netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Toksyczny związek z mamisynkiem

25 odpowiedzi3 916 wyświetleńzałożony przez Uciekający Anioł, 22.02.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Toksyczny związek z mamisynkiem

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1 Ostatnio edytowany przez Uciekający Anioł (2014-02-22 20:13:49)

Temat: Toksyczny związek z mamisynkiem

Witam,

chciałabym się podzielić z Wami moją historią, może któraś z Was była w podobnej sytuacji i mi pomoże. Z M. jestem już w związku od ponad 2 lat. Zaręczeni jesteśmy od ponad roku. Z natury jestem osobą cichą i spokojną, niestety przez to daje sobie "wejść na głowę". Ale powoli z tym walczę, byłam nawet na terapii grupowej i powoli uczę się jak stawiać granicę. Mam wielki problem z rodziną M. Są ze sobą bardzo blisko, moim zdaniem zbyt blisko. M. ma już 32 lat i nadal mieszka z rodzicami. Nie jestem biedny, zarabia dobrze. Odkąd poznałam jego rodzinę w naszym związku pojawiły się problemy. M. jest bardzo związany z siostrą. Moim zdaniem ona owineła go sobie wokół palca. Ma 3-letnia córkę i notorycznie potrzebuje pomocy M. Co drugi dzień ( czasem nawet codziennie zostawia dziecko na noc u M. i jego rodziców). Jego mama co prawda karmi te dziecko i pomaga w toalecie. ale M. ciągle się z nią bawi. Na początku próbowałam się zaprzyjaźnić i bawiłam się z nimi. Ale w końcu miałam dość spędzania weekendu zajmując się tym dzieckiem i powiedziałam M. co czuję. Niby porozmawiał z siostra, ale ta odpuściła na jakiś czas a potem powróciła ze zdwojona siłą. Nie raz dochodziło do sytuacji że byliśmy umówieni, a M. do mnie dzwonił że spotkamy się później bo jedzie gdzieś z siostrą. Kiedyś nocowałam u M. i jego siostra dzwoniła ze chce gdzies z nami isc. M. powiedział jej, że jeszcze jesteśmy w łóżku to zadzwoniła znowu za 15 min i usłyszała znowu ta sama odpowiedz. To przyjechala do M. do domu ( ma własne klucze), wymuszajac na nas w wstanie z łożka. Potem poszłam się umyć, a ona po mojej kapieli poszła do M. i naskarżyła, że nachlapałam. I M. na mnie nakrzyczał. Jego mam też nie była lepsza, w moje urodziny, kiedy mieliśmy jechać na kolacje, wymysliła sobie przesuwanie mebli i nie poszliśmy nigdzie. Innym razem zorganizowali M. imieniny nie informując mnie o tym.  Jego rodzina notorycznie namawia M. żeby się nie wyprowadził, bo tutaj mieszka za darmo, siostra też go namawia zeby zostal z rodzicami. A ja toczę samotny bój o to, żebysmy stworzyli rodzine i zamieszkali sami. Kiedys M. i jego rodzice wymyslili sobie, że M. kupi mieszkanie albo wybuduje dom i wezmie ze soba rodzicow. Ja absolutnie sie na to nie zgadzam. W koncu pękłam i zgodziłam ze sie wprowadzenie do domu jego rodzicow , liczac ze moze jakos to bedzie. Nie było.... M. obeciał mi, że dziecko jego siostry nie będzie już tak czesto u nich przebywac bo idzie do przedszkola. Było wrecz odwrotnie, siostra M. zostawiała prawie codziennie dziecko a sama szła do domu o 17, zostawiajac ja nam na glowie. Nie moglismy nigdzie isc, bo mała płakałą. Nie moglismy sie kochac, bo mała ciagle do nas przychodziła. Jak już u nas jej nie bylo, to i tak jego siostra ciagle angazowala w cos M. raz jechal z nimi do lekrza, potem do dentysty,innym razem wiozl jej samochod do warsztatu, to kopal ogrodek, naprawial kanape. Czułam sie jakbym byla ta druga, a on byl w zwiazku z siostra. A jego siostra ma przeciez meza, ojca. Wiec ktos u inny moze jej pomoc. Kazde moje uwagi konczyly sie karczemna awantura i wyzwiskami, czasem nawet mnie poopchnal lub szarpał.  Przyszły wakacje, M. zaprosil swoich rodzicow na wyjazd, ja tego nie chcialam, ale balam sie afery wiec sie zgodzilam. Jego mama kilka tygodni przed wyjazdem zaproponowala swojej corce, ze wezmie tez mała. Bez konsultacji z nami. Ja ostro  zaprotestowalam, nie chcialam na wakacjach znow zajmowac sie tym dzieckiem. Niby "tesciowa" zrozumiala, ale na drugi dzien poszla z mezem do corki i spiskowali. Na drugi dzien odegrala nieszczesliwa przed M. i ten sie zgodzil. smiertelenie sie obrazilam i powiedzialam ze nie jade. W efekcie mala nie pojechala. Ale my z M. prawie sie rozstalismy, byłam na lekach uspokojacych. Po ktores awanaturze z powodu jego siostry i jego mamy wyprowadzialm sie. Teraz mieszkam sama, wynajmuje pokoj, ale jestem bardzo samotna i nieszczesliwa. M. nie chce sie wyprowadzic od rodzicow bo twierdzi, ze nie chce wynajmowac. A kredyt na mieszkanie wezmie dopiero za ok 2 lata. Ja nie chce dluzej czekac, mam juz prawie 27 lat i chce zalozyc prawdziwa rodzine. Zdecydowalam sie na konsultacje par u psychologa, wizyte mamy 7 marca. M.twierdzi, ze to wszystko moja wina i ze to ja jestem dziwna. A czy to dziwne? Ze chce mieszkac z nim, spedzac czas i nie byc na kazde zawolanie jego siostry lub mamy? On ma jakas obsesje na punkcie jej małej. Twierdzi, że bardzo ja kocha i darzy ja bezpiecznie kocha. Ze  dzieki niej poznal milosc rodzicielka. Przeciez to nie jego dziecko? Tylko jego siostry i jej meza. M. ma jeszcze druga siostre, ktora ma rowniez 3-letnia corke, ale tak sie nie zachowuje, nie oczekuje nieustannej pomocy i opieki nad dzieckiem. Pierwsza sisotra jest jego powierniczka, co ona powie jest swiete, opowiada jej o pracy, o zarobkach. A ja nawet nie wiem ile on zarabia. W zeszlym roku bylam ponad tydzien w szpitalu i wykryto u mnie powazna chorobe. M. na poczatku przyjezdzal do mnie codziennie. Pozniej jego siostra powiedziała mu sie dziwi i ze ona by nie odwiedzala swojego meza codziennie. Oczywiscie mi to powiedzial i stwierdzil, ze bedzie rzadziej przychodzil. Oczywiscie jego rodzina ani razu mnie odwiedzila, a bylismy juz wtedy zareczeni.
Moze ktoras z Was byla w podobnej sytuacji i mi pomoze.

