netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Gdy żonaty mężczyzna szuka pocieszenia...

21 odpowiedzi8 677 wyświetleńzałożony przez Catwoman, 09.02.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Gdy żonaty mężczyzna szuka pocieszenia...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1

Temat: Gdy żonaty mężczyzna szuka pocieszenia...

Z żoną źle się układa, każda rozmowa kończy się fochem lub nie ma jej wcale. Żona go nie rozumie, nie wspiera, więc on szuka pocieszenia. U innych kobiet. Nie, żeby od razu seks=zdrada. Szuka POCIESZENIA. Co to oznacza? Szczerej (?) rozmowy, dobrego słowa.
Jak problemy w związku rekompensują sobie mężczyźni i kiedy powinna się Pierwszej Wybrance włączyć czerwona lampka? smile

2

Odp: Gdy żonaty mężczyzna szuka pocieszenia...

chętnie poczytam opinie facetów.
mnie się to zdarzyło dwa razy.
mój ex miał depresje, ja go nie rozumiałam. mial wiele kolezanek ale nie byłam zazdrosna bo nie miałam takiego charakteru, ufałam, a on zdradził mnie, pozniej bardzo żałował ale nie dałam mu szansy. dziś się kumplujemy mimo że on nadal chce wrócić.
mój aktualny facet: mieliśmy mega problemy wynikające z mojego zachowania, coś mi odwaliło byłam nieznośna, po wspolnym zamieszkaniu. trochę się mu nie dziwię choć to bolało wtedy, dziś jak o tym myslę to może jeszcze odrobinę boli, ale dziś znow jest miedzy nami cudownie. otóż zaczął pisać sms z jakąs koleżanką szkoda gadać, nie żadne romanse, po prostu my przez kilka dobrych tyg mieliśmy na zmiane albo ciche dni albo wrzaski. więc relacjonował jej swoje dni, trochę uczucia ale nic co w moim mniemaniu jest zdradą. ja tez wtedy szukałam towarzystwa (rozmów) z innymi facetami (mam wielu kolegów). no ale ostatecznie po wielu, wielu długich rozmowach. na spokojnie (w koncu się ogarnęłam) doszlismy do porozumienia, tamte sprawy to juz przeszlosc, dzis jestem go pewna, nie kłocimy się już od kilku miesięcy. przestałam być wredną, rozkapryszoną choleryczką-księżniczką, on tez się zmienił. mieliśmy wtedy przerwe w seksie (w zasadzie ja dostałam od niego bana) -o tym w wątku o aseksualnych facetach.

także reasumując - uważam, że była w tym moja wina. byłam wprost okropna. ze związku powinno czerpać się radość, wsparcie, szacunek no i jakkolwiek rozumiana miłość. uważam, że jesli parner/partnerka mają w 4 literach uczucia drugiej osoby, krzyczą, obrażają się, foszą cholera wie o co a najlepiej o wszystko (jak ja) i NIE WYKAZUJĄ CHĘCI ZMIAN (nie ja:P )to jest to podstawa do rezygnacji ze związku (a moze i rozwodu). jeśli rozmową, prosbą ani grozbą nie da się wpłynąć na takiego krzykacza/marude/fochmistrza/obrazalskiego/księżniczke to żegnamy się z takim i układamy zycie z kimś fajniejszym.

to co opisuję nie dotyczy związków na zasadzie "widziały galy co brały" czyli on/ona zawsze taka była a ja  "myslałem że po ślubie/po dziecku/po wspolnym wzieciu kredytu na 100 lat/zmieszkaniu ON SIĘ ZMIENI". to co ja opisuję to szczęsliwy związek, w którym nagle jednej ze stron odwaliło i robi się mega kwas.

3

Odp: Gdy żonaty mężczyzna szuka pocieszenia...

No jakoś żaden pan wypowiedzieć się nie chce ;p
No to ja powiem jak to często wygląda smile Jestem co prawda kobietą, ale przecież żonaty facet nie szuka pocieszenia u kolegi- z nim może co najmniej utopić ewentualne smutki i na tym się kończy. Koledzy nie otrzymują tak tragicznego obrazu jego małżeństwa co inna kobieta.

