znacie mnie...jestem tu juz dlugo.
mam konfliktowy charakter, moj maz kiedys i dzis to osoba uczynna, jednak zmienil sie.
wczoraj przegiął...zadzwonilam do niego, zeby po mnie przyjechal ale dostałam opieprz-ze on teraz je obiad(w gosciach byl), mam wrocic autobusem, w efekcie szlam pieszo 6km w ten mróz i snieg.
glupio mi przy rodzinie jego, o ile w domowych pierzynach toleruje klotnie, bo sobie wygadamy, to przy innych jakos glupio.
pokorny chlop to jak zły wilk, dopóki mięsa ludzkiego nie spróbuje...
gdzies to wyczytalam, teraz nie wiem.
konfliktowy charakter-nie jestem ugodowa.
Podobne tematy
.zadzwonilam do niego, żeby po mnie przyjechal ale dostałam opieprz
Nokiaa, a jaki był kontekst?Od tego wiele zależy.
Może mu rzuciłaś rozkaz w konwencji ''przyjeżdżanie po mnie to Twój zasrany obowiązek..?''Albo wczesniej on sugerowal ze pojechanie tam gdzie pojechałaś jest bez sensu i nie będziesz miała jak wrócić.
Pisze na świeżo, bo właśnie jestem po znajomości z taka gwiazda, która nie potrafiła odróżnić mojej grzeczności od obowiązku wożenia jej wszędzie.
"skonczylam"
odpowiedź: jem obiad, przyjedz autobusem.
mamy dziecko, mieszkamy razem
"skonczylam"
odpowiedź: jem obiad, przyjedz autobusem.
Nie mogłaś poczekać aż zje ten obiad? Głodny miał jechać?
I tak byłoby szybciej i bardziej komfortowo niż 6 km spaceru.
5 2014-01-27 09:52:16 Ostatnio edytowany przez pitagoras (2014-01-27 09:53:40)
"skonczylam"
odpowiedź: jem obiad, przyjedz autobusem.
Taki dialog?
Tak samo go poprosiłaś o odebranie, jak on Ciebie nie szanuje ![]()
...a Twój post został wygenerowany przez zmarznięte stopy, a nie zranione serce ani mozg:)
to tym autobusem nie mogłaś wrócić?
autobusu nie bylo, akurat trzeba bylo stac i marznac.
wiecie jaka pogoda byla w sobote...
nie szanuje -jak sie zwraca
ja ładniej do psa mówie
to żart? "skonczyłam" a na to oznaka szacunku, to wstanie od zaczętego obiadu "już moja droga cię odwożę" ? Przybliż trochę kontekst bo z tego co napisałaś, można wnioskować że piesek na posyłki delikatnie się postawił, bo postanowił dokończyć obiad, zanim pobiegnie usługiwać
9 2014-01-27 12:16:22 Ostatnio edytowany przez MarciaS (2014-01-27 12:17:07)
Oj ja bym ogromnego focha walneła,ale wiem z autopsji,że to żadne rozwiązanie.
Masz męza egoiste.
nie powiedzial, ze szybko zje, tylko ze w ogóle nie przyjedzie...
wiecie jaki byl okropny mroz.
nie walnelam focha, mialam znowu sie klocic.
oj, tez by mnie takie potraktowanie bolalo po szesciu kilometrach marszu w zlym humorze
, ale jak to mowia* kto ma auto ten ma wladze*
Nastepnym razem samochod zabierasz Ty:)
A jesli nie zrobilas jeszcze prawa jazdy , to masz teraz super motywacje do tego, wiadomo podobne odmowy w przyszlosci moga sie zdarzac coraz czesciej...
gdyby mi powiedział że nie przyjedzie to bym została tam gdzie byłam,na pewno z kapcia nie szła bym tyle kilometrów w taki mróz
autobusu nie bylo, akurat trzeba bylo stac i marznac.
wiecie jaka pogoda byla w sobote...
nie szanuje -jak sie zwraca
ja ładniej do psa mówie
Niedawno słyszałem, że ludzie traktują lepiej swoje psy lub koty, a partnera z buta.
Gdzie ten opieprz, o którym piszesz w pierwszym poście? Nie mogłaś mu zwrócić uwagi, że mróz? Może niekumaty, albo nie zauważył, że zima?
Z tym brakiem szacunku to trochę jak z belką w oku.
Nokia rozwiń temat bo wydaje mi się, że to nie jednorazowa sytuacja, prawda?
