Witam was dziewczyny.mam ogromny kłopot z teściową.Otóż mieszkamy na tym samym piętrze,ona potrafi po kilka razy dziennie przyjsc bez pukania do drzwi.poprostu włazi jak do siebie.podczas klutni wyzwała mnie od najgorszych bez najmniejszego powodu.upokożyła mnie już tyle razy a ja głupia po jakims czasie jej wybaczałam.nie wiem co mam robić.jak teraz nie przyłazi to odpoczywam psychicznie.dajcie dobrą radę co ztą sytuacją mam zrobic.
Podobne tematy
Zacząć stawiać teściowej granice. Jak zamkniesz drzwi na klucz, to nie wejdzie jak do siebie. Jak po kolejnym upokorzeniu, wyzwiskach powiesz "to jest ostatni raz, kiedy tak mnie nazwałaś, nie życzę sobie takiego traktowania", to są spore szanse, że w końcu przyswoi. Jeśli będziesz zawsze puszczać takie zachowania w niepamięć, nie osiągniesz zmiany.
dziękuję za poradę.masz rację.czas to przerwać.
Do mnie teściowa też ladowala się bez pukania.zaczęłam zamykać drzwi na klucz i po problemie.teraz mam z nią taki problem ze zaczęła mi grzebać w moim koszu na śmieci i sprawdzać co wyrzuciłam.wiem że to chore.jeszcze raz ją przylapie to w końcu coś jej powiem.czasami robi takie akcje ze się zastanawiam czy ona jest taka głupia czy robi różne rzeczy specjalnie.
no co ty.jedziemy na tym samym wózku.moja jak mnie nie było w domu to podbierała mi różne rzeczy np.kawe.proszek do prania itp.
No niestety to prawda.moja teściowa to się z niczym nie czai.TEZ POTRAFI WZIĄĆ SOBIE COS BEZ PYTANIA
takie teksty niekiedy do mnie mówiła że przez kilka dni chora chodziłam.ty k.... ,sz.... i takie różne.a to tylko dlatego że np.przyszłam coś wyjaśnic a ona od razu z grubej róry.jakiś czas temu kazała mi wypier....Zero szacunku.czasmi mysle że chce sie mnie pozbyć.
Moja to aż tak to nie ma.a postawiłaś się jej kiedyś?
To jest nas wiecej. Moja by w zyciu mnie nie wyzwala, bo jest raczej spokojna osoba, ale niestety wiekowa. Nasz pokoj i jej sa doslownie na wprost siebie. Przychodzi bez pukania po kilka razy dziennie. Zaczyna mi juz to bardzo przeszkadzac i przysieglam sobie, ze jak uslysze, ze kiedys wchodzi bez pukania to wskocze na meza. Powaznie. Nie lubie takiego zachowania, zwlaszcza, ze ja pukam zawsze. Rowniez nie pyta sie, czy moze cos wziac, pozyczyc. Tak bylo z zelazkiem, ktore zaraz po slubie sobie kupilam. Tesciowa swoje oddala babci, ktora mieszka w tym samym domu, tylko na gorze, a zaczela brac bez pytania nasze. Malo tego- nigdy nie odniosla z powrotem. W koncu moi rodzice (gdy im sie pozalilam) przywiezli drugie i to dalam tesciowej. Poza tym niby jest na swoim, ale wiele rzeczy spozywczych bierze od nas. Bez pytania, a jakze. Maz kupil ostatnio na gieldzie po worku cebuli, marchwi i burakow. A dzisiaj co? Tesciowa w najlepsze zrobila sobie z tych burakow cwikle z chrzanem. No ludzie. Nie kupil tego jej tylko nam, a ona mysli, ze jak mieszkamy z nia to moze brac wszystko i sie nie pytac... Wrrrr. Niedomyslna jest strasznie. No ale coz... Ma 65 lat i ni w zab nic jej nie mozna wytlumaczyc. Dla jasnosci dodam (bo ktos moze napisac, ze skoro mieszkamy u niej to ma prawo brac bez pytania), ze dom od 11 lat przepisany jest na meza. A dokladniej na meza i jego brata, ktory zajmuje pietro domu. Na szczescie sa dwa osobne wejscia. I jezeli chodzi o koszta utrzymania, tj. prad, woda, opal itd. to ponosimy tylko my z mezem i brat. Po polowie. Wiec to nie jest tak, ze zyjemy na utrzymaniu tesciowej. Malo tego- powiedzialabym, ze to tesciowa ma dzieki temu zapewniona przyszlosc, bo nie ponosi zadnych kosztow. Na szczescie maz ma chyba tez juz dosc takiej sytuacji i jest decyzja o budowie domu:)
tak nawet pare dni temu ,odgryzłam sie jej podobnie.może żle zrobiłam ale coś we mnie pękło.za dużo przykrości mi już sprawiła,miałam dosc tego. teraz mam spokój,odpoczywam psychicznie.
u nas to są dwa osobne mieszkania.a jak na chwile gdzies wychodziłam to podbierała co jej było potrzebne.brak słów .
