Jesteśmy ze sobą już od roku i naprawdę jest mi z nim bardzo dobrze, dogadujemy się i jesteśmy w pewnym sensie "bratnimi duszami". Problem pojawia się jak są jego koledzy i alkohol. Ostatnio po imprezie ja chciałam już wracać, on upierał się żeby zostać po prostu zaczęliśmy się ze sobą sprzeczać na co on, przy wszystkich "Kiedy mi obciągałaś, nie byłaś taka wygadana" . Ja w szoku, oni częściowo też, kilku się zaśmiało. Niby potem mnie za to przepraszał ale niesmak pozostał...
Wiem jakie on dotychczas miał postrzeganie kobiet, zmieniał je jak rękawiczki, z kolegami podobno opowiadali sobie szczegóły, wymieniali się numerami dziewczyn... Potem poznał mnie i dużo ludzi mówi że się zmienił, że widać że mu zależy i rzeczywiście, nie mam powodów by myśleć że dalej jest takim "żigolakiem", ale też parę razy spotkałam się z opinią że on traktuje mnie jak trofeum, do pochwalenia się przed kumplami.
Co o tym myślicie? Czy powinnam jakoś wyegzekwować od niego żeby więcej nic takiego nie mówił? No i jak zweryfikować czy rzeczywiście nie chodzi tu tylko o to żeby móc się chwalić "kogo to on nie wyrwał"?
Podobne tematy
rzeczywiście potraktował cię niezbyt elegancko, i sprawy waszego współżycia raczej nie powinny znależć się wśród jego 'męskich przyjaciół. Z całą pewnością jako bratnie dusze nie grozi mu powrót do przeszłości, a relacje z dawnymi znajomościami przy alkoholu te męskie ich sprawy to przeważnie tylko zgrywanie się między rywalizującymi między sobą kto lepszy itd. Sądzę że powinienaś o tym w pierwszej kolejności z nim porozmawiać. Obszerne rozmowy w dzisiejszych związkach partnerskich są niezwykle potrzebne i potrafią w nu uleczyć nie jedną taką rankę:-)
J No i jak zweryfikować czy rzeczywiście nie chodzi tu tylko o to żeby móc się chwalić "kogo to on nie wyrwał"?
...a kogo?
Zgadzam się z alfamanchi rozmowa to podstawa, być może po prostu palną głupotę przy kolegach, ponieważ chciał się popisać. Moim daniem tylko powinien również przy nich przeprosić, ponieważ cała sytuacja była po prostu niesmaczna. Aczkolwiek jest w niej trochę Twojej winy.
Zgadzam się z alfamanchi rozmowa to podstawa, być może po prostu palną głupotę przy kolegach, ponieważ chciał się popisać. Moim daniem tylko powinien również przy nich przeprosić, ponieważ cała sytuacja była po prostu niesmaczna. Aczkolwiek jest w niej trochę Twojej winy.
Że co proszę? Facet przy kumplach rzuca do dziewczyny tekstem jak z taniego pornola, z premedytacją w celu jej upokorzenia i zmuszenia do milczenia w ten sposób i jest w tym jakaś jej wina? Oświeć mnie proszę jaka. Bo mnie wychowano w duchu tego, że każdy sam odpowiada za swoje słowa i zachowania, a mówienie "powiedziałem tak, bo ty..." to jest dziecinada, która ujść może w przedszkolu, ale już w podstawówce wygląda dość żałośnie.
To powiedziawszy, Autorko - za jeden wybryk bym z facetem nie zrywała, ale na pewno przyda się poważna rozmowa i trochę obserwacji. Nie chodzi nawet o to, by chłopaka opieprzyć, bo nie jesteś jego mamusią, by go wychowywać. Chodzi o sprawdzenie, czy on zrozumiał dlaczego jego zachowanie było absolutnie poniżej poziomu i czy zdaje sobie sprawę, że ewentualny następny raz będzie ostatnim w waszym związku, bo przy powtórce zostawisz go bez sentymentów (i powinnaś, bo powtarzanie takiego zachowania świadczy o pewnym wzorcu jego podejścia do Ciebie, a nie o chwilowym zidioceniu). Co do "testów" szczerości - w pewnym wieku i na pewnym etapie związku to trudne, bo mało bywa okazji, by się naprawdę wykazać. Jeśli jesteście jeszcze na etapie mieszkania z rodzicami, to raczej na nich niż na siebie na wzajem liczycie "w chwilach próby", jeśli chodzi o realne działania i praktyczną pomoc. Od chłopaka w trudnej chwili zapewne będziesz oczekiwała, że Cię pocieszy, powie, że jest przy Tobie, co jest niemal bezkosztowe i łatwo przychodzi. Nie zalecam absolutnie tworzenia sytuacji, w których on miałby się wykazać, bo to głupie. Ale obserwuj. Obserwuj jak cię traktuje, czy jest na każde skinienie kumpli, ale już nie na Twoje, czy jeśli jakieś ich zachowanie krytykujesz to on się skupia raczej na ich obronie, a nie na dojściu do tego, dlaczego Tobie się to zachowanie nie podoba (ostatecznie wcale nie musi przyznać Ci racji, ale ważne, żeby starał się Ciebie zrozumieć, a nie ich bronić, choćby Ciebie miał przy tym objechać). Obserwuj też, jak się relacje układają między waszą dwójką. Czy wszystko jest fajnie tylko jeśli się z nim zgadzasz, ale jeśli masz inne zdanie (jak z tym powrotem do domu), to on zawsze próbuje stawiać na swoim. Tego typu sprawy mówią całkiem sporo o tym, jak on widzi Twoją pozycję w waszej relacji. I czy zależy mu na Tobie, czy na tym, jak on wypada z Tobą u boku.
