netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Co robię źle?

15 odpowiedzi2 756 wyświetleńzałożony przez TenKtos, 21.02.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1 Ostatnio edytowany przez TenKtos (2014-02-21 11:22:09)

Temat: Co robię źle?

Witam wszystkich, proszę was o radę.

Wiadomo nie od dziś, każdy kiedyś dochodzi do wieku w którym chciałby mieć kogoś na stałe. Uważam, że jest to rzecz normalna ponieważ nikt nie chce być samotny. Studia już zakończyłem, pracę mam więc najlepszym rozwiązaniem jest poznawanie nowych osób na w klubach. Jako że bardzo lubię tańczyć i całkiem nieźle mi z tym idzie jest to też bardzo fajna forma spędzenia wolnego czasu. Może nie należę do osób bardzo śmiałych ale potrafię podejść do dziewczyny i zaproponować jej taniec, większość się zgadza ale nie wszystkie co jest rzeczą normalną. Jak tańczę z taką dziewczyną, zadają mi pytanie gdzie się nauczyłem tak tańczyć, na co ja odpowiadam że nigdzie sam z siebie. Zdarzyło mi się parę razy iż dziewczyny z którymi tańczyłem powiedziały mi  żebym bardziej patrzył partnerce w oczy, więcej się uśmiechał albo więcej pewności po czym podziękowały za taniec. Czyżby właśnie w tych radach dziewczyn o ile tak je można nazwać jest mój problem?

A może jestem tzw. życiową sierotką której niektóre rzeczy nie są pisane.

2

Odp: Co robię źle?

A może jesteś brzydki? tongue

Kluby nie są dobre do poznawania osób... Jeśli już to może zapisz się własnie do jakiegoś klubu tanecznego, nie dość, że się jeszcze podszkolisz, to oni urządzają różne imprezy i może tam?

Poza tym portale randkowe, ale nie tak, jak wszystkim się wydaje, że to "miłość przez internet" tylko szukasz dziewczyn jedynie ze swojego miasta i okolic, gadka szmatka i na kawę smile I wtedy poznajesz w realu. To bardzo dobry sposób, polecam smile

3

Odp: Co robię źle?

Nie jesteś życiową sierotą póki sam o sobie tak nie myślisz. Czyli czeka Cię podbudowanie własnej wartości.

4

Odp: Co robię źle?
Teo napisał/a:

A może jesteś brzydki? tongue

To raczej nie mi oceniać. NA pewno nie jestem księciem z bajki, dlatego też nie szukam księżniczki.

Portale randkowe odpadają, wolę poznawać nowe osoby w normalnym świecie.

sluuu napisał/a:

Nie jesteś życiową sierotą póki sam o sobie tak nie myślisz. Czyli czeka Cię podbudowanie własnej wartości.

Tylko jak to uczynić ?

5

Odp: Co robię źle?
TenKtos napisał/a:
Teo napisał/a:

A może jesteś brzydki? tongue

To raczej nie mi oceniać. NA pewno nie jestem księciem z bajki, dlatego też nie szukam księżniczki.

Portale randkowe odpadają, wolę poznawać nowe osoby w normalnym świecie.

No, ale gdzieś poznawać musisz, nie? Więc portale randkowe są w sumie najlepsze, bo zagadsz do kogoś, popiszesz ze 3 dni, jak się rozmowa klei to zapraszasz na kawe, czyli tego portalu to raptem kilka dni.

6

Odp: Co robię źle?

