Kochane. Czytam Wasze wątki o tych wtrącających się teściowych, o tym, jak bardzo męczycie się w tych relacjach.
A ja chce poruszyć dziś temat fajnych teściowych, tak dla odmiany.
Mimo że mam własne mieszkanie, przeprowadziłam się do domu teściów. Najpierw przez 2 lata mieszkałam tam jako "narzeczona", a teraz od 3 lat jako żona. Dom jest duży, nie powiem. My mieszkamy na górnym piętrze, a teściowie na dole. Są to co prawda 2 zupełnie osobne mieszkania, ale teściowie są w trakcie remontu, więc wciąż korzystamy z jednej łazienki i kuchni na górze, oczywiście do czasu, kiedy teściowie nie wyremontują się do końca.
Obecnie teściowie załatwiają sprawę dotyczącą przepisania całej góry na nas - mimo że miałam czas, kiedy nalegałam na męża, abyśmy postawili swój własny dom, bo nie chciałam się "wtryniać" na gotowe, aby ktoś powiedział że przyszłam i dostałam. Ale Teściowie przekonali mnie, że nie chcą abyśmy się budowali i wyprowadzali, bo nie poradzą sobie z dbaniem o to górne piętro, że niepotrzebnie będzie puste. I tak w końcu zdecydowaliśmy się zostać, a moje mieszkanie obecnie wynajmuje.
Jaka jest moja teściowa? Trochę roztrzepana, wiecznie wszystko gubi, ale ma dobre serce. Nie raz mam na nią nerwy, ale w sumie dogadujemy się. Moja teściowa ciągle mnie chwali - jest dumna z mojego wykształcenia, z tego, że dobrze gotuje, że jestem dobrą gospodynią. Mój mąż - kocha mnie, szanuje, stoi za mną murem. I w sumie we czwórkę tworzymy fajną rodzinkę. Teściowa nie wtrąca się do tego, co robię, jak robię, nie wturuje mi w niczym. Czuje się tam jak u siebie!
Więc chcę wam pokazać, że jednak MOŻNA, ale trzeba trafić na ludzi, z którymi się "dogramy" - charakterem, osobowością, nawykami. Ja szanuje ich, oni szanują mnie.
Kiedyś nawet odradzano mi mieszkanie z teściami - że będę żałować, że trzeba być zawsze na swoim. A ja nie żałuje, zrobiłam to co uważałam za słuszne i dobrze mi się żyje! Teściowie są dla mnie jak rodzice, których straciłam dość wcześnie, musiałam szybko się usamodzielnić, może to zrobiło ze mnie człowieka, kobietę, która radzi sobie z utrzymaniem domu, z gotowaniem, z pracą?
Mam nadzieje że jest nas więcej!
Ale pamiętajcie - jeżeli od początku z teściami są zgrzyty, to lepiej już nie będzie.
Podobne tematy
masz rację paulina.
gorzej jest tylko wtedy, gdy pojawiaja sie dzieci.
Paulina fajnie bo bedziesz w jednym domu ale na swoim mieszkaniu
ale życie z nawet najlepszą teściową na dłuższą metę dobrym wyjściem nie jest
tak więc gdybyś miała z nią dzielić kuchnię,łazienkę i inne sprawy przez powiedzmy parę lat,nie wiem czy byłabyś szczęśliwa
ja ze swoją teściową nigdy się nie kłóciłam ale żadna z nas nie chciałaby ze sobą mieszkać na stałe,a razem mieszkałyśmy 2 lata
ba jej własne córki nie chciałyby z nią mieszkać i na odwrót
bo ona ma swoje zwyczaje,nawyki i przede wszystkim jej towarzystwo nie potrzebne
lena rozumiem Cię doskonale, wiem że może Wam się wydawać to aż niewiarygodne, tym bardziej że większość tematów o teściowych to o złych teściowych, ale ja już naprawdę długi czas dziele miejsce z teściową. Wcześniej mieszkaliśmy 2 lata wszyscy na górze. Potem teściowie przenieśli się na dół - z tym że dopóki nie umeblują sobie kuchni i łazienki bedziemy korzystać z jednej. Troszkę lat już minęło odkąd tak żyjemy sobie razem. Więc nie pisze tego wywodu jako "świeża" żona, która mieszka z teściową zaledwie rok:) Bo jesteśmy razem już jakieś 6 lat.
