Hej.
Piszę tutaj chociaż nigdy nie spodziewałam się, że odważę się na to. Mam 24 lata, od 6 lat jestem w związku. Pracuje, studiuje zaocznie. Ale w tym wszystkim czuje się tak strasznie samotna. Może nikt nawet tego nie przeczyta, ale muszę to z siebie wyrzucić bo chyba zeświruje w końcu. Zacznę od tego, że mam bardzo niskie poczucie własnej wartości, mimo tego, że faceci na ulicy się mną interesują, czasem ktoś zagadnie - ja i tak wmawiam sobie, że pewnie ktoś się ze mnie nabija. Jak ktokolwiek na mnie dłużej się popatrzy, to już w myślach mam "pewnie się wyśmiewa".
(...)
Dalej... obecnie siedzę w domu, od kilku dni i strasznie mnie to męczy. Nie mam do kogo się odezwać, bo mój mężczyzna jest wiecznie zajęty i mieszkamy od siebie jakieś 100km. Cały dzień siedzę sama, nie mam znajomych, nie mam przyjaciół. Oprócz mojego mężczyzny mam jedynie tylko mamę jako osobę, z którą mogłabym pogadać. Założyłam konto na facebooku, ale kogo ja mam tam dodać...?!
Ta cała sytuacja już tak bardzo daje mi w kość. Nie jestem sama, ale samotna. Jestem brzydka. Nie mam przyjaciół. Całymi dniami płaczę. Dzisiaj wzięłam tabletkę na uspokojenie bo się sama boję siebie. Nigdzie nie wychodzę, bo nawet nie mam z kim. Czuję, że życie przecieka mi między palcami. I tylko mama trzyma mnie przy życiu, bo wiem, że ona by tego nie wytrzymała, gdybym coś sobie zrobiła.
Przepraszam, że w ogóle to tu napisałam i że tak chaotycznie. Po prostu szukam dla siebie ratunku gdzie tylko mogę.
1 2014-01-23 14:47:38 Ostatnio edytowany przez smutnabardzo (2014-01-24 00:23:23)
Podobne tematy
Hej.
Piszę tutaj chociaż nigdy nie spodziewałam się, że odważę się na to. Mam 24 lata, od 6 lat jestem w związku. Pracuje, studiuje zaocznie. Ale w tym wszystkim czuje się tak strasznie samotna. Może nikt nawet tego nie przeczyta, ale muszę to z siebie wyrzucić bo chyba zeświruje w końcu. Zacznę od tego, że mam bardzo niskie poczucie własnej wartości, mimo tego, że faceci na ulicy się mną interesują, czasem ktoś zagadnie - ja i tak wmawiam sobie, że pewnie ktoś się ze mnie nabija. Jak ktokolwiek na mnie dłużej się popatrzy, to już w myślach mam "pewnie się wyśmiewa".
Idąc dalej... od 6 lat jestem w związku, tylko związku. Mój mężczyzna (starszy ode mnie o 7 lat), nie oświadczył mi się jeszcze. Niby coś mówi o ślubie, coś planuje... ale widzę, że jest coś co go powstrzymuje. I tu włącza się znów moje niskie poczucie własnej wartości. Nie chce ślubu, bo pewnie nie jestem dobrym materiałem na żonę, pewnie w międzyczasie szuka "lepszego modelu"...
I tak... byliśmy razem na imprezie. Tam poznałam kelnera, tak na mnie patrzył... jak chyba jeszcze nikt. Ciągle robił wszystko żeby być blisko mnie. Po wszystkim, po kilku dniach, odnalazłam go i napisałam do niego. Musiałam to zrobić. Okazało się, że przez te dni cały czas o mnie myślał, nie odzywał się, bo widział, że mam kogoś. Mówił, jak bardzo mu się spodobałam, że nigdy nie spotkał takiej dziewczyny, mówił mi takie piękne rzeczy... Prosił też żebym zostawiła swojego mężczyznę i dała "nam" szansę. Byłam strasznie rozchwiana emocjonalnie. Nie wiedziałam co robić. Z jednej strony mężczyzna, z którym spędziłam tyle pięknych chwil i którego kocham, a z drugiej Ktoś, kto pojawił się nagle, tak bardzo mu się podobałam, tak bardzo był mną zafascynowany. Pomyślałam, kurcze to muszę być fajna laska!