Tak to jest z tymi tesciowymi.ja tylko raz się mojej postawiłam jak mi chciała dziecko podebrac bez pytania.ale się wscieklam.powiedzialm że więcej dziecka nie dam a ona w płacz ze jej teściowa brała jej dzieci be pytania i ona nic nie mówiła.ona myślała że moje dziecko to własność wspólna
miałas rację.tak trzymaj.a zmieniło sie coś?
Z tym podbieraniem dzieci to plaga jakas. Moja tez wynosi mojego synka do siebie do pokoju bez pytania. Potrafi nawet bez slowa wyjac go z lezaczka, podczas, gdy JA sie z nim bawie. Zaczelismy od niedawna z mezem stawiac granice w tej kwestii. Niby sie troche teraz krepuje, ale krazy, czai sie, a jak tylko maly wyciagnie raczki to podchodzi i go zabiera. Bez pytania, a jakze. Mam wrazenie, ze ona nie potrafi o cos poprosic. To jest ponad jej rozumowanie. Ze jak to? Ona ma sie prosic o cos? Przeciez to oczywiste, ze moze wszystko wziac, nawet dziecko. O zgode pytac nie musi. No wlasnie- oczywiste dla niej, dla mnie to sie w glowie nie miesci, ze mozna tak robic...
przez pierwsze 2 lata życia mojego dziecka mieszkałam u tesciowej i wiem ze gdybym miała wtedy ten rozum co teraz to nie wlazła by mi na głowe.a tak mam przerąbane.mimo tego ze mieszkam obok ale na tym samym piętrze.koszmar.działaj dziewczyno puki nie jest za pózno.
Zreszta jak juz nawet cos powie, to nie zapyta: moge go pobawic, tylko najwyzej: daj mi go. Bo ona tak chce. Kiedys probowala mi go wrecz wyrwac. Przyszla z pola, ja bylam w domu z dzieckiem i musialam gotowac obiad, bo mielismy pracownika. Gdy wrocila z sadu, ja podalam obiad a ona poszla jesc do siebie. Za chwile przyleciala z powrotem i z wyciagnietymi rekami idzie w moja strone i mowi, zebym go dala (synka). Zaczelam protestowac, ze przeciez wrocila dopiero z pola, wiec niech odpocznie, ale ona juz mo go zaczela wyciagac. Zagotowalo sie we mnie ze zlosci i nie dalam go. Powiedzialam, ze nie ma takiej potrzeby i pozniej go jej dam. Wyszla z glupia mina z kuchni. Widzialam, ze jej bylo nieladnie, bo nie dalam jej dziecka i to jeszcze przy ludziach (pracownik byl jednoczesnie naszym znajomym). No sory, ale spocona, zmeczona 65-letnia kobieta to nie jest dobry opiekun. Gdyby sie przebrala to tak, ale nie dam dziecka komus, kto dopiero wrocil z pola. Przyznam, ze wtedy czulam satysfakcje. Maz sie nie odezwal wtedy, ale gdyby tesciowa probowala dalej wyrywac mi dziecko to stanalby po mojej stronie. Na szczescie w takich sytuacjach stoi za mna, chociaz niekiedy woli sie nie wtracac.
zkąd ja to znam.najwazniejsze to zebyscie się przez teściową nie kłócili.
Oj uwierz, klocilismy sie nieraz. Tylko maz nie staje po stronie tesciowej, co najwyzej sie nie wtraci, ale wytlumaczylam mu, ze to on powinien postawic granice. Spokojnie, dokladnie mu to wbijalam do glowy przez jakis czas i troche poskutkowalo. Tylko, ze maz ciagle pracuje i nie zawsze mam to wsparcie z jego strony. Klementynko, a czy Wy chcecie sie wyprowadzic od tesciowej? Czy macie zamiar mieszkac u niej? I co na to Twoj maz? Wie, jak Cie traktuje jego matka? Po czyjej stronie wtedy staje?
Kurde napisałam i mi wszystko wcięło.ją mieszkam z nią już na stałe tylko w osobnym mieszkaniu.teraz mam osobne wejście to jest względny spokój ale miałam kiedyś wspólne wejście z nią i szwagierka,to dopiero był horror.co chwilę u mnie były.mąż zazwyczaj staje za mną.teraz jest w miarę ok chociaż nie zawsze
No wlasnie ja Wam opisze moja sytuacje. Znaczy sie skopiuje ja z innego watka, ktory zalozylam w dziale relacji w rodzinie, bo za dlugo by pisac... Nie miejcie mi tego za zle...