Po prostu zgrałyśmy się.
zatem życzę Ci aby tak było jak najdłużej ![]()
macie dzieci?
dzieci nie mamy, jeszcze czekamy na ten "odpowiedni" moment. Mam nadzieje ze po urodzeniu dziecka zbyt wiele się nie zmieni, chociaż jestem przygotowana na to, że teściowa może służyć radą swoją, ale nie obawiam się tego aż tak bardzo. Widzę jak teściowa traktuje dziecko swojej córki, jest wyrozumiała, i nie nakazuje córce wychowywać dziecka "po swojemu". Myślę że teściowa juz po prostu taką osobą jest, która się nie narzuca na chama. Taka do rany przyłóż
Tak jak Ty, myślę że obie strony muszą chcieć tworzyć dobrą relację. Jeżeli teściowa Cię docenia i czujesz się w jej towarzystwie dobrze do tego mąż o Ciebie dba, to naprawdę super! ![]()
Niestety, tak jak można poczytać na forach, posłuchać na kobiecych spotkaniach, teściowie są czasami zazdrośni (swoją drogą nie wiem o co, bo powinni się cieszyć, że syn ma dobrą żonę ;P) itd. O swoich teściach Wam nie poopowiadam, bo nie jestem jeszcze żoną ![]()
8 2014-01-29 00:41:07 Ostatnio edytowany przez stokrotka223 (2014-01-29 00:43:28)
Fajnie,że masz taką fajną teściową.Moja właśnie doprowadziła do rozwodu.Sprawa rozwodowa jest właśnie przede mną:(
Paulino z Lublina, dobrze pisze?
tak masz racje, wszystko MOŻNA tylko trzeba razem sie dobrac, zgrac, dopasować . ja ze swoja tesciowa nigdy sie nie zgram bo mamy dwa zupelnie rozne charaktery, ja na to nic nie poradze, nie zmienie sie dla niej, moge jedynie ustapic, sie nie odezwac ale sie nie zmienie i zawsze beda jakies zgrzyty nawet o glupote. mieszkam z nia juz prawie 7 lat i poznalam na tyle dobrze i wiem jaka ona jest. nie powiem, tez ma kobieta dobre serce, tez na poczatku super sie dogadywalysmy ale przez jedno slowo mojej mamy zaczelo sie cale pieklo. wiec nawet nie przeze mnie zaczelo sie psuc. u mnie tez na poczatku bylo super, cud miod malina, tesciowa dobra moznabylo jej sie zwierzyc, o wszystkim pogadac, otwieralam sie przed nia jak naiwne male dziecko, a ze nie mialam latwego dziecinstwa mowilam jej o wszystkim, traktowalam ja na poczatku moze nawet lepiej niz wlasna matke.
tesciowa jednak w pozniejszym czasie wykorzystala moja naiwnosc, rozpowiadala wszystkim dookola to co ja mowilam do niej miedzy nami. zaczela wypominac mi to ze jestem z takiej rodziny z jakiej jestem. zaczela wypominac wszystkie meble, kuchenki, lazienki, doslownie wszystko bo ja z domu nie przynioslam nic choc przed slubem zapewniala moich rodzicow, ze ''nic nie trzeba, tu wszystko jest, nie trzeba zadnych mebli ani nic, po co, ona(czyli ja) ma tu wszystko i nic nie trzeba''
teraz z perspektywy czasu widze ze jednak trzeba bylo tych swoich mebli, tej kuchenki.... i nie wazne gdzie i do jakiej tesciowej trafi moja corka, o ile trafi, jakichkolwiek luksusow nie mialaby jej tesciowa, nie dam nabrac sie na slowo''nie trzeba''
Dobrze jest, jak jest dobrze.
Już tłumaczę, dlaczego ja nie chcę mieszkac ze synowymi. Otóż każda matka nie chciałaby widziec ani słyszec, jak jej dzieci sie kłócą. Jeszcze gorzej, gdy to po jej dzieciach jeżdżą ( czasami słusznie). Każda matka swoje dzieci uważa za "naj", wad nie dostrzega. Młodzi sie pogodzą, a w naszym matczynym sercu pozostaje drzazga i pamiec o złym traktowaniu "dziecka".
