Od dłuższego czasu się nad tym zastanawiam, dlaczego my- kobiety, nie słuchamy mężczyzn i tego co do nas mówią i nam przekazują.
Zawsze wydawało mi się, że pojęcie, iż facet jest "konstrukcją prostą" jest przerysowane, przesadzone. Do czasu. Nie mówię tutaj o negatywnym wydźwięku tej męskiej "prostoty", ale o tym, że większość mężczyzn co ma w głowie to na języku i odwrotnie.
Kiedyś przeczytałam kilka proplemów miłośnych z tego forum mojemu chłopakowi, powiedział od razu: "Ona go nie słucha. Kobiety nie słuchają tego, co się do nich mówi".
Ile jest tutaj wątków z cyklu: "On mi powiedział, że nie chce się wiązać/że to koniec. Co to może znaczyć?! Czy wróci?!"
Dlaczego dorabiamy teorie? Czemu doszukujemy się drugiego dna? Czemu same tłumaczymy sobie coś, co nie miało miejsca, czemu snujemy domysły, skoro wszystko zostało jasno powiedziane?
Jakiś czas temu, już nie pamiętam na jakim wątku, pewna forumowiczka miała problem z chłopakiem. Opisała jego zachowania, reakcje, odpowiedzi. Dużo forumowiczów próbowało jej pomóc, kobiety snuły różne domysły, przykłady, teorie. Ale kilku mężczyzn wypowiadających się tam miało zupełnie odmienne zdanie, twierdzili, że powodem tego zachowania jest to i to i tyle. Każda z forumowiczek zanegowała tę postawę. Każda powiedziała, że "to nie to, bo jak?!" i dalej snuły teorie.
Mężczyźni przychodzą na nasze forum, byśmy wytłumaczyły im zachowanie "naszego gatunku" i z obserwacji widzę, że wychodzi nam to bardzo dobrze, przecież wiemy co i jak w nas siedzi. Czemu, kiedy mężczyźni próbują wytłumaczyć "swój gatunek" my od razu startujemy z negacją, domysłami i teoriami?
Zapraszam do dyskusji, dlaczego, tak naprawdę, kobiety NIE słuchają mężczyzn?