netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Na życiowym skrzyżowaniu

26 odpowiedzi6 483 wyświetleniazałożony przez Chatonek, 29.01.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Na życiowym skrzyżowaniu

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1

Temat: Na życiowym skrzyżowaniu

Nie przypuszczałam, że kiedykolwiek będę pisać o sobie na forum, raczej zawsze byłam tym biernym odbiorcą, rzadko nawet komentatorem ale do rzeczy:

Mam 29 lat i 8 letnie dziecko+ 7 miesiąc ciazy z drugim.
Wychowywałam sie w rodzinie dysfunkcyjnej, ojciec alkoholik, matka zbyt słaba żeby walczyć o nas, o cokolwiek. Jako dziecko przysiegałam sobie,że nigdy nie zafunduje swoim dzieciom ani takiego ciągłego lęku o dzień następny ani takiej biedy i chodzenia o jednej kromce przez 2 dni.
Mimo tego, że byłam ładną dziewczyną, przez swoją nieśmiałość i skupieniu na nauce pierwszego chłopaka poznalam dopiero w wieku 17 lat. Wreszcie jakiś mężczyzna okazywał mi ciepło, osobom takim jak ja z rodziny gdzie ojciec kojarzył sie tylko z wiecznymi awanturami i biciem matki wystarczyło, ze ktoś poprostu  traktował mnie normalnie,troszczyl sie,interesował. 18 lat pierwszy seks,20 -ciąża. Zabezpieczalismy sie ale tym razem zawiodło. Ja w tym czasie studiowałam dziennie na 2 kierunkach, oczywiście państwowych bo na prywatne nie było mnie stać i nagle okazało sie, ze będę mama. Szok, strach o przyszłość dziecka i swoją. Trzeba być odpowiedzialnym za swoje czyny. Jeszcze bardziej zdeterminowana postanowiłam,ze skończę studia chociaż obydwa kierunki były ciężkie i wymagające. W czasie ciazy dowiedziałam sie, ze ojciec dziecka mnie zdradza, kolejny szok, niedowierzanie, wybaczylam.Tuz po narodzinach syna wyjechał do stanów do rodziny zarobić na nasza przyszłość,po kilku miesiącach napisał ze sie zakochał i już nie wrócił. Dzisiaj w pewien sposób go usprawiedliwiam: tez był młody, nie spodziewał sie, ze zostanie ojcem w takim wieku.Ja zostałam sama, z małym dzieckiem, studiami,bez pracy i bez wiary w przyszłość,załamałam się. Gdyby nie to, ze "teściowie" przejęci zachowaniem syna postanowili mi pomoc nie miałabym fizycznej możliwości aby skończyć studia. W weekendy zabierali dziecko do siebie-ja wtedy pracowałam jako kelnerka i sie uczyłam i odkładali do wynajmowanego przeze mnie mieszkania. W dzień biegałam z dzieckiem do przedszkola, autobusem na jedna uczelnie, druga, znów bieg po dziecko żeby zdarzyć go odebrać, potem wspaniały czas spędzony razem, kiedy młody zasypial nauka, dodatkowa praca-robiłam drobne projekty,sprzątanie, gotowanie.Sama nie wiem jak dałam sobie z tym wszystkim radę. W końcu doszłam już do takiej perfekcji w organizacji czasu i umiejętności zarabiania samej na siebie i na dziecko,ze nawet poradzilabym sobie bez pieniędzy teściów. Nie myślałam w tamtym czasie o facecie,nie chciałam znów być skrzywdzona a tym bardziej porzucona. Wysoka,szczupła blondynka o dużych oczach i ładnej buzi przyciąga jednak mężczyzn którzy bardziej zwracają uwagę na jej fizyczność niż cechy charakteru i nawet nie przeszkadza im fakt posiadania dziecka .i byłam tego świadoma -cały czas jednak czy to na studiach,ulicy,sklepie pojawiał sie jakiś mężczyzna który chciał mnie bliżej poznać- a ja konsekwentnie nie wchodziłam w żadne bliższe relacje z facetami. Moje dziecko było dla mnie najważniejsze. Aż w końcu pojawił sie ON, poznany przypadkiem. Inteligentny,bardzo przystojny, zabawny,rozsądny. moje "koleżanki" które dałyby wiele żeby zwrócił na nie uwagę dziwiły sie dlaczego gania on za kimś takim jak ja,z dzieckiem,wiecznie zabieganą,nieufna do facetów dziewczyna. Okazało sie, ze swietnie nam sie rozmawia, mamy podobne zainteresowania i śmiejemy sie z tych samych rzeczy. On stwierdził,ze nigdy nie spotkał w swoim życiu kogoś tak inteligentnego,dobrego i pięknego jak ja. Początkowo bardzo sie asekurowalam-mojego syna poznał dopiero po roku znajomosci, a ja chyba dopiero po 2,3 latach oddałam mu sie tak na 100%.udalo mi sie skończyć 2 kierunki studiów,kupić za własne cieżko zarobione pieniądze samodzielnie mieszkanie-kurczę ale byłam dumna i szczęśliwa.mialam swoją działalność gospodarcza +pracowałam na etacie w dużej korporacji. Mój mężczyzna awansował, tez miał swoje mieszkanie.Dla syna był dobry, interesował sie nim, pokochał, zamieszkalismy razem, w życiu nie byłam taka szczęśliwa. I powoli zbliżam sie do końca. Dostał propozycje pracy na 2gim końcu Polski, zdecydowaliśmy wspólnie na przeprowadzkę -on sprzedał swoje mieszkanie ja swoje postanowiłam wynajmować (na szczęście) kupił dom w którym obecnie mieszkamy (jest na niego) . On zaczął zarabiać potężne pieniądze ,ja dalej prowadzę swoją dzialanosc gospodarcza i tez w nowym miejscu szybko znalazłam prace w dobrej firmie na etacie.Drogie wakacje, wspólnie spędzanie wieczory w granie w monopoly z dzieckiem dbanie o siebie nawzajem i tysiąc innych wspólnych pięknych chwil. Decyzja o dziecku była wspólna, w planach ślub. On przez tyle lat w pełni uczestniczył w wychowywaniu dziecka,słuchając moich koleżanek odnoszę wrażenie ze nawet lepiej zajmował sie nim niż niejeden biologiczny ojciec. I teraz smutne zakończenie-znów będąc w ciazy okazało sie ze jestem zdradzana, nie raz,nie dwa ale dużo więcej. Przypadkowo odczytałam jego smsa-mamy takie same telefony.Przez lata nie przyszło mi do głowy żeby sprawdzać jego telefon,laptopa. No i posypała sie lawina ,zaczęłam przeglądać jego wszystkie rzeczy i okazało sie, ze jego wyjazdy służbowe nie były tylko służbowe, ze przez ostatni rok miał dłuższy romans z jakaś mężatką. Wszystkiego sie wypiera mimo dowodów czarno na białym, ze mam urojenia,ze przez ciąże mi sie w głowie miesza, ze to tylko takie pisanie,ze żarty, ze on nigdy w życiu ze kocha. Oczywiście tonący brzytwy sie chwyta.kazalam mu wynosić sie z notabene jego domu-po 3 tygodniach wrócił, chciał żeby wszystko było tak jak dawniej.sytuacja ta trwa od 3 miesięcy. Cykliczne kłótnie,wyzwiska.on zahaslowal wszystkie swoje telefony, laptopa.mowi ze ma prawo do prywatności i ze mnie kocha i nie zdradza ale dowody na to ze mnie zdradza nie sa wyssane z palca to niestety fakty.już z tysiąc razy mówiłam ze sie wyprowadze, ze nie mogę żyć w tej obłudzie,on nie wierzy ze to zrobię.od tygodnia jestem już na l4 za 2 miesiące rodzę .i jestem w kropce. Nie chce mieć iluzji rodziny, nie chce być taka słaba jak moja matka która przez całe życie była nieszczęśliwa i poniżana ale nie wiem co mam zrobic. Wyprowadzić sie?wrocic do swojego dawnego miasta? Co z moim dzieckiem, które miałoby na nowo stracić ojca? Co z nienarodzonym jeszcze dzieckiem? Czy powinnam sie poświecić żeby dzieci wychowywali sie w pełnej rodzinie i udawać ze nie widzę ze mnie zdradza? Stworzyć jakaś dziwna hybrydę? Czy odejść z godnością i szacunkiem do samej siebie? Czuje sie taka samotna w tej ciazy i znów bardzo słaba. Do porodu coraz bliżej,staram sie nie stresowac ale nadal nie wiem jaka mam podjąć decyzje a wiem,ze muszę to zrobic jak najszybciej. Wiem jak społecznie postrzegane sa matki samotnie wychowujące dzieci - a tym bardziej te które maja 2 i rożnych ojców. Raz można sie pomylić ale dwa razy? Już tyle w życiu przeszłam ze nawet i gotowa jestem na takie oceny , tylko najgorsze jest to ze ja nadal kocham tego człowieka ....