Opisz ją dokładniej bo strasznie enigmatycznie to zrobiłaś ![]()
nie joga, nie jednorazowa.
w kazdym razie : na bacznosc stal nie bede, bo ty sobie skonczylas, jedz autobusem.
Nokiaa, w innych watkach przeważnie podzielam Twoje opinie, ale Tu rozumiem kolesia.
W dalszym ciągu dokładnie nie opisałaś kontekstu, ale raczej wygląda na to, ze uważasz męża za lokaja na własne posyłki.
Nokia w sumie nie wiadomo jak to było bo nie opisałaś całej sytuacji od początku do konca
w każdym bądz razie w/g mnie każdy facet który kocha swoją żonę,kobietę itp nie pozwoliłby na to aby szła na piechotę w taką pogodę,podkreślam w taką pogodę (duży mróz itd) bo co innego latem,można się przejść dla przyjemności ![]()
nie joga, nie jednorazowa.
w kazdym razie : na bacznosc stal nie bede, bo ty sobie skonczylas, jedz autobusem.
No i miał racje. Mogłas poczekać aż zje obiad, cokolwiek skończyłaś, nie robiłas tego na dworze, więc mogłas się wrócić do budynku i tam na niego poczekać. Na autobus czekać i marznąć to nie, ale zasuwać z buta 6 km w mróz to już cieplej?! Coś mi się wydaje, że panienka ma skłonności do "poświęceń" na pokaz... ;/
Wszystko zależy jak się z mężem umawiałaś, czy była wcześniej rozmowa, że po Ciebie przyjedzie, bo brzydka pogoda i on się zgodził, czy rzuciłaś coś na odchodnym, a potem oczekiwałaś szybkiej reakcji?
Z tego co widać, to nie on Cię nie szanuje, a Ty jego nie szanujesz ![]()
umawialam sie.
skoro się umawiałaś to co innego ale...
no własnie zadzwoniłaś i powiedziałaś że teraz,już ma przyjechać?
czy np za pół godziny,godzinę?
Nokiaa, weź napisz dokładnie co i jak bo z tych Twoich półsłówek nic nie wynika.
Jeśli tak się porozumiewasz z mężem jak tu, aż dziwne ze to jeszcze mąż.
skoro się umawiałaś to co innego ale...
no własnie zadzwoniłaś i powiedziałaś że teraz,już ma przyjechać?
czy np za pół godziny,godzinę?
nie bylo gdzie czekac, zamykają aule po zajeciach
no dobra nokia,ale mogłaś zadzwonić pół godziny wcześniej i powiedzieć że niedługo konczysz,
przyszłaś do domu i co twój mąż na to że zasuwałaś 6 km w taką pogodę?
no dobra nokia,ale mogłaś zadzwonić pół godziny wcześniej i powiedzieć że niedługo konczysz,
przyszłaś do domu i co twój mąż na to że zasuwałaś 6 km w taką pogodę?
Nokię przemroziło i odzywa się do nas jakimiś skrótami ![]()
Podsumowując:
Pojechała na zajęcia, umawiała się, że mąż przyjedzie po nią jak się skończą. Kiedy zadzwoniła on akurat jadł obiad i powiedział, że je i nie przyjedzie. Efektem było zasuwanie 6km na mrozie i śniegu - tak?
Hm jak dla mnie dziwna komunikacja. U mnie wyglądało by tak, że i jedno i drugie przyjechałoby trochę wcześniej, żeby druga osoba nie zmarzła...
kurcze u mnie jest częsta sytuacja że partner po mnie przyjeżdża,dla niego to nie problem,tyle że dzwonię i się pytam za ile może przyjechać po mnie
a że nie już teraz natychmiast ma się pojawić
efekt to trzydniowa kłotnia.
ciezko mi napisac cos konkretnego, moze boje sie prawdy;(
jak już załozyłaś wątek to napisz jak było naprawdę
efekt to trzydniowa kłotnia.
ciezko mi napisac cos konkretnego, moze boje sie prawdy;(
Jakiej prawdy?! Nie umiesz napisać nic konkretnego, bo nic konkretnego się nie stało, taka prawda. Kiepska komunikacja z mężem i nieporozumienia z tym związane, tyle. Prawda jest taka, że jak nie zaczniesz wyraźnie umawiać się ze swoim mężem to będziesz dryłowała te 6 km za każdym razem.
I zacznij pisać całymi zdaniami i składnie, bo na razie to tą aulę chyba sprzątałaś, a nie na zajęciach byłaś, bo nie wydajesz się zbytnio piśmienna...
