zostałam sama po 10 latach związku,który uważałam za bardzo udany,2 lata temu wyszłam za mąż za miłość mojego życia i co 4 miesiące temu usłyszałam od męża, że chce rozwodu,świat mi się zawalił,mam 26 lat zostałam sama nie mam przyjaciół,czuję się oszukana, niepotrzebna,wykorzystana i porzucona nie wiem jak się pozbierać nie potrafię, nikomu już w życiu nie zaufam
Podobne tematy
Masz 26 lat, czyli jesteś jeszcze bardzo młoda i na pewno zaznasz prawdziwej miłości, choć teraz może wydawać Ci się to niemożliwe.
Rozumiem, że Twoja sytuacja jest o wiele trudniejsza od innych zawiedzionych w miłości. Twoje całe dorosłe życie toczyło się wokół jednej osoby i pewnie masz trudność, żeby wyobrazić sobie inny stan rzeczy.
Jedna rada z mojej strony, nie śpiesz się z szukaniem pocieszenia w ramionach innego mężczyzny, bo możesz się ponownie rozczarować;) W obecnym stanie możesz być łatwym celem.
Musisz nawiązać nowe znajomości, mam głównie na myśli kobiece towarzystwo. Odciągnie Cię to na pewno od złych wspomnień. Nie możesz nawiązać z kimś kontaktu w pracy, w szkole? Może na tym forum znajdzie się jakaś życzliwa osoba z Twoich okolic, z którą można będzie nawiązać bliższy kontakt i miło spędzać czas...
Skąd jesteś, Autorko? Zgodzę się z tykwerem -potrzebujesz teraz wsparcia. Pozdrawiam ciepło!
pokochasz, czas leczy rany ![]()
5 2014-02-04 01:33:45 Ostatnio edytowany przez igla16 (2014-02-04 01:36:02)
Może i jestem trochę młodsza, ale również myślałam, że już będę sama. Szczególnie, że w zeszłym roku dwóch facetów straszliwie mnie zraniło. Przestałam wierzyć w to, że gdzieś jest ktoś dla mnie. Myślałam, że będę sama. A od miesiąca jestem z cudownym facetem. Jest jak wyśniony.
Ale czas leczy rany, zobaczysz. Nie leżysz na łożu śmierci, tylko jesteś młodą kobietą i wszystko jest przed Tobą. Boli i tak będzie przez jakiś czas. Jednak przejdzie.
Wyjdź do ludzi, płacz w poduchę, jeśli masz ochotę. Pogadaj z kimś bliskim. Zajmij się sobą. I zobaczysz, że zaczniesz wychodzić na prostą. Powodzenia, kochana!
z krakowa
tykwer masz rację, najbardziej boję się samotności bo przez 10 lat byłam z kimś,nie wiem czy będę umiała jeszcze komuś zaufać
tykwer masz rację, najbardziej boję się samotności bo przez 10 lat byłam z kimś,nie wiem czy będę umiała jeszcze komuś zaufać
Teraz będzie ciezko,ale wszystko przed Toba jeszcze. Tez miewam chwile zwątpienia,Tak to bywa.
Młoda jesteś, więc głowa do góry. Też w twoim wieku przygotowywałem się do rozwodu. Masz dzieci? Jeśli nie , to życie przed tobą.
nie mam dzieci to jedyny plus w tym wszystkim
Autorko,dużo jest jeszcze niesparowanych.Dlaczego miałoby się jeszcze nie ułożyć?
nie mam dzieci to jedyny plus w tym wszystkim
Zaufalas złemu czlowiekowi, kobiety widze maja wieczny problem ze stawiaja na tych nieodpowiednich, rodza sie z tym czy je tego ucza?
Trafiłam tu ponieważ wpisałam w wyszukiwarce "przestałam wierzyć w miłość" Ja też jestem 2 lata po ślubie, kiedy byłam w szpitalu i rodziłam nasze pierwsze wyczekane i upragnione dziecko, dowiedziałam się, że mój mąż ma relacje z pewną znajomą, nie widział w tym nic złego, razem biegali, jeździli do pracy, powiedział że nie zrezygnuje z tej znajomości bo ja tego oczekuje. kiedy wyszłam ze szpitala i tak bardzo potrzebowałam wsparcia, zaczęły się hormonalne jazdy, baby blues itd. nie było go przy mnie. W końcu zapytałam czy się zakochał, powiedział że tak, ale nie planował tego. Po wielu rozmowach usłyszałam: "nie mamy relacji, nie jestem z tobą szczęśliwy, nie planowałem tego, ona nie jest winna, nie widzę powodu żeby zrywać relacje i ranić ją również, ten błąd można naprawić i możemy dalej być tylko przyjaciółmi". Nie zdradził mnie fizycznie, ale co z tego... Wyrwa w sercu jest. Szczególnie, że mów,i że mnie kocha nadal. To są tylko słowa. Już mu nie wierze. Kiedy najbardziej go potrzebowałam pocieszał inna, ja byłam sama, po cesarce, z rozwaloną psychiką, w nowej roli, do której nie wiadomo jak się zabrać.W takim momencie... Tak bardzo się na nim zawiodłam. Najlepszy jest tekst: gdybym cię nie kochał nie byłoby mnie tutaj. I co mam skakać z radości? Priorytety mu się pomieszały? Czy to jest reakcja na nową sytuację, że dziecko jest w domu? Czy to zbieg okoliczności? A zdrada emocjonalna? On jej pożąda, co z tego że nie poszli do łóżka?! Dał jej to czego ja potrzebowałam na tamten moment: uwagę, wsparcie, rozmowę. Żałuje tego małżeństwa. Mam doła, kryzys zaufania i wiary w miłość. Nie potrafię się cieszyć moim 3-tygodniowym maleństwem...Nie chce mi się żyć. Nie chcę takiego małżeństwa...Czy można być na prawdę kochaną??? Już nie wierzę
Olitka strasznie Ci współczuje, na pewno nie jest to ten moment żebyś została sama, pisz jeśli tylko masz ochotę wygadać -to najlepszy sposób i wierz mi DASZ RADE - KTO JAK NIE TY!!!! ja zalogowałam się tu ze 4 lata temu byłam wtedy mężatka z dwójką dzieci zakochaną w mężu alkoholiku (współuzależnioną) różne"akcje" przeszłam. Zanim podjełam decyzje o odejściu minął jakiś czas teraz od 3 lat jestem sama z dziećmi. I nic tak nie cieszy jak ich uśmiech na twarzy którego kiedyś brakowało
Olitko domyślam się jak jest Ci teraz ciężko i źle. Nie mam dzieci, ale z opowiadań moich koleżanek wiem, że początki z maluszkiem nie są łatwe, a Ty w dodatku zostałaś sama, bez wsparcia męża.
