netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Bezsilność

2 odpowiedzi1 781 wyświetleńzałożony przez Laura222, 27.01.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 ]

1

Temat: Bezsilność

Szukam pomocy,bądź osób które być może były w podobnej sytuacji.Jestem w toksycznej relacji z mężczyzna 15 lat ode mnie starszym.Znamy sie 10 lat,od około 3 nasze relacje raz są tragiczne,następnie jest dobrze.Obydwoje mamy rodziny,on starsza zone i dorosłe dzieci,ja 5 letnia córkę.Między nami istnieje bardzo silna więź emocjonalna ktora nawiązała sie poprzez lata.Poczatkowo dużo rozmawialismy,pomagalam mu w różnych sytuacjach,gdyz jest osoba przewlekle chora i ma zwiazane z tym dolegliwości.Zawsze mógł o może na mnie liczyć,on o tym wie.Ja z jego pomocy nie korzystam gdyz jestem zdrowa,do tej pory sama sobie radziłam,on uważa mnie za osobe silną,zdecydowana itp.Był równiez między nami kontakt cielesny,jednakże on jest impotentem,i równiez wtedy zrobiłam wszystko by go dowartościować.Na chwile obecna takich kontaktów nie ma,gdyz ja sie na to nie zgadzam i żałuje że wtedy nie potrafiłam temu sie oprzeć.Wiem,że go kocham,ale myslę tez że moge byc od niego w jakis sposób uzalezniona.On jest osoba słabą,kompleksy kryje pod maska przebojowego,ma zmienne nastroje,wielu rzeczy się boi,mówi ze jestem jego najwiekszym przyjacielem.Ale przyjaciele dla mnie rozmawiaja o wszystkim,a dla nas np.temat jego zony i rodziny czy tego co robi po pracy to tabu.Kiedys duzo rozmawialismy równiez i o tym,dzisiaj rozmowy prawie wcale nie ma.Pracujemy razem i nie ma na chwile obecna szans by to zmienić.Parę lat temu wylądowal w szpitalu,żona nakłamała,że jest w stanie krytycznym i zabrała mu telefon.Przez tydzień nie wiedzieliśmy czy żyje,straciłam wtedy polowę włosów.Dzisiaj za każdym razem gdy choruje,dopada mnie straszliwy lęk o niego,który umozliwia mi normalne funkcjonowanie.Kiedy dłużej sie nie widzimy a on sie nie odzywa,od razu mam najgorsze mysli,że stało sie cos jemu albo jego rodzinie.Kazda jego choroba to starszny żal,że nie mogę być przy nim.Kiedy zmarł jego ojciec,równiez odczuwałam to samo.Dodatkowo wtedy pojawia sie strasznie niska samoocena,poczucie odrzucenia,olania z jego strony.Czuję się wykorzystana,gdyż spotykamy sie tylko w pracy,nie zabieram mu chwil w domu,on też o to nie zabiega.Mam wrażenie,że gdybym była taka jak on chce,czyli radosna-bo to mu dodaje energii,rozmowna-bo tak sie rozumiemy,to nasze relacje byłyby udane,dla niego oczywiście.A ja juz dłużej nie mogę.Straciłam radość zycia.I coraz częściej myslę,że on będąc w moim wieku zajmował się radośnie dziećmi i korzystał z życia,a ja jestem zgorzkniała,ciągle przygnebiona i co najgorsze-bez przerwy o tym myslę.W pracy o dziwo dobrze funkcjonuje, w domu tez jest w normie,a w środowisku uchodze za osobe zadowoloną.Prosze o jakakolwiek pomoc,radę i wparcie.Nie krytykujcie proszę,sama wiem,gdzie popełniłam błąd,ale czasu nie wrócę.Zależy mi na nim,nie czuje do niego złości,nie chce się odgrywać,wręcz przeciwnie.Chce tylko poczuc wewnętrzny spokój,choc na chwile i jakos tez się z tym wszystkim pogodzić,poukładać,wyznaczyć sobie jakies granice.Na pewno nie wyobrażam sobie nie odzywac sie do niego,bądź traktowac wrogo,a na pewno nie teraz,kiedy razem pracujemy.Obecnie jest chory,pewnie wyląduje w szpitalu,a ja tak strasznie sie boję,czuję się daleka,niepotrzebna.Tak dalej nie da się życ

2 Ostatnio edytowany przez niezapominajka9 (2014-01-29 14:33:37)

Odp: Bezsilność
Laura222 napisał/a:

Chce tylko poczuc wewnętrzny spokój,choc na chwile i jakos tez się z tym wszystkim pogodzić,poukładać,wyznaczyć sobie jakies granice.(...) ja tak strasznie sie boję,czuję się daleka,niepotrzebna.Tak dalej nie da się życ

Witaj.
Wydaje mi się, że tkwisz w jakiejś toksycznej relacji, w której pełnisz rolę miłosiernego Samarytanina - jesteś mu pomocna w chorobie, wspierasz go w ciężkich chwilach, jesteś dla niego oparciem, dowartościowujesz go. Mimo to on jest z Ciebie niezadowolony, bo jak piszesz chciałby, żebyś była bardziej "radosna-bo to mu dodaje energii, rozmowna-bo tak sie rozumiemy". Ty przejmujesz się jego losem, jesteś cała dla niego z sercem na dłoni, a co on robi dla Ciebie? Wspiera Cię? Dodaje Ci otuchy? Pozwala poczuć się bezpieczną i wartościową? Mam wrażenie, że on potrafi tylko brać i wykorzystuje Twoje zaangażowanie, nic nie dając od siebie wzamian. Taki układ nie ma sensu i do niczego nie prowadzi. Musisz zacząć myśleć o sobie i o swoim życiu. On ma żonę, dzieci, nie jest sam, więc nie musisz tak się poświęcać. Nie możesz całe życie grać roli tej dobrej duszyczki, która jest tylko na jego zawołanie, ale nic więcej nie znaczy w czyimś życiu. Ogranicz z nim kontakty do minimum, o ile to konieczne to rozmawiaj jedynie w pracy na stopie służbowej, a najlepiej unikaj go. Znajdź sobie jakieś zajęcie, zrób coś tylko dla siebie, może zapisz się na jakiś aerobik, tak abyś nie miała czasu myśleć o nim. A może w końcu poznasz kogoś, komu naprawdę będzie na Tobie zależało i kto będzie umiał dawać, a nie tylko brać... Powodzenia!

Posty [ 3 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026