunt prywatny. Tutaj proszę o dyskusję na temat wskazany przez autorkę wątku.
Dziękuję i pozdrawiam.