netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

poniżana, czy zasłużona

28 odpowiedzi5 540 wyświetleńzałożony przez nietakajaktrzeba, 31.01.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » poniżana, czy zasłużona

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

1

Temat: poniżana, czy zasłużona

Witam.
Mam 20 lat i od półtora roku jestem z facetem, którego kocham nad życie. Nie jest jednak tak, jak być powinno. Mój chłopak nieustannie na mnie krzyczy i mimo że widujemy się raz w tygodniu zawsze mu tych spotkań za wiele. Potrafi również zdenerwować się o byle uwagę z mojej strony, np. ,,Długo siedzisz już dziś przy komputerze''. Czasami po czymś takim rozpętuje się piekło. Kilkakrotnie wyzwał mnie od dziwek jeba**ch, szmat pierdolo**ch. Każe mi wypier**lać. Potrafi przewrócić mnie na ziemię i przydepnąć, zamknąć na balkonie na kilka minut w zimową noc. Raz mnie zostawił, dla innej. Odszedł, spróbował, nie wyszło. Wróciłam do niego po półtora miesiąca. Czasami zostaję u niego dłużej. Nie spędza ze mną czasu, złości się, gdy o to proszę. Chociaż jestem 300 km od domu rodzinnego ( związek na odległość) i nie mam ze sobą wiele własnych rzeczy, po prostu muszę zajmować się sobą. Idę na cały dzień na zakupy, albo czytam. Często prosi żebym coś ugotowała, pozmywała, posprzątała, kiedy on robi coś dla siebie. Jest zły jeśli odmawiam. Nie towarzyszy mi podczas wyjść, najwyżej daje pieniądze na bilet komunikacji miejskiej. Nienawidzi przyjeżdżać do mnie. Mówi, że nie ma tu dla siebie miejsca z czym się zgadzam, bo w dwóch pokojach mieszkamy w 5 osób. Krytykuje moją rodzinę, moje zwyczaje, moją szkołę, znajomych. Czasami wieczorami oglądamy serial i jest to niemal jedyny czas, który faktycznie spędzamy razem. Zdarza się, że zabiera mnie do restauracji ( lubi różnorodne jedzenie, ja niespecjalnie), do teatru. Niekiedy pomaga mi naprawić jakiś sprzęt. Często spędzamy czas z jego znajomymi ( wynajmuje mieszkanie w kilka osób) albo jego rodziną. Lubię ich, oni mnie chyba też, ale brakuje mi tych chwil sam na sam. W trudnych sytuacjach jestem zdana na siebie. Ostatnio chciał zerwać ze mną po raz drugi. Zgłosiłam pretensje, że za mało rzeczy robimy razem. Powiedział, że ma mnie dość, że mu przeszkadzam. Później zmienił zdanie. Mimo to kocham go z całego serca. Doceniam, że płaci mi za przyjazdy, pozwala spać na jego klacie, że czasami zupełnie sam z siebie przytula mnie i całuje jakby był tego spragniony. Doceniam, że potrafi mnie pochwalić, że nazywa mnie księżniczką, że pięknie śpiewa, bardzo dużo potrafi, ma ogromną wiedzę, jeździ na motocyklu, ma imponującą pracę, szacunek u ludzi i stypendium na studiach. Nie wyobrażam sobie, że pewnego dnia mogłabym go nie mieć. Bywa uosobieniem troski, miłości, czułości. Ja też mam sobie wiele do zarzucenia. Interesuję się modą, sztuką, niczym więcej. Trudno więc przyznać, że jestem ciekawą osobą, nie ma tematów na które mogłabym z nim porozmawiać. Dużo płaczę, często nie umiem odpuścić. Boję się życia. Nie jestem przyzwyczajona do obowiązków domowych. Boję się ludzi, tylko jemu mogę wszystko powiedzieć.  W dzieciństwie byłam upokarzana przez ojca, który niedługo potem się wyprowadził. Później przez rówieśników. Kilkakrotnie zostałam pobita i poniżona, molestowana. Od taty dostałam nie tylko pięściami, ale również słowami, że jestem największym błędem w jego życiu. Ten związek nie jest moim pierwszym, jest za to najdłuższym. Nie jestem zdradzana, ale być może także kochana. Martwię się i boję każdego dnia bardziej, ale cieszę, że mam przy sobie mężczyznę...

2 Ostatnio edytowany przez Ewika99 (2014-02-01 00:40:26)

Odp: poniżana, czy zasłużona

Matko... Po przeczytaniu Twego posta mam ochote krzyczec: dziewczyno, wiej! Nie zastanawiaj sie nawet sekundy! Piszesz, ze Twoj chlopak jest obyty?Guzik prawda- na bakier mu z kultura osobista! Piszesz, ze ma szacunek u ludzi? A to ciekawe, bo za co? Skoro on nie szanuje ludzi... Trafilas na zwyczajnego dupka. A najgorsze w tym wszystkim, ze go kochasz. Uzaleznil Cie od siebie w jakis sposob. To, ze wybralas takiego ch... (przepraszam, musialam) jest spuscizna tego, co spotkalo Cie w dziecinstwie. Poszukaj dobrego psychologa (nie pisze tego zlosliwie), bo nie od dzis wiadomo, ze kobiety na partnerow wybieraja sobie osoby podobne do swych ojcow. Jaki byl Twoj ojciec- juz opisalas... Pomoze Ci on wybrnac z toksycznego zwiazku i da wskazowki, jak unikac takich "mezczyzn" w przyszlosci, bo jest wielce prawdopodobne, ze bedziesz wybierac totalnych gnoi. Zycze Ci wszystkiego dobrego, przede wszystkim duzo sily do zerwania z chlopakiem...Jezeli nie chcesz sobie zycia zmarnowac, to powaznie- wiej. Natychmiast.

