netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Ślinią się do mnie ŻONACI faceci. Ratunku!!!!

10 odpowiedzi3 816 wyświetleńzałożony przez Roksanark, 06.03.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ślinią się do mnie ŻONACI faceci. Ratunku!!!!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1

Temat: Ślinią się do mnie ŻONACI faceci. Ratunku!!!!

Witam,

Nazywam się Roksana, jestem blond kobietą ze stażem 25 lat życia.
Nie uważam się za kobietę jakąś super piękną, ale też nie brakuje mi niczego.

Pracuję w dużej korporacji, gdzie w budynku znajduje się około 200 osób. (przewaga mężczyzn)

Dosłownie moje drogie panie - Ślinią się do mnie żonaci mężczyźni! - mam tego serdecznie dość...

Jestem zaręczona, szczęśliwa, nawet do głowy by mi nie przyszło się oglądać za innym, a tutaj jakaś plaga nade mną...
Nie daję też, żadnych znaków czy pretekstów do tego aby mężczyźni mieli jakiś powód czy widoczne zainteresowanie z mojej strony. Totalnie olewam płeć przeciwną... Oczywiście rozmawiamy, widzimy się w jadali podczas lunchu czy na konferencjach, ale dla mnie to tylko praca. W pracy jestem mega pochłonięta i nie mam czasu na tani podryw czy flirtowanie.

Powiedzcie mi co mam robić aby oni przestali mnie nachodzić w biurze, zaczepiać na korytarzu, w drodze na parking do samochodu, w windzie czy nawet przed wejściem do WC. LITOŚCI !!

2 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-03-06 14:25:20)

Odp: Ślinią się do mnie ŻONACI faceci. Ratunku!!!!

Jesteś piękna, atrakcyjna, zawsze będziesz miała wokół siebie adoratorów, po prostu nie zwracaj na nich uwagi i żyj swoim życiem.

3

Odp: Ślinią się do mnie ŻONACI faceci. Ratunku!!!!

Tak bardzo nie toleruję takich typów. Zrozumiał bym jeśli byli by wolni i nie wiedzieli by że jesteś zajęta. Każdy ma inny bajer i często kiepski wink. Ale tych co robią to z pełną świadomością i premedytacją mając kobietę, ciął bym i posypywał solą. Nienawidzę

4

Odp: Ślinią się do mnie ŻONACI faceci. Ratunku!!!!
Roksanark napisał/a:

Powiedzcie mi co mam robić aby oni przestali mnie nachodzić w biurze, zaczepiać na korytarzu, w drodze na parking do samochodu, w windzie czy nawet przed wejściem do WC. LITOŚCI !!

i co robisz?
jak reagujesz na zaczepki?
czy jeden facet zaczepia cię więcej niż raz?
poza tym, jak to męskie środowisko a ty jestes niedostepona to pewnie nrywalizują między sobą kto cię zdobędzie
nudza się....

mój mąż tak zaliczył kochankę
rozumiesz, wyjazd służbowy, niewiele kobiet i kilku zainteresowanych jedną - rozkoszną rozwódeczką..
mąz "stanął w przetargu " i się spodobał
dziewczę przyszło do pokoju w nocy
i tak się zaczeło...

więc uważaj, bo będa cię sprawdzac i testować, żeby którys niedostępna wreszcie zdobył..

zwróc uwage jhak reagujesz, i nie daj się wciągnąć w dwuznaczne sytuacje

5

Odp: Ślinią się do mnie ŻONACI faceci. Ratunku!!!!

Są też inne kobiety, jednak jest nas znacznie mniej niżeli panów.
I moje drogie, są panie które poważnie mogłyby startować w wyborach MISS. Poważnie jest kilka takich, o których ja zawsze myślę, że nie mogą się otrzepać z adoratorów i komplementów. Ja się uważam za kobietę przeciętną, niczym szczególnym się nie wyróżniam. Nie noszę kusych spódniczek czy dekoltów po pas... nic co mężczyzn zaraz by poruszyło...

Jak reaguję?
To może przedstawię jedną z sytuacji dnia dzisiejszego:

Obok w biurze siedzą w czterech (sami panowie) i jeden z nich dosłownie był dzisiaj u mnie 4 razy. Teraz pytanie, po co? no właśnie po co ? big_smile Raz przyszedł się przywitać (czego nie robił przez dobrych x miesięcy) później przyszedł zapytać czy nie chcę nic z bufetu bo on akurat jedzie na dół i mógłby mi przynieść. Następnie czy nie miałabym ochoty pojechać do Bielska bo on akurat musi tam jechać służbowo i we dwoje było by raźniej smile w międzyczasie "spotkaliśmy" się na korytarzu i jestem pewna na 100% że przyjdzie się pożegnać kończąc pracę...
Oczywiście na wszystko odpowiadam przecząco, negatywnie - nigdzie nie chodzę, nie jeżdżę, nie potrzebuję nic z bufetu ani innych rzeczy czy przyjemności.