Druga sprawa: seks. Niech lepiej nikt nie słyszy i nie widzi tego, co robią młodzi. Swoboda rzecz święta. Natomiast rodzice, jak to starsi, zapominają, że kiedyś byli młodzi i nie takie rzeczy robili.
Dzieci, a ściślej wnuki - nawet rozsądną babcię czasami coś weźmie. Będzie pomagac na siłę, doradzac, nie wychodzic z pokoju młodych.
Z teściowymi dogadują się te kobiety, które miały toksyczne matki. Oczywiście nie zawsze.
takie ktore docenią tesciowe, bo ich matki piły, biły albo ich nie było wcale.
wiele razy takie rzeczy słyszałam...
chaber05 i nokia - hm, zaskoczyłyście mnie.
mame straciłam gdy miałam 6 lat. ledwo ją pamiętam, tylko niektóre urywki.
Może przez to faktycznie traktuje teściową jak matke, bliską osobę i lubię ja. Tzn. oczywiście gdyby była zołzą to z pewnością bym jej tak nie traktowała jak teraz, ale to jest bardzo ciekawe o czym piszecie, że śmierć matki ma wpływ na te relacje...
14 2014-01-29 11:26:26 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-01-29 11:27:10)
paulina a może gdyby było u mamy lepiej, to bys nie miala dobrych relacji??
tesciowa tez czuje sie pewnie przez ciebie doceniona, z braku matki ją pytasz o zdanie i je szanujesz, teściowa czuje się potrzebna nie jest zazdrosna i złośliwa, i dlatego wspaniale pomaga.
Ja mame stracilam tez szybko ale to nie ma zadnego wplywu na moje relacje z tesciowa
Ktore w sumie sa dobre jednak pochodzimy z dwoch różnych światow i na dłuższą metę nie byłoby fajnie
Coś w tym jest.
Moja matka była łagodna, cicha i nie zainteresowana dziećmi. Miałm do niej wiele pretensji.
Z teściową mialam bardzo dobre relacje, bo jej zależało. Te dyskusje, te spory o pryncypia....To było takie żywe i osobiste.
Moi byli tesciowie nie zaakceptowali mnie od samwgo poczatku,ale myslalam ze sie do mnie przyzwyczaja i z czasem bedzie dobrze.Niestety tak nie bylo.Bylo coraz gorzej.Kazda nasza wizyta rozpoczynala sie klotnia.Nie pamietam juz wszystkiego bo moze i niechce za duzo bolu mi przyspozyli wie pewne rzeczy puscilam w niepamiec,ale bol i zal zostal.Byly tesc a raczej byly moz ktory dowiedziel sie od ojca jtory sadzil ze bede zla matka i zona a taka nie bylam.Kiedy juz zaszla w ciaze ,nie chcialam az tak szybko slubu i co on sam mowil ze do swiat wielkanocnych ma byc termin cywilnego ustalony,i tak sie stalo.Termin byl na koniec maja a po 3 latach rozwod .Tesc sam mowil slyszalam na wlasne uszy i to nie raz ze byly moz ma mnie wywiesc skad przyjechalam i mamy sie rozwiesc.Miedzy nami sie juz nie ukladalo i bylo rzeczywiscie w rozsypce ale tesciowie sie do tego przyczynili,ale rowniez zycie mojego bylego ktory klama ,oszukiwal i zdradzal dobilo ten zwiazek.Co by sie nie stalo o wszystko tesciowie mnie obwiniali...ale nie chce o tym juz mowic...Dzis zyje z nowym partnerem ktory mi pomogl i jego mama rownie.Poczatek nie byl zbyt dobry.Bo sa zyczliwi ludzie ktorzy juz na samym starcie ktorzy potrafia zniszczyc zycie ,plotki na moj temat.Ale ma takie wrazenie ze sie jakos to rozeszlo po kosciach.Przyszla tesciowa moze nie na samym poczatku ale troszke pozniej powiedziala mi cos co mnie zabolalo,i nie powinna tego mowic znajac moja przeszlosc ,ktora nie byla kolorowa niestety.I ja jestem ztych osob ktore nie zapominaja krzywd.Udaje ze juz mi minelo ale uraze trzymam caly czas.Jednak pomijajac to wydarzenie przyszlej tesciowej,ogolnie naprawde nie jest zla kobieta tez wiele przeszla i moze jest czsami wybuchowa jednak ma dobre serce i naprawde pomoze.Jak to bylo z tamtymi tesciami ,obecna przyszla tesciowa nie wtrynia mi sie do garow i co gotuje , i jak mam zyc tak po prostu.My nie wtracamy sie w jej zycie a ona do nas.Sama z reszta powiedziala ze to by tylko na zle wyszlo gdyby miala nas ustawiac i jak mamy zyc.Ze mamy swoje zycie i jak sobie ulozymy tak bedziemy mieli.Dlatego mimo wielu przezyc zwiazane z tesciami i oraz innnymi wydarzeniami z przeszlosci mam spokoj.