3

Odp: poniżana, czy zasłużona
nietakajaktrzeba napisał/a:

Witam.
Mam 20 lat i od półtora roku jestem z facetem, którego kocham nad życie. Nie jest jednak tak, jak być powinno. Mój chłopak nieustannie na mnie krzyczy i mimo że widujemy się raz w tygodniu zawsze mu tych spotkań za wiele. Potrafi również zdenerwować się o byle uwagę z mojej strony, np. ,,Długo siedzisz już dziś przy komputerze''. Czasami po czymś takim rozpętuje się piekło. Kilkakrotnie wyzwał mnie od dziwek jeba**ch, szmat pierdolo**ch. Każe mi wypier**lać. Potrafi przewrócić mnie na ziemię i przydepnąć, zamknąć na balkonie na kilka minut w zimową noc. Raz mnie zostawił, dla innej. Odszedł, spróbował, nie wyszło. Wróciłam do niego po półtora miesiąca. Czasami zostaję u niego dłużej. Nie spędza ze mną czasu, złości się, gdy o to proszę. Chociaż jestem 300 km od domu rodzinnego ( związek na odległość) i nie mam ze sobą wiele własnych rzeczy, po prostu muszę zajmować się sobą. Idę na cały dzień na zakupy, albo czytam. Często prosi żebym coś ugotowała, pozmywała, posprzątała, kiedy on robi coś dla siebie. Jest zły jeśli odmawiam. Nie towarzyszy mi podczas wyjść, najwyżej daje pieniądze na bilet komunikacji miejskiej. Nienawidzi przyjeżdżać do mnie. Mówi, że nie ma tu dla siebie miejsca z czym się zgadzam, bo w dwóch pokojach mieszkamy w 5 osób. Krytykuje moją rodzinę, moje zwyczaje, moją szkołę, znajomych. Czasami wieczorami oglądamy serial i jest to niemal jedyny czas, który faktycznie spędzamy razem. Zdarza się, że zabiera mnie do restauracji ( lubi różnorodne jedzenie, ja niespecjalnie), do teatru. Niekiedy pomaga mi naprawić jakiś sprzęt. Często spędzamy czas z jego znajomymi ( wynajmuje mieszkanie w kilka osób) albo jego rodziną. Lubię ich, oni mnie chyba też, ale brakuje mi tych chwil sam na sam. W trudnych sytuacjach jestem zdana na siebie. Ostatnio chciał zerwać ze mną po raz drugi. Zgłosiłam pretensje, że za mało rzeczy robimy razem. Powiedział, że ma mnie dość, że mu przeszkadzam. Później zmienił zdanie. Mimo to kocham go z całego serca. Doceniam, że płaci mi za przyjazdy, pozwala spać na jego klacie, że czasami zupełnie sam z siebie przytula mnie i całuje jakby był tego spragniony. Doceniam, że potrafi mnie pochwalić, że nazywa mnie księżniczką, że pięknie śpiewa, bardzo dużo potrafi, ma ogromną wiedzę, jeździ na motocyklu, ma imponującą pracę, szacunek u ludzi i stypendium na studiach. Nie wyobrażam sobie, że pewnego dnia mogłabym go nie mieć. Bywa uosobieniem troski, miłości, czułości. Ja też mam sobie wiele do zarzucenia. Interesuję się modą, sztuką, niczym więcej. Trudno więc przyznać, że jestem ciekawą osobą, nie ma tematów na które mogłabym z nim porozmawiać. Dużo płaczę, często nie umiem odpuścić. Boję się życia. Nie jestem przyzwyczajona do obowiązków domowych. Boję się ludzi, tylko jemu mogę wszystko powiedzieć.  W dzieciństwie byłam upokarzana przez ojca, który niedługo potem się wyprowadził. Później przez rówieśników. Kilkakrotnie zostałam pobita i poniżona, molestowana. Od taty dostałam nie tylko pięściami, ale również słowami, że jestem największym błędem w jego życiu. Ten związek nie jest moim pierwszym, jest za to najdłuższym. Nie jestem zdradzana, ale być może także kochana. Martwię się i boję każdego dnia bardziej, ale cieszę, że mam przy sobie mężczyznę...

Az ciezko uwierzyc ,ze jeszcze w tych czasach,kiedy kobiety znaja swoja wartosc,ktos tak daje soba pomiatac,koszmar.

4

Odp: poniżana, czy zasłużona

O Matko!dziewczyno opamięta się!Ceń się bardziej to i Ciebie doceną,polub się i nie obwiniaj za wszystkie nieszczęścia swoich rodziców ,tatę..Nie można dać się tak traktować i jeszcze kochać za to..może Ty jesteś masochistką i dobrze ci z sadystą?sorry ja tego nie pojmuje!Młode głupie dziewczyny,wychodzą za mąż za popierdzielonych facetów,rodzą im dzieci..są poniewierane,bite wyzywane..a Ty to wiesz jeszcze przed ślubem! Uciekaj z tego związku póki jeszcze nie masz dzieci,szanuj się dziewczyno i nie pozwól krzywdzić bo cytuję..jeśli chcesz osiągnąc to,czego nigdy nie miałaś,musisz robić to czego nigdy nie robiłaś! Idż kochana do psychologa on powinien Ci pomóć i terapia!trzymaj się! Ewita