Ja bym go zapytał, czy on umie gadać z penisem w ustach ? Może umie. Niech nauczy ![]()
Na Twoim miejscu dalabym mu z liścia, aż by echo poszło.
Nie wiem jak możesz być z kimś kto Cię nie szanuje, skoro tak się zachowuje to nie jest Ciebie wart!
przecież to prostak, tłumaczenei nic nie zmieni
"Kiedy mi obciągałaś, nie byłaś taka wygadana"
Czy powinnam jakoś wyegzekwować od niego żeby więcej nic takiego nie mówił?
Uffff
ciężki kaliber.
Ja nie wiem, czy to jest kwestia egzekwowania czegokolwiek. Facet, który Cię szanuje nigdy czegoś takiego nie powie, a jeśli Cię nie szanuje, to będziesz musiała spędzać godziny wychowując go jak małe dziecko, by tak nie mówił. I wątpię, by taka tresura coś dała - bo jeśli Cię nie szanuje, to i tak nie posłucha. Jeśli by szanował to by tak nie mówił.
Fajnego sobie chłopaka znalazłaś... nie ma co ![]()
To przecież nie facet, ale ledwo co dorosły chłopiec. Pewnie chciał się popisac przed kumplami, jaki to dalej koko dźambo czy inny figo fago z niego. Dlatego strzelenie takiego w pysk po prostackiej popisowie działa wychowawczo. Oszczedza sie godzin na tłumaczenie oczywistych rzeczy ![]()
Ahahahahaha, jaki tekst
No no, na pewno zyskał +ileś do szacunku, twardości charakteru pośród swojej ekipy ^^ Dałaś sprowadzić się do parteru
no i teraz mogą przypiąć ci łatkę takiej którą można sobie wychować i to ładnie wychować ![]()
Jest to na pewno brak szacunku, jeżeli źle się z tym czujesz to musisz coś z tym zrobić.
Pewnie bym się bardzo sarkastycznie odgryzła po takim chamskim tekście.
Osobiście pewnie w domu przeprowadziłabym poważnną rozmowę z nim.
Zniesmaczona byłabym bardzo.
Ahahahahaha, jaki tekst
![]()
No no, na pewno zyskał +ileś do szacunku, twardości charakteru pośród swojej ekipy ^^ Dałaś sprowadzić się do parteruno i teraz mogą przypiąć ci łatkę takiej którą można sobie wychować i to ładnie wychować
Jest to na pewno brak szacunku, jeżeli źle się z tym czujesz to musisz coś z tym zrobić.
pewnie się kolo naczytał braciasamcy i podobne pierdy ![]()
On-WuWuA-83 napisał/a:Ahahahahaha, jaki tekst
![]()
No no, na pewno zyskał +ileś do szacunku, twardości charakteru pośród swojej ekipy ^^ Dałaś sprowadzić się do parteruno i teraz mogą przypiąć ci łatkę takiej którą można sobie wychować i to ładnie wychować
Jest to na pewno brak szacunku, jeżeli źle się z tym czujesz to musisz coś z tym zrobić.pewnie się kolo naczytał braciasamcy i podobne pierdy
Wiesz to jest tak, że na "spotkaniach towarzyskich", tam gdzie się leje dużo alko faceci dość często opowiadają sobie co robili z byłymi lub nawet obecnymi partnerkami (- niech będzie że to wymiana doświadczeń
) ale to jest co innego niż rzucić takim tekstem w obecności swojej dziewczyny.
