Dwójka moich dzieci pracuje za granicą. Syn chyba na stałe. Córka planuje powrót na razie do domu.
Ja widzę tylko problemy z nimi związane. Jak przyjadą radości mało ,a kłopotów co nie miara.Córka jeszcze nie wróciła, a już focha strzela ,że nie byłam zachwycona po nią jechać na lotnisko 300 km.tylko grzecznie zaproponowałam ,aby taryfą dostała sie na pociąg ,a z pociągu te 50 km ją odbiorę. Uniosła sie honorem i postanowiła, że sama się dostanie. Niech idzie nawet na piechotę ,tylko czemu mnie to tak rusza.Chciałabym ,aby te urojone problemy po mnie spływały . To se ne da.Teraz żałuję ,ze sie wychylałam, bo ja bym nie jechała tylko mąż i on by to finansował( mamy osobną kasę),tylko jak on wydałby na paliwo ,to potem nie robił by zakupów,bo przecież pieniądze nie rosną na drzewach jest dochód i trzeba nim umiejętnie dysponować.Nie raz słyszalam ,ze ja to tylko pieniądze widzę ,toć z tych pieniędzy się żyje.Podobno pieniądze to nie wszystko .a co jest wszystko ?ale jestem zła,za brak zrozumienia ,za brak szacunku,za nie spełnione nadzieję.Jak można oczekiwać od obcych ludzi zrozumienia ,jak od najbliższych sie go nie dostaję.
Podobne tematy
O matko! Szok! Corka przyjezdza zza granicy i jeszcze wymaga, by po nia wyjechac! Kobieto, widzicie sie zapewne rzadko z racji tego, ze dzieci pracuja za granica. A Tobie szkoda wydac pare zlotych na paliwo? Skoro tak Ci szkoda tych pieniedzy to trzeba bylo powiedziec corce, ze owszem, wyjedziesz, ale paliwo ona sponsoruje. Chociaz ja tego nie ogarniam. Moi rodzice mieszkaja w Anglii. Przewaznie przyjezdzaja wlasnym samochodem, ale zdaza sie, ze niekiedy przyleca samolotem. Nie mam problemu z tym, by wyjechac na lotnisko. Malo tego- nie biore od nich za to pieniedzy! A droga w jedna strone to przeszlo 100 km... Teraz mam blizej, co prawda, bo w Lublinie jest lotnisko (jestem z okolic). Moi rodzice, gdy ich odwiedzamy rowniez po nas na lotnisko wyjezdzaja i nie ma zadnego klopotu. A musza wyjezdzac duzo duzo dalej. Dziwisz sie, ze ludzie posadzaja Cie o to, ze tylko pieniadze sie dla Ciebie licza? Ja nie. Pytasz, co jest wazniejszego od pieniedzy? Rodzina. Krotka, prosta odpowiedz. Ale to juz Ty sama musisz sobie przemyslec priorytety w Twoim zyciu. Corka liczla zapewne na to, ze sie ucieszysz z jej przyjazdu. Ale Ty chyba zwyczajnie nie lubisz, gdy dzieci Cie odwiedzaja. Wynika to z pierwszej czesci Twojego postu- piszesz, ze wiecej zmartwien Ci to przysparza niz zadowolenia. Kobieto, ogarnij sie i nie przekladaj pieniedzy nad rodzine, bo zanim sie obejrzysz, stracisz dzieci.
3 2014-01-29 20:35:25 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-01-29 20:39:55)
wszystkie moje "szwagry wyjechaly" i toż samo szwagierka, jeden z nich permanentnie ma mamusię w pupce!przyjechał bidak na jeden dzien, a w reszcie wolnego czasu oglądał polskie krajobrazy(3tyg).
mój mąz lata 3razy w tygodniu a jak nie poleci, to jajko zniesie, bardzo te swoją matkę kocha, inaczej niż jego brat-wiesiu.
wiesz szkoda mi jej, poświęciła swoje życie, ja nie mówię, że musiała, to był jej wybór, ale już widzę te zakichaną wieś i antykoncepcję w latach 70tych, i nie poszła do pracy-bo dzieci się rodziły, a teraz ktoś taki jak wiesiu przyjedzie na dzień jak wujek z Ameryki.
najgorsza jest miłośc nieodwzajemniona, bo ta biedna mamusia siedzi w domu i czeka na te dzieci aby ktore wpadlo, wyciaga te swoje słoiki,bigosy, pali w kaflowej kuchni...ja nie mówię, ze musza ale ze 20euro też by mogli wysłać, bo to byłaby prawie stówa a stówa to wydatek dla niej w biedronce co 2tygodnie na zakupy(resztę ma zawekowaną, zamrożoną).
zachowujesz sie elżbietka jak wiesiu, jakby cię to nie obchodziło.
a po szwagrów i szwagierke mój partner lata jak głupi 300km o 5 rano co 2tygodnie w wakacje i odwozi w drugą stronę.chociaz wiesiu ma go czasem także w dupie.
Teraz żałuję ,ze sie wychylałam, bo ja bym nie jechała tylko mąż i on by to finansował( mamy osobną kasę),tylko jak on wydałby na paliwo ,to potem nie robił by zakupów,bo przecież pieniądze nie rosną na drzewach jest dochód i trzeba nim umiejętnie dysponować.Nie raz słyszalam ,ze ja to tylko pieniądze widzę ,toć z tych pieniędzy się żyje.Podobno pieniądze to nie wszystko .a co jest wszystko ?ale jestem zła,za brak zrozumienia ,za brak szacunku,za nie spełnione nadzieję.Jak można oczekiwać od obcych ludzi zrozumienia ,jak od najbliższych sie go nie dostaję.
Tutaj jest całe "podsumowanie" tematu, jesteś nieszczęśliwa w związku, jesteś nieszczęśliwą matką, jesteś nieszczęśliwym człowiekiem. Nie cieszysz się ze spotkania z córką, upatrujesz w nim tylko problemy. Nie oceniam czy powinnaś pojechać czy nie, kto powinien płacić za paliwo (to kwesta również do ustalenia). Wiem, że powinnaś chyba nad sobą popracować, nie dlatego żeby naprawić wasze relacje - które z pewnością są kiepskie ale dlatego, żeby nauczyć się jak być szczęśliwym człowiekiem.
5 2014-01-29 21:32:55 Ostatnio edytowany przez elzbietka66 (2014-01-29 21:39:32)
elzbietka66 napisał/a:Teraz żałuję ,ze sie wychylałam, bo ja bym nie jechała tylko mąż i on by to finansował( mamy osobną kasę),tylko jak on wydałby na paliwo ,to potem nie robił by zakupów,bo przecież pieniądze nie rosną na drzewach jest dochód i trzeba nim umiejętnie dysponować.Nie raz słyszalam ,ze ja to tylko pieniądze widzę ,toć z tych pieniędzy się żyje.Podobno pieniądze to nie wszystko .a co jest wszystko ?ale jestem zła,za brak zrozumienia ,za brak szacunku,za nie spełnione nadzieję.Jak można oczekiwać od obcych ludzi zrozumienia ,jak od najbliższych sie go nie dostaję.
Tutaj jest całe "podsumowanie" tematu, jesteś nieszczęśliwa w związku, jesteś nieszczęśliwą matką, jesteś nieszczęśliwym człowiekiem. Nie cieszysz się ze spotkania z córką, upatrujesz w nim tylko problemy. Nie oceniam czy powinnaś pojechać czy nie, kto powinien płacić za paliwo (to kwesta również do ustalenia). Wiem, że powinnaś chyba nad sobą popracować, nie dlatego żeby naprawić wasze relacje - które z pewnością są kiepskie ale dlatego, żeby nauczyć się jak być szczęśliwym człowiekiem.
nie wiem czy doczytałaś 300 km w jedną stronę ,tyle w temacie podrózy. a jęsli chodzi o naprawienie relacji ,to polega na tym ,ze ja podporządkowuję sie pod innych czlonków rodziny ?? bo wtedy te stosunki są poprawne.