Zaczyna mnie to już normalnie śmieszyć, zastanawiam się czy by nie wywiesić na drzwi kartki z napisem "nie jestem zainteresowana mężczyznami" smile

6

Odp: Ślinią się do mnie ŻONACI faceci. Ratunku!!!!

Skoro jesteś szczęśliwa i zaręczona, to nie rozumiem, po co w ogóle zwracasz uwagę na te zaczepki.

7

Odp: Ślinią się do mnie ŻONACI faceci. Ratunku!!!!
Roksanark napisał/a:

Witam,

Nazywam się Roksana, jestem blond kobietą ze stażem 25 lat życia.
Nie uważam się za kobietę jakąś super piękną, ale też nie brakuje mi niczego.

Pracuję w dużej korporacji, gdzie w budynku znajduje się około 200 osób. (przewaga mężczyzn)

Dosłownie moje drogie panie - Ślinią się do mnie żonaci mężczyźni! - mam tego serdecznie dość...

Jestem zaręczona, szczęśliwa, nawet do głowy by mi nie przyszło się oglądać za innym, a tutaj jakaś plaga nade mną...
Nie daję też, żadnych znaków czy pretekstów do tego aby mężczyźni mieli jakiś powód czy widoczne zainteresowanie z mojej strony. Totalnie olewam płeć przeciwną... Oczywiście rozmawiamy, widzimy się w jadali podczas lunchu czy na konferencjach, ale dla mnie to tylko praca. W pracy jestem mega pochłonięta i nie mam czasu na tani podryw czy flirtowanie.

Powiedzcie mi co mam robić aby oni przestali mnie nachodzić w biurze, zaczepiać na korytarzu, w drodze na parking do samochodu, w windzie czy nawet przed wejściem do WC. LITOŚCI !!

Po prostu daj im do zrozumienia,że nie jesteś zainteresowana żadnymi flirtami,bo masz chłopaka którego bardzo kochasz i inni Cię nie interesują,a tym bardziej koledzy z pracy w dodatku żonaci. Traktujesz ich jak kolegów? i tak trzymaj,jeśli będziesz ich trzymała na dystans, nie będą im chodziły głupie pomysły po głowie,a już z całą pewnością nie będą Cię zaczepiali i proponowali coś co nie jest związane z pracą w tej korporacji. Trzymaj fason i nie poddawaj się ,ani nie ulegaj emocjom wink,Faceci żonaci to samo zło i niebezpieczeństwo dla atrakcyjnej wolnej osoby. smile

8

Odp: Ślinią się do mnie ŻONACI faceci. Ratunku!!!!
Roksanark napisał/a:

Obok w biurze siedzą w czterech (sami panowie) i jeden z nich dosłownie był dzisiaj u mnie 4 razy. Teraz pytanie, po co? no właśnie po co ? big_smile Raz przyszedł się przywitać (czego nie robił przez dobrych x miesięcy) później przyszedł zapytać czy nie chcę nic z bufetu bo on akurat jedzie na dół i mógłby mi przynieść. Następnie czy nie miałabym ochoty pojechać do Bielska bo on akurat musi tam jechać służbowo i we dwoje było by raźniej smile w międzyczasie "spotkaliśmy" się na korytarzu i jestem pewna na 100% że przyjdzie się pożegnać kończąc pracę...
Oczywiście na wszystko odpowiadam przecząco, negatywnie - nigdzie nie chodzę, nie jeżdżę, nie potrzebuję nic z bufetu ani innych rzeczy czy przyjemności.

Powiedz mu tak niby-żartem:  "Często do mnie przychodzisz, więc uważaj, bo pomyślę, że mnie podrywasz, a ja na to nie idę, bo mam narzeczonego, którego bardzo kocham."

9

Odp: Ślinią się do mnie ŻONACI faceci. Ratunku!!!!

To nie jest zwracanie mojej uwagi na zaczepki, tylko stwierdzenie faktów, że coś jest nie tak...
Być może szybciej tego nie zauważałam,ale jeżeli przychodzi do was facet kilka razy dziennie - i to bez konkretnego powodu. Lub inny zaczyna być nadmiernie uprzejmy to uwierzcie, że takie zachowania dają do zastanowienia.

