Witam wszystkich jestem tu nowa wiec proszę o wyrozumialosc... Mam 26 lat jestem mezatka od dwoch a w zwiazku od 10 lat mamy male dziecko i wiele sie zmienilo gdy przypadkiem poznalam mezczyzne cudownego... Z mezem przestalo sie ukladac a on zawrocil mi totalnie w glowie dawal mi wszystko czego nie mogl dac mi moj maz... czulosc zachwyt.. I oszalalam na maxa problem w tym ze on ma zone i dwojke starszych dzieci a zona jego chce rozwodu. Po ostatnim spotkaniu ograniczyl kontakt mowiac ze zona cos podejrzewa a ja szaleje nie wiem co myslec nie wiem czy kocham jego czy meza niewiem co robic jedyne co mi wychodzi to placz....
Podobne tematy
Nie ran swojego meza. Nie chcesz z nim byc odejdz nie zdradzaj. Jak jest w ich zwiazku nie wiesz. Musialabys jej zapytac a nie polegac tylko na jego opowiesciach, z reszta zawsze tych samych? chcecie byc razem to zrobcie to uczciwie. I Twoj maz i jego zona zasluguja na uczciwosc. Nie kochasz meza odejdz, nie szukaj usprawiedliwienia.
3 2014-03-03 22:09:03 Ostatnio edytowany przez NieZnamSiebie (2014-03-03 22:09:37)
Rozdarta, serdecznie zapraszam do przewertowania forum.....
Absolutnie każda historia zazyna się dokładnie tak, jak Twoja:
* poznaję kogoś--> przestaje układać mi się z mężem--> zakochuję się-->zdradzam--> on luzuje.
Schematem jest też to, że kochaś ma problemy z żoną- najgorszą z najgorszych kanalią pod słońcem, z którą już nawet nie sypia i własnie omawiane są kwestie rozwodowe.
Rozdarta, ja nawet nie powiem, że 95% historii tak się zaczyna....tak zaczynba się 100% historii opisanych na forum.
Powiedzieć jak się kończą, czy może nie psuć ci lektury??? ![]()
Domyslam sie ze kazda historia konczy sie tak ze taki rozdarty czlowiek zostaje sam... a moze wlasnie na to zasluguje?
hehe, niezle,tak wczesnie ,a juz tak smiesznie
zostaw meza bo nie jestes go warta,zasluguje na kogos lepszego
Domyslam sie ze kazda historia konczy sie tak ze taki rozdarty czlowiek zostaje sam... a moze wlasnie na to zasluguje?
Pierwsze mądre słowa. Niewątpliwie na to zasługujesz... Współczuje tylko mężowi i dzieciakom oraz żonie i dzieciom tego drugiego faceta...
7 2014-03-03 22:48:25 Ostatnio edytowany przez NieZnamSiebie (2014-03-03 22:49:10)
Rozdarta88 napisał/a:Domyslam sie ze kazda historia konczy sie tak ze taki rozdarty czlowiek zostaje sam... a moze wlasnie na to zasluguje?
Pierwsze mądre słowa. Niewątpliwie na to zasługujesz... Współczuje tylko mężowi i dzieciakom oraz żonie i dzieciom tego drugiego faceta...
A że jeszcze dopowiem....facet chciał sobie popykać, stąd cała historia.
Kiedy zauważył że zaczynasz sie angażować, przestraszył się i odpuścił.
Ot i cała filozofia...nie doszukuj się w tym niczego wziosłegoa, a już na pewno żadnych miłości i angażowania ze strony kochasia.
Wszyscy zdradzają, ale tylko nieliczni się do tego potrafią przyznać. Jeśli ma się kochankę, czy też kochanka kilka, kilkanaście lat i się nie decyduje na zakończenie trwających związków z żonami, mężami, to znaczy, że potrzebujemy tej odskoczni, aby spojrzeć z dystansem na partnera. Realizujemy się w domu, pracy, bawiąc się z dziećmi, a ukojenia i rozkoszy doznajemy w objęciach tych innych, którzy też mają partnerów, dzieci. I tkwimy w małżeństwach i "wszyscy są szczęśliwi". Ciągniemy te związki ze względu na dzieci i wydaje nam się, że są przez to szczęśliwsze. Mało kto z nas decyduje się na poważne zmiany. Jesteś taka młoda, że możesz jeszcze wszystko. Za 20 lat spojrzysz na to, jak ja i pomyślisz sobie: szkoda, że tego, czy tamtego nie zrobiłam, byłabym teraz w innym miejscu... Ale czy lepszym, czy gorszym - tego nie wie nikt.