Mężczyźni wbrew pozorom to nie są tak proste osobniki za które chcą uchodzić wink 

Gdy mężczyzna, któremu się znudziło w stałym związku bądź ma tam jakieś problemy (które spokojnie można by we dwoje rozwiązać gdyby się tylko chciało) dobrze wie co robić: znaleźć inną.
Tylko jak? Nie do końca da się zakamuflować fakt, że jest się żonatym - w dobie Facebooka, Naszej-Klasy i telefonii komórkowej jest to znacznie trudniejsze niż za czasów mojej mamy, której koleżanki w dowodach "zalotników" sprawdzały stan cywilny.
Zatem ŻONA zostaje przedstawiana jako problem, a on jako cierpiętnik. Żona :
- nie rozumie go
- nie da się z nią normalnie rozmawiać
- już od dawna ze sobą nie sypiają bo ona nie chce
- robi mu wymówki i podejrzewa o wszystko
- nie interesuje się jego sprawami, tym czego on chce
- oboje trwają obok siebie ze względu na dzieci (nawet jeśli ona nie ma o tym bladego pojęcia)

A on jako cierpiętnik:
Cierpi. Każda rada od innej kobiety nie ma szans sprawdzić się w jego akurat małżeństwie, np.
"Porozmawiaj z nią"  odp. "Rozmawiałem wiele razy, prosiłem, błagałem, nic to nie dało"
"Idźcie do specjalisty"  odp. "Ona się w życiu nie zgodzi, taki typ człowieka"
"Spędźcie razem trochę czasu, tylko we dwoje"  odp. "Już to widzę! Będą same kłótnie, wyrzuty. Już próbowałem".
"Rozstanie będzie chyba zatem jedynym wyjściem" odp. "To nie takie proste".

I w tym prostym, męskim świecie nagle nic nie jest proste. Pod koniec całej rozmowy jesteś przekonana: Jego żona to jakiś potwór pozbawiony ludzkich uczuć.
.... ale tylko do czasu smile Im więcej takich cierpiętników się spotyka, tym częściej powtarza się ten schemat, tym częściej człowiek macha na to ręką i każe spadać na drzewo.

Jednak, mimo przedstawionej tu mini satyry uderzające jest to, jak często faceci widzą winę w swoich małżonkach, a jak rzadko w sobie.
I zadziwiające jest to, jak potrafią manipulować kolejnymi kobietami by siebie przedstawić w roli tego Poszkodowanego, przy okazji nagabując sobie kochankę, która jest ZUPEŁNIE inna, WSZYSTKO zrozumie i NICZEGO nie chce.

4 Ostatnio edytowany przez onazona (2014-02-11 11:23:05)

Odp: Gdy żonaty mężczyzna szuka pocieszenia...
sosenek napisał/a:

chętnie poczytam opinie facetów.
mnie się to zdarzyło dwa razy.
mój ex miał depresje, ja go nie rozumiałam. mial wiele kolezanek ale nie byłam zazdrosna bo nie miałam takiego charakteru, ufałam, a on zdradził mnie, pozniej bardzo żałował ale nie dałam mu szansy. dziś się kumplujemy mimo że on nadal chce wrócić.
mój aktualny facet: mieliśmy mega problemy wynikające z mojego zachowania, coś mi odwaliło byłam nieznośna, po wspolnym zamieszkaniu. trochę się mu nie dziwię choć to bolało wtedy, dziś jak o tym myslę to może jeszcze odrobinę boli, ale dziś znow jest miedzy nami cudownie. otóż zaczął pisać sms z jakąs koleżanką szkoda gadać, nie żadne romanse, po prostu my przez kilka dobrych tyg mieliśmy na zmiane albo ciche dni albo wrzaski. więc relacjonował jej swoje dni, trochę uczucia ale nic co w moim mniemaniu jest zdradą. ja tez wtedy szukałam towarzystwa (rozmów) z innymi facetami (mam wielu kolegów). no ale ostatecznie po wielu, wielu długich rozmowach. na spokojnie (w koncu się ogarnęłam) doszlismy do porozumienia, tamte sprawy to juz przeszlosc, dzis jestem go pewna, nie kłocimy się już od kilku miesięcy. przestałam być wredną, rozkapryszoną choleryczką-księżniczką, on tez się zmienił. mieliśmy wtedy przerwe w seksie (w zasadzie ja dostałam od niego bana) -o tym w wątku o aseksualnych facetach.