2

Odp: Na życiowym skrzyżowaniu

O jakiej rodzinie mowa? On Cię zdradza i okłamuje i to w ciąży myślisz,że coś się zmieni?
Nie powiem Ci co masz zrobić bo to Twoja decyzja,są kobiety ktore potrafiły wybaczyć zdradę ja do nich nie należę...

3

Odp: Na życiowym skrzyżowaniu

Na samym początku chciałam Ci powiedzieć, ze jesteś bardzo Dzielna kobieta. Tylko pozazdrościć tej siły, odwagi i wytrwalosci w dążeniu do celu;) twój syn i jeszcze nie narodzine dzieciatko maja cudowna mamę. Ale przechodząc do konkretów to czy zostaniesz czy odejdziesz należy tylko do Ciebie. Ty swojego mężczyznę znasz najlepiej. Zdrada partnera zawsze sprawia okropny bol i ciezko nam sie jest z nia pogodzić tym bardziej, ze żyło nam sie jak w bajce i nie chodzi tu jedynie o względy materialne ale o wspólne spędzanie czasu bo to w rodzinie jest najważniejsze, a tego bardzo często brakuje w dzisiejszym zaganianym świecie. Mysle, ze jezeli Twój partner sie stara, jezeli ty kochasz go nadal i w jakimś stopniu jesteś zdolna wybaczyć mu zdradę moze warto spróbować żyć ze sobą, ale w drugim przypadku gdy tego uczucia nie ma a związek ma byc oparty jedynie na tym, ze są dzieci to tak naprawdę w tym przypadku będziecie i wy i wasze dzieci nieszczesliwi. Wiem, ze ciezko jest teraz rzucić wszystko, zostawić i wrócić do starego mieszkania tum bardziej ze jesteś w ciąży a syn pewnie uczęszcza do szkoły ale przypomnij sobie ze pare lat wcześniej byłaś w gorszej sytuacji i dalas rade. Jeszcze raz gratuluje takiej odwagi i życzę powodzenia by wszystko sie ułożyło i szczęśliwego rozwiązania za dwa miesiące smile

4

Odp: Na życiowym skrzyżowaniu

Witaj,
współczuję sytuacji, z deszczu pod rynnę? szkoda ładnej blondynki, swego czasu marzyła mi się ładna blondynka, jedni dostają inni marzą do końca życia,
jak to się mówi łatwo przyszło łatwo poszło, takim to się dobrze żyje, inni walczą całe życie a inni dostają ot tak, no to jest ta sprawiedliwość, tylko czyja?