Nie generalizuje, nie wszyscy zdradzają, nie wszyscy...
10 2014-03-03 23:46:28 Ostatnio edytowany przez Damiann (2014-03-03 23:47:32)
Z nas mężczyzn zdradza prawie każdy, ja jestem wyjątkiem i chyba ty, każdego kogo znam kiedyś zdradził co najmniej raz a najlepsze jest to że ta sama osoba potem moralizowała na różnych forach związanych ze zdradą chyba z powodu chęci zagłuszenia własnych wyrzutów sumienia. Wielu nas mężczyzn chce sobie wmówić że postępuje dobrze więc wymyśla coraz to inne udziwnione teorię np naturę mężczyzny a prawda jest taka że wymuszane częściej skłaniają nas do zdrad po prostu na to jest większe przyzwolenie.
Dla niektórych zdrad nie występuje gdy np nie ma ślubu...
A mi się z twojego tonu wypowiedzi Herushingu wydaje iż kiedyś zdradziłeś...
Jak każde zauroczenie jest pięknym momentem, aż chce się żyć i nie widać dookoła starych problemów. Co prawda łatwo jest powiedzieć, że przemyśl sprawę i daj temu czas. Lepiej się też zastanowić jakie będą tego konsekwencje. Bo może dojść do tego, iż zostaniesz na rozdrożu drug. Odejdziesz od obecnego faceta i zrujnujesz jedną rodzinę, którą już tworzycie. Drugą innej kobiecie i jej dzieciom, a potem powrotu może nie być. Jeśli on jest żonaty i mówi o rozwodzie, to niech to zrobi i wyjaśni sobie sytuację a nie szuka sobie furtki awaryjnej. Najważniejsze są przemyślane i rozsądne decyzje. Już na samym początku jest nie fair, iż zawraca Tobie w głowie nie będąc do końca szczerym z inną. Musisz się zastanowić, czy przypadkiem nie zrobi potem podobnie tego Tobie. Z całym szacunkiem, nie znamy do końca całej sytuacji i można było by debatować nad tym godzinami. Ale moim zdaniem w związku jeśli jest jedna najważniejsza osoba jakim staje się dziecko to trzeba przemyśleć pewną sprawę. Zapewne to wasz owoc miłości i nie bez powodu jesteś na takim etapie. Często łatwiej jest szukać odskoczni i uciec w inne ramiona aby zapomnieć. Wiadomo w związkach są wzloty i upadki, tylko powstaje pytanie czy Wy z obecnym ojcem dziecka rozmawiacie ze sobą szczerze i umiecie dojść do kompromisu. Nie wszystko wygląda tak źle jak się na to patrzy. Dajcie może sobie troszkę czasu i przemyślcie sprawę czy warto. Jeśli nie wiesz co robić, ok. Życie to nie " fast food " i nie możesz mieć wszystkiego na już, na teraz. Liczyć się też trzeba w chwili zauroczenia i odurzenia z konsekwencjami ponoszonych czynów. Proszę spójrz też na to z tej strony. Łzy i rozdarcie nie prowadzą do niczego dobrego.
Powodzenia i przemyślenia, podjęcia dobrych decyzji !
12 2014-03-04 00:38:44 Ostatnio edytowany przez Herushingu (2014-03-04 00:46:02)
A mi się z twojego tonu wypowiedzi Herushingu wydaje iż kiedyś zdradziłeś...
Nie, nie zdradziłem... Zostałem zdradzony, i dlatego wiem, że bym tego nie zrobił, nie zrobiłbym tego osobie na której mi zależy, a nawet, gdyby już mi nie zależało, to nie zniżyłbym się do takowego czynu...