także reasumując - uważam, że była w tym moja wina. byłam wprost okropna. ze związku powinno czerpać się radość, wsparcie, szacunek no i jakkolwiek rozumiana miłość. uważam, że jesli parner/partnerka mają w 4 literach uczucia drugiej osoby, krzyczą, obrażają się, foszą cholera wie o co a najlepiej o wszystko (jak ja) i NIE WYKAZUJĄ CHĘCI ZMIAN (nie ja:P )to jest to podstawa do rezygnacji ze związku (a moze i rozwodu). jeśli rozmową, prosbą ani grozbą nie da się wpłynąć na takiego krzykacza/marude/fochmistrza/obrazalskiego/księżniczke to żegnamy się z takim i układamy zycie z kimś fajniejszym.

to co opisuję nie dotyczy związków na zasadzie "widziały galy co brały" czyli on/ona zawsze taka była a ja  "myslałem że po ślubie/po dziecku/po wspolnym wzieciu kredytu na 100 lat/zmieszkaniu ON SIĘ ZMIENI". to co ja opisuję to szczęsliwy związek, w którym nagle jednej ze stron odwaliło i robi się mega kwas.

historia podobna do mojej - tylko u mnie te jak napiasłaś - albo ciche dni albo wrzaski- zaczęły się już po ślubie i - nie "widziały gały, co brały", bo nie widziały - chyba zbyt mocno miłość przysłoniła mi oczy, bo teraz jak cała ta magia opadła, zdaję sobie sprawę, że on zawsze taki był

u nas te sprzeczki to były raczej godziny, a jesli dzień to dosłownie dzień - ja myślę, że to przede wszytskim wina naszych charakterów, ale w każdym razie schemat niemalże podobny, tylko ja nadal nie wiem na czym stoję,
nie wiem
- czy mu wierzyć, bo zapewnia, że "jest taki głupi i JESZCZE nie zdradził", a jednocześnie jego opinia na temat seksu jest bardzo lajtowa - czyli coś w stylu- seks z kobietą której nie kocha to dla niego akt fizjologiczny i jakby miał potrzebę to poszedł by do łóżka z taką kobietą

czyli co - nie ma potrezb jak jest z dala ode mnie? nie ma okazji? - on twierdzi, że nie ma -okazji rzecz jasna...

on wypiera się wszystkiego - takie to dziwne- bo jakoś nie wierzę, że z jakąs tam babką od czasu do czasu pogada, a on twierdzi, że nie - a jego domem w tygodniu jest tir

ja tak jak Ty - nawet nie miałabym za złe, bo wiem jaka byłam- choć jego tez dużo winy, on chyba pierwszy  zaczął nie sznowac sie wzajemnie w naszym związku- ale to inna historia - ale on twierdzi, że nie-

zwyczajnie - nie wierzę...za dużo tych dziwnych zbiegów okoliczności i tyle...chętnie bym posłuchała, co ma do powiedzenia w tej sprawie...

CAtwomen- TWój dialog z meższyzną - paradoksalnie pasowałby do każdej zagubionej w związku kobiety- oczywiście byłaby to rozmowa kobiety z kobietą ...
co my baby mamy w sobie, że wszyscy uwielbiają z nami rozmawiac na temat rozpadającego się związku...jakby nie było - ja mam już tego dość, tak się z tym męczę, że już sama nie wiem co zrobię, a co dopiero co robić...

5

Odp: Gdy żonaty mężczyzna szuka pocieszenia...