nie doczytałem się lub nie rozumiem, ojciec, czy ojciec-mąż? pierwszy był mężem, czy tylko ojcem, i czy w drugim przypadku też tak?

jeśli faktycznie bzyka na boku, no to nie wystarczasz mu, tzn że masz jakąś skazę smile ? może do końca nie jesteś ładna? smile
ale to taki żarcik, bez obrazy

wracając, jeśli mu nie wystarczasz, to się mu znudzisz, a jak się mu znudzisz, to znajdzie sobie inną, albo ucieka do innej bo nie dajesz mu tego czego on chce,
jeśli tylko pisze to nie jest grzech, ale tego nigdy się nie jest pewnym, i ta niepewność to wszystko sprawia, jeśli tematu nie zgłębisz to nie podejmiesz decyzji
masz kasę wynajmij detektywa, i się przekonasz, wtedy będziesz wiedzieć czy iść w lewo czy w prawo

będziesz chciała szczęścia dzieci, tylko żyjąc z nim sama nie wytrzymasz, nie dasz rady, Ty będziesz nieszczęśliwa, a jeśli odejdziesz, to sama też wychowasz dzieci, dawałaś sobie radę do tej pory dasz i do samego końca
każde jego wyjście z domu, Ty już będziesz nabuzowana, jakiś telefon od kobiety, nabuzowana, chyba raczej tego nie przetrzymasz

szkoda takie zaradnej blondyneczki, ale powtórzę, dużo ludzi żyje z mottem, łatwo przyszło łatwo poszło, a niejedni pozostają z marzeniami
życzę wytrwałości i trafnej decyzji

Pzdr wszystkich w toksycznych związkach

5

Odp: Na życiowym skrzyżowaniu

Chatonek- No tak jak nie zwariować na tym świecie. Trzeba spojrzeć na niego realnie tzn. z 5 ciu mężczyzn 3 zdradzi i to są fakty, a nie wyssany z palca news. Nie wiem jak ta proporcja ma się w stosunku do kobiet, które też święte nie są. Pytanie zadaj sama sobie, czy mogłabyś żyć z kimś komu nigdy nie zaufasz? No gdyby jeszcze finał był taki, że stara Ci się udowodnić, że zrobi wszystko żebyś mu zaufała, a tu  piszesz o hasłach do wszystkiego, bo ma swoją prywatność... czytaj, "jaki ja głupi, że wszystko miałem niezakodowane" zamiast "oprzytomniałem, mogłem ją stracić".

No tak, dobrze że masz kobieto siłę, którą wypracowałaś sobie wysiłkiem. Twoja wartość to proporcjonalna pracy którą włożyłaś w samą siebie, dlatego coś mi się zdaję że i tym razem poradzisz sobie. Jestem dumna z takich kobiet, choć wiem że w życiu mają często ciężko. Życzę trafnych decyzji i dawaj nam znać o dalszych postępach.

