netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

I stała się Światłość!...

13 odpowiedzi2 902 wyświetleniazałożony przez Primus, 20.02.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » I stała się Światłość!...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1

Temat: I stała się Światłość!...

"NIE MARTWCIE SIĘ - WOJNA BĘDZIE!"

Nie wiem czy ten temat kogoś na Tym Forum zainteresuje, ale...spróbować nie zaszkodzi smile  wink

Od dłuższego już czasu zbieram się na napisanie tego tematu, jednak zawsze coś staje mi na przeszkodzie. A to brak czasu, a to inne obowiązki (zawodowe), a to niepewność czy "już czas" by coś takiego opisać, a to znowu obawa czy rzeczywiście mi się to uda, czy czegoś nie pominę i czy wyjdzie tak, jak to sobie (w głowie), zaplanowałem. O co więc chodzi i dlaczego użyłem biblijnego zwrotu w tym temacie? Powód jest (a właściwie to jest aż kilka powodów), by tak to właśnie przedstawić, oraz by ten temat powstał. Nie chodzi mi jednak o żadne biblijne rozważania doktrynalno-kanoniczne, lecz o coś, co w mojej skromnej opinii zasługuje na przypomnienie, opisanie i utrwalenie w społecznej świadomości (chociażby "tylko" w świadomości użytkowników Forum Kobiet). A cóż jest owym tematem, który pragnę przedstawić?...

Jest nim rok 2014, który stanowi datę dość szczególną i to pod kilkoma względami. Po pierwsze w tym roku mija dokładna - setna rocznica wybuchu I Wojny Światowej, a co za tym idzie rozpoczęcia jednego z najbardziej zapomnianych polskich powstań narodowych - legionowego zrywu lat 1914-1918, który zakończył długą epokę "nocy zaborów" i rozbłysnął światłem, które nieprzerwanie (nie licząc pewnych wstrząsów wojennych i rewolucyjnych eksperymentów), trwa po dziś dzień. To co zaczęło się dokładnie 100 lat temu, spowodowało iż "stała się światłość", a ludzie wreszcie "przejrzeli na oczy "po 123 latach zaborów i "ciemności", jaka opanowała te ziemie. Kolejnym powodem jest 75 rocznica zbrodniczej napaści dwóch bandyckich państw, którzy "uwięzili" owe rozpalone w latach 1914-1918 Światło, lecz nie udało się im Go zgasić. Potem w latach kolejnych, to Światło zostało skutecznie oczernione i upodlone. Nie mogąc go ugasić, zostawało systematycznie obrzucane błotem, oblewane moczem i innymi fekaliami - wszystko po to by zohydzić - oczernić - zniszczyć. To też się nie udało, choć lata prób "gaszenia" Światła, odcisnęły na Nim swe piętno. Wyszło ono z tej walki co prawda zwycięskie, ale o wiele słabsze, płomienie Jego były o wiele mniejsze.

Kolejny powód do napisania tego tematu, to 70 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Sens i wybuch Powstania, od samej jego genezy, był przedmiotem wielu debat i wymiany opinii "Za", albo "Przeciw". Jedno pozostaje pewne - Powstanie Warszawskie było przysłowiową II Bitwą Warszawską, która (choć z militarnego punktu - przegrana), uczyniła coś, co umożliwiło ratunek dużej części Europy przed bolszewickim najazdem. Powstanie Warszawskie jest traktowane (szczególnie za Polską granicą - co postaram się również opisać), jako wstrzymanie sowieckiego pochodu na Europę. Powstanie trwało ponad dwa miesiące, podczas których Armia Czerwona stała na linii Wisły z "bronią u nogi", a co by było gdyby Powstanie nie wybuchło? Sądzę (i nie jestem w tym odosobniony), że Sowieci opanowaliby całe Niemcy i doszli do granic Francji (a być może je przekroczyli). Kto by wówczas powstrzymał Sowietów od pójścia dalej? Francuzi - no bez jaj :lol, Anglicy - szkoda gadać yikes, a może Amerykanie? - Te sukinsyny :, które były gotowe poświęcić życie jednego ze swoich najzdolniejszych i najlepszych wodzów, byle tylko utrzymać sojusz z "wujaszkiem Joe"? OSS była "koncertowo przefiltrowana" przez wywiad sowiecki, a Amerykanie mając za prezydenta chorego durnia - otoczonego notabene sowieckimi szpiegami - jakim był Roosevelt, zapewne pozwoliliby Sowietom nawet na wejście do Londynu. Stalin sam przyznał, że gdyby Roosvelt pożył o kilkanaście miesięcy dłużej, mógłby zająć całą Europę, przy Trumanie było to już niemożliwe.

Kolejny powód to...oczywiście 25-lecie powstania III RP, chorego i słabego państwa, które jest tylko cieniem swej Wielkiej Poprzedniczki (której niezasłużenie wg. mnie nosi kolejny III numer. Tak naprawdę to państwo powinno się nazywać - PRL-bis). Czyli to wszystko co mamy i co nas otacza...:(. Następnie 15 rocznica naszego "wejścia" do NATO, tego pseudo-wojskowego tworu, które żadnemu państwu (no może poza USA), nie gwarantuje już żadnego bezpieczeństwa. I wreszcie 10 -rocznica wstąpienia Polski w "ramiona" Unii Europejskiej, kolejnego "tworu", który coraz bardziej zamienia się w państwo z "twardym jądrem", owym Centrum i całą resztą, czyli polnymi łąkami "pogranicza", pozbawionego jakiegokolwiek własnego przemysłu - w skład którego wchodzi oczywiście również i Polska. Ale jednym z głównych powodów do napisania tego tematu jest dla mnie obecna sytuacja na Ukrainie, gdzie ofiar śmiertelnych jest coraz więcej, a ludzie nie chcą już żyć w superpaństwie Putina, gdyż znają doskonale superpaństwo Lenina, Stalina, Chruszczowa, Breżniewa, Andropowa, Czernienki i Gorbaczowa. Nie wiedzą jednak że owo superpaństwo, do którego pragną się przyłączyć (UE), jest niewiele lepsze.

Dlatego też bardzo ważne w tej sprawie jest stanowisko i działanie Polski. Uważam że Polska powinna działać mniej pokazowo (choć i to jest ważne), za to nieformalnie, kilku-wymiarowo, na różnych frontach dyplomatycznych i powinna lobbować nie tylko za rozwiązaniem konfliktu ukraińskiego (czyli za obraniem przez Ukrainę europejskiej drogi - przynajmniej na razie), lecz także (co powinno być drugim równie ważnym punktem tej sprawy), uzyskanie potwierdzenia gwarancji nienaruszalności granic Ukrainy. To bardzo ważne, choć dla wielu środowisk (również w Polsce), jest to gorzka pigułka do przełknięcia, gdyż oznacza oficjalną rezygnację z polskiego Lwowa i całej Galicji Wschodniej. Być może tak to wygląda...na początku. Jednak tu nie chodzi o to w granicach którego państwa znajdzie się Lwów, lecz o to by doszło wreszcie do wskrzeszenia Unii pomiędzy naszymi dwoma krajami. Sojusz Piłsudskiego i Petlury powinien na nowo rozbłysnąć w Europie, a zarówno Polacy jak i Ukraińcy MUSZĄ zrozumieć, że jeśli nie będziemy trzymać się razem - w pojedynkę zawsze przegramy. To Los, Opatrzność, ulokował nas w tak parszywym położeniu geopolitycznym (pomiędzy Niemcami a Rosją), lecz również dał nam możliwość wspólnego zbudowania "Trzeciej Siły" - do tego jednak potrzeba woli obu Wielkich Narodów. Dlatego też tak kluczową sprawą jest utrzymanie Ukrainy w obecnych granicach (Kreml bowiem, realizujący duginowską koncepcję euroazjatycyzmu - dąży do rozbicia tego kraju, gdyż zdaje sobie sprawę iż nie uda mu się "połknąć" a co ważniejsze "strawić" całej Ukrainy).

Dlatego też postanowiłem podjąć się "tytanicznej pracy", opisania historii Polski (i innych krajów Europy, oraz w mniejszym stopniu świata), od roku 1914, do czasów nam współczesnych (2014 i...ewentualnie dalej, jak starczy sił  wink). Nie zamierzam jednak skupiać się na "suchych" faktach historycznych, a pragnę przedstawić nie tylko wydarzenia polityczne i wojskowe, lecz także pokazać całą mentalność epoki (moda, obyczaje, przeboje muzyczne i...filmowe, rozwój przestępczości oraz mafii, a także sławne związki, wybitne postaci celebryckie danej epoki itd.). Nie wiem czy starczy mi zapału, ale ów rok tylu rocznic, na pewno będzie mnie do tego (w jakiś sposób), mobilizował.


NA RAZIE TYLE - WKRÓTCE ZACZNĘ SWÓJ PIERWSZY POST W TYM TEMACIE!


AHA!


Zacytowane przeze mnie wyżej słowa: "Nie martwcie się - wojna będzie", zostały wypowiedziane przez Józefa Piłsudskiego 30 lipca 1914r., do Ferdynanda Goetla, który przyniósł wiadomość o częściowej rosyjskiej mobilizacji kilku okręgów. Piłsudski rzucił na nie okiem i stwierdził: "To nie wskazuje na wojnę, spójrzcie które okręgi mobilizują. Żadna na pograniczu Austrii". Po tych słowach Goetel posmutniał, wówczas Komendant poklepał go po ramieniu i...wypowiedział wyżej przytoczone słowa.



"Nikt na świecie w ciągu ostatnich 40 lat nie zaszkodził komunizmowi tak jak ten Polak" - słowa szefa CIA Wiliama Casey'a, skierowane do prezydenta USA Ronalda Reagana - 1981r.

http://www.youtube.com/watch?v=ntG-ZIZ1hdQ



A tu jeszcze skromny hołd Pamięci płk. Ryszarda Kuklińskiego

http://www.youtube.com/watch?v=OBwS66EBUcY

2 Ostatnio edytowany przez Primus (2014-02-20 05:07:19)

Odp: I stała się Światłość!...

PS: Tym amerykańskim wodzem, na którego "likwidację", NKWD otrzymała "zielone światło" od Amerykanów, był oczywiście gen. George Smith Patton!

A oto kilka z Jego wypowiedzi:

"Polska jest pod kontrolą Rosji, tak samo jak Węgry, Czechosłowacja i Jugosławia, a my sobie spokojnie siedzimy i wydaje nam się, że wszyscy nas kochają."

"Czy oni tam w Waszyngtonie nie zdają sobie sprawy, że Rosja przez ponad 100 lat ciemiężyła Polskę, kraje bałtyckie i Finlandię i teraz znowu wraca do tej polityki?"

"Zapewniam, że każdy kanonier z mojej armii, który ośmieli się trafić w jeden z pańskich czołgów z odległości mniejszej niż 600 m zostanie przeze mnie uznany za tchórza." - słowa które gen. Patton wypowiedział podczas spotkania z marszałkiem ZSRR Gieorgijem Żukowem, na jego stwierdzenie że nowe radzieckie czołgi trafiają w cel, już z odległości 2 km.

"Generał Anders śmiejąc się powiedział mi, że jeżeli jego wojska dostaną się pomiędzy armię niemiecką a rosyjską, to nie będzie mógł się zdecydować, z kim bardziej chce walczyć."


"Poprzez zmagania wieków, pośród przepychu i trudów wojny. Walczyłem dążyłem i ginąłem, wiele razy na tej gwieździe. Jakby poprzez szkło i mrok, zmagania wieków widzę. Och walczyłem w różnych przebraniach i pod wieloma imionami, ale to zawsze byłem ja"

Gen. GEORGE PATTON - (w swym wierszu: "Poprzez ciemne zwierciadło")

Ostatni wiersz odnosi się do wcześniejszych wcieleń Pattona, których On miał pamiętać. Pamiętał więc siebie jako greckiego hoplitę, biorącego udział w wyprawie na Persję u boku armii Aleksandra Macedońskiego, jako kartagińskiego wojownika, walczącego w armii Hannibala w Italii i Afryce, jako rzymskiego legionistę w X Legionie Juliusza Cezara (X-ty nazywany był "Okropną Dziesiątką" - był najwierniejszym legionem Cezara), w czasie walk w Galii i wojny domowej Cezara z Pompejuszem,

http://www.youtube.com/watch?v=YxLqx8xF9Pw

Jako żołnierz armii wschodniorzymskiej (bizantyjskiej), pod wodzą sławnego Belizariusza w V wieku naszej ery, oraz jako...napoleoński żołnierz (konkretnie kawalerzysta w Armii Konnej Joachima Murata - prywatnie szwagra Napoleona).

- Wiesz co George, gdybyś żył w XVIII wieku, byłbyś doskonałym marszałkiem Napoleona.
- Byłem nim, poważnie!

http://www.youtube.com/watch?v=-zxpf6gUjhg


A taki był stosunek gen. Pattona do sowietów:

1:40 - Przepraszam, generał Katkow, pragnie z panem wypić za zwycięstwo nad Niemcami.
1:45 - Dziękuję, ale nie zamierzam pić ani z nim, ani z żadnym innym rosyjskim sukinsynem!
1:55 - Sir, przecież nie mogę tego powiedzieć.
2:00 - Proszę mówić - słowo po słowie.
2:25 - Generał mówi że...pan też jest sukinsynem.
2:35 - Ok. Za to możemy wypić - dwóch sukinsynów, niech będzie.

http://www.youtube.com/watch?v=GANYRQFwB-k


"Głupotą i błędem jest opłakiwanie poległych, powinniśmy raczej dziękować Bogu że tacy ludzie kiedykolwiek żyli"

Gen. George Patton

3 Ostatnio edytowany przez Fahkir (2014-02-20 14:24:13)

Odp: I stała się Światłość!...