Witajcie!
Z tego co widzę, stwierdzam że chyba jestem szczęściarą.
Bo moja teściowa jak już wspominałam wcześniej, chwali mnie zawsze, i wiem, że cieszy się z tego, że jej syn ma taką żone. Wiem i czuje to. Są nie raz drobne zgrzyty między nami, żeby nie było aż tak idealnie, ale zazwyczaj są to jakieś drobne sprawy.
Jeśli chodzi o gotowanie - teściowa również chwali mnie za gotowanie.
Teściowie nie wtrącają się do naszego życia - wiadomo, są troskliwi i lubią wiedzieć gdzie jedziemy, kiedy wrócimy, ale wiem że wynika to z ich troski, a nie z wścibstwa.
Wiele z was pisze, że teściowe was krytykują - to smutne. Też nie zniosła bym takiego traktowania. Każdy chce być doceniony i traktowany jak ktoś bliski. U nas w domu relacje są ciepłe. Jest wesoło. Kiedy zdarza mi się mieć zły nastrój i mam ochotę być sama - to idę do siebie i nie tłumacze się nikomu. Teściowa że tak powiem, nie włazi mi do tyłka. Nie stara się na siłę nas uszczęśliwiać, nie zagląda nam do "portfela". Żyjemy tak jak chcemy a oni cieszą się, że nam się to życia jakoś układa.
Paulina, ja również dogaduję się z teściową, mieszkałyśmy razem przez kilka lat i nawet ani razu się nie pokłóciłyśmy
Podobnie jak Ty piszesz i u nas jest tak samo: teściowie się nie wtrącali i nie wtrącają do naszych decyzji, szanujemy się nawzajem i szafa gra.
A ciekawam, dlaczego nikt nie pisze o TEŚCIACH- tylko wszyscy o mamusiach? ![]()
Bo przewaznie tesciowe sa takimi wrednymi jednostkami, ze nawet tesciow doprowadzaja do zejscia z tego swiata- hehe, zartuje oczywiscie. Moja tesciowa zla nie jest, ale ma 66 lat i robi sie straszna maruda. No i jest upierdiwa. W doslownie kazda nasza rozmowe musi wtracic swoje 3 grosze. Ilez to razy z mezem sie kloca o to... Nawet dzisiaj. Mnie poniekad te ich sprzeczki smiesza, ale czasami mam dosc. Przy tesciowej rzadko odzywam sie do meza, bo wiem, ze zaraz ona sie odezwie. Az szlag czlowieka nieraz trafia. No ale ile da sie tak wytrzymac? By nie moc normalnie wymienic paru zdan? Przyznam, ze czasem mam ochote wyslac tesciowke w kosmos- najblizsza rakieta ![]()
Paulina, ja również dogaduję się z teściową, mieszkałyśmy razem przez kilka lat i nawet ani razu się nie pokłóciłyśmy
Podobnie jak Ty piszesz i u nas jest tak samo: teściowie się nie wtrącali i nie wtrącają do naszych decyzji, szanujemy się nawzajem i szafa gra.
A ciekawam, dlaczego nikt nie pisze o TEŚCIACH- tylko wszyscy o mamusiach?
cat mój teściu? sztraszna i długa bajka ![]()
ten człowiek delikatnie mówiąc jest dla mnie dziwny
Właściwie to wątek dla mnie, bo mieszkam z teściową, nigdy nie zdarzyło się nam kłócic.
Owszem, ma swoje wady(tak jak ja), ale to dobra kobieta.