Mieszkam u M w pietrowym domu. Dom w polowie przepisany jest na M, a w polowie na brata mojego meza. My zajmujemy parter. Sa tu dwa pokoje. Jeden zajmujemy my (mamy 5 miesieczne dziecko). Drugi tesciowa. Pietro zajmuje brat z zona i babcia (matka tesciowej). Na szczescie dom ma oddzielne wejscia. Doradzcie mi prosze, bo zaczynam popadac we frustracje. Zbieramy pieniadze na budowe domu, ale to troche potrwa. Problem w tym, ze tesciowa i babcia za bardzo zyja zyciem mojego malzenstwa...sad. Sa zbyt nachalne ze swoja pomoca, a od kiedy pojawilo sie dziecko przesiedzialyby u nas caly dzien. Wszystko musza wiedziec- gdzie wychodzimy, z kim, kto u nas gosci, itd. Sa to dobre kobiety, ale jak juz mowilam, zbyt nachalne i troche wscibskie. Inna sprawa to rachunki. Placimy tylko my i brat meza. Babcia z tesciowa nie dokladaja do pradu ani wody (babcia raz w roku kupuje drzewo- daje 1000 zl, my dokladamy po 500). Nie wiem, jak zareagowac na taki podzial. Czy, wg Was, jest on sprawiedliwy? Czy kazdy powinien dolozyc do wszystkiego? Nie chce sie klocic ani wyjsc na pazerna synowa... Faktem jest, ze w mojej rodzinie kazdy sie dziwi, ze godzimy sie na taki podzial. Jak myslicie? Co robic? Domagac sie, by kazdy placil za siebie, czy zacisnac zeby i powoli ciulac pieniadze na wlasny dom? Aha, dodam, ze to ja z M opiekujemy sie glownie tesciowa i babcia. Denerwuje mnie to, ze moj M zawsze musi byc na ich zawolanie. Zawiezc do lekarza, po rente, do kosciola (msza jest o 9.30 a tesciowa o 8 rano drze sie pod drzwiami, zeby ja M do kosciola zawiozl, gdzie jest doslownie 2 min drogi samochodem, a wiadomo- przy dziecku chociaz w niedziele chcemy dluzej pospac). Jak tu uzbierac pieniadze, gdy musimy placic nie tylko za siebie? Poradzicie? Tylko, prosze nie piszcie, ze jestesmy nieodpowiedzialnymi ludzmi. Oboje jestesmy dorosli, decyzja o dziecku zapadla zaraz po slubie, wczesniej 5 lat razem, a mieszkanie w jednym pokoju i z tesciowa pod jednym dachem traktujemy jako sytuacje przejsciowa. Dopiero w tym roku zdecydowalismy o budowie, bo nie przypuszczalismy, ze bedzie tak ciezko wytrzymac z tesiowa i babcia... Przepraszam, ze sie tak rozpisalam...sad
Dodam jeszcze, ze oprocz babci i tesciowej na gorze mieszka corka tego brata ze swoja rodzina (ona, jej maz i 3-letni syn) i oni rowniez sie nie dokladaja do rachunkow. Na szczescie maja sie w przyszlym roku wyprowadzic. Reasumujac: na dole mieszkam ja, moj maz, dziecko i tesciowa, a na gorze brat meza z zona, 19-letni syn, babcia, i ta corka z mezem i swoim dzieckiem. Wiec tlum jest cholerny. A rachunki to po polowie- my i brat meza. Czuje sie niesprawiedliwie, ale nie ma za bardzo na to wplywu. Dom niby w polowie meza, a nie mamy za bardzo do gadania. Dlatego decyzja o budowie. Wiec widzicie kobietki, moja sytuacja tez nie jest za ciekawa. Przepraszam rowniez moderatorki za skopiowanie mojego watka i powielenie tematu:)
Powinniście płacić po równo.a skąd ja znam to wykorzystywanie:-)jak mąż wracał z pracy to od razu wszyscy się do nas zlatywali i wszyscy coś chcieli.szwagierka to stała mu nad talerzem z zupą.jak o tym myślę to aż mnie dreszcze przechodza.mąż nie raz mówił żeby tak od razu nie przychodzili bo może chciałby ze mną się najpierw przywitać i o czymś pogadać a szwagierka na to:a niby co wy macie ze sobą do gadania.normalnie szok.to samo było jak np moja matka przyjezdzala to one już leciały do mnie.na ten temat Maz też nagadal szwagierce a ona znów stwierdziła że co ja mam z Matka do gadania.dlatego przestała do mnie prZyjeżdżać bo juz patrzeć na nią i na teściowa nie mogła patrzec.jak drzwiami się wygania to oknem wleza
Dobrze że ja nie mam jeszcze teściowej
, a jak bym ją miała to pewnie bym z nią nie mieszkała na pewno ![]()
Chyba wiele z Nas przeszło 'piekiełko' z mamusiami naszych mężów.
Ja swoją bardzo szybko zdiagnozowałam.
Otóż wystawiała mnie na próbę. Wchodziła bez pukania, krytykowała mój ubiór, fryzurę, zaglądała w każdy kąt Naszego mieszkania i dzwoniła średnio co godzinę...