Pozdrawiam

2

Odp: Toksyczny związek z mamisynkiem

Nie wiem, co nadal robisz w tym związku. Lubisz być nieszczęśliwa, być kopciuszkiem? Nie ma w tym nic złego, niektóre kobiety lubią.
Opisałaś multum sytuacji (niepotrzebnie aż tyle) a zero uczuć. Zero uczuć jego, Twoich, jego siostry. Zero motywacji, co Cię trzyma w tej sytuacji, a to jest według mnie najciekawsze, ponieważ nie potrafię tego zrozumieć.

3

Odp: Toksyczny związek z mamisynkiem

Dziecko wam potrzebne. Może zajmie się swoją rodzina

4

Odp: Toksyczny związek z mamisynkiem
nokiaaa napisał/a:

Dziecko wam potrzebne. Może zajmie się swoją rodzina

Dziecko to najgorsze z możliwych rozwiązań takiej sytuacji. Teściowa wtrącałaby się jeszcze bardziej, bo wie lepiej, bo autorka źle dziecko wychowuje, bo babcia jest mądrzejsza itd...

5

Odp: Toksyczny związek z mamisynkiem
missF napisał/a:
nokiaaa napisał/a:

Dziecko wam potrzebne. Może zajmie się swoją rodzina

Dziecko to najgorsze z możliwych rozwiązań takiej sytuacji. Teściowa wtrącałaby się jeszcze bardziej, bo wie lepiej, bo autorka źle dziecko wychowuje, bo babcia jest mądrzejsza itd...