Bardzo nietaktowne zachowanie, może kobieta mocno się zniesmaczyć, zawstydzić itp. W mojej ekipie raczej niestosowane ^^
nie musisz mi tłumaczyć, bo to oczywista oczywistość, że między sobą to koledzy mogą rożne cuda wianki opowiadać. Choć taka "wymiana doświadczeń" to domena raczej małolatów. Poważni i dojrzali faceci raczej nie mają potrzeby opowiadać kumplom co wyrabiają w łożku z dziewczyną/żoną. Wątpię, żeby mój kolegom mówił czy mu robię loda i jak albo był zainteresowany jak często i w jakich pozycjach żona Franka sę z nim bzyka. Takie opowieści w pewnym wieku nie rajcują nikogo.
Jak czytam takie opowiesci, to zastanawiam sie jak nisko moze upasc kobieta dla malpy w spodniach. Moze to wynik tego ze blachary omijam szerokim lukiem, ale nie znam ani jednej kobiety ktora tolerowalaby takie teksty.
Wiem ze imponowanie kumplom to dla nastolatkow sprawa zycia i smierci, ale nawet jak bylem w podstawowce, to po takim tekscie wobec dziewczyny, kazdy bylby skonczony.
Facet ktory tak sie zachowuje powinien zostac natychmiast przez ciebie chlodno pozegnany. Na zawsze. Co dalej? Poczekasz az dla zaimponowania kumplom zacznie cie lac? A moze zeby pokazac ze moze z toba zrobic wszystko odstapi cie jednemu czy drugiemu.
A ty dalej bedziesz sie zastanawiac czy z nim o tym porozmawiac. Tylko o czym? Ze ma cie szanowac? Na pociag z napisem szacunek juz chyba sie spoznilas. Jedziesz tym z napisem upokorzenie i czym pozniej z niego wysiadziesz tym bedzie ci trudniej i tym wieksza szansa na trwale urazy przy wysiadaniu.
zgadzam sie całkowicie z trollem.
takiego czegoś sie nie wybacza
tez sie dawalam wyzywac przy innych
nigdy wiecej
bylby to dla mnie powod do całkowitego zakończenia znajomosci czy zwiazku
nie musisz mi tłumaczyć, bo to oczywista oczywistość, że między sobą to koledzy mogą rożne cuda wianki opowiadać. Choć taka "wymiana doświadczeń" to domena raczej małolatów.
Ojjj tam, "Wy" to od razu wszystko na jakąś niedojrzałość zrzucacie. "Bo to niedojrzali faceci.." xD
Tam gdzie się leje wódeczka lub piwko albo krąży joint (wszystko na jakichś imprezkach męskich) mogą różne opowieści krążyć. Szczególnie po pijaku mogą być poruszane różne kwestie. Można potraktować to jako zwykłe plotkowanie lub zwierzenie się kumpla-kumplowi.
Natomiast takie zachowanie przy dziewczynie i kumplach jest na pewno mało charakterne. Widać, że chłopak chciał przykozaczyć i pokazać, że ma dziewczynę pod kontrolą. Może rzucić tekstem, lasce zrobi się głupio a on zyska kilka uśmieszków kumpli i mały fejm jaki to on jest męski ![]()
Wuwuś, ale Ty, mam nadzieję trzymasz poziom. No skłam i napisz, że tak!
Wuwuś,
ale z tego, jak autorka opisuje reakcję kolegów, to zachowanie jej faceta im nie zaimponowało - część była w szoku, a część się zaśmiała. Pytanie, jaki to był śmiech: taki jakby śmiali się z czegoś zabawnego, czy taki, którym próbowali przykryć poczucie niezręczności w tej sytuacji?
22 2017-05-09 21:42:46 Ostatnio edytowany przez troll (2017-05-09 21:45:04)
adiaphora napisał/a:nie musisz mi tłumaczyć, bo to oczywista oczywistość, że między sobą to koledzy mogą rożne cuda wianki opowiadać. Choć taka "wymiana doświadczeń" to domena raczej małolatów.
Ojjj tam, "Wy" to od razu wszystko na jakąś niedojrzałość zrzucacie. "Bo to niedojrzali faceci.." xD
Tam gdzie się leje wódeczka lub piwko albo krąży joint (wszystko na jakichś imprezkach męskich) mogą różne opowieści krążyć.
Nie wiem ile masz lat, ale zapewniam cie ze w pewnym wieku nawet duzi chlopcy przestaja opowiadac takie rzeczy. Po prostu wszyscy maja za soba jakies historie i malo kogo kreca opowiesci o tym jak ktora kobieta sie zachowuje w sytuacjach intymnych. Jedyny, znany mi, wyjatek to kierowcy tirow, ktorzy wyposzczeni po tygodniach w trasie marza na jawie. A przy tym nie slyszalem opowiesci o zonach/partnerkach a raczej o parkingowych dziwkach.
23 2017-05-09 21:56:10 Ostatnio edytowany przez On-WuWuA-83 (2017-05-09 22:08:48)
Wuwuś, ale Ty, mam nadzieję trzymasz poziom. No skłam i napisz, że tak!