A czy czasem same sobie nie jesteśmy winne, że często stajemy się takimi "pocieszycielkami", będąc łaskawsze lub bardziej wyrozumiałe dla cudzych mężów niż dla własnych? wink
A oni to sprytnie wykorzystują wink

Ps; niezwykle ciekawy temat smile

6

Odp: Gdy żonaty mężczyzna szuka pocieszenia...

hw ja na swoje szczęście nigdy z takim Cierpiętnikiem się nie związałam, nawet na chwilę. Jakoś odrzucali mnie zawsze faceci, mający jakieś niepozałatwiane sprawy z inną kobietą i w ogóle nie rozpatrywałam nawet ewentualnego związku z takim osobnikiem. Tyle, że oni tego na początku nie wiedzieli i jakaś tam ich część chciała sobie we mnie znaleźć nie tylko pocieszycielkę w sensie "ramię do wypłakania" ale i biorąc pod uwagę inne części ciała big_smile

No i jeszcze jedno, co zauważyłam: ci mężczyźni zawsze uciekali od problemów zamiast wziąć je na klatę. Czyli po najmniejszej linii oporu: on zrobił WSZYSTKO bo POWIEDZIAŁ że mu coś nie gra, zaproponował nawet kolację przy świecach, a jak żona nadal trwała w fochu, to już szukał "pocieszycielki".

7

Odp: Gdy żonaty mężczyzna szuka pocieszenia...
Catwoman napisał/a:

i kiedy powinna się Pierwszej Wybrance włączyć czerwona lampka? smile

Zazwyczaj przy pierwszej konferencji lub zebraniu w pracy zaczynajacym sie o 19.00 smile

8

Odp: Gdy żonaty mężczyzna szuka pocieszenia...
Catwoman napisał/a:

Z żoną źle się układa, każda rozmowa kończy się fochem lub nie ma jej wcale. Żona go nie rozumie, nie wspiera, więc on szuka pocieszenia. U innych kobiet. Nie, żeby od razu seks=zdrada. Szuka POCIESZENIA. Co to oznacza? Szczerej (?) rozmowy, dobrego słowa.
Jak problemy w związku rekompensują sobie mężczyźni i kiedy powinna się Pierwszej Wybrance włączyć czerwona lampka? smile

Moim zdanie zbyt ogólne to wszystko i ciężko coś napisać. Np. "z żoną źle się układa", dlaczego źle się układa? może być 100  powodów tego stanu i ciężko wczuć się w sytuację mężczyzny. Następne pytanie u jakich kobiet szuka pocieszenia? Jeżeli np. u zamężnej kumpelki z którą zna się od dziecka i są zżyci ze sobą jak łyse konie to OK. Jak u pani którą zna tydzień to już nie za bardzo OK. Ogólnie naturą homo sapiens jest w trudnych chwilach wygadać się a najlepiej zrobić to płci przeciwnej bo może ona bardziej rozumie swój "gatunek". I co to znaczy "szukać pocieszenia"? Dlaczego żona go nie rozumie i nie wspiera , ile miesięcy/lat to twa. Poza tym trzeba by znać wiek ludzi, ile lat są razem? itp.
Najlepiej "rozebrać" temat na konkretnym przykładzie.

Jaguar napisał/a:
Catwoman napisał/a:

i kiedy powinna się Pierwszej Wybrance włączyć czerwona lampka? smile

Zazwyczaj przy pierwszej konferencji lub zebraniu w pracy zaczynajacym sie o 19.00 smile

Jaka czerwona lampka? Sorry,ale Wy zawsze swoje. Jak związek nieudany, źle się układa, brak komunikacji, nie pasują do siebie, nie chcą naprawiać, to po co dalej się mordować ze sobą? Jestem nieszczęśliwa to niech i on będzie nieszczęśliwy. Tak, jak przyjdzie później z pracy to:
-sprawdzić historię w przeglądarce (czy porno nie ogląda albo na portale randkowe nie wchodzi)
-sprawdzić bilingi
-sprawdzić smsy
-obwąchać go
-sprawdzić portfel (czy prezerwatyw nie ma)
-jak uśnie sprawdzić kieszenie z powodu jak wyżej
-sprawdzić czy nie ma drugiego telefonu
- sprawdzić...
To jest tylko moje zdanie, ale nie cierpię jak ktoś zachowuje się jak ten zwierzak którego panem jest ogrodnik. Ogólnie o swoich potrzebach i uczuciach (zarówno miłych jak i nie) należy mówić swojemu partnerowi bo nikt nie jest jasnowidzem.