6 2014-01-29 21:37:21 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-01-29 21:37:43)
tyle to mój partner jezdzil 8razy w wakacje i odwozil. 300w jedna...
Beznadzieja. Jak Ci tak szkoda pieniędzy, to trzeba było dzieci nie robić.
O matko! Szok! Corka przyjezdza zza granicy i jeszcze wymaga, by po nia wyjechac! Kobieto, widzicie sie zapewne rzadko z racji tego, ze dzieci pracuja za granica. A Tobie szkoda wydac pare zlotych na paliwo? Skoro tak Ci szkoda tych pieniedzy to trzeba bylo powiedziec corce, ze owszem, wyjedziesz, ale paliwo ona sponsoruje. Chociaz ja tego nie ogarniam. Moi rodzice mieszkaja w Anglii. Przewaznie przyjezdzaja wlasnym samochodem, ale zdaza sie, ze niekiedy przyleca samolotem. Nie mam problemu z tym, by wyjechac na lotnisko. Malo tego- nie biore od nich za to pieniedzy! A droga w jedna strone to przeszlo 100 km... Teraz mam blizej, co prawda, bo w Lublinie jest lotnisko (jestem z okolic). Moi rodzice, gdy ich odwiedzamy rowniez po nas na lotnisko wyjezdzaja i nie ma zadnego klopotu. A musza wyjezdzac duzo duzo dalej. Dziwisz sie, ze ludzie posadzaja Cie o to, ze tylko pieniadze sie dla Ciebie licza? Ja nie. Pytasz, co jest wazniejszego od pieniedzy? Rodzina. Krotka, prosta odpowiedz. Ale to juz Ty sama musisz sobie przemyslec priorytety w Twoim zyciu. Corka liczla zapewne na to, ze sie ucieszysz z jej przyjazdu. Ale Ty chyba zwyczajnie nie lubisz, gdy dzieci Cie odwiedzaja. Wynika to z pierwszej czesci Twojego postu- piszesz, ze wiecej zmartwien Ci to przysparza niz zadowolenia. Kobieto, ogarnij sie i nie przekladaj pieniedzy nad rodzine, bo zanim sie obejrzysz, stracisz dzieci.
PRZEPRASZam bardzo 300 km ,razy dwa 600 razy koszt paliwa ,uważasz ,ze to pare groszy ,to jakie ty masz docghody ,bo ja mam 1400 zl na caly miesiac życia, i nie nie mów ,ze rodzina jest ważniejsza od pieniedzy ,ja jej nie sprzedaję ,żebym miała wybierać. Natomiast uważam ,że transport publiczny jest na tyle zorganizowany,że można skorzystać.
Nie pojmuję, dlaczego dorosły człowiek wymaga (!) od swojej matki przejechania 600 km (już kij z tym, ile to kosztuje), zamiast wsadzić dupsko w ciepły, wygodny, bezpośredni (bo te brakujące 50 km Autorka obiecała załatwić) pociąg
Ja bym się chyba ze wstydu spaliła.
Ewika99 napisał/a:O matko! Szok! Corka przyjezdza zza granicy i jeszcze wymaga, by po nia wyjechac! Kobieto, widzicie sie zapewne rzadko z racji tego, ze dzieci pracuja za granica. A Tobie szkoda wydac pare zlotych na paliwo? Skoro tak Ci szkoda tych pieniedzy to trzeba bylo powiedziec corce, ze owszem, wyjedziesz, ale paliwo ona sponsoruje. Chociaz ja tego nie ogarniam. Moi rodzice mieszkaja w Anglii. Przewaznie przyjezdzaja wlasnym samochodem, ale zdaza sie, ze niekiedy przyleca samolotem. Nie mam problemu z tym, by wyjechac na lotnisko. Malo tego- nie biore od nich za to pieniedzy! A droga w jedna strone to przeszlo 100 km... Teraz mam blizej, co prawda, bo w Lublinie jest lotnisko (jestem z okolic). Moi rodzice, gdy ich odwiedzamy rowniez po nas na lotnisko wyjezdzaja i nie ma zadnego klopotu. A musza wyjezdzac duzo duzo dalej. Dziwisz sie, ze ludzie posadzaja Cie o to, ze tylko pieniadze sie dla Ciebie licza? Ja nie. Pytasz, co jest wazniejszego od pieniedzy? Rodzina. Krotka, prosta odpowiedz. Ale to juz Ty sama musisz sobie przemyslec priorytety w Twoim zyciu. Corka liczla zapewne na to, ze sie ucieszysz z jej przyjazdu. Ale Ty chyba zwyczajnie nie lubisz, gdy dzieci Cie odwiedzaja. Wynika to z pierwszej czesci Twojego postu- piszesz, ze wiecej zmartwien Ci to przysparza niz zadowolenia. Kobieto, ogarnij sie i nie przekladaj pieniedzy nad rodzine, bo zanim sie obejrzysz, stracisz dzieci.
PRZEPRASZam bardzo 300 km ,razy dwa 600 razy koszt paliwa ,uważasz ,ze to pare groszy ,to jakie ty masz docghody ,bo ja mam 1400 zl na caly miesiac życia, i nie nie mów ,ze rodzina jest ważniejsza od pieniedzy ,ja jej nie sprzedaję ,żebym miała wybierać. Natomiast uważam ,że transport publiczny jest na tyle zorganizowany,że można skorzystać.
I dalej sie tego trzymam- ze rodzina wazniejsza. I nie jestem mega bogata, tylko dlatego, ze mi nie byloby szkoda dac na paliwo. Jeszcze powinnas obliczyc, ile wyniesie Cie pobyt corki i przedstawic rachunek przed odjazdem. Zebys tylko czasem stratna nie byla. I jezeli naprawde tych pieniedzy na paliwo nie masz, to ok, rozumiem, ale co innego przykulo moja uwage w Twoim poscie: to, ze twierdzisz, ze zalujesz iz sie, jak to okreslilas, wychylilas. Czyli tak naprawde nie chodzi tylko o pieniadze, ale o to, ze Ci sie najzwyczajniej w swiecie nie chce jechac po corke. Jakby to maz mial pojechac to by bylo wszystko ok, bo to on musialby tylek ruszyc i w dodatku to z jego konta poszlyby pieniadze na benzyne... Joga ma racje. Jestes nieszczesliwa, a ja dodam, ze zgorzkniala. Swiadcza o tym Twoje relacje z mezem (osobne konta, zimna kalkulacja- niektorzy maja osobne konta, ale w Twoim poscie jest cos takiego, co kaze sadzic, ze nie jestescie szczesliwym malzenstwem) oraz samo Twoje podejscie do dzieci. Naprawde ta corka przyjezdza tak czesto, ze nie mozesz sie podstosowac i nie robic zimnych rachunkow, ile bedziesz stratna na tych odwiedzinach....?
Nie pojmuję, dlaczego dorosły człowiek wymaga (!) od swojej matki przejechania 600 km (już kij z tym, ile to kosztuje), zamiast wsadzić dupsko w ciepły, wygodny, bezpośredni (bo te brakujące 50 km Autorka obiecała załatwić) pociąg
Ja bym się chyba ze wstydu spaliła.
Niekoniecznie wymaga.
Ja bym na skrzydłach leciała po moją córkę, gdyby ta wracała do kraju po dłuższej nieobecności. No ale to chyba kwestia indywidualna.
Zreszta chyba nie na darmo ludzie zarzucaja Ci, ze tylko pieniadze sie dla Ciebie licza? Sama na stwierdzenie, ze pieniadze to nie wszystko reagujesz pytaniem: a co jest wszystko?
13 2014-01-29 22:13:25 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-01-29 22:16:59)
a moze poprosisz o zwrot za paliwo skoro nie masz tych 300zl na paliwo?
nie umiecie szczerze gadac, a tylko rzucać rozkazami i odpowiedziami rozkazującymi?
przyjechalabym ale mam 1000zł na miesiac i wypadl nam remont/lekarz/awaria samochodu...
jak byc aniolem za cudze pieniadze-teraz to rozumiem, bo mamy gola pensje na 3 osoby.
gole 1500.
i gdyby moj mąz mial jechac 8 razy po szwagrów i szwagierke to by wydał pewnie z 2500.
tak oddali mu za paliwo. skoro siedzi za granica to chyba ma te 80euro?