Zaskoczę cię może
^^ bo jeżeli chodzi o zachowanie to ja raczej nie jestem z tych co takie teksty "sadzą" do kobiet
Wuwuś, ale z tego, jak autorka opisuje reakcję kolegów, to zachowanie jej faceta im nie zaimponowało - część była w szoku, a część się zaśmiała. Pytanie, jaki to był śmiech: taki jakby śmiali się z czegoś zabawnego, czy taki, którym próbowali przykryć poczucie niezręczności w tej sytuacji?
Eeee tam, to jest tylko jej odczucie. Część się śmiała otwarcie a druga część (ta bardziej kulturalna
) chichrała się jak ona sobie już poszła albo rozmawiali o tym pomiędzy sobą jak nie była przy nich ^^
Nie wiem ile masz lat, ale zapewniam cie ze w pewnym wieku nawet duzi chlopcy przestaja opowiadac takie rzeczy
Eeee tam, zależy jak kogo znasz. Przypomniało mi się jak kiedyś byłem u kumpla na piwie którego znam od dziecka i gadka zeszła na temat igraszek łóżkowych i coś tam właśnie wspominał, że ma pewien problem bo jego dziewczyna nie chce mu "udostępnić" tej drugiej dziurki
^^ Jego dziewczyny oczywiście nie było wtedy w domu. Później za jakiś czas znowu u niego byłem no i nastąpiła dosyć śmiechowa sytuacja - tak jakby kontynuacja tamtej rozmowy
Ale my jesteśmy chłopaki swojaki, typowe świry a ten mój kumpel to wgl niezły łeb hehehe
Jak z kimś byłeś na nie jednej imprezie, kilka różnych dziwnych sytuacji się przeżyło to jest co innego aniżeli z mało znaną osobą
adiaphora napisał/a:Wuwuś, ale Ty, mam nadzieję trzymasz poziom. No skłam i napisz, że tak!
Zaskoczę cię może
^^ bo jeżeli chodzi o zachowanie to ja raczej nie jestem z tych co takie teksty "sadzą" do kobiet
grzeczny Wuwuś. Tak trzymaj!
On-WuWuA-83 napisał/a:adiaphora napisał/a:Wuwuś, ale Ty, mam nadzieję trzymasz poziom. No skłam i napisz, że tak!
Zaskoczę cię może
^^ bo jeżeli chodzi o zachowanie to ja raczej nie jestem z tych co takie teksty "sadzą" do kobiet
grzeczny Wuwuś. Tak trzymaj!
Hehehe, ja jestem z tych co powiedzą mało lubianej sąsiadce - starszej kobiecie dzień dobry, lub też otworzę drzwi i przepuszczę kobietę w przejściu/wejściu lub pomogę wnieść wózek kobiecie z małym dzieckiem (że tak się pochwalę) ^^
Wuwuś, no ja Cię bardzo proszę, dozuj Ty mi tu te swoje przymioty, bo zemdleję z wrażenia ![]()
27 2017-05-10 01:00:28 Ostatnio edytowany przez jaMajkaa (2017-05-10 01:02:00)
Wuwuś, no ja Cię bardzo proszę, dozuj Ty mi tu te swoje przymioty, bo zemdleję z wrażenia
Hahaha
Przepraszam za off-top
Wuwuś, no ja Cię bardzo proszę, dozuj Ty mi tu te swoje przymioty, bo zemdleję z wrażenia
Spoko, jaka starsza pani musisz bardziej dbać o zdrowie!
![]()
Eee, no wiedziałam, ze zwykła chwalipięta z Ciebie ![]()
Faktycznie, bardzo bratnia dusza. A ten tekst o obciąganiu to jak rodem z romansu.
31 2017-05-12 14:06:46 Ostatnio edytowany przez Zireael (2017-05-12 14:10:00)
Zireael napisał/a:Zgadzam się z alfamanchi rozmowa to podstawa, być może po prostu palną głupotę przy kolegach, ponieważ chciał się popisać. Moim daniem tylko powinien również przy nich przeprosić, ponieważ cała sytuacja była po prostu niesmaczna. Aczkolwiek jest w niej trochę Twojej winy.
Że co proszę? Facet przy kumplach rzuca do dziewczyny tekstem jak z taniego pornola, z premedytacją w celu jej upokorzenia i zmuszenia do milczenia w ten sposób i jest w tym jakaś jej wina? Oświeć mnie proszę jaka. Bo mnie wychowano w duchu tego, że każdy sam odpowiada za swoje słowa i zachowania, a mówienie "powiedziałem tak, bo ty..." to jest dziecinada, która ujść może w przedszkolu, ale już w podstawówce wygląda dość żałośnie.
