Kręcę się i kręcę po tym forum ponad tydzień i nie wiem gdzie to napisać, co napisać i jak napisać..
Otóż..
Mam dopiero 23 lata, wspaniałych rodziców, rewelacyjny kontakt z Tatą, jestem w czteroletnim związku, mam znajomych, w tym roku kończę studia (licencjat), właśnie szukam pracy. Ładna blondynka z wyglądem niewiniątka, a diabeł za skórą. Piję.
Nie, to nie jest picie jakieś nałogowe, bardziej - weekendowe.
Ale umiaru za grosz. Najgorsze jest to, że po alkoholu jestem szaleeeeeeeeeenie agresywna. Budzę się na drugi dzień zalana łzami, że znowu z tym się pokłóciłam, z tamtym, zrobiłam z siebie idiotkę na środku miasta drąc się nie wiedząc czemu i z głupim przeczuciem, że zrobiłam coś jeszcze gorszego. Nawet jeśli nie zrobiłam (chodzi na przykład o zdradę), to i tak tkwi taka wewnętrzna niepewność. Bo sama sobie nie ufam.
To jest tak.. W moim domu się nigdy nie piło i nigdy pić nie będzie. Liceum - Introspect hula po imprezach upijając się i robiąc różne głupie rzeczy (bez wiedzy rodziców, oczywiście). Studia - Introspect spuszczony ze smyczy zamienia się mózgiem z owcą i.. przechodzi samą siebie w skali głupot, które popełnia. Akademik minął, przeprowadziłam się na stancję, trochę się unormowałam. Bo sumienie nie dawało za wygraną. Okej. Chwilowa zmiana.. Potem studia zmieniłam, piję rzadziej, ale i tak umiaru nie mam.
Spotkanie ze znajomymi? Piwo, wódka, melanż, awantura z kimś, moralniak. Randka z moim? Piwo, wódka, melanż, awantura, moralniak, seks. Dziwne, nie? Piję z moim facetem i on patrzy na to, jak zamieniam się w diabła, a pół miasta widzi nasze kłótnie w środku nocy. I tak przez bite cztery lata. Mamy wspólnych znajomych, którzy mają podobny styl bycia. Jednak ja ogólnie jestem cholerykiem, a po alkoholu to wszystko eksploduje. Wszystko. Dziwię się, że do tej pory żaden sympatyczny policjant nie zamknął mnie na wytrzeźwiałce za zakłócanie porządku publicznego.
I teraz tak.. siedzę tutaj i myślę.. Nie chcę tak dalej.
Potem przez tydzień wychodząc do głupiego sklepu rozglądam się niepewnie czy ktoś aby na mnie spod byka nie patrzy, bo może mnie widział kiedyś tam nawaloną jak stodoła kłócącą się ze swoim facetem (równie pijanym) po imprezie. Wstyd.
Żeby to zmienić powinnam.. zmienić faceta, całe grono znajomych, najlepiej całe otoczenia. Wtedy nie byłoby okazji do picia. Wyciszyłabym się. Jednak.. z drugiej strony nie jestem dzieckiem i muszę zdać sobie sprawę z tego, że przy każdym problemie nie będę nagle wszystkiego rzucać, żeby coś zmienić.
...
Nie wiem co chcę usłyszeć od Was.
Podobne tematy
Ojojojojojoj...ciezko. Zeby zapanowac nad swoim zachowaniem musialabys chyba przestac pic...w ogole. A to wymaga samodyscypliny i zaparcia. Sprawy nie ulatwia rowniez Twoj pijacy chlopak. Zastanow sie, czy chcesz byc z kims, kto jest takim samym cholerykiem, jak Ty. Moze byc tak, ze stworzycie bardzo burzliwy zwiazek. Poprawka... Juz stworzyliscie. Ale dopoki nie lacza Was zobowiazania- przemysl to. Przeanalizuj swoje zachwanie od A do Z. Czy chcesz faktycznych zmian? Czy przeszkadza Ci to na tyle, ze utrudnia Ci zycie. Z Twojego postu wynika, ze tak. I wreszcie- zastanow sie, czy nie masz juz jakiegos problemu z alkoholem? Musisz pic na kazdej imprezie? Czy potrafisz odmowic drinka? Czy potrafisz bawic sie "na trzezwo"?