Po prostu chciała poszerzać granice swojej swobody w Naszym małżeństwie.
Jej myślenie było bardzo proste:
"Skoro wlazłam bez pukania, a Ona mi nic nie powiedziała to mogę sobie na to pozwolić". Jestem pewna, że Wasze teściowe nadal tak myślą. A dlaczego?
Bo jasno i wyraźnie nie postawiłyście granic. Jest gościem w Waszym domu czy pokoju więc broń Cię Panie Boże robić sobie samowolkę i przejmować rolę Pani domu.
To Wy jesteście gospodyniami i to Wy ustalacie zasady, których trzymać powinni się goście, w tym teściowa.
Teraz już o tym wiem i bardzo żałuję że dałam sobie na początku wejść na głowę.teraz już bym sobie na taką samowolke nie pozwoliła.kiedyś bałam się odezwać chociaż slowkiem.
Jak to przeczytałam,to wróciły koszmarne wspomnienia sprzed lat... Różnica była tylko taka,że jak zamknęłam drzwi od pokoju, to teściowa wybiła szybę w tych drzwiach! Nieźle,co? Dopiero teraz na stare lata mamy z męźem spokój! A teściówka w zaświatach / dobrze że nie my! /.
Ja pierdziele.może ona miała jakieś problemy ze sobą?jak tak można zrobić?
droga Ewiko99.faktycznie tłoczno u was trochę,ciężko zapanowac nad tym żeby nie miec 20 razy dziennie niechcianych gości.moja tesciowa była bardzo nachalna i nadal jest tylko że ze sobą nie rozmawiamy.teraz wiem że żyję.mieszkamy na tym samym piętrze.jeśli robicie opłaty po połowie a reszta się nie dokłada to jest to trochę uciążliwe,kwestia dogadania ,ale jest takie powiedzenie NIE MASZ WROGÓW ,TO WEJDZ NA TEMAT PIENIĘDZY.także trzymam kciuki,bo może byc różnie,dlatego że wszystko ma swoje granice.
moja o mały włos a udeżyła by mnie ,gdyby nie mój mąż.rzuciła się do mnie z łapami.koszmar jakis.
A za co?
O matko, gdyby do mnie tesciowa uderzyla z pazurami badz mnie wyzwala, to przysiegam, wyprowadzilabym sie. Swoja droga, szkoda, ze tego nie zrobi, bo bym przynajmniej miala konkretny powod. Ale gdzie tam, moja mowi do mnie per skarbie, nawet obiad nieraz mi nalozy i przyniesie do pokoju (czego nienawidze, bo tlumacze jej, ze mam 2 calkiem sprawne rece). Ktos pomysli o mnie: idiotka, ma taka tesciowa i jeszcze narzeka. Niby tak, ale uwierzcie, wolalabym zeby nie traktowala mnie jak malego dziecka, a dala wieksza swobode w dzialaniu. Nie wchodzila ciagle bez pukania, nie interesowala sie po prostu az tak naszym zyciem i nie niosla nachalnej pomocy, niewazne czy chcemy czy nie. Takie umizgi (byc moze chce miec dobre relacje ze mna) naprawde utrudniaja malzonkom zycie, wspolzycie, pozycie, itd;). Tesciowa musi trzymac dystans. Ja swoja szanuje, nawet moge powiedziec, ze jest dobra tesciowa, ale przyjaciolkami to my nie bedziemy. Ja tez staram sie byc dobra synowa, ale jest to trudne ze wzgledu, ze mieszkamy razem i niekiedy po prostu MUSZE wyznaczyc te granice, ktorych przekraczac nie powinna. Nie klocimy sie wcale, po prostu czasami jestem zmuszona powiedziec cos troszke bardziej dosadnie, by zrozumiala. A i tak pomaga na krotko. Gdyby przestala tak ciagle zyc naszym zyciem to smialo moglabym powiedziec, ze jest ok. Sprawa rachunkow jest rzeczywiscie bardzo trudna. W sumie to maz i brat sa osobami bardzo honorowymi i nie upomna tej corki brata, ze powinna sie dokladac, a sama sie jakos domyslec nie moze. Wedlug mnie jednak, ktorys z nich powinien to zrobic. Wlasnie, maz albo brat, bo to oni sa wspolwlascicielami. Corka zalozyla wlasna rodzine i powinna wziac odpowiedzialnosc za swoje zycie. Przykre to, ale w takiej sytuacji, jakiej sie znalezlismy to my musimy tak naprawde myslec o wlasnym kacie, pomimo, ze dom w polowie meza. Niby jego wlasnosc (parter) a tak naprawde mamy najmniejszy pokoj z calej rodziny i brak suma sumarum wlasnego kata... ![]()
Biedne dziewczynki...