BabaOsiadła napisał/a:Nie pojmuję, dlaczego dorosły człowiek wymaga (!) od swojej matki przejechania 600 km (już kij z tym, ile to kosztuje), zamiast wsadzić dupsko w ciepły, wygodny, bezpośredni (bo te brakujące 50 km Autorka obiecała załatwić) pociąg
Ja bym się chyba ze wstydu spaliła.
Niekoniecznie wymaga.
Ja bym na skrzydłach leciała po moją córkę, gdyby ta wracała do kraju po dłuższej nieobecności. No ale to chyba kwestia indywidualna.
Ot, to to! Cyniczna ![]()
ok nie masz kasy-to rozumiem. smutne jest tylko to, że jedzie od ciebie taki emocjonalny chłód w stosunku do córki.
cieszy cie ten powrót, czy boisz sie że córka zburzy wasz lad/domowy spokój, czytalam twoje posty, pisalas o ciezkich relacjach z mezem.
czy córka ustawia wszystkich w domu, wykłóca się, strzela fochy podczas wizyty, jak czesto przyjezdza? za co masz do niej żal?
a może za to ze wyjechala i cie zostawila samą?
Cynicznahipo napisał/a:BabaOsiadła napisał/a:Nie pojmuję, dlaczego dorosły człowiek wymaga (!) od swojej matki przejechania 600 km (już kij z tym, ile to kosztuje), zamiast wsadzić dupsko w ciepły, wygodny, bezpośredni (bo te brakujące 50 km Autorka obiecała załatwić) pociąg
Ja bym się chyba ze wstydu spaliła.
Niekoniecznie wymaga.
Ja bym na skrzydłach leciała po moją córkę, gdyby ta wracała do kraju po dłuższej nieobecności. No ale to chyba kwestia indywidualna.
Ot, to to! Cyniczna
Bedac corką pewnie bym pojechala do domu pociągiem,po co ma ktos po mnie jechac skoro polaczenie jest
Będąc matką leciałabym po corke na skrzydlach ![]()
Co mnie razi w poscie autorki?
To ze przyjazd dzieci ktorych sie zapewne dlugo nie widzialo to wielki problem dla niej
A pienidze na paliwo bym pożyczyla gdybym nie miala
17 2014-01-29 22:26:42 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-01-29 22:27:46)
no wlasnie lena, to jest smutne.
nie nakażemy ci kochac dzieci, już i tak jest po ptokach, nie masz kasy czy ci sie nie chce?
nieudane malzenstwo sprawia ze inwestujemy wszystkie uczucia w dzieci, zazwyczaj matki sa rozżalowe że latorośl wyjechala ukladac sobie zycie i nas zostawila, matki sa zazdrosne.
nie oceniam ciebie, po prostu to jest smutne. elżbietka66 różne są sytuacje, kobiety, jednak do tej pory nie spotkałam tu na forum matki ktora dzieci nie obchodzą, jestes pierwsza. są tu córki histeryczek,ktore nie daja dzieciom się wyprowadzic, synowe zazdrosnych teściowych(o synów) ale takie cos widze pierwszy raz.
Dwójka moich dzieci pracuje za granicą. Syn chyba na stałe. Córka planuje powrót na razie do domu.
Ja widzę tylko problemy z nimi związane. Jak przyjadą radości mało ,a kłopotów co nie miara.Córka jeszcze nie wróciła, a już focha strzela ,że nie byłam zachwycona po nią jechać na lotnisko 300 km..
Temat postu: RELACJE Z DOROSLYMI DZIECMI
Trzeba czegos wiecej? Naprawde chodzi o te nieszczesne pieniadze na paliwo? Autorko, wszystko napisalas w tych kilku zdaniach na poczatku.
Przykre...
20 2014-01-30 08:47:35 Ostatnio edytowany przez elzbietka66 (2014-01-30 09:23:48)
Nie lubię wdawać się w nic nie wnoszące pyskówki.Na świecie jest miliony ludzi i można z nich wybrać osoby z którymi chce się przebywać, a te kontakty wnoszą coś pozytywnego do naszego życia. Nie będę się wybielać i udawać radość tam gdzie jej nie widzę. Wyrosłam już z przekonania ,że mój entuzjazm przeleje sie na innych. Powiem więcej aby mi było dobrze -ja muszę o to zadbać.Nie chcę sie rozczulać nad moim nie udanym życiem,bo nie uważam ,ze takie ono jest.Potrafię dostrzec jego dobre strony,a moje dzieci kocham ,te starsze szczególnie jak są daleko ode mnie. Z każdego z nich jestem dumna,a najbardziej z tego jak potrafią sobie poradzić bez mojej pomocy,gdy trzeba wyciągam pomocną dłoń. Ciągłe trwanie na posterunku pomocy,nadwątliło już moje zdrowie,dlatego potrzebuję odpocząć psychicznie. Jeśli chodzi o priorytety dla mnie nie ma jeden ważnej rzeczy ,wszystko jest potrzebne w mniejszej lub większej ilości.Potrafię też obserwować innych i to utwierdza mnie w przekonaniu,że aby wszystko funkcjonowało ,musi zazębiać się wiele trybików. Nię będę tu szukać zrozumienia,bo takiego nie znajdę,może dlatego ,ze trudno w kilku słowach przekazać intencje.Posty ,które przeczytałam( oprócz jednego
),pokazują ,że inni zachowali by się na moim miejscu inaczej ,( a ja lubię swoje miejsce) co nie znaczy ,że ja zmienię zdanie i będę funkcjonować pod dyktando,bo taka nie jestem
pozdrawiam wszystkie idealne matki i tatusiów też
PS. nie wierzę w ideały ![]()
PS 2 . komentarz -Beznadzieja. Jak Ci tak szkoda pieniędzy, to trzeba było dzieci nie robić.
Adam Krystian vel Cryspinek Tibor, 22.05.2013, 13:45 :-))))
proponuję opatentować . jak żle z dziećmi , trzeba było ich nie mieć ,żle z mężem , po wychodzić za maż,praca nie taka ,nie trzeba było sie zatrudniać ,itd
ale po co ja sie wdaję w takie rozmowy?
nie szukaj zrozumienia, tu nie jest kółko wzajemnej adoracji, ale czasami tez przykre komentarze.
rozumiem ciebie Elu
masz rację,
córka już nie nastolatka, mogłaby przyjechać sama a ty byś czekała z ciepłym obiadem
jedno jest pewne
całe zycie drzymy o nasze dzieci, jesteśmy w pogotowiu, ciagle z troską ale jak dochodzi do nadużyć to zaczynamy sie irytować
ja mam jeszcze małe dzieciaki syn urwis 7-latek i nastolatkę 15 lat, ale powiem ci że znią nie jest też kolorowo.. poza grzecznością w stylu nie pali nie szlaja sie zawsze wiem gdzie jest to sa momenty że zastanawiam sie czy bycie na tym posterunku to taki lekki chleb?
dlaczego jak przechodze obok ona siedzi na kanapie nie odsunie się żebym mogła przejść?
dlaczego nie odniesie talerza? po sobie
dlaczego nie domysli się i nie zaproponuje że zrobi mi herbatę?
myslę że od tego sie zaczyna, że staramy się, tłumaczymy dzieciaki a pózniej wyrastają na zimnych snobów..
ja rozmawiam bardzo duzo z dzieciakami, po rozmowach jest troche poprawy a pózniej apiac od nowa
myslę że powinnaś porozmawiac z dziećmi, powiedzieć szczerze o tym co cuzjesz
bo ja pod tymi tekstami o pieniadzach widze twoje wołanie o uwagę dzieci, żeby też o ciebie sie zatroszczyły, żeby były czułe bo tak to powinno wyglądac.. na starośc role nieco się odwracają my chcielibysmy czuć troskę o siebie..