9

Odp: Gdy żonaty mężczyzna szuka pocieszenia...
Janix2 napisał/a:
Catwoman napisał/a:

Z żoną źle się układa, każda rozmowa kończy się fochem lub nie ma jej wcale. Żona go nie rozumie, nie wspiera, więc on szuka pocieszenia. U innych kobiet. Nie, żeby od razu seks=zdrada. Szuka POCIESZENIA. Co to oznacza? Szczerej (?) rozmowy, dobrego słowa.
Jak problemy w związku rekompensują sobie mężczyźni i kiedy powinna się Pierwszej Wybrance włączyć czerwona lampka? smile

Moim zdanie zbyt ogólne to wszystko i ciężko coś napisać. Np. "z żoną źle się układa", dlaczego źle się układa? może być 100  powodów tego stanu i ciężko wczuć się w sytuację mężczyzny. Następne pytanie u jakich kobiet szuka pocieszenia? Jeżeli np. u zamężnej kumpelki z którą zna się od dziecka i są zżyci ze sobą jak łyse konie to OK. Jak u pani którą zna tydzień to już nie za bardzo OK. Ogólnie naturą homo sapiens jest w trudnych chwilach wygadać się a najlepiej zrobić to płci przeciwnej bo może ona bardziej rozumie swój "gatunek". I co to znaczy "szukać pocieszenia"? Dlaczego żona go nie rozumie i nie wspiera , ile miesięcy/lat to twa. Poza tym trzeba by znać wiek ludzi, ile lat są razem? itp.
Najlepiej "rozebrać" temat na konkretnym przykładzie.

Jaguar napisał/a:
Catwoman napisał/a:

i kiedy powinna się Pierwszej Wybrance włączyć czerwona lampka? smile

Zazwyczaj przy pierwszej konferencji lub zebraniu w pracy zaczynajacym sie o 19.00 smile

Jaka czerwona lampka? Sorry,ale Wy zawsze swoje. Jak związek nieudany, źle się układa, brak komunikacji, nie pasują do siebie, nie chcą naprawiać, to po co dalej się mordować ze sobą? Jestem nieszczęśliwa to niech i on będzie nieszczęśliwy. Tak, jak przyjdzie później z pracy to:
-sprawdzić historię w przeglądarce (czy porno nie ogląda albo na portale randkowe nie wchodzi)
-sprawdzić bilingi
-sprawdzić smsy
-obwąchać go
-sprawdzić portfel (czy prezerwatyw nie ma)
-jak uśnie sprawdzić kieszenie z powodu jak wyżej
-sprawdzić czy nie ma drugiego telefonu
- sprawdzić...
To jest tylko moje zdanie, ale nie cierpię jak ktoś zachowuje się jak ten zwierzak którego panem jest ogrodnik. Ogólnie o swoich potrzebach i uczuciach (zarówno miłych jak i nie) należy mówić swojemu partnerowi bo nikt nie jest jasnowidzem.

i co- ja mówię - i co

obraca się wszystko przeciwko mnie
ma w dupie ze źle się czuję, że się zadręczam, że jego zachowanie wskazuje na zdradę

nie zdradz i już - mam mu wierzyć bezgranicznie

no nic, że wszystko móiw- krzyczy we mnie- inaczej

próbowałam z nim dziś o tym pogadac- na spokojnie - i co- rozlaczyl się a po sekundzie miial juz zajete - to bylo 1,5 godz temu- cały czas gada z tą samą osobą...

a w rejestrze i tak nie bezie tego połaczenia- a on znowu wmówi mi że wymyslam...

10

Odp: Gdy żonaty mężczyzna szuka pocieszenia...
Catwoman napisał/a:

Żona go nie rozumie, nie wspiera

Mężczyzna to nie kobieta!On nie oczekuje wsparcia!!!

Catwoman napisał/a:

Szuka POCIESZENIA. Co to oznacza? Szczerej (?) rozmowy

Matko Bosko, czy Wy nigdy nie uwolnicie się o tej obsesji na punkcie >szczerych< rozmów?

Catwoman napisał/a:

Szuka POCIESZENIA.

Facet nie szuka żadnego pocieszenia; nie ta mentalność/ vide: Mężczyzna to nie kobieta!

11

Odp: Gdy żonaty mężczyzna szuka pocieszenia...
pitagoras napisał/a:

Facet nie szuka żadnego pocieszenia;

Ależ o tym właśnie jest cały wątek big_smile

12

Odp: Gdy żonaty mężczyzna szuka pocieszenia...
pitagoras napisał/a:
Catwoman napisał/a:

Żona go nie rozumie, nie wspiera

Mężczyzna to nie kobieta!On nie oczekuje wsparcia!!!