Zgadzam się, poza tym teraz może jeszcze zakończyć ten związek, jeśli jej nie satysfakcjonuje, z dzieckiem będzie trudniej.

6

Odp: Toksyczny związek z mamisynkiem
Sith'ari napisał/a:

Nie wiem, co nadal robisz w tym związku. Lubisz być nieszczęśliwa, być kopciuszkiem? Nie ma w tym nic złego, niektóre kobiety lubią.
Opisałaś multum sytuacji (niepotrzebnie aż tyle) a zero uczuć. Zero uczuć jego, Twoich, jego siostry. Zero motywacji, co Cię trzyma w tej sytuacji, a to jest według mnie najciekawsze, ponieważ nie potrafię tego zrozumieć.

O to samo chciałam zapytać...

Masz masochistyczne skłonności?

A nie! Ja wiem, gdzie problem tkwi. Sama napisałaś, że masz 27 lat i chcesz w końcu założyć rodzinę, czyli nie ważne koszty, nie ważne Twoje zdrowie psychiczne, szczęście, samopoczucie, Ty chcesz za mąż wyjść! Już! Natychmiast! W Twoim związku NIC Ci nie pasuje (i wcale się nie dziwie), Twój narzeczony jest jaką marną podróbką mężczyzny, ale nie ważne! Oświadczył się, więc będzie ślub! A Ty chcesz ślubu!!

7 Ostatnio edytowany przez Uciekający Anioł (2014-02-22 22:30:57)

Odp: Toksyczny związek z mamisynkiem

może źle się wyraziłam, z tym założeniem rodziny.Chodziło mi, że chce żeby wyprowadził się z domu i wynajął ze mną mieszkanie/ pokój. Ustalił z siostrą, nowe zasady że już nie będzie na każde kiwnięcie palca. I porozmawiał z rodziną, żeby zaczeli mnie szanować i liczyć się z moim zdaniem. Temat ślubu zakończyłam bo przebojach z mieszkaniem u teściów. Powiedziałam, że dopóki nie zamieszkamy razem samodzielnie nie zdecyduję się na ślub bo boję się, że jego rodzina wejdzie nam na głowę. Pewnie dalej w tym tkwię, ponieważ go kocham i liczę, że się zmieni. Chociaż coraz częściej zastanawiam się nad rozstaniem.

8

Odp: Toksyczny związek z mamisynkiem
Uciekający Anioł napisał/a:

może źle się wyraziłam, z tym założeniem rodziny.Chodziło mi, że chce żeby wyprowadził się z domu i wynajął ze mną mieszkanie/ pokój. Ustalił z siostrą, nowe zasady że już nie będzie na każde kiwnięcie palca. I porozmawiał z rodziną, żeby zaczeli mnie szanować i liczyć się z moim zdaniem. Temat ślubu zakończyłam bo przebojach z mieszkaniem u teściów. Powiedziałam, że dopóki nie zamieszkamy razem samodzielnie nie zdecyduję się na ślub bo boję się, że jego rodzina wejdzie nam na głowę. Pewnie dalej w tym tkwię, ponieważ go kocham i liczę, że się zmieni. Chociaż coraz częściej zastanawiam się nad rozstaniem.

A więc zastanawiasz się nad rozstaniem? Kiedyś przyjaciółka, jedna z najbliższych, mi powiedziała "Jeśli zastanawiasz się nad tym czy z nią zerwać, nie masz się nad czym zastanawiać". To były bardzo mądre słowa.

9

Odp: Toksyczny związek z mamisynkiem
Uciekający Anioł napisał/a:

może źle się wyraziłam, z tym założeniem rodziny.Chodziło mi, że chce żeby wyprowadził się z domu i wynajął ze mną mieszkanie/ pokój. Ustalił z siostrą, nowe zasady że już nie będzie na każde kiwnięcie palca. I porozmawiał z rodziną, żeby zaczeli mnie szanować i liczyć się z moim zdaniem. Temat ślubu zakończyłam bo przebojach z mieszkaniem u teściów. Powiedziałam, że dopóki nie zamieszkamy razem samodzielnie nie zdecyduję się na ślub bo boję się, że jego rodzina wejdzie nam na głowę. Pewnie dalej w tym tkwię, ponieważ go kocham i liczę, że się zmieni. Chociaż coraz częściej zastanawiam się nad rozstaniem.

