Witam! Jestem obecnie w ciezkiej sytuacji zyciowej i nie wiem jak mam cos zmienic. Prosze o Wasze zdanie. Zaczne od poczatku, moj tata jest bardzo nerwowym czlowiekiem, o wszystko krzyczy kazdego i mame, cale dziecinstwo balam sie go i tak jest nadal. Nigdy nie powiedzial mi ze mnie kocha ani nie porozmawial ze mna normalnie. Gdy mialam 16lat poznalam chlopaka, po pewnym czasie zaczal mnie oszukiwac i oklamywac, codziennie powtarzal mi ze jesli go zostawie popelni samobojstwo. Moja milosc do niego zamienila sie w litosc, manipulowal mna a ja robilam wszystko jak on chcial. Gdy mialam 18lat urodzilam jego dziecko, obecnie mieszkamy w moim domu rodzinnym poniewaz jego rodzice sa alkoholikami. Moj chlopak (nie mamy slubu) wciaz nie ma stalej pracy, ciagle mnie oszukuje, znika na cale noce. Chcialabym sie z nim rozstac ale nie utrzymam sama corki. Nie mam do kogo zwrocic sie o pomoc
Podobne tematy
Dodam jeszcze ze z tata nie rozmawiam, mama ma na glowie 30letniego syna ktoremu musi "robic sniadanka", mna sie nie interesuje, jedna siostra wyprowadzila sie i ma trojke dzieci a druga siostra za 2 miesiace bedzie miala przepisany dom na siebie i mnie wyrzuci-juz mi zapowiedziala. Wiec moj chlopak to jedyna nadzieja abym nie poszla pod most ale nie chce zyc w takim zwiazku.. Poradzcie cos
Prosze odpowiedzcie, jestem bardzo samotna i zalamana
Dodam jeszcze ze z tata nie rozmawiam, mama ma na glowie 30letniego syna ktoremu musi "robic sniadanka", mna sie nie interesuje, jedna siostra wyprowadzila sie i ma trojke dzieci a druga siostra za 2 miesiace bedzie miala przepisany dom na siebie i mnie wyrzuci-juz mi zapowiedziala. Wiec moj chlopak to jedyna nadzieja abym nie poszla pod most ale nie chce zyc w takim zwiazku.. Poradzcie cos
Ale co tu radzić? Dziecko do żłobka, Ty do pracy i zasuwaj! Zanim dom zostanie przepisany, to jeszcze masz trochę czasu żeby się ogarnąć.
Porozmawiaj może z siostrą, na która będzie dom, żeby może jednak Cię nie wyrzucała. W zamian sama wyrzuć chłopaka nieroba, wystąp do sądu o alimenty i zajmij się sobą i dzieckiem. Masz internet to szukaj pomocy społecznej w Twoim mieście, wszystkiego, co może Ci pomóc "w razie czego".
Witam! Jestem obecnie w ciezkiej sytuacji zyciowej i nie wiem jak mam cos zmienic. Prosze o Wasze zdanie. Zaczne od poczatku, moj tata jest bardzo nerwowym czlowiekiem, o wszystko krzyczy kazdego i mame, cale dziecinstwo balam sie go i tak jest nadal. Nigdy nie powiedzial mi ze mnie kocha ani nie porozmawial ze mna normalnie. Gdy mialam 16lat poznalam chlopaka, po pewnym czasie zaczal mnie oszukiwac i oklamywac, codziennie powtarzal mi ze jesli go zostawie popelni samobojstwo. Moja milosc do niego zamienila sie w litosc, manipulowal mna a ja robilam wszystko jak on chcial. Gdy mialam 18lat urodzilam jego dziecko, obecnie mieszkamy w moim domu rodzinnym poniewaz jego rodzice sa alkoholikami. Moj chlopak (nie mamy slubu) wciaz nie ma stalej pracy, ciagle mnie oszukuje, znika na cale noce. Chcialabym sie z nim rozstac ale nie utrzymam sama corki. Nie mam do kogo zwrocic sie o pomoc
no ale twój chłopak pracy nie ma, mieszkania nie ma... po co chcesz z nim być?
ile masz lat? ile ma dziecko?
może zacznij szukać pracy dla siebie?
tylko nie tlumacz, że mieszkasz w małej miejscowości i nie ma pracy i wyboru - bo to wygodna wymówka w której się tkwi...