Też pozdrawiam wszystkich, którzy karmią się iluzjami.
Buzi buzi,

6

Odp: Na życiowym skrzyżowaniu

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Właśnie o to chodzi, że samemu łatwo coś przeoczyć i po to właśnie potrzebuje spojrzenia kogoś z boku na całą tą sytuację żeby podjąć jakąś mądrą decyzję.
do Mariusz :Ojciec mojego pierwszego dziecka nie był moim mężem- po tym jak wyjechał do Stanów nie widzieliśmy się z nim a on też nie kontaktuje się z nami. Co do obecnego partnera ślub był w planach w tym roku ale w obecnej sytuacji nawet o nim nie myślę. Fakt, jeżeli chodzi o kwestie finansowe na tym etapie mojego życia poradziłabym sobie bez problemu. Gdybym nie była w ciązy i dowiedziała się wtedy tego co wiem teraz sprawa byłaby prosta.Nie chce skupiać się na problemie ale na tym jak go rozwiązać.
do sluuu - masz rację :
" No gdyby jeszcze finał był taki, że stara Ci się udowodnić, że zrobi wszystko żebyś mu zaufała, a tu  piszesz o hasłach do wszystkiego, bo ma swoją prywatność... czytaj, "jaki ja głupi, że wszystko miałem niezakodowane" zamiast "oprzytomniałem, mogłem ją stracić".
Też jego zachowanie postrzegam w ten sposób, nie widzę w nim skruchy, tylko chęć życia dalej wg jego zasad, tak żeby mu było wygodnie. Przez te wszystkie lata powtarzał i dalej powtarza mi jak bardzo mnie kocha, jaka jestem dla niego ważna, piękna itd.- tak, daje mi to odczuć. Tylko w tym jego zachowaniu jest taki cholerny dysonans. Po to wszystko robi, mówi skoro nie potrafi być tylko ze mną. Może po tylu latach czuje on potrzebę romansowania z kimś innym, żeby się dowartościować, nie dlatego, że ktoś jest ładniejszy, mądrzejszy ale dlatego, że jest poprostu inny i daje mu inny rodzaj doznań, emocji. Nie wiem, może tak jest. Partner jest przystojnym i inteligentnym facetem, teraz jak w związku z naszą przeprowadzką i nowym stanowiskiem dyrektorskim może poczuł się jak młody bóg i może stwierdził, że jedna kobieta na całę życie to trochę mało. Nie wiem. Różne myśli przychodzą mi do głowy. W przeciągu ostatnich 3 miesięcy pakowałam się już może z 50 razy i mówiłam, że się wyprowadzam ale tego nie zrobiłam. Może on myśli, że tego nigdy nie zrobię, że jakoś wyprę ze świadomości ten element naszego związku i będziemy dalej bawić się w szczęśliwą rodzinę. Wkurza mnie najbardziej to, że on się wszystkiego wypiera. Kiedy dowiedziałam się o tym romansie z mężatką postanowiłam do niej napisać. Ona odpisała, że nie ma i nie miała nigdy  żadnego męża( co nie wynikało z korepondencji jej i mojego partnera i że nic ich nie łączy tylko koleżeństwo. Wtedy żeby udowodnić sobie, że nie jestem wielbładem postanowilam napisać do jej domniemanego męża i nie wdając się w szczegóły zapytałam tylko czy zna tą i tą osobę i w jakiej relacji są. On odpisał wtedy, że jest jej mężem ale że złożył pozew rozwodowy właśnie z powodu romansu mojego partnera z jego żoną. Powiedział również, że ich romans się już skończył ale to nie ma dla niego już zadnego znaczenia. Oprócz tej historii dochodzą jeszcze smsy, maile od innych kobiet które przeczytałam. Wszystko to działa na jego niekorzyść a on dalej -mimo tych wszystkich dowodów uparcie twierdzi, że nie ma sobie nic do zarzucenia i to wszystko to moja chora wyobraźnia. Myslalam o wynajeciu detektywa, jakiegos gps w samochodzie ale doszlam do wniosku, że wystarczająco uwłaczającym dla mnie faktem jest już to, że kiedy wraca wącham mu ubranie, sprawdzam kieszenie i go obserwuje dlatego postawiłam tego nie robić. Dzisiaj rano wysłałam mu smsa, że jest tchórzem i boi się stanąć twarzą w twarz z prawdą i że go nigdy tak naprawdę chyba nie znałam i że mi przykro że w taki sposób traktuje mnie tym bardziej, że jestem w ciązy. Po czym on odpisał, że meczy go związek z kobietą która jest tak zazdrosna i na kazdym rogu widzi problemy. No cholera, jeszcze 3 miesiące temu nawet nie przeszłoby mi przez myśl, żeby zaglądać mu w telefon w poszukiwaniu czegokolwiek a kiedy jakaś dziewczyna uśmiechała się do niego w knajpie nawet mi się to podobało bo wiedziałam ( teraz mogłabym napisać: wydawało mi się) że jest tylko mój. Tak samo kiedy jakiś mężczyzna probował mnie poderwać lub zliżyć się do mnie - on też może lekko ale zdrowo zazdrosny wiedział, że i tak nic z tego nie będzie. A teraz oskarża mnie o zazdrość i próbuje obarczyć odpowiedzialnością za swoje postępowanie.
W sobotę wyjeżdzam z dzieckiem do swojego rodzinnego miasta- ma 2 tyg. ferii a dziadkowie ( rodzicie jego ojca) zabierają go w góry więc to idealny moment dla mnie żeby tam zostać i pobyć sama ze sobą i zastanowić się nad tym wszystkim i co najwazniejsze nie kontaktowac się w tym czasie z moim partnerem. Swoje mieszkanie wynajmuje - umowa jest podpisana jeszcze na rok czasu. Zresztą gdybym wróciła do swojego miasta to chyba wolałabym sprzedać to mieszkanie, kupić nowe i jakby zacząć wszystko do nowa. Zmiana szkoły w trakcie roku dla dziecka też jest trochę problematyczna, niedlugo urodzi mu się siostra, nowa szkoła, mieszkanie, koledzy i brak mojego partnera któego traktuje jak ojca- obawiam się że mogłoby to być dla niego zbyt dużym szokiem. Najmniej kolizyjnym rozwiązaniem wydaje mi się więc przeprowadzka ale w wakacje. Z drugiej strony nie wiem czy do tego czasu moja frustracja patrząc na zachowanie mojego partnera i jego poczucie bezkarności mnie nie wykończy. Bo mam też świadomość, że zostając tutaj i nic nie robiąc daje jakoby przyzwolenia na jego zachowanie. Problem sam się nie rozwiąże więc jeżeli są tutaj mądrzy ludzie, mamy które mają dzieci chętnie skorzystam z ich rad i oceny tej sytuacji.

7

Odp: Na życiowym skrzyżowaniu

Chatonek, zdrade mozna probowac wybaczyc jesli byla jednorazowa
jesli zdrajca zrozumial co zrobil
ile zniszczyl
jak Ciebie poranil
jak skrzywdzil was oboje...

jesli zdrajca okazuje zal, 
stara sie naprawiac to co spieprzyl
i daje z siebie wszystko aby druga strona to poczula

wtedy mozna probowac ukladac zycie ze zdrajca.

I nie ma znaczenia fakt czy sie ma jedno dziecko, osmioro, czy wcale.
Bo tu chodzi o Ciebie, o to czy Ty to dzwigniesz psychicznie
o Twoje zycie chodzi,
to zycie ktore przed Toba jeszcze jest.

Nie dasz rady dziewczyno zyc w takim ukladzie - dla dzieci
To Cie zniszczy.


Szkoda tej Twojej sily ktora wypracowalas przez wczescniejsze lata

Jestes mloda, piekna i inteligentna kobieta
Nie pozwol sobie tego odebrac
Zaden choojoplat nie jest tego wart.

Masz syna, zaraz bedziesz miala corke
jak myslisz, jaka matka dla nich bedziesz godzac sie na takie upokorzenia ?

Piszesz ze kochasz...
Zadziwiaja mnie kobiety ktore po takich doswiadczeniach potrafia taka sztuke.
Ja niestety nie odnajduje w sobie milosci do kogos kto mnie skrzywdzil.
Mam z tym duzy problem, i nie wiem, moze powinnam Ci tej umiejetnosci zazdroscic.