Jestes naiwny lub jestes Ukraincem jesli wierzysz w pojednanie polsko-ukrainskie.
Dzisiejsze tlumy Ukraincow na Majdanie to antypolska cholota, zwolennicy ludobojcy Bandery, pod czerwono-czarnymi sztandarami OUN i UPA. Te dzikusy z Majdanu nawoluja do rewizji polskich granic i zwrotu Przemysla.
Może niektórym glupkom spacerującym po ukraińskich ulicach nie przeszkadza gloryfikacja morderców Polakow i jak się im pluje w twarz to twierdzą, że deszcz pada, ale normalni ludzie wiedzą, że pojednanie nie jest możliwe bez uderzenia się w piersi przez Ukraincow.
Najbardziej przykre jest to, ze "polskie" media w kolko trabia o Majdanie a politycy (kto im płaci?) prześcigają się w uprzejmościach i przyjaznych gestach wobec Ukraincow pod flagami UPA, zapominajac o Polakach z Kresow, ktorzy dzisiaj sa  kalekami fizycznymi i psychicznymi.  Czy to nie godne potępienia że Kresowiacy którzy jeszcze żyją,wówczas małe dzieci lub młodzi ludzie nie mogą postawić pomnika na Wolyniu i Galicji Wschodniej, aby ocalić pamięć o swoich pomordowanych bliskich? Moze zamiast wspolczuc banderowcom z Majdanu, czas najwyzszy przypomniec sobie o wlasnych Rodakach, ktorzy zmagają sie teraz ze swoja tragiczną przeszłością, kalectwem i cierpieniem.
Dlatego dopoki Ukraincy nie przeprosza, dopóki nie zaczną dbać o polskie pozostałości tam, będą tylko dzikusami, wypranymi z resztek rozumu, zmieleni przez ten cały syf w jakim przyszło im wieść swój ograniczony światopoglądowo, kulturowo i społecznie żywot. Jak dla mnie to Ruskie moga ich pojechac i to tak ze dwa razy, na wszelki wypadek.

4

Odp: I stała się Światłość!...

Ludzie innych narodowosci nie sa zli chyba czuja sie stłamszenie albo uwazaja ze zyja w ciasnocie .
Wtedy sa mało odporni na demagogiczne wplywy lokalnych polityków , biskupów i innych wichrzycieli .
Wiec w zasadzie nie ma sie czego obawiac od strony ukrainy ktora chyba jest pochłonieta swoimi sprawami .

Teorie naszych politów o UPa , banderowcach i podobnych to młyn na wode wszystkich tych ktorzy maja w sobie
odrobine siły na bezsesowne bicie piany .
Kiedys mowili ze dobry lider szuka porozumienia ale jaka jest akceptowalna cena tego porozumienia jak patrzy sie na premiera wink

Ja mysle ze ten cyrk na ukrainie ma za zadanie wmowienie ludziom ze cos osiagneli a skoro juz cos osiagneli to powinny przylaczyc sie do UE .
Walczycie z rzeczywistoscia ale w uni to bedzie wam lepiej bez rosji .
Ale w sumie co to zmienia jak jak beda darmowe podreczniki do nauki jezyka dla dzieci i rozleci sie ta cala martyrologia narodu .
Ten tani lep na "patriotów" wiecznie umeczonych wink

5

Odp: I stała się Światłość!...
kwadrad napisał/a:

Teorie naszych politów o UPa , banderowcach i podobnych to młyn na wode wszystkich tych ktorzy maja w sobie
odrobine siły na bezsesowne bicie piany . )

???

6

Odp: I stała się Światłość!...
Fahkir napisał/a:

Jestes naiwny lub jestes Ukraincem jesli wierzysz w pojednanie polsko-ukrainskie.
Dzisiejsze tlumy Ukraincow na Majdanie to antypolska cholota, zwolennicy ludobojcy Bandery, pod czerwono-czarnymi sztandarami OUN i UPA. Te dzikusy z Majdanu nawoluja do rewizji polskich granic i zwrotu Przemysla.
Może niektórym glupkom spacerującym po ukraińskich ulicach nie przeszkadza gloryfikacja morderców Polakow i jak się im pluje w twarz to twierdzą, że deszcz pada, ale normalni ludzie wiedzą, że pojednanie nie jest możliwe bez uderzenia się w piersi przez Ukraincow.
Najbardziej przykre jest to, ze "polskie" media w kolko trabia o Majdanie a politycy (kto im płaci?) prześcigają się w uprzejmościach i przyjaznych gestach wobec Ukraincow pod flagami UPA, zapominajac o Polakach z Kresow, ktorzy dzisiaj sa  kalekami fizycznymi i psychicznymi.  Czy to nie godne potępienia że Kresowiacy którzy jeszcze żyją,wówczas małe dzieci lub młodzi ludzie nie mogą postawić pomnika na Wolyniu i Galicji Wschodniej, aby ocalić pamięć o swoich pomordowanych bliskich? Moze zamiast wspolczuc banderowcom z Majdanu, czas najwyzszy przypomniec sobie o wlasnych Rodakach, ktorzy zmagają sie teraz ze swoja tragiczną przeszłością, kalectwem i cierpieniem.
Dlatego dopoki Ukraincy nie przeprosza, dopóki nie zaczną dbać o polskie pozostałości tam, będą tylko dzikusami, wypranymi z resztek rozumu, zmieleni przez ten cały syf w jakim przyszło im wieść swój ograniczony światopoglądowo, kulturowo i społecznie żywot. Jak dla mnie to Ruskie moga ich pojechac i to tak ze dwa razy, na wszelki wypadek.

Kilka lat temu byłem na Ukrainie. W jednej z wołyńskich wiosek spotkałem starszego mężczyznę - Ukraińca, z którym zacząłem rozmowę na tematy społeczne i ekonomiczne. Potem przeszliśmy do omawiania tematów politycznych, aż wreszcie "zahaczyłem" o historię. Powiedziałem mu o rzezi Polaków, jaka się tu dokonała w latach 1943-1944, wyczułem również że ów mężczyzna niechętnie chce powracać do tych czasów. Gdy już opowiedziałem mu w jaki sposób (w jak brutalny sposób), byli mordowani polscy mieszkańcy tej ziemi, on w pewnym momencie przerwał mi i powiedział słowa, które głęboko zapadły mi w pamięć: "To wielkie bandyctwo było - to nie po naszemu".

Prawdą jest że banderowcy dokonali okropnych (niewyobrażalnych zbrodni), że zabijali z zimną krwią, kierując się tylko motywami narodowościowymi i etnicznymi. Bandera był zbrodniarzem, to nie ulega żadnej wątpliwości - jednak należy (wg. mnie), spojrzeć na problem Ukrainy, trochę "pod innym kątem". Chodzi mianowicie o to że ci ludzie - Ukraińcy...nie mają zupełnie żadnej innej tradycji walki narodowowyzwoleńczej z czasów II Wojny Światowej - jak organizacje OUN i UPA. Więcej, takiej tradycji próżno też szukać w okresie wcześniejszym. Ukraina miała prawdziwego pecha, nie "wydała" bowiem żadnego wielkiego człowieka, męża stanu, który zdołałby (a przynajmniej spróbowałby), uratować kraj przed rozpadem i komunistycznym zniewoleniem. Polska w tej kwestii miała więcej szczęścia.

Krótki (prawie nieznany, lub przez lata skutecznie oczerniony), sojusz Józefa Piłsudskiego i atamana Semena Petlury, w ogóle nie odcisnął swego piętna na Ukraińcach. A szkoda, gdyż Petlura też nie był żadnym polonofilem, on po prostu był pragmatykiem. Wiedział że Polska może zagrozić integralności terytorialnej Ukrainy (np. kwestia przynależności Lwowa i Galicji Wschodniej), ale Rosja, jak rozumował, i to bez względu "biała" czy "czerwona", zagrażała fizycznej integralności Ukrainy jako państwa. Kierunek na Polskę, nie był wcale podyktowany sympatią do tego kraju, był podyktowany walką o przeżycie. Tu nie chodziło o taką czy inną ranę, lecz o fizyczne przetrwanie Ukrainy i Polski, jako niepodległych państw.

A teraz ja się zapytam Ciebie Fakhirze: czy naprawdę uważasz, że ci wszyscy banderowcy, parita "Swoboda" Julii Tymoszenko, ukraiński hitlerek Tiahnybok, Doncow, Dywizja SS-Galizien, UPA, wspólne niemiecko-ukraińskie antypolskie knowania w 1939r., łącznie z wybuchem na kresach powstania ukraińskiego w 1939r., wymierzonego przeciwko Polsce - czy naprawdę sądzisz, że to wszystko (nawet razem wzięte i "zmiksowane"), mogłoby być groźne dla dzisiejszej Polski?

Piszesz że wszystko ci jedno co się stanie z Ukrainą a Rosja może ich "spokojnie pojechać", ale pamiętaj o jednej rzeczy. Gdy już skończą z Ukrainą, gdy ją całkowicie "pojadą" i "rozjadą", za kogo się wezmą w dalszej kolejności? Odpowiedz oczywiście jest bardzo prosta - za słabe, malutkie polskie państewko, zamknięte w "etnicznych" czyli piastowskich granicach. Innymi słowy za słabą Polskę.

Nasza wielkość już od czasów Kazimierza Wielkiego, który w sposób wręcz rewolucyjny unowocześnił kraj a nawet uczynił coś więcej. To właśnie król Kazimierz stworzył nowy ideału polskiego szlachcica, polskiego obywatela, czym położył fundament pod przyszłą Demokrację Szlachecką Rzeczpospolitej Obojga Narodów.

To właśnie za Kazimierza i w jego otoczeniu, poczęła się tworzyć, niewidzialna dla oka, niesłyszalna dla ucha, ale niezwykle istotna dla każdego szanującego się państwa - Wielkość Ducha (MAGNANIMITAS). Oczywiście owa Magnanimitas, nie oznaczała jakichś bliżej nieokreślonych duchów narodowych, czy Ducha Narodu, (jak to później błędnie interpretowali Niemcy), tylko konkretnych, żywych ludzi. W tym przypadku Wielkością Ducha cechował się bez wątpienia sam król Kazimierz, ale nie tylko on. On stworzył coś niesamowitego - natchnął szlachtę Wielkością Ducha. Ta sama szlachta (już po śmierci króla), cechując się ową Magnanimitas - wykonała rzecz, wg. mnie genialną, wprost niesamowitą i niespotykana nigdzie indziej w ówczesnej Europie. Mianowicie postanowili młodziutką królową polską Jadwigę, ożenić z...dzikim barbarzyńcą, księciem pogańskiej Litwy - Jogaiłą. Po co to zrobili, czy nie lepiej im było siedzieć "za miedzą" i liczyć dutki? Oficjalnie mówi się że uczynili to dla wspólnego odparcia krzyżackiego zagrożenia i powstrzymania litewskich najazdów rabunkowych na polskie ziemie. To na pewno też, ale czy tylko?

Ludzie ci tak sobie wykalkulowali, że przecież ci brudni i jedzący surowe mięso barbarzyńscy Litwini (takie plotki krążyły o Litwinach, a sama królowa Jadwiga, straciła przytomność na samą myśl o ożenku z na wpół dzikim Jogaiłą), mogą stać się podobni do nas i nie trzeba wcale ku temu mieczy, jak czynił to Zakon Krzyżacki, wystarczy pokazać im nasze dobrodziejstwa, nasze prawa i przywileje i po prostu zapytać: "Chcecie to mieć bez przelewania krwi, bez wojen i osłabiania naszych narodów? Chodźcie z nami, razem będziemy niezwyciężeni". Czym kierowali się polscy panowie, jeśli nie ową Wielkością Ducha? Gdyby bowiem pragnęli zawrzeć z Litwą sojusz tylko przeciwko Zakonowi Krzyżackiemu, mogli to uczynić, bez obdarzania Litwinów swoimi przywilejami - i tak jednym i drugim by się to opłaciło. Ci jednak poszli dalej, pragnęli stworzyć państwo potężne, państwo budowane nie na sile militarnej i przemocy, na krwi i sile oręża, tylko właśnie na sprawiedliwości, wolności, godności ludzkiej - na owej Magnanimitas - Wielkości Ducha. Tym właśnie wyrażała się mądrość i dalekosiężna przenikliwość naszych przodków.

Następcy Kazimierza i Władysława Jagiełły - Jagiellonowie, także (z różnym natężeniem), realizowali ideę Wielkości Ducha, tworząc jedno z najpotężniejszych państw europejskich, a przy tym najbardziej demokratyczne i wolne społeczeństwo ze wszystkich znanych wówczas w całej Europie (a być może i na całym świecie).

Piłsudczykowska idea MIĘDZYMORZA, jest kontynuacją tamtej polityki "Wolnych z Wolnymi, Równych z Równymi", i sprzeciwia się odwiecznej zaborczej, zbrodniczej, krwawej polityce turańskich hord ze Wschodu. W tym przypadku ich odpowiednikiem jest koncepcja euroazjatycka, realizowana przez Kreml, a której piewcą jest Aleksandr Dugin (były już doradca prezydenta Putina, oraz konsultant przewodniczący Dumy rosyjskiej. Co ciekawe...po krótkiej korespondencji - raz odpowiedział - pełnej wyzwisk pod moim adresem, już nie odpowiada na moje maile, które do niego kieruję big_smile).

W polskiej historii politycznej nie ma tradycji upokarzania i niszczenia już pokonanego przeciwnika, nie ma w ogóle tradycji militarnego niewolenia narodów. Nie ma tego, gdyż I Rzeczpospolita, którą stworzyła tradycja szlachecka (za co powinniśmy być wdzięczni naszym przodkom), wymagała pewnego rodzaju zgody, konsensusu, debaty - którą później nazwano warcholstwem. Innymi słowy I Rzeczpospolita była państwem bardziej demokratycznym, niż dzisiejsza III RP, a już w ogóle nie można jej porównywać z absolutystycznie rządzonymi twardą ręką królów i książąt - państwami Europy Zachodniej, o moskiewskim krwawym despotyzmie nawet nie wspominając. Polską tradycję polityczną zbudował konsensus i odpowiedzialność za państwo, połączoną z głębokim patriotyzmem i troską o dobro "Rzeczy-Pospolitej" , czyli wspólnej wszystkim obywatelom. Gdy zaś w XVIII wieku, zaczynał brać górę interes prywatny nad "wspólnotowym", wszystko zaczynało się walić.

