Witajcie, proszę was o porade bo sam sobie z tym nie radze. Poznałem dziewczynę na czacie pół roku temu lecz spotkaliśmy się dopiero pare dni temu, przez te 6 miesięcy dużo wręcz wszystko pisaliśmy sobie, dużo też wiemy o sobie. Poczułem do niej straszną więź, ciągle myślałem o niej, myślałem jak będzie wyglądać nasze spotkanie. Dodam że musiałem długo czekać na spotkanie gdyż oboje mieszkamy za granicą i dopiero teraz nam pasował termin i mieliśmy oboje taką możliwość, ale nie o tym chcę napisać. Od czasu gdy pisaliśmy ze sobą dwa miesiące przed spotkaniem napisała do mnie że mieszka razem z facetem. Jak ona sama to określa ona już nic do niego nie czuje bo wszystko się wypaliło między nimi, ale nie ma możliwości żeby się uwolnić od niego, mówi o nim że jest strasznie dobry dla niej i ona chyba jest mu to winna za to wszystko co on dla niej robi i jaki jest dla niej. Gdy rozmawialiśmy przez telefon powiedziała mi że są ze sobą od 7 lat ale ona się w nim nie zakochała tylko po prostu on ją "wychodził" nalegał, naciskał i ona uległa. Uwierzyłem w to co powiedziała, przyszedł dzień spotkania, postanowiliśmy spędzić ze sobą 4 dni razem w górach, pierwsze wrażenie było mega pozytywne, żadne z nas nie czuło skrępowania ani wstydu przed sobą, szczera rozmowa, naturalne zachowanie, było tak jak chciałem. Strasznie oboje siebie pragnęliśmy widać to było po pierwszych rozmowach, każde z nas było pozytywnie nakręcone na siebie. Spędziliśmy razem fajnie czas, dużo rozmawialiśmy o sobie, zapytałem też ją o jej faceta, ona powiedziała że naprawdę on jest dla niej bardzo dobry, traktuje ją jak księżniczkę, ona temu wszystkiemu ulega i dlatego tak ciężko jej z tym wszystkim. Gdy zapytałem ją czy mogłaby być z kimś innym powiedziała że tak, ze mną.Powiedziała do mnie że ze mną jest inaczej, ona chce takiego jaki jestem, czuje do mnie uczucie, sama się zakochała we mnie, powiedziała że tego właśnie chciała. Lecz nie wiem czy to była prawda czy tylko powiedziała to pod wpływem chwili, ja się strasznie do niej przywiązałem, w ostatni dzień gdy się żegnaliśmy popłakałem się przy niej jak dziecko, sam nie wiem dlaczego nie potrafiłem tego kontrolować. Bardzo mi na niej zależy, chciałbym z nią być. Ona trochę była zaskoczona taką reakcją na nasze rozstanie, powiedziałem do niej że to wszystko co mówię i co pisałem wcześniej to jest szczere i żeby o tym wiedziała, wtedy była dla mnie bardzo ciepła, miała szklane oczy i nie wiem czy potraktowała mnie tak z litości czy naprawdę jej się smutno zrobiło w tym momencie. Teraz myślę o niej intensywniej, chcę do niej wrócić, zobaczyć ją chociaż na chwile, brakuje mi jej obecności. Napisałem rano do niej sms'a w odpowiedzi dostałem całkiem co innego niż oczekiwałem, trochę mnie zaskoczyła. Myśle że to wszystko jej przeszło i tylko ja mam teraz problem ze sobą bo nie potrafie sobie z tym poradzić. Gdy rozmawialiśmy o kolejnym spotkaniu powiedziała że chcę się spotkać znowu, jak najszybciej, ja bym mógł się spotkać nawet jutro, najgorsze jest to że ją trzyma facet. Dać sobie spokój ? Zapomnieć ? A może poczekać, wytrzymać jeszcze, poświęcić się dla niej?
Myślę że dostane cenne porady, dzięki ![]()
P.S
Wiem że mogłem to napisać trochę w rozsypce, więc gdy macie pytania chętnie odpowiem.