Tez jestem po zdradzie meza
ale moja historia i jego zachowanie sa zupelnie inne od Twojej.
Gdyby byly podobne, nie wahalabym sie ani minuty.


Mysle ze najlepszym rozwiazaniem u Ciebie bedzie poczekanie do wakacji.
Nie wyobrazam sobie zebys teraz miala fizycznie sprostac tak radykalnym zmianom.
Bezsensu tak sie szarpac.
Te kilka miesiecy z wizja odlotu, dasz rade przeczekac w jego otoczeniu.
Zreszta jako ojciec dziecka jest Ci winny pomoc w pierwszych chwilach po porodzie.



A nawet jesli wierzysz, a masz prawo do tego, wiec jesli wierzysz
w jego przemiane w uczciwego czlowieka
wierzysz ze sie ocknie,
ze zrozumie co w zyciu ma wartosc
Daj mu pole na ktorym moglby wykazac sie walka o Ciebie, o rodzine
Niech udowodni
Sprawdz go.
Nie zyj w swiecie iluzji i poboznych zyczen.

8

Odp: Na życiowym skrzyżowaniu

"W przeciągu ostatnich 3 miesięcy pakowałam się już może z 50 razy i mówiłam, że się wyprowadzam ale tego nie zrobiłam. Może on myśli, że tego nigdy nie zrobię, że jakoś wyprę ze świadomości ten element naszego związku i będziemy dalej bawić się w szczęśliwą rodzinę. " NO TAK BRAK KONSEKWENCJI, może rzeczywiście zrobić to co planujesz i wtedy zobaczyć czy walczy.
"On odpisał wtedy, że jest jej mężem ale że złożył pozew rozwodowy właśnie z powodu romansu mojego partnera z jego żoną. Powiedział również, że ich romans się już skończył ale to nie ma dla niego już zadnego znaczenia. Oprócz tej historii dochodzą jeszcze smsy, maile od innych kobiet które przeczytałam." TUTAJ CZARNO NA BIAŁYM- Wielbiciel związku OTWARTEGO oczywiście TYLKO DLA NIEGO.

Niestety fakty nie zostawiają tutaj dużego pola na obronę jego.
Cieszę się że jesteś silna i jakoś wiem że sobie poradzisz

9

Odp: Na życiowym skrzyżowaniu

Ja mam dzieci i dziś wiem, że nie można się poświęcać dla nich. Właśnie odpokutowuję swój największy życiowy grzech. Mój związek okazuje się farsą po 20 latach razem. Odpowiedzialnością za to jestem obarczona ja, a może znów tylko ja to czuję?

Dzieci nie są mi wdzięczne za moje chęci i przekonania, choć tego nie mówią wyczuwają kiedy nie jest dobrze.

Co do Twego faceta to chyba taki typ co lubi mieć dużo wszystkiego. Może to Ty sprawiasz że czuje się bezpieczny, szczęśliwy ale te dodaatkowe doznania są mu potrzebne. Powinniście szczerze porozmawiać o waszych potrzebach. o tym co dla kogo jest ważne i o wzajemnym poszanowaniu.
Może nie jest to najlepszy partner do kochania ale może będzie dobrym ojcem? Jeśli nosisz pod sercem jego córkę może spytaj się go czy wybrał by jej takiego samego partnera? czy takie wzorce chce przekazać Twemu synowi?

Jeśli chcesz odejść odejdź ale nie "strasz tym" faceta. tak nie uwierzy dopóki nie poczuje. Zanim to zrobisz przemyśl wszystko. Decyzję podejmij na chłodno. Myśl o córeczce i synu to Ci doda otuchy, to Twoje skarby i radośc. W końcu będziesz wiedziała jaką decyzję podjąć.

Nie oskarżaj Twego mężczyzny skoro nie potrafi się przyznać. Opowiedz mu jakbyś się czuła gdyby tak było. Jakie to waże dla Ciebie aby był szczery. A tajemnica i kłamstwo to ciężki balast, czasem może pociągnąć na dno.

Nie przejmuj się tym co robi on. Myśl o sobie ii to myśl pozytywnie . Niech on się dostosuje:)

10

Odp: Na życiowym skrzyżowaniu

Witaj,
domyślałem się że to wolny związek, no kolejny błąd, miejmy nadzieję że być może kiedyś ten 3 będzie już normalnie zalegalizowany, albo i nie będzie, albo już żadnego nie będzie
ale ustawianie od samego początku wolnego związku samo mówi za siebie, dałaś mu wolną rękę, plany na ślub? po pierwszym wolnym związku? uważam , że to błąd, ale to nie moje decyzje,
ja po pierwszym najpierw starałbym się o ślub, tak jak to powinno być, ale jak to się mówi, serce nie sługa, mając pieniądze, potężne pieniądze, uważam że najpierw trzeba było zrobić to po kolei a nie, dziecko, kasa i ślub, no ale dzisiaj jest taka nowomoda, PARTNERSTWO i po partnerstwie, chociaż i tak nie ma na to reguły, moje małżeństwo też się sypnęło, bo mam kochającą teściową

co do iluzji, przecież każdy ma marzenia, i ma prawo do nich, nikomu nie powinno się ich odbierać, natomiast ja nie żyję w iluzji jak inni, i nie powtarzam sobie już, że kiedyś żona do mnie przyjdzie