To właśnie dzięki szlachcie polskiej, powstało tak wielkie i potężne państwo, które nie podbijało zbrojnie swych sąsiadów, tylko rozszerzało się dzięki ideałom wolności i sprawiedliwości jednostki, oraz odpowiedzialności za swój kraj. Dominowało kulturowo, moralnie, politycznie, językowo i...modowo - daleko poza swoimi granicami. Nie podbijając tych państw siłą swego nieprzeciętnego oręża - zdobyła Ruś, Siedmiogród, Wołoszczyznę, Mołdawię a nawet Moskwę - zdobyła te wszystkie kraje nie siłą swego oręża, lecz swej kultury, sztuki, języka i mody - Były czasy gdy w tych krajach ubierano się "na polską modłę", czytano polskie książki i literaturę, oraz co najważniejsze mówiono po polsku. Nie wiem czy wiecie ale gdy w 1553r., angielskie okręty, płynęły w stronę Rosji (Archangielska), by przedłożyć carowi Iwanowi IV Groźnemu, do podpisu umowę powołującą do życia angielską Kompanię Moskiewską (podpis królowej Anglii - Marii Tudor - starszej siostry Elżbiety, był już na owym dokumencie), dokument ten został sporządzony w trzech językach. Po grecku, po włosku i...po polsku. Zresztą w Moskwie jeszcze w końcu XVII wieku oficjalnym językiem rosyjskich elit, był język polski - i to...w 70-80 lat po wygnaniu Polaków z Kremla (1612r.).

Jako ciekawostkę nadmienię tylko że w ostatnich latach swych rządów nad Anglią, król Henryk VIII, dążył do stworzenia wyraźnego aliansu polsko-angielskiego, a wydarzenia w Rzeczypospolitej bardzo go interesowały (również romans królewicza Zygmunta Augusta z Barbarą Radziwiłłówną. Król dopytywał się polskiego ambasadora na londyńskim dworze - Stanisława Lasoty o to czy związek polskiego królewicza z litewską szlachcianką "jest poważny", czy tez to chwilowa miłostka. A dlaczego król Anglii chciał to wiedzieć - wg. Lasoty Henryk VIII planował wydać swą starszą córkę - Marię, właśnie za królewicza Zygmunta Augusta - jakby zapomniał że 15-cie lat wcześniej sam odsunął żonę i wywyższył swą poddankę Annę Boleyn, czyniąc ja królową, a potem się jej pozbył). Zresztą do Anglii posłowali już wcześniej Feliks Allen i Hieronim Łaski (podejmowani przed audiencją u króla, w prywatnej posiadłości kardynała Wolseya). Zresztą w XVI wieku stosunki (przede wszystkim intelektualne), pomiędzy Anglią a Polską, były nadzwyczaj intensywne, żeby wspomnieć tylko Leonarda Cox'a (osobistego przyjaciela Erazma z Rotterdamu), który studiował na Akademii Krakowskiej, a który w listach do sekretarza kancelarii królewskiej Zygmunta I Starego - Ludwika Decjusza, rozpływa się nad pięknem Krakowa i niezwykłością krakowskiej Akademii, którą stawia za przykład dla niemieckich, francuskich a nawet...angielskich wszechnic wiedzy. Chwalił szczególnie katedrę filozofii scholastycznej i jej profesorów. Szczególnie ujmujący jest list do Decjusza, w którym Cox pisze że "Wszystko czym jestem, zawdzięczam Polsce".

Te kontakty można by było mnożyć: Andrzej Krzycki, Jan Łaski, Andrzej Zebrzydowski, Ludwik Decjusz, Jan Konarski, Piotr Tomicki, Stanisław Hozjusz, Stanisław Lasota, Mikołaj z Popielowa (który rozwodził się nad urodą Angielek) - oraz Leonard Cox, Cuthbert Tunstall (biskup londyński), Frynes Moryson, William Bruce, Roger Barlow, Andrew Boorde, kardynał Thomas Wolsey, Thomas Cromwell i inni. Nie o to jednak chodzi. Chodzi o to, że dzięki owej MAGNANIMITAS - ruskie miasta na wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej, mając do wyboru pokojowe przejście i "zjednoczenie" z Moskwą (celowo stosuję tu podział pomiędzy ludnością ruską a moskiewską, czyli rosyjską, gdyż do dwa zupełnie odmienne narody), w ramach "zbierania ziem ruskich" (hasła które jeszcze w XIV wieku rzucił wielki książę moskiewski - Iwan Kalita) - a Rzeczpospolitą, wybierali tę "drugą opcję". Dlaczego, przecież z Moskwą łączyło ich o wiele więcej cech wspólnych, niż z Litwą czy tym bardziej Polską, jak choćby religia (prawosławie), pochodzenie etniczne (słowiańskie, choć bliższe Moskwie), a nawet język. Dlaczego więc nie tylko pragnęli pozostać przy Rzeczypospolitej, lecz także gdy król polski, dążąc do zgody z Moskwą, oddawał jakieś ruskie miasto Rosji, oni...przygotowali się do jego obrony, jednocześnie wysyłając swych przedstawicieli do Warszawy, by na sejmie prosić króla do zmiany decyzji, oraz namawiać w przypadku królewskiej odmowy - posłów do buntu (tak się działo w 1645r., gdy król Władysław IV Waza, pragnąc uzyskać sojusz z Moskwą przeciw Turcji, zamierzał oddać Rosji miasto Trubczewsk - znajdujące się na odległych rubieżach Rzeczypospolitej). Dlaczego tak się działo?  Odpowiedź jest bardzo prosta - działo się tak, ponieważ Rzeczpospolita była państwem wolności i prawa - Rosja, czyli Moskwa, krwawą despotią, z bezwzględną władzą cara, jako samodzierżcy państwa (czyli właściciela całego kraju).

Moskwa nie wytworzyła nigdy kultury i ideałów wolnościowych (Dugin mówi o tym otwarcie i wręcz to idealizuje), powiem więcej - Rosja jest "krajem bez historii". To określenie nie jest nowe i nie ja je wymyśliłem. Określenia tego użył Piotr Jakowlewicz Czaadajew (1794-1856), który w swych utworach przedstawiał Rosję jako kraj zupełnie wyalienowany z historii (za co został uznany przez reżim carski za "obłąkanego" i zamknięty w szpitalu psychiatrycznym). Dlaczego Czaadajew twierdził że Rosja "nie ma historii", co oczywiście było obrazą dla ówczesnych imperialnych elit państwa rosyjskiego, które mówiły: Jak to Rosja nie ma historii, a Iwan Groźny, a Piotr Wielki, a Katarzyna II - to nie historia?. No właśnie - w 1836r., w piśmie "Teleskop", Czaadajew przeanalizował historię Rosji w trzech wymiarach czasu: przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Wnioski do których doszedł, wprawiły autora w stan zupełnego pesymizmu, stwierdził wręcz że zupełnie niepotrzebne jest istnienie nie tylko państwa rosyjskiego, ale wręcz kwestionował jakąkolwiek wartość rosyjskiej cywilizacji. Rosję uważał za kraj opuszczony przez Opatrzność, kraj w którym zabrakło idei "obowiązku, sprawiedliwości i porządku".

Pisał: "Rośniemy, ale nie dojrzewamy, idziemy naprzód, ale po linii krzywej, czyli takiej, która nie prowadzi do celu". Czaadajew, jako jeden z niewielu XIX-wiecznych pisarzy i myślicieli rosyjskich, krytykował rosyjską Cerkiew prawosławną, w niej to właśnie upatrując zacofania cywilizacyjnego i moralnego Rosjan. Kolejnym przykładem, który jest podbudową jego tezy o "Rosji, jako kraju bez historii", jest stwierdzenie że w Rosji nigdy nie było baroku, nigdy nie było epoki "odrodzenia", nigdy też nie pojawiła się epoka średniowiecza. Rosja "zatrzymała się" w czasach podboju mongolskiego i taki stan w niezmienionym kształcie przetrwał co najmniej do początków XVIII wieku, a i wówczas nastąpiła jedynie powolna i cząstkowa "europeizacja elit", naród pozostał wciąż w "okresie wojen mongolskich z XII i XIII wieku". Pisał: "Gdy cały świat przebudowywał się od podstaw myśmy nie wznieśli nic nowego, po dawnemu siedzieliśmy skuleni w dawnych chałupach z bierwion i słomy. Jednym słowem losy ludzkości wykuwały się bez nas".

Rosję postrzegał jako kraj "stagnacji, marazmu i zastoju", bez korzeni, bez chlubnej przeszłości, ani też bez nadziei na...przyszłość - "Żyjemy wyłącznie teraźniejszością"- pisał Czaadajew w swych "Listach filozoficznych". Jako główny powód tego stanu rzeczy i zacofanie kraju widział rosyjską Cerkiew. Czaadajew twierdził że przyjęcie chrztu Rusi z Bizancjum, było dużym błędem Włodzimierza Wielkiego (chrzest Rusi nastąpił w 988r.). Twierdził że chrześcijaństwo pochodzące z Konstantynopola było wypaczone, odszczepione od prawdziwego chrześcijaństwa. Uważał że dla Rusi i późniejszej Rosji byłoby lepiej gdyby przyjęto chrzest z Rzymu. To właśnie Rzym Czaadajew stawia za wzór do naśladowania i nie chodzi mu tylko o religię katolicką (którą idealizuje i wychwala). Chodzi mu o całą kulturę starożytnego Rzymu, na której wyrosła Europa, o to że to właśnie cywilizacja rzymska wprowadziła prawo własności, prawa wolności obywatela oraz praw, jakimi powinni kierować się rządzący.

Rzymski cesarz to nie był król, nie panował - on rządził, ale nie rządził dla własnego widzimisię, czy też dla własnej chwały - on przewodził ludowi dla Jego Chwały. Rzymski władca nie ma żadnych "widocznych" oznak swej władzy. Może bić własną monetę, może przedstawiać na niej swe zwycięstwa i uwypuklać dokonania, ale...nie są one jego własnością. Rzymski cesarz nigdy nie mógłby wybić monety, na której opisywałby własne cnoty, męstwo i odwagę w boju - rzymski władca jeśli pragnął uwiecznić swe zwycięstwo na monecie, musiał dodać iż odnowił, bądż ocalił Republikę, w ogóle panujący władca nie żyje dla siebie - on żyje dla państwa: "Urodził się dla dobra Republiki" - jak określano rzymskich cesarzy w pierwszych trzech wiekach cesarstwa. Rządzi, walczy, odnawia, buduje, myśli, czuje i żyje nie dla siebie samego i swego szczęścia lecz wyłącznie na chwałę Rzymu ("Gloria Romanorum"). Rodzina władcy - jego żona, bracia, synowie, córki, siostry, kuzyni - wszyscy oni są zwykłymi obywatelami, nie mają i nie piastują żadnych publicznych urzędów, tylko dlatego że: "tatuś jest u władzy". Jeśli cesarz chciał obdarować członka swej rodziny jakąś funkcją publiczną, musiał uzyskać aprobatę Senatu, a i wówczas obowiązywała kadencyjność danego stanowiska. Wszyscy oni służyli państwu, nie zaś dobru własnemu czy swej dynastii. Rodzina władcy należała co prawda do arystokracji, czyli rzymskiej nobilitas, jak i inne możne rody - nic poza to.

Król (czy car rosyjski), który przegrał bitwę, lub którego spotkała jakaś klęska osobista lub publiczna, był zawsze powodem do współczucia i żalu, ze strony swych poddanych, którzy wszystkie obciążenia, jakie ich spotykały, zrzucali na barki "złych królewskich doradców", ale "dobry car", czy król - gdyby tylko wiedział o naszych trudach dopomógłby nam. Król to król, należy mu się wierność, jak i całej jego rodzinie - książętom i księżniczkom krwi. Rzymski cesarz który przegrał bitwę to nie powód do współczucia ze strony współobywateli - to powód do jak najszybszego odsunięcia od władzy "tego nieudacznika". Nikt się nad nim nie będzie litował, gdyż wypełnia on jedynie wolę ludu - rządzi nim na Jego Chwałę. Władca musiał dbać o to by obywatele Rzymu (jak i przez swych namiestników - mieszkańcy całego Imperium), nie głodowali, nawet najubożsi mieli prawo do skromnego państwowego wiktu, czyli dziennej racji chleba. Lud żądał "Chleba i Igrzysk", więc władca musiał się podporządkować. Znamiennym jest iż podczas igrzysk gladiatorskich ("munera"), jeśli lud postanowił ocalić jakiegoś wojownika, a władca miał inne zdanie - musiał się przychylić do zdania większości. Zwrócenie się przeciw woli ludu było bardzo niebezpieczne i mogło się skończyć tragicznie.

Następstwo władzy z reguły następowało w sposób dziedziczny, czyli z ojca na syna (prawdziwego bądź adoptowanego), a jeśli zabrakło synów, na brata, kuzyna, siostrzeńca, bratanka lub jakiegoś innego męskiego przedstawiciela rodu. Przekazywanie władzy w sposób dziedziczny, to właściwie jedyny wspólny element, łączący władzę królewską z władzą cesarzy rzymskich. Wszystko to jednak musi otrzymać sankcję ludu rzymskiego i senatu (a to nie znaczy jedno i to samo). Obowiązywał niepisany konsensus, który powodował że każdy władca musiał być przyjęty na komicjach ludowych, zatwierdzony przez senat i zaakceptowany przez armię. W praktyce często pomijano komicja i ograniczano się do samego senatu i armii. Lud bowiem pragnął by następstwo odbywało się w gronie jednej rodziny, gdyż dzięki temu nie dochodziło do wojen domowych. A każdy obywatel Rzymu, poparty przez armię (np. dowódca wojskowy znad Renu, Dunaju czy Orientu), mógł ogłosić się cesarzem, jeśli tylko tego pragnął. Musiał co prawda spełniać jeden podstawowy warunek - wywodzić się z nobilitas i chociażby formalnie (jak dowódcy wojskowi), być członkiem senatu. Jeśli spełniał te warunki, nic nie stało na przeszkodzie, by sam sięgnął po cesarską purpurę.