Nie lubię wdawać się w nic nie wnoszące pyskówki.Na świecie jest miliony ludzi i można z nich wybrać osoby z którymi chce się przebywać, a te kontakty wnoszą coś pozytywnego do naszego życia. Nie będę się wybielać i udawać radość tam gdzie jej nie widzę. Wyrosłam już z przekonania ,że mój entuzjazm przeleje sie na innych. Powiem więcej aby mi było dobrze -ja muszę o to zadbać.Nie chcę sie rozczulać nad moim nie udanym życiem,bo nie uważam ,ze takie ono jest.Potrafię dostrzec jego dobre strony,a moje dzieci kocham ,te starsze szczególnie jak są daleko ode mnie. Z każdego z nich jestem dumna,a najbardziej z tego jak potrafią sobie poradzić bez mojej pomocy,gdy trzeba wyciągam pomocną dłoń. Ciągłe trwanie na posterunku pomocy,nadwątliło już moje zdrowie,dlatego potrzebuję odpocząć psychicznie. Jeśli chodzi o priorytety dla mnie nie ma jeden ważnej rzeczy ,wszystko jest potrzebne w mniejszej lub większej ilości.Potrafię też obserwować innych i to utwierdza mnie w przekonaniu,że aby wszystko funkcjonowało ,musi zazębiać się wiele trybików. Nię będę tu szukać zrozumienia,bo takiego nie znajdę,może dlatego ,ze trudno w kilku słowach przekazać intencje.Posty ,które przeczytałam( oprócz jednego
),pokazują ,że inni zachowali by się na moim miejscu inaczej ,( a ja lubię swoje miejsce) co nie znaczy ,że ja zmienię zdanie i będę funkcjonować pod dyktando,bo taka nie jestem
pozdrawiam wszystkie idealne matki i tatusiów też
PS. nie wierzę w ideały
PS 2 . komentarz -Beznadzieja. Jak Ci tak szkoda pieniędzy, to trzeba było dzieci nie robić.
Adam Krystian vel Cryspinek Tibor, 22.05.2013, 13:45 :-))))
proponuję opatentować . jak żle z dziećmi , trzeba było ich nie mieć ,żle z mężem , po wychodzić za maż,praca nie taka ,nie trzeba było sie zatrudniać ,itd
ale po co ja sie wdaję w takie rozmowy?
No ale dlaczego nie chcesz "wdawac sie w dyskusje"? Gdybysmy napisaly, ze masz absolutna racje i wtorowaly Ci to zapewne inaczej bys odpisala. Wybacz, moze i jestem bezposrednia, ale piszesz, ze nie oczekujesz zrozumienia. A czego oczekiwalas po dodaniu swego posta? Ja mysle, ze zrozumienia wlasnie. Zebysmy Ci wszystkie przyklasnely. Twoj wpis powyzej swiadczy o tym, ze przypisujesz calej zaistnialej sytuacji jakas dziwna filozofie. Ale wlasciwie po co? Corka pzyjezdza, jak chce to po nia jade, nie chce to niech sobie sama radzi, ewentualnie da na paliwo. Przyjedzie to i pojedzie. A Ty sprawiasz wrazenie jakbys sie nie cieszyla na ta wizyte. Powiem Ci jak jest u mnie. Gdy moi rodzice przyjezdzaja na urlop (przyjezdzaja do babci, nie do mnie i meza, bo miejsca nie ma, na szczescie babcia mieszka kilometr dalej) to babcia bez przerwy dzwoni, gdzie sie aktualnie znajduja, jak podroz itd. I ona tez nieraz denerwuje sie na rodzicow. Ojciec, gdy przyjedzie na urlop, lubi pochodzic po znajomych, zrobic grilla itp., a babcia sie zlosci, bo mysli, ze rodzice powinni ja "obrobic". Owszem, wtedy zawsze opal na zime jej szykujemy wszyscy (ja i maz pomagamy), ostatnio kupili babci nowe meble, innym razem zrobili ogrodzenie. No ale jak to babcia, narzeka ze tylko sie goszcza, a jej nie ma kto pomoc. Nieraz sie o to posprzeczali, nieraz ojciec chcial zabierac walizki i wracac do UK. Ale to sa tylko takie nic nieznaczace sprzeczki, za chwile znowu jest dobrze, nikt do nikogo pretensji nie ma i zalu. A babcia za kazdym nastepnym razem, gdy rodzice maja przyjechac na urlop dzwoni pytajac, jak mija podroz i ich niecierpliwie wygladajac. Nie spi, bo czeka na nich z cieplym obiadem (najczesciej przyjezdzaja w nocy), mojej mamie zawsze ugotuje galarety, bo ja bardzo mama lubi, a tacie zawsze postara sie kupic Perle Lubelska, bo w Anglii raczej tego piwa nie ma. Wiec zastanow sie, czy warto miec jakies zale? Bo to chyba w tym tkwi problem. No ale sa ludzie, ktorzy beda sie boczyc do konca zycia o pierdole, a sa ludzie, ktorzy potrafia wybaczyc naprawde wielkie swinstwo.
A ja uwazam ,ze Elzbieta jest barzo osoba nieszczesliwa,ze jest bardzo samotna,ze w zyciu miala pod gorke i to mocno!Tu nie chodzi pewnie tak naprawde o kase.....bo to tak jest ,ze dzieciom daje sie z siebie wszystko...a pozniej bywa duzo rozczarowan ,ze dziecko nie zauwaza problemow w rodzinie.........myslicie ,ze 1400zl to takie wielkie pieniadze ,ze autorka moze sie rozrzucac,a z czegos trzeba zyc,oplacic rachunki.uwazam,ze dobrze zaproponowala corce ,ze ma pociag i wtedy jest tylko 50km zeby ja odebrac,a nie 600km....nie wiecie jakie ma autorka relacje z corka,albo corka z matka.Tylko osadzacie ja jako materialistke!
tak mysle!!!!
elzbietka66 jakie Tymiałaś relacje z dziecmi przez całe życie? chyba niezbyt dobre skoro piszesz że kochasz je ale na odległość
26 2014-01-30 10:27:07 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-01-30 10:31:04)
PS 2 . komentarz -Beznadzieja. Jak Ci tak szkoda pieniędzy, to trzeba było dzieci nie robić.
Adam Krystian vel Cryspinek Tibor, 22.05.2013, 13:45 :-))))
proponuję opatentować . jak żle z dziećmi , trzeba było ich nie mieć ,żle z mężem , po wychodzić za maż,praca nie taka ,nie trzeba było sie zatrudniać ,itd
ale po co ja sie wdaję w takie rozmowy?
Powinno się to opatentować. Bo to szczera prawda.
Moja mama mieszka we Francji, ja na śląsku. Za każdym razem, gdy przyjeżdża, ja opłacam ten przyjazd.
Dlaczego? Bo nie widuję jej często, tęsknię za nią i pieniądze w związku z tym nie są dla mnie przeszkodą.
Z mamą moje relacje bywały trudne. Obie dużo przeszłyśmy.
Pieniądze to naprawdę nie wszystko. Cokolwiek to dla Ciebie znaczy.
Bo rozchodzi się właśnie o kasę za paliwo na te 600km.
Ile to kasy? I czy równa się Twojemu uczuciu do córki? Zastanów się, serio.
Twoja postawa jest po prostu przykra. Ja bym była niesamowicie rozczarowana, gdyby moja mama się tak zachowała.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ewiko, bardzo mądry post.
Kryst, ale jej nikt nie odbiera prawa do posiadania trudnego życia... Każdy nosi swój krzyż.
