Witam wszystkich.:)
Mój problem polega na tym, że jestem osobą bardzo nieśmiałą o niskiej samoocenie. Nigdy nie miałem zbyt wielu znajomych. Jest tylko jeden kolega, z którym mogę się spotkać, wyjść na jakąś imprezę czy piwo.:) Nikt mnie nigdy nie zaprosił np na urodziny, wspólne wyjście gdzieś, narty, sanki
, zabawę albo żeby mu w czymś pomóc (po za zadania mi w szkole) itd.
Nigdy też nie miąłem dziewczyny a nawet zbyt wiele nie rozmawiałem z dziewczynami. W szkole średniej i gimnazjum z mojej strony zwykle było tylko "cześć". Żadna dziewczyna nie próbowała nawiązać ze mną kontaktu. Tak samo było po za szkołą no może od początku gimnazjum, bo wcześniej jeszcze miałem jakieś 2 koleżanki ![]()
2 lata temu postanowiłem z tym walczyć i żeby było łatwiej to zacząłem podrywać dziewczyny przez internet i nawet nie miałem z tym problemu.:D Fajnie mi się pisało z niektórymi i one też mówiły, że lubią ze mną pisać, chciały się spotkać, pójść na spacer ale niestety do tego nie doszło ponieważ dzieliły nas najczęściej setki kilometrów.
Kilka dni temu korzystając z popularnego komunikatora, tak z nudów postanowiłem znaleźć dziewczynę o jakimś ładnym imieniu i do niej napisać. Padło na imię Kasia.
no to szukam i piszę jakieś pierdoły, do pierwszej lepszej w moim wieku, że niby pomyliłem nr itd. Ku mojemu zdziwieniu rozmowa szybko się rozkręciła i trwała od 22 do 2 w nocy. Dziewczyna na pewno była zainteresowana, bo inaczej poszła by wcześniej spać, o czym nawet wspominała. Mówiła też, że jestem zabawny i chciała by się spotkać.:) Niedawno jak pisałem z dwoma dziewczynami (koleżanka z koleżanką się spotkały i siedziały przed komputerem) to w pewnym momencie powiedziały mi, że się popłakały ze śmiechu, co mnie bardzo ucieszyło.:)
Najbardziej boli mnie, to, że w tzw "realu" nie potrafię nawiązać takich relacji jak opisałem wyżej. Nawet nie próbuję, bo bardzo ciężko idzie mi rozmowa szczególnie z kobietami, które mi się podobają. Bardzo się wtedy stresuję i nie wiem, co powiedzieć. O żartach też nie ma mowy przez co wydaję się być nudny. Po skończeniu technikum usłyszałem od jednej osoby z klasy, że przez całe 4 lata ani razu się nie uśmiechnąłem, co było bardzo przykre.
Troszkę się rozpisałem ale musiałem wylać to z siebie:) Mniej więcej wiem, co musiałbym zrobić żeby pozbyć się opisanych problemów tylko brak mi motywacji.
Jakby jakaś miła Pani albo Pan z forum chcieli dać kilka rad, jak nabrać tej motywacji, to proszę o odpowiedź.
.