Ja rozumiem, chodziło Ci o to byś stała się dla niego priorytetem i najważniejsza - tak jak powinno być w każdym normalnym związku. Ale Twój narzeczyony  ma 32 lata, od urodzenia funkcjonuje tak, jak to opisałaś. Nie będzie lepiej, będzie tylko gorzej. Nie zmieni się i tego możesz być pewna.

10

Odp: Toksyczny związek z mamisynkiem

To sie nie zastanawiaj tylko rozstań. Czy Ty tego nie widzisz , że jesteś tam tylko na przyczepkę? On już ma rodzinę, nawet dziecko ma, i jakoś mi się nie wydaje by kiedykolwiek uznał Cię za swoją rodzinę

11

Odp: Toksyczny związek z mamisynkiem
Teo napisał/a:
Uciekający Anioł napisał/a:

może źle się wyraziłam, z tym założeniem rodziny.Chodziło mi, że chce żeby wyprowadził się z domu i wynajął ze mną mieszkanie/ pokój. Ustalił z siostrą, nowe zasady że już nie będzie na każde kiwnięcie palca. I porozmawiał z rodziną, żeby zaczeli mnie szanować i liczyć się z moim zdaniem. Temat ślubu zakończyłam bo przebojach z mieszkaniem u teściów. Powiedziałam, że dopóki nie zamieszkamy razem samodzielnie nie zdecyduję się na ślub bo boję się, że jego rodzina wejdzie nam na głowę. Pewnie dalej w tym tkwię, ponieważ go kocham i liczę, że się zmieni. Chociaż coraz częściej zastanawiam się nad rozstaniem.

Ja rozumiem, chodziło Ci o to byś stała się dla niego priorytetem i najważniejsza - tak jak powinno być w każdym normalnym związku. Ale Twój narzeczyony  ma 32 lata, od urodzenia funkcjonuje tak, jak to opisałaś. Nie będzie lepiej, będzie tylko gorzej. Nie zmieni się i tego możesz być pewna.

W pełni zgadzam się z Teo. Jeśli myślisz że się zmieni, łudzisz się. Takie rzeczy to tylko w hollywood.

12

Odp: Toksyczny związek z mamisynkiem

no to jesli Ty liczysz ze cos sie zmieni to Ci wspolczuje, jeden nawyk ciezko zmienic, a co dopiero to wszystko co Ty bys chciala by Twoj partner zmienil, lata lata pracy nad soba by mial by sie odlaczyc od nich, choc i tak nei sadze by to sie stalo , tak zostal wychowany widocznie nie przeszkadza mu to , moze troche mu nagadasz ze nie chcesz by tak bylo , cos powiesz o stawianiu granic , ale on w tym chyba niezle uwiklany siedzi, skoro rodzina ma go do swoich spraw ot tak , straszne to jest jak tak sie czyta. lepiej uciekaj i znajdz sobie kogos kto bedzie mial podobne priorytety i podobnie wychowany jest do Ciebie, tutaj sie tak roznicie ze byscie chyba musieli z 10 lat pracowac nad jakimis zmianami . wspolczuje CI, ale pamietaj ze jesli nie widzisz swoim rozumem cienia szansy na ta relacje to sie tego rozumu trzymaj , powodzenia !

13 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-02-23 08:53:16)

Odp: Toksyczny związek z mamisynkiem

jest bardzo związany ze swoją rodziną, a nie potrafi założyć swojej.
nie wiem czy to maminsynek- temat powinien brzmieć toksyczna relacja z siostrą i matką. mój mąż dopóki nie miał swojego dziecka to strasznie szalał za dziećmi braci, nawet ubezpieczenie na nich przepisał.
gdy pojawiło się dziecko zmienił zapis na mnie i synka.
ostatnie święta w samotności? wielkanoc 2011-prosiłam go tydzien o to abysmy wyszli razem na jakas dyskoteke, a on wypiął się i pojechał na tournee po starych ciotkach. powtórka była na 1 listopada. bylam strasznie zazdrosna, a jego rodzina wcale miło na mnie nie patrzyła. teraz bardzo chcą mnie polubić, ale ja jezdze tam rzadko. kilka wizyt przestałam sama w przedsionku, bo nikt mnie nie zaprosil. i na prawde staralam sie byc mila...