5

Odp: poniżana, czy zasłużona

Co ty z nim jeszcze robisz? To jakiś psychopata, agresor! Dręczy cię, poniża, jest agresywny, czy twoim zdaniem tak zachowuje się ktoś, kto kocha? Mówi ci, że jesteś księżniczką a traktuje jak szmatę. Tak się nie robi gdy się kocha. Miłość to także szacunek. Ty się boisz być sama i zadowalasz się ochłapami. Jeśli zostałaś pobita i byłaś molestowana to migusiem na terapię, jest ci to bardzo potrzebne, przede wszystkim żeby się pozbierać i podnieść poczucie własnej wartości, bo to z nim masz problem. Uważasz, że jesteś słaba, beznadziejna, nieatrakcyjna w jakimś tam stopniu i dlatego zadowalasz się byle czym. Powinnaś uwierzyć w siebie, kopnąć psychofaga w cztery litery i być dla siebie dobra, nauczyć się kochać siebie. Trzymam kciuki, by ci się to udało.

6

Odp: poniżana, czy zasłużona

Mnie po tym:

W dzieciństwie byłam upokarzana przez ojca, który niedługo potem się wyprowadził. Później przez rówieśników. Kilkakrotnie zostałam pobita i poniżona, molestowana. Od taty dostałam nie tylko pięściami, ale również słowami, że jestem największym błędem w jego życiu.

kompletnie nie dziwi, że ona z nim jest. Z postu wynika, że przez 20 lat ją uczono, że na nic nie zasługuje. Gdyby Wam od urodzenia przez kolejne 20 lat pięściami i słowami wbijano do głów, że jesteście np. psami, to byście prawdopodobnie szczekali. Jeśli ktoś, kto przez 20 lat był jedynie poniżany i to równiez przez osoby, które miały być najbliższe, spotyka kogoś, kto nie tylko poniża, ale i czasem przytuli, to mu się może wydawać, że to wielkie szczęście. Przykre, ale prawdziwe.

@nietakajaktrzeba
- wyuczona bezradność
- zaniżone poczucie własnej wartości
- syndrom DDD/DDA
- prawdopodobna fobia społeczna
- bardzo prawdopodobny PTSD
- bardzo prawdopodobne dysfunkcje seksualne
- prawdopodobne zaburzenie osobowości
To widzę u Ciebie po jednym poście. Teraz, istotna sprawa - TWÓJ AKTUALNY ZWIĄZEK I FAKT, ŻE JEDYNĄ BLISKĄ TWOJĄ OSOBĄ JEST EWIDENTNIE TOKSYCZNY PARTNER, POGARSZA TWÓJ STAN.

Teoretycznie mogłabym napisać "rzuć go", ale i tak tego nie zrobisz. Więc następna opcja - idź do poradni zdrowia psychicznego, zapisz się i opowiedz psychologowi to co nam. Z tym też może być problem, bo terminy w nfz (btw - jesteś ubezpieczona?). Więc kolejna opcja - znajdź przyjaciela. Czy tam przyjaciółkę, powierniczkę, nie ważne. Kogoś, komu będziesz ufać i z kim będziesz mogła SZCZERZE rozmawiać, nie koleżankę na piwo. Drugą osobę, której pozwolisz się do siebie zbliżyć.

Jeśli nic nie zrobisz, Twój stan będzie się systematycznie pogarszał, aż w końcu nawet Twój obecny partner Cię zostawi. Aktualnie trzyma go przy Tobie prawdopodobnie w sporej mierze to, że... de facto ma Cię na własność, ale i to się w końcu wyczerpie jeśli zaczniesz mieć zaburzenia psychotyczne. A możesz mieć.

Jeśli chcesz, odezwij się do mnie na kanale prywatnym, porozmawiamy.

7

Odp: poniżana, czy zasłużona

Witam. To znowu ja.
Macie rację, chyba sytuacja w której tkwię nie wygląda dobrze, jednak ciągle wydaje mi się, że przecież mogłoby być inaczej, że robię coś niewłaściwie. Mój chłopak ma przyjaciela, z którym spędzają czas i dogadują się od wielu lat. Dlaczego więc nie potrafi dogadać się ze mną?
Wielokrotnie próbuję zachowywać się tak, by czuł wobec mnie szacunek, zmieniam się, dopasowuję, uelastyczniam. Być może, gdy ja stanę się dobrym materiałem, on zacznie zachowywać się właściwie. Nie wierzę, że istnieje człowiek, który pod wpływem dostarczanej mu miłości i odpowiedniej osoby nie będzie w stanie stworzyć szczęśliwego związku/ rodziny. On przez 8 lat potrafił kochać bez wzajemności jedną niezorientowaną osobę. Mogłabym być więc lepsza, chociażby podobna do niej. Jak już wspominałam jest to mój  nie pierwszy, a trzeci związek i za każdym razem było niemal tak samo. Po raz trzeci jestem wyzywana, szarpana, po raz trzeci również muszę żebrać o chwilę czasu spędzonego razem. Mimo to dwóm poprzednim udało się stworzyć związki, na pewno dłuższe od tego, który mieliśmy razem i wydaje się również, że szczęśliwe. Mój tata również ma u boku nową kobietę z którą już blisko 9 rok ciągną zadowalającą z zewnątrz relację.
Chciałabym znaleźć sobie przyjaciółkę, ale jak już również wspominałam przez wiele lat byłam bita i upokarzana ( w podstawówce i gimnazjum przez rówieśniczki). Niejednokrotnie podejmowałam próby zbliżenia się do kogoś, ale nigdy nie otrzymałam nic poza relacją koleżeńską opierającą się jedynie na wspólnym siedzeniu w jednej ławce. Nie widzę perspektywy, by w najbliższym czasie miało się to zmienić, chociaż są osoby, które lubię szczególnie.
Prawdopodobnie mam już zaburzenia psychotyczne i może właśnie stąd wynika taki zachowanie czy próby rozstania z jego strony. Jestem również uzależniona od zakupów.
Pragnę również nawiązać do sfery seksualnej. Z moim chłopakiem jesteśmy blisko od roku i nie czuję, by obecnie postrzegał mnie jako osobę atrakcyjną pod tym względem. Sam akt nie wydaje się dostarczać mu przyjemności emocjonalnej, co również mnie martwi. Na pewno dotyczą mnie pewne dysfunkcje seksualne, które staram się tuszować, ważne, by on czuł się spełniony.
Vian: dziękuję, spróbuję się z Tobą skontaktować.