Jest nawet duża, brudów nie pierze się publicznie. Chciał zostać? Okej, ona powinna powiedzieć, że idzie do domu, a on jeżeli ma taką wewnętrzną potrzebę niech zostanie, a nie urządzać dyskusje/sprzeczki w miejscu publicznym. Całą sytuację później powinni omówić w domu. EWENTUALNIE powinna poprosić go, żeby odszedł z nią na bok w ustronne miejsce, gdzie mogli by dojść do konsensusu. Okazał jej brak szacunku? Tak. Upokorzył? Moim zdaniem to zbyt ostre słowo, ale powiedzmy, że tak. Ale ona go nie okazała szacunku robiąc scenę publicznie? Zrobiła to i to nie tylko przy jego kolegach, ale i przy obcych ludziach, którzy również byli w miejscu gdzie się znajdowali.
Jak nie szanuje szczególnie przy kolegach... to zostaw go. Stać Cię na lepszego.
ruda102 napisał/a:Zireael napisał/a:Zgadzam się z alfamanchi rozmowa to podstawa, być może po prostu palną głupotę przy kolegach, ponieważ chciał się popisać. Moim daniem tylko powinien również przy nich przeprosić, ponieważ cała sytuacja była po prostu niesmaczna. Aczkolwiek jest w niej trochę Twojej winy.
Że co proszę? Facet przy kumplach rzuca do dziewczyny tekstem jak z taniego pornola, z premedytacją w celu jej upokorzenia i zmuszenia do milczenia w ten sposób i jest w tym jakaś jej wina? Oświeć mnie proszę jaka. Bo mnie wychowano w duchu tego, że każdy sam odpowiada za swoje słowa i zachowania, a mówienie "powiedziałem tak, bo ty..." to jest dziecinada, która ujść może w przedszkolu, ale już w podstawówce wygląda dość żałośnie.
Jest nawet duża, brudów nie pierze się publicznie. Chciał zostać? Okej, ona powinna powiedzieć, że idzie do domu, a on jeżeli ma taką wewnętrzną potrzebę niech zostanie, a nie urządzać dyskusje/sprzeczki w miejscu publicznym. Całą sytuację później powinni omówić w domu. EWENTUALNIE powinna poprosić go, żeby odszedł z nią na bok w ustronne miejsce, gdzie mogli by dojść do konsensusu. Okazał jej brak szacunku? Tak. Upokorzył? Moim zdaniem to zbyt ostre słowo, ale powiedzmy, że tak. Ale ona go nie okazała szacunku robiąc scenę publicznie? Zrobiła to i to nie tylko przy jego kolegach, ale i przy obcych ludziach, którzy również byli w miejscu gdzie się znajdowali.
To bardzo dobry post.
Ona chciała wymusić i postawić na swoim co by mogło poskutkować tym, że chłopak w towarzystwie odbierany byłby jako popierdółka a nie facet który słucha się i trzyma spódnicy "mamusi" a on w zamian pocisnął jej w niewybredny sposób aby pokazać kto tu rządzi i szybko sprowadzić do parteru autorkę pod "pręgierzem" śmiechu ze strony kolegów.
Jaki z tego morał? Nie prowokować tylko wziąć na stronę, ustalić działania, ewentualnie strzelić focha
i pójść sobie do domu.
34 2017-05-13 00:14:33 Ostatnio edytowany przez Soteria (2017-05-13 00:19:05)
ruda102 napisał/a:Zireael napisał/a:Zgadzam się z alfamanchi rozmowa to podstawa, być może po prostu palną głupotę przy kolegach, ponieważ chciał się popisać. Moim daniem tylko powinien również przy nich przeprosić, ponieważ cała sytuacja była po prostu niesmaczna. Aczkolwiek jest w niej trochę Twojej winy.
Że co proszę? Facet przy kumplach rzuca do dziewczyny tekstem jak z taniego pornola, z premedytacją w celu jej upokorzenia i zmuszenia do milczenia w ten sposób i jest w tym jakaś jej wina? Oświeć mnie proszę jaka. Bo mnie wychowano w duchu tego, że każdy sam odpowiada za swoje słowa i zachowania, a mówienie "powiedziałem tak, bo ty..." to jest dziecinada, która ujść może w przedszkolu, ale już w podstawówce wygląda dość żałośnie.
Jest nawet duża, brudów nie pierze się publicznie. Chciał zostać? Okej, ona powinna powiedzieć, że idzie do domu, a on jeżeli ma taką wewnętrzną potrzebę niech zostanie, a nie urządzać dyskusje/sprzeczki w miejscu publicznym. Całą sytuację później powinni omówić w domu. EWENTUALNIE powinna poprosić go, żeby odszedł z nią na bok w ustronne miejsce, gdzie mogli by dojść do konsensusu. Okazał jej brak szacunku? Tak. Upokorzył? Moim zdaniem to zbyt ostre słowo, ale powiedzmy, że tak. Ale ona go nie okazała szacunku robiąc scenę publicznie? Zrobiła to i to nie tylko przy jego kolegach, ale i przy obcych ludziach, którzy również byli w miejscu gdzie się znajdowali.