Mnie osobiście nie podoba się jej postawa, uważam, że matka nie powinna dzieciom pieniędzy liczyć w sytuacji, kiedy one przyjeżdżają do domu rodzinnego po x czasu. No proszę Cię. Może jeszcze niech podliczy, ile zjadły sera, szynki, wody ile zużyły i rachunek wystawi...
a ja uważam że córce korona z głowy by nie spadła gdy powiedziała mamie że to paliwo ona opłaci
nie wiecie jaka kobieta ma sytuację a podsumowujecie
wiele dzieci wyciąga rękę, nie zastanawia sie jak rodzic żyje, co je, w czym chodiz ubrany
czy jesli już jest stary to nic mu sie nie nalezy od zycia?
dlaczego nie moze iśc do teatru, kina?
najczęsciej nie idzie bo go nie stać
a dzieci niewiele w dzsiejszych czasach chcą widzieć, dla nich to już norma że mama cyz ojciec chodzą 10 rok w tej samej zimowej kurtce...
znam osobiście rodziców, którzy zadłużali się bo syn chciał wyjechac za granicę
kolejny raz uwierzyli, kupili , spakowali, odwiezli a syn wrócił z długami i jeszcze niezadowolony z zycia
trochę empatii moi drodzy !
no to ja nie wiem gdzie są rodzice którzy zbierają po groszu pod tesco na operacje dla chorej córeczki, chodza i proszą od ludzi dla chorego dziecka...
mnie nie chodzi o to że ona po córkę nie chce jechać
problem jest inny,siedzi gdzieś głębiej,Elżbietka Ty masz pretensje do dzieci to widać,ale napisz o co
Dziekuje Cyniczna
. Ja wiem, moze te moje posty swiadcza o tym, ze sie wymadrzam, ale nie o to mi chodzi. Ja swoich rodzicow widze 2 razy do roku. Od ponad 7 lat mieszkaja w UK. Ja mialam wtedy lat 16, gdy wyjechali. I za kazdym razem ciesze sie, ze przyjada, ze sie zobaczymy, ze porozmawiamy. Gdy odjezdzaja to zawsze mam lzy w oczach, ale te lzy widzi tylko moj maz. Moja babcia rowniez zawsze wtedy placze. Czasami placze moj ojciec. I naprawde nie rozumiem autorki. Nie widze, zeby gdzies napisala, ze jej relacje sa bardzo zle z dziecmi. Jej sie rozchodzi o pieniadze. No ok, moze nie miec, bo 1400 zl to naprawde nie jest duzo do przezycia. Ale wtedy ujelaby swoj post troche inaczej-raczej krotko i na temat: corka przyjezdza, chce bym wyjechala 300 km w jedna strone, ja nie mam pieniedzy, a ona obrazila sie, ze kazalam jej jechac pociagiem. Co o tym sadzicie?- ja to bym tak ujela, ale autorka pisze cos o samych zmartwieniach zwiazanych z pobytem dzieci, o mezu, ktory moglby wyjechac zamiast autorki. Mysle wiec, ze nie jest ona zadowolona z tej wizyty. I troche mnie ten post zdziwil. Bo wiem, co to znaczy rodzina na odleglosc. Wiem, co to tesknota i nie pojmuje, jak matka moze nie chciec by dzieci ja odwiedzily, widzac w tym same zmartwienia...
Ludzie, ale to już nawet nie chodzi o kasę!
Tylko o nastawienie Autorki do swoich dzieci.
Dokladnie cyniczna
No wlasnie. Chodzi o nastawienie. Kazdy rozumie, ze autorka moze tych pieniedzy nie miec, bo nikt tu z nas zapewne milionerem nie jest. Ale dlaczego nie zaproponuje corce, ze wyjechac moze, ale na paliwo niech da corka? To by bylo chyba rozwiazanie zadowalajace wszystkich? Zamiast tego autorka pisze cos o niezadowoleniu, utraconych nadziejach (choc w innym poscie pisze juz, ze jest z dzieci dumna). No wiec co mamy sobie pomyslec? Autorko, zamiescilas swoja wypowiedz na forum. Nie dziw sie, ze jest ona rozkladana na czynniki pierwsze. Bo kazdy widzi, ze jest tu jakies drugie dno ukryte. A jezeli sie myle, to najwzyczajniej w swiecie nie wyjezdzaj po corke, skoro grozi to powaznym nadszarpnieciem budzetu domowego.
zauwaz że autorka zaproponowała rozwiązanie , że pojedzie 50 km , to corka uniosła się honorem i jak mama nie zrobiła tak jak coreczka chce to wyszło jak wyszło...
No wiec nalezy zwyczajnie rozwiazac ta sytuacje rozmowa, bez unoszenia sie i obrazania. Jejku, przeciez to nie chodzi o jakis spadek, czy nie wiadomo jak wazna rzecz, zeby sie tak obrazac. Chodzi o to, czym ma sie corka dostac do domu. Jaki jest w tym ukryty problem?
córka miała połączenie komunikacją miejską wynika to z postu, a córka poczuła się obrazona bo mama nie zareagowała tak jak córeczka by tego oczekiwała
nadal uważacie że tutaj jest problem finansowy mamy ktora w waszych oczach jest dusigroszem czy moze problem jest w córce / przypuszczam ze dorosłej z bagażem własnych doświadczeń/ która postapiła jak egoista??
córka miała połączenie komunikacją miejską wynika to z postu, a córka poczuła się obrazona bo mama nie zareagowała tak jak córeczka by tego oczekiwała
nadal uważacie że tutaj jest problem finansowy mamy ktora w waszych oczach jest dusigroszem czy moze problem jest w córce / przypuszczam ze dorosłej z bagażem własnych doświadczeń/ która postapiła jak egoista??
ONA1977 mysle tak samo jak TY .....uwazam,ze tu nie chodzi o kase,ale o relacje ich wspolne!Nic nie wiemy ....moze corunia sie w ogole nie odzywala od m-cy,moze matka ma do niej zal,moze cos jeszcze innego..........JESTEM PEWNA,ZE NIE CHODZI TU O PIENIADZE.Moze kiedys Elzbieta nam to wyjasni,skad u niej tyle żalu!
Kobietki, i o to chodzi! By sobie zwyczajnie porozmawialy. Jak matka z corka. Przyjazdu corki nie nalezy traktowac jak zlo konieczne, a mozna sprobowac potraktowac jako okazje do naprawienia wzajemnych relacji. Autorko, gdybys napisala cos wiecej, to i nam by bylo latwiej spojrzec inaczej na Twoja sprawe. A tak napisalas to w taki sposob, jakby Ci nie zalezalo na dzieciach.
jakkolwiek by to nie było napisane nie kazdy potrafi pisac elaboraty i kwieciste przemowienia to nie powinno się raptownie oceniać. zawsze warto popatrzec na problem z drugiej strony chociaz trochę wczuć sie w rolę autorki, wtedy można ciut więcej zobaczyć.
Po to jest to forum, aby sluzyć rada, pokazac jak mozna jeszcze w inny sposób spojrzeć na problem a nie oceniać z marszu i ganić. Przez swój niewyparzony jęzor można niejednokrotnie zrobić komuś krzywdę, warto sie nad tym zastanowić
Elżbieto, trochę mało napisałaś o tych relacjach z dziećmi. Najwięcej o tych nieszczęsnych pieniądzach, do których większość się przyczepiła
Opisując, czego to oni nie robią dla swoich rodzin, matek, dzieci i pisząc jak powinnaś napisać tego posta ![]()
Wygrali
są od Ciebie lepsi
Ode mnie też, bo mnie by do głowy nie przyszło jechać po córkę na lotnisko 300 km i nie chodzi o pieniądze, tylko o czas i bezsens takiej wycieczki, skoro ma pociąg. Znając moją córkę, nawet by tego ode mnie nie wymagała. Szanujemy się i swoje decyzje, czas, możliwości również.
Ty podjęłaś taką decyzję i masz do niej prawo przecież ![]()
Z Twojego postu wynika, że Twoje relacje z dziećmi nie są najlepsze. Piszesz "mało radości, dużo problemów".
No, a niespełnione nadzieje? Jak to mówią "oczekiwania przyczyną rozczarowania". Dzieci raczej rzadko spełniają nasze oczekiwania, lepiej ich wobec nich nie mieć, tylko cieszyć się tym, że sobie radzą, że zyją jak chcą, jak potrafią i spełniają, nie nasze ale swoje nadzieje ![]()
Pozdrawiam!