,mieszkasz w tym domu od urodzenia? zameldowana jesteś z dzieckiem? siostra cię nie wyrzuci.jako właściciel nieruchomości musi zapewnić ci inne miejsce zamieszkania.
nie wierzę nigdy ludziom, którzy mówią oficjalnie "jeśli...., to popełnię samobójstwo" - chcesz to popełniaj, to nie moje życie, nie moja sprawa. A wiesz dlaczego? Dlatego że można się nad kimś litować, pomagać mu ale do czasu bo potem to ta osoba bardzo wykorzystuje i zamiast kochać takiego chłopaka, to Ty się nad nim litujesz i sama robisz z siebie ofiarę losu (dosłownie). Nie masz 14 lat że nie wiesz co to jest życie. Byłaś w pełni świadoma tego co robisz gdy zaszłaś z nim ciążę. A teraz nie ma co robić z tego wielkiego halo, tylko obydwoje popylacie do pracy, dziecko do żłobka i wynająć jakieś mieszkanie, choćby komunalne. Nie załamuj się, bo Twoja sytuacja to naprawdę nie koniec świata ![]()
Dziękuje Wam za odpowiedzi. Najcenniejsza dla mnie informacja- że siostra nie może mnie wyrzucić, nie wiedziałam o tym. Moja córka ma 15miesięcy, jest za mała na zlobek. Pójdę do mopsu i zapytam o szczegoly o alimentach. Teraz już życie znam i nigdy nie uwierzyłabym w "zabije się", wtedy naprawdę mnie to przerażalo i nikomu o tym nie mówiłam. Jeszcze raz dziękuje wszystkim:)
Dziękuje Wam za odpowiedzi. Najcenniejsza dla mnie informacja- że siostra nie może mnie wyrzucić, nie wiedziałam o tym. Moja córka ma 15miesięcy, jest za mała na zlobek. Pójdę do mopsu i zapytam o szczegoly o alimentach. Teraz już życie znam i nigdy nie uwierzyłabym w "zabije się", wtedy naprawdę mnie to przerażalo i nikomu o tym nie mówiłam. Jeszcze raz dziękuje wszystkim:)
No moment, ale Ty oprzesz się na informacji, ze siostra nie może Cię wyrzucić... A jak Cię wyrzuci to co? 15 miesięczne dziecko nie jest za małe na żłobek.
Zacznij szukać pracy.
No moment, ale Ty oprzesz się na informacji, ze siostra nie może Cię wyrzucić... A jak Cię wyrzuci to co? 15 miesięczne dziecko nie jest za małe na żłobek.
Zacznij szukać pracy.
Jeżeli tego nie wiedziała, to jednak jest to dla Niej cenna informacja. Sytuacja i tak wygląda żle - brak pracy, brak oparcia w partnerze, niech do tego jeszcze dojdzie brak dachu nad głową - kiepska perspektywa. Nawet jak znajdzie pracę i żłobek dla córki - czy zarobi na utrzymanie i mieszkanie?
Pytanie do autorki - skąd masz teraz środki na życie?
To może mnie tak po prostu wyrzucić czy nie? Teraz moja córkę utrzymuje mój chlopak, nie ma stalej pracy ale prawie codziennie łapie coś dorywczo, mojej córce nigdy niczego nie brakowało, jednak wtedy nie musieliśmy płacić za mieszkanie. Druga sytuacja jest taka że wiem że on mnie oszukuje, oklamuje a ja nie chce żyć w takim związku. Ale trzymam się go bo co zrobię sama bez dachu nad głową.. Gdybym miala pewność domu i oparcie w bliskich to od razu poszłabym do sądu po alimenty i pracowałabym nawet nocami
To może mnie tak po prostu wyrzucić czy nie? Teraz moja córkę utrzymuje mój chlopak, nie ma stalej pracy ale prawie codziennie łapie coś dorywczo, mojej córce nigdy niczego nie brakowało, jednak wtedy nie musieliśmy płacić za mieszkanie. Druga sytuacja jest taka że wiem że on mnie oszukuje, oklamuje a ja nie chce żyć w takim związku. Ale trzymam się go bo co zrobię sama bez dachu nad głową.. Gdybym miala pewność domu i oparcie w bliskich to od razu poszłabym do sądu po alimenty i pracowałabym nawet nocami
No to może czas z tymi bliskimi porozmawiać, co? Wyłożyć kawę na ławę, powiedzieć jaka jest sytuacja i coś razem postanowić?
12 2014-01-23 19:37:37 Ostatnio edytowany przez Nektaryna (2014-01-23 19:42:13)
To może mnie tak po prostu wyrzucić czy nie?
Nie może, nie ma prawa, ewentualnie musi Ci zapewnić zastępcze lokum.
Ale trzymam się go bo co zrobię sama bez dachu nad głową..
Nie rozumiem, pisałaś, że mieszkasz w domu rodzinnym , nie u niego. Nawet nie bierz pod uwagę przeniesienia się z dzieckiem do domu w którym jest alkohol.
Gdybym miala pewność domu i oparcie w bliskich to od razu poszłabym do sądu po alimenty i pracowałabym nawet nocami
Zgadzam się z Teo. MUSISZ porozmawiać z bliskimi. A w ogóle co to za siostra, że Cie straszy wyrzuceniem. Chociaż...różne są przypadki.
Trzymam się go czyli jestem z nim, nie wyrzucam go z domu za kłamstwa. Mam nadzieję że dla naszej córki wymyśli coś dobrego jak już będziemy musieli się wyprowadzić. Ja z nią wiele razy próbowałam rozmawiać, przecież jesteśmy siostrami.. Zawsze kończyło się kłótnia. Jak będę pewną na 200procent że nie dam rady być w związku z moim chłopakiem to odważę się i pójdę porozmawiać z moim tata. Ale nie wiem co on mi powie..