Zresztą Rzymianie nie znali pojęcia "uprawnionego przez Boga/Bogów władcy", który panuje niepodzielnie i któremu należy się posłuszeństwo, bez względu na to co czyni. W praktyce każdy wódz mógł spróbować sięgnąć po władzę, jeśli uznał że sprawy w państwie idą w złym kierunku. Nikt nie mógł mu tego zabronić - choć jeśliby przegrał, za zdradę czekała śmierć nie tylko jego, lecz wszystkich męskich członków jego rodziny, oraz jego małżonkę. Jeśli jednak to ów buntownik zwyciężył - dotychczasowy cesarz, wczoraj uwielbiany przez tłumy i wychwalany pod niebiosa, dziś był ciągnięty przez tłum ulicami Rzymu, a częstokroć jego zwłoki wrzucano do Tybru. Nikt się nie litował przegranym, gdyż jak mówiłem władca nie rządził z woli Boga, lecz na Chwałę Rzymu. A Rzymianie nie byli niczyim niewolnikami, nawet władców, których wychwalali, lecz którymi prywatnie częstokroć gardzili. Jak pisał Mommsen: "Wola ludu jest zawsze i wszędzie uprawniona, gdy prawdziwą wolę ludu wyraża prawo silniejszego".

http://www.youtube.com/watch?v=0Y92kC5Y6gk

Wracając jeszcze do Czaadajewa, ubolewał on, że Rosja nigdy nie doświadczyła epoki średniowiecza i renesansu, pisał w swych "Listach Filozoficznych": "Wszystkie społeczeństwa przeszły przez taką epokę. Jej zawdzięczają najżywsze swoje wspomnienia, cudowność swojej przeszłości, swoją poezję, wszystkie najsilniejsze i najpłodniejsze idee, jest to niezbędna osnowa każdego społeczeństwa. W przeciwnym razie w pamięci narodów nie byłoby nic, co mogłyby cenić i kochać, nic oprócz pyłu własnej ziemi (...) My nic takiego nie mamy. Najpierw brutalne barbarzyństwo, potem ordynarna ciemnota, następnie obce panowanie, okrutne i poniżające, którego ducha odziedziczyła późniejsza nasza władza - oto smutna historia naszej młodości". Owo obce panowanie, o którym pisze Czaadajew, to oczywiście panowanie mongolsko-tatarskie nad Rusią, która "przesiąknęła" zupełnie inną kulturą, odmienną od głoszonej przez Dugina i jego poprzedników "Słowiańskości" i "Słowianofilstwa". Była to kultura mongoloidalna, czyli turańska - dziś modelowo reprezentowana w koncepcji euroazjatyckiej, tak wychwalanej i preferowanej przez Dugina, jako "Jedyna możliwa dla Rosji w przyszłości".

Dalej Czaadajew pisze: "Jeśli nawet założyć, że potrafilibyśmy drogą studiów i rozmyślań zdobyć brakującą nam wiedzę, to skąd wziąć żywe tradycje, rozległe doświadczenie, głębokie zrozumienie przeszłości, trwałe nawyki intelektualne (...) Żyjemy w kraju tak ubogim, gdy idzie o objawy tego, co idealne". Czaadajew nie znalazł zrozumienia nie tylko w politycznych kręgach państwa rosyjskiego, lecz także wśród rosyjskich twórców. Jeszcze 1836r., odpowiedział mu Aleksander Puszkin, który wykpił i wyśmiał wszystkie zarzuty, które przedstawił Czaadajew. Podobnie postąpił Nikołaj Czernyszewski w swej "Apologii obłąkanego" (to o Czaadajewie), którego tytuł mówi sam za siebie. Tą sama drogą co Puszkin i Czernyszewski, poszli późniejsi apologeci "słowianofilcy", którzy z czasem zaczęli popierać coraz bardziej ekspansywny i coraz bardziej turański model rosyjskiego imperializmu. Było też coś, co łączyło poprzedników Aleksandra Dugina,z nim samym - głęboka (choć niekiedy skrywana za ogólnikami frazesami), niechęć, lub w zasadzie nienawiść do Polski, jej kultury i tradycji.

Kończąc ten mój przydługi "wykład" przytoczę ostatnią zwrotkę z wiersza Adama Mickiewicza pt.:"Reduta Ordona":

"Bóg wyrzekł słowo stań się - Bóg i zgiń wyrzecze

Kiedy od ludzi wiara i wolność uciecze

Kiedy ziemię despotyzm i duma szalona

obleją jak Moskale Redutę Ordona

Każąc plemię zwycięzców zbrodniami zatrute

Bóg wysadzi tę ziemię - jak On swą Redutę"


http://www.youtube.com/watch?v=O3efQ8yXmFg

7

Odp: I stała się Światłość!...

"Przed nami zadanie stworzenia z Rosji centrum całej Eurazji"

Władimir Putin Maj 2012r. (uroczystość zaprzysiężenia prezydenta Rosji na...kolejną kadencję


"Najbliższe lata będą decydujące, wręcz przełomowe dla Rosji i całego świata, który wkracza w epokę radykalnych zmian, a być może nawet wstrząsów (...) Powstaje grunt dla nowych konfliktów o charakterze gospodarczym, geopolitycznym i etnicznym"

Władimir Putin Grudzień 2012r. (orędzie do narodu)


"Proponujemy model potężnej ponadnarodowej wspólnoty, która może stać się jednym z biegunów współczesnego świata i odgrywać rolę efektywnego łącznika między Europą a dynamicznym regionem Azji i Oceanu Spokojnego"

Władimir Putin Październik 2011r.



A teraz mała zagadka umysłowa, pod iloma z tych wypowiedzi Putina, mógłby się podpisać Aleksandr Dugin?


Rok 1991 (1 Lipca) - przyniósł rozwiązanie Układu Warszawskiego. Rosja zaczęła być odtąd postrzegana nie jako konkurent i przeciwnik USA i Europy, lecz jako ich partner. Efektem tego było zaproszenie Rosji do uczestnictwa w programie "Partnerstwo dla Pokoju" (22 czerwca 1994r.). Stworzono wówczas nawet specjalną platformę współpracy, zwaną Radą NATO-Rosja. Prezydentura Borysa Jelcyna, charakteryzowała się otwarciem na Zachód, chęcią współpracy (choć oczywiście, o czym się niestety nie mówi, to właśnie Jelcyn rozpoczął budowę autokratycznego państwa, takiego, jakie istnieje dzisiaj pod rządami Putina - nie udało mu się to z różnych względów), skończyło się to wraz z objęciem władzy na Kremlu przez Władimira Putina w maju 2000r. (realnie jednak rządził Rosją jako p.o. prezydenta od 31 grudnia 1999r.). Od początku jego prezydentury zaczęły pojawiać się zgrzyty. Dziś, gdy słyszę w mediach wypowiadającego się prof. Andrzeja de Lazari, notabene mojego profesora akademickiego, chorobliwego rusofila, który twierdził że Putin szedł do władzy pod hasłami demokratyzacji Rosji, to zastanawiam się ilu jeszcze jest takich genetycznych rusofilskich paplących o rosyjskiej demokracji i wielkich reformach, publicznych - i tych niepublicznych - gąb.

W kwietniu 2000r. Putin zatwierdza nową doktrynę wojenną Federacji Rosyjskiej. Znika z niej zapis, iż Rosja "Nie postrzega żadnego państwa jako wroga i nie zamierza wykorzystywać środków militarnych w relacjach z innymi państwami". W październiku 2003r., Ministerstwo Obrony Rosji, ogłosiło nową strategię rozwoju sił zbrojnych. Stwierdzano w nim, że odtąd będzie się kładło nacisk na stworzenie "mobilnej armii ekspedycyjnej", wspartej przez broń jądrową. Mało tego, oficjalnie stwierdzono w tym dokumencie, iż Rosja będzie mogła użyć te siły przeciwko swym sąsiadom. W roku 2006 rozpoczęto na ogromną skalę zakupy uzbrojenia dla armii (do 2015r. zamierzano przeznaczyć na ten cel aż 182 mld. dolarów). 2007r., przyniósł zawieszenie wykonywania przez Rosję "Traktatu o konwencjonalnych siłach w Europie", przeznaczający każdemu krajowi europejskiemu limity uzbrojenia. W tym roku też zaprzestano zapraszania przedstawicieli obcych armii na przeprowadzane przez Rosję ćwiczenia wojskowe.

Od razu tutaj należy zaznaczyć (gdyż w dużym stopniu wiąże się to z całością tego co opisuję), że w roku 2004., prezydent Putin ustanowił nowe rosyjskie święto państwowe 4 listopada (zamiast 7 listopada - święta wybuchu październikowej rewolucji komunistycznej). Święto zostało wprowadzone, by uczcić wypędzenie polskich wojsk z Kremla (zajętego dwa lata wcześniej 12 września 1610r., przez hetmana Stanisława Żółkiewskiego, po całkowitej klęsce rosyjskich wojsk w bitwie pod Kłuszynem z 4 lipca 1610r. Bitwa ta, w której armia Rzeczypospolitej rozbiła w pył prawie siedmiokrotnie liczniejszą połączoną armię rosyjsko-szwedzką (ok. 40 tys. żołnierzy), jest uważana za jedną z największych bitew nowożytności. Zresztą cóż się dziwić zwycięstwu - wówczas Rzeczpospolita dysponowała najpotężniejszą bronią pancerną jaką znał ówczesny świat - HUSARIĄ).

http://www.youtube.com/watch?v=WOimEYHA1jc

Pierwsze oficjalne obchody nowego rosyjskiego święta (Dnia Jedności Narodowej), miały miejsce 4 listopada 2005r. Tymczasem rosyjski historyk Lew Szylnik pisze iż wypędzenie Polaków z Kremla było wielkim błędem strony rosyjskiej, gdyż tym samym Rosja na wieki utraciła możliwość modernizacji i stworzenia prawdziwie europejskiego państwa, będącego jednocześnie potężnym mocarstwem. Pisze on iż: "Koronacja Władysława (chodzi o przyszłego króla Rzeczypospolitej Władysława IV, syna polskiego władcy Zygmunta III Wazy), na moskiewskiego cara rokowała dla Rusi wspaniałe perspektywy (...) A więc Władysław zostaje ruskim carem, a po jakimś czasie z prawa dziedziczenia ? także królem Rzeczypospolitej. Marzenia słowianofilów ziściłoby się jeszcze w XVII w. (...) Ogromne imperium, rozciągające się od Morza Czarnego do Bałtyku i od Karpat i Wisły po Daleki Wschód, istnieje nie na papierze geopolityków,  a w rzeczywistości, zmuszając do liczenia się z nim najsilniejsze monarchie Europy Zachodniej". Trzeba jednak powiedzieć, że jego głos jest jednym z nielicznych w putinowskiej Rosji.

Przełomem był jednak rok 2008, gdy Rosja dokonała zbrojnej napaści na Gruzję, UE zawiodła na całej linii. Prezydent Francji Nicolas Sarkozy, reprezentujący wówczas całą Wspólnotę Europejską, okazał się politykiem niekompetentnym i bardzo słabym, w porównaniu z Putinem. I wówczas zdarzyło się coś przez nikogo nieoczekiwanego - polski prezydent Lech Kaczyński, w ciągu kilku minut - zorganizował grupę wsparcia, dla napadniętego państwa, a w ciągu kilku godzin (12 sierpnia), był już wraz z przywódcami Litwy, Łotwy, Estonii, Ukrainy, to było niesamowite z dwóch względów. Po pierwsze błyskawiczna akcja Polski (niespotykana wcześniej, gdyż nawet działania prezydenta Kwaśniewskiego podczas konfliktu na Ukrainie w 2004r., nie były tak błyskawiczne i tak spektakularne). W ciągu kilku godzin Polska była w stanie "zebrać", prawie wszystkich (bez Łukaszenki), przywódców dawnego obszaru I Rzeczypospolitej i wystąpić jako zdecydowany lider całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Pokazywało to jaką pozycję w regionie miała wówczas Polska, to było szalenie niebezpieczne dla Rosji, Putin oniemiał, gdyż nie spodziewał się takiego scenariusza. Po drugie - gruzińska wyprawa przywódców Europy Środkowo-Wschodniej, zmusiła Rosję do zatrzymania swych wojsk i powstrzymania się od zajęcia Tbilisi, a co za tym idzie całej Gruzji (o decydującej roli polskiego prezydenta w tej sprawie, mówili także sami Amerykanie, w ujawnionych później przez WikiLeaks notatkach).

Pozwólcie że dokonam tutaj kolejnego porównania, z niesamowitą wręcz bitwą pod Samosierrą, która polskim szwoleżerom gwardii zajęła...8 minut, podczas gdy armia francuska zmarnowała pod, tą silnie obsadzoną przełęczą kilka dni, a gdy Napoleon przybył pod Samosierrę, marszałek Berthier i inni dowódcy francuscy, składali mu raporty, mówiąc iż...zdobycie Samosierry jest niemożliwe. Gdy polskim szwoleżerom zdobycie wąwozu, obsadzonego przez najlepsze hiszpańskie oddziały, nie zajęło nawet 10 minut, większość obecnych przy tym francuskich oficerów, zaczęła błagać Polaków: "Na litość boską, potwierdź że byłem z Wami". Sam Cesarz takimi słowy zwrócił się do Polaków nazajutrz po bitwie (1 grudnia 1808r.): "Honneur aux Braves des Braves!" (Cześć Najdzielniejszym z Dzielnych). Podobnie sytuacja miała się do wydarzeń gruzińskich, Francuzi uznali że to rozmowa w cztery oczy Sarkozy'ego z Putinem, zapobiegła dalszej rosyjskiej ofensywie i uratowała Gruzję.

http://www.youtube.com/watch?v=r6XlyZ5mw0A

Rok 2009, to powstanie nowej strategii bezpieczeństwa narodowego Rosji (maj), w której na pierwszym miejscu wśród zagrożeń dla Federacji Rosyjskiej, wymieniono Sojusz Północnoatlantycki (NATO). W lutym 2010r., opracowano nową, tajną doktrynę wojenną Rosji (zakłada się iż mówi ona o możliwości użycia broni atomowej, jako środka ułatwiającego przeprowadzenie działań wojennych). A we wrześniu 2012r. minister obrony Rosji, zapowiedział uruchomienie kolejnego programu zbrojeń. Na ten cel do roku 2020r. przeznaczono kwotę...710 mld. dolarów. Nie piszę już zresztą o odbywających się co dwa lata wielkich ćwiczeniach wojskowych Rosji i Białorusi, pod kryptonimem "Zapad", których celem zawsze jest przygotowywanie ataku na nasz kraj.