Pzdr wszystkich w toksycznych związkach

11

Odp: Na życiowym skrzyżowaniu

Mariusz czy małżeństwo w dzisiejszych czasach coś zmienia? Pewien typ ludzi czy to mężczyzn czy to kobiet obrączkę ma w głębokim poważaniu i nadal "szuka". Chociaż określenie mężczyzna dla partnera autorki jest zdecydowanie na wyrost. Gość, który dąży do posiadania dziecka i kiedy już jego wybranka jest w ciąży, z premedytacją ją zdradza to dla mnie g..wno. Z tym że to konkretne g...wno zapakowane jest w ładne opakowanie, ale nadal g...wnem pozostaje. Znał przeszłość autorki (dzieciństwo itd) a mimo to tak ją skrzywdził i nadal z premedytacją to robi.
Kasa i władza to obecnie najsilniejsze afrodyzjaki, więc jakby to ująć Autorko Twój facet może mieć kobiet do wyboru do koloru, czy to romanse, czy to różne formy sponsoringu. Poza tym to co wiesz na chwilę obecną to z pewnością czubek góry lodowej. Wątpię żeby dał sobie na wstrzymanie w późniejszym, ewentualnym waszym wspólnym życiu, ale do tego wniosku z pewnością sama już doszłaś.
Hasła na urządzeniach, brak skruchy dowodzą, że już mu na ratowaniu tego związku nie zależy.
Stres i napięcie psychiczne matki z całą pewnością nie wpływają korzystnie na nienarodzone dziecko. Także syn z pewnością czuje, że coś jest nie tak i na pewno dalsze utrzymywanie obecnego stanu zawieszenia mu nie pomoże. Małe dzieci stosunkowo łatwo nawiązują nowe przyjaźnie, więc o to bym się nie martwił. Pozostaje aby brak JEGO.

Na prawdę bardzo Ci współczuję Autorko, że w życiu osobistym masz cały czas wiatr w oczy. Opinią społeczną tak bardzo bym się nie przejmował, przecież do jasnej $@%@ to nie Twoja wina. Ale tak to już jest, że w obecnych czasach najłatwiej jest się ślizgać gnojom.

PS Jesteś pewna, że kochasz? Czy może miłość mylisz z uzależnieniem i lojalnością.

12

Odp: Na życiowym skrzyżowaniu

W kwestii małżeństwa to nawet cieszę się, że nie jestem jego żoną. Czy myślisz Mariusz, że posiadanie obrączki na palcu działa jak jakieś magiczne zaklęcie? że wtedy ludzie sie nie zdradzają i nie rozstają? że obrączka daje monopol na miłość i szcześliwe życie?
Pewnie, że nie i assassin ma tutaj rację.
A co do mojej historii to wczorajszy dzień był dla mnie przełomowy. I tak planowałam rano jechać, zawieść dziecko na ferie i spakowałam tez swoje rzeczy wiedząc, że szybko tam nie wrócę. Zrobiłam śniadanie, a co mi tam, jak zawsze było miło i sympatycznie,pobawił się trochę z dzieckiem a  potem mój cudowny mężczyzna zaczął sprzatać, troskliwie pytajac się czy może jego samochodem ma nas zawieść.
A ja dzień wcześniej miałam wrażenie, że zobaczyłam jaki pin wpisuje do telefonu i kiedy sobie tak odkurzał postanowiłam sprawdzić czy działa. Bingo. Przeczytałam wszystkie smsy, korespondował z mnóstwem lasek, i tym razem to nie było moje słowo ani kogoś innego przeciwko jego słowom tylko autentyczny dówód i opisy ile to komuś zrobił razy dobrze itd. itd. Kiedy skończył odkurzać zawołałam go i ze spokojem powiedziałam (pokazując telefon), że to jednak on jest wielbładem, a nie ja jestem przewrażliwiona i wymyślam urojone zdrady i że  życzę mu takiego zakończenia ak co najmniej Wilk z Wall street.
Bez wyzwisk, bez wrzasków wyjechałam.
Dziecko już z dziadkami w górach.
Dzisiaj przyjechał on do naszego miasta i pytał w smsie czy się z nim spotkam żeby porozmawiać. Czemu nie. Powiedział, że nas kocha, że to nie ma żadnego znaczenia, że to co robi jest NORMALNE, ze to czysta FIZJOLOGIA, że prawie kazdy facet tak ma. Dupa. Ze ja jestem najwazniejsza blablabla i najsmieszniejsze czy się z nim ożenię? że pojdzie na psychoterapie jak bede chciala, ze zrozumial ze chce miec rodzine, że nie chce stracic dzieci itd. itd. On płakał ( tak, wielki poważny rekin biznesu, pan prezes płakał), ja płakałam.
I wiecie co? tak bardzo mi ta rozmowa pomogła.
gdyby to było tak, że mnie zdradzil tylko w czasie ciazy bo uznalby ze to nienaturalne sypiac z kobieta w ciazy- pewnie bym wybaczyla. Ale zdradzal tez kiedy nie byłam w ciązy. A fizycznie niczego mi nie brakuje. A przyczyna jego zdrad jest to , że on poprostu potrzebuje wielu bodzcow z roznych stron tylko czemu mi tego nie powiedzial zanim swiadomie zrobil sobie dziecko.... Wiem, że na jakiś czas byłoby w porzadku, może wyrzuty sumienia ale pozniej by to do niego wróciło, lepiej by sie kamuflował, ja byłabym ciagle zazdrosna bo po tym wszystkim nie da sie zaufać.
Seks z nim byłby dla mnie obrzydliwy i nie potrafilabym z niego czerpać radości.Może i nawet zastanawiałabym się czyw trakcie mysli o mnie czy o kims innym. Pewnie jak dzieci by dorosły z nudów i wtedy już bez żadnych barier znalazlby sobie żone 20 lat młodszą- bo przecież ma pieniądze a wielu kobietom orgazm daje nowe futro i szelest pieniedzy. A ja wtedy byłabym starą, zgorzkniałą kobietą, która nie miałaby nawet z kim napić się herbaty przy kominku.
I jak te wszystkie myśli do mnie dzisiaj dotarły po tej rozmowie z nim stwierdzilam, ze dam szanse sobie. Bo będac z nim dalej scenariusz juz znam a teraz moze byc tylko lepiej, dziecko urośnie, pewnie nie jutro i pewnie nie szybko, nie nastawiam się na to, ale wiem, że kiedyś czeka mnie jak nie fajny zwiazek z kims to przynajmniej dobry seks z ktorego bede czerpac satysfakcje i zycie w prawdzie.
Trzeba wierzyc przede wszystkim w siebie.
Pozdrawiam:)

13

Odp: Na życiowym skrzyżowaniu

Można tylko pozazdrościć Ci silnego charakteru. Ale mimo wszystko szkoda, że masz ciągle pod górkę z nami facetami. A i odnośnie Twojego "byłego?" to klasyczny przykład Piotrusia Pana i hedonisty, ot taka kumulacja się Ci trafiła.
Trzymaj się ciepło !