14 Ostatnio edytowany przez Uciekający Anioł (2014-02-23 09:46:55)

Odp: Toksyczny związek z mamisynkiem

Może masz rację co do tematu, ale nie wiedziałam jak to określić, chyba nie wymyślone jeszcze określenia na nieodciętą pępowinę od siostry. W ogóle temat chyba nie jest częsty, próbowałam znaleźć w internecie jakieś artykuły psychologów, na ten temat, ale bezskutecznie. Ja też zawsze starałam się być dla nich miła, oni dla mnie zresztą też byli przez jakiś rok, dopóki znosiłam te ich wyskoki w milczeniu. Ale w końcu coś we mnie pękło i postanowiłam się zbuntować. Teraz niby są dla mnie generalnie mili, ale za plecami mnie obgadują i robią mi przykrości, przy tym niby są bardzo mili. To chyba ich taka manipulacja. Taka fałszywość. Przez to M. twierdzi, że mam urojenia, że przecież są dla mnie mili, więc jak mogę nie chcieć się z nimi spotykać i generalnie ciągle mówi, że rodzina musi sobie pomagać i że robi to w swoim wolnym czasie. To jest nieprawda, to nie jest ok, skoro ja na tym nieustannie tracę i muszę z czego rezygnować, choćby nawet ze spędzenia wspólnego czasu. A rodzina M. twierdzi, że jestem zazdrosna o ich relację i dlatego się tak zachowuję. Że chce go odseparować od rodziny. Gdyby on bronił mnie przed nimi i odmawiał rodzinie to myślę, że może jego rodzina by przystopowała. A tak myślą, że jest ok, skoro M. się nie sprzeciwia i jeszcze na mnie wrzeszczy.

Nokia, to chyba mamy podobne typy facetów. M. ma zapisane ubezpieczenie na swoją siostrę. M. został wychowany w takiej rodzinie, że praktycznie nie mieli wstępu obcy, liczyła się tylko rodzina. Nie zapraszali znajomych do siebie. Matka M. wychowała ich w przekonaniu, żeby nie słuchali się znajomych, bo oni są fałszywi i źle im doradzą. W efekcie M. ani jego siostry nie mają bliskich przyjaciół. Tylko w pracy utrzymują kontakty. A tak to w weekendy/święta/urodziny/imieniny spędzają tylko z rodziną. Nieustannie prosiłam M. żebyśmy spotkali się z moimi znajomymi, ale on nie chce. Jak mieszkałam z M. to jeszcze jego matka się mnie czepiała, jak szłam się spotkać z przyjaciółkami, że one mnie na pewno nastawiają przeciwko nim i mi źle doradzają bo nie mają mężów ani narzeczonych. I żebym rozmawiała na te tematy tylko z mamą, jak jej powiedziałam, że moja mam ma identyczne zdanie jak ja i moje przyjaciółki, to stwierdziła, że może w takim razie z tatą, może jest mądrzejszy.

15

Odp: Toksyczny związek z mamisynkiem

Denerwuje Cię zachowanie rodziny (gównie siostry) M.. Nie dziwię się. Patrzenie, gdy ktoś kieruje własnym facetem - wkurza. Bardziej jednak wkurza (tak mi się zdaje) patrzenie, jak ten facet pozwala na kierowanie swoją osobą. Bo do tanga trzeba dwojga. Czemu zatem całe odium spada na siostrę M.? Czemu jej tak wiele poświęcasz miejsca, nie zaś M.? To od niego i od jego postawy zależy ta rodzinna sytuacja. Gdyby on sprzeciwił się, sprawy by nie było. Siostra napotkałaby na mur  z jego strony, bo czym innym jest pomoc, czym innym wyręczanie i naruszanie granic. Twój (?) M. na to się zgadza, pozwala, tak decyduje.

Z drugiej strony zastanowiła mnie inna Twoja postawa wynikająca z postów. Ty również usiłujesz (tyle że z gorszym skutkiem niż jego siostra) różne rzeczy na M. wymóc, wymusić.

Jego uległość jest zatem wadę czy zaletą?