Trafiło to wszystko na zły moment w moim obecnym związku, kłóciliśmy się, ja ciągle zadręczałam się myślami czemu on nie chce wziąć ze mną ślubu... Chciałam poważnie porozmawiać, ze swoim facetem, jak widzi i czy w ogóle widzi naszą wspólną przyszłość. W przypadku, gdy okazałoby się, że nie mam na co liczyć z jego strony, chciałam zakończyć ten związek. Tylko, że już kilka dni przed zapowiedzianą rozmową, nowo poznany pan zmienił do mnie kompletnie nastawienie. Jednego dnia się nie odzywał, a nawet jeżeli odzywał to był bardziej oschły. A drugiego znów był miły. Strasznie mnie te wahania jego nastrojów męczyły, ale jednocześnie coś mnie do niego ciągnęło... Postanowiłam zakończyć tą znajomość, zanim jeszcze się zdążyła zacząć. Postanowiłam też zostać ze swoim obecnym facetem, nie potrafiłabym go zostawić. Jednakże... ciągle przewija mi się w głowie myśl o tamtym. Można kochać jednego i jednocześnie zauroczyć się w drugim? A może mnie po prostu boli to, że tak się zabawił moimi uczuciami? Ja wiem, że ja w tym wszystkim nie jestem święta, ale strasznie się pogubiłam emocjonalnie. Po prostu mam wrażenie, że trafił w mój czuły punkt, dowartościował mnie. Na chwilę... I nie mogę o nim zapomnieć i wiem, że ranię tym obecnego faceta. I brzydzę się sama sobą.
Dalej... obecnie siedzę w domu, od kilku dni i strasznie mnie to męczy. Nie mam do kogo się odezwać, bo mój mężczyzna jest wiecznie zajęty i mieszkamy od siebie jakieś 100km. Cały dzień siedzę sama, nie mam znajomych, nie mam przyjaciół. Oprócz mojego mężczyzny mam jedynie tylko mamę jako osobę, z którą mogłabym pogadać. Założyłam konto na facebooku, ale kogo ja mam tam dodać...?!
Ta cała sytuacja już tak bardzo daje mi w kość. Nie jestem sama, ale samotna. Jestem brzydka. Nie mam przyjaciół. Całymi dniami płaczę. Dzisiaj wzięłam tabletkę na uspokojenie bo się sama boję siebie. Nigdzie nie wychodzę, bo nawet nie mam z kim. Czuję, że życie przecieka mi między palcami. I tylko mama trzyma mnie przy życiu, bo wiem, że ona by tego nie wytrzymała, gdybym coś sobie zrobiła.
Przepraszam, że w ogóle to tu napisałam i że tak chaotycznie. Po prostu szukam dla siebie ratunku gdzie tylko mogę.
ojej to taka depresja jakby
a z kad jesteś?
a z kad jesteś?
z malej miejscowosci, najblizej bedzie Olsztyn
A jakiej tutaj oczekiwałabyś pomocy?
to trochę mamy do siebie ;( ale jak masz ochotę to możemy popisać na maila ![]()
A jakiej tutaj oczekiwałabyś pomocy?
Zapewne mi się nie da tutaj pomóc.
Musiałam po prostu to z siebie wyrzucić gdzieś. Nie mogę tak ciągle zadręczać tym Mamy. Ona i tak już się wystarczająco o mnie martwi.
missnowegojorku napisał/a:A jakiej tutaj oczekiwałabyś pomocy?
Zapewne mi się nie da tutaj pomóc.
Musiałam po prostu to z siebie wyrzucić gdzieś. Nie mogę tak ciągle zadręczać tym Mamy. Ona i tak już się wystarczająco o mnie martwi.
Wiesz, ja co prawda nie mam faceta, jestem duzo strasza, ale także mam jedyną bliską osobę i jest to mama. Tylko, że już przeszło mi takie totalne załamanie jakie ty masz obecnie, czego i Tobie zyczę.
smutnabardzo napisał/a:missnowegojorku napisał/a:A jakiej tutaj oczekiwałabyś pomocy?
Zapewne mi się nie da tutaj pomóc.
Musiałam po prostu to z siebie wyrzucić gdzieś. Nie mogę tak ciągle zadręczać tym Mamy. Ona i tak już się wystarczająco o mnie martwi.
Wiesz, ja co prawda nie mam faceta, jestem duzo strasza, ale także mam jedyną bliską osobę i jest to mama. Tylko, że już przeszło mi takie totalne załamanie jakie ty masz obecnie, czego i Tobie zyczę.
Wiesz u mnie wszystko jeszcze jako tako się toczyło dopóki nie poznałam tego kelnera. Od rozpoczecia tej znajomosci, przez te kilka tygodni byłam uśmiechnieta jak nigdy, mimo tego, ze tylko pisalismy i bum! Skonczylo sie wszystko szybciej niz zaczelo. A teraz wszystko wrocilo ze zdwojoną siłą, prawie nic nie jem schudlam 5 kg i wygladam teraz jak kosciotrup.
10 2014-01-23 15:31:19 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2014-01-23 15:32:44)
missnowegojorku napisał/a:smutnabardzo napisał/a:Zapewne mi się nie da tutaj pomóc.