Teśc - dośc dziwny osobnik, ciężko się z nim mieszka, ale u nas, to sytuacja przejściowa, bo budujemy swój dom.
Z resztą - ogromnie się cieszę, że nie mieszkamy z moimi rodzicami - nie byłoby lepiej.
Tu, na forum są plujące jadem synowe, które 'jeżdzą' po rodzinie męża, a swoją rodzinę uważają za cudowną.
...no i zwykle sytuacja jest taka, że to nie teściowa przeprowadza się do nas, do naszego panieńskiego mieszkania czy do małżeńskiego, ale my do teściowej- do JEJ domu, jej własności, który najczęściej z mężem wybudowali i to najprawdopodobniej budowali go kilkanaście lat.
Ja dopiero po pewnym czasie doceniłam to, jak teściowa do całej sprawy podeszła. I jestem jej bardzo wdzięczna. Nie wiem czy ja potrafiłabym być taka ugodowa.
Cat gdyby była taka potrzeba, to uwierz, wzięłabym teściową do swojego domu (jak go wybuduję), ale teściu, to człowiek, którego nic w życiu nie cieszy i na dodatek leń wyręczający się całe życie teściową.
rebel nie napisałam, że masz tak robić lub, że ktokolwiek ma tak robić!
Tylko poprzez to skontrastowanie chciałam pokazać, że my-synowe mamy często wymagania. Oczekiwania. A potem zawiedzione nadzieje. Jak gdyby dom teściów był Hiltonem, w którym spełnia się niewybredne życzenia z uśmiechem na twarzy.
Dlatego często jestem za tym, by spróbować postawić się w sytuacji odwrotnej ![]()
Cat gdyby była taka potrzeba, to uwierz, wzięłabym teściową do swojego domu (jak go wybuduję), ale teściu, to człowiek, którego nic w życiu nie cieszy i na dodatek leń wyręczający się całe życie teściową.
mój teściu taki sam jest właśnie,boję się co zrobi jak teściowa pierwsza odejdzie,ciężko mu bedzie sobie poradzić
Cat to fakt my synowe,tak jak w moim przypadku wprowadzamy się do teściowej a nie na odwrót,już tam gdzieś pisałam zatargów nie miałyśmy ze sobą
ona robiła po swojemu ja po swojemu,jednak na dłuższą metę fajnie nie byłoby,więc zrobiliśmy osobne mieszkanie na poddaszu,gdybyśmy go nie zrobili wrócili byśmy do mojego domu
to nie jest tak że ja bym chciała rządzić,tylko tak że powiedzmy obiad ugotować po swojemu,pranie wyprac po swojemu,takie zwykłe podstawowe rzeczy robić po swojemu
Witam,
trafiłem przypadkowo,
ja przez teściową się rozwodzę, jestem przed rozwodem, mieszkałem z teściową, żoną i młodszym bratem 1,5 roku i więcej nie dałem rady, teścia nie było, zmarł 12 lat temu
dla żony zostawiłem za sobą wszystko, firmę, mieszkanie, rodzinę i przeniosłem się do niej,
nie znalazłem pracy, ale teściowa nam załatwiała robotę,
w domu był podział, tydzień my tydzień oni przy gotowaniu,
sprzątałem, gotowałem, rano śniadanie wszystkim robiłem, szorowałem w grudniu szyby na święta, węgiel, odśnieżanie, kopanie pod wodę, wywożenie ziemi, wykańczaliśmy dom, więc i pilnowanie budowy, i nieraz samemu trzeba było coś poprawić, sam mieszkałem kiedyś w bloku, ale wiele prac nauczyłem się na działce, no i projekty czyli zarabianie,
źle gotowaliśmy bo za mącznie, jak był ryż z surówką i kawałkiem mięsa, to za lekko, musieli podjadać,
za wolno projekty robiłem, a właściwie to były śmiecie, bo uprawnień nie mam,
za wolno dom wykańczałem, a za drogo,
zrobiła mi swego czasu awanturę, że ona nie wie gdzie ja jeżdżę, kiedy pojechałem do szpitala bo ojciec wylądował, miał guza na żołądku
za pół roku awantura o wyjazd na grilla, a w między czasie awantury, że dachu nie ociepliliśmy
tych sytuacji było więcej, nie będę się rozpisywał
no i nie dałem rady, żona została z mamusią, mija już 8 miesięcy, i chcę już rozwodu
Pzdr wszystkich w toksycznych związkach
Pzdr wszystkich w toksycznych związkach
Ale tu każdy ze swojej teściowej jest zadowolony ![]()
no masz rację, to poszło z automatu, sorryś ![]()
Moja tesciowa to też dobra kobieta. Nie mieszkam z nią na codzień, ale spokojnie moglabym. Jest z tych niewtracajacych. Wiem z opowiesci, że z pierwszą żona mojego męża też miała dobry kontakt.