Może to zabrzmi teraz dla Ciebie banalnie, ale ja w to osobiście wierzę, że ?po burzy ZAWSZE(!!!) przychodzi słońce?. Jesteś teraz rozgoryczona, zła, smutna, nieszczęśliwa i oczywiście masz do tego prawo. Ale ja wierzę, że któregoś dnia, jak ochłoniesz po tym jak zachował się Twój mąż, zdasz sobie sprawę, że i bez jego pomocy świetnie potrafisz zajmować się dzieckiem. Zapewniam Cię, że ten dzień na pewno nastąpi. Po prostu w to uwierz.
Z drugiej strony postaraj się w tej sytuacji znaleźć jakieś pozytywne aspekty. Wiem brzmi to głupio, ale postaraj się. Ja przynajmniej zawsze staram się tak robić. Tak naprawdę, to od nas samych zależy jak odbieramy pewne rzeczy. Możesz teraz płakać, bo Twój mąż zamiast wspierać Cię wtedy, kiedy tego potrzebowałaś spędzał czas z koleżanką albo możesz cieszyć się, że się na nim poznałaś 2 lata po ślubie, a nie np. 20. Teraz najważniejsze jest Twoje dziecko. Zamiast martwić się, że być może teraz zostaniesz z nim sama, ciesz się, że jest zdrowe, że donosiłaś tą ciąże. Wiele kobiet nie miało takiego szczęścia co Ty, a bardzo by tego chciały. Pomyśl o tym.
Na koniec polecam Ci wywiad Mateusza Grzesiaka w 20m2 Łukasza na youtube.
Bądź dzielna kochana!
Piszesz, że nie potrafisz się cieszyc maleństwem i chyba ten problem jest na ten moment ważniejszy, niż to co wyprawia Twój nieodpowiedzialny małżonek. Myślę, że warto w Twojej sytuacji byłoby odwiedzić psychologa samej, albo z mężem, jeśli też będzie chciał to bardzo dobrze. Nie rozwiązuj tego wszystkiego sama, bo zapewne to, co opisałas jest tylko kropelką w tym wszystkim co czujesz. Warto sięgnąć po pomoc jeśli jest tak fatalnie. Chociażby dla siebie i dziecka.
Piszesz, że nie potrafisz się cieszyc maleństwem i chyba ten problem jest na ten moment ważniejszy, ...
w 100% popieram zawalcz o siebie i dziecko nie poddawaj się przyjdzie czas że spojrzysz na to zupełnie inaczej!!! I prozaiczny tekst "czas leczy rany", który na obecną chwilę wkurza nabierze sensu.
Trzymaj się cieplutko!!!
Mam 28 lat i miał być ślub suknia jest nadal zaproszenia wszystko wpłacone zaliczki za sale i zespół a on stwierdził po 7 latach ze to koniec. zostałam sama prawie rok a ja dalej płacze nie mogę się pogodzić itd zaczynam sama przestać wierzyć w miłość jaka kolwiek.. wiem co czujesz jeszcze znajomi z pracy czy poprostu znajomi mówią masz tyle lat później ciężko będzie ci zajść w ciąże.. ale sama sobie dziecka nie zrobię .. trzymam kochana kciuki za ciebie . Jak byś chciała pogadać to napisz
Jakos tego nie ogarniam... pomijając nekro 5 letniego tematu
...
Chodzi o ludzi, w wieku 2X lat (tu akurat 26 autorki) którzy są w związku od lat 10. Wielka gimnazjalna miłość? Małomiasteczkowy schemat rodem z XIX wieku? Przyzwyczajenie?
Wszystkie takie "przechodzone od podstawówki/gimnazjum/początku LO" związki znajomych się rozpadły... a małżeństwa rozwiodły. Przecież ludzie w tym wieku to jeszcze dorastają/intensywnie się zmieniają. Jakby się poznali, mając te 26 lat, to pewnie nawet by się ze sobą nie związali.
Doskonale rozumiem tez mam 26 lat i nie wierze w miłośc a nigdy nie byłem zakochany
Cham i wiesniak, na poczatku zwiazku powinien poinformowacze moze mu sie odwidziec, ze chce sobie polatac ... po takim stazu mozna sier spodziewac rozstania albo ślubu ale po reakcjio ... no niepoważny chłop