Witam, wszystkich, właśnie przed chwilą zarejestrowałam się tutaj, więc nie znam panujących tu zasad. Chętnie przyjmę wszystkie wskazówki, rady, czy uwagi. Nigdy nie należałąm do osób, które "aktywnie" uczestniczą w internecie poprzez różne fora, gg, czy tego typu wynalazki. Przeczytałam tu jednak kilka wypowiedzi i poczułam nagłą potrzebę wypłakania się choćby w formie elektronicznej ( łzy prawdziwe także płyną mi po policzkach).
Mam 23 lata i jestem samotna... Brzmi jak klasyczna wypowiedź na spotkaniu AA... Mój problem zaczął się na studiach. Wcześniej miałam wielu znajomych, byłam wesołą, towarzyską dziewczyną, miałam chłopaka. Ale gdy trafiłam na studiach pogubiłam się. Po pierwsze nie dostałam się tam, gdzie chciałam i byłam tym mocno rozczarowana.Moja "paczka" się porozjeżdżała po świecie, więc straciłam większość znajomych. Owszem zawarłam nowe "przyjaźnie" na studiach, ale po jakimś czasie okazało się, że były to pseudoprzyjaźnie niestety. Związek się rozsypał, a na studiach zaczął się "wyścig szczurów", w którym nie chciałam uczestniczyć... Zostałam SAMA... kompletnie SAMA... Przez parę lat wmawiałam sobie, że jestem SINGLEM, bo chce... To kłamstwo... Ja bardzo bym chciała z kimś być... ale nie mam szczęścia do facetów... W zeszłe wakacje poznałam kogoś... Zaiskrzylo, ale okazalo sie, ze... ma żonę... Nasza znajomość zawsze miała i nadal ma charakter wyłącznie koleżeński, ale boli mnie, że ktoś z kim wyjątkowo się rozumiałam jest poza moim zasięgiem... Ostatnio jest ze mną coraz gorzej. Zamykam się w czterech ścianach i płaczę cichutko, żeby nikt nie usłyszał... W tym roku akademickim skończę studia, boję się, co przyniesie mi los... Dojrzałam, by zbudować trwały związek... Tylko nie mam z kim...
Proszę porozmawiajcie ze mną... Prócz Was nie mam już wielu znajomych...
Podobne tematy
Jojku jak ja Ciebie rozumiem... Tak jakbym słyszała siebie...
Jako facet nie mogę pozwolić aby pesymizm znalazł z Was takie duże oparcie:) Głowa do góry! Wszystkie problemy tego świata, które kumulują się w nas robią to za naszym przyzwoleniem. Wszystko ma początek i koniec w naszej psychice. Nie dołujcie się z byle powodu. Powiem Wam, że na tym forum na pewno nie będę tylko po to żeby przytakiwać i zgadzać się z tego typu postawami. Chcę raczej wlać energię i optymizm w Wasze dusze. Masz 23 lata. Toż to całe życie przed Tobą a Ty już na starcie zostajesz w blokach startowych. Na pewno masz miłu uśmiech, intrygujące spojrzenie, głowę pełnych pomysłów. Nie oglądaj się więc na innych lecz działaj, bądź aktywna i jak mawiał pewien jegomość "f*ck the past, kiss the future". Sorki za dosłowność, ale o to właśnie chodzi. Nie patrz wstecz, to już nie wróci i rozpamiętywanie tego co było nie ma sensu. Myśl o każdym nowym dniu. Już robisz pierwszy krok dokonując wpisu na forum i dzieląc się swoimi smutkami. Krok po kroku i do przodu. Pozdrawiam i życzę jak najlepiej:)
YooToo Witamy na Forum męskiego eksperta:D
Autorko postu: ja mam 22 lata i równiez jestem samotna...
Wszyscy mówią ze jestem bardzo atrakcyjna przebojowa i co z tego jak ciągle trafiam na palantów z którymi nie da sie stworzyć zdrowego związku? Jesli juz ktos mis ie spodoba cos zaiskrzy to nagle nie wiadomo dlaczego sie sypie i np. z dnia na dzien kontakt sie urywa?
Zle mi z tym... cholernie mi zle.. ale co moge zrobic?? nic na siłe ... trzeba to przeczekac i wierzyc ze wszystko sie jakos poukłada- wiem ze cięzko... ja najlepiej sie czuje kiedy robię coś i przestaje myśleć o tym jaka to ja biedna i samotna...
Znajomych mam wielu.... ale co z tego jak brakuje tej jednej najblizszej osoby?:)
Trzymaj sie trzeba byc dobrej mysli
Do Desire1987: Oj zaraz tam eksperta:) a przy okazji ciekawy nick - od razu mam miłe skojarzenie bo bardzo lubię utwór U2 "Desire" - sorki za off topic:)
Kurcze, trafiać na samych palantów to naprawdę trzeba mieć szczęście;)
Co tam czekać i wierzyć, że wszystko się poukłada. Właśnie nie czekać tylko żyć aktywnie, dobrze się bawić i robić to na co ma się ochotę. Jeśli póki co w pojedynkę, to w pojedynkę. Carpe diem drogie Panie!
I nie mówcie: "łatwo powiedzieć". Ja łatwo mówię i łatwo tak robię:)
No musze przyznac, że odkad napisalam tego posta forum sprawdzalam co 15 minut prawie... Juz zwątpiłam,że się mną zainteresujecie , ech człowiekiem małej wiary chyba jestem...
Jak to ktoś zauważył, zrobiłam pierwszy krok - odważyłam się napisać o tym co czuję... To już coś... Muszę się pozbierać... i tak zamierzam właśnie zrobić... Nie chce żeby mnie ktoś pocieszał i mówił, że się ułoży... Może trzeba mną potrzasnąć i powiedzieć, że właściwie JUŻ jest dobrze... W końcu jestem zdrowa, wiem, czego mi brakuje i próbuje to naprawić...
Ale pewnie nieraz będę wypłakiwała się jeszcze na tym forum... Mam nadzieję, że kiedyś wypłaczę się tutaj także ze szczęścia ( aj, jakie to naiwne, wiem).
Dziękuję za słowa wsparcia...
Wasza nowa współforumowiczka
heheh YooToo ten nick ma wzbudzać miłe skojarzenie:P Faktycznie nie mam szczęścia do facetów... najpoważniejszy związek trwał 1,5 roku ja oddałam mu wszystko co mogła kochałam jak nikogo w świecie a dostałam w zamian kopa w d*** i żadnych wyjaśnień.... minęło juz 10 miesięcy a ja dalej liże rany i nie mogę trafić na nikogo sensownego ale cóz.... life is brutal
YooToo a Ty?? Masz kogoś? Zone, dziewczyne, narzeczoną?? napisz cos o sobie co tu robisz własciwie? zwykle męzczyzni którzy sie tu loguja równiez oczekują rady lub piszą z potrzeby wyżalenia się lub checi zrozumienia kobiet jak jest z Toba?
No cóż, wywołany do odpowiedzi nie mogę się kryć za stwierdzeniem "oj, jestem dziś nieprzygotowany":)
A tak poważniej to zalogowałem się na forum nie szukając porad. Raczej jak piszesz w celu większego zrozumienia kobiet. Zadałem sobie ten trud i jak widzisz korzystam z wielu źródeł. Ponadto to zawsze miłe dla faceta pobyć w gronie kobiet:)
Lubię wyzwania i robienie rzeczy, nazwijmy to nieco szalonych. Tego forum nie znałem, nie czytałem, za wyjątkiem kilku wątków pojawiających się na stronie głównej. Może to nieco naiwne ale czytając ile smutnych historii przytrafia się ludziom postanowiłem podzielić się nieco moim optymizmem i dobrym słowem. Moja filozofia polega na radykalnych działaniach i takich samych poglądach a nie głaskaniu po głowie i mówieniu, że jakoś się ułoży.
Jestem w ponad 10-letnim związku po przejściach. Z obecną kobietą przeżyłem najwspanialsze chwile uniesień a z drugiej strony spotkało mnie też sporo rozczarowań i smutku. Przeszliśmy ogromną transformację. Jeszcze rok temu byłem innym człowiekiem, wprawdzie towarzyskim i komunikatywnym a jednak w gruncie rzeczy zamkniętym na innych, nie do końca pewnym siebie. Uważałem, że ludzie nie są mi tak bardzo potrzebni, bo przecież mam kobietę, pracę, dom. Moja kobieta szukała we mnie tego zachowawczego, nieco zadziornego faceta, który jej się spodobał w momencie poznania. A ja już taki nie byłem i w pewnym momencie nie zauważyłem jak coś się między nami zmienia na niekorzyść.
Oszczędzając dalszych szczegółów teraz jestem świadomy swoich potrzeb, pasji i wiem czego od życia chcę. A co to takiego? Żyć w zgodzie z samym sobą, bez lęku i co najważniejsze hipokryzji. Tego nie znoszę najbardziej. Rozmawiamy o tym z moją kobietą. Ja znam jej potrzeby i pragnienia, ona moje też. Jeśli chcę wyjść na kawę z koleżanka z pracy mówię o tym mojej kobiecie. Jest nam z tym dobrze. Pozwalamy sobie na to nigdy nie ściemniając, że jest inaczej.
Jestem slinie asertywny, realizuję to czego pragnę. Jeśli chcę powiedzieć obcej dziewczynie komplement na ulicy - robię to, chcę pisać na forum dla kobiet - robię to, chcę iść na ścianke wspinaczkową - robię to, chcę poflirtować przez sms z moją kobietą - robię to. A przede wszystkim już od dawna nie czuję sie zdołowany, zrezygnowany czy nawet wkurzony. Emocje mam pod kontrolą i jak najbardziej trzeźwe:) spojrzenie na życie.
Intryguje mnie wiele rzeczy i lubię się z nimi zmierzyć. Moja kobieta patrzy teraz na mnie z większym żarem i widzi we mnie faceta, jeśli wiecie co mam na myśli.
No rozpisałem się nieco ale tak już ze mna jest, że jak się rozpędzę, to czasem ciężko mnie wyhamować.
Mam nadzieję, że nie zanudziłem i rzuciłem nieco światła na swoja osobę:)
YooToo ciekawie ciekawie;D oby więcej było ludzi takich jak Ty:D
przepraszam ale troche zboczylismy z tematu:P
To jest pierwszy i ostatni raz kiedy o sobie powiedziałem tyle na tym forum:) A za ew. offtopowanie bardzo przepraszam, ale nie mogłem tego tak zostawić.
do 23lataInic: ze szczęścia to możesz sobie płakać do woli, akurat nikt Ci głowy za to nie urwie:)
aha, i wyrzuć koniecznie ze swojego słownika słowa takie jak: "kiedyś", "chciałabym", "może". Zacznij mówić: "chcę, żeby...", "już zaraz będzie mi lepiej" itd. Budowanie pewności siebie zaczyna się właśnie od takich małych kroczków:)
Będzie dobrze.
YooToo sprawdz maila
to tak ostatni raz zbaczam z tematu:P
Do Yootoo,
dziękuję
Mam nadzieję, że na tym forum spotkam więcej osób tak nastawionych do życia i życzliwych jak Ty. Pozdrawiam serdecznie.
O, bez wątpienia spotkasz, a i sama będziesz wsparciem dla wielu osób z tego forum:)
23 lata ? Jesteś taka młoda... i zapewne zdrowa, atrakcyjna, piękna wręcz. Skąd ta załamka? Mnie los nauczył, że kobieta, która jest podłamana nigdy nie zauważy tego, że ktoś się nią interesuje.. więc cóż Ci pozostaje, wstać rano, zrobić sobie coś dobrego, wyjść na zakupy, posprzątać, ładnie się ubrać, umalować.. poczuj że żyjesz, porozpieszczaj się, jesteś młodą kobietą.. sama nie zauważysz gdy przyjdzie miłość! A może potrzebujesz przypadku ? Może mogę Ci doradzić internet.. tutaj też możesz znaleźć kogoś kto czuje podobnie jak Ty.. lecz uważaj, czai się tutaj wiele osób, które ukrywają swoje prawdziwe "ja". Trzymam kciuki za poprawę samopoczucia.
otworz się na ludzi. idź do klubu niekoniecznie z kimś i zabaw się nie z jednym, nie z dwoma, ale z każdym kto ci się spodoba. tańcz tak jakbyś kochała świat i wszystko dookoła. jeśli nie lubisz tańca - pojedź w góry i zobacz jaki piękny jest ten świat. nie lubisz gór? idź na spacer i usmiechaj się do każdego. ludzie zazwyczaj odpłacają się tym samym. więc kto wie...
ludzie coraz bardziej patrzą na urodę, może w tym jest problem? nie bez powodu się mówi: jak cię widzą, tak cię piszą. świat jest pełen niespodzianek i powinno się nas uczyć odporności na nie, a tymczasem jest z nami coraz gorzej. kolejna porażka sprawia, że stajemy się coraz słabsi.
nie tylko ty jesteś singlem!
Hmmm... Dziękuję Wam za wszelkie słowa wsparcia... Nie sądziłam, że napisanie postu tutaj w jakikolwiek sposób mi pomoże, ale myliłam się... Czuje się tak, jakbym swój żal zostawiła , w tej wirtualnej przestrezni... Generalnie macie rację - już robię postępy i staram się wyjść do ludzi... Za pół godziny wybieram się właśnie na spacer z moim psiakiem... To już coś...
Do nieudacznika: tak mężczyźni są wzrokowcami to wiem. Ale w moim przypadku nie to jest chyba problemem... Chociaż możę przeszkadza to,że nie wyglądam na swój wiek - jestem raczej drobna... Od znajomych słyszałam, że mimo, że faceci zwracają na mnie uwagę, to na co dzień jestem "wygadana" i to ich onieśmiela... Ja chyba nie wyglądam na zewnątrz na osobę samotną... Myslę, że osoby, które widzą mnie na co dzień , nie uwierzyłyby, że mam taki problem Zostajecie mi tylko WY...
pozdrawiam mega serdecznie i dziękuję z całego serducha za okazane wsparcie
P.S. zastanawiałam się, czy na ten spacer mam się ubrać w spodnie, czy lepiej w sukienkę... Przekonaliscie mnie, że lepiej w sukience ![]()
17 2009-08-20 20:12:46 Ostatnio edytowany przez Yootoo (2009-08-20 20:13:53)
Brawo za ostatni wpis! Poza tym chyba działa zbieżność myśli, bo właśnie wróciłem z szaleństw na rowerze i chodziło mi po głowie poruszyć temat dlaczego większość kobiet, które znam woli chodzić w spodniach zamiast w sukienkach. To czasami dla mnie jest niepojęte, tym bardziej, że są zgrabne i niczego im nie brakuje. Może Ty możesz coś w tym temacie mi rozjaśnić? - oczywiście o kobietach ogólnie, a nie tych co znam:)
W każdym razie tym bardziej cieszę się, że wybrałaś właśnie spódniczkę:)
Aha i mam nadzieję, że nie dziękujesz nam bo masz zamiar zaprzestać pisania w swoim własnym wątku?
Ja osobiście będę czekał na wieści od Ciebie.
Pozdrawiam
18 2009-08-20 20:55:26 Ostatnio edytowany przez Zbysiu (2009-08-20 20:59:02)
YooToo ciekawie ciekawie;D oby więcej było ludzi takich jak Ty:D
przepraszam ale troche zboczylismy z tematu:P
Czyżby ? Naprawdę chciałabyś by twój facet umawiał się na kawę z koleżankami z pracy , by prawił komplementy napotkanym obcym kobietom, dostawał maile od obcych kobiet z for internetowych ?
:-)
Czytając wasze kobiece posty w różnych wątkach, mam wrażenie, że jest zgoła inaczej. O jakim słówku wspominał pan Yoocoś tam ? Ach, przypomniałem sobie....hipokryzja.....ja to dopiero mam alergię na hipokrytów.
A do pana Yoocoś tam...wejście miałeś na 5.....teksty na "wazelinkę" i postawa na pocieszyciela ala macho to lep na kobiety....:-)....pożyjemy , a może naprawdę zobaczymy tą twoją .....asertywność....LOL.
do 23latainic.....najważniejsze jest prawdziwe uczucie, a nie szukanie faceta za wszelką cenę ,bądź z powodu presji społecznej, bo koleżanki już mają mężów , mają dzieci itp.....Zdziwiłabyś się ile z tych osób pozornie szczęśliwych, za woalką szczęśliwości i sztucznego uśmiechu kryje nie spełnienie i zawód. Śmiem twierdzić, iż część z nich nigdy na prawdę nie zaznała prawdziwej miłość, a za mąż wyszła z błędnego przeświadczenia, iż był już najwyższy czas, by później cierpieć emocjonalne, a często i fizyczne katusze przy boku swych w pośpiechu wybranych partnerów. Przed miłością nie uciekniesz, droga założycielko tematu. Dopadnie cię wcześniej czy później. Najważniejsze by była szczęśliwa i nie roztrzaskała ci serca na drobne kawałki.Dopiero wtedy będzie nomen omen krucho.
Do YouToo: nie zamierzam zaprzestać pisania na tym forum, bo mimo, że jestem tu "nowa" to jakoś czuję się jak u siebie
Kolejne wpisy na pewno się pojawią...
A co tematu spodnie kontra spódnice to na korzyść tych pierwszych przemawia WYGODA. Chociaż chodzenie w sukienkach/spódnicach ma swój urok:) pozdrawiam, życzę miłego wieczoru
Do Zbysia: Może Cię to zaskoczy, ale często tłumaczyłam sobie swoją samotność, tym, że lepiej tak, niż w toksycznym związku. Tak, to niewątpliwie racja, ale mnie jakoś niespecjalnie podnosi na duchu, bo to nic w mojej sytuacji nie zmienia... To zupełnie tak, jakbyś tłumaczył kobiecie,która nie może mieć dzieci, że to dobrze, że powinna być szczęśliwa, bo z dziećmi to tylko kłopot, chorują, są bardzo absorbujące i często niewdzięczne... Czy myślisz naprawdę, że taka kobieta poczułaby się choć trochę lepiej?
Przepraszam za porównanie, ale próbuje wytłumaczyć Tobie, jak ja (KOBIETA)rozumiem Twoje słowa. Nie odbierz proszę mojego postu jako atak, absolutnie nie miałam tego na celu, ale kobieca psychika i jej emocje są bardzo skomplikowane( a przynajmniej moje na pewno
). Wydaję mi się, że mężczyźni myślą w nieco inny sposób i inaczej postrzegają świat.
Pozdrawiam bardzo serdecznie cały czas wierząc,że w końcu wszyscy samotni i Ci w tych trudnych związkach znajdą swoje połówki
No Zbysiu Twoje wejście w ten wątek też masz mocne szkoda, że podszyte cynizmem i złośliwością. Ok, generalnie mi to zwisa. Widziałem tu już tyle wątków gdzie tracono z oczu sens samego wątku z powodu wzajemnych wrzutek użytkowników, że odpuszczę sobie dłuższy komentarz i dalsze potyczki.
I prawo do Twojego zdania jak najbardziej szanuję.
Do 23lataInic: Wygoda, też to słyszałem, ale była też taka wersja, że do założenia spódniczki trzeba mieć nastrój:)
Do YouToo: z tym nastrojem to też prawda. Głównie zakłądamy je wtedy, gdy dobrze się czujemy i chcemy przyciągnąć męski wzrok.
Drodzy Panowie, jeśli chcecie, by kobiety ubierały się w sukienki/spódnice to po prostu mówcie nam, że świetnie wyglądamy, gdy już zdecydujemy się je założyć... Wygoda, wygodą, ale komplementy - te szczere i te z klasą - bardzo poprawiają nam samopoczucie...
22 2009-08-20 23:25:26 Ostatnio edytowany przez Zbysiu (2009-08-22 10:11:10)
Do YouToo: nie zamierzam zaprzestać pisania na tym forum, bo mimo, że jestem tu "nowa" to jakoś czuję się jak u siebie
Kolejne wpisy na pewno się pojawią...
A co tematu spodnie kontra spódnice to na korzyść tych pierwszych przemawia WYGODA. Chociaż chodzenie w sukienkach/spódnicach ma swój urok:) pozdrawiam, życzę miłego wieczoruDo Zbysia: Może Cię to zaskoczy, ale często tłumaczyłam sobie swoją samotność, tym, że lepiej tak, niż w toksycznym związku. Tak, to niewątpliwie racja, ale mnie jakoś niespecjalnie podnosi na duchu, bo to nic w mojej sytuacji nie zmienia... To zupełnie tak, jakbyś tłumaczył kobiecie,która nie może mieć dzieci, że to dobrze, że powinna być szczęśliwa, bo z dziećmi to tylko kłopot, chorują, są bardzo absorbujące i często niewdzięczne... Czy myślisz naprawdę, że taka kobieta poczułaby się choć trochę lepiej?
Przepraszam za porównanie, ale próbuje wytłumaczyć Tobie, jak ja (KOBIETA)rozumiem Twoje słowa. Nie odbierz proszę mojego postu jako atak, absolutnie nie miałam tego na celu, ale kobieca psychika i jej emocje są bardzo skomplikowane( a przynajmniej moje na pewno). Wydaję mi się, że mężczyźni myślą w nieco inny sposób i inaczej postrzegają świat.
Pozdrawiam bardzo serdecznie cały czas wierząc,że w końcu wszyscy samotni i Ci w tych trudnych związkach znajdą swoje połówki
Nie odbieram twojego postu jako atak ale myślę , że to kompletnie nie trafiona analogia....Jeśli za wszelką cenę chcesz znaleźć mężczyznę, to może skorzystaj z sympatii lub tego typu portali. Słyszałem , że wielu ludzi znalazło tam swoje połówki. Poczytaj posty Ansjii, a przekonasz się , że bytują tam także uczciwi i wrażliwi ludzie. Poczytaj także temat "zakazana miłość!!!!!" w dziale "moja niesamowita historia", a przekonasz się , że miłości życia znaleźć też można na internetowych chatach.....
Oczywiście w tego typu miejscach uważać musisz na żigolaków pokroju pana "yoocoś tam" ( i ich "asertywne" słodkie słówka :-) ), którym posiadanie partnerek nie przeszkadza wdzięczyć się do innych kobiet , umawiać się z nimi na kawę ( pewnie na inne rzeczy także :-)) i nie widzą w tym nic złego.
Pozdrawiam
To nie tak, że za wszelką cenę chce mieć faceta, JAKIEGOKOLWIEK... Nie to zupełnie nie tak... A szczerze powiem, że nie uważam internet za odpowiednie miejsce do nawiązywania tego typu znajomości. Osobom, które w ten sposób nawiązały wartościowe znajomości naprawdę serdecznie gratuluję i życzę jak najlepiej, ale ja nie potrafiłabym w ten sposób...
Nie oczekuje na tym forum, że podacie mi gotową receptę na znalezienie partneta... To, że czytacie moje posty i to, że w ogóle odpisujecie, sprawia, że czuję się już choć troszkę mniej samotna. A to pomoże mi z pewnością w tym, żebym "wyszła do ludzi". Bo tylko tak mogę kogoś odpowiedniego poznać. Mam wrażenie Zbysiu, że zaliczasz mnie do dziewczyn, które wyznają zasadę : "że za wszelką cenę trzeba z kimś być, choćby pił i bił"... I mylisz się tu całkowicie... Pewnie gdybym chciała KOGOKOLWIEK to bym znalazła... tylko nie o to, w tym wszystkim chodzi...
To, że czytacie moje posty i to, że w ogóle odpisujecie, sprawia, że czuję się już choć troszkę mniej samotna. A to pomoże mi z pewnością w tym, żebym "wyszła do ludzi"
No właśnie, czasem forum może być dobrym miejscem na przełamanie samotności bo to też przecież wyjście do ludzi. I nie chodzi o znajdowanie sobie partnerów w wirtualnym świecie tylko o rodzaj rozmowy albo z osobami z podobnymi problemami albo takimi, które mogą dodać otuchy.
Do Zbysia: dlaczego chcesz robić z tego wątku śmietnik? Nazwałeś mnie żigolakiem, a wiesz co to znaczy? Ten jeden raz podam Ci definicję wg Słownika języka polskiego:
"1. pogardliwie: płatny tancerz w nocnym lokalu; gigolo; fordanser; żigolo; 2. młody mężczyzna czerpiący korzyści materialne ze stosunków seksualnych z zamożnymi, starszymi od siebie kobietami; żigolo"
Bardzo delikatnie mówiąc pomyliłeś się co do mnie nie znając mnie i oceniając po moich wpisach, które naprawdę nie wiem w których miejscach są tak dwuznaczne, że usprawiedliwiają stawianie mnie w niekorzystnym świetle. Mam propozycję, jeśli masz mi więcej do powiedzenie użyj opcji e-mail i sobie pogadamy. A w tym wątku daj spokój bo chyba nie o to chodziło 23lataInic żeby czytać tu takie uwagi. Pozdrawiam
oho Zbysiu no to pojechałeś:) Jezeli mój facet umawia sie na kawe z kolezanką z pracy i mi o tym mówi to dlaczego mam mu tego zabraniać? ja również oczekuje tego samego z drugiej strony.... - tym bardziej ze większość moich znajomych to płec przeciwna i nie chce zeby ktokolwiek mnie ograniczał i zabraniał spotkań ze znajomymi... a jeszcze lepsza opcja zeby mój potencjalny ukochany znał moich znajomych i wiedział z kim sie zadaje i komu poświecam swój czas ( to działa w 2 strony tez chce znac kolezanki z którymi sie widuje) nie masz pojęcia o czym był mail... i nie powinno Cie to obchodzic... Jesli byłby wobec mnie uczciwy nie ukrywałby faktu ze pisze na forum kobiecym i ze dostał maila w okreslonej sprawie... nie miałabym nic przeciwko
oho Zbysiu no to pojechałeś:) Jezeli mój facet umawia sie na kawe z kolezanką z pracy i mi o tym mówi to dlaczego mam mu tego zabraniać? ja również oczekuje tego samego z drugiej strony.... - tym bardziej ze większość moich znajomych to płec przeciwna i nie chce zeby ktokolwiek mnie ograniczał i zabraniał spotkań ze znajomymi... a jeszcze lepsza opcja zeby mój potencjalny ukochany znał moich znajomych i wiedział z kim sie zadaje i komu poświecam swój czas ( to działa w 2 strony tez chce znac kolezanki z którymi sie widuje) nie masz pojęcia o czym był mail... i nie powinno Cie to obchodzic... Jesli byłby wobec mnie uczciwy nie ukrywałby faktu ze pisze na forum kobiecym i ze dostał maila w okreslonej sprawie... nie miałabym nic przeciwko
To nie ja "pojechałem", taka jest opinia większości kobiet na temat kontaktów ich partnerów
( jakichkolwiek) z innymi ,i obcymi kobietami. Przecież od takich niewinnych kontaktów zaczynają się romanse i dochodzi do zdrad. Myślę także, że skoro masz takie podejście i jesteś tak bardzo tolerancyjna , to już masz odpowiedź dlaczego trafiasz jak to sama napisałaś na "palantów z którymi nie da się stworzyć konkretnego związku". Ten ostatni , może poszedł z jakąś na kawę tylko zapomniał powiedzieć. Kto wie, może jeszcze wróci. :-). Przepraszam za złośliwość, ale tak będzie zawsze jeśli będziesz hołdowała tak otwartym związkom.
Do: 23lataInic....Zaliczam cię do inteligentnych i wrażliwych.Zobaczysz, że za góra 5 lat będziesz już "dzieciata" i "mężata" i o dzisiejszym stanie nie będziesz już pamiętać.
do youtoo.......masz rację, powinienem był napisać : bałamut, bawidamek, lowelas, sądzę , że te rzeczowniki trafniej określają twoją postawę w stosunku do kobiet.
Zbysiu to nie tak... ja zawsze bylam strasznie wrecz chorobliwie zazdrosna... przez drugą osobe izolowałam sie a moze to on mnie izolował od znajomych - wiem jak wiele przez to starciłam i wiem ze moja zazdrosc była przesadna , postanowiłam zmienic podejscie do pewnych rzeczy, obiecałam sobie ze juz nigdy zaden facet nie bedzie mnie izolował od ludzi którzy cos dla mnie znaczą... ze ja nie będe robic scen z byle powodu ( zazdosc wiąze sie ścisle z brakiem pewnosci siebie - a ja przeciez jestem fantastyczną kobietą i jesli pójdzie do innej - powrotów nie bedzie zobaczy - jak wiele stracił, ) i podstawą udanych relacji będzie rozmowa... jesli bedzie chciał wyjsc na kawe z kolezanką ok - niech powie mi otwarcie z kim idzie gdzie idzie i najlepiej zebym znała Tą osobę... skoro wymagam od drugiej osoby jakiejs swobody to chyba powinnam dac mu to samo nie sądzisz?
Desire1987 napisał/a:oho Zbysiu no to pojechałeś:) Jezeli mój facet umawia sie na kawe z kolezanką z pracy i mi o tym mówi to dlaczego mam mu tego zabraniać? ja również oczekuje tego samego z drugiej strony.... - tym bardziej ze większość moich znajomych to płec przeciwna i nie chce zeby ktokolwiek mnie ograniczał i zabraniał spotkań ze znajomymi... a jeszcze lepsza opcja zeby mój potencjalny ukochany znał moich znajomych i wiedział z kim sie zadaje i komu poświecam swój czas ( to działa w 2 strony tez chce znac kolezanki z którymi sie widuje) nie masz pojęcia o czym był mail... i nie powinno Cie to obchodzic... Jesli byłby wobec mnie uczciwy nie ukrywałby faktu ze pisze na forum kobiecym i ze dostał maila w okreslonej sprawie... nie miałabym nic przeciwko
To nie ja "pojechałem", taka jest opinia większości kobiet na temat kontaktów ich partnerów
( jakichkolwiek) z innymi ,i obcymi kobietami. Przecież od takich niewinnych kontaktów zaczynają się romanse i dochodzi do zdrad. Myślę także, że skoro masz takie podejście i jesteś tak bardzo tolerancyjna , to już masz odpowiedź dlaczego trafiasz jak to sama napisałaś na "palantów z którymi nie da się stworzyć konkretnego związku". Ten ostatni , może poszedł z jakąś na kawę tylko zapomniał powiedzieć. Kto wie, może jeszcze wróci. :-). Przepraszam za złośliwość, ale tak będzie zawsze jeśli będziesz hołdowała tak otwartym związkom.Do: 23lataInic....Zaliczam cię do inteligentnych i wrażliwych.Zobaczysz, że za góra 5 lat będziesz już "dzieciata" i "mężata" i o dzisiejszym stanie nie będziesz już pamiętać.
do youtoo.......masz rację, powinienem był napisać : bałamut, bawidamek, lowelas, sądzę , że te rzeczowniki trafniej określają twoją postawę w stosunku do kobiet.
mądrze piszesz. tak czytam sobie twoje posty.Jetseś wolny czy po przejsciach? Skąd masz w sobie tyle madrosci?
Nie pisałam kilka dni, bo było mi lepiej, ale dziś... znów mi ciężko... Znów samotny wieczór...
Ale postanowiłam napisać także z ciekawości... Bo chciałabym żebyście napisali cokolwiek o sobie... Ja tutaj zwierzam się Wam z najgłębszych zakamarków serducha, więc ciekawi mnie jakie osoby, po jakich doświadczeniach i o jakich poglądach udzielają mi wsparcia, za jakie jestem ogromnie wdzięczna... Pozdrawiam mega serdecznie i życzę Wam samych słonecznych dni
Ja po przejściach nie jestem, raczej po kilkunastu małych błędach, które popełniłam, bądź popełnili w stosunku mnie inni, lecz mimo wszystko uważam to za potrzebne, bo kształtuje mnie to jako osobę.. w końcu człowiek uczy się na błędach. Jestem młoda, raczej zdrowa (choć ostatnio okazuje się, że nazbyt często mnie coś boli ^^), zaczynam studia, przeprowadzam się, same nowości.. i pełno okazji do tego by popełniać kolejne błędy i znowu się uczyć. Jestem pozytywnie nastawiona, choć tak nie jest na codzień, hormony wariują.. ale Tobie życzę szczególnie szerokiego uśmiechu na twarzy ![]()
zaczytałam się
, napiszę coś później. pozdrawiam Autorkę tematu
!
Traktuję to forum jako jedyne miejsce, w którym mogę się troszkę wypłakać, może nawet poużalać nad sobą... Aż mi głupio, bo chciałabym być wsparciem dla Was,a tymczasem coraz częściej proszę Was o dobre słowo... Myślała, że wytrzymam,że zacisnę zęby i łzy przestaną płynać, ale nie udało się, dlatego piszę... Moje życie jest puste i samotne... Mam wrażenie, że w środku nic nie mam... Dookoła wszyscy sparowani ( nawet Ci, którzy jeszcze pół roku temu byli tak samotni jak ja)... Im się udało, dlaczego mnie nie? Jak długo jeszcze będę musiała znosić taką pustkę???
Witaj kochana... Ja się nie odzywałam od pewnego czasu, tez nie byłam w najlepszym nastroju. Stwierdziłam , ze nie powinnam obarczać kogos swoimi problemami. Wiem , że jest Ci ciężko<przytul> Ja mam bardzo podobnie. Teraz kiedy jestem u rodziców zajmuję się domem , sprzątm , gotuje i takie tam inne domowe obowiązki mi zajmują czas. Dzis kiedy byłam na zakupach widziałam parę, która siedziała na ławce... Ehh jak ja im zazdrościłam... Zaczynam się bać coraz bardziej...
Trzymaj się kochana. Napisze któregoś dnia maila obszerniejszego, może bardziej optymistycznego. Pozdrawiam serdecznie!!!!
Witaj kochana... Ja się nie odzywałam od pewnego czasu, tez nie byłam w najlepszym nastroju. Stwierdziłam , ze nie powinnam obarczać kogos swoimi problemami. Wiem , że jest Ci ciężko<przytul> Ja mam bardzo podobnie. Teraz kiedy jestem u rodziców zajmuję się domem , sprzątm , gotuje i takie tam inne domowe obowiązki mi zajmują czas. Dzis kiedy byłam na zakupach widziałam parę, która siedziała na ławce... Ehh jak ja im zazdrościłam... Zaczynam się bać coraz bardziej...
Trzymaj się kochana. Napisze któregoś dnia maila obszerniejszego, może bardziej optymistycznego. Pozdrawiam serdecznie!!!!
Oj cieszę się, że się odezwałaś... Ostatnio codziennie sprawdzałam maila i już się zaczynałam obawiać, że być może czymś Cię uraziłam. Trzymaj się cieplutko, pozdrawiam serdecznie
Odzywam się.. Poczta mi cos szwankuje...
Zaganiana jestem ale to dobrze;)
A tak monotonnie...
Pozdrawiam serdecznie i ściskam mocnooo:*
Aj znów mnie dopadł melancholijny nastrój... Czy ja kiedykolwiek się od niego uwolnie? Muszę się przyznać, że nie za bardzo wierzę w szukanie partnera przez internet, ale wiecie co? Właśnie przed chwilą założyłam konto na jednym z portali randkowych... Albo zwariowałam albo czuję się zdesperowana...
Albo zwariowałam albo czuję się zdesperowana...
Bez przesady. A może po prostu traktuj to jak zabawę. W końcu od założenia profilu do założenia rodziny droga daleeeeeka ![]()
No i znów spadek nastroju:( Kolejny samotny wieczór, ludziska wspomóżcie dobrym słowem ![]()
Trzymaj się. Wiesz życie jest nie przewidywalne, i bez jasno wytyczonego celu, i małych kroczków często bolesnych się nie obędzie. Dasz rade, bo ludzie samotni sa większej siły niż Ci którzy sa otoczeni ludźmi bo oni zawsze moga liczyć na pomoc, uwierz w siebie, samotny wieczór zawsze da się jakoś zabić, a jak nie zabić to zmienić, wyjść choćby na spacer na miasto, miasto nocą oświetlone latarniami bardzo uspokaja i dodaje sił, najlepiej stanąć obok jakiejś fontanny posłuchać szum lecącej wody popatrzeć i odejść z uśmiechem i nową nadzieją... Myślę że taka alternatywa dla samotnego wieczoru nie jest zła, choćby jest sens ubrać się umalować i wyjść, bo w takie dni czasem nie ma sie i na to ochoty...
Nie wiem skąd jesteś ale nawet gdybyś nie mieszkała w mieście to wyjść na pusta lakę spojrzeć w niebo i patrzeć, uwierzyć że w tych gwiazdach zapisane jest Ci lepsze życie. Bądż dzielna
Od jakiegoś czasu bardzo staram się być dzielna i nawet z drobnymi potknieciami, ale mi się udaje. Dokładnie tak jak napisała Kami90 drobnymi kroczkami staram się coś zmieniać w swoim życiu. I na ogół nawet pojawiła się jakaś iskierka nadziei, że moja samotność będzie kiedyś niemiłym wspomnieniem... Ale te wieczory... Może polecacie jakieś książki?
Hmmm... Smak świeżych malin Izabeli Sowy, Cierpkość Wiśni Izabeli Sowy, Zielone jabłuszko Izabeli Sowy...
jak cos jeszcze sobie przypomnę to napisze..
Dobrze że masz nadzieje, pamiętaj, czasem warto cieszyć się z najmniejszego drobiazgu w naszym życiu, bo ono jest krótkie i nie warto go całego przepłakać... dobrze jest wyjść samemu, popatrzeć na ludzi, kupić sobie jakis drobiazg albo usiąść w pabie napić sie piwka lub soku i po prost u obserwować... ponieść sie chwili, wiem łatwo mówić, a trudnij stosować bo nawet mi jest ciężko postępować tak, ale warto próbować, czasem wychodzi ![]()
Nie masz innego wyjścia, jak czekać. Bo jak sie szuka miłości to sie jej nie znajduje. Sama musi Cie znaleźć. A ty porpostu żyj, wychodź ze znajomymi jesli ich masz, poszukaj pracy.
A tak wogóle..to śmieszy mnie jak ktoś sam nie ma takiego problemu, a daje rady typu zrób coś. Jak łatwo powiedzieć jeśli sie tego nie przeżywa,co nie?
Nie masz innego wyjścia, jak czekać. Bo jak sie szuka miłości to sie jej nie znajduje. Sama musi Cie znaleźć. A ty porpostu żyj, wychodź ze znajomymi jesli ich masz, poszukaj pracy.
A tak wogóle..to śmieszy mnie jak ktoś sam nie ma takiego problemu, a daje rady typu zrób coś. Jak łatwo powiedzieć jeśli sie tego nie przeżywa,co nie?
są osoby które wiedzą co znaczy samotność, tylko które wszystkim wszem i wobec twego nie wygłaszają... a po za tym czasem osoba z boku która nie angażuje się zbyt mocno emocjonalnie da lepszą rade b stawia się w tym samym położeniu... Ja np. wiem co mówię, co do uśmierzania choćby bólu w tracie samotnych wieczorów, chodź nie zawsze dobrze sobie radze, ale to efekt małych kroków często bolesnych... Uważam ze rady powinna dawać osoba która jest jak by z boku a nie w tej samej sytuacji, gdyż osoba w tej samej sytuacji, sama ze sobą nie daje sobie rady, a ja mam odrobinę inny problem a umiem wczuć się czy też podejść do sprawy wystarczająco trzeźwo...
Jest różnica miedzy uśmierzaniem bólu w samotnych wieczorach które sie zdażają ale wiesz że kogoś tam masz i komuś zależy na tobie, a faktem,że jest całkowicie pusto i każdy wieczór i dzień jest taki sam..
Taka samotność nie ma nic wspólnego z samotnością o której mówi temat.
Myślisz ze osoba która kogoś ma to w samotny wieczór zawsze myśli ze ktoś tam ją kocha... zaręczam Ci że nie, bo czasem to już ma się taki beznadziejny stan nie spełnienia ze nie odczuwa się obecności kogo kowiek w twoim życiu... ale nie będę tego tłumaczyć bo to nie miejsce na to...
Myślisz ze osoba która kogoś ma to w samotny wieczór zawsze myśli ze ktoś tam ją kocha... zaręczam Ci że nie, bo czasem to już ma się taki beznadziejny stan nie spełnienia ze nie odczuwa się obecności kogo kowiek w twoim życiu... ale nie będę tego tłumaczyć bo to nie miejsce na to...
Kami90 jestem Ci wdzięczna za rady i osobiscie uważam, że dawać rady może KAŻDA osoba bez względu na sytuację osobistą. Czasem jest tak, że rzeczywiście lepiej nas rozumie osoba, która ma podobny problem jak my, ale czasem, żeby coś się w życiu ruszyło trzeba jednak wysłuchać osoby, która np. ma zupełnie inne doświadczenia, czy znajduje się w diametralnie różnej sytuacji życiowej. Wszystko zależy od charakteru człowieka. Decydujące, moim zdaniem ,jest posiadanie empatii. A zaręczam, że nie każdy to potrafi.
Niemniej jednak nie zgadzam się z Tobą Kami90, że samotność jako brak kogokolwiek i samotność w związku to jedno i to samo. Jak dla mnie to diametralna różnica. Nie zawsze byłam sama - miałam jeden długi prawie 3 letni związek i naprawdę wiem, o czym mówię. Wydaję mi sie, że będąc w zwiazku więcej się w Twoim życiu zwykle dzieje, choćby przez fakt komunikowania się z partnerem. Być może nie zawsze on jest taki jaki byśmy chciały, ale przynajmniej od czasu do czasu ta osoba zrobi coś pozytywnego, bo w końcu dlatego jesteśmy razem. A taka samotność jak moja, permanentna, - podcina skrzydłą już trwale, i ponieważ nie mam takich bliskich relacji interpersonalnych to brak mi impulsu, który zmotywowałby mnie tak mocno, żeby coś zmienić. Bo znalezienie partnera nie zależy tylko i wyłącznie ode mnie...