Oni mają obrączki na palach, a mimo to zaczepiają. Jestem zaręczona i nawet przez chwilę pomyślałam sobie jak by to było jakby mój przyszły mąż się tak zachowywał. To jest OKROPNE. Okej ja tam rozumiem, zdarza się w życiu, że nam nie wyjdzie związek, że chcemy zmiany - ale tylko wtedy gdy oboje ludzi tego chce. Nie rozumiem ludzi, którzy strasznie "obrzucają" błotem ludzi, którzy rozbili związki - być może tak musiało być. Skoro oboje tego chcą to ja nie widzę nic w tym złego. Poważnie, życie jest zbyt krótkie...
Ale jeżeli nie jest tak, i daje się odwrotne sygnały do tych zamierzonych dla "polującego" to ja już nie rozumiem mężczyzn kompletnie big_smile Podobno jak dostają kosza to się załamują a tutaj powiesz jednemu czy drugiemu, że nie jesteś zainteresowana bo w zupełności jesteś spełniona to oni walą drzwiami i oknami...

10

Odp: Ślinią się do mnie ŻONACI faceci. Ratunku!!!!
Roksanark napisał/a:

To nie jest zwracanie mojej uwagi na zaczepki, tylko stwierdzenie faktów, że coś jest nie tak...
Być może szybciej tego nie zauważałam,ale jeżeli przychodzi do was facet kilka razy dziennie - i to bez konkretnego powodu. Lub inny zaczyna być nadmiernie uprzejmy to uwierzcie, że takie zachowania dają do zastanowienia.

Oni mają obrączki na palach, a mimo to zaczepiają. Jestem zaręczona i nawet przez chwilę pomyślałam sobie jak by to było jakby mój przyszły mąż się tak zachowywał. To jest OKROPNE. Okej ja tam rozumiem, zdarza się w życiu, że nam nie wyjdzie związek, że chcemy zmiany - ale tylko wtedy gdy oboje ludzi tego chce. Nie rozumiem ludzi, którzy strasznie "obrzucają" błotem ludzi, którzy rozbili związki - być może tak musiało być. Skoro oboje tego chcą to ja nie widzę nic w tym złego. Poważnie, życie jest zbyt krótkie...
Ale jeżeli nie jest tak, i daje się odwrotne sygnały do tych zamierzonych dla "polującego" to ja już nie rozumiem mężczyzn kompletnie big_smile Podobno jak dostają kosza to się załamują a tutaj powiesz jednemu czy drugiemu, że nie jesteś zainteresowana bo w zupełności jesteś spełniona to oni walą drzwiami i oknami...

Skoro nie rozumieją po dobroci, to może trafi do nich argument wypowiedziany bardziej niegrzecznie? Wiadomo,że oni są z Marsa,dlatego nie docierają  do nich grzeczne odzywki,a uśmiechy i miłe zachowanie traktują jako przyzwolenie. A tak na marginesie - skoro przychodzi facet bez konkretnego powodu raz czy drugi - ja bym się zapytała- czy nie ma nic do roboty?,a może ma za mało pracy? no chyba, że to jest szef i strach się odezwać, ale wtedy to by się nazywało mobbingiem,zresztą do tej samej kategorii można śmiało zaliczyć i tych co robią podchody i pielgrzymki do Twojego pokoju. Niestety nie możesz zachowywać się jakby się nic nie działo, bo będą bardziej natarczywi. Ale skoro jesteś zaręczona,a nie siedzisz sama w pokoju,może powiedz: Ty masz obrączkę,ja pierścionek i mnie nie interesują inni,bo to co się nosi na palcu do czegoś zobowiązuje,przynajmniej Ciebie. Ja bym zareagowała bardziej ostro,bo jestem zbyt nerwowa na takie zachowania i wcale by mi nie zależało,czy się obrazi taki tępak,czy nie.I masz rację,że faceci to wyjątkowi dranie,każdy może tak się zachować, kiedy partnerka nie widzi,dobrze,że o tym wspomniałaś,bo równie dobrze Twój narzeczony mógłby być na ich miejscu,dlatego zdajesz sobie sprawę jak mogłyby się czuć żony tych podrywaczy,gdyby to wyszło na jaw.Wiesz - nie zazdroszczę Ci tej sytuacji,ale mam nadzieję, że poradzisz sobie z nimi.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ślinią się do mnie ŻONACI faceci. Ratunku!!!!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026