Za to mój teść?! Nadrabia za 10 tesciowych. Najmadrzejszy i wszechwiedzacy. Po godzinnej wizycie na herbatce mam serdeczjnie dość.
Moja tesciowa to też dobra kobieta. Nie mieszkam z nią na codzień, ale spokojnie moglabym. Jest z tych niewtracajacych. Wiem z opowiesci, że z pierwszą żona mojego męża też miała dobry kontakt.
Za to mój teść?! Nadrabia za 10 tesciowych. Najmadrzejszy i wszechwiedzacy. Po godzinnej wizycie na herbatce mam serdeczjnie dość.
To może mamy tego samego teścia?:D
Lena ja to się nie martwię co by było gdyby, bo mój tesc ma swoje ulubione dziecko (nie jest nim mój mąż).
32 2014-02-07 14:03:45 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2014-02-07 14:05:31)
Moja quasi teściowa (nie zamierzamy zawierać małżeństwa z partnerem) jest w porządku, do niczego się nie wtrąca i generalnie nic jej nie można zarzucić. Z drugiej strony jednak ciężko byłoby mi przyznać, że ją lubię. Mamy skrajnie inne charaktery: ja jestem rozgadana i luźna, a ona bardzo zamknięta w sobie i małomówna więc odwiedziny zawsze wypadają drętwo. Poza tym doprowadza mnie do szału, że nie ma za grosz pociągu do estetyki, ogarnięcia domu, takiej dumy z tego jak mieszka. U niej odlepiona kafelka może leżeć miesiącami na podłodze, bo przyklejenie jej to byłoby "za dużo zachodu". Oczywiście nie komentuję tego, bo to nie moja sprawa, ale wewnętrznie mnie ściska
Podobnie jak mojego partnera, bo on nawet się starał ją wysłać na wakacje i w międzyczasie załatwić taką kompletną odnowę domu, ale ona się zaparła, i nici z tego wyszły.
Nie wyobrażam sobie, że miałabym z nią mieszkać. Chyba bym apopleksji dostała po paru tygodniach.
Według mnie wszystko jest kwestią charakteru. Ja nie narzekam na swoją teściową ale wiem że nie nadawałabym się na wspólne mieszkanie z nimi, właśnie dlatego że to JA mam trudny charakter. Dlatego podziwiam ludzi który potrafią z teściami żyć w symbiozie, spędzać z nimi każdą wolną chwilę a nawet wspólne wakacje. Dla mnie wszystko musi mieć swój umiar, nawet cotygodniowe obiady u teściów bywają dla mnie przesadnie częste ![]()
Tyle sie slyszy o mieszkaniu z tesciami jak to wplywa negatywnie na relacje, ale powiem, że naprawde rowniez czesto nie jest lepiej gdy DOROSLE dzieci mieszkają z swoimi rodzicami pod jednym dachem( zwlaszcza kiedy na swiat przychodzą dzieci-wnuki) wtedy nie rzadko zatargi, konflikty z rodzicami sie pojawiaja, nie tylko tesciowie potrafią nerwy zszargac
Osobiscie kocham moich rodazicow, ale nie moglabym z nimi calodobowo pod jednym dachem mieszkac. Zbyt silne o apodyktyczne osobowosci mamy . Widujemy sie co jakis czas i zdrowo kazdy na tym wychodzi. Męza rodzine widuje kilka razy w roku ,wiec ciezko mi cos o nich powiedziec jakby to bylo gdybysmy ze sobą zyli w 4 scianach
Moja tesciowa jest wspaniala. Od poczatku zwiazku sie z nia dobrze rozumialam.
Męża można sobie wybrać teściów już niestety nie i często różnica charakterów jest nie do pogodzenia.