Rosja więc zbroi się na potęgę - zgodnie z zaleceniami prezydenta Putina, armia rosyjska w ciągu kilku najbliższych lat, ma otrzymać 400 rakiet międzykontynentalnych, 8 strategicznych okrętów podwodnych z rakietami dalekiego zasięgu, wojska lądowe mają zostać zasilone nowymi czołgami w liczbie 2300, oraz nowymi działami samobieżnymi w ilości oprawie 2000. Lotnictwo otrzyma 600 nowych samolotów i 1000 śmigłowców, a rosyjska flota wojenna 50 nowoczesnych okrętów uderzeniowych i 20 wielozadaniowych okrętów podwodnych. Ma zostać sformowane (plany te są właśnie na ukończeniu), 85 w pełni skompletowanych brygad, zdolnych do prowadzenia ofensywnych akcji bojowych, poza granicami Rosji. Rosja w 2009r., wydawała na wojsko 3,5 % PKB, obecnie są to już 4 % (dla porównania Polska wydaje na utrzymanie własnych sił zbrojnych niecałe 2 % PKB), i to pomimo kryzysu, który wszystkie państwa świata (na czele z USA), zmusił do redukcji wydatków na wojsko, w Rosji wydatki zwiększono - po co, w jakim celu?

Jest jeszcze druga strona tego medalu, to cyklicznie pojawiające się w polskich mediach "informacje", jakoby armia rosyjska była tak słaba, że w zasadzie nie dałaby rady nawet samej Polsce, a co dopiero zjednoczonym krajom NATO. W "Gazecie Wyborczej" (choć nie tylko), ukazują się artykuły, w których autorzy uspokajają: "Rosji nie stać na silną armię", albo "Rosyjska armia nie pokonałaby nawet Polski". Jakiś czas temu, w tygodniku "Do Rzeczy", ukazał się wywiad z byłym agentem GRU, który w 1978r., uciekł do Wlk. Brytanii - Wiktorem Suworowem, którego przesłanie: "W niedalekiej przyszłości Rosja się rozpadnie", na razie nie chcę wybiegać w przyszłość (choć podobną pracę, dotyczącą lat 2020-2050, przygotowałem kilka lat temu, na prośbę mojego przyjaciela z Uniwersytetu Londyńskiego), a odnieść się do słów Suworowa, który twierdzi że dzisiejsza armia rosyjska jest zbyt słaba, by nie tylko zaatakować, ale by nawet myśleć o ataku na jakiekolwiek państwo (choćby np. Litwę). Suworow twierdzi że, gdyby nawet doszło do takiego ataku, żołnierze po pierwszych rabunkach...rozeszliby się do domów, gdyż w armii rosyjskiej brakuje dyscypliny, a zresztą - kto by chciał umierać za Putina i jego reżim?

Tekst Suworowa pięknie wpisuje się w miłą dla polskiego ucha - bajeczkę o słabej Rosji, a ja się zapytuję po co w polskiej prasie ukazują się takie artykuły, gdy naocznie widać że jest odwrotnie, po co to się robi? Otóż z prostej przyczyny - słyszeliście może kiedyś o Sun Tzu, chińskim myślicielu z VI w. p.n.e.? On w swej "Sztuce wojny", opisał właśnie takie działania: "Sprawiam, że przeciwnik postrzega moją siłę jako słabość, a moją słabość traktuje jako potencjał mojej siły. Ja zaś powoduję, że jego siła przechodzi w słabość i oczekuję na odpowiedni moment do ataku". Proste prawda, a Rosjanie czynią tak konsekwentnie, usypiają Europejczyków, gadaniną o swojej militarnej słabości i bylejakości, by  znienacka uderzyć, gdy przeciwnik nie będzie się niczego spodziewał. Tym bardziej że plan obrony Polski w przypadku rosyjskiego zagrożenia militarnego, już jest nieaktualny w planach NATO. Dlaczego?

Pierwsze plany obronne Sojuszu Północnoatlantyckiego, powstały dopiero...po 2008 roku, to nie żart, tak było. Impulsem były właśnie wydarzenia w Gruzji, a przyznał to publicznie sam dowódca sił NATO w Europie gen. John Craddock, który mówił: "Przez lata zakładaliśmy, że żaden kraj - członek sojuszu czy Partnerstwa dla Pokoju, nie ma powodu do obaw o suwerenność własnego terytorium. Myślę, że w obliczu wydarzeń sierpniowych nastąpiła tu zmiana". Pierwsze plany zaczęto więc tworzyć w latach 2009-2010, a gdy w grudniu 2010r., WikiLeaks ujawnił szczegóły tych operacji - przedstawiciel Federacji Rosyjskiej w NATO Dymitrij Rogozin zażądał...anulowania już istniejących planów i zaprzestania tworzenia nowych w przyszłości. Dlaczego? Rogozin stwierdził że plany te są bezpośrednio wymierzone w jego kraj i z ironią w głosie zapytywał: "Przeciwko komu innemu taka obrona miałaby być wymierzona? Przeciwko Szwecji, Finlandii, Grenlandii, Islandii, przeciwko niedźwiedziom polarnym, czy przeciwko rosyjskiemu niedźwiedziowi?". Czyli Rosja domagała się by państwa bezpośrednio zagrożone jej polityką i ogromnymi zbrojeniami - czekały na atak jak przysłowiowe barany, przeznaczone na rzeź?

NATO-wski plan był gotowy w początku roku 2011 i zgodnie z jego założeniami, plan obrony Europy Środkowej, miało wykonać 9 dywizji (4 polskie, 2 niemieckie, 2 brytyjskie i 1 amerykańska), w porcie w Świnoujściu miały wylądować amerykańsko-brytyjskie oddziały desantowe. Żywot tego planu okazał się bardzo krótki i już bowiem w drugiej połowie tego samego (2011), roku okazał się nieaktualny. A to dlatego że po pierwsze Bundeswehra rozpoczęła zakrojone na dużą skalę redukcje sił zbrojnych, co oznacza że z przewidywanych dwóch dywizji, mających wspomóc Wojsko Polskie w ewentualnej wojnie ze "wschodnim niedźwiedziem", może nic nie wyjść, gdyż w obecnej chwili Niemcy mogą sformować...jedną niepełną dywizję bojową, która mogłaby być użyta w Polsce.  Pomoc ze strony Niemiec stoi więc pod dużym znakiem zapytania. Lepiej sytuacja wygląda z Wlk. Brytanią i USA, gdyż te państwa są w stanie wystawić i przysłać do Polski wymaganą ilość dywizji, problem jednak zaczyna się z możliwością podejścia do portu w Świnoujściu, gdyż (w dużej części dzięki "geniuszowi" naszego tweeterowego ministerka sprawek zagramanicznych Sikorskiego Radeczka, w przykrótkich spodeneczkach i premierusia od haratania w gałę), Rosjanie i Niemcy postawili nam tam...rurę. I można? Można, Putin doskonale ogrywa tych chłopców z boiska, tak że w końcu sami już nie będą wiedzieli czy nadal są "z pieskiem", czy już "bez pieska".

W tej sytuacji sami Amerykanie (głosem Georga Freedmana, amerykańskiego politologa, żydowskiego pochodzenia, wielkiego przyjaciela Polski), mówią iż...Polska sama będzie musiała przyjąć pierwsze rosyjskie uderzenie i...wytrwać co najmniej 3 miesiące. Należałoby zatem zapytać głosem Donaldinio: "Czegu un od nas chce? Przecież zlikwidowaliśmy armię - by żyło się lepiej". No właśnie, my sami - Wojsko Polskie nie jest już w stanie wystawić planowanych 4 dywizji, gdyż jedna już została rozformowana, a trzy pozostałe mocno uszczuplone. Dziś słyszymy że prezydent Bronisław Komorowski (notabene zajmujący się obronnością prawie we wszystkich rządach od 1989r.), mówi że należy wzmocnić Wojsko Polskie (i chwała mu za to), ale tym ludziom (politykom którzy uważają że znają się na armii), wydaje się że wystarczy kupić parę rakiet, z trzy armaty, dwa nowe okręty podwodne i już obronność się wzmocni - bzdura. Napoleon mawiał że najważniejsze w wojsku jest morale i to znacznie ważniejsze od uzbrojenia. W 1920r. nasze uzbrojenie pozostawiało wiele do życzenia, zresztą brakowało karabinów i amunicji, a mimo to zwyciężyliśmy bolszewików - dlaczego? Dlatego że Naród, a co za tym idzie Wojsko pragnęło zwyciężyć, chciało pokonać wroga, gdyż zwycięstwo zawsze najpierw rodzi się w głowie (przypomina mi się tutaj opowieść mojego ojca, który kiedyś mówił że znał pewnego boksera - nie pamiętam nazwiska - bardzo dobrego boksera, wygrywającego kolejne walki. Ale miał on jedną maleńką słabość, pomimo swojej siły fizycznej, był strasznie słaby psychicznie. Gdy tylko przed walką, ktoś, kto był z jego ekipy, powiedział mu takie słowa o jego przeciwniku: "Słuchaj, ja go widziałem, jest naprawdę dobry, czuję że nie masz z nim szans" - to był koniec przegrywał, gdyż wychodząc na arenę, nim jeszcze walka się rozpoczęła, on już przegrał, przegrał w swojej głowie). A jak dzisiaj wygląda morale polskiego wojska - szkoda gadać.

Powiem tylko tyle, że dziś bardzo brakuje ludzi takich jak LECH KACZYŃSKI - i mówię to jako osoba "nieubabrana" partyjnie (nie jestem zwolennikiem ani PiS-u, ani PO, ani żadnej innej polskiej,dziadowskiej partyjki politycznej), tylko jako człowiek głęboko zainteresowany naszą obronnością i najlepszym wg. mnie przesłaniem jakie kiedykolwiek stworzono w naszej części świata - piłsudczykowską ideą Międzymorza (Marszałek powtarzał: "Chcesz pokoju, trzymaj w kieszeni nabity rewolwer" - inaczej cię zjedzą) - dziś nie mamy już...rewolweru.

http://www.youtube.com/watch?v=Ypp-zDqzTNc

Ogólnie zgadzam się z tą wypowiedzią, tylko mam jedno ale...kwestia uczestnictwa Polski w "rozbiorze" Czechosłowacji. Nie jest prawdą iż Polska ręka w rękę szła z Hitlerem przeciw Czechom - udowodnię to w kolejnym poście.

8 Ostatnio edytowany przez Fahkir (2014-02-21 07:18:04)

Odp: I stała się Światłość!...