Witam wszystkich jestem tu nowa wiec proszę o wyrozumialosc... Mam 26 lat jestem mezatka od dwoch a w zwiazku od 10 lat mamy male dziecko i wiele sie zmienilo gdy przypadkiem poznalam mezczyzne cudownego... Z mezem przestalo sie ukladac a on zawrocil mi totalnie w glowie dawal mi wszystko czego nie mogl dac mi moj maz... czulosc zachwyt.. I oszalalam na maxa problem w tym ze on ma zone i dwojke starszych dzieci a zona jego chce rozwodu. Po ostatnim spotkaniu ograniczyl kontakt mowiac ze zona cos podejrzewa a ja szaleje nie wiem co myslec nie wiem czy kocham jego czy meza niewiem co robic jedyne co mi wychodzi to placz....
Witaj
Rozdarta to czas na przemyślenie Twoje wraz z mężem, czego tak naprawdę wam brakuje nawzajem.
Warto byłoby , tak jak kiedyś pójść na kawę ,czy do kina aby wspólnie porozmawiać co się stało
że oddaliliście się od siebie. Zrobić kilka wypadów wspólnych,dzieciątko na tę chwilkę zaprowadzić do Dziadków.
26 lat to sama młodość.... 10 lat razem a w tym dwa w związku... to jakby to powiedzieć nie tak długi staż
małżeński a już się znudziło.... hmm .
A pomyślałaś np że jak "tamtemu facetowi " się znudzi.... czy też znudzisz,to może Cię zostawić z dnia na dzień
a ty zostaniesz z niczym.I nie życzę zle ,ale tak często bywa....słyszy się po prostu.
Pozdrawiam
Rozdarta, serdecznie zapraszam do przewertowania forum.....
Absolutnie każda historia zazyna się dokładnie tak, jak Twoja:
* poznaję kogoś--> przestaje układać mi się z mężem--> zakochuję się-->zdradzam--> on luzuje.
Schematem jest też to, że kochaś ma problemy z żoną- najgorszą z najgorszych kanalią pod słońcem, z którą już nawet nie sypia i własnie omawiane są kwestie rozwodowe.Rozdarta, ja nawet nie powiem, że 95% historii tak się zaczyna....tak zaczynba się 100% historii opisanych na forum.
Powiedzieć jak się kończą, czy może nie psuć ci lektury???
Jeśli zona chce rozwodu ,to powinno być mu to na rękę a on ogranicza wasz kontakt ,może jednak on nie chce tego rozwodu ???
Moze w ich małzeństwie nie ma wogole mowy o rozwodzie , zyja sobie szczesliwie , ty jestes odskocznia od codziennosci .
Zona zaczela cos podejrzewac i dlatego ograniczył wasz kontakt.
Kiedy z mezem przestało ci sie układac , jak poznałas nowego Pana??
15 2014-03-04 15:40:10 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2014-03-04 15:40:33)
historia ma tytuł "... kogo wybrać".
Myślałam, że to jakaś nastolatka, zastanawia się czyje zaloty przyjąc a czyje odrzucić ![]()
a tu ...zonk !
Małżonka zastanawia się czy wybrać kochanka czy męża ...
przecież już wybrałaś.
Masz męża, macie dziecko.
Jest mama, tata, dziecko.
Rodzina.
A tu nagle :
wiele sie zmienilo gdy przypadkiem poznalam mezczyzne cudownego... Z mezem przestalo sie ukladac a on zawrocil mi totalnie w glowie
Wiesz Ty zdaje się ciągle będziesz sprawdzała czy nie możesz mieć "lepszego", czy Cię stać na przygruchanie sobie "lepszego" faceta.
To że z mężem przestało sie układać po tym jak wprowadziłaś do małżeństwa pana "cudownego", chyba nie powinno Cię dziwić.
Wiesz, przestan się zastanawiać, wybierz kochanka.
Powiedz mężowi że znalazłaś sobie nową "lepszejsza" miłość, daj mu rozwód z orzeczeniem Twojej winy i zostaw mu dziecko. Nie karaj dziecka przebywaniem ze zdradzaczką, żeby nie nasiąkło przekonaniem że zaufanie jest dobre tylko dla naiwnych, a uczciwość, wierność to tylko frazesy które znaczą ni mniej ni więcej "dopóki nie trafi mi się ktoś lepszy". Poza tym po co ma przeżywać te ryzyka które wiszą nad Twoim nowym związkiem, niestabilności które niesie.