To żadne usprawiedliwienie dla tak chamskiego tekstu. Czym zmierzyłaś wielkość jej winy? Linijką? Co oznacza dla Ciebie stwierdzenie, że jej wina jest nawet duża? I skąd pewność, że nie próbowała z nim porozmawiać na spokojnie, czy jak napisał kolega wyżej - wziąć na stronę? Tego nie wiesz, więc na Twoim miejscu wstrzymałabym się z tego typu osądami.
Zireael napisał/a:ruda102 napisał/a:Że co proszę? Facet przy kumplach rzuca do dziewczyny tekstem jak z taniego pornola, z premedytacją w celu jej upokorzenia i zmuszenia do milczenia w ten sposób i jest w tym jakaś jej wina? Oświeć mnie proszę jaka. Bo mnie wychowano w duchu tego, że każdy sam odpowiada za swoje słowa i zachowania, a mówienie "powiedziałem tak, bo ty..." to jest dziecinada, która ujść może w przedszkolu, ale już w podstawówce wygląda dość żałośnie.
Jest nawet duża, brudów nie pierze się publicznie. Chciał zostać? Okej, ona powinna powiedzieć, że idzie do domu, a on jeżeli ma taką wewnętrzną potrzebę niech zostanie, a nie urządzać dyskusje/sprzeczki w miejscu publicznym. Całą sytuację później powinni omówić w domu. EWENTUALNIE powinna poprosić go, żeby odszedł z nią na bok w ustronne miejsce, gdzie mogli by dojść do konsensusu. Okazał jej brak szacunku? Tak. Upokorzył? Moim zdaniem to zbyt ostre słowo, ale powiedzmy, że tak. Ale ona go nie okazała szacunku robiąc scenę publicznie? Zrobiła to i to nie tylko przy jego kolegach, ale i przy obcych ludziach, którzy również byli w miejscu gdzie się znajdowali.
To bardzo dobry post.
Ona chciała wymusić i postawić na swoim co by mogło poskutkować tym, że chłopak w towarzystwie odbierany byłby jako popierdółka a nie facet który słucha się i trzyma spódnicy "mamusi" a on w zamian pocisnął jej w niewybredny sposób aby pokazać kto tu rządzi i szybko sprowadzić do parteru autorkę pod "pręgierzem" śmiechu ze strony kolegów.
Jaki z tego morał? Nie prowokować tylko wziąć na stronę, ustalić działania, ewentualnie strzelić fochai pójść sobie do domu.
Sa granice ktorych szanujacy sie ludzie nie przekraczaja. I nie ma tu znaczenia czy ona zainicjowala sprzeczke,, czy byla dla niego mila czy nie i czy to bylo przy kumplach czy na obiadku u mamusi. Tekst jest rodem z rynsztoka i autorka pozostajac z tym chamem tam wlasnie wyladowala.
Idac z kobieta na impreze wiem doskonale, ze podpici kumple to nie towarzystwo dla niej wiec w pewnym momencie zazada powrotu. Skoro sie na to godze a potem sadze taki tekst, to poziom mojego buractwa przekracza granice znanego mi kosmosu.
I nie piszcie tu bzdur w stylu nie przemyslal, nie wiedzial, nie zaskoczyl. To cos wewnatrz czaszki co nazywa sie mozg powinnismy uzywac do myslenia i przewidywania. Jesli ktos tego nie rozumie to albo jest z niego straszny gowniarz, albo skonczony cham.
ruda102 napisał/a:Zireael napisał/a:Zgadzam się z alfamanchi rozmowa to podstawa, być może po prostu palną głupotę przy kolegach, ponieważ chciał się popisać. Moim daniem tylko powinien również przy nich przeprosić, ponieważ cała sytuacja była po prostu niesmaczna. Aczkolwiek jest w niej trochę Twojej winy.
Że co proszę? Facet przy kumplach rzuca do dziewczyny tekstem jak z taniego pornola, z premedytacją w celu jej upokorzenia i zmuszenia do milczenia w ten sposób i jest w tym jakaś jej wina? Oświeć mnie proszę jaka. Bo mnie wychowano w duchu tego, że każdy sam odpowiada za swoje słowa i zachowania, a mówienie "powiedziałem tak, bo ty..." to jest dziecinada, która ujść może w przedszkolu, ale już w podstawówce wygląda dość żałośnie.
