Od czasu do czasu w mediach pojawia się informacja o rodzicielskim uprowadzeniu. Jest to sytuacja, w której dziecko zostaje zabrane przez jednego z rodziców wbrew woli drugiego rodzica, który w danym czasie sprawuje nad nim opiekę. W kwestii posiadania praw do opieki, bywa to różnie. Czasem osoba porywająca ma ograniczone prawa rodzicielskie, jednak nie jest to regułą. Osobiście najwięcej słyszałam o takich uprowadzeniach w przypadku rodziców będących różnych narodowości, kiedy to dziecko zostaje zabrane i wywiezione za granicę.
Co myślicie o takich sytuacjach? Czy traktujecie je tak samo jak zwykłe porwanie? Czy może jest to przesada, bo w końcu dziecko jest ze swoim ojcem/matką?