Zgadzam się, że kluby to nie jest najlepsze miejsce na podryw. Dziewczyny chodzą do klubów nie tylko po to aby poznawać facetów. Chodzą się odstresować, napić, pobawić w swoim babskim towarzystwie. W dzisiejszych czasach jest trudniej zagadać z nieznajomym niż kiedyś. Teraz wszyscy chodzą w słuchawkach albo ze wzrokiem w telefonach i miną odwal się. Zgadaj do kogoś w kolejce na poczcie czy w sklepie a weźmie Cię za idiotę. Najłatwiej było o podryw w szkołach. W dorosłym życiu można spróbować podrywu w pracy. Jeśli pracujesz w dużej firmie to masz duży wybór. Jeśli to mała firma, albo nie ma nikogo wartościowego to pozostają Ci znajomi znajomych albo portale randkowe. Wiele osób mówi złe rzeczy na portale. OK, są tam ludzie dla jaj, są ludzie szukający tylko seksu. Ale są też tacy, którzy szukają przyjaźni, miłości, znajomości. Trzeba po prostu odfiltrować te pierwsze osoby i skupić się na tych którym zależy. Po prostu takie czasy, do lamusa odszedł podryw w realu. Trzeba się z tym pogodzić i próbować podziałać w internecie smile Tylko nie udawaj tam nikogo innego, bo prędzej czy później partnerka się zorientuje, że coś jest nie tak. Lepiej znaleźć sobie kogoś przy kim będziesz mógł się czuć swobodnie.

7

Odp: Co robię źle?
pomaranczka_lbn napisał/a:

W dzisiejszych czasach jest trudniej zagadać z nieznajomym niż kiedyś.....Po prostu takie czasy, do lamusa odszedł podryw w realu.

Co Ty za głupoty wypisujesz..?

8

Odp: Co robię źle?

No, więc jak to zrobić.
Dużo jest sposobów. Rozwój (edukacja), zainteresowania od tańca po szachy, ambicje (kurs na pilota), pomysłów co niemiara. Wygląd, fajny styl.

9 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-02-21 14:33:57)

Odp: Co robię źle?

Z własnego doświadczenia wiem, że w klubach nie spotkasz osoby z którą zechcesz spędzić życie czy kogoś na dłużej. W takie miejsca przychodzą ludzie totalnie wyluzowani(nie mówię, że to jest złe) a zarazem tacy, którzy chcą porządnie dać w gaz albo zaliczyć, albo jedno i drugie. Po imprezie w klubie łatwiej o niechcianą ciążę bądź zarażenie się jakimś syfem niż będąc w związku
Myślę, że wyjątek stanowią kluby rockowe, do takiego z typową ''modną'' muzyką za nic bym już nie poszła smile Jako osoba nie myśląca o jednorazowych przygodach na pewno nie szukałabym w takim miejscu kogoś na stałe smile
Piszesz, że dobrze tańczysz, więc może warto to wykorzystać. Ja bym się zapisała na jakiś kurs tańca czy coś w tym stylu, tak jak napisała Teo smile
Może warto też rozwijać inne pasje(nie wiem czym się interesujesz), przy okazji można poznać ciekawe osoby smile

10

Odp: Co robię źle?
pitagoras napisał/a:
pomaranczka_lbn napisał/a:

W dzisiejszych czasach jest trudniej zagadać z nieznajomym niż kiedyś.....Po prostu takie czasy, do lamusa odszedł podryw w realu.

Co Ty za głupoty wypisujesz..?

Oczywiście, że tak jest. Uwarunkowania kulturowe jak i wiekowe.
Po 1 każdy dojrzewa, dorasta - i czuje stres, strach przed zagadaniem do obcej, atrakcyjnej osoby na ulicy. Gdy był młodszy przychodziło mu to łatwiej, miał do czynienia z większą ilością osób i pewne sprawy przychodziły naturalnie. Teraz grono najbliższych osób jest coraz mniejsze - i tu są jedne z uwarunkowań kulturowych. Świat rozwija się w ten sposób, że brakuje czasu na rozleglejsze znajomości. Każdy ma ograniczoną ilość osób z rodziny, znajomych i współpracowników z którymi ma bliski kontakt. Nie kontaktując się z wystarczającą ilością osób nie ćwiczy się umiejętności interpersonalnych i potem trudniej jest zagadać do nieznajomego. Kolejna sprawa to np. brak kolejek. W poprzednim ustroju kolejki były normą, spędzało się w nich większość życia, więc normalne było z kimś porozmawiać. Teraz kolejek nie ma takich jak kiedyś, a jak już trafia się jakakolwiek kolejna to weź zagadaj do kogoś to weźmie Cię za wariata. Do tego ludzie w słuchawkach i z telefonami - nie są otwarci tak na innych niż kiedyś. No i zazdrość i związana z tym ocena człowieka po pierwszym kontakcie. Chcemy (kulturowo) mieć więcej, być lepszymi i chcąc nie chcąc źle oceniamy innych, którzy mają więcej pieniędzy, lepsze ciuchy. Albo strach, bo nie wiemy jak ta osoba zareaguje na nas. Albo kiedyś się sparzyliśmy i boimy się ponownie zagadać. Albo mamy 30+ lat i wszyscy dookoła w naszym wieku mają dzieci i rodziny i jest coraz mniej dostępnych osób. Albo milion innych spraw, które powodują, że z czasem jest coraz trudniej i trudniej.