Catwoman napisał/a:

Szuka POCIESZENIA. Co to oznacza? Szczerej (?) rozmowy

Matko Bosko, czy Wy nigdy nie uwolnicie się o tej obsesji na punkcie >szczerych< rozmów?

Catwoman napisał/a:

Szuka POCIESZENIA.

Facet nie szuka żadnego pocieszenia; nie ta mentalność/ vide: Mężczyzna to nie kobieta!

No jak Ty tak nie masz Pitagoras, to jestes wyjatkowym wyjatkiem tongue

13

Odp: Gdy żonaty mężczyzna szuka pocieszenia...
Catwoman napisał/a:
pitagoras napisał/a:

Facet nie szuka żadnego pocieszenia;

Ależ o tym właśnie jest cały wątek big_smile

Więc Ci grzecznie zasugerowałem, że wychodzisz z błędnego założenia początkowego:)
To tylko kobiety tak mają, że jak mąż zrani, to jest ochota się przykleić do jakiegoś pocieszyciela.
Mężczyzna szuka czegoś na boku z całkiem innych pobudek.

14

Odp: Gdy żonaty mężczyzna szuka pocieszenia...

Pitagoras wysłuchuje kobiet bo musi, bo go do tego zmuszają, ale sam od siebie nie lubi wypowiadać ani słowa big_smile

15

Odp: Gdy żonaty mężczyzna szuka pocieszenia...

Uwielbiam gadać godzinami z babami o pierdołach.Problem pojawia się, gdy dochodzimy do jakiejś istotnej kwestii- ja stwierdzam że już pora zamknąć buzię i podjąć radykalne działanie, a niewiasta wręcz przeciwnie- dopiero wtedy rozwija skrzydła krasomówstwa.

16

Odp: Gdy żonaty mężczyzna szuka pocieszenia...
Catwoman napisał/a:

Z żoną źle się układa, każda rozmowa kończy się fochem lub nie ma jej wcale. Żona go nie rozumie, nie wspiera, więc on szuka pocieszenia. U innych kobiet. Nie, żeby od razu seks=zdrada. Szuka POCIESZENIA. Co to oznacza? Szczerej (?) rozmowy, dobrego słowa.
Jak problemy w związku rekompensują sobie mężczyźni i kiedy powinna się Pierwszej Wybrance włączyć czerwona lampka? smile

Kurczę,wiele razy byłam taką pocieszycielką cudzych mężów.Do niedawna jeszcze pocieszycielką brata mojego męża.To mi nasunęło decyzję,że coś z tym trzeba zrobić.Co prawda ja nigdy nie radziłam,nie mówiłam,że żona jest tą złą,raczej próbowałam namówić do rozmowy z żoną.Poza tym ja znałam wszystkie problemy brata męża z także z drugiej strony- z relacji jej żony.
Teraz już nie jestem "pocieszycielką" bo rzeczony brat znalazł sobie inną pocieszycielkę i partnerkę.Więc jego akurat mam z głowy.Ale podobno w nowym związku nie dzieje się dobrze więc to,że będzie mi o swych problemach opowiadał jest kwestią czasu...
Zazwyczaj ja po prostu słucham.Jeśli przybiera to na częstotliwości nieraz mówię,że rozmawiać trzeba z żoną a ja się w związek wtrącać nie zamierzam.

Tak sobie myślę,że nigdy w zyciu nie chciałabym by mój mąż szukał takiej "pocieszycielki"

To pocieszenie oznacza głównie taką osobę,która przyzna rzeczonemu mężowi rację,lekko się nad nim użali bądź powie,że jego zona nie ma pojęcia jaki skarb ma przy sobie.Ewentualnie wysłucha,nie powie nic ale wyciągnie wnioski- koniecznie na korzyść tego męża:)

17 Ostatnio edytowany przez Janix2 (2014-02-12 13:38:24)

Odp: Gdy żonaty mężczyzna szuka pocieszenia...
onazona napisał/a:

.