Jest nawet duża, brudów nie pierze się publicznie. Chciał zostać? Okej, ona powinna powiedzieć, że idzie do domu, a on jeżeli ma taką wewnętrzną potrzebę niech zostanie, a nie urządzać dyskusje/sprzeczki w miejscu publicznym. Całą sytuację później powinni omówić w domu. EWENTUALNIE powinna poprosić go, żeby odszedł z nią na bok w ustronne miejsce, gdzie mogli by dojść do konsensusu. Okazał jej brak szacunku? Tak. Upokorzył? Moim zdaniem to zbyt ostre słowo, ale powiedzmy, że tak. Ale ona go nie okazała szacunku robiąc scenę publicznie? Zrobiła to i to nie tylko przy jego kolegach, ale i przy obcych ludziach, którzy również byli w miejscu gdzie się znajdowali.
Tak jest. Po pierwsze primo nie kłócić się z panem i władcą. To ona tam była na doczepę - on miał kolegów. Się nie podobało - jej sprawa. Nieładnie tak grymasić. Po drugie primo - dygnąć grzecznie, spytać czy może na pożegnanie małe obciąganko sobie pan i władca życzy (żeby przed kolegami jeszcze większe zabłyśnięcie miał) i poginać do domu.
Z chłopakiem się kłócić po prostu nie wypada. Tym bardziej publicznie. Każda powinna to wiedzieć. Trzeba poczekać na odpowiedni moment, jak będzie chciał porozmawiać i wtedy grzecznie, z szacunkiem wyłożyć swoje racje. Byle nie za długo, bo niektórzy po paru zdaniach się znudzą. Szacunek dla pana i władcy to absolutna podstawa jest. Potem zawsze ale to zawsze należy podziękować, że pan i władca poświęcił swój cenny czas na takie za przeproszeniem pierdoły.
Tak chłopaka upokorzyć publicznie. Skandal. Należało jej się. Niech się cieszy, że jej nie sypnął za takie zniewagi. Święty - nie chłopak. Zazdraszczamy.
Facet przy kumplach rzuca do dziewczyny tekstem jak z taniego pornola, z premedytacją w celu jej upokorzenia i zmuszenia do milczenia w ten sposób i jest w tym jakaś jej wina? Oświeć mnie proszę jaka.
Proszę uprzejmie. Służę cytatem:
Jesteśmy ze sobą już od roku [...]
Wiem jakie on dotychczas miał postrzeganie kobiet, zmieniał je jak rękawiczki, z kolegami podobno opowiadali sobie szczegóły, wymieniali się numerami dziewczyn... Potem poznał mnie i dużo ludzi mówi że się zmienił[...]
Autorka pokazuje nam pełnię swojej naiwności. Wie z kim się zadaje, oczywiście jest piękna wiara, że po roku dzięki niej się zmienił.
Za naiwność, trzeba zawsze płacić twardą d...pą, bo się po niej dostaje, czy wcześniej czy później, tu było i tak długo, bo po roku. Oświeciłem? ![]()
Hehe, to każda tak marzy: że dla niej się odmieni!
Pijak przestanie pić, pospolity ruchacz zmieni się w przykładnego meża itd. Na tekst przy Tobie staje się innym człowiekiem większość naiwniar się łapie, kolanka im miękną.
39 2017-05-14 18:36:32 Ostatnio edytowany przez ruda102 (2017-05-14 18:41:29)
ruda102 napisał/a:Facet przy kumplach rzuca do dziewczyny tekstem jak z taniego pornola, z premedytacją w celu jej upokorzenia i zmuszenia do milczenia w ten sposób i jest w tym jakaś jej wina? Oświeć mnie proszę jaka.
Proszę uprzejmie. Służę cytatem:
nola0 napisał/a:Jesteśmy ze sobą już od roku [...]
Wiem jakie on dotychczas miał postrzeganie kobiet, zmieniał je jak rękawiczki, z kolegami podobno opowiadali sobie szczegóły, wymieniali się numerami dziewczyn... Potem poznał mnie i dużo ludzi mówi że się zmienił[...]Autorka pokazuje nam pełnię swojej naiwności. Wie z kim się zadaje, oczywiście jest piękna wiara, że po roku dzięki niej się zmienił.
![]()
Za naiwność, trzeba zawsze płacić twardą d...pą, bo się po niej dostaje, czy wcześniej czy później, tu było i tak długo, bo po roku. Oświeciłem?
Nie nazywałabym różowych okularów, idealizowania i naiwności winą - bo w ten sposób zaraz dojdziemy do absurdu, że np. jak ktoś obrobi Ci mieszkanie, to twoja wina, że nie zainstalowałeś krat we wszystkich oknach, nie wykupiłeś abonamentu premium w firmie ochroniarskiej i nie trzymasz w mieszkaniu 3 rottwailerów, których nigdy nie karmisz przed wyjściem z domu (żeby miały inicjatywę do "polowania" na ewentualnych złódziejów).