Mysle, ze jestes Ukraincem osiedlinym w Polsce, ktory probuje wybielic swoj zaklamany narod.
Faktem jest, ze Bandera na Ukrainie Zachodniej jest bohaterem, uznanym oficjalnie przez dekret Juszczenki. Faktem jest, ze obecnie Kijow, Lwow i caly Majdan, jest kolebka antypolskiej doktryny, wymieszanej z krwiozerczym ukrainskim nacjonalizmem.
Wyznawcy zbrodniarza spod czerwono czarnej szmaty na Majdanie, po trupach brna do obalenia legalnego rzadu i przejecia wladzy nad Ukraina.
Dlatego tym bardziej zastanawiajace jest skad tylu Polakow bije bravo dla rewolty na Majdanie, chyba z niewiedzy czym jest ukrainski skrajny nacjonalizm. Warto dodac, ze glownym motorem tego calego zalosnego protestu, jest nazistowska organizacja Swoboda, domagajaca sie oderwania od wschodniej czesci Podkarpacia 19 powiatow. Jest to bardzo niepokojace, tym bardziej ze Polska jest ich najblizszym sasiadem, w dodatku tak bardzo znienawidzonym.
Tym bardziej jest to niebezpieczne, ze popularyzacja antypolskich hasel  : "Slawa Ukrainie. herojem Slawa" (przypominam, ze to byly pozdrowienia banderowcow, w czasach kiedy szumowiny ukrainskie mordowaly w nieludzki sposob Polakow) przez Ukraincow ma miejsce tylko kilkanascie kilometrowr od Przemysla. Martwie sie o polska mniejszosc na Ukrainie. Bardzo. Modle sie o nich piec razy dziennie.
Dlatego tez zqnim bezkrytycznie poprzesz demonstrujacych na Majdanie pod czerwono-czarnymi szmatami UPA i Bandery, wspomnij o Kresowiakach - bezlitosnie mordowanych  i torturowanych za swa polskosc, ktorzy nie doczekali sie nalezytej opieki czy pomocy ze strony panstwa, zapomniano zarowno o nich jak i o ich meczenstwie.
Przypomne MIŁOŚĆ UKRAIŃSKICH NACJONALISTÓW DO POLAKÓW;
"01. Wbijanie dużego i grubego gwoździa do czaszki głowy. 002. Zdzieranie z głowy włosów ze skórą (skalpowanie). 003. Zadawanie ciosu obuchem siekiery w czaszkę głowy. 004. Zadawanie ciosu obuchem siekiery w czoło. 005. Wyrzynanie na czole "orła". 006. Wbijanie bagnetu w skroń głowy. 007. Wyłupywanie jednego oka. 008. Wybieranie dwoje oczu. 009. Obcinanie nosa. 010. Obcinanie jednego ucha. 011. Obrzynanie obydwu uszu. 012. Przebijanie kołami dzieci na wylot. 013. Przebijanie zaostrzonym grubym drutem ucha na wylot drugiego ucha. 014. Obrzynanie warg. 015. Obcinanie języka. 016. Podrzynanie gardła. 017. Podrzynanie gardła i wyciąganie przez otwór języka na zewnątrz. 018. Podrzynanie gardła i wkładanie do otworu szmaty. 019. Wybijanie zębów. 020. Łamanie szczęki. 021. Rozrywanie ust od ucha do ucha. 022. Kneblowanie ust pakułami przy transporcie jeszcze żywych ofiar. 023. Podcinanie szyi nożem lub sierpem. 024. Zadawanie ciosu siekierą w szyję. 025. Pionowe rozrąbywanie siekierą głowy. 026. Skręcanie głowy do tyłu. 027. Robienie miazgi z głowy przez wkładanie głowy w ściski zaciskane śrubą. 028. Obcinanie głowy sierpem. 029. Obcinanie głowy kosą. 030. Odrąbywanie głowy siekierą. 031. Zadawanie ciosu siekierą w szyję. 032. Zadawanie ran kłutych w głowie. 033. Cięcie i ściąganie wąskich pasów skóry z pleców. 034. Zadawanie innych ran ciętych na plecach. 035. Zadawanie ciosów bagnetem w plecy. 036. Łamanie kości żeber klatki piersiowej. 037. Zadawanie ciosu nożem lub bagnetem w serce lub okolice serca. 038. Zadawanie ran kłutych nożem lub bagnetem w pierś. 039. Obcinanie kobietom piersi sierpem. 040. Obcinanie kobietom piersi i posypywanie ran solą. 041. Obrzynanie sierpem genitalii ofiarom płci męskiej. 042. Przecinanie tułowia na wpół piłą ciesielską. 043. Zadawanie ran kłutych brzucha nożem lub bagnetem. 044. Przebijanie brzucha ciężarnej kobiecie bagnetem. 045. Rozcinanie brzucha i wyciąganie jelit na zewnątrz u dorosłych. 046. Rozcinanie brzucha kobiecie w zaawansowanej ciąży i w miejsce wyjętego płodu, wkładanie np. żywego kota i zaszywanie brzucha. 047. Rozcinanie brzucha i wlewanie do wnętrza wrzątku - kipiącej wody. 048. Rozcinanie brzucha i wkładanie do jego wnętrza kamieni oraz wrzucanie do rzeki. 049. Rozcinanie kobietom ciężarnym brzucha i wrzucanie do wnętrza potłuczonego szkła. 050. Wyrywanie żył od pachwiny, aż do stóp. 051. Wkładanie do pochwy - wagina rozżarzonego żelaza. 052. Wkładanie do waginy szyszek sosny od strony wierzchołka. 053. Wkładanie do waginy zaostrzonego kołka i przepychanie aż do gardła, na wylot. 054. Rozcinanie kobietom przodu tułowia ogrodniczym scyzorykiem, od waginy, aż po szyję i pozostawienie wnętrzności na zewnątrz. 055. Wieszanie ofiar za wnętrzności. 056. Wkładanie do waginy szklanej butelki i jej rozbicie. 057. Wkładanie do otworu analnego szklanej butelki i jej stłuczenie. 058. Rozcinanie brzucha i wsypywanie do wnętrza karmy dla zgłodniałych świń tzw. osypki, który to pokarm wyrywały razem z jelitami i innymi wnętrznościami. 059. Odrąbywanie siekierą jednej ręki. 060. Odrąbywanie siekierą obydwóch rąk. 061. Przebijanie dłoni nożem. 062. Obcinanie palców u ręki nożem. 063. Obcinanie dłoni. 069. Przecinanie tułowia na wpół piłą ciesielską, obłożonego z dwóch stron deskami. 077. Rąbanie siekierą całego tułowia na części. 078. Łamanie na żywo kości nóg i rąk w tzw. kieracie. 079. Przybijanie nożem do stołu języczka małego dziecka, które później wisiało na nim. 080. Krajanie dziecka nożem na kawałki i rozrzucanie ich wokół. 081. Rozpruwanie brzuszka dzieciom. 082. Przybijanie bagnetem małego dziecka do stołu. 125. Wbijanie niemowlęcia na widły i wrzucanie go w płomienie ognia. 126. Wyrzynanie żyletkami skóry z twarzy. 127. Wbijanie dębowych kołków pomiędzy żebra. 128. Wieszanie na kolczastym drucie. 129. Zdzieranie z ciała skóry i zalewanie rany atramentem oraz oblewanie jej wrzącą wodą. 130. Przymocowanie tułowia do oparcia i rzucanie w nie nożami. 131. Wiązanie - skuwanie rąk drutem kolczastym. 132. Zadawanie śmiertelnych uderzeń łopatą. 133. Przybijanie rąk do progu mieszkania. 134. Wleczenie ciała po ziemi, za nogi związane sznurem. 135. Przybijanie małych dzieci dookoła grubego rosnącego drzewa przydrożnego, tworząc w ten sposób tzw. "wianuszki".  Źródło: A.Korman - Ukraińska Powstańcza Armia na terenach II Rzeczypospolitej Polskiej i jej stosunek do ludności polskiej - NA RUBIEŻY Nr 35/1999 " O jakim pojednaniu mowisz Primus z tymi dzikusami?

Dzis na Ukrainie zbieraja sie ci, ktorzy dawniej szli do swoich sasiadow - Polakow, z okrzykami na ustach "smert lachom". Te zamieszki sa poklosiem dawnych czasowi i popieranie calej tej choloty na Majdanie jest hanba i upokorzeniem dla narodu polskiego. Lepiej zeby slaba Polska trzymala sie jak najdalej od ukrainskiej wojny domowej, bo moze sie to skonczyc tym co mialo miejsce w Jugoslawii.

Jako ze polowa mojej Rodziny to Polacy - oczekuje jedynie stosownych standardow wobec polonii i polskiego dziedzictwa. Proste- niech zrobia krok do przodu. Polacy juz ich poparli podczas zrzucania jarzma ZSRR i pomaranczowej rewolucji. Jak sie odwdzieczyli Ukraincy? Stawiajac pomnik ludobojcy. Moze juz dosyc walki za "wasza wolnosc i nasza"i czas zajac sie swoimi interesami, a nie ciagle nadstawiac dupy.
Widzisz roznica miedzy Niemcami i Ukraincami jest taka, ze Niemcy przyznaja sie do swoich zbrodni i publicznie za nie przeprosili. Adolf Hitler jest symbolem zla w Niemczech, a dla Ukraincow - Bandera, Upowcy i Bulbowcy sa bohaterami, dla ktorych stawia sie pomniki i to jest roznica na poziomie k...a cywilizacyjnym. Bez prawdy nie ma pojednania.

9

Odp: I stała się Światłość!...
Primus napisał/a:

Rosja więc zbroi się na potęgę - zgodnie z zaleceniami prezydenta Putina, armia rosyjska w ciągu kilku najbliższych lat, ma otrzymać 400 rakiet międzykontynentalnych, 8 strategicznych okrętów podwodnych z rakietami dalekiego zasięgu, wojska lądowe mają zostać zasilone nowymi czołgami w liczbie 2300, oraz nowymi działami samobieżnymi w ilości oprawie 2000. Lotnictwo otrzyma 600 nowych samolotów i 1000 śmigłowców, a rosyjska flota wojenna 50 nowoczesnych okrętów uderzeniowych i 20 wielozadaniowych okrętów podwodnych. Ma zostać sformowane (plany te są właśnie na ukończeniu), 85 w pełni skompletowanych brygad, zdolnych do prowadzenia ofensywnych akcji bojowych, poza granicami Rosji. Rosja w 2009r., wydawała na wojsko 3,5 % PKB, obecnie są to już 4 % (dla porównania Polska wydaje na utrzymanie własnych sił zbrojnych niecałe 2 % PKB), i to pomimo kryzysu, który wszystkie państwa świata (na czele z USA), zmusił do redukcji wydatków na wojsko, w Rosji wydatki zwiększono - po co, w jakim celu?

A no właśnie dlatego, że wbrew temu co pisałeś wojsko im się już od dawna sypie. To bardzo duży i rozległy kraj z armią wciąż o modelu sowieckim. Większość uzbrojenia pamięta czasy sowieckiej chwały. Choćby te czołgi. Rosja posiada gdzieś ze 20000 czołgów, z czego większość, to już po prostu złom. Przede wszystkim większość od wielu lat stoi nieużywana pod chmurką, a więc w zasadzie nie nadaje się do użycia bez kapitalnego remontu. Plan zbudowania tych ponad 2000 czołgów jest czysto racjonalnym planem usankcjonowania rzeczywistości, czyli skreślenia tych 20000 złomów. Jakby na to nie patrzeć będzie to redukcja smile Zresztą o jakich nowych czołgach mowa? Rosja nie była w stanie kontynuować rozwijania najbardziej nowoczesnej konstrukcji sowieckiej czyli czołgów z rodziny T-80, bo zgodnie z sowieckim planowaniem, biura projektowe i zakłady rozdzielono między Rosję i Ukrainę. No i się okazało, że większość związana z T-80 została na Ukrainie, która się odłączyła. Stąd żałosne rosyjskie próby reanimacji trupa w postaci budowy nowego czołgu T-90 na bazie kompletnie już przestarzałego T-72. Sprawdź sobie ile Rosja zakupiła tych "nowych" czołgów na bazie trupa T-72, choćby w porównaniu do tego ile w tym czasie zakupili Polacy swojej modyfikacji T-72 czyli PT-91 Twardy. Przy czym ja oczywiście nie porównuje wartości tych modyfikacji, bo Rosjanie mogli wykorzystać lepszą wersję T-72. Jednakże doszli już do ściany, bo nawet na szczytach władzy zdają już sobie sprawę, że T-90 to nieperspektywiczny złom, na dodatek w żałosnej jakości oferowanej przez rosyjski przemysł. Owszem pracują na nowymi konstrukcjami, mają nawet śliczne rysunki i makiety. Lotnictwo? No to zobacz jak realizują odgórne plany modernizacji. Nie wyrabiają kompletnie i żeby choć zachować pozory do jednostek jako pełnosprawne samoloty trafiają kolejne prototypy. Każdy inny, a często nawet niekompletne. Ale na papierze się zgadza. Dopiero za Putina poszły pieniądze na paliwo dla lotników, bo wcześniej mieli tak tragiczne naloty, że mogli wręcz utracić swoje umiejętności.
Gdzie nie spojrzeć, to Rosja ma koszmarne zaległości sprzętowe i żeby prowadzić normalny proces modernizacji i wymiany na nowe generacje musi wydawać bardzo, bardzo dużo. To jest generalny spadek po armiach typu sowieckiego. My mamy to samo tylko oczywiście na dużo mniejszą skalę. Czemu jednak Rosja miałaby się wpasować w dziecinną wiarę wielu zachodnich polityków, że wojny się skończyły więc po co armie? Dzieci niech zostaną dziećmi, a dorośli robią swoje. No niestety tak się złożyło, że my wstąpiliśmy do organizacji, w których od jakiegoś czasu prym wiodą wyrośnięte dzieci więc przynajmniej abyśmy my nie zdziecinnieli...

10

Odp: I stała się Światłość!...
Fahkir napisał/a:

Mysle, ze jestes Ukraincem osiedlinym w Polsce, ktory probuje wybielic swoj zaklamany narod.
Faktem jest, ze Bandera na Ukrainie Zachodniej jest bohaterem, uznanym oficjalnie przez dekret Juszczenki. Faktem jest, ze obecnie Kijow, Lwow i caly Majdan, jest kolebka antypolskiej doktryny, wymieszanej z krwiozerczym ukrainskim nacjonalizmem.

Wybacz Fakhirze, ale niewiele zrozumiałeś z tego co napisałem! Cały czas powtarzasz swoje, choć ja już wcześniej to potwierdziłem i opisałem jak wygląda. O zbrodniach UPO-wców, pisałem dość dużo i znam je (praktycznie na pamięć), więc Twoja "wyliczanka" nie jest tu do niczego potrzebna, gdyż sam mógłbym sporządzić podobną.

Chciałbym tylko abyś zrozumiał, że kierowanie się nacjonalistycznymi pobudkami (spod znaku Ruchu Narodowego lub innych narodowo-polskich organizacji), nie prowadzi do niczego dobrego. Narodowcy już rządzili - a ich efekty były widoczne dość dobrze, szczególnie w 1939r. To co zrobiono w Rydze, negocjując pokój z Sowietami, gdzie polska delegacja rządowa (złożona głównie z posłów "narodowych" i "ludowych"), oddała Sowietom znaczne połacie ziemi, wyzwolone przez Wojsko Polskie, zakrawało na hańbę. Jeszcze większą hańbą, było oddanie Rosji Sowieckiej znacznych terenów na Białorusi i Ukrainie, choć sami Sowieci oddawali nam ziemie aż do...bramy smoleńskiej. Panowie posłowie jednak, zaślepieni swoim nacjonalistycznym rozumowaniem, odrzucili tę ofertę, gdyż...tak wielkie tereny, zasiedlone przez ludność w większości nie-polską, nie mieściły się w ich planach "spolonizowania" tych terenów. Po prostu nie wierzyli że uda się tę wielką liczbę Białorusinów, Ukraińców i Rosjan spolonizować. A polonizować chcieli - na siłę, niczym zaborcy wcześniej rusyfikowali i germanizowali Polaków, tak teraz "oni" - panowie Polacy, chcieli sobie podporządkować narody, którymi gardzili.

Głupcy, nie wiedzieli że kultura polska jest wystarczająco silna, oraz i tak przyciągnie ludzi z tamtych terenów, gdyż jest to cywilizacja wolności. Zauważ że I Rzeczpospolita nie polonizowała" na siłę ani Rusinów, ani Niemców, ani Ormian, ani Holendrów, ani Francuzów, ani Anglików, ani Żydów ani tez i innych narodowości zamieszkujących jej tereny. Była tak silna, że owe nacje same ku niej garnęli i tak samo było by w XX wieku. Ale przecież po co, lepiej oddać te ziemie Bolszewii, a potem czekać aż nam założą stryczek na szyję.

Józef Piłsudski, gdy tylko usłyszał na jakich warunkach podpisano pokój ryski w 1921r., powiedział otwarcie: "Za ten traktat komuś w Polsce należałoby rozbić głupi łeb", a potem dodał: "W tych granicach Polska nie przetrwa nawet jednego pokolenia". Czy miał rację?

