witam!! chciałabym krótko opisać moją historie i prosić o ewentualne rady, właściwie to nie wiem co mam robić.Chciałabym poznać zdanie innych, jak postąpilibyście na moim miejscu.? żyję z mężem 30 lat, od 25 lat przebywa za granicą przyjeżdża czasami. Mam dorosłe dzieci już na swoim. Chodzi o nasze małżeństwo w którym od samego początku zamiast uczuć ze strony męża była tylko złość, nie odzywał się do mnie czasami tygodniami, nie mówił o co mu chodzi, wieczorem jak zwykle małżeński sex czy miałam ochotę czy nie ale musiałam, czułam się czasami poniżona, ale jakoś wytrzymywałam, nie chciałam robić awantur bo dzieci, aby był spokój. gdy wpadał w złość wyskakiwał z łóżka i pędził, ubierał się, mówił ze musi skonczyć, że się powiesi. Nie rozumiałam w ogóle takiego zachowania. Gdy pytałam dlaczego tak robi odpowiadał że nie wie dlaczego. Często jego zachowania były dla mnie co najmniej dziwne.Wynosił z domu co się mówiło. Najbardziej brakowało mi czułości , miłości i szacunku z jego strony, okazać uczucia to było zupełnie nie możliwe. Ostatnio gdy przyjeżdżał zrobił się jeszcze bardziej nieznośny zaczynał wstawiać się do bicia, krzyczał chciał mnie zastraszać jeszcze bardziej bo wiedział, że już nie wierzę w jego wieszanie, mówił też że wysadzi dom w powietrze odkręci gaz. w sumie tego sie bałam bo nie wiedziałam czy zrobi to naprawdę czy nie. I w ogóle jego zachowania czasem trudno mi opisać i nazwać. Nie mówię już o pieniądzach dlatego, że juz 3 lata w wcale nie wysyła kiedyś to cos tam przywoził ale zawsze coraz mniej i nigdy nie wiedziałam ile, pieniądze to było tabu, milczenie.Żyłam w ciągłym strachu. Może ktoś zapyta dlaczego tak dlugo z nim żyłam? poprostu dla dzieci. Z boku patrząc nikt by mi nie uwierzył, że mam takie coś w domu, wobec ludzi to pracowity ideał. Spłaciłam i spłacam dlugi które były zaciągnięte, daję dzieciom pieniądze ponieważ się kształca. Na szczęście pracuje i finansowo nie jestem zależna. Mieszkam u siebie w moim domu od rodziców. Ostatnio poznałam mężczyznę, przeciwieństwo do mojego męża, spokojny miły facet, wolnego stanu. Nie wyobrażałam sobie innego zycia jak moje, ale teraz zupełnie wiem że można żyć w szacunku i w spokoju czego bardzo pragne. Ale trochę mam wyrzuty, czasem. I nie wiem co mam robić jak dalej zyć, popadam w nerwice i depresje. To co opisałam to tylko mała cząstka, kropelka zachowań mojego małżonka, zarys życia w moim małężeństwie. Poszukuje podpowiedzi, zdań mądrych osób. Myślę, że Państwa wskazówki będą dla mnie cenne.Proszę o uwagi.
Podobne tematy
Anno,
Doskonale wiesz, co powinnaś zrobić. Założyłaś ten wątek na forum tylko po to, aby ktoś potwierdził czy masz rację i czy postąpisz słusznie.
Tak, masz rację i powinnaś to zrobić. Powinnaś odejść, a w zasadzie to wyrzucić go ze swojego życia.
Rozstanie to normalna sprawa. Przecież biorąc ślub zawarliście umowę, przyrzekaliście sobie wzajemną miłość i szacunek. Ale skoro jedna ze stron tej umowy nie dotrzymuje to jest to wystarczający powód aby ją zerwać i się rozstać.
Powinnaś zacząć nowe życie, bo czasu ucieka.
Życzę wytrwałości i siły w podejmowaniu trudnych decyzji.
Pozdrawiam
A.
Ja na Twoim miejscu, jesli piszesz ze tak jest zle, bym sie w koncu uwolnila! mlodosc Ci ucieka Dziewczyno! A Twoj maz ma jakies problemy powazne, skoro straszy samobojstwem. Moze sprobuj Go naklonic na wizyte u psychaiatry. Moze to cos powaznego!
Moj maz robil tak samo,odejdz.Uwierz mi ani sie nie powiesi,ani nie skoczy.A Ty odzyjesz,odpoczniesz,a po pewnym czasie znajdziesz fajnego faceta,tylko jedno pytanie,czy w razie rozwodu, rozstania masz mozliwosc wyprowadzenie sie?Pozdrawiam i glowa do gory trzymaj sie.
nie ma co się męczyć w tym związku. dzieci są już odchowane za jakiś czas pójdą na swoje teraz jest czas by pomyśleć o sobie. o swoim szczęściu. przecież każdy z nas ma prawo do szczęścia. życie jest piękne tylko trzeba umieć je wykorzystać.
powodzenia
Również popieram osoby wyżej, nie możesz się tak męczyć i zadręczać. Przez tyle lat miał okazję, by się zmienić, nie zrobił tego więc musisz pomyśleć teraz o sobie. Do tej pory kierowałaś się dobrem dzieci, teraz już czas na zadbanie o samą siebie. Zasługujesz na kogoś lepszego, kto doceni to jaką jesteś kobietą i będzie dla Ciebie wsparciem.
Życzę powodzenia i trzymam kciuki za podjęcie właściwej decyzji!
dziękuje za rady, podniosły mnie na duchu, coraz bardziej sie utwierdzam, że powinnam zrobić z tym porządek. Dzieci juz są prawie na swoim mieszkam tylko z matka o dom nie muszę się martwić dlatego, że jest tylko mój, pracuję mam swoje pieniądze, jestem od niego niezależna. Tylko meczy mnie wewnętrznie , ponieważ jestem głęboko wierząca, a księża rożnie na ten temat mówią, chociaż coraz mniej biorę to pod uwagę. BÓG chyba nie chce takiego życia jak ja w smutku i łzach.
Może po prostu mąż jest portalem organicznym? Takie osoby są całkowicie pozbawione uczuciowości. Dodatkowo, jak wynika z artykułów naukowych, jedynie siedem procent osób w związkach okazuje sobie miłość. Reszta ma seks zupełnie bez żadnych uczuć, jak zwierzęta. Byłem zaskoczony tą statystyką.
dziekje! byc może jest jak mówisz,tez się zastanawiam ze tacy ludzie moga byc bez kszty uczuć, moj małzonek nie zna co to piekno , że są piękne kwiaty, zwierzęta nie mówiąc o ludziach, myśli że miłość to tylko sex.