Tak sobie teotetyzuję.Co byscie wybrały, miłość prawdziwą,namietną,ale wokół Was problemy- np.choroba,brak pieniędzy,wtracający sie tesciowie w Wasze sprawy,czy uklad partnerski ,ale zycie spokojne ?
Podobne tematy
Dobre pytanie... Muszę się przyznać, że nie wiem co bym wybrała. Póki nie stajemy ze sprawą twarzą w twarz to nikt raczej nie odpowie na to pytanie. Mogłabym powiedzieć, że na dzień dzisiejszy chciałabym spokój i ustabilizowane życie, ale z drugiej strony prawdziwa miłość, namiętność, szybsze bicie serca - te uczucia nas zawsze porywają i człowiek "głupieje"(nie dosłownie). Każdy wybór ma dwie strony medalu
Mnie się natomiast wydaje, że taka miłość prędzej czy później przeminie i pozostaniemy z problemami. Układ partnerski bez żadnego głębszego uczucia też jest bez sensu, jeśli miałabym wybierać pomiędzy układem partnerskim bez uczuć i miłością z problemami to poszukałabym miłości bez problemów albo układu partnerskiego z przyjaźnią chociaż ![]()
Mam mix jednego i drugiego. Bywa ostro. Ale nie narzekam.
Gdybym miała wybór, to nie wybrałabym ani jednego ani drugiego. Ostatnie czego mi trzeba to jakikolwiek chaos.
Tak sobie teotetyzuję.Co byscie wybrały, miłość prawdziwą,namietną,ale wokół Was problemy- np.choroba,brak pieniędzy,wtracający sie tesciowie w Wasze sprawy,czy uklad partnerski ,ale zycie spokojne ?
Ja wybrałabym miłość prawdziwą...bo bylabym w 100% szczesliwa reszta by sie jakos ulozyla.. bez milosci, tego prawdziwego uczucia czlowiek po czasie bedzie sie dusił... wiem co mowie ;<
To zależy czy bardziej sobie cenisz spokój czy miłość...
W idealnym związku aba twożą jedność.
Tak sobie teotetyzuję.Co byscie wybrały, miłość prawdziwą,namietną,ale wokół Was problemy- np.choroba,brak pieniędzy,wtracający sie tesciowie w Wasze sprawy,czy uklad partnerski ,ale zycie spokojne ?
Odpowiedź jest prosta - układ partnerski i spokojne życie. Miłość przychodzi z czasem i trwa czasami do końca życia.
9 2014-02-22 20:07:50 Ostatnio edytowany przez Merkantylia (2014-02-22 20:19:29)
Wybrałam układ partnerski. Niestety okazało się, że nie mogę stłamsić w sobie potrzeby takiej "nasyconej" miłości. A najlepsze jest to, że nie wierzę w trwałość takiej "pełnej" miłości. Jest to dla mnie mieszanina pożądania, intymności, troski o drugą osobę. Uważam, że każde uczucie się kiedyś skończy, zostanie tylko ta troska, choćby ktoś się pazurami chwytał. I nie chcę dla momentu spełnienia ryzykować życia w spokoju. A serce cały czas tęskni.
Widzi ktoś błędne koło? ![]()
Wybrałam układ partnerski. Niestety okazało się, że nie mogę stłamsić w sobie potrzeby takiej "nasyconej" miłości. A najlepsze jest to, że nie wierzę w trwałość takiej "pełnej" miłości. Jest to dla mnie mieszanina pożądania, intymności, troski o drugą osobę. Uważam, że każde uczucie się kiedyś skończy, zostanie tylko ta troska, choćby ktoś się pazurami chwytał. I nie chcę dla momentu spełnienia ryzykować życia w spokoju. A serce cały czas tęskni.
Widzi ktoś błędne koło?
Masz racie "Uważam, że każde uczucie się kiedyś skończy, zostanie tylko ta troska" i tak się stanie jeżeli to uczucie będzie statyczne jak wejdzie w stan stagnacji, miłość jaki inne uczucia muszą się zmieniać lecz ciągle iść do góry jak spirala, wtedy będzie dobrze:)
Mam nadzieje że nie wyrażam się zawile.