Tamte wstrętne, stare baby zapewne tylko po to żyją by Wam dokuczać. Pewnie żadnego własnego życia nie mają, porodziły te dzieci, myślały, ze będą im wsparciem na stare lata... A tu przyszły "nowe miotły"... Jedyne co sprawiedliwe, że Wy, jak i one, też się kiedyś zestarzejecie. I przyjdzie ktoś, kto będzie wiedział co dla WASZYCH dzieci będzie lepsze... To zamknięte koło ![]()
I pomyśleć, że chodzi o przedstawicielki tej samej płci. Miałam 2 teściowe - a za żadna nie tęsknię...
Faktycznie - faceci mają łatwiej, dadzą sobie po ryju i z głowy ![]()
Mam nadzieję że nigdy nie będę teściowa-wiedźma.
34 2013-11-18 17:59:07 Ostatnio edytowany przez sandra9011 (2013-11-18 18:02:18)
Moja teściowa ma 47lat też czasem mam chęć coś powiedzieć...ale zawsze się wstrzymam.
Niby jest spokojna ale zawsze w jakiś niemiły sposób próbuje mi doj*bać.Na samym początku mojego związku z jej synem uznała,że on będzie mnie tylko sponsorował na pewno...potem " po co wam ślub"? Gdzie większość mam namawia do tego
Mieszkamy od niej 1200km co jest pocieszające bo nie wiem co by było gdyby mieszkała tak blisko jak wasze teściowe...
Powiedzcie mi np.co jest śmiesznego w robienie pielmieni na obiad? W sob.zrobiłam je i mąż wczoraj gadał z nią na skype i zwyczajnie powiedział,że na obiad były w sob.pielmieni a ta w śmiech...aż jej powietrza brakowało.
A co to jest pielmieni?
Takie syberyjskie pierożki.
Aha.no ja nie widzę w tym nic dziwnego.może ona nie wiedziała co to jest
Wiedziała
Tylko pewnie nic nie przyszło jej na język żeby mi dowalić to się śmiać zaczęła...aż się zapytałam co śmiesznego jest w pielmieniach...
Ja nie widzę w tym nic śmiesznego. Jakas. dziwna ona jest.to moja raz się bardzo oburzyla jak na niedzielę miałam pierogi,bo prZecież w niedzielę ma być kotlet i ziemniaki z surówką.a my akurat z mężem mieliśmy ochotę na te pierogi i ona nie mogła tego przebolec
Ja pamiętam jak na początku mojej znajomości z teraz już obecnym mężem-zobaczyła mnie pierwszy raz i zaczęła mojemu mężowi wmawiać,że ja strasznie się maluję,bardzo dużo pudru używam bo żadnej krostki nie widać u mnie na twarzy...co potem mi mąż powtórzył.
Była bardzo zdziwiona jak jej pokazałam,że jedynym kosmetykiem do twarzy jaki używam to tusz do rzęs.
Ale jej celem było zrobienie ze mnie tapeciary,którą sama jest.
Ostatnio jak u Nas była w odwiedziny...późno w nocy poszła do łazienki umyć buzię,i chyba nie spodziewała się,że ja wstanę...jej szokiem było to,że ją zobaczyłam bez tego całego makijażu...a moim szokiem było to jak Ona bez Niego wygląda.Robi z siebie 20latkę,tak się maluje i ubiera....a pod tym wszystkim kryje się kobieta 47letnia z wyglądem 60latki...
He he dobre;-)
No ale...co do tematu.
Podejrzewam,że większość teściowych nie może po prostu przeboleć,że w życiu ich synka/synów pojawiła się inna kobieta,i to ona będzie teraz gotowała jej synkowi ![]()
Wydaje mi się,że większość tych incydentów jest po prostu wynikiem zazdrości.
Dokładnie tak samo myślę.teściowa ze strachu ze traci kontrolę zaczyna świrować.choć istnieją gdzieś pewnie fajne tesciowe
Moja mama zdaniem mojego męża jest wymarzoną teściową:)
Na pewno sobie też na te zdanie zasłużyła.
Nigdy się w nic nie wtrąca,nie narzuca Nam swojego zdania i nie miesza w życiu
Jest super.
Mam nadzieję,że tak zostanie.
Moja matka właśnie też się nie wtrąca ale to wynika z faktu że ona z deka ma mnie po prostu gdzieś
46 2013-11-18 18:38:56 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-11-18 18:41:10)
Mam nadzieję że nigdy nie będę teściowa-wiedźma.
Hmmm... to zależy
bo mam wrażenie, że osoby na których wieszacie psy TEŻ nie zawsze były stare, podłe i zrzędliwe?
Ja bym na stwierdzenie :"moja teściowa mnie nie szanuje DODAŁA (uczciwie) - I VICE VERSA
skoro padają takie słowa:
Moja teściowa ma 47lat (...)
Niby jest spokojna ale zawsze w jakiś niemiły sposób próbuje mi doj*bać.Na samym początku mojego związku z jej synem uznała,że on będzie mnie tylko sponsorował na pewno...potem " po co wam ślub"? Gdzie większość mam namawia do tego![]()
Mieszkamy od niej 1200km
I nawet te 1200 km nie chroni przed złośliwością ociekającą jadem?