11

Odp: Co robię źle?

Też uważałam,że kluby nie są najlepszym miejscem do poznania drugiej połówki, dopóki nie poznałam w ten sposób mojego faceta. smile

Mnie się zawsze tego typu poznanie kojarzyło z następującym schematem: dziewczyna wywija tyłkiem na parkiecie, jakiś obcy facet ją obmacuje i oboje zadowoleni. Niestety takie czasy. Niejednokrotnie byłam świadkiem takiej sytuacji. Ja nawet nie przepadam za tańcem. Dla mnie wyjście do knajpy ma na celu spotkanie się ze znajomymi, poplotkowanie. Nie wyobrażam sobie tego, że daję się macać jakiemuś obcemu facetowi na parkiecie. Oczywiście, że każdy może robić co mu się podoba,ale myślę, że jeżeli ktoś chce szukać kogoś "na poważnie" to nie w taki sposób.

Jak pisałam, poznałam mego faceta w knajpie. Poszłam z koleżankami na piwo iii tak jakoś wyszło,że po pewnym czasie pojawiło się dwóch facetów z zapytaniem czy mogą się przysiąść (ponoć długo się do tego zbierali, bo nie wiedzieli jaka będzie nasza reakcja wink ). Pamiętam,że byłam do tego bardzo sceptycznie nastawiona. Jednakże usiedli. Tak wyszło,że z jednym z nich złapaliśmy nić porozumienia. Ja w tym czasie przeprowadziłam "wstępne rozeznanie". Taak, sama mam ambicje i tego samego oczekuję od faceta.

Wychodzę z założenia,że lepiej nie mieć nikogo niż marnować życie z niewłaściwą osobą. Okazało się, że "ten facet", który się przysiadł jest osobą wykształconą, inteligentną, ma poczucie humoru. Tak, to są jedne z cech,  które najbardziej pożądam u faceta. Wymieniliśmy się numerami. Dalej byłam trochę sceptyczna, bo to "facet z klubu", jednakże zainteresował mnie swoją osobą.No i tak wyszło, że zaczęliśmy się ze sobą spotykać. Wprowadził mnie w swoje środowisko, przyjaciół, rodzinę. Zrozumiałam, że traktuje mnie "na poważnie".

I tak oto jesteśmy razem, szczęśliwi. W życiu bym nie pomyślała,że  w ten sposób faceta poznam! Nie można wszystkich do jednego worka wrzucać.

Drugą połówką można poznać wszędzie. Nawet w tym najmniej spodziewanym miejscu oraz momencie.

Powodzenia smile

12

Odp: Co robię źle?
TenKtos napisał/a:

Witam wszystkich, proszę was o radę.

Wiadomo nie od dziś, każdy kiedyś dochodzi do wieku w którym chciałby mieć kogoś na stałe. Uważam, że jest to rzecz normalna ponieważ nikt nie chce być samotny. Studia już zakończyłem, pracę mam więc najlepszym rozwiązaniem jest poznawanie nowych osób na w klubach. Jako że bardzo lubię tańczyć i całkiem nieźle mi z tym idzie jest to też bardzo fajna forma spędzenia wolnego czasu. Może nie należę do osób bardzo śmiałych ale potrafię podejść do dziewczyny i zaproponować jej taniec, większość się zgadza ale nie wszystkie co jest rzeczą normalną. Jak tańczę z taką dziewczyną, zadają mi pytanie gdzie się nauczyłem tak tańczyć, na co ja odpowiadam że nigdzie sam z siebie. Zdarzyło mi się parę razy iż dziewczyny z którymi tańczyłem powiedziały mi  żebym bardziej patrzył partnerce w oczy, więcej się uśmiechał albo więcej pewności po czym podziękowały za taniec. Czyżby właśnie w tych radach dziewczyn o ile tak je można nazwać jest mój problem?