Echhh, Fioletowa, Ona1977, nikt tu nie jest od nikogo lepszy. Autorka dostala takie odpowiedzi, a nie inne, bo sama napisala takiego posta, ze wnioski nasuwaja sie same. Owszem, nalezy poznac druga strone medalu, ale autorka ma najzwyczajniej w nosi, by cokolwiek opisywac. A dlaczego mialysmy nie opisywac tego, jak to wyglada w nasych rodzinach? Przeciez nikt nie nakazuje, by w rodzinie autorki bylo tak samo. Czepilabym sie gornolotnie wolnosci slowa, ale byloby to zbyt infantylne
. Jak postapi autorka, jej sprawa. Ani moje, ani Wasze zycie sie przez to nie zmieni. A ze nie zawsze dostaje sie komentarze pelne przyklasku? To ja sama wiem bardzo dobrze. Ale taki wylany kubel zimnej wody pozwala spojrzec krytycznie na siebie.
.Nie raz słyszalam ,ze ja to tylko pieniądze widzę ,toć z tych pieniędzy się żyje.Podobno pieniądze to nie wszystko .a co jest wszystko ?ale jestem zła,za brak zrozumienia ,za brak szacunku,za nie spełnione nadzieję.Jak można oczekiwać od obcych ludzi zrozumienia ,jak od najbliższych sie go nie dostaję.
To miej syna i córkę centralnie w d..ie , one tez ciebie będą mieć z wzajemnością, co za tym idzie będziecie mieć wszyscy święty spokój z daleka od siebie nawzajem ,bez zawracania sobie d..py żyjąc długo i szczęśliwie i bez wysłuchiwania żadnych fochów z żadnej strony. Jak tobie źle z nimi i dzieciakom źle z tobą tak więc nikt nie musi się zmuszać do utrzymywania z sobą kontaktów .
elzbietka66 napisał/a:.Nie raz słyszalam ,ze ja to tylko pieniądze widzę ,toć z tych pieniędzy się żyje.Podobno pieniądze to nie wszystko .a co jest wszystko ?ale jestem zła,za brak zrozumienia ,za brak szacunku,za nie spełnione nadzieję.Jak można oczekiwać od obcych ludzi zrozumienia ,jak od najbliższych sie go nie dostaję.
To miej syna i córkę centralnie w d..ie , one tez ciebie będą mieć z wzajemnością, co za tym idzie będziecie mieć wszyscy święty spokój z daleka od siebie nawzajem ,bez zawracania sobie d..py żyjąc długo i szczęśliwie i bez wysłuchiwania żadnych fochów z żadnej strony. Jak tobie źle z nimi i dzieciakom źle z tobą tak więc nikt nie musi się zmuszać do utrzymywania z sobą kontaktów .
Ja się zgadzam z Mortisha. Miej w dupie - ale nie udawaj, że jest inaczej, bo to już hipokryzja.
gadacie pierdoły
to że autorka napisała tutaj posta świadczy o tym że nie ma tej sytuacji w d..e prawda?po co nakręcac jeszcze bardziej atmosferę?
widocznie nie jest patologia a jedynie kobietą która doświadcza trudnej sytuacjimoże obie są trudne i cięzko im iśc na kompromis?
jakkolwiek by nie było rozmowa to podstawa i jesli jej nie będzie to będziecie jeszcze bardziej się oddalać a wtedy nie będzie już co ratować..
chociaz moje zdanie jest dośc odmienne i tak
zawsze uważałam że dziecko ma większe prawo do błedów.. ale tez musi umieć wyciagac wnioski aby tych błędów sie wystrzegać
I cóż z tego że gadam pierdoly? a może autorka to kompletna pierdoła? a może jej dzieci to totalne pierdoły? a może jedno i drugie? czyli obstaje przy swoim. Nie podoba się? nie musi .
Jak jedno z drugim ma się męczyć, robić wyrzuty, stroić chimery ,odstawiać lamenty i z wzajemnością ,czyli lepiej aby wspólne kontakty i relacje sprowadzić do minimum lub do zera
gadacie pierdoły
to że autorka napisała tutaj posta świadczy o tym że nie ma tej sytuacji w d..e prawda?po co nakręcac jeszcze bardziej atmosferę?
widocznie nie jest patologia a jedynie kobietą która doświadcza trudnej sytuacjimoże obie są trudne i cięzko im iśc na kompromis?
jakkolwiek by nie było rozmowa to podstawa i jesli jej nie będzie to będziecie jeszcze bardziej się oddalać a wtedy nie będzie już co ratować..chociaz moje zdanie jest dośc odmienne i tak
zawsze uważałam że dziecko ma większe prawo do błedów.. ale tez musi umieć wyciagac wnioski aby tych błędów sie wystrzegać
Ona1977 zauwaz, ze autorka nie odpisuje juz od dluzszego czasu. Takie gdybanie: a moze jest trudna, a moze ma ciezka sytuacje, a moze to, a moze tamto... Na nic sie zda. Dlaczego nie chce wyjasnic sytuacji? Czyzbysmy jednak mialy racje? Na pewno bysmy inaczej spojrzaly na to wszystko, gdyby autorka opisala relacje z dziecmi. A tak wiekszosc z nas bazuje na poscie, w ktorym autorka wyraza swe niezadowolenie z powodu przyjazdu dziecka. Gdyby chciala zebysmy spojrzaly na druga strone medalu, to by napisala cos wiecej. My stwierdzamy, jak jest, Ty jak BYC MOZE jest... Po co gdybac? Jezeli autorka by nie chciala byc tak postrzegana, jak jest w tej chwili to by sprostowala. Nie rozmiem, dlaczego ma z nami nie podyskutowac o swojej sytuacji? Piszac tego posta na pewno liczyla na zrozumienie i pochwalenie jej zachowania. A ze mialysmy inne zdanie, niz ona by sobie zyczyla to strzelila focha i stwierdzila, ze nie bedzie sie wdawac w pyskowki. Tyle ze ja nikomu nie pyskuje i nie ublizam. Nie ponosza mnie emocje. Jedynie widze suche fakty i na nich bazuje. Nie moge powiedziec, ze autorka mnie denerwuje, bo tak nie jest. Jaki sens jest w tym, ze osadze Elzbietke? Ja jej po prostu nie rozumiem. Owszem, napisalam ze zalezy jej na pieniadzach bardziej niz na rodzinie, ale nie zastanowilas sie, dlaczego ludzie z jej otoczenia jej to zarzucaja? Sama autorka tak napisala. Nie mowie, ze dorosle dzieci nalezy wyreczac i sponsorowac. Co to, to nie. Ale o to podejscie do nich... A skoro mowa o gdybaniu: a moze autorka ma zal do dzieci, bo uwaza, ze skoro pracuja za granica to powinni ja sponsorowac? Moze wymaga od nich za wiele, a oni nie maja i stad pretensje Elzbietki? Nie wiadomo po ktorej stronie lezy wina w zwiazku ze zlymi relacjami miedzy nimi. Rownie dobrze moze byc po stronie autorki.
Nie wiem, może jestem inaczej wychowana... może mam inną mentalność...
Czułabym się zwyczajnie zawstydzona gdyby ktokolwiek chciał przejechać 600 km, tylko po to, żeby odebrać mnie z lotniska w sytuacji kiedy miałabym możliwość dotarcia do celu podróży innym środkiem transportu. W moim odczuciu byłaby to niepotrzebna strata czasu i pieniędzy. Jako osoba dorosła i samodzielna oraz znająca siłę nabywczą 1.400 -tu złotych w Polsce, raczej nie wpadłabym na pomysł, żeby ktoś o takich dochodach "sponsorował" mi podróż. Nawet moja matka, a może nawet tym bardziej... Wolałabym, żeby te pieniądze wydatkowała na własne potrzeby, bo zapewne przy takiej pensji trudno jest wygospodarować nawet niewielką kwotę na drobne przyjemności...
Volver... dokladnie!!!!