Zobaczy się jak to będzie z tą "większością mam" w przypadku własnych dzieci ![]()
celem było...zrobienie ze mnie tapeciary,którą sama jest.
Ostatnio jak u Nas była w odwiedziny...późno w nocy poszła do łazienki umyć buzię,i chyba nie spodziewała się,że ja wstanę...jej szokiem było to,że ją zobaczyłam bez tego całego makijażu...a moim szokiem było to jak Ona bez Niego wygląda.Robi z siebie 20latkę,tak się maluje i ubiera....a pod tym wszystkim kryje się kobieta 47letnia z wyglądem 60latki...
Ciekawe czy akurat z wiekiem, na STARE lata, miną TAKIE komentarze? Że niby z wiekiem się łagodnieje...?
TUTAJ opisywanym paniom jakoś nie minęło i ponoć charakterek NIE złagodniał?
Ciekawe zjawisko... czy będąc na miejscu dzieci tych bab, byłoby miło wysłuchiwać TAKICH uwag na temat ich rodzicielek...?
Macie może jakieś bratowe? Ale takie, które KPIĄ z waszych mam?
NIGDY stosunki miedzy kobietami w takich układach sie nie poprawią, bo... "przyganiał kocioł garnkowi"
ale to widać TYLKO z boku ![]()
Ja ogólnie na tą chwilę nie mam jakichś ogromnych żali do teściowej(poza grzebaniem w moim śmietniku)bo odkąd mam osobne wejście to się trochę uspokoila.opisywałam sytuacje z prZeciągu 4-5 lat.ale tak czy siak jakby była w porządku to bym się nie czepiala.ja jak się tu wprowadzilam to się bałam odezwać a ona mi na głowę wchodziła razem ze szwagierka
klementynka22 napisał/a:Mam nadzieję że nigdy nie będę teściowa-wiedźma.
Ciekawe czy akurat z wiekiem, na STARE lata, miną TAKIE komentarze? Że niby z wiekiem się łagodnieje...?
TUTAJ opisywanym paniom jakoś nie minęło i ponoć charakterek NIE złagodniał?
Ciekawe zjawisko... czy będąc na miejscu dzieci tych bab, byłoby miło wysłuchiwać TAKICH uwag na temat ich rodzicielek...?
Macie może jakieś bratowe? Ale takie, które KPIĄ z waszych mam?
NIGDY stosunki miedzy kobietami w takich układach sie nie poprawią, bo... "przyganiał kocioł garnkowi"ale to widać TYLKO z boku
Każda teściowa ( tu opisana) sama sobie zasłużyła na takie miano,niestety.
Nie wiem jaka ja będę za 20lat, ale na pewno nie powtórzę zachowania mojej teściowej bo to po prostu boli a potem ten ból gdzieś odchodzi na bok i zastępuje go złość,gniew a może nawet nienawiść?A potem teściowe się dziwią,że synowe ich nie lubią.
To co ja opisałam to tylko 1/100 podłych zachowań mojej teściowej.
47lat to nie jest aż taka starość-jeśli chodzi o złagodnienie charakterku, to jest po prostu wredota ![]()
Jeśli moja mama byłaby w stosunku do mojej bratowej ( której nie mam i nie będę miała ) taka sama jak moja teściowa do mnie, to wcale bym się nie zdziwiła jeśliby też wypowiadała się gdzieś na forum.A mojej mamie powiedziałabym wtedy, czy aby na pewno synowa nie ma jakiegoś powodu usprawiedliwiającego jej niechęć do teściowej?
Ja ogólnie na tą chwilę nie mam jakichś ogromnych żali do teściowej(poza grzebaniem w moim śmietniku)bo odkąd mam osobne wejście to się trochę uspokoila.opisywałam sytuacje z prZeciągu 4-5 lat.ale tak czy siak jakby była w porządku to bym się nie czepiala.ja jak się tu wprowadzilam to się bałam odezwać a ona mi na głowę wchodziła razem ze szwagierka
Tak z ciekawości, masz 22 lata i miałaś teściową już przed 5 laty? Więc wyszłaś za maż w wieku 17 lat czy po prostu była to jeszcze Twoja " przyszła teściowa"? ![]()
Nie.wyszłam za mąż w wieku 19ale znam ją od 15 roku życia bo właśnie wtedy weszłam w związek z moim mężem i w tym sam miesiącu jak zaczeliśmy się spotykac mąż poznał mnie ze swoją rodziną.jakiś czas było ok a potem zaczęły wychodzić różne konflikty.
A lat mam 23
A lat mam 23
Zmieniłaś teraz wiek? Jestem pewna,że było 22 ![]()
Zmieniłam.gdyby nie ty to bym nie zwróciła uwagi ze jest dalej22.
Zmieniłam.gdyby nie ty to bym nie zwróciła uwagi ze jest dalej22.