8

Odp: poniżana, czy zasłużona
nietakajaktrzeba napisał/a:

Wielokrotnie próbuję zachowywać się tak, by czuł wobec mnie szacunek, zmieniam się, dopasowuję, uelastyczniam. Być może, gdy ja stanę się dobrym materiałem, on zacznie zachowywać się właściwie. Nie wierzę, że istnieje człowiek, który pod wpływem dostarczanej mu miłości i odpowiedniej osoby nie będzie w stanie stworzyć szczęśliwego związku/ rodziny. (...)

nietakajaktrzeba, tak myślą wszystkie kobiety z przemocowych rodzin. Niestety, to są zniekształcenia myślenia - błędne przekonania, które tworzą się u ofiar przemocy. Proszę, poszukaj pomocy, spróbuj, zapisz się na pierwszą wizytę u psychologa. Opowiedz o tym komuś, kto ma rzetelną wiedzę i doświadczenie i to, co usłyszysz, na pewno sprawi, że choć przez chwilę spojrzysz na wszystko z innej perspektywy, a już samo to jest bardzo ważne. Nie "wyleczysz" się z tej relacji, jeśli nie zobaczysz, że jesteś na przegranej pozycji, bo Twój partner Cię nie kocha i nie szanuje, a więc nie ma tutaj miejsca na zmianę, transformację z agresora w kochającego misia.

9

Odp: poniżana, czy zasłużona

to co piszesz jest straszne, przerażające......

jak najbardziej poszukaj pomocy dla siebie. To co robi Twój chłopak jest okropne, druga sprawa, że dajesz mu przyzwolenie na takie traktowanie. Rozumiem Cię, bo pewnie w tej chwili inaczej nie potrafisz.


tutaj jest artykuł "wychowanie na ofiarę"  Wanda Sztander

http://www.psychologia.edu.pl/czytelnia/131-przemoc/1464-jak-wychowac-ofiare-wanda-sztander.html

Z tego co opisujesz, to kojarzysz się mi ze szczeniakiem, z pieskiem spragnionym miłości od swojego pana (przepraszam za to porównanie) mimo, że pan jest brutalny, czasem kopnie, zamknie na mrozie na balkonie, wyzwie to pies za pogłaskanie i tak się cieszy pokazuje i oddaje całego siebie, swoją wierność, swoją miłość. Przeżywa ogromny dramat natomiast ten wyczekany moment, pogłaskania, przytulenia jest warty tego całego upokorzenia, rekompensuje najgorsze traktowanie,  które było wcześniej......

masz pewnie coś takiego jak i ja miałam/ mam. Mój ojciec przekroczył moje granice jak byłam dzieckiem. Wiedziałam, że to się stało natomiast nie miałam pojęcia, że to cały czas mnie dotyczy. Dopiero teraz sobie to uświadomiłam, że ja cały czas odtwarzam tą traumę, tak prowokuję sytuację, żeby znowu poczuć strach, upokorzenie. U mnie to się zdarzyło 20 lat temu.... a cały czas jest takie żywe..... Dlatego nie dziwię Ci się, że jesteś tak mocno uwikłana w ten związek, że to co nam z boku wydaje się strasznym traktowanie, Tobie kojarzy się z miłością.


Te słowa, które wypowiedział Twój ojciec były do Ciebie a nie o Tobie.

nietakajaktrzeba napisał/a:

Nie wierzę, że istnieje człowiek, który pod wpływem dostarczanej mu miłości i odpowiedniej osoby nie będzie w stanie stworzyć szczęśliwego związku/ rodziny.

jeszcze na to zwróciłam uwagę....pod warunkiem, że to będzie mądra miłość. Nie może być to miłość jednostronna, że jedna osoba daje z siebie wszystko a druga tylko jakieś ochłapy jak mu się zachce.

Trzymam za Ciebie kciuki moja droga. Jesteś wartościową osobą w tej chwili bardzo pogubioną, po tym co przeżyłaś jest to zrozumiałe.

10 Ostatnio edytowany przez LadyAnette (2014-02-02 16:36:50)

Odp: poniżana, czy zasłużona

Kultury osobistej to on nie posiada za grosz ! Jak możesz być z takim chłopakiem który najpierw Cię zwyzywa od najgorszych, a później nazywa Cię "księżniczką". W życiu nie chciałabym być z kimś takim, a Ty jesteś głupia, że tkwisz w takim związku.