Planujesz ślub z kimś, kto jest zupełnie inaczej wychowany, inny ma sposób bycia, ma inny system wartości. Uważasz, że dasz radę wychować dorosłego człowieka i dopasować go do swych wymagań?

16

Odp: Toksyczny związek z mamisynkiem

Wielokropku co masz na myśli z tym, że próbuje coś na nim wymusić? Sytuacja wygląda tak, dla siostry/rodziny M. jest bardzo uległy. Jeśli ja natomiast go o coś poproszę, to zazwyczaj albo odmawia albo mi pomaga bardzo przy tym marudząc.

17

Odp: Toksyczny związek z mamisynkiem
Uciekający Anioł napisał/a:

(...)A ja toczę samotny bój o to, żebysmy stworzyli rodzine i zamieszkali sami. (...)
Zdecydowalam sie na konsultacje par u psychologa(...)
chce żeby wyprowadził się z domu i wynajął ze mną mieszkanie/ pokój. Ustalił z siostrą, nowe zasady że już nie będzie na każde kiwnięcie palca. I porozmawiał z rodziną, żeby zaczeli mnie szanować i liczyć się z moim zdaniem. (...)

To też jest kierowanie innym - dorosłym - człowiekiem.

18

Odp: Toksyczny związek z mamisynkiem

Też mi się tak wydaje, Wielokropku.

Rodzina go ciągnie w jedną stronę, narzeczona w drugą, a on się zachowuje jakby nie miał wcale kręgosłupa. Żeby było jasne, nie pisze tu o nastolatku, ale o 32 letnim dorosłym mężczyźnie. Szczerze, to ja mam wątpliwości czy jednym z powodów dla którego się on Autorką zainteresował nie była właśnie ta jej chęć walki, roszczeń, bo daje mu to świetną przeciwwagę dla zaborczej rodziny i w sumie zupełnie eliminuje dla niego jakiekolwiek podejmowanie decyzji. Rodzina coś chce od niego, jak naprawdę nie chce tego zrobić, będzie psioczył na narzeczoną, ona czegoś chce, wymiga się siostrą. Rezultat- pan nieba i ziemi, co sobie cicho rzepkę skrobie i wszystkimi manipuluje, jak mu wygodnie.

19

Odp: Toksyczny związek z mamisynkiem

a dlaczego zmuszac go do rzucenia czegoś co lubi?
w tym jest problem, ty chcesz normalnie a on po staremu.
wątpię zeby cos zmienil-bo stary chlop z niego

20

Odp: Toksyczny związek z mamisynkiem

Starego psa nie nauczysz nowych sztuczek big_smile

21

Odp: Toksyczny związek z mamisynkiem

Tu sytuacja jest impasowa. Facet się faktycznie nie zmieni, BO MU PO PROSTU WYGODNIE.

Autorko, marnujesz czas i zasoby.

22

Odp: Toksyczny związek z mamisynkiem

Dziękuję dziewczyny za szczere słowa, jeszcze spróbuję z tą konsultacją u psychologa par, ale jeśli to nie pomoże to się rozstaniemy. Moja psycholog twierdzi, że do rozstania trzeba dojrzeć, bo jeśli się zerwie jak człowiek nie jest gotowy, to się i tak wróci do siebie.
Beyondblackie, jak się poznaliśmy, to ja byłam trochę inną osobą wszystkie emocje dusiłam w sobie i zgadzałam się na wszystko. Dopiero po roku związku, nie wytrzymałam i powiedziałam o swoich uczuciach. Bardziej wydaje mi się, że dlatego się mną zainteresował, bo byłam taka uległa, a on dominujący. Może myślał, że ustawi sobie mnie, że zgodzę się mieszkać z jego rodzicami do ich śmierci. Początek naszego związku też był zupełnie inny, każdą chwilę spędzaliśmy u mnie, albo na mieście. Po 4 miesiącach poznałam jego rodzinę, a po pół roku M. przyznał się, że źle się u mnie czuję ( mieszkałam w akademiku, ale w pokoju 1-osobowym) i że woli spędzać weekendy u niego w domu. I od tego zaczeły się problemy. Bo jego rodzina nie rozumiała, że skoro jestesmy u niego w domu, to nie znaczy ze mamy biegac na kazde ich zachcianki, tylko że chcemy razem spędzić czas.