Ojojojojojoj...ciezko. Zeby zapanowac nad swoim zachowaniem musialabys chyba przestac pic...w ogole. A to wymaga samodyscypliny i zaparcia. Sprawy nie ulatwia rowniez Twoj pijacy chlopak. Zastanow sie, czy chcesz byc z kims, kto jest takim samym cholerykiem, jak Ty. Moze byc tak, ze stworzycie bardzo burzliwy zwiazek. Poprawka... Juz stworzyliscie. Ale dopoki nie lacza Was zobowiazania- przemysl to. Przeanalizuj swoje zachwanie od A do Z. Czy chcesz faktycznych zmian? Czy przeszkadza Ci to na tyle, ze utrudnia Ci zycie. Z Twojego postu wynika, ze tak. I wreszcie- zastanow sie, czy nie masz juz jakiegos problemu z alkoholem? Musisz pic na kazdej imprezie? Czy potrafisz odmowic drinka? Czy potrafisz bawic sie "na trzezwo"?
Tak, chcę zmian, BO doszłam do takich schiz (jednocześnie zdając sobie sprawę, że trochę przesadzam), że CAŁE miasto mnie widziało w różnych stanach, że KAŻDY pracodawca mi odmówi pracy, bo coś kiedyś się o mnie dowiedział, że przez WSZYSTKICH mam opinię trzepniętej i że KAŻDY myśli, że wywodzę się z patologicznej rodziny, czego już w ogóle nie mogę przeżyć, bo za bardzo cenię swoich bliskich.
Nie, nigdy nie byłam trzeźwa na imprezie i rzadko kiedy odmawiam drinka na zasadzie 'jeszcze mogę'.
Zwariuję! I to tylko dzięki sobie ![]()
Kiedyś nie miałam takich moralniaków, ale z wiekiem same one przyszły.. Lepiej mi było bez nich. Jednak.. czy to nie jest dobry znak, że widzę to?
Pewnie, ze dobry. Pierwszy krok zrobilas. Teraz czeka Cie dluuga praca nad soba, nad swoim zachowaniem i wiele wyrzeczen- tych alkoholowych. Moze popros chlopaka, by Cie wspieral? Taki wspolny detoks? Umawiacie sie, ze nie pijecie na imprezach przez x czasu. Jak myslisz, zrobilby to dla Ciebie? Powiedz mu o swoich odczuciach- ze Cie to meczy, ze czujesz wstyd, ze cale miasto widzi Twoje upokorzenie, ze oczekujesz od niego pomocy i wsparcia...
6 2014-02-13 22:59:53 Ostatnio edytowany przez introspect (2014-02-13 23:01:29)
Próbowaliśmy.. Opornie szło, ale ogólnie to da się zrobić. Chociaż ostatecznie ani jedno ani drugie nie chodziło na imprezy bez tego picia. U nas jest często takie coś, że nie umiemy inaczej spędzać czasu. Bo jak? Jemu się nigdy nic nie chce, ani wyjechać ani nic, a ja zamulać nie lubię. A jak już zamulać to na haju, bo inaczej jest.. nudno. Wiem, jakkolwiek to brzmi, ale po co mam siebie oszukiwać, że tak nie jest?
Hmmm, wybacz, autorko, ale jestes na najlepszej drodze by Twoj problem stal sie magaproblemem. Zapewne wiesz, o co mi chodzi. Sa inne sposoby spedzania wolnego czasu. Twoj chlopak nie lubi robic nic innego poza imprezowaniem-ostrym imprezowaniem?
sluchaj ja mam to samo i doskonale cie rozumiem co to znaczy sie wstydzic itp kiedy sie cos nawywyija po alkoholu. ja np rownierz na nastepny dzien mam mega moralniaka ze normalnie mam ochote zapasc sie pod ziemie a najlepiej to nawet przychodza mi do glowy mysli samobojcze... masakra ale nie jestes jedyna ktora tak ma ja np mam 25lat a postepuje czasami jak najgorszy menel... a najgorsze jest to ze ja to rozumiem i nadal tak robie tyle ze ja mam problem z tym piciem i nie moge sie ogarnac byl juz jakis czas spokoj a potem znowu to samo mam rodzicow ktorym zawdzieczam wszystko a kiedy sie upije zaraz sie z nimi kloce a potem tego zaluje