Rany, ja też bym nie kazała w żadnym razie mojej mamie po mnie jechać taki kawał drogi, gdybym miała inny transport.
Ale NIE WIEMY, co się działo między Autorką, a jej córką. Może nie mają ciekawych relacji, może córka jest wredna, a może matka. Nie wiemy. Nie wiemy, bo Autorka nie wyjaśniła. Nie ma więc co gdybać.
Ewka99,zastanawiasz sie czemu nie wyjaśniam,ponieważ nie lubię się wyzewnętrzniać przed osobami,których jedynym celem jest wylać komuś na głowę wiadro pomyj,tylko dlatego ,ze napisalo 3 lub 4 zdania ze swojego 47 letniego życia.Nie mówię o wszystkich,ale forum czytają wszyscy ,nie ma możliwości wyjąsnienia tylko tym co by się chciało. Cynicznahipo,twoja rada z poprzedniego postu już mi wszystko wyjaśniła, (Chciałaś matka mieć dzieci to siedż cicho , płać nie narzekaj.).
Ps. przeczytałam dzisiaj cele forum,co prawda nie pisze nic o kółku wzajemnej adoracji ,ale pisze o wsparciu.Poczytałam też tematy innych osób,i może jestem przewrażliwiona ,ale wiele z nich bije jadu,tych wspierających.
Ewika dlaczego Ty nazywasz pomoc - sponsoringiem.............a nie uwazasz ,ze to bardzo brzydkie slowo......a moze poczytaj o Elzbiecie w starych postach....,moze tam jest odpowiedz dlaczego tak to autorka tak napisala!Moze autorka liczyla na pomoc ,a nie na taka "pomoc" w druga strone:(Uwierzcie mi zycie po oplaceniu wszystkich naleznosci te 1400zl jest "pryszczem"
Moze sie dolacze.Jako corka mojej mamy ,nie napisze wszystkiego naraz wiec postaram sie dozowac posty.Bylam w zlej sytuacji ,ale to moze pozniej ,jak pisalam bede po trochu dozowac wiadomosci otoz ,gdy sprawy finansowe a co sie sklada brak pracy bo moj byly maz wtedy stracil a ja nie mogla pracowac bo musialam sie zajac malutkimi dziecmi teraz sa troszke duze ,maja po 5 i lat.Mimo to nadal sie nimi opiekuje.Grozila nam eksmisja co tak sie stalo.ale zanim tak sie stalo to dzwonilam do mojej mamy i opowiedzialam jej ze trace dach nad glowa i czy moze mi pomoc ,by przyjac mnie pod swoj dach i wiecie co uslyszalam?Ze nie ma mnie jak zdziecmi ulokowac gdyz nie ma jak.Zaznaczam ze moi rodzice mieszkaja w bloku 4 pokoje kuchnia i no lazienka.Moja siostra ktora obecnie ejst ciazy ma swoj pokoj ,w drugim ojciec,sam sypia(rzekomo bo rodzice chrapia wiec spia osobno)owszem moze i chrapia ale to jest wymowka.Bo klotnie rpzez lata to byla codziennosc wiec reszte mozna sie domyslec.W trzecim moj brat wtedy obca baba ktora ja przyjeli,bo dla niej sie miejsce znalazlo a dla mnie nie z dziecmi.Gdzie ona ma swoje meiszkanie.Dzisiaj sa malzenstwem.A w ostatnim mama.Gdyby dalo sie jakos przemyslec na miejscu mojej matki wszystko by sie dalo by dziecko sie nigdzie nie tulalo .Ja bym sie martwila czy zyje i czy ma sie gdzie podziac.Ja bym przygarnela swoje dziecko niewazne jaki ejst metraz meiswzkania.Niestety zimne serce matki odmowilo i ja z dziecmi trafilam do domu samotnej matki.Pomogla mi obca osoba.Dzis jestesmy razem.Mieszkam u niego z dziecmi i ma sie dobrze.Mam dobrze,cieplo w miare ejst ,i glodna tez nie chodze.Jestem wdzieczna tym ludziom ktorzy mi pomogli nie tylko w sprawie zamieszkania ale i innych rzeczy.Z rodzina sie dobrze wychodzi na zdjeciach jak mawiaja a czasem nawet i obok.Predzej mozesz liczyc na pomoc obcych osob niz na rodzinie,Pisala mi listy ,moja matka jak ja skryzwdzilam i zranilam,nie moglam tego czytac wiec je utylizowalam,nie moglam pomimo tylu lat cierpien.W toksycznej rodzinei nie da sie zyc .Ale dopiero teraz ,mija 2 rok gdzie nie chcez nimic znimi kontaktu.Przyjechali teraz do dzieci ale ja bylam nie wzruszona i nie wyszlam do nich.Moj partner tez sie na nich poznal i jego matka ale to pozniej.
Jak napisalam wczesniej ze moja matka ze nie miala gdzie mnie ulokowac a pozniej pisala by musiala by wszystki uslugiwac..Kiedy jeszcze z nimi mieszkalam to matka zawsze mowila ze mamy sie wynosic zkuchni i to nie jedno krotnie a pozniej czemu nie pomagamy..Wiec uwazam jej wypowiedz za dwulicosc..
Ewika dlaczego Ty nazywasz pomoc - sponsoringiem.............a nie uwazasz ,ze to bardzo brzydkie slowo......a moze poczytaj o Elzbiecie w starych postach....,moze tam jest odpowiedz dlaczego tak to autorka tak napisala!Moze autorka liczyla na pomoc ,a nie na taka "pomoc" w druga strone:(Uwierzcie mi zycie po oplaceniu wszystkich naleznosci te 1400zl jest "pryszczem"
Nie nazywam pomocy sponsoringiem. Po prostu wiem, ze niekiedy rodzice badz dzieci wymagaja tej pomocy za duzo, co juz zakrawa o sponsoring. Nie rozumiem tylko, co powinnysmy aurtorko Ci napisac... Pisalas, ze zrozumenia nie chcesz, krytyki tez nie przyjmujesz... Wiem, jak sie czujesz. Wbrew pozorom, mi rowniez na tym forum wylano kubel zimnej wody na glowe (wody, nie pomyj). I nie mam nikomu za zle tego. Pozwolilo mi to spojrzec na siebie inaczej. Nie wszystko jest biale, tak jak nie wszystko jest do konca czarne. Gdzies tam posrodku jest odcien szarosci i mysle, ze powinnyscie go obie z corka poszukac. Skoro relacje miedzy Wami nie sa najlepsze, to moze warto sobie pewne rzeczy wyjasnic? Dalej jednak uwazam, ze mozesz po corke wyjechac, nawet te 50 km, ewentualnie mozesz pojechac na lotnisko po nia, ale zaznacz, ze paliwa nie kupujesz Ty. Nie wezmiesz takiego rozwiazania pod uwage?
Ewka99,ty myślisz,że ja czekam na podpowiedz na tym forum co zrobić z przyjazdem mojej córki? Gdzie coś takiego napisałam ? Moje życie toczy się nadal ,nie zawiesiło się.Byłam w danej chwili zła i wylałam to na forum,traktując to jako autoterepia. Moja dewiza jest prosta jak jest problem trzeba go rozwiązać,a tu zauważyłam,co niektórzy szukają drugiego ,trzeciego dna. Więcej empatii,a może wystarczy odrobina.Dostałam na pocztę maila od kobiety z tego forum,pisze,ze nie chce pisać na ogólnym forum o swoich problemach ,a ma potrzebę komuś o tym powiedzieć.Pytanie do tych atakujących ,dlaczego strach wypowiedzieć się"na ogóle",czyżby te " złote" rady,były tylko tombakiem ?
Ela rozumiem Ciebie..
współcuzję ci zycia w takim środowisku
ktoś napisze , a po co się męczyć? lepiej się rozejść..
nie zawsze jest to realne z przyczyn bardzo prozaicznych. Ludzie nie mają gdzie sie wyprowadzić.