23

Odp: Toksyczny związek z mamisynkiem

Ale czy rozumiesz, że to nie o to chodzi jak bardzo Ty chcesz zmian, ale o to jak jemu dobrze w teraźniejszej sytuacji?

Po co on ma się zmieniać jak jego potrzeby zaspokaja rodzinka, a na Ciebie może zwalić co mu nie pasi.

24 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-02-24 13:20:02)

Odp: Toksyczny związek z mamisynkiem

w moim miasteczku pracuje bardzo miły człowiek, około 30stki, mówi że ma dziecko, 3 letnią córkę, nigdy nie widziałam jego partnerki/żony, może w domu siedzi? za to zawsze kręci się przy nim jego mama, wnioskuję że opuszczona, smutna, wdowa???
na to wygląda(wywnioskowałam), że pan radek kazał mamie przyjechac ze Śląska, po śmierci swojego męża. angażuje ją w roboty, zajmuje czym może, mama ma prace i zajęcie tym samym. jestem ciekawa jak to wplywa na ich życie domowe, jak czuje się żona?
tak sobie pomyslałam, ze choc pan radek to fajny facet to nawet z tą fajnością bym go nie chciała.a raczej być tą trzecią. to nie to że jestem samolubem, ja mam taką osobowość że nie dałabym rady.
mimo że ja tez mogę zostac samotną wdową.
ten pan ma sklep osiedlowy...

25

Odp: Toksyczny związek z mamisynkiem

Witam Uciekający Anioł, doskonale Ciebie rozumiem i serdecznie Ci współczuję. Życzyłam Tobie jak i sobie, żeby zmiana takiego mężczyzny była możliwa.....ale nie jest. Kiedy ja zakładałam wątek na tym forum też pisałam tu bardziej żeby się wygadać, żeby ktoś potwierdził ze ze mną wszystko w porządku, że nie chcę od swojego męża niczego nadzwyczajnego.
Mimo tego, że dostałam to wszystko, dalej miałam wątpliwości i zadawałam sobie pytania: czy ja na pewno wszystko zrobiłam  dobrze, czy nie przesadzam, dlaczego nie nadaje się do życia stadnego, przecież to jego najbliżsi. Miotałam się od oskarżania męża,  jego rodziców, sióstr, siebie.
Po czterech latach małżeństwa wyprowadziłam się. Marzyłam, że on przewartościuje swoje życie, że przeprosi, że wyprowadzimy się na swoje. A skończyło się na tym, ze ja mieszkam sama od dwóch lat, on został w domu rodziców bo tam mieszkaliśmy. Dwa miesiące potem jak się wyprowadzam on bawił z rodziną na wczasach, wrócił stan sprzed naszego ślubu, kiedy cała zakochana w sobie rodzinka spędzała ze sobą każdy weekend, święta, sylwestra, wakacje, ferie. Nikt nie psuł im krwi swoim niezadowoleniem.
Teraz on chce mnie zniszczyć za to, że swoją wyprowadzką ukazałam tę jego część,  której on nie miał ochoty pokazywać światu, że upokorzyłam go w jego otoczeniu. Zero przemyśleń, że tu chodzi o uratowanie naszej relacji, małżeństwa. Wiele miesięcy po mojej wyprowadzce spotkaliśmy się przez przypadek. Odwiedzał mnie, obiecywał, zapewniał o miłości. Wymyślał coraz to nowe rozwiązania, żebyśmy wrócili do siebie, ale nie mówił o wybaczeniu sobie, zamianach, kompromisie, tylko o sprawach technicznych, pieniądzach, naszym zrujnowanym wizerunku w oczach ludzi. Odmówił spędzania sylwestra razem, tłumacząc, że jak terapia małżeńska na którą się wybieraliśmy przyniesie efekt będziemy spędzać razem. Termin terapii przekładałam ze względu na jego kłamstwa dwa razy. Kiedy ustaliłam ostateczny termin on bez słowa nie pojawił się.
Właśnie piszę pozew, boję się sprawy, on mnie zastrasza. Nie zrozumiał co mi przeszkadzało, o co chodziło.
Także nie wróżę waszemu związkowi pomyślności. Bo jeśli dorosły człowiek, związując się z drugim człowiekiem nie dostrzega powagi sytuacji.

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Toksyczny związek z mamisynkiem

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026