Głupota pozostaje głupotą, nawet jeśli my nazwiemy ją inaczej - a taką głupotą dzisiaj jest doszukiwanie się upowców wśród Ukraińców (co znów nie znaczy że ich tam nie ma, ja po prostu staram się pokazać, że Ukraina dzisiaj już się nie liczy, nie stanowi żadnego zagrożenia dla Polski i prawdopodobnie się rozpadnie - dlatego też Polska i Polacy powinni im udzielić swej pomocy, by zrozumieli że, jak pisał Taras Szewczenko, największy bodajże poeta ukraiński: "Kiedyśmy byli Kozakami, zanim nasz cichy, zgodny świat wzburzyła unja, każdy rad bratersko jednał się z Lachami, wolnymi pyszniąc się stepami; w kwitnących sadach całe dni wesołych dziewcząt rój ochoczy, matki pieściły swoje oczy wolnością synów... Lata szły, rośli synowie, weselili
żałosną starość ich i zgon (...) O takto, Lachu, druhu-bracie, więc podaj rękę kozakowi i czyste serce swoje daj! A wspólnie w imię Chrystusowe wskrzesimy znowu cichy raj". I ja się pod tymi słowami podpisuję obiema rękami wink.

Nie zarzucaj mi również Fakhirze, że ja nie pamiętam, bądź jestem nieczuły na zbrodnie, jakich doświadczyli Polacy na Wołyniu i Kresach Wschodnich Rzeczypospolitej z rąk banderowców. Ja o tych ludziach myślałem, spotykałem się z niektórymi z nich, nawet (kiedyś próbowałem), komponować piosenki opisujące te zbrodnie - więc proszę byś nie wytykał mi że jestem "Ukraińcem", albo zwolennikiem banderowców, a w ogóle to zapewne "nieczułym sukinsynem", który ma gdzieś cierpienia Tych Ludzi. Nie mam ich gdzieś, ale patrzę na dzisiejszą mapę i widzę tylko jedno zagrożenie. Tym zagrożeniem jest wciąż wzrastający w siłę "MORDOR", który pragnie zniszczyć i zająć wszystko co z nim graniczy i co go otacza. Już car Aleksander I wypowiedział w 1815r., dość dobitne słowa, które były kwintesencją polityki "tych Mongołów"  (jak określił ich gen. Patton)tak już od XIV wieku. Car powiedział tak: "Co nasze to nasze, a...o waszym możemy dyskutować".

Czy polska kawaleria ROHANU, kolejny raz jak przed wiekami (1610-1683-1920-1944), zdoła odeprzeć najazd "mroku", i kolejny raz dopomóc zblazowanemu i parszywemu Zachodowi?

http://www.youtube.com/watch?v=TgQ7p5mJvKY


"Daj mi trochę czasu i kilka dywizji a odepchnę tych Mongołów z powrotem pod Moskwę, gdzie ich miejsce - daję ci na to moje słowo"

Gen. Patton do swego przyjaciela gen. Omara Bradley'a


Odpowiedź Bradleya brzmiała:

"George, ty...chyba oszalałeś?"


Sojusz Dwóch Wielkich Narodów Polskiego i Ukraińskiego, powinien ponownie "rozbłysnąć" w Europie, tak jak to było przed wiekami, gdy "Potęgą Byliśmy":

http://www.youtube.com/watch?v=qiNQPb_rT8Q

http://www.youtube.com/watch?v=qS_xp6j7BeA

http://www.youtube.com/watch?v=Dh5uLx0lhms

Józef Piłsudski jako jedyny bodajże przywódca Polski, wiedział, że jeśli odpuścimy Ukrainie i pozwolimy by została "wchłonięta" przez Rosję - "Nie przetrwamy nawet jednego pokolenia". Zresztą to co "panowie Polacy" - jak ich pogardliwie nazywał MARSZAŁEK, uczynili walczącym po polskiej stronie o wspólną wolność naszych Narodów, żołnierzom atamana Petlury - było zwyczajnym skurw...em!

http://www.youtube.com/watch?v=VRB0GK_F1gc


Co się zaś tyczy mojej skromnej osoby, to nie jestem Ukraińcem i nie mam z Nimi nic wspólnego. "Częściowo" jestem Niemcem (ojciec mojego pradziada, był pruskim oficerem wywodzącym się z terenów księstwa Hanoweru). Mimo to, mój pradziad jeszcze w czasie zaborów, przyjechał do Polski, tu się osiedlił i ożenił z Polką (moją prababcią). Potem w czasie I Wojny Światowej, uciekł do Francji, gdzie wstąpił do Armii Hallera, z którą przybył do Polski. Brał udział w wojnie z bolszewikami w latach 1919-1920, a potem zajął się rozwijaniem własnego "biznesu". Otworzył firmę transportowo-przewozową (początkowo tylko przewozową). Potem w końcu lat 30-tych wrócił do wojska. Brał udział w Wojnie Obronnej 1939r., a po klęsce wrócił do domu. W 1940r. Niemcy sobie o nim przypomnieli i dali mu propozycję "nie do odrzucenia" - albo podpisze volkslistę i stanie się Niemcem (oraz wstąpi do Wehrmachtu), albo trafi do obozu. Pomimo nalegań babci, wybrał tą "drugą opcję". Mówił "Jeśli to zrobię, kim będę, gdy znów będzie Polska". Trafił wraz z moim 15-letnim wówczas dziadkiem do obozu pracy pod Poznaniem. A potem zachorował w obozie na tyfus.

I jeszcze się zapytam - mojego pradziada nikt nie polonizował na siłę, nikt nie zmuszał go do nauki języka polskiego - On sam, z własnej woli postanowił zostać Polakiem. Świadczy to dobitnie o tym, iż kultura polska była (i zapewne jest do dzisiaj), bardzo silna i potrafi przyciągać ludzi reprezentujących narody (o wydawałoby się), większej kulturze niż polska. Takich przypadków "konwersji" Niemców na Polaków było w historii dość sporo, przykładem chociażby rodzina gen. Józefa Hallera, wywodząca się z niemieckich von Hallenburgów.

POZDRAWIAM!

11

Odp: I stała się Światłość!...

"Jeśli Polska zostanie zniszczona - wkrótce potem sowieckie czołgi wjadą do Berlina"

Józef Beck (minister spraw zagranicznych RP), w rozmowie z Adolfem Hitlerem i Joachimem von Ribbentropem - Berchtesgaden 5 stycznia 1939r.


Jaka była przedwojenna polska armia? Odpowiadając na to pytanie, chciałbym zwrócić uwagę na jeden istotny szczegół. Chodzi mianowicie o sposób w jaki żołnierz polski był szkolony. A konkretnie o formę walki. Wojsko Polskie - największa i najsilniejsza siła zbrojna począwszy od Skandynawii, poprzez rejon państw bałtyckich, Europę Środkową, Bałkany, aż po Grecję i Morze Egejskie - jako jedyne ze wszystkich państw, leżących na owym "Pasie Międzymorza" - operowało taktyką ofensywną. Począwszy od wojny w obronie Lwowa w listopadzie 1918r., wojny w Galicji Wschodniej, poprzez wojnę z bolszewikami, Armia Polska zawsze szkoliła się w taktyce ofensywnej. Przez cały okres dwudziestolecia, jedyną taktyką Wojska Polskiego był atak, ofensywa - nigdy obrona. Tak więc (paradoksalnie), "Wojna Obronna" 1939r. także miała być wojną ofensywną. Dziś niewielu o tym wspomina, chociażby dlatego, by nie podniosły się głosy (także w Niemczech), iż to Polska pierwsza chciała napaść na Hitlera.

Dowodem na to, iż wojna 1939r. miała być wojną szybką, manewrową - świadczą plany rozesłane ze sztabu Naczelnego Wodza do dowództw poszczególnych armii i dywizji. Pięknie to opisał podpity oficer jednej z dywizji Armii Łódź, który na kilka dni przed 1 września, stwierdził do swego kompana od kieliszka, iż przyszły nowe plany wojenne, za kilka dni ruszamy na Wrocław, a potem prosto na Berlin. Dziś te słowa mogą śmieszyć, ale wówczas brane były całkiem serio i nie dlatego że ówczesne kierownictwo buńczucznie "wymachiwało szabelką", tylko dlatego że po prostu żołnierz polski w całym okresie dwudziestolecia międzywojennego nigdy nie był przygotowywany do działań obronnych. Jedyną ewentualnością, zbliżoną do zadań defensywnych, było szybkie powstrzymanie, pierwszego uderzenia wroga, a następnie błyskawiczny kontratak i marsz wgłąb jego terytorium. Cóż ponoć najlepszą obroną jest atak. Dlaczego więc we wrześniu 1939r. wyszło tak "do dupy"? Powodów było kilka, przede wszystkim liczebna dysproporcja sprzętowa, głównie czołgów i broni pancernej po stronie niemieckiej ("dysproporcja sprzętowa" - nie oznacza wcale dysproporcji jakościowej tylko ilościową, gdyż co by tu nie mówić, polskie czołgi 7 TP, były we Wrześniu 1939r. o wiele skuteczniejsze od najlepszych niemieckich PzKpfw'ów III, które były niezwykle awaryjne, słabiej uzbrojone i opancerzone, ale za to szybsze od polskich "siódemek").

Innym powodem była zdradliwa polityka aliantów (Francji i Anglii), którzy wymusili na Polsce odwołanie przygotowanej już mobilizacji powszechnej 24 sierpnia, by "Nie drażnić Hitlera". Kolejną ogłoszono więc dopiero 30 sierpnia, prawie tydzień później, co skutkowało faktem, iż 1 września część oddziałów nadal była w drodze na swoje pozycje mobilizacyjne. Kolejny powód to właśnie zastosowanie przez Niemcy taktyki blitzkriegu, który...także zamierzało wykonać Wojsko Polskie, ale ponieważ składy poszczególnych armii były jeszcze niepełne, jak również słabsza ilościowo broń pancerna, która została sformowana w sposób wręcz fatalny, co wpłynęło na pozbawienie ją możliwości odegrania jakiejkolwiek większej roli na wybranych odcinkach działań zbrojnych. Błedem było także nie zbombardowanie w pierwszych godzinach wojny największych wschodnio-niemieckich miast z Berlinem na czele, oraz fakt iż wykonanie jakiegokolwiek manewru ofensywnego, było niemożliwe, ze względu na szybkie okrążanie i wychodzenie na tyły oddziałów polskich - wojsk niemieckich. to wszystko powodowało, że Wojsko Polskie...miotało się w nieudolnej obronie, do której to nie było przygotowywane. Do tego dochodziło nieumiejętne wsparcie lotnicze. W czasach PRL-u wielu historyków i dziennikarzy rzucało gromy na przedwojenne władze, za niepotrzebne wg. nich zakupy wielkich okrętów wojennych, które Polsce nie były potrzebne w konflikcie z Niemcami. Oczywiście, w konflikcie z III Rzeszą te wielkie, choć nieliczne okręty które posiadaliśmy, skazane byłyby na powolną zagładę, ale...kto powiedział że te okręty miały być przeznaczone do wojny z Niemcami?

Polska Marynarka Wojenna, tak jak i całe Wojsko Polskie z jego taktyką ofensywną, od samego początku istnienia II Rzeczypospolitej - szkolone było na przyszłą, choć nieuniknioną wojnę z Sowietami, z ZSRR. Tam w rejonie Kronsztadu i Leningradu, nasza Flota Wojenna siałaby postrach i zniszczenie nad sowiecką Flotą Bałtycką (gdyż właśnie do tego była przygotowywana), a wsparta okrętami Kriegsmarine, doprowadziłaby do całkowitej likwidacji tej floty. Tam też, na ogromnych przestrzeniach Wschodu, nasza mobilna kawaleria byłaby niezastąpiona (Niemcy też zdali sobie z tego sprawę atakując w 1941r. ZSRS. Dysponowali bowiem wówczas jedynie 1 brygadą kawalerii, to było stosunkowo za mało na ogromne przestrzenie Wschodu, gdzie nie zawsze i nie o każdej porze roku można było dojechać czołgami. Dlatego pośpiesznie zaczęto formować kawaleryjskie formacje Kozackie). Tam ofensywny plan Wojska Polskiego wypadłby znakomicie. A gdyby do wojny z ZSRS weszła jeszcze Japonia? Zresztą nasze kontakty wywiadowcze i wojskowe z Krajem Kwitnącej Wiśni, były w całym dwudziestoleciu wyśmienite, a japońscy kryptolodzy, przyjeżdżali na szkolenie do Warszawy, najlepszego według nich ośrodka wywiadowczego w całej Europie. Kontakty te nie ustały nawet po rozpoczęciu wojny. Polska była bodajże jedynym aliantem, który utrzymywał w czasie II wojny św. kontakty wywiadowcze (i bardzo długo dyplomatyczne), z Tokio.

Wywiad Armii Krajowej i Kempetai, współpracowały ze sobą na wielu płaszczyznach, wymieniając się informacjami. My przekazywaliśmy im wiadomości na temat Sowietów, oni nam na temat ich ówczesnych sojuszników - hitlerowskich Niemiec. A zaczęło się to jeszcze od pamiętnej wyprawy Józefa Piłsudskiego i Romana Dmowskiego do Tokio w lipcu 1904r. Najpierw Józef Piłsudski z towarzyszącym mu Tytusem Filipowiczem odpłynęli na statku "Campania" z Liverpoolu do Nowego Jorku. Z Nowego Jorku rozpoczęli swą podróż przez Stany Zjednoczone, aż dotarli do San Francisco na Zachodnim Wybrzeżu. Stamtąd 22 czerwca wypłynęli do Jokohamy. To właśnie na tym statku, Józef Piłsudski opracował swój memoriał w sprawie polskiej do rządu Jego Cesarskiej Mości, w którym stwierdzał że "Rosja jest więzieniem dla wielu narodów" i wówczas to opracował swój plan przyszłych działań politycznych, który przejdzie do historii pod nazwą koncepcji "Międzymorza", a brzmiał on tak:

"Rosję należy rwać po szwach narodowych"

I jest to porada aktualna po dziś dzień.