Byłabyś wiecznie młoda ![]()
55 2013-11-18 19:21:49 Ostatnio edytowany przez klementynka22 (2013-11-18 19:23:14)
Oj marzenie...właśnie zauważyłam że jesteśmy w tym samym wieku
Oj marzenie...właśnie zauważyłam że jesteśmy w tym samym wieku
Fajny wiek nie ![]()
Pewnie że fajny.
Zbieg okolicznosci?? Ja rowniez mam 23 lata. Wyglada na to, ze nasz rocznik nie ma szczescia, jezeli chodzi o tesciowe;)
Co do tesciowych i ich rad jak wychowywac/ubierac/karmic/leczyc dziecko to bym to krotko uciela...
"Alez moja droga, dziekuje za rady ale nie poslucham. Mieszkam z jednym z twoich dzieci i uwierz mi, jest wiele do poprawienia" ![]()
Dwie kobiety, dwa światy, dwa style życia i nie ma mieć do kogo pretensji. Nasze teściowe mają prawo żyć po swojemu, szczególnie jeżeli zamieszkujemy ich domy. Życie na kupie ma często wiele destrukcyjnych mocy, które potrafią doprowadzić nawet do rozpadu małżeństwa. Do nas należy wybór czy żyjemy z teściami i mamy pewne odciążenie finansowe czy może decydujemy się tworzyć swoją przestrzeń. Tłumaczenia, że póki co zbieramy na dom nie mają żadnego znaczenia. Najlepsza jest czysta zdroworozsądkowa kalkulacja "Ok mieszkam z teściową, to ponoszę konsekwencje tej decyzji- te dobre i te zle. TO NIE JEST mój dom. Ktoś od lat ustalał w nim swoje zasady.
sluuu
Fajnie to wszystko napisałaś i oczywiście zgadzam się z Tobą,ale co jeśli małżeństwo nie mieszka z teściową? A ta narzuca im swoje poglądy i terroryzuje niezapowiedzianymi wizytami,bez pukania itp?
Moja mieszka od nas 1200km a mimo to próbuje się między Nas wcisąć, zrobić ze mnie "złoo".W jakikolwiek sposób mi dogryźć.
Z drugiej strony nawet jeśli teściowa mieszka w pokoju obok...to jest też jakaś granica,której nie powinna przekraczać.
"Mieszkacie u mnie ,ma być tak jak ja mówię i tu są moje zasady?"-eeee to nie jest ok. Chyba teściowa z najgorszych koszmarów musiałaby być żeby tak mówić i robić wszystko żeby o tym przypomnieć.
Nawet jeśli zamieszkujemy ich domy to nie daje im to prawa do niszczenia małżeństwa i wprowadzania zamętu.Przecież same musiały się zgodzić na takie "mieszkanie na kupie".
Sandra9011, dokladnie. Jest tak, jak piszesz. Tesciowa nigdy nie powiedziala, ze musimy zyc na jej zasadach. Ja w pelni szanuje to, ze mieszkam u niej w domu i ze ma swoje przyzwyczajenia, ale nie musze zyc wedlug nich. Poza tymc, jak juz pisalam, jestesmy w pelni odpowiedzialni za ten dom, utrzymujemy go na pol z meza bratem, wiec moge chyba czuc sie dosc swobodnie? Tesciowej nie bedzie na reke, jak sie wyprowadzimy. Bedzie musiala poniesc swoja czesc oplat, a tak to ma wszystko mozna powiedziec za "free". Dom i tak musialby kiedys zmienic wlasciciela, sama zreszta go przepisala, nikt nie zmuszal. I co? Teraz mamy zyc wedlug jej zasad.No raczej dwoje doroslych ludzi nie bedzie wiecznie zylo pod czyjesc dyktando tylko dlatego, ze w naszym cudownym kraju jest tak ciezko mlodym sie czegos dorobic. Skoro juz sie razem mieszka, to od obu stron wymaga to kompromisu. Swoja droga mysle, ze kazdy rodzic/tesc chetnie by przepisywal dom na dzieci, gdyby to bylo, wedlug zasady: ja wam dom, wy mi opieke i utrzymanie, ale zyjemy dalej tak jakbysmy to my byli dalej pierwszorzednymi gospodarzami. Mysle, ze zaden mlody czlowiek by sie na to nie zgodzil. Miec dom, utrzymywac go, a tak naprawde dawac soba rzadzic i zyc tak, jak ktos chce. Niestety, skoro przepisala dom i my wzielismy za niego odpowiedzialnosc to rowniez powinnismy miec cos do powiedzenia. Tylko, ze my nie mozemy niec zrobic. Kiedys chcialam wyremontowac spizarke, ktora znajduje sie pod schodami prowadzacymi na pietro i zrobic pokoj dla dziecka to nie moglismy, bo babcia chodzi naszym wejsciem i tymi schodami na gore. A przeciez jest drugie wejscie, brata. Dlaczego nie moze chodzic tamtedy? Tylko my musimy sie cisnac z dzieckiem? Masakra... ![]()