Nie drażnijcie Nokii, bo już przemarzła na złość mężowi; jak się wkurzy to jeszcze sobie rękę złamie, żeby popamiętał!
31 2014-01-27 16:12:09 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-01-27 16:13:11)
zajęcia nie zawsze muszą być studiami, może to być nawet kółko wioślarskie:) sposób wypowiedzi nie zawsze świadczy o poziomie, wśród moich znajomych 3osoby z dysleksją i wyższym wykształceniem, a wiesz teo że chcialabym sprzątać, a nawet takiej pracy nie ma:(
kłotnia trwa tydzien, sobota to takie podsumowanie, umawialismy sie juz pare dni temu ze po mnie przyjezdza. mnie to nawet nie dziwi:(
zle sie odnosi, ignoruje, wyzywa. mowilam ze to mój charakter jest tego powodem.
a czy Ty mu powiedziałaś że autobusu nie ma,czy mając zamiar iść na piechotę poinformowałaś go o tym? czy honorem się uniosłaś i się nie odezwałaś?
33 2014-01-27 16:16:54 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-01-27 16:17:58)
juz wiecej nie zadzwonilam, gdy uslyszalam pretensjonalny glos w słuchawce, odechcialo się:(
dobra ale dalej nie wiemy co on na ten twój spacerek powiedział?
a honorem czasem nie warto się unosić,bo można więcej stracić niż zyskac
oj sama się unoszę honorem, a to ciężka sztuka iść na kompromisy.
co dal? pewnie bedzie dobry kilka dni i dalej swoje...
Nie drażnijcie Nokii, bo już przemarzła na złość mężowi; jak się wkurzy to jeszcze sobie rękę złamie, żeby popamiętał!
E tam, rękę. Ona gotowa do przerębla skoczyć! XD
zajęcia nie zawsze muszą być studiami, może to być nawet kółko wioślarskie:) sposób wypowiedzi nie zawsze świadczy o poziomie, wśród moich znajomych 3osoby z dysleksją i wyższym wykształceniem, a wiesz teo że chcialabym sprzątać, a nawet takiej pracy nie ma:(
kłotnia trwa tydzien, sobota to takie podsumowanie, umawialismy sie juz pare dni temu ze po mnie przyjezdza. mnie to nawet nie dziwi:(
zle sie odnosi, ignoruje, wyzywa. mowilam ze to mój charakter jest tego powodem.
Nie wiem, co w dzisiejszych czasach ma wyższe wykształcenie do dysleksji i odwrotnie. Dla mnie dysleksja nie jest wytłumaczeniem czegokolwiek ![]()
Chciałabyś sprzątać, a nie ma nawet takiej pracy? No co jak co, ale TO to nie uwierzę za skarby świata XD ZAWSZE jest gdzie sprzątać, zawsze. Chyba że mieszkasz we wsi, która liczy sobie 4 domy. Ale tam u Ciebie jakiś autobus jeździ więc do cywilizacji nie jest tak daleko
juz wiecej nie zadzwonilam, gdy uslyszalam pretensjonalny glos w słuchawce, odechcialo się:(
Ale 6 km to Ci się chciało w mróz iść XD Znaczy, wcale tak bardzo tej podwózki nie potrzebowałaś.
I ciągle nie rozumiem o co chodzi z tymi wstawkami o Twoim charakterze?
dobra ale dalej nie wiemy co on na ten twój spacerek powiedział?
a honorem czasem nie warto się unosić,bo można więcej stracić niż zyskac
Pewnie nic nie powiedziała XD Pewnie miał się DOMYŚLIĆ XD
Bo nokiaa zachowuje się jak na tym obrazku Mleczki

no ja z tych co co czasem są upierdliwe,czyli dzwoniłaby i dzwoniła aby po mnie przyjechał (przez wzgląd na pogodę)
a jak nie to bym sobie załatwiła inny środek transportu ale z pewnością nie drałowałabym na piechotę ![]()
jeszcze dostalabym ochrzan ze dzwonie drugi raz
tak to u mnie jest wlasnie.
jeszcze dostalabym ochrzan ze dzwonie drugi raz
tak to u mnie jest wlasnie.
co się dajesz ?
a tak na serio no umawialiście się że przyjedzie po ciebie,to więc z jakiego powodu oprócz tego że akurat jadł ten obiad nie przyjechał?
42 2014-01-27 16:44:38 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-01-27 16:47:17)
lena 6kilometrów to może i daleko, ale czasem nie warto się wykłócać. nie umiem się odszczekać, wybronić.. dzisiaj, wczoraj jest smutny dzien. kto nie był zaszczuty ten nie wie.