Co tu się zastanawiać, jeżeli partner nie chce naprawiać związku i ciągle zachowuje się toksycznie to see you. Tym bardziej z takimi poglądami:

onazona napisał/a:

jego opinia na temat seksu jest bardzo lajtowa - czyli coś w stylu- seks z kobietą której nie kocha to dla niego akt fizjologiczny i jakby miał potrzebę to poszedł by do łóżka z taką kobietą
.

18 Ostatnio edytowany przez Olinka (2014-02-12 19:16:04)

Odp: Gdy żonaty mężczyzna szuka pocieszenia...
pitagoras napisał/a:
Catwoman napisał/a:

Żona go nie rozumie, nie wspiera

Mężczyzna to nie kobieta!On nie oczekuje wsparcia!!!

Catwoman napisał/a:

Szuka POCIESZENIA. Co to oznacza? Szczerej (?) rozmowy

Matko Bosko, czy Wy nigdy nie uwolnicie się o tej obsesji na punkcie >szczerych< rozmów?

Catwoman napisał/a:

Szuka POCIESZENIA.

Facet nie szuka żadnego pocieszenia; nie ta mentalność/ vide: Mężczyzna to nie kobieta!

Sorry Pitagoras ale bzdury piszesz. Totalne bzdury. Porada jak z podręcznika dla zagorzałych walczących feministek i do tego singli. Pocieszenie to nie pogłaskanie po głowie i uszczypnięcie w policzek.

pitagoras napisał/a:

Mężczyzna szuka czegoś na boku z całkiem innych pobudek.

Kolejna bzdura. Wszystkich wrzucasz do jednego worka.


Nie pisz, proszę, postów jeden pod drugim, bo jest to sprzeczne z naszym regulaminem. Jeśli chcesz coś dopisać, użyj funkcji ,,edytuj".
Z góry dziękuję i pozdrawiam, Mod. Olinka

19

Odp: Gdy żonaty mężczyzna szuka pocieszenia...

Jeśli mężczyźni rzekomo nie potrzebują dobrych rad, pocieszania czy też wspierania, to ciekawe skąd biorą się te słynne zwierzenia przy alkoholu? Facet, tak jak kobieta, potrzebuje i komplementów, i docenienia, i od czasu do czasu szuka wsparcia, czasem ma tylko problem, aby głośno o tym powiedzieć.

20

Odp: Gdy żonaty mężczyzna szuka pocieszenia...
Olinka napisał/a:

Jeśli mężczyźni rzekomo nie potrzebują dobrych rad, pocieszania czy też wspierania, to ciekawe skąd biorą się te słynne zwierzenia przy alkoholu? Facet, tak jak kobieta, potrzebuje i komplementów, i docenienia, i od czasu do czasu szuka wsparcia, czasem ma tylko problem, aby głośno o tym powiedzieć.

Trafiłaś w sedno.

21

Odp: Gdy żonaty mężczyzna szuka pocieszenia...
Olinka napisał/a:

Jeśli mężczyźni rzekomo nie potrzebują dobrych rad, pocieszania czy też wspierania, to ciekawe skąd biorą się te słynne zwierzenia przy alkoholu? Facet, tak jak kobieta, potrzebuje i komplementów, i docenienia, i od czasu do czasu szuka wsparcia, czasem ma tylko problem, aby głośno o tym powiedzieć.

No bo alkohol pozwala się otworzyć tym mrukom big_smile
Co do samego pocieszenia, to zależy co przez to rozumieć. Pocieszenie psychiczne czy fizyczne big_smile Ja to za bardzo u siebie jednej i drugiej możliwości nie widzę, bo wychodzę z zasady, że moje domowe problemy są moje. Nigdy się na przykład nie poskarżyłem na żonę swojej matce ale oczywiście znam takich co mamusiom wiszą na telefonie i wyżalają się. Nigdy się nie skarżyłem na żonę kolegom. Natomiast coś w tym "pocieszaniu" może być, bo najbliżej mi do tego pocieszania w kwestii wygadania się było właśnie wobec koleżanki. Oczywiście do żadnego użalania się nie doszło, bo nadal uważam, że to nie licuje z godnością faceta ale jeśli już, to wyżaliłbym się koleżance big_smile

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Gdy żonaty mężczyzna szuka pocieszenia...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026