U mnie sytuacja jest taka ze mieszkamy wszyscy we wspólnym domu ale w oddzielnym mieszkaniu.ja właśnie z początku nie czułam się tam jak u siebie,nie chciałam się od początku panoszyc,bałam się postawić teściowej i szwagierce.teraz wiem że powinnam mówić otwarcie o wszystkim bo z biegiem czasu one mnie normalnie terroryzowaly.dom jest prawie w całości przepisany na męża,dużo wlozylismy w remonty i większość włożyła moja rodzina.głupia byłam bo w końcu wyszłam za Niego za mąż to chyba mam prawo czuć się jak u. siebie bo w końcu jesteśmy w tym domu oddzielną rodzina i razem pracujemy nad tym żeby jakoś to mieszkanie wyglądało.jego rodzina nic nie włożyła.mąż nie raz im pomaga.mogę śmiało powiedzieć że one go porostu wykorzystywaly i dalej to robią.teraz mam świadomość że jako matka jego dziecka mam prawo się panoszyc w swoim własnym mieszkaniu i nikt nie ma prawa mi wlazic,przestawiać moje rzeczy itp
1-po co mieszkacie z teściami ??? DOROŚLI MIESZKAJA OSOBNO a nie jak dzieci z rodzicami
2-jak ju bawicie sie w wspólne mieszkanie to czas na wyprowadzke a póki cp tp należy mieć swój pokuj i swoje rzeczy przy sobie na klucz AMEN
3- A partner przepraszam to co ? dziecko na waszym utrzymaniu czy facet który ma SWOJA. rodzine SWOJ dom i SWOJE tzn wasze problemy
4- jak mieszkacie osobno ale blisko iebie to raz tylko wy macie klucz dwa dom sie zawsze zamyka trzy tesciowa jest taka a nie inna ? traktowac ja jak powietrze ani dziendobry ani dowidzenia ani pocaluj mnie w dupe . Chcecie byc mile? macie efekty bd wredne ? tescipwa i tak sie nie zmieni a wy bd miec swiety spokoj
dla mnie to proste i oczywiste moim zyciem i zwiazkiem decyduje ja i moj partner i nikt nie bd mnie wyzywal szperal po mieszkaniu czy traktowal jak smiecia BO NIE MA PRAWA A JA SOBIE NA TO NIE POZWOLE i kropka
Anhedonia napisał/a:klementynka22 napisał/a:Mam nadzieję że nigdy nie będę teściowa-wiedźma.
Ciekawe czy akurat z wiekiem, na STARE lata, miną TAKIE komentarze? Że niby z wiekiem się łagodnieje...?
TUTAJ opisywanym paniom jakoś nie minęło i ponoć charakterek NIE złagodniał?
Ciekawe zjawisko... czy będąc na miejscu dzieci tych bab, byłoby miło wysłuchiwać TAKICH uwag na temat ich rodzicielek...?
Macie może jakieś bratowe? Ale takie, które KPIĄ z waszych mam?
NIGDY stosunki miedzy kobietami w takich układach sie nie poprawią, bo... "przyganiał kocioł garnkowi"ale to widać TYLKO z boku
Każda teściowa ( tu opisana) sama sobie zasłużyła na takie miano,niestety.
Nie wiem jaka ja będę za 20lat, ale na pewno nie powtórzę zachowania mojej teściowej bo to po prostu boli a potem ten ból gdzieś odchodzi na bok i zastępuje go złość,gniew a może nawet nienawiść?A potem teściowe się dziwią,że synowe ich nie lubią.
To co ja opisałam to tylko 1/100 podłych zachowań mojej teściowej.
47lat to nie jest aż taka starość-jeśli chodzi o złagodnienie charakterku, to jest po prostu wredota
Jeśli moja mama byłaby w stosunku do mojej bratowej ( której nie mam i nie będę miała ) taka sama jak moja teściowa do mnie, to wcale bym się nie zdziwiła jeśliby też wypowiadała się gdzieś na forum.A mojej mamie powiedziałabym wtedy, czy aby na pewno synowa nie ma jakiegoś powodu usprawiedliwiającego jej niechęć do teściowej?
Przeczytalam te Twoje piekna polszczyzna pisane posty i moge sie domyslec jaka TY bedziesz tesciowa. Taka, ktorej lepiej w ogole nie miec. Podejrzewam, ze obecna tesciowa, to i tak aniol w porownaniu do osoby jaka Ty na pozna 40-letnia starosc zostaniesz.
Madre pytanie w ostatnim poscie : po co mieszkacie z tesciami (te ktore mieszkaja)? Dorosli mieszkaja osobno i nie musza znosic niczyich uwag i wtracania sie. A jak ktos nawet z odleglosci 1200km nie jest w stanie dogadac sie, to problem tkwi w NIM a nie w tesciowej. Mozna zwyczajnie odlozyc sluchawke albo wykasowac maila.