Witam ![]()
Pewnie wiele juz było tutaj historii dotyczących pytań i wypowiedzi, jednakże chciałabym przedstawić Wam swoja.
Mam 19 lat, chodzę do technikum. I razem ze mną chodzi do klasy pewien chłopak, ma na imie Patryk.
Jest bardzo nietypowym człowiekiem, czasem chamski, arogancki, zbyt pewny siebie chociaż wcale nie jest ideałem i bóstwem zewnętrznie, jednak bardzo mi się podoba, ma w sobie coś takiego, że wiem, że jest babiarzem ale mimo tego zauroczyłam się w nim.
Historia zaczęła się od 2 klasy technikum, kiedy to na 18, osób z klasy zaczęliśmy się lepiej zadawać, tańczyć, rozmawiać.
Wiem, że On chciałby mnie pocałować nie jednokrotnie tam, chodzi z nami pewna dziewczyna do klasy, która z nim na imprezach zawsze się całuje itd, przytulanki, niejednokrotnie spala u niego, nie wiem w jakim celu, ale nie ważne. Wiem, że jej na nim zależy On ją zlewa, nie szanuje jej, ponieważ Ona sama siebie nie szanuje..
Wiem, że bardzo mnie On lubi, wie, że nie ma u mnie szansy z pocałunkiem na imprezach czy coś bo taka nie jestem, nie palę, nie upijam sie na imprezach, dobrze sie uczę, ale do czego zmierzam, chodzi o to, że wiem, że mogę zawsze na nim polegać, kiedyś po imprezie, nie mialam gdzie spac, zapytalam czy moge u niego, zgodzil się, wiedząc, że i tak z tego nie skorzysta z tego, poniewaz jestem dziewicą a po drugie to kolega z klasy. Pozniej po przespaniu nocy u niego odprowadzil mnie na autobus, milo się zachowal.
Po tym, prosilam zeby nie mowil nikomu, ze spalam u niego, poniewaz co jak co ale dziewne, że spalam u niego i klasa mogłaby jakies ploty puścić. Dotrzymal slowa.
Jakis czas pozniej mialam wesele brata, na ktore go zaprosilam, zgodzil się, mimo, że wtedy miala 18 ta dziewczyna z ktora sie zawsze na imprezach caluje, itd.
Wiem, ze ona mu wyznala, ze sie zauroczyla w nim, On jednak powiedzial, ze nie obiecywal jej nic, nie szuka dziewczyny tym bardziej z klasy, czyli mniej wiecej ja wysmial..
Chodzi o to, ze wiem jak On na mnie patrzy, w szkole jest takim " smieszkiem" do kazdego podejdzie, posmieje sie, dziewczyny przytuli, i ostatnio mialam problem z powrotem do domu byl moja ostatnią deską ratunku zadzwonilam do niego czy mnie odwiezie do domu, mimo, iz mieszka ode mnie 40 km, a w dwie strony 80 km. Zgodzil sie bez wahania, przyjechal po mnie, odwiózł, i jak wysiadalam z samochodu, po o by pojsc po pieniadze na paliwo dla niego, On powiedzial ze jeszcze buziaka chce, a ja ze nie, po powrocie podziękowałam mu, i mowie jedź spokojnie dobranoc, a On do mnie, że buziaka jeszcze chce, ja do niego, ze nie, i On ze wiecej po mnie nie przyjedzie, ale tak dla zartow.
Rozstalismy się bez buziaka, jestem wstydliwa, i cóż, ale nie wyglądam na taką.. Wiem, ze On mnie bardzo ceni i sznuje, lubi takie niedostepne.
Jak myślicie czy zalezy mu na mnie, jak rozmawiałam z koleżankami, twierdzą, że zaden facet gdyby mu nie zależało nie jachałby tyle drogi, zeby mnie odwozić, że mogł powiedziec, ze nie i tyle.
Co mam o tym myslec?