Witam wszystkich:) W zasadzie nie wiem czy dobrze robię pisząc tu ale po prostu chyba muszę się wygadać...może wtedy mi ulży.
Otóż jestem przyszłą samotną mamą. Jestem w 29 tygodniu ciąży a od 24 tygodnia jestem sama... W zasadzie to było tak od początku ciąży bo ojciec dziecka prawie w ogóle się nami nie interesował a ja w tym trwałam bo za wszelką cenę chciałam aby mój synek miał pełną rodzinę no ale cóż... W końcu to mój ex nie wytrzymał i wyjawił mi całą prawdę...nocne imprezy, alkohol, dziewczyny no i oczywiście nas zostawił. Tak bardzo marzyłam o pełnej rodzinie, o mężczyźnie który będzie mnie kochał, dziecku...i przez chwile myślałam, że tak będzie bo dawano mi taką nadzieję przez cały czas. I z dnia na dzień wszystko się skończyło... Bardzo ciężko to zniosłam i w zasadzie znoszę. Chciałabym już mieć przy sobie mojego synka bo wiem że gdy go ujrzę to dostanę takiego kopa że będę mogła góry przenosić ale puki co napadają mnie chwile zwątpienia i ogromnego strachu co to będzie... Ojciec malca obiecywał że będzie się nim interesował i będzie o niego dbał ale jakoś trudno mi w to wierzyć bo odkąd nas zostawił ma własne dziecko w głębokim poważaniu.
Rodzina mnie wspiera i wiem, że mogę na nią liczyć ale itak jest ciężko...
Tak bardzo się boje, że nie sprostam oczekiwaniom i potrzebom mojego malca, że będę złą matką, że będzie brakowało mu ojca a ja nie będę mogła z tym nic zdobić bo przecież mojego ex nie zmuszę aby interesował się małym...nie mogę po nocach spać...ojciec dziecka śni mi sie prawie co noc a gdy wstaję nie mam siły na nic ale próbuję mimo wszystko być silną choć nie bardzo mi to wychodzi.
Nie wiem jak sobie z tym wszystkim poradzić, chciałabym zapomnieć o tym człowieku, wymazać go z pamięci i zacząć życie od nowa z moim małym cudem.
Może jest tu też ktoś kto był lub jest w podobnej sytuacji i będzie łatwiej przez to wszystko przejść dzieląc się swoimi obawami i wspierając się wzajemnie:)