Dziecko ma dom, ma ojca, Ty masz lepszy pomysł na życie niż przebywanie z jego ojcem, to do dzieła.
Tylko nie mieszaj do tego bogu ducha winne dziecko.
Układaj sobie życie z kochankiem, może nawet odejdzie od żony i dzieci dla Ciebie.
A kiedy "Pan Cudowny" stanie się już kilku - letnim partnerem, mężem, i zauważysz, że jemu też śmierdzą nogi, miewa humory, posiada masę innych przywar, a jego cudowność zblaknie... zawsze będziesz miał szansę na to, że ..."niespodziewanie pojawi się Pan Cudowny".... ![]()
@up +1 Nic dodać, nic ująć ![]()
A kiedy "Pan Cudowny" stanie się już kilku - letnim partnerem, mężem, i zauważysz, że jemu też śmierdzą nogi, miewa humory, posiada masę innych przywar, a jego cudowność zblaknie... zawsze będziesz miał szansę na to, że ..."niespodziewanie pojawi się Pan Cudowny"....
Haha, dokładnie tak... ![]()
Rozdarta poznałaś faceta, który jest dla Ciebie atrakcyjny. Ale też i obcy. Możesz teraz syknąć pod nosem "Wcale nie, ja go znam". Nie, nie znasz. Nie wiesz, jaki jest naprawdę. Jego aktualne zachowanie to tylko iluzja, pokazuje się z jak najlepszej strony - jak praktycznie my wszyscy na początku nowego związku. Może się okazać, że po zrzuceniu tej cudownej maski stanie się zupełnie innym człowiekiem. I co, chciałabyś rozwalać swoje małżeństwo, swoją rodzinę, dla kolesia w masce? Rozumiem poniekąd fascynację, ale nie jesteś już nastolatką, w której buzują hormony i powinnaś skręcić temu kark, dopóki nie jest za późno.
Czy narzekałaś na swojego męża zanim pojawił się ten super facet? Bo z postu wynika, że nie. Oczywiście, on traktuje Cię inaczej, bardziej się Tobą interesuje. To normalne. Ale zastanów się: czy Twój mąż nie kocha Cię całym sercem? Pewnie kocha, ale tego nie okazuje już tak, jak na początku. Nie zmienia to jednak w żadnym stopniu uczuć. Kolejne pytanie, co z Twoim uczuciem do niego. Jeśli dojdziesz do tego, że go już kompletnie nie kochasz i nie chcesz z nim być (nie z powodu "pana cudownego", tylko ogólnie - wyobraź sobie, że "pana cudownego" nie ma, Ty jesteś finansowo niezależna i miałabyś po rozwodzie zostać sama), to zostaw go. Facet pocierpi, ale wyjdzie z tego i ułoży sobie życie z kobietą, która nie zrobi mu takiego świństwa.
Aby zostawić małżonka, trzeba najpierw kilku lat egzystowania z kochankiem. Będąc w stałym związku nie masz możliwości poznania go takiego, jakim jest. To co widzisz, to blichtr, który on Ci serwuje, i często skrywa swoje prawdziwe oblicze. ZAWSZE na etapie poznawania, fascynacji GRAMY - to jest zwykła gra aktorska. Poza tym, patrzymy po chwili całkowicie bezkrytycznie na tę drugą osobę, jakbyśmy byli w jakimś transie. Myśli same uciekają do tej drugiej osoby, jesteśmy nią zafascynowani, zauroczeni wręcz opętani nią. Prawda jest taka, że kumulujemy w tej osobie nasze marzenia o idealnym partnerze i bezwiednie przypisujemy naszej miłości cechy, których nie posiada. Tak bardzo chcemy, aby był/była taki ja nam maluje wyobraźnia, że nie dostrzegamy stanu faktycznego. I są tacy/ takie, które to sprytnie wykorzystują. Naobiecują, pobawią się itp, i w końcu sami "zdradzają". Ot, jak to wygląda.