43 2014-01-27 16:52:20 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-01-27 16:52:47)
lena 6kilometrów to może i daleko, ale czasem nie warto się wykłócać.
Nie rozumiem!
Nie rozumiem co znaczą słowa
zle sie odnosi, ignoruje, wyzywa. mowilam ze to mój charakter jest tego powodem.
Tak tłumaczył się facet, który twierdził że, żona którą zabił sama się na nóż przewróciła raz a później drugi raz i tak aż dwanaście razy, więc on winien nie jest ![]()
Twoje zachowanie też mnie dziwi, co znaczy nie warto się wykłócać? To znaczy, że normalnie nie rozmawiacie w ogóle?
Nie możesz odpuszczać dla jego świętego spokoju, bo tym samym uczysz go, że on niczego nie musi, bo ze wszystkim sobie poradzisz nawet zasuwając 6km na piechotę ![]()
To chore! On ma ci pomagać i ułatwiać życie bo na tym polega związek dwojga ludzi. Pomagamy sobie na wzajem. Życie jest wystarczająco do doopy i najbliżsi nam ludzie nie powinni go dodatkowo komplikować.
Nie znaczy, to że masz o wszystko walczyć, po prostu ustalcie zasady a jak się nie da to znaczy, że wasze drogi cholernie się rozjechały.
masz rację joga. dzięki za wypowiedź.
On ma ci pomagać i ułatwiać życie
Nie ma. Może.
Zasadnicza różnica.
Nokia to zwyczajne problemy z komunikacją w związku. Z brakiem szacunku to raczej ma mało wspólnego. Może spróbujcie nauczyć się rozmawiać ze sobą???
Skoro jesteście już jakiś czas parą to znaczy że kiedyś było to możliwe....
Może by tak trochę odkurzyć uczucia?
Nawet w taki mróz można to zrobić ![]()
Trzymaj się ciepło, a spacer na mrozie potraktuj jako inwestycję w swoje zdrowie ![]()
47 2014-01-27 17:21:06 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-01-27 17:26:52)
Joga napisał/a:On ma ci pomagać i ułatwiać życie
Nie ma. Może.
Zasadnicza różnica.
Pitagoras miałam na myśli to, że w trudnych sytuacjach mam 100% pewność, że mogę na mojego męża liczyć. Jak pojechałam służbowo na drugi koniec Polski 500km i zabłądziłam
, to gdybym tylko poprosiła, przyjechałby po mnie na pewno.
W podobnej do Nokii sytuacji wiem, że na pewno by po mnie przyjechał. To wynika z troski o mnie, uczucia jakie nas łączy. To pomaganie sobie na wzajem, jest też przyjemne przecież, bo możemy pomóc komuś, kogoś kogo kochamy. Dla mnie rzecz oczywista.
Faktem jest, że jeśli się do takich gestów musi zmuszać to znaczy, że mu nie zależy i tyle.
Wiesz ja mam fajnego męża i świetne małżeństwo, dogadujemy się, mamy takie same priorytety, nie ma kłótni o pierdoły typu skarpety na biurku a nie w łazience. Nie znaczy to, że jesteśmy idealni ale są rzeczy ważne i duperele, nie robimy sobie dodatkowych problemów. Może to kwestia dojrzałości albo poprzednich związków, które dały nam w doope
Sytuacje, o których piszą na forum dziewczyny są mi nieznane i dziwne, bo mam wrażenie, że obie strony postanowiły z jakichś dziwnych powodów być razem do śmierci, żeby sobie utruć życie i w ramach rekompensaty dostąpić szczęścia w niebie ![]()
To pomaganie sobie na wzajem, jest też przyjemne przecież, bo możemy pomóc komuś, kogoś kogo kochamy. Dla mnie rzecz oczywista.
Faktem jest, że jeśli się do takich gestów musi zmuszać to znaczy, że mu nie zależy i tyle.
Niekiedy sposób wyrażenia potrzeby pomocy odbiera ochotę na jej udzielenie.
Nokiaa uparcie nie opisała sytuacji; wiec sobie gdybamy nie wiedząc co i jak.Jak dla mnie takie ''skończyłam'' ma wydźwięk cokolwiek dziwny i zalatuje roszczeniem.''Skończyłam Skarbie, możesz po mnie przyjechać bo pizga''- brzmi znacznie lepiej.