Gdy w początkach lipca, Piłsudski i Filipowicz dotarli do Tokio, dowiedzieli się wówczas o obecności w Japonii Romana Dmowskiego, który przyjechał tutaj...dezawuować plany Piłsudskiego i przekonywać Japończyków o nieudzielaniu pomocy Polakom w walce z Rosją. Obaj panowie spotkawszy się, zaczęli wymieniać poglądy i przekonywać się do swoich racji. Piłsudski krzyknął w stronę Dmowskiego: "Toż to skrajne skurwysyństwo! Chcecie wiecznie siedzieć w wychodku, byle tylko na ścianie sracza car zawiesił wam konfederatkę i ryngraf!", Dmowski odpowiadał: "A wy co, chcecie kolejnej rzezi jak w 1863r.? Chcecie wysłać polski lud na rosyjskie armaty! Co niby tym osiągniecie? Będziemy narodem bez elit, będą nami rządzili Szwaby i żydowscy fabrykanci. To wasze powstanie to jakaś popieprzona fantasmagoria", na to Piłsudski: "Tak, zawsze tylko naaaród na waszych ustach, naród to, naród tamto, a tak naprawdę to jesteście grupą zafajdanych adwokatów, sklepikarzy i pieprzonych tchórzy - wszystko byle tylko nie działać, boicie się działania. Wiem jak sobie pogrywacie z Michalskim i ze Skarbem Narodowym w Szwajcarii. Łżesz mu jak bura suka, że rewolucję robi 100 Żydów, więźniów kryminalnych i wariatów wypuszczonych celowo przez carat z więzień".

Tej całej nerwowej rozmowie i gestykulacji przyglądali się z pewnego oddalenia dwaj japońscy oficerowie - gen. Murata Tsunewoshi i gen. Akashi Motojiro. Musieli mieć niezły ubaw, przyglądając się wyczynom dwóch dziwnych jegomościów z odległego, nieznanego kraju, którzy posługiwali się dziwnym, świszczącym językiem. Wreszcie jeden z nich, podszedł do owych spierających się mężczyzn i zaproponował rozrywkę. Tajemnicą poliszynela, jest fakt, iż Piłsudski i Dmowski zostali przez owych dwóch japońskich oficerów (nadzorowanych przez Koki Hirotę - urzędnika japońskiego MSZ), zaproszeni na sake do ekskluzywnego klubu, w którym piękne japońskie masażystki, wykonały im masaż pleców. W każdym razie obaj panowie już więcej nie wchodzili sobie w drogę podczas tej całej "japońskiej podróży".


Cóż "kultura" łagodzi obyczaje

http://grafik.rp.pl/g4a/853642,435673,9.jpg


PS:Japonia była jedynym państwem, któremu Polska wypowiedziała wojnę w 1941r. JEDYNYM (wojnę wypowiedzieliśmy, aby "zrobić dobrze" naszym anglo-amerykańskim sojusznikom). A mimo to, noty wypowiedzenia wojny "Cesarstwu Wielkiej Japonii" (jak oficjalnie brzmiała wówczas nazwa tego kraju), przez "Najjaśniejszą Rzeczpospolitą Polskę" (jak nadal brzmi oficjalna nazwa naszego kraju) - rzad Japonii...nie przyjął, nie chciał nawet o tym słyszeć i przez cały okres II wojny światowej kontakty polsko-japońskie odbywały się bez przeszkód, tak jakby pomiędzy naszymi krajami panował nieustanny pokój.

Wielkie podziękowania i dozgonna wdzięczność należą się lekarzom, a szczególnie pielęgniarkom japońskim, które ratowały od śmierci wygłodzone i przemarznięte polskie dzieci, które przeszły przez piekło sowieckich domów dziecka i łagrów. Gdyby nie ich opieka i poświęcenie, dzieci te nie przeżyłyby powrotu do swych rodzin. Są i inne przykłady wzajemnej pomocy Samurajów - Husarzom znad Wisły, pomimo faktu iż między naszymi krajami - oficjalnie - panował stan wojny.

http://www.youtube.com/watch?v=ptZ1wo3JsPc

12 Ostatnio edytowany przez Primus (2014-02-22 15:56:35)

Odp: I stała się Światłość!...

ALEKSANDR DUGIN - krótka (moja) prezentacja tego człowieka i jego poglądów!

http://www.owp.nazwa.pl/owp/images/stories/desta%202.jpg

Zdjęcie to zamieszczone zostało na stronie Obozu Wielkiej Polski. Ja już od dłuższego czasu widzę niebezpieczeństwo, jakim byłoby dostanie się do władzy narodowców. Ale nie takie, jakim straszą nasze media, typu "faszyzm", "nietolerancja", "antysemityzm" (to może tez, ale już w szczątkowej formie). To co naprawdę mnie przeraża w Ruchu Narodowym i we wszelkich organizacjach skrajnie-nacjonalistycznych, to wprost niewyobrażalny RUSOFILIZM. Ci ludzie, którzy plotą brednie typu: "Jestem Polakiem, wiec mam obowiązki Polskie", sami, z chęcią oddaliby się pod protekcję Matuszki Rassij, byle tylko pozwolono im na wprowadzenie w Polsce swych narodowych eksperymentów. Świadczy o tym sam artykuł na stronie OWP - wybitnie rusofilski, a nawet powiedziałbym więcej - wybitnie produginowski.

Zresztą od dawna twierdzę, że polska skrajna prawica i polska skrajna lewica to dwie "siostry", podobnie jak nazizm i komunizm to "dwie strony tej samej monety" (nazizm jest bękartem komunizmu, z niego się wywodzi, czego dowodem chociażby wybitnie prokomunistyczne zamiłowania nazistowskich dygnitarzy z samym Adolfem Hitlerem na czele, który oficjalnie twierdził iż przeczytał od deski do deski "Kapitał" Marksa i zrobił on na nim ogromne, pozytywne wrażenie. Zresztą nie tylko to, zachowały się zdjęcia, jak Hitler w 1919r., biega po ulicach Monachium w mundurze bojówki Bawarskiej Republiki Rad - która istniała zaledwie miesiąc kwiecień-maj 1919r. A na paskach członków partii nazistowskiej do końca lat 20-tych, widniały obok siebie swastyka i sierp oraz młot).

Tak też naszym narodowcom o wiele bliżej do Rosji, niż do...tradycji niepodległościowej (i oni nazywają się...patriotami?). A oto przykład, powiedzcie sami czy nie mam racji? (obrazek ze strony Nacjonalista.pl)

http://www.nacjonalista.pl/wp-content/uploads/2013/05/FALANGA.jpg


Ale nie o tym chciałem pisać. Chodzi mi o samą postać i poglądy Aleksandra Dugina - człowieka, przed którym ostrzegałem i ostrzegam już od kilku lat. I to nie są żarty, bowiem już dziś na naszych oczach kiełkuje ziarno konsekwentnej pracy tego człowieka.

http://i.iplsc.com/aleksandr-dugin-evrazia-org/00022WB68WWTGSNV-C116-F4.jpg

Aleksander Dugin, człowiek o nieprzeciętnej inteligencji, profesor Uniwersytetu Państwowego, w niczym nie przypomina rosyjskich pokrzykiwaczy politycznych typu Władymira Żyrinowskiego czy Giennadija Ziuganowa. Jest człowiekiem który konsekwentnie od początku lat 90-tych wpaja swą wizję świata (która w moim przekonaniu nie wiele różni się od idei leninowskich, dążących do narzucenia całemu światu komunizmu). Choć Dugin nie jest ani idealistą ani piewcą określonej ideologii. Odnosi się co prawda w swych pismach, do tradycji ZSRS, ale jedynie na zasadzie jego wizji mocarstwowej pozycji i wpływów jakie wówczas osiągnął, a nie na zasadzie pochwały komunizmu jako systemu społeczno-politycznego (czego dowodem jest, zerwanie przez Dugina współpracy z Partią Narodowo-Radykalną, a powodem tego było ponoć...lewicowe odchylenie tej partii).

Jego ideą jest odnowienie rosyjskiego imperium w Europie i Azji, już nie tyle wzrost rosyjskiej mocarstwowości, ale właśnie powstanie IMPERIUM! Twierdzi konsekwentnie że.: "Rosja musi panować nad innymi ludami, bo inaczej jej państwowość straci sens". Najciekawsze dla nas, są jego poglądy dotyczące Polski i państw naszego regionu: "Rosja w swoim geopolitycznym oraz sakralno-geograficznym rozwoju nie jest zainteresowana w istnieniu niepodległego państwa polskiego w żadnej formie. Nie jest też zainteresowana istnieniem Ukrainy. Nie dlatego, że nie lubimy Polaków czy Ukraińców, ale dlatego, że takie są prawa geografii sakralnej i geopolityk (...) Polska znajduje się w tragicznej sytuacji geopolitycznej (...) Nasza oferta jest jednak lepsza, ponieważ przy nas będziecie mogli przynajmniej rozwijać i realizować swoją słowiańską tożsamość (...) Nie ma miejsca dla krajów leżących pośrodku. O Polsce już mówiłem. A Niemcy? Co mogą zrobić Niemcy? Przecież to kraj okupowany. Niemcy zaprzepaścili swoją szansę podczas wojny. Trzeba było razem z nami walczyć przeciwko Anglii, obrócić pakt Ribbentrop-Mołotow na Zachód, a wtedy Hitler-Stalin forever. Dziś, zamiast po angielsku, wszędzie by mówiono po rosyjsku i niemiecku. Niemcy nie poszli na to i przegrali. Teraz panuje tam okupacja amerykańska i taki "zamordyzm", że nawet ust nie można otworzyć. Mam jednak nadzieję, że Niemcy otrząsną się z tego stanu i wcześniej czy później zrzucą zależność. Jestem przekonany, że we wspólnym eurazjatyckim domu znajdzie się miejsce i dla Niemców, i dla Polaków, i dla Francuzów, i dla Włochów. My Rosjanie narzucimy całej Eurazji jedynie barbarzyński, sakralny stosunek do życia, a jak się on będzie przejawiał w przypadku konkretnej nacji, to zależeć będzie od własnych predyspozycji narodowych. Polaków widzę np. jako obrońców słowiańskiego rasizmu. Element słowiański zawsze rozsadza ramy indywidualizmu, dąży do wspólnotowości.(...) Zachód to martwa ziemia. Odżyje dopiero, kiedy zasiedlą go Kozacy, Tadżycy, Kazachowie. Oni przyniosą z sobą życie" - oto co ma do zaoferowania Polsce i europie ten człowiek.

Dugin konsekwentnie zwalcza katolicyzm i dąży do narzucenia "opanowanym przez Rosję" ludom albo prawosławia, albo mistycyzmu, albo powrotu do słowiańskiego pogaństwa, tak to interpretuje: "Sytuacja Polski jest sytuacją graniczną. Ona nie może zjednoczyć się ze światem wschodnim religijnie, a z zachodnim etnicznie (...) Polska nie może w pełni zrealizować swej eurazjatycko-słowiańskiej istoty, gdyż przeszkadza jej w tym katolicyzm, ani swej zachodnioeuropejskiej tożsamości, gdyż przeszkadza jej własna słowiańskość, tzn. język, zwyczaje, archetypy, klimat miejsc itd. Na skutek tej dwoistości, tej graniczności sytuacji Polska zawsze pada ofiarą trzeciej siły, tak jak dziś mondializmu czy atlantyzmu. To położenie na granicy między Rosją a Niemcami sprawia, że zawsze w historii będzie występował problem rozbiorów Polski między Wschód i Zachód (...) Myślę, że to, co najlepsze w polskiej historii, to tradycja żydowska w małych miasteczkach wschodniej Polski. Właściwie interesuje mnie w Polsce wszystko, co było antykatolickie: polska masoneria i okultyści, Jan Potocki i Hoene-Wroński, Mienżyński i Dzierżyński... Oni wszyscy wybrali drogę eurazjatycką".

Katolicyzm "przeszkodą" - dlatego ja (choć już od dawna nie jestem katolikiem), będę z całych sił wspierać polski kościół katolicki, gdyż jego upadek (m.in.), oznacza ziszczenie się poglądów Aleksandra Dugina, dziś realizowanych przez Władimira Putina.

Zresztą ziszczenie się wizji Dugina było by dla naszego kraju i narodu, niczym "Pocałunek mongolskiego księcia na lodowej pustyni":

http://z1.demoty.pl/e0dfcc69ec415b39b7b3c761d191656c7e031376/pocalunek-smierci


A to dedykuję naszym "odmóżdżonym" narodowcom, zwolennikom "Wielkiej Narodowej Polski" (zamkniętej w ciasnych, etnicznych granicach) i będącej...pod rosyjskim protektoratem:

A SZTOBY ROSSIJA WSIEGDA BYLA Z NAMI

http://www.youtube.com/watch?v=uRUxxzFmoUA

13 Ostatnio edytowany przez Primus (2014-02-22 19:23:46)

Odp: I stała się Światłość!...

Nie jest jednak tak, że jestem jakimś antyrosyjskim krzykaczem. Ja cenię i lubię rosyjską poezję, kulturę (szczególnie tę dawną, przedrewolucyjną, która zbliżona była do kultury europejskiej). Lubię czytać Puszkina, Lermontowa, Hercena, Bakunina i wielu innych. Nie godzę się jednak z moskiewskim systemem przemocy i zniewolenia narodów, niszczenia ludzkiej niezależności i godności. Na to u mnie nie ma przyzwolenia.

PAMIĘCI ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH

"Na brzegu stojąc drżące plemię Boże - patrzymy w trwodze na "czerwone morze"

"Nie dla nas sady na żyznych rzek stokach - dla nas jest toń ta, czerwona, głęboka"

"Wtem jeden człowiek, niespełna rozumu - na kamień włazi i woła do tłumu - Ja Wam powiadam, i kto chce niech wątpi, że się to morze przed Nami rozstąpi"

http://www.youtube.com/watch?v=uiiGXWQYY2E

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » I stała się Światłość!...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026