Roksanark napisał/a:To nie jest zwracanie mojej uwagi na zaczepki, tylko stwierdzenie faktów, że coś jest nie tak...
Być może szybciej tego nie zauważałam,ale jeżeli przychodzi do was facet kilka razy dziennie - i to bez konkretnego powodu. Lub inny zaczyna być nadmiernie uprzejmy to uwierzcie, że takie zachowania dają do zastanowienia.
Oni mają obrączki na palach, a mimo to zaczepiają. Jestem zaręczona i nawet przez chwilę pomyślałam sobie jak by to było jakby mój przyszły mąż się tak zachowywał. To jest OKROPNE. Okej ja tam rozumiem, zdarza się w życiu, że nam nie wyjdzie związek, że chcemy zmiany - ale tylko wtedy gdy oboje ludzi tego chce. Nie rozumiem ludzi, którzy strasznie "obrzucają" błotem ludzi, którzy rozbili związki - być może tak musiało być. Skoro oboje tego chcą to ja nie widzę nic w tym złego. Poważnie, życie jest zbyt krótkie...
Ale jeżeli nie jest tak, i daje się odwrotne sygnały do tych zamierzonych dla "polującego" to ja już nie rozumiem mężczyzn kompletnie
Podobno jak dostają kosza to się załamują a tutaj powiesz jednemu czy drugiemu, że nie jesteś zainteresowana bo w zupełności jesteś spełniona to oni walą drzwiami i oknami...
Skoro nie rozumieją po dobroci, to może trafi do nich argument wypowiedziany bardziej niegrzecznie? Wiadomo,że oni są z Marsa,dlatego nie docierają do nich grzeczne odzywki,a uśmiechy i miłe zachowanie traktują jako przyzwolenie. A tak na marginesie - skoro przychodzi facet bez konkretnego powodu raz czy drugi - ja bym się zapytała- czy nie ma nic do roboty?,a może ma za mało pracy? no chyba, że to jest szef i strach się odezwać, ale wtedy to by się nazywało mobbingiem,zresztą do tej samej kategorii można śmiało zaliczyć i tych co robią podchody i pielgrzymki do Twojego pokoju. Niestety nie możesz zachowywać się jakby się nic nie działo, bo będą bardziej natarczywi. Ale skoro jesteś zaręczona,a nie siedzisz sama w pokoju,może powiedz: Ty masz obrączkę,ja pierścionek i mnie nie interesują inni,bo to co się nosi na palcu do czegoś zobowiązuje,przynajmniej Ciebie. Ja bym zareagowała bardziej ostro,bo jestem zbyt nerwowa na takie zachowania i wcale by mi nie zależało,czy się obrazi taki tępak,czy nie.I masz rację,że faceci to wyjątkowi dranie,każdy może tak się zachować, kiedy partnerka nie widzi,dobrze,że o tym wspomniałaś,bo równie dobrze Twój narzeczony mógłby być na ich miejscu,dlatego zdajesz sobie sprawę jak mogłyby się czuć żony tych podrywaczy,gdyby to wyszło na jaw.Wiesz - nie zazdroszczę Ci tej sytuacji,ale mam nadzieję, że poradzisz sobie z nimi.