11

Odp: poniżana, czy zasłużona

To znowu ja.
Postanowiłam porozmawiać z nim o słowach, które kieruje wobec mnie w kłótni, o tym, że jakkolwiek jest zdenerwowany nie może nazywać mnie chociażby ,,szmatą''. Odpowiedział, że to jest jego problem, że w momencie, gdy ktoś doprowadza go do stanu, który przekracza granicę jego wytrzymałości, on nie słyszy już tego co mówi, chce za wszelką cenę odeprzeć ,,atak''. Powiedział też, że nigdy nie nazwałby mnie w ten sposób w normalnej sytuacji, ponieważ ma do mnie szacunek. Bronił się podejściem emocjonalnym w afekcie przyrównując to do chociażby zabójstwa- przytaczam: ,,pan x w normalnej sytuacji z pewnością nigdy nie chciał nikogo zabić, gardził mordercami, ale w sytuacji, gdy zobaczył pana y w sypialni ze swoją żoną po prostu przywalił mu w łeb''. Być może przyzwyczajona do sytuacji z dzieciństwa, do notorycznego upokarzania podświadomie dążę do krańcowego wyprowadzenia go z równowagi, by ponownie upokorzenia doświadczyć. Wydaje się to być logiczne.

12

Odp: poniżana, czy zasłużona
nietakajaktrzeba napisał/a:

To znowu ja.
Postanowiłam porozmawiać z nim o słowach, które kieruje wobec mnie w kłótni, o tym, że jakkolwiek jest zdenerwowany nie może nazywać mnie chociażby ,,szmatą''. Odpowiedział, że to jest jego problem, że w momencie, gdy ktoś doprowadza go do stanu, który przekracza granicę jego wytrzymałości, on nie słyszy już tego co mówi, chce za wszelką cenę odeprzeć ,,atak''. Powiedział też, że nigdy nie nazwałby mnie w ten sposób w normalnej sytuacji, ponieważ ma do mnie szacunek. Bronił się podejściem emocjonalnym w afekcie przyrównując to do chociażby zabójstwa- przytaczam: ,,pan x w normalnej sytuacji z pewnością nigdy nie chciał nikogo zabić, gardził mordercami, ale w sytuacji, gdy zobaczył pana y w sypialni ze swoją żoną po prostu przywalił mu w łeb''. Być może przyzwyczajona do sytuacji z dzieciństwa, do notorycznego upokarzania podświadomie dążę do krańcowego wyprowadzenia go z równowagi, by ponownie upokorzenia doświadczyć. Wydaje się to być logiczne.

Nie, nie jest to logiczne. Bo niby co takiego robisz, ze az tak go wyprowadzasz z rownowagi? Jaka wina warta jest tego, by nazywac Cie szmata? Zauwazylas, co robisz? Obwiniasz siebie- ze to Ty inicjujesz klotnie i Ty doprowadzasz go do takiego zachowania. Ma do Ciebie szacunek? A w jaki sposob go okazuje? Bo to, ze doprowadzasz go do szalu pokazuje bardzo wyraznie... A skoro nie radzi sobie z wlasnymi emocjami to niech odwiedzi dobrego psychologa. Ty zreszta tez powinnas to zrobic. By pomoc sobie. Gdybys lubila sado-maso, to by Ci zachowanie Twojego, hmm, "partnera" nie przeszkadzalo. Ale Tobie nie podoba sie takie traktowanie. Wiec nalezy COS zrobic. Aha, zalozmy, ze Twoj partner "wytlumaczyl" sie z tego, jak sie do Ciebie zwraca. A jak wytlumaczy to, ze zneca sie nad Toba, zamykajac Cie na balkonie podczas mrozu badz przydeptujac Cie???

13

Odp: poniżana, czy zasłużona

Bo niby co takiego robisz, ze az tak go wyprowadzasz z rownowagi?

To nie powinno być pytanie retoryczne.
Skoro u samej siebie podejrzewa psychozę, to znaczy, że jej stan jest poważny i może robić bardzo wiele.

A więc - co robisz?

14

Odp: poniżana, czy zasłużona
Vian napisał/a:

Bo niby co takiego robisz, ze az tak go wyprowadzasz z rownowagi?

To nie powinno być pytanie retoryczne.
Skoro u samej siebie podejrzewa psychozę, to znaczy, że jej stan jest poważny i może robić bardzo wiele.

A więc - co robisz?

Cokolwiek by nie zrobila, z psychoza czy bez, to jej partner nie ma prawa nazywac jej szmata. Po pierwsze: kultura nie pozwoli nazywac tak mezczyznie swej wybranki, po drugie: jest to nieetyczne zachowanie, po trzecie: jest to karalne. Logiczne wiec, ze nie ma takiego przyzwolenia.

15

Odp: poniżana, czy zasłużona

Ewika, z tą karalnością to się chyba sporo rozpędziłaś. big_smile To było raz, a dwa - z jednej strony masz rację, z drugiej nie masz. Ja wiem, co potrafią zrobić osoby z poważnymi zaburzeniami psychicznymi z autopsji i że bycie z nimi w związku... cóż. Ale masz rację, nie powinien bluzgać, powinien odejść. Tylko czy to by było lepsze..? Gdyby każdy tak robił to większość osób z borderline, chorobą afektywną dwubiegunową i innymi zaburzeniami trudnymi przede wszystkim dla bliskich, byłoby samych do końca życia.