A może jestem tzw. życiową sierotką której niektóre rzeczy nie są pisane.

Tańcząc z partnerką oczywiście ważna jest konwersacja,jak i częste spoglądanie na nią,a nie pod nogi.A czy chodzenie do klubu to fajna forma spędzania wolnego czasu? - nie powiedziałabym tego,są inne możliwości i inne sposoby poznania kogoś - kino, teatr,spacer w parku,czy kawka w kawiarni.Do klubów chodzą różne osoby,ale z całą pewnością nie są one nieśmiałymi. Skończyłeś studia,masz pracę,więc nic dziwnego, że szukasz pokrewnej duszy,a w swoim miejscu pracy nie ma nikogo interesującego?Może tam się rozejrzyj,a po drugie jest takie powiedzenie... każda potwora znajdzie swego amatora.... wcześniej czy później i Ty spotkasz swoją drugą odpowiednią połówkę, ale z klubami byłabym ostrożniejsza.Pozdrawiam.

13 Ostatnio edytowany przez pitagoras (2014-02-21 15:33:30)

Odp: Co robię źle?
pomaranczka_lbn napisał/a:

Teraz kolejek nie ma takich jak kiedyś, a jak już trafia się jakakolwiek kolejna to weź zagadaj do kogoś to weźmie Cię za wariata.

No faktycznie, skoro nie ma kolejek, to kaplica, nici z podrywu.Kiła i mogiła:p
Słynne ''dzisiejsze czasy'' (cóż za truizm) niczym nie różnią się od tego co było 10, 20 i 100 lat temu.W sensie relacji międzyludzkich.
Ja piszę do panien esemesy, Napoleon pisał bileciki.Zmienia się forma, treść pozostaje ta sama.
Tradycyjne zagadywanie w banalnych sytuacjach- na basenie, siłowni, przy kasie w biedronce (wow-kolejka!!!) kwitnie i ma się świetnie.

14 Ostatnio edytowany przez pomaranczka_lbn (2014-02-21 15:51:16)

Odp: Co robię źle?
pitagoras napisał/a:
pomaranczka_lbn napisał/a:

Teraz kolejek nie ma takich jak kiedyś, a jak już trafia się jakakolwiek kolejna to weź zagadaj do kogoś to weźmie Cię za wariata.

No faktycznie, skoro nie ma kolejek, to kaplica, nici z podrywu.Kiła i mogiła:p
Słynne ''dzisiejsze czasy'' (cóż za truizm) niczym nie różnią się od tego co było 10, 20 i 100 lat temu.W sensie relacji międzyludzkich.
Ja piszę do panien esemesy, Napoleon pisał bileciki.Zmienia się forma, treść pozostaje ta sama.
Tradycyjne zagadywanie w banalnych sytuacjach- na basenie, siłowni, przy kasie w biedronce (wow-kolejka!!!) kwitnie i ma się świetnie.

W sensie relacji międzyludzkich zmieniło się wszystko. Skrócił się znacząco czas oczekiwania i zwiększyła się częstotliwość ulotności sytuacji. Do tego dochodzą zmiany językowe i zdecydowanie większa "bezpośredność" w komunikacji. Sam sobie zaprzeczasz pisząc o podrywie w biedronce - przecież za czasów Napoleona nie było biedronki tongue

15

Odp: Co robię źle?

Nie pomarańczko, powielasz slogany z ''Tele Tygodnia'' i gimnazjalnych podręczników.Że niby nasi przodkowie byli włochatymi przygłupami mieszkającymi na drzewie albo (alternatywnie) niedostępnymi księżniczkami i szarmanckimi rycerzami.Tymczasem oni byli tacy sami jak my.
Poczytaj sobie pamiętniki z poprzednich epok-nie jakichś mężów stanu, tylko zwykłych szaraczków.Bezpośredniość relacji damsko-męskich Cię znokautuje.Zrozumiesz, że w tyj kwestii NIC się nie zmienia od stuleci.

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026