Jestem nieszczęśliwa i nie wiem jak to zmienić.
Moja gehenna rozpoczęła się 10 lat temu, gdzie rodzice zmusili mnie (dla mojego dobra), abym poszła na studia do miasta oddalonego od 150 km (warszawy)od miejsca gdzie mieszkałam. Ja chciałam zostać w domu i uczyć się w pobliskiej miejscowości ale?. zgodziłam się i poszłam. Nic dobrego mnie w tym dużym mieście nie spotkało owszem znalazłam bardzo dobra prace ale tylko to. Nie ułożyło mi się z chłopakiem, przez co tez bardzo cierpię (i żałuje ze źle pokierowałam tą znajomością), źle mi tutaj jest, jestem bardzo płaczliwa, smutna, zestresowana nie mam znajomych i bardzo samotna. Ciągle mysle co w domu, wyobrażam sobie jak by było gdybym została tam.
Żałuje, że dałam sobą pokierować rodzicom. Zazdroszczę tym którzy zostali w mojej miejscowości, mieli łatwiej, blisko domu wśród znajomych, wszystko na miejscu. Oni poukładali sobie życie. A ja czuje się tutaj jak w pułapce , brak rodziny, miłości, nuda.
Doceniam tylko, że mam prace ? bo w rodzinnych stronach trudno o etat. Jestem nieszczęśliwa. Brak mi sil żeby cos zmienić. Mam 29 lat.