Domyślam sie, że milczenie w domu jest bardzo męczace, zycie obok osoby która powinna być wsparciem nagle okazuje się pomyłka. Niestety nie da sie cofnąć czasu i trzeba sie jakoś do sytuacji dostosować..
Nie każdy dobrze znosi ciszę, i to taką ciszę. Bo w tej ciszy dostrzega się wrogosc i mało życzliwości.. to rodzaj kary którą stosuje twój mąż.
Dodatkowo trudne relacje z córką, to równiez nie mobilizuje
Niestety tutaj wielu forumowiczów nie przebiera w słowach, nie zastanowi się , czesto nawet dobrze nie wczyta się w posty a ocenia. Więcej empatii to fakt, zrozumienia, chociaż próby pomocy osobie która po ta pomoc tutaj przyszła..
56 2014-01-31 12:14:54 Ostatnio edytowany przez lena812 (2014-01-31 12:16:24)
Elżbietka niestety forum ma to do siebie że nie zawsze i nie wszuscy będą Cie tu głaskac po głowce,czasem własnie trzeba tego kubla zimnej wod na głowe zeby cos zrozumiec
Mnie tez oberwalo sie czasem tutaj ale jakies wnioski wyciągnelam
Zatem nie ma co sie obrazac
Co do sytuacji w twoim zwiazku coz jak wybralas tak masz,rozstania ci nie doradzę bo cie nie znam ani nie znam historii calego twojego zwiazku
Relacje z dziecmi taki tytul jest,to wiec jakie masz te relacje? Pizesz ze dzieci kochasz na odleglosc,że z nimi to problemy większe masz niż radosci
Wiec skąd to sie wzielo? Bo przeciez nie od tak sobie
Co do sytuacji w twoim zwiazku coz jak wybralas tak masz
śmieszna jesteś.. cżłowieka nigdy do końca nie poznasz .. a tym bardziej wychodząc za mąż tak naprawdę kupujesz kota w worku. wiele zbiegów okoliczności moze szybko zweryfikować Twój obraz męża...
lena812 napisał/a:Co do sytuacji w twoim zwiazku coz jak wybralas tak masz
śmieszna jesteś.. cżłowieka nigdy do końca nie poznasz .. a tym bardziej wychodząc za mąż tak naprawdę kupujesz kota w worku. wiele zbiegów okoliczności moze szybko zweryfikować Twój obraz męża...
Nie zmienia to faktu, że tkwiąc w tym związku dokonała wyboru, więc jak pisze Lena co wybrała tak ma. Nasze błędy to nasze wybory.
Każdy się zmienia, na lepsze, na gorsze, w życiu bywa różnie ale trzeba pracować nad sobą i związkiem, żeby to wspólne życie nie zamieniło się w wyrok dożywocia ![]()
Podsumuję; Moja corcia dzisiaj przyjeżdża . Hurrrra!!!!
Czy moze ktos widzial moj wpis.Bo mam wrazenie ze chyba nie..Chcialam sie dolaczyc po prostu do tego watku..
No to ja juz nie rozumiem. Nie chcesz ani krytyki, ani zrozumienia, nic? Wylalas swoj zal na forum publiczne, wiec to logiczne, ze ludzie beda odpisywac, dociekac, wyjasniac. Wlasnie po to, by poznac Twoja sytuacje i zeby nie oceniac Cie pochopnie. No wiec skoro nie chcesz zlotych rad, ani w ogole jakichkolwiek rad to masz ode mnie pelne poparcie. Tak, autorko, dobrze robisz, nie zmieniaj nic w swoim zyciu, bo toczy sie ono dalej, niezaleznie od Ciebie. Nie naprawiaj relacji z dziecmi, bo po co? I tak beda od Ciebie tylko wymagac. O to chodzilo?
ONA1977 napisał/a:lena812 napisał/a:Co do sytuacji w twoim zwiazku coz jak wybralas tak masz
śmieszna jesteś.. cżłowieka nigdy do końca nie poznasz .. a tym bardziej wychodząc za mąż tak naprawdę kupujesz kota w worku. wiele zbiegów okoliczności moze szybko zweryfikować Twój obraz męża...
Nie zmienia to faktu, że tkwiąc w tym związku dokonała wyboru, więc jak pisze Lena co wybrała tak ma. Nasze błędy to nasze wybory.
Każdy się zmienia, na lepsze, na gorsze, w życiu bywa różnie ale trzeba pracować nad sobą i związkiem, żeby to wspólne życie nie zamieniło się w wyrok dożywocia
Joga, racja! Skoro autorka ma takie zle zycie, to dlaczego nie chce go zmienic? Ja, gdy napisalam w swoim watku o wlasnym zyciu, to dostalam rady (i to takie dosadne, bez owijania w bawelne), ze zamiast narzekac to powinnam dzialac. No i juz nie narzekam. Tylko wzielam sie za zmienianie rzeczy, ktore mi sie nie podobaja. Szczera prawda- co wybralas, to masz. Ale mozesz tez starac sie to zmienic. Ale cos czuje, ze cokolwiek bysmy nie napisaly, to bedzie zle, bo Elzbietka nie chce zadnych rad, krytyki, nic. Przyklasnijmy wiec i bedzie ok. Ale zaraz autorka napisze, ze przyklasniecia tez nie chce ani naszego wspolczucia. Autorko, to czego Ty oczekujesz? Od nas jako od osob obcych? Przede wszystkim odpowiedz sobie na pytanie, czego oczekujesz od wlasnych dzieci?
63 2014-01-31 14:11:04 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-01-31 14:13:31)
Autorko, to czego Ty oczekujesz? Od nas jako od osob obcych? Przede wszystkim odpowiedz sobie na pytanie, czego oczekujesz od wlasnych dzieci?
Niczego nie oczekuje, napisała wyraźnie, była zła, wylała żale i....koniec! Dzisiaj przyjeżdża jej córka temat można zamknąć ![]()
Nie zmienia to faktu, że trochę "nieszczęśliwie" zabrzmiała swoim pierwszym postem, mało miłości i szczęścia, dużo goryczy i poczucia krzywdy.
Ja mam dość trudną relacje z mamą, moja też nie jest bogata ale jedno wiem na pewno, poszłaby te 300km na piechotę, żeby mnie odebrać z lotniska - inna sprawa czy ja bym tego chciała ???? Czy ja oczekuję od mamy, żeby się dla mnie poświęcała? - Nie wręcz mnie takie postawy irytują! Kurcze! trudny temat zaczęła ...
Ewika99 napisał/a:Autorko, to czego Ty oczekujesz? Od nas jako od osob obcych? Przede wszystkim odpowiedz sobie na pytanie, czego oczekujesz od wlasnych dzieci?
Niczego nie oczekuje, napisała wyraźnie, była zła, wylała żale i....koniec! Dzisiaj przyjeżdża jej córka temat można zamknąć
Nie zmienia to faktu, że trochę "nieszczęśliwie" zabrzmiała swoim pierwszym postem, mało miłości i szczęścia, dużo goryczy i poczucia krzywdy.Ja mam dość trudną relacje z mamą, moja też nie jest bogata ale jedno wiem na pewno, poszłaby te 300km na piechotę, żeby mnie odebrać z lotniska - inna sprawa czy ja bym tego chciała ???? Czy ja oczekuję od mamy, żeby się dla mnie poświęcała? - Nie wręcz mnie takie postawy irytują! Kurcze! trudny temat zaczęła ...
Otoz to. Ja ze swej strony temat uwazam za zamkniety ![]()
lena812 napisał/a:Co do sytuacji w twoim zwiazku coz jak wybralas tak masz
śmieszna jesteś.. cżłowieka nigdy do końca nie poznasz .. a tym bardziej wychodząc za mąż tak naprawdę kupujesz kota w worku. wiele zbiegów okoliczności moze szybko zweryfikować Twój obraz męża...
ale o co Ci chodzi,jaka smieszna jestem? za to że napisałąm że jak wybrała tak ma?
a co miałam napisać,takiego a nie innego wyboru dokonała więc poniekąd pretensje może mieć do siebie
dalej nie pisze jakie ma relacje z dziecmi