Musiałam po prostu to z siebie wyrzucić gdzieś. Nie mogę tak ciągle zadręczać tym Mamy. Ona i tak już się wystarczająco o mnie martwi.
Wiesz, ja co prawda nie mam faceta, jestem duzo strasza, ale także mam jedyną bliską osobę i jest to mama. Tylko, że już przeszło mi takie totalne załamanie jakie ty masz obecnie, czego i Tobie zyczę.
Wiesz u mnie wszystko jeszcze jako tako się toczyło dopóki nie poznałam tego kelnera. Od rozpoczecia tej znajomosci, przez te kilka tygodni byłam uśmiechnieta jak nigdy, mimo tego, ze tylko pisalismy i bum! Skonczylo sie wszystko szybciej niz zaczelo. A teraz wszystko wrocilo ze zdwojoną siłą, prawie nic nie jem schudlam 5 kg i wygladam teraz jak kosciotrup.
Jesteś chora z miłości, cóż daj sobie czas a gwarantuję że ci to minie. Takie rzeczy się zdarzają, nie ty pierwsza, nie ostatnia, minie Ci to, to nic poważnego. wszystko przemija. Brzmi to jak slogan, ale taka prawda.
to trochę mamy do siebie ;( ale jak masz ochotę to możemy popisać na maila
Jeżeli tylko masz ochotę to pisz, nagrodzik@wp.pl Chociaż, ja narzekam tak strasznie na wszystko...
Współczuję cibo ja mam tak samo, zakochuje się zaraz a potem cierpię jak ty. Ale teraz wiem, że to mija, że 'on nic nie był wart '
czas goi rany, to okres złąoby taki, ale minie.
13 2014-01-23 15:39:39 Ostatnio edytowany przez smutnabardzo (2014-01-23 15:42:33)
Współczuję cibo ja mam tak samo, zakochuje się zaraz a potem cierpię jak ty. Ale teraz wiem, że to mija, że 'on nic nie był wart '
czas goi rany, to okres złąoby taki, ale minie.
Ja nawet nie wiem co to było... to raczej nie zakochanie. Bo przecież mam faceta i kocham, a ten drugi? nawet nie wiem jak to opisać.
Dziewczyny, coś mi się stało z pocztą, widzę, że napisałyście ale nie mogę otworzyć. Odpiszę jak tylko to ogarnę.
Smutasku wg mnie idealizujesz tego kelnera i chciałbym dodać że facet posłużył się klasyczną manipulacją w stosunku do Ciebie (typ casanovy). Z całą pewnością ten gość takich sytuacji miał mnóstwo, czyli i teksty już wyćwiczone. Więc zapewniam Cię, że nic nie straciłaś. Poza tym zebrałaś cenne doświadczenie na przyszłość, a mianowicie gdy ktoś będzie Tobie słodzić do znudzenia to zapali Ci się w głowie lampka ostrzegawcza, a przynajmniej powinna.
A o gustach odnośnie urody się nie dyskutuje i skoro masz faceta to z całą pewnością jest lepiej niż Tobie się wydaje lub niż chcesz sobie wbić do głowy. (Plus także że casanova zwrócił na Ciebie uwagę, czyli na prawdę musi być dobrze.)
Ja nawet nie wiem co to było... to raczej nie zakochanie. Bo przecież mam faceta i kocham, a ten drugi? nawet nie wiem jak to opisać.
Z całą pewnością zauroczenie ![]()
I jeszcze jedno taka pora roku, że niektórych dobija. Byle do wiosny:)
Smutasku wg mnie idealizujesz tego kelnera i chciałbym dodać że facet posłużył się klasyczną manipulacją w stosunku do Ciebie (typ casanovy). Z całą pewnością ten gość takich sytuacji miał mnóstwo, czyli i teksty już wyćwiczone. Więc zapewniam Cię, że nic nie straciłaś. Poza tym zebrałaś cenne doświadczenie na przyszłość, a mianowicie gdy ktoś będzie Tobie słodzić do znudzenia to zapali Ci się w głowie lampka ostrzegawcza, a przynajmniej powinna.
A o gustach odnośnie urody się nie dyskutuje i skoro masz faceta to z całą pewnością jest lepiej niż Tobie się wydaje lub niż chcesz sobie wbić do głowy. (Plus także że casanova zwrócił na Ciebie uwagę, czyli na prawdę musi być dobrze.)smutnabardzo napisał/a:Ja nawet nie wiem co to było... to raczej nie zakochanie. Bo przecież mam faceta i kocham, a ten drugi? nawet nie wiem jak to opisać.
Z całą pewnością zauroczenie
I jeszcze jedno taka pora roku, że niektórych dobija. Byle do wiosny:)
Ale Ty jesteś kochana i przeczytałaś te całe moje narzekania...
Trochę otworzyłaś mi oczy, bo ja cały czas miałam nadzieję, że on się do mnie odezwie. