Mam 21 lat i nie mogę trafić na normalnego faceta.
Wszystkie moje kolezanki juz kogos maja. Zaczynam powoli czuc presje.
Jak dotad spotykalam samych idiotow a moj najdluzszy zwiazek trwal 4 miesiace...
Podobne tematy
Więc znajdz kogos innego,lepszego.Trzeba troche pobłądzic zeby znalezc wlasciwego ![]()
Przede wszystkim motywacją szukania partnera nie może być presja! W tym momencie Twoje kryteria doboru drugiej połówki mogą okazać się inne niż gdyby były w normalnej sytuacji gdybyś po prostu rozglądała się za kimś, żeby podzielić się z nim swoim życie na zasadzie uda się to dobrze, a jak nie to poczekam jeszcze trochę. Wiadomo, że większośc ludzi chciałoby się mieć do kogo przytulić, ale jeśli zaczyna działać mechanizm porównywania się z innymi osobami, to już nienajlepiej, bo szukanie kogoś na siłę zazwyczaj źle się kończy.
Poza tym błądzić jest rzeczą ludzką, ja wiele lat musiałam szukać kogoś normalnego i myślę, że dotyka to wielu osób, nie tylko ciebie. Zrażanie się jednak nie jest dobrym pomysłem, bo godzi tylko w ciebie.
Przede wszystkim popracuj nad lubieniem siebie i swojego życia takim jakie jest, bo przecież nie ma sensu dzielić z kimś poczucia beznadziei
powodzenia!
Rozumiem, że jest Ci źle z tym, że nie potrafisz zbudować stałego związku. Może to marne pocieszenie, ale zazdroszczę Ci tego kilkumiesięcznego związku, ja bym chciałabyć z kimś chociaż przez 4 miesiące.. a pozatym niektóre kobiety starsze od Ciebie nigdy nikogo nie miały, to taki mały plusik Twojej sytuacji który sprubuj dostrzec
Cindy dobrze Cię rozumiem. Ja mam 25 lat i żadnego poważnego związku nie miałam. Czuję się samotna, ale przemyślałam sobie wszystko i teraz wiem, że nic na siłę. Jak nikt się nie trafi trudno, grunt to się nie załamywać. Kobietko uwierz w to, że jesteś wspaniała i wyjątkowa i że zasługujesz na wszystko to co najlepsze i z czasem to dostaniesz...Ja w to zaczęłam wierzyć i szczerze pomaga mi to mam nadzieję, że i Tobie pomoże:)
Kochana!!! Ja rozumiem dokładnie co czujesz. Mam 23 lata i źle trafiam.
Miałam w życiu jednego chłopaka i nasz związek trwal miesiąc.
On zostawił mnie bo nie przespałam sie z nim...
Wiesz nie tak to wszystko sobie wyobrazałam...
Zaczeło mi na nim bardzo zależeć a on mnie z dnia na dzień zostawił
Prozaiczny powód prawda.
No cóż.. Teraz boje sie samotności.
Ale rownocześnie zaczyna m ufac w to, ze za te wszystkie niepowodzenia musi przyjśc prawdziwe szczęscie.
U Ciebie także...
Pozdrawiam!!!!
Do niektorych ta prawdziwa milosc zawita poźniej niz do innych..
dla tego nie zamartwiaj sie i glowka do gory jestes mloda masz okazje sie wyszalec poznawac wielu nowych ludzi cieszyc sie swoboda i wkoncu kiedys poznasz tego jedynego
Doskonale wiem, co czujesz.. jestem w tym samym wieku, co ty i tez nie trafiłam na swojego "księcia". Dotychczas nie spotkałam żadnego mężczyznę, który traktowałby mnie jak człowieka. Nie wiem, czy jeszcze na kogoś trafię, obawiam się, że już nie. Smutno mi z tego powodu, tym bardziej ze wiem, że każdy juz kogoś ma, a ja nikogo. Współczuję ci i wiem, jaki odczuwasz ból, smutek i pustkę.
Harmony, święte słowa, nie szuka się partnera pod presją. Szukam sobie faceta bo inni mają a ja nie? Biorę kogoś, żeby był? Tak nie wolno....
Jak kraść to miliony jak kochać to księcia! ![]()
Wszystkie piszecie źle tarfiałam miałam 4 miesięczne związki, ja mam 21 lat i nie miała żadnego i co mam powiedzieć??
Mam się zabić?
Nie!!
Mam facetów w d...
I nie ważny jaki jest ![]()
Ja szukałam rok temu nie znalazłam, to nie, trzeba czerpać szczęście z czegoś innego ![]()
Ktoś w tym kraju musi wyrabiać PKB ![]()
11 2010-01-20 08:13:43 Ostatnio edytowany przez chomej (2010-01-20 08:14:38)
Ej ej ej , dziewczyny spokojnie! Czytam wasze posty, mam 21 lat, 18...boje się, że juz nikogo nie spotkam. Już?Chyba dopiero, jesteście młode. Pff nawet bardzo mlode. To lata które przeznaczone są na błędy i pomyłki, na szukanie i eksperymentowanie. Ja rozumiem piszecie, mam 35, 40 lat, no okej, już bardziej, ale lekko 20. Prosze was. Cały świat staje przed wami otworem, wiec takie rozumowanie w ogóle nie powinno się u was pojawiać. Jeszcze będziecie mieć tej miłości po dziurki w nosie. Poza tym jak dowodzą badnaia najszczęśliwsze związki to te zawierane między 26, a 35 rokiem życia. Powodzenia!
chomej A co jak ktoś skończył 35 lat to już mu się miłość nie należy?? Albo jego związek nie będzie szczęśliwy co za głupie badania, ja znam małżeństwo które ma 27 lat stażu i są na prawdę szczęśliwi a 35 lat skończyli jakiś czas temu ![]()
A czy nie uważasz że jest pewna zdrowa graniaca wejścia w relacje damsko męskie??
Gdzie po przekroczeniu jej można mieć związek, ale to już wszystko będzie takie sztuczne wyuczone, na cudzych błędach, gdzie każdy, ogromna ilośc znajomych Ci powie co powiennaś robić,(jakoś nie zauważyłam, żyeby panowie sobie doradzali w tej dziedzinie
)
13 2010-01-20 09:47:36 Ostatnio edytowany przez tesciowa (2010-02-12 09:27:54)
Witam,
ja osobiście popieram kolegę wyżej. Gdyż wiek 18-20 lat to dla mnie osobiście to dziewczynki które powinny się jeszcze bawić na szkolnych zabawach. To że mają dowód. Nie potwierdza że są dojrzałe emocjonalnie. Potem samobójstwa itp. Wiem coś o tym bo sam wziąłem ślub w wieku 20 lat. Jedyna pozytywna cecha tego to, to że mam już dużą córkę. Teraz mając 33 lata patrzę na to z innej perspektywy. I faktycznie uważam że najlepszy wiek na poważne związki to 26-35 l. Wtedy jest największe prawdopodobieństwo udanego związku. Co nie znaczy że osoby 40+ nie mogą tworzyć normalnych związków. Mogą, ale tym osobą przyświeca nie co inny już cel tych związków. Niż osobą 18-25 l.
14 2010-01-20 10:05:54 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2010-07-25 20:06:08)
.
Nie nie do końca tak.
Wiek 20-25 to czas na nauki, zabawy. Poznawanie innych ludzi i obserwacja czy z tego wszystkiego, co nas otacza jest coś, co nas interesuje ( chłopak, dziewczyna). Każda osoba potrzebuje ciepła, zrozumienia, bliskości innej osoby. Co nie podlega według mnie żadnej dyskusji. Jeżeli Ty chcesz mieć chłopaka po to tylko by go mieć. A nie po to by budować z nim wspólna przyszłość. Między innymi właśnie rozmawiać z nim o podatkach i rozdzielczości majątkowej. To ja współczuje temu facetowi, co wpadnie w twoje ręce. Myślę, że osoba 26 lat jest właśnie wstanie tworzyć mądry rozsądny przemyślany związek. Mimo że nie jest z bagażem doświadczeń bycia w związkach. Potrzeba Ci tysiąca łez, stresów, nocy nie przespanych? Po tym jak Ty się w kimś zabujasz a on da Ci kosza? Tego chcesz? To Cię rajcuje? To ja nie wiem, ale bałbym się osobiście takiej kobiety.
Dlatego młódki mnie nie interesują.
Ja nie mówie, że ci po 35 to już padaka i mogiła. Zakochać można się zawsze, ale wiadomo, że z wiekiem przychodzi to trudniej. Chodziło mi raczej o podkreslenie tego, ze wiekszość osób w wieku 18-25 lat nie myśli jeszcze poważnie o życiu. Związki sa rodzajem szukania. Wazna jest jeszcze zabawa i szaleństwo. Ci starsi już konczą studia, mają prace, stykaja się z dorosłą, prawdziwą rzeczywistością i zaczynaja myslec poważnie o życiu, o rodzinie itd. Jasne każdy jest indywidualistą i pewnie znajdziemy sporo dojrzałych 19-latków i bawiących sie 29-latków, ale dla mnie wypowiedź mam 18 lat i boje się, ze nigdy nikogo nie znajde jest głupia i bezpodstawna. Sory.
No z tą głupotą i bezpodstawnością to bym się trochę kłuciła, bo może faktycznie się boi? I niech się boi jej prawo. Ale ktoś kiedyś powiedział mi bardzo mądre słowa. Szczęście jest jak motyl, jeśli będziesz go gonić ucieknie, ale jeśli spokojnie poczekasz, może nawet usiąść Ci na dłoni : )
18 2010-01-20 16:44:17 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2010-07-25 20:06:29)
.
Sama sobie teraz odpowiedziałaś. Mama to mama tamto. To niech teraz mama żyje za Ciebie.
I to jest właśnie nadopiekuńczość matek.
Ciśnie mi się komentarz, ale go zostawię, bo nie pasuje do tego wątku
A ja szalałam! Bo uważam, że taki wiek jest najbardziej do tego odpowiedni. Szukałam, poznawałam, płakałam i się śmiałam. Wyszalałam się dlatego teraz jestem w pełni gotowa na coś poważnego. Ludzie, którzy nie mieli tego okresu w życiu potem szukają jakiś odskoczni i rozerwania, raniąc tych którzy chcą budować już coś trwałego. Wszystko w życiu jest potrzebne. Wszystkiego trzeba doświadczyć, żeby wybrać to co najbardziej nam odpowiada.
21 2010-01-20 21:34:36 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2010-07-25 20:06:46)
.
Ja też myślałam że nie znajde swojej miłości . Gdy już się poddałam,nagle znalazłam wspaniałego męzczyzne ![]()
A kiedy tak myślałaś jak miałaś 15 lat??
No proszę Cię w takim wieku to ja się cieszyłam jak kupiłam sobie nową książkę
To co piszecie troszkę mnie przeraża dziewczyny. Sam byłem kiedyś nieśmiałym chłopcem. Nie szalałem na imprezach w czasach szkoły średniej. Nie całowałem się z dziewczynami i nie miałem odwagi ich podrywać. Jednak nie byłem załamany. Nie patrzyłem na siebie jak na samotnego prawiczka. Nie powiem, że nie buzował we mnie testosteron i było mi z tym dobrze, ale nie przyszłoby mi do głowy by dziewczynę, na której mi w jakikolwiek sposób zależy ( trudno mówić od razu o zakochaniu), która mi się podoba nakłaniać do przespania się ze mną po miesięcznej znajomości. To zawsze musi wychodzić od obu stron i to naprawdę się czuje. I naprawdę nie trzeba się z tym spieszyć, nigdy nie polowałem na seksualne okazje i nie żałuję tego.
Sex sam przyszedł, w swoim czasie, w sposób szalony, niespodziewany, gorący dla obojga. Nie zrodziła się z tego trwała miłość, były potem łzy, smutek. Jednak nie żałuję tego. Tak było mi dane.
Miłości nie warto szukać na siłę, ale też nie można przed nią uciekać wmawiając sobie, że jest już za późno. Nigdy nie jest za późno. A z wiekiem coraz bardziej człowiek uczy się doceniać to co naprawdę jest wartościowe. Do mnie zapukała ona niespodziewanie w wieku 30 lat i nadal jest, mimo, że towarzyszy jej trudna proza dnia codziennego.
Trzeba wierzyć w siebie, umieć się cieszyć ze swego życia, poznawać siebie i innych, być między ludźmi.
GREGORIAN z pewnością masz rację ![]()
Jednak czy jeśli mając lat 30 i to jest pierwszy związek np jednej strony to czy to będzie szczęśliwy związek??
Gdzie jedna strona oczekuje poważnych relacji a druga w to wchodzi? Czy takie osoby zrozumieją wzajemne potrzeby, gdzie jednej nie cieszą już niewinne początki a oczekuje poważnych konkretnych relacji a druga zachowuje ogromny dystans??
A jak ma zachować się ta osoba bez doświadczenia względem tej drugiej i jej doświadczenia? To że ten człowiek miał kogoś, kogoś kochał o kim tak na 100% nigdy nie zapomni??
I jak postąpić wobec takiej sytuacji??
Pogodzić się z tym czy nie wchodzić w takie relacje??
dopoki nie zapomni to sobie odposc. bedziesz manekinem tylko.
a jezeli chodzi o autorke watku- wrzuc na luz. postaw sie w sytuacji tego faceta co sie z Toba spotka- z Twojej strony cisnienie ( mysli: czy to on-
x bilion)
nikt tego nie wytrzyma. na sile to sobie mozesz tylko krzywde zrobic. ciesz sie zyciem i rozwijaj sie, przyjdzie to bedzie.
alaclaudie nie wiem jak inni, ale ja nie bardzo rozumiem twoją wypowiedź ![]()
Ciągle sama, to na pewno nieciekawe uczucie. Nie poddawaj się, polub to życie, bo drugiego nie będzie. Staraj się, bądź sobą i w końcu znajdziesz szczęście. Pozdrawiam serdecznie
Lubię swoje życie, i jeśli o mnie chodzi to przywykłam do tego stanu i z dania na dzień coraz mniej jestem zainteresowana zmianą tego ![]()
Powoli przestaje mi przeszkadzać, że jako jedyna wśród znajomych jestem sam, akceptuję ten fakt, widocznie nie było mi to dane ![]()
Przecież nie będę się zamartwiać całe życie, trudno zdarza się ktoś musi zostać starą panną ![]()
Nie mam do nikogo żalu, mimo, iż czasem myślę, że gdyby moja mama tak bardzo nie lubiła mieć mnie przy sobie to pewnie potoczyłoby się to inaczej, ale co się stało to się nie odstanie.
Zastanawiam się nad jednym, dlaczego zawsze kiedy ktoś nie ważne gdzie pisze, że jest sam, że czuje się samotny uzyskuje odpowiedź musisz polubić swoje życie, ciesz się tym co masz. A jak samotny człowiek ma się cieszyć? Po jakimś czasie to tzw "wychodzenie do ludzi" jest tak męczące, że ten kto tego nie przeszedł nie zdaje sobie sprawy.
ech to fakt trzeba to zaakceptowac ( nie mowie ze ja potrafie to zrobic). ale boli np jak znajome maja fajnych facetow z ktorymi chetnie by sie bylo, a jednak oni zwrocili na nasze kumpele uwage a nie na nas.
sa fajni faceci ale nei stane na glowie zeby nagle zerwali ze swoimi swietnymi dziewczynami i zechcieli byc z nami singlami (obrzydliwe slowo!)
ech !!
Martyna 777
"Jednak czy jeśli mając lat 30 i to jest pierwszy związek np jednej strony to czy to będzie szczęśliwy związek??"
Gwarantem tego nie jest wiek ale postawa obojga ludzi
"Gdzie jedna strona oczekuje poważnych relacji a druga w to wchodzi? Czy takie osoby zrozumieją wzajemne potrzeby, gdzie jednej nie cieszą już niewinne początki a oczekuje poważnych konkretnych relacji a druga zachowuje ogromny dystans??"
Skad wiesz, ktora osoba bedzie zachowywac dystans - doswiadczona ( bo kiedys sie zawiodla) czy ta "dziewicza" bo sie boi pierwszego zwiazku? To znowu zalezy od indywidualnych postaw i doswiadczen osob i nie ma tu reguly. Istnieje cos takiego jak empatia i rozmowa w zwiazku. Nie bac sie rozmawiac.
"A jak ma zachować się ta osoba bez doświadczenia względem tej drugiej i jej doświadczenia?"
Naturalnie. Ma prawo nie wiedziec, uczyc sie, ale i ma prawo nie zgadzac sie z opinia tej "bardziej doswiadczonej" polowki. Moze nie zawsze ma ona we wszystkim racje mimo swych doswiadczen - doswiadczem przede wszystkim z inna (innymi) partnerami.
innymi - innymi od Ciebie
"To że ten człowiek miał kogoś, kogoś kochał o kim tak na 100% nigdy nie zapomni??"
Tak, nie da sie zapomniec dawnej milosci ( albo dawnego zauroczenia - to sprawa do dyskusji w kazdym przypadku). Jednak nie zapomniec nie znaczy chciec nadal byc.
Nie znaczy to, ze nie mozna zakochac sie ponownie. Tylko potrzebny jest wpierw czas na zagojenie ran.
Jak sa zagojone to nie powinno sie porownywac nikogo z poprzednim partnerem, bo to mie ma sesu.
Pozdrawiam
PS. Przepraszam za brak polskich znakow - nie dalo sie. :-((
34 2010-02-03 20:51:07 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2010-07-25 20:07:24)
.
Niekoniecznie musi być tak że ta bardziej doświadczona strona udziela rad tej mniej doświadczonej... Ja wychodzę z założenia że Każdy nowy związek zaczyna się od poznawania siebie nawzajem.. Uczymy się danej osoby, a ona uczy się nas...tego jak myślimy, jak reagujemy... Jednym słowem uczymy się być po prostu RAZEM... Nie ma znaczenia czy jest to pierwszy, drugi czy X związek.. Za każdym razem jest co coś nowego..Nowe przeżycia, nowe sytuacje, nowe problemy... Poza tym uważam że związek powinien być partnerski oparty na wzajemnej rozmowie, zrozumieniu, kompromisach. Czasami dobrze jest posłuchać dobrych rad, nie wiem dlaczego miałoby to irytować... W końcu każdy z nas wynosi coś ze swojego życia i dobrze jest podzielić się z dana osobą swoimi doświadczeniami...
Hmmm wybawiałaś się, a może właśnie w czasie tej zabawy najłatwiej jest kogoś poznać? ![]()
Rozumiem Cię, bo mi również było ciężko kiedy moje koleżanki zaczęły mieszkać ze swoimi facetami, a ja nawet owego człowieka nie miałam. Po jakimś czasie zaakceptowałam ten fakt
, próbuję różnie mi to wychodzi polubić to moje życie bo wiem że to się już nie zmieni ![]()
Hmmmm wiesz ja namiętnie i na siłę rok czasu szukałam oj źle na tym wyszłam.
Nie szukaj ![]()
Jak umiesz żyć bez faceta to daj sobie z tym spokój ![]()
a ja powiem tak....... znajdż sobie dziewczyno jakieś konkretne zajęcie, coś co lubisz, wybierz sobie specjalizacje czy hobby, zajmuje to czas, poprawia samopoczucie i daje punkt zaczepienia do rozmowy czy to z facetem czy to z kobietą. Im człowiek ma więcej czasu tym zaczyna myśleć za dużo o tym o czym nie powinien..... bo to mu nic nie da, szkoda czasu na myślenie o samotności......wiem bo też myślałem i czasem dalej myśle i to jest strata czasu. Lepiej pójść na spacer, odwiedzić znajomego/ znajomą. Z tego co wiem to chyba najlepszy sposób, żeby poznać kogoś bliższego sobie to po prostu na niego trafić.......