Niestety duuzo kobiet uważa ze mąż jest chłopcem na posyłki i nie używa wobec niego slow >proszę, dziękuję< uważając ze to jego psi obowiązek być na każde zawołanie .
Niekiedy sposób wyrażenia potrzeby pomocy odbiera ochotę na jej udzielenie.
Nokiaa uparcie nie opisała sytuacji; wiec sobie gdybamy nie wiedząc co i jak.Jak dla mnie takie ''skończyłam'' ma wydźwięk cokolwiek dziwny i zalatuje roszczeniem.''Skończyłam Skarbie, możesz po mnie przyjechać bo pizga''- brzmi znacznie lepiej.
Niestety duuzo kobiet uważa ze mąż jest chłopcem na posyłki i nie używa wobec niego slow >proszę, dziękuję< uważając ze to jego psi obowiązek być na każde zawołanie .
No jeśli zadzwoniła i oznajmiła "skończyłam" naburmuszona, to facet zachował się na podobnym poziomie i oznajmił, że właśnie je i radź sobie babo sama. Kurcze trudno ocenić, bo normalnie Nokia pisze więcej a teraz się zacięła, nie wiem czy boi się, że powiemy, że jest zołzą? ![]()
Szacunek to podstawa każdej relacji ludzkiej. Tutaj chyba go brakuje, tylko nie wiem komu bardziej.
Nokiuu Droga, Ty forumowy Skarbie...A nie było przypadkiem prologu w formie jakiejś niedokończonej sprzeczki wcześniej, tak ze w opisanej przez Ciebie sytuacji oboje szukaliście zaczepki i pretekstu do focha?
forumowy skarbie ![]()
humor mi poprawiłeś.
dużo pisać, może masz joga rację:)
"może?"
nie musi
powinien chciec.
forumowy skarbie
humor mi poprawiłeś.
dużo pisać, może masz joga rację:)
"może?"
nie musi
powinien chciec.
No ale powiedz Nokia czy to nie było tak, że to był "finał" dłuższej awantury?
Bo jeśli tak jest od początku, że on się zmusza a ty, zmęczona, tym "zmuszaniem" go robisz wszystko sama bo jesteś "honorowa" choć to moim zdaniem zaciętość a nie honor, to pewnie od początku szwankujecie jako para. Oszukujecie siebie na wzajem, że będzie dobrze choć, żadne z was niczego nie zmienia.
Zaszczuta... sama się szczujesz jak po mrozie 6 km latasz.
Mi to się wydaje, że to nokiaa nabroiła dlatego nic konstruktywnego nie piszę, żeby nie wyszło szydło z worka. Ale brnie w ten temat bo się nie przyzna i szuka dla siebie usprawiedliwienia.
lena 6kilometrów to może i daleko, ale czasem nie warto się wykłócać. nie umiem się odszczekać, wybronić.. dzisiaj, wczoraj jest smutny dzien. kto nie był zaszczuty ten nie wie.
Nokiaa skoro wina leży po jego stronie, umawialiscie sie a jemu najzwyczajniej w świecie nie chciało się dupy ruszyć to odbij piłeczkę. Zachowuj spokój poczekaj na moment i Ty dla niego zrób to samo, usiądź z tylkiem i powiedz ze byłas zmeczona i czegos nie zrobiłaś- podkreśl, iż widzisz, że na takim traktowaniu zaczął opierać sie wasz związek i to nie jedna osoba ma sie starać a obie:)
Ja zrozumialam tylko tyle, ze Twoje malzenstwo nie jest do konca szczesliwe i ze jestes zaszczuta. Mysle, ze to nie chodzi tylko o te jedna sytuacje, a o cos wiecej. Wiesz, ze macie klopoty w zwiazku, ze komunikacja szwankuje. Nokia, zdaje mi sie, ze wyczuwam u Ciebie poczucie porazki- porazki malzenskiej. Mam racje? Pisalas, ze maz Cie wyzywa. Opisz cos wiecej. Cos mi sie zdaje, ze tytul watku, o braku szacunku ze strony meza, nie jest na wyrost. Tylko napisz cos wiecej o Waszym malzenstwie. Czy "cos" sie wypalilo? Czy moze "tego" nigdy nie bylo? Mam wrazenie, ze nie mozesz liczyc na meza w takich codziennych sprawach. Nie wiem, moze sie myle, bo wnioskuje tak na podstawie Twoich, powiedzmy, mocno okrojonych wpisow...