Natomiast ja nie twierdzę, że ten związek jest toksyczny, bo jego poniesie i jej bluzgnie. Ja twierdzę, że on jest toksyczny ze względu na całokształt, a przynajmniej tak go przedstawiła autorka. Więc dla niej samej, nawet podświadomie, z tym jest coś nie tak.

16

Odp: poniżana, czy zasłużona

co robię?
Na pewno czasami po prostu nie potrafię przestać. Jeżeli zaczęliśmy rozmowę, czasami staje się dla mnie najważniejsze żebyśmy skończyli ją tu i teraz, nie ważne jak. Jednak ze wszystkich sytuacji tylko jedna była moim zdaniem taka, że byłam warta słowa ,, szmata " jakkolwiek okrutne by ono było. Co innego, gdy zwracasz chłopakowi uwagę, że Twoim zdaniem za mało czasu Ci poświęca i za dużo siedzi przy komputerze, a w odpowiedzi otrzymuje się ,,jak Ci nie pasuje to wypier alaj", lub, gdy chcąc zwrócić na siebie uwagę, kiedy się jeszcze nie skończyło mówić, zamyka się mu laptopa, co skutkuje nagłym wybuchem agresji nasyconej szeregiem przekleństw w Twoją stronę. I jeszcze- po tejże reakcji, która stała się powodem strachu i nagłego płaczu, słyszy się świadome ,, i jak się teraz czujesz kur*a? szczęśliwa jesteś? dobrze Ci kur**?"

17 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-02-04 04:49:43)

Odp: poniżana, czy zasłużona

A pogadajmy chwilę o Tobie. smile
On zachowuje się niewłaściwie, zgoda. A Ty?

Jeszcze jedno mi się przypomniało - wspomniałaś, że jesteś uzależniona od zakupów, kto za nie płaci? Wydajesz jego czy swoje pieniądze..?

18

Odp: poniżana, czy zasłużona

Vian, alez oczywiscie, ze zachowanie partnera autorki jest karalne- jest to naruszanie godnosci osobistej. Smialo tez mozna to podciagnac pod znecanie psychiczne.

19

Odp: poniżana, czy zasłużona

Zreszta mysle, ze przed autorka dluga droga. Dziewczyna jest obarczana wina i ta wine przymuje na siebie: "Jednak ze wszystkich sytuacji tylko jedna była moim zdaniem taka, że byłam warta słowa ,, szmata "... Pisze, ze byla warta tego, by tak ja nazywac, a najgorsze w tym wszystkim, ze ona w to wierzy... Autorko, musisz koiecznie popracowac nad poczuciem wlasnej wartosci. Faktycznie, niektore Twoje zachowania tez nie sa w porzadku. Ty sie meczysz, Twoj "partner" sie meczy... Po co to ciagnac? Naprawde, sa na swiecie pozadni mezczyzni, tylko Ty sie "uparlas", by byc ofiara jakichs psycholi. Zakonczcie ten "zwiazek" zanim sie wykonczycie wzajemnie... A moze Ty nie masz po prostu gdzie pojsc? Masz jakas prace, mieszkanie? Moze jestes uzalezniona od faceta? Nie pisze tego zlosliwie. Wiem, ze sa rozne sytuacje i z niektorych nalezy sie jak najszybciej wyplatac, ale musisz miec ku temu warunki. A co do uzaleznienia od zakupow: mysle, ze to sposob, w jaki odreagowujesz swoj nieudany zwiazek. W nalogu (bo to nalog) szukasz szczescia i zapomnienia (niektorzy szukaja tego, np. w narkotykach). Zakupy daja Ci zludne poczucie szczescia i dowartosciowania. Nie jest to dobre, bo zadne uzaleznienie, od czegokolwiek, nie jest, ale pocieszajace jest to, ze nie ucieklas, np. w alkohol albo w "ciecie sie". Autodestrukcja bylaby wtedy bardziej odczuwalna i bardziej brzemienna w skutki dla Ciebie. Co nie oznacza, ze nie powinnas zrezygnowac z zakupoholizmu.

20

Odp: poniżana, czy zasłużona

Nikt nie zasługuje na to by być poniżanym.

Tylko agresywny, sadystyczny, manipulujący dupek może się tak wobec kogoś zachowywać, jak Twój chłopak traktuje Ciebie. ON CIE NIE KOCHA, ON CIE TYLKO WYKORZYSTUJE BY ZASPOKOIC SWOJE WLASNE EGO.

Radzę znaleźć dobrego terapeutę, który Ci pomoże zrozumieć sytuację i przestać siebie winić. Sorry, nie jest to Twoją działką, że facet jest palantem. A potem wiej. Jak najdalej od tej kreatury.

21

Odp: poniżana, czy zasłużona
Beyondblackie napisał/a:

Nikt nie zasługuje na to by być poniżanym.

Tylko agresywny, sadystyczny, manipulujący dupek może się tak wobec kogoś zachowywać, jak Twój chłopak traktuje Ciebie. ON CIE NIE KOCHA, ON CIE TYLKO WYKORZYSTUJE BY ZASPOKOIC SWOJE WLASNE EGO.

Radzę znaleźć dobrego terapeutę, który Ci pomoże zrozumieć sytuację i przestać siebie winić. Sorry, nie jest to Twoją działką, że facet jest palantem. A potem wiej. Jak najdalej od tej kreatury.

Krotko i na temat. 100% racji.