Aha, bez urazy, ale stwierdzenia typu :ktoś Ci jest przeznaczony" czy coś takiego to pic na wodę, marny sposób pocieszania się, że będzie lepiej....... będzie lepiej ale trzeba w to włożyć troche wysiłku. Nie mówie, że jesteś skazana na samotność, wręcz przeciwnie. Wątpię byś była sama w przyszłości ![]()
Nożownik ma rację - szkoda czasu na umartwianie się. Skoro są tacy inni idealni - to niech się sobą cieszą - a my będziemy z uśmiechem na twarzy czytać jak ktoś zaufał komuś kto go zdradził
40 2010-02-05 20:53:57 Ostatnio edytowany przez Nożownik (2010-02-05 20:55:23)
też jestem z małego miasta
ale ja akurat to dość specyficzny przypadek, już na wyginięciu..... całe szczęście ;p ale mniejsza o mnie
bardzo dobrze, że masz się czym zająć, że masz hobby, to rozwija tak samo człowieka jak i jego twórcze myślenie. Bardzo dobrze Cię rozumiem (choć jestem facetem) i wiem, że to dokucza, ale ja jetem zdania, że warto eksperymentować. Próbować czegoś nowego, zmieniać coś w życiu, wyglądnie, upodobaniach. Z tym przeznaczeniem......hmm...... moja matka twierdzi, że przeznaczenia jako takiego nie ma, ale ma przekonanie, że dla każdego jest jakieś zadanie, jakiś plan do realizacji i dlatego sama twierdzi, że takie smutki to coś normalnego, bo i tak się w końcu cytuje: "trafi na swoje i tak". Na koniec dodam, że mama bardzo rzadko się myli w takich sprawach ![]()
tak więc uszy do góry, czas pokaże, a jest go dużo........ nie ma co go popędzać
Spodobało mi się to twoje słowo "polowanie" ja jedyne na co poluję to na okazję w sklepach
Moje wyrachowanie nie zna granic ![]()
Małe miasto a ułatwia poznanie kogoś. Wg mnie dużo trudniej jest poznać kogoś w miastach typu Kraków Warszawa czy Poznań gdzie połowa ludzi jest przejazdem na chwilę, większość młodych ludzi to studenci, którzy za chwilę je opuszczą a w małych miastach jest ten plus że mieszkańcy są raczej stali ![]()
42 2010-02-05 21:49:07 Ostatnio edytowany przez Martyna777 (2010-07-25 20:07:53)
.
Hmmm różnie to bywa.
Moja przyjaciółka kiedyś z nudów siedziała na czacie i poznała faceta całkiem fajnego nic by nie było w tym dziwnego po za tym iż chodzili 6 lat di jednej szkoły, mieszkali na tym samym osiedlu a się nie znali.
Ja teraz mieszkam w Krakowie, ludzi to ogrom, przeróżnych a poznać nie można nikogo, bo każdy na chwilę.
Samotność to straszna rzecz, ale da się do niej przyzwyczaić ![]()
różnie to bywa, ci co są w związku często tęsknią za czasem gdy byli wolni jak ptak....... ci co są samotni tęsknią za ciepłem drugiej osoby....... zawsze się chce tego czego się nie ma
zasada działania podobno jest taka, że jak trafi swój na swojego to oboje rzucają wszystko aby tylko spędzić troche czasu razem....... jak jest w realnym świecie tego nie wiem..... jeszcze nie wiem
ale myślę, że sam bym mógłbym tak coś odstawić, żeby mieć czas dla drugiej osoby.
tak juz mowilem, czas pokaze ![]()
Powiem, a raczej napiszę tak skoro już ktoś chociaż raz znalazł kogoś to przecież wie jak sie to robi i z pewnością znajdzie, po raz 2 czy 6 i będzie szczęśliwy.
Jak ktoś nie znalazł nikogo a ma już tam ileś lat to już pewnie nie znajdzie ![]()