Wyobraźmy sobie, że przykładowa Kasia ma dwoje przyjaciół - Jasia i Małgosię. Oboje są jej bliscy ale tak się jakoś składa, że o Jasiu mówi w 9 na 10 opowieści źle i to bez owijania w bibułkę. "Ale Jasiek to debil, zrobił to i to..." "Wiesz, że powiedział to i tamto, idiota?" "Jasiek to klucha taka, niemęski, fu". Jednocześnie twierdzi, że szanuje go jako człowieka i że serio jej na nim zależy, rozmawiają ze sobą i są sobie bliscy.
Jak sądzicie, czy takie opowiadanie o bliskiej osobie to coś pozytywnego, bo świadczy o szczerości, o krytycznym podejściu do człowieka, o tym, że akceptuje go z jego wadami? A może to raczej negatywne, bo skoro przyjaciółka wyraża się o nim w taki sposób, to samą swoją postawą daje innym do zrozumienia, że ten facet nie jest nic wart i na szacunek nie zasługuje?
Czy na bliskich wolno patrzeć z góry i co więcej mówić o tym bez ogródek, a oni jednocześnie mogą być wciąż bliskimi?
Jestem ciekawa Waszego zdania, zapraszam do dyskusji. ![]()