56 2014-02-21 16:20:57 Ostatnio edytowany przez Paulinazlublina (2014-02-21 16:23:38)
rzadko bywam na forum ale tez dorzuce swoje 3 grosze.
nokia chyba probuje nam uswiadomic, ze to nie byla jednorazowa akcja ze strony meza, i mam wrazenie, ze chyba wiem o co chodzi.
mysle ze to nie jednorazowy wybryk, ale skumulowany juz duzo wczesniej. nokia napisala wyraznie, ze maz ja wyzywa, nie szanuje... wiecie co, ja mam fajnego meza. I tak naprawde wiem, ze mnie kocha, szanuje, ze mu zalezy. a po czym to wiem? przeciez nie po tym ze co 5 minut mowil by mi ze mnie kocha, ale po tym, jak sie wobec mnie zachowuje w codziennym, zwyklym zyciu. Moj maz przyjechal by po mnie bez gadania, tym bardziej gdybym sie z nim wczesniej umawiala. Nie wyzywa mnie, tak jak maz nokii. Dba o mnie, nie klocimy sie. A tu nokia pisze o tym, ze u niej jest wlasnie odwrotnie. To jest dluzsza sprawa a nie tylko ta jednorazowa...
nokia, co mozna ci poradzic. musisz pogadac z mezem na spokojnie. nie znam dokladnie twojej sprawy, ale tu akurat potrzebna jest rozmowa. co siedzi w twoim mezu, co siedzi w tobie. musicie to wyjasnic jakos.
Halohalo wiec jestem.
Moderatorzy mnie tu przyslali.
Halohalo wiec jestem.
Moderatorzy mnie tu przyslali.
? ![]()
Nokia napisałaś wcześniej, że Cię nie szanuje i znęca się psychicznie. Czemu tak sądzisz? Co się stało?
Mysle ze nie.jestem sama.po prostu.nie kocha.
Mysle ze nie.jestem sama.po prostu.nie kocha.
Wiesz co? Stara wyjadaczka na tym forum jesteś a piszesz jak małe rozkapryszone dziecko. Piszesz na forum więc myślałam, że chcesz się albo wygadać albo poradzić. A tobie się nawet nie chce odpowiedzieć na pytanie czy wcisnąć shift, aby napisać dużą literę. Może troche szacunku do forumowiczów? Jeśli tak samo traktujesz męża, zaczynam go rozumieć.
Samotna mam w sobie pustke.widac to w odpowiedzi. Z jednej strony milosx z drugiej utrata godnosci.powiem tyle ze moja mama na moj widok.placze.druga corka.i znowu.zle
63 2015-01-27 01:23:53 Ostatnio edytowany przez samotnax4 (2015-01-27 01:26:31)
Myślę, że czujesz się podobnie jak ja: wypalona, nie kochana, zawiedziona, zdana tylko na siebie. Z tym, że to nasza decyzja co z tym zrobimy. Ja kłóciłam się, krzyczałam, płakałam, ostatnio kilkukrotnie rozmawiałam a teraz tylko patrzę. Zdecydowaliśmy się walczyć o nasz związek chociaż sama nie wiem, czy jeszcze tego chcę bo po co? Żeby za dwa miesiące czuć to co teraz bo poprawa była chwilowa? Powiedziałam, że daję nam czas do czerwca. I wtedy podejmę decyzję. Koniec jego łez, mojego strachu. trzeba iść w tę, albo w inną stronę, bo nie mozna zyć w takiej pustce. Będę podwójną rozwódką? Trudno
Ty o kłopotach z mężem pisałaś już dawno. Dlaczego zatem nic z tym nie zrobisz? Skoro rozmowy odbierane są jako atak masz dwa wyjścia. Zostać i za rok, pół roku znów pisać na forum o swoim nieszczęściu, albo kopnąć faceta w tyłek i zacząć szukać prawdziwego szczęścia.
Mój usłyszał ode mnie, że będe szczęśliwa z nim czy bez niego. Pochowałam ślubne zdjęcia, odnowiłam kontakty ze znajomymi. Niech teraz on powalczy, a nie tylko ja. A co ty zrobisz?
Moje odp sa krotkie bo pisze z telefonu.
Mamy dziecko ktore ma 2,5roku.
Zeby nie ono.to bylabym juz sama.
Co robie?
Podnosze siepsychicznie a reszte.zobacze.
Znaja mnie tu dobrze a niektorzy krytykuja.ale spoko wiem ze dla mojego dobra:-)
Uważasz, że dziecko to dobre wytłumaczenie, żeby tkwić w nieudanym związku? Chyba, że wcale nie jest tak źle.