Co do wypowiedzi Zirael, to troll i Rajmunda powiedzieli już wszystko, co należało w temacie powiedzieć. Ja tylko dodam, że nie wyobrażam sobie sytuacji, w której nie mogę swojemu facetowi zakomunikować w zasadzie czegokolwiek, co nie zgadza się z jego aktualną chcicą, w obecności jego kolegów (nazywanie komunikatu "chcę wracać do domu" praniem brudów jest dla mnie jakąś pomyłką - przecież ona mu nie zrobiła przy kumplach awantury o brak kwiatów na Walentynki, niedogadywanie się z mamusią czy problemy w sypialni). Przecież tak się na dłuższą metę nie da funkcjonować w towarzystwie. Przy kumplach tylko "tak, tak, misiu", a potem w domu wór pretensji "bo ja to się już ledwo słaniałam na nogach, a ty musiałeś jeszcze z Gutkiem pogadać i z Heńkiem piwo żłopnąć, ty w ogóle na mnie uwagi nie zwracasz" - to dopiero jest absurd i jakby za to facet miał pretensje, to bym się nawet nie zdziwiła. Oczywiste jest, że dwoje ludzi czasem nie będzie się zgadzać, będzie mieć na coś innego ochotę - również jak są w towarzystwie znajomych. Rozwiązaniem nie jest nakazanie jednej ze stron, by siedziała cicho, tylko umiejętność cywilizowanego rozładowywania takich sytuacji.
Takie zachowanie jest w mojej ocenie niewybaczalne- nie wyobrażam sobie by mężczyzna odezwal się do mnie w ten sposób zwłaszcza w towarzystwie(bo w sypialni we dwoje można sobie pozwolić na różne rzeczy;);)....jeżeli ten osobnik nie szanuje Cię teraz to nie licz na to że będzie to robił za rok, dwa, 5 itd...a któregoś dnia obudzisz się z podbitym okiem, albo jeszcze coś gorszego, jeśli ktoś reaguje w ten sposób po alkoholu to nic dobregoz tego nie będzie. Przeprosiny to za mało!-pożegnałabym się z panem.
a powiedziałaś mu co sobie myślisz o takim zachowaniu? Że sobie tego nie życzysz? Moim zdaniem jak tak mówi,nawet po alkoholu, to nie ma do Ciebie szacunku.
42 2017-05-17 13:27:27 Ostatnio edytowany przez Soteria (2017-05-17 13:29:52)
ruda102 napisał/a:Facet przy kumplach rzuca do dziewczyny tekstem jak z taniego pornola, z premedytacją w celu jej upokorzenia i zmuszenia do milczenia w ten sposób i jest w tym jakaś jej wina? Oświeć mnie proszę jaka.
Proszę uprzejmie. Służę cytatem:
nola0 napisał/a:Jesteśmy ze sobą już od roku [...]
Wiem jakie on dotychczas miał postrzeganie kobiet, zmieniał je jak rękawiczki, z kolegami podobno opowiadali sobie szczegóły, wymieniali się numerami dziewczyn... Potem poznał mnie i dużo ludzi mówi że się zmienił[...]Autorka pokazuje nam pełnię swojej naiwności. Wie z kim się zadaje, oczywiście jest piękna wiara, że po roku dzięki niej się zmienił.
![]()
Za naiwność, trzeba zawsze płacić twardą d...pą, bo się po niej dostaje, czy wcześniej czy później, tu było i tak długo, bo po roku. Oświeciłem?
Nie wiem, gdzie tutaj jest nienawiść i to aż ''pełnia nienawiści''. To zbyt pochopny i zbyt daleko idący wniosek.
Jeśli widzisz coś takiego, to pokaż mi gdzie. Bo patrzę na to i widzę raczej gorycz i troszkę oszukiwanie samej siebie.
balin napisał/a:Autorka pokazuje nam pełnię swojej naiwności. Wie z kim się zadaje, oczywiście jest piękna wiara, że po roku dzięki niej się zmienił.
![]()
Za naiwność, trzeba zawsze płacić twardą d...pą, bo się po niej dostaje, czy wcześniej czy później, tu było i tak długo, bo po roku. Oświeciłem?Nie wiem, gdzie tutaj jest nienawiść i to aż ''pełnia nienawiści''. To zbyt pochopny i zbyt daleko idący wniosek.
Jeśli widzisz coś takiego, to pokaż mi gdzie. Bo patrzę na to i widzę raczej gorycz i troszkę oszukiwanie samej siebie.
Niby niewielka różnica, a jednak znacząca ![]()