22

Odp: poniżana, czy zasłużona
nietakajaktrzeba napisał/a:

Witam.
Mam 20 lat i od półtora roku jestem z facetem, którego kocham nad życie.

nietakajaktrzeba napisał/a:

Martwię się i boję każdego dnia bardziej, ale cieszę, że mam przy sobie mężczyznę...

W tych dwóch zdaniach opisałaś wszystko co czujesz. Czyli musisz być w pełni świadoma jakie popełniasz błędy. Może czas wyciągnąć wnioski. Nie szkoda Ci życia?

23

Odp: poniżana, czy zasłużona

pierwszych parę zdań wystarczyło, aby wydać werdykt: nie. zostaw go.
ja nie mowię, że w związku ma być różowo, kolorowo, że bywa różnie, ale do jasnej ciasnej nie jest normalne, zeby ktoś bił kobietę, szarpał ją czy wyzywał bez powodu.
nie będzie łatwiej.
i prosze mi wybaczyć moderatorzy i ty autorko gówno warta jest miłość, w której mężczyzna bije kobietę a ona jest szczesliwa mimo to.
gówno nie miłość.
sad

24

Odp: poniżana, czy zasłużona

Kochana, jeżeli uda Ci się znaleźć w sobie siłę zostaw go czym prędzej!!! Póki nie macie ślubu, dzieci. Wiem co piszę, uwierz mi. Jestem w podobnej sytuacji tylko z dwójką małych dzieci i teraz to nie jest takie proste. Żałuję, że nie zostawiłam drania wcześniej. Teraz muszę najpierw znaleźć bezpieczne miejsce dla maluchów. Jeżeli już teraz tak Cię wyzywa to będzie tylko gorzej. Uwierz, nie zmarnuj sobie życia, młodziutka jesteś i zasługujesz na szacunek!!!!!!!!!!!!! Każda z nas zasługuje.  Nie chcesz chyba płakać jak ja w tej chwili, kiedy po akcie miłości mąż mówi Ci, że masz ośli łep:((((((((( UCIEKAJ I WALCZ O SIEBIE!! Całe życie przed Tobą nie daj się, bo po latach będziesz żałować, że nie zrobiłaś tego wcześniej. Tacy ludzie się niestety nie zmieniają na lepsze, tylko na gorsze. Kochasz go nad życie ... Ja też kochałam nad życie i po latach tak wielkiej miłości do niego zatraciłam samą siebie i już ta miłość nie daje mi takiej siły do życia. Sprawił, że czuje się nikim, nie pozwól na to. Walcz o siebie!!!! Trzymam mocno za Ciebie kciuki.

25

Odp: poniżana, czy zasłużona
mlodamama1988 napisał/a:

Nie chcesz chyba płakać jak ja w tej chwili, kiedy po akcie miłości mąż mówi Ci, że masz ośli łep:(((((((((

Jeżeli data w Twoim nicku jest datą urodzenia to jesteś starsza od mojej córki o rok. Gdyby ona powiedziałaby mi o czymś takim to chyba bym zięciunia za jaja powiesiła! Na szczęście nie jest jeszcze mężatką i mam nadzieję że dobrze wybierze. Jestem niespotykanie spokojną osobą ale czegoś co opisujesz mlodamamo NIENAWIDZĘ i w takich sytuacjach chyba nie mogłabym ręczyć za siebie. Za dużo jest podłości na tym świecie.

Matko jedyna, dziewczyny co się z Wami dzieje!!?? Otrząśnijcie się!! Dlaczego dajecia tak sobą pomiatać, w dodatku patrzą też na to dzieci. Myślicie że nie ma to na nie wpływu? One widzą i czują więcej niż Wam się wydaje! Potem te same wzorce stosują we własnym dorosłym zyciu. Ten koszmar się nigdy nie skończy, jeżeli już teraz czegoś nie zmienicie. Cała odpowiedzialnośc za ten stan rzeczy leży w Waszych rękach. Wyjdźce do ludzi i szukajcie pomocy. Dajcie sobie szansę!

26

Odp: poniżana, czy zasłużona

Vian,
nie jestem idealna i nie chcę być postrzegana jako biedny aniołeczek w rękach kreatury. Martwi mnie, że tak to mniej więcej teraz wygląda. Ale nie- napisałam tu po to, aby otrzymać wsparcie; z nadzieją, że w obliczu samotności emocjonalnej znajdzie się ktoś, kto mnie wysłucha i sprawi, że spojrzę na tę relację z innej perspektywy.
Jak już wspomniałam nie potrafię odpuścić i bezwzględnie chcę zakończyć spór zaraz po tym, gdy pojawi się ku niemu powód. Mam problemy z równowagą psychiczną- często płaczę, miewam ataki paniki, wymagam poświęcania mi przynajmniej raz dziennie czasu ( w tyg. zazwyczaj telefonicznie). Wcześniej miewałam również ataki zazdrości ze względu na jego silną nieodwzajemnioną miłość z lat młodzieńczych do chwili, w której się poznaliśmy. Dla wspomnianej miłości mnie nota bene zostawił po 10 miesiącach związku. Myślę, że potrafię osaczyć, tak, jak prawdopodobnie zrobiłam z nim. Nigdy nie pogodziłam się z rozstaniem, dlatego zostaliśmy w kontakcie i niedługo po tym, jak został odrzucony- wróciłam. Dopiero po powrocie zaczęły się z jego strony zachowania, nad którymi wcześniej potrafił zapanować. Ale ja nie przestałam go kochać- wierzyłam w jego zapewnienia, że pomimo odrzucenia ze strony panny x ciągle myślał o mnie. Tamten temat minął, mieliśmy lepsze chwile i te, w których wypluta zasypiałam pomiędzy rozsypanymi śmieciami na podłodze. Często jednak pozwalał mi czuć się ważną, tak, jak nigdy dotąd.
Mam rodzinę u której jeszcze mieszkam. Jednak i to miejsce nie jest tym, w którym chcę przebywać. Boję się. Aktualnie każdej godziny.
Dziś powrócił temat x. To niesamowite jak przypadkowo znajduje się w naszym życiu, choć zupełnie w nim nie uczestniczy. Los, który sprowadza ją nieodłącznie w miejsca z nami związane. Nie wiem co będzie dalej.

P.S W odpowiedzi na pytanie: Za zakupy ja płacę. Jak już wspomniałam mój chłopak płaci za bilety, ew. kiedy mnie gdzieś zaprosi.

27

Odp: poniżana, czy zasłużona
nietakajaktrzeba napisał/a:

Vian,
nie jestem idealna i nie chcę być postrzegana jako biedny aniołeczek w rękach kreatury. Martwi mnie, że tak to mniej więcej teraz wygląda. Ale nie- napisałam tu po to, aby otrzymać wsparcie; z nadzieją, że w obliczu samotności emocjonalnej znajdzie się ktoś, kto mnie wysłucha i sprawi, że spojrzę na tę relację z innej perspektywy.
Jak już wspomniałam nie potrafię odpuścić i bezwzględnie chcę zakończyć spór zaraz po tym, gdy pojawi się ku niemu powód. Mam problemy z równowagą psychiczną- często płaczę, miewam ataki paniki, wymagam poświęcania mi przynajmniej raz dziennie czasu ( w tyg. zazwyczaj telefonicznie). Wcześniej miewałam również ataki zazdrości ze względu na jego silną nieodwzajemnioną miłość z lat młodzieńczych do chwili, w której się poznaliśmy. Dla wspomnianej miłości mnie nota bene zostawił po 10 miesiącach związku. Myślę, że potrafię osaczyć, tak, jak prawdopodobnie zrobiłam z nim. Nigdy nie pogodziłam się z rozstaniem, dlatego zostaliśmy w kontakcie i niedługo po tym, jak został odrzucony- wróciłam. Dopiero po powrocie zaczęły się z jego strony zachowania, nad którymi wcześniej potrafił zapanować. Ale ja nie przestałam go kochać- wierzyłam w jego zapewnienia, że pomimo odrzucenia ze strony panny x ciągle myślał o mnie. Tamten temat minął, mieliśmy lepsze chwile i te, w których wypluta zasypiałam pomiędzy rozsypanymi śmieciami na podłodze. Często jednak pozwalał mi czuć się ważną, tak, jak nigdy dotąd.
Mam rodzinę u której jeszcze mieszkam. Jednak i to miejsce nie jest tym, w którym chcę przebywać. Boję się. Aktualnie każdej godziny.
Dziś powrócił temat x. To niesamowite jak przypadkowo znajduje się w naszym życiu, choć zupełnie w nim nie uczestniczy. Los, który sprowadza ją nieodłącznie w miejsca z nami związane. Nie wiem co będzie dalej.

P.S W odpowiedzi na pytanie: Za zakupy ja płacę. Jak już wspomniałam mój chłopak płaci za bilety, ew. kiedy mnie gdzieś zaprosi.

nietakajaktrzeba, po Twoim wpisie naszla mnie teraz jedna mysl. A moze agresywne zachowanie Twojego partnera to wynik tego, ze nie wyszlo mu z panna x, jak ja okreslilas? Moze obwinia Cie o to, ze IM sie nie udalo? Wybacz,bedzie brutalne to, co teraz napisze, ale wedlug mnie, on kocha tamta dziewczyne. Ty jestes tylko taka "na zapas". Pozwala Ci z soba byc do momentu, az nie wyjdzie mu z tamta. Sama zreszta podkreslilas, ze rozdzial pt. "panna x" nie jest zamkniety i co chwila sie pojawia w Waszym zyciu. A Twoj partner wyladowuje na Tobie zlosc i frustracje, bo Ty najzwyczajniej w swiecie nie jestes tamta dziewczyna... A moze ona ma inny charakter? Moze go tak nie osacza, nie gania za nim? Wiesz, im zwierzyna trudniejsza do schwytania, tym lowcy bardziej zalezy na upolowaniu. Takie jest moje zdanie.

28

Odp: poniżana, czy zasłużona

Chodzisz na terapię do psychoterapeuty albo psychologa? Jeśli nie, poszukaj czym prędzej takiej pomocy.
Bo to: "Mam problemy z równowagą psychiczną- często płaczę, miewam ataki paniki, wymagam poświęcania mi przynajmniej raz dziennie czasu ( w tyg. zazwyczaj telefonicznie). Wcześniej miewałam również ataki zazdrości ze względu na jego silną nieodwzajemnioną miłość z lat młodzieńczych do chwili, w której się poznaliśmy. Dla wspomnianej miłości mnie nota bene zostawił po 10 miesiącach związku. Myślę, że potrafię osaczyć"
+ tytuł wątku, w którym opisujesz, jak jesteś szmacona i pytasz, czy na to zasługujesz... cóż, normalne to nie jest. Pomóż sobie, napraw swoją psychikę, żeby nigdy więcej nie krzywdzić siebie i innych.

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » poniżana, czy zasłużona

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026