14

Odp: Na życiowym skrzyżowaniu

Witaj Kochana smile jestem pełna podziwu dla Twojej osoby smile i decyzji jaką podjełaś i mam nadzieje że bedzie ona konsekwentna. W końcu już tak wiele dokonałaś, wiec pozostało mi tylko czerpać siły od Ciebie bo jestem w sumie w podobnej sytuacji. W 3 m-cu ciąży zostawił mnie facet tak z dnia na dzień. Tyle że on już wczesniej dawał symptomy tego że jest coś z nim nie tak, ale ja chyba starałam się to wyprzeć z głowy, bo przecież jak się kocha to trzeba rozwiązywac problemy. Związek trwał jakieś 5 lat gdzie on bardzo czesto mowil jakim to bedzie wspaniałym ojcem wink co się okazało, w chwili obecnej jestem w 6 m-cu po studiach i bez pracy. Co mnie tylko ratuje, kochani rodzice na których jak narazie moge liczyć. Myśle że nie opłaca się być w życiu tą dobra wybaczającą samarytanką bo tylko na tym tracimy. Co do ślubu nic by on nie zmienił więc całe szczescie że jeszcze o rozwód nie masz sie co martwić. Chwilami jest mi smutno bo wydaje mi się że nie zasluzylam na cos takiego, ale wiem że moj Synuś wynagrodzi mi to wszystko. a Ty kochana się trzymaj bo z tego co piszesz doskonale sobie radzisz wink

15

Odp: Na życiowym skrzyżowaniu

Tak czytam i czytam z zaciekawieniem Twoją historię! I muszę Ci powiedzieć, że Twoja siła jest powalająca! Wiele kobiet! (ba nawet mężczyzn) powinno się od Ciebie uczyć jak to szanować siebie i nie dawać się takim wypierdkom, nie*do*je*banym emocjonalnie!

16

Odp: Na życiowym skrzyżowaniu

oczywiście, że w tym przypadku małżeństwo nic już nie zmienia, może zmieniło by tylko tyle że należałoby Ci się połowę majątku, a tak to tylko alimenty dla dzieci,
ale to właściwie po jaką cholerę kobiety dążą do małżeństwa i pięknego jedynego w swoim rodzaju ślubu, skoro twierdzicie że jest właściwie nie potrzebne według Was?
dobry przykład dla innych, bzykajmy dowoli, bo dostajemy na to przyzwolenie smile

Pzdr wszystkich w toksycznych związkach

17

Odp: Na życiowym skrzyżowaniu

ale Ty Mariusz masz dziwne podejscie hehe troche mnie to bawi co piszesz. Wiesz kobieta tez ma majatek ktorym moglaby sie podzielić, a ja nie zamierzam przykladowo się dzielić czymś z jakims bobkiem do czego nie przylozyl reki. A w związku sie nie bzykasz do woli? chyba nie te czasy ze kazdy czeka do slubu żeby z kims isc do lozka.

18

Odp: Na życiowym skrzyżowaniu

no widzisz Enigmo, to mąż musiałby jej oddać połowę majątku, a jeśli nie jej to dzieciom,
a co do bzykania, to niestety nie jestem z tego nowego pokolenia i nie bzykam, co popadnie, mam swoje zasady, jeśli z kimś jestem to z nim, jeśli mam to zrobić z kimś innym, to pierwszy związek musi być definitywnie skończony, to może głupie zasady, ale to nie wychodzi z zasad, nie potrafię kogoś oszukiwać, okłamywać

Pzdr wszystkich w toksycznych związkach

19

Odp: Na życiowym skrzyżowaniu

Chatonek nie czekaj .... stalo se jak stalo , zakochalas sie ...ale nie czekaj na niego , nie da Cie to szczescia . Bedzie bolalo, ale im wczesniej odpuscisz sobie tym szybciej dojdziesz do Siebie ......

20

Odp: Na życiowym skrzyżowaniu

Ja podziwiam, Chatonek, za odwagę, za wytrwałość, za to ze dała sobie SAMA radę,
ale w pierwszej i drugiej historii z facetem dostrzegłem to samo, żadnej zmiany, żadnej naprawy, i odniosłem wrażenie że to błąd, czy z ślubem czy bez, skutek ten sam, tylko może finansowy inny

Pzdr wszystkich w toksycznych związkach

21

Odp: Na życiowym skrzyżowaniu

Chatonek- ahhh balsam dla mojej duszy czytać tak rozważne słowa. Zostań na forum, ale nie jako człowiek z problemami, tylko jako BARDZO MĄDRA DZIEWCZYNA.

22

Odp: Na życiowym skrzyżowaniu

a czy Twoj ex nie jest przypadkiem seksoholikiem (patrzac na opis jego poczynan i az tak liczne przygody, i ten przymus szukania nowych bodzcow)? Oczywiscie, to nic nie zmienia w Twojej decyzji  i gratuluje Ci z calego serca sily i hartu ducha, bo niejedna by sie 20 razy zdazyla zalamac i nie podniesc. smile sily i szczescia smile

23

Odp: Na życiowym skrzyżowaniu

anetqueen - też przeszło mi to przez myśl ale jeżeli tak jest to potrzeba tych doznać i różnych bodźców będzie coraz silniejsza, w końcu apetyt rośnie w miarę jedzenia. A taki związek byłby dla mnie katorgą, zamiast żyć zamieniłabym się pewnie w wystraszonego szpiega wąchającego każdą koszulę.
Nie mogę już więcej skupiać się na analizowaniu, jego zachowania, on o mnie nie myśli w trakcie seksu z innymi.
Nic mi to dobrego nie przyniesie, będę cały czas w tym samym punkcie a nawet się cofnę.
Zycie jest takie krótkie, nie chcę żeby moje było zlepkiem smutku i lęków. Nie mogę definiować siebie przez związek z nim, nie chcę być uzależniona emocjonalnie od niego a pewnie byłabym gdybym trwała w tej relacji.
Mam miłość mojego syna,niedługo będę ja mieć i od córki. Niektórzy nie mogą mieć dzieci i całe życie o nich marzą
Doceniam to co mam mimo tych wszystkich innych okoliczności.
Mam pracę którą lubię i która daje mi dobre pieniądze. Niektórzy całe życie spędzają w pracy, której nienawidzą i która nie pozwala im na zaspokojenie elementarnych potrzeb. Też to doceniam.
Jestem zdrowa i mam nadzieję, że długo jeszcze tak pozostanie. Niektórzy o wszystkie te rzeczy muszą walczyć a ja je już mam. Trzeba widzieć szklankę do połowy pełną. Nie mogę pozwolić na to, żeby jeden człowiek zrobił ze mnie emocjonalnego wraka. Silne emocje w końcu opadną, jego twarz pewnie zacznie mi się zacierać w moich myślach i nie będę już z automatu robić 2 kaw rano. W końcu przyjdzie ta obojętność i będę spokojna i kiedyś wejdę sobie na to forum i przeczytam na chłodno to co kiedyś tu pisałam.
Zyczę wszystkim tu obecnym,którzy też zostali skrzywdzeni aby postawili na siebie i też szukali rozwiązań zamiast skupiania się na problemie.
Pozdrawiam ciepło

24

Odp: Na życiowym skrzyżowaniu

zgadzam się z Tobą Chatonek,
szanuj to co już masz, bo inni mogą tego nie mieć smile
a czy popełniłaś jakieś błędy czy nie to już nie ważne smile

Pzdr wszystkich w toksycznych związkach

25

Odp: Na życiowym skrzyżowaniu

Widzicie i prawda jest taka, że jak tylko jest zaplecze finansowe to kobieta prawie bez wahania odejdzie. A co mają zrobić te które finansowo sobie nie radzą? Nie wszystkim się przecież powiodło w życiu.
Moim zdaniem autorka wcale nie reprezentuję jakieś ogromnej siły tylko nie uzależniła się od faceta wiec nie ma dylematów typu - odejdę i będziemy z dziećmi klepać biedę.
Ja muszę żyć ze swoim draniem póki nie stanę finansowo na nogi. A do tego trzeba naprawdę wielkiej siły, uwierzcie, że można oszaleć udając każdego dnia kochającą żonę. Ale jeszcze trochę i będę wolna, i nie dam się już nikomu krzywdzić.

Autorko jeśli chcesz to przeczytaj mój temat. Mianownik ten sam, tylko ja słaba i głupia. Pozdrawiam.

26 Ostatnio edytowany przez Marisa (2014-03-01 13:46:42)

Odp: Na życiowym skrzyżowaniu
Chatonek napisał/a:

Też jego zachowanie postrzegam w ten sposób, nie widzę w nim skruchy, tylko chęć życia dalej wg jego zasad, tak żeby mu było wygodnie.

Wkurza mnie najbardziej to, że on się wszystkiego wypiera.

Oprócz tej historii dochodzą jeszcze smsy, maile od innych kobiet które przeczytałam. Wszystko to działa na jego niekorzyść a on dalej -mimo tych wszystkich dowodów uparcie twierdzi, że nie ma sobie nic do zarzucenia i to wszystko to moja chora wyobraźnia.

Dzisiaj rano wysłałam mu smsa, że jest tchórzem i boi się stanąć twarzą w twarz z prawdą i że go nigdy tak naprawdę chyba nie znałam i że mi przykro że w taki sposób traktuje mnie tym bardziej, że jestem w ciązy.
Po czym on odpisał, że meczy go związek z kobietą która jest tak zazdrosna i na kazdym rogu widzi problemy.

A teraz oskarża mnie o zazdrość i próbuje obarczyć odpowiedzialnością za swoje postępowanie.

Chatonek,

Twoj partner, procz tego, ze jest seksoholikiem, jest tez narcyzem, patologicznym klamca, manipulatorem i - prawdopodobnie ma osobowosc o cechach psychopatycznych.
Ktos taki zawsze bedzie sie wypieral swojej winy, odwracal kota ogonem i obarczal innych odpowiedzialnoscia za swoje postepowanie. Dlatego dyskusja z taka osoba jest jak rzucanie grochem o sciane.
Narcyz jest mistrzem w robieniu pozytywnego wrazenia, w manipulowaniu innymi, uwodzeniu, klamstwach w zywe oczy. Ma malo empatii - stad brak wyrzutow sumienia kiedy zdradza, czy oklamuje bliska osobe.
Nie wierze, ze ktos taki potrafi sie zmienic.

Uciekaj od niego, ratuj siebie i swoje dzieci.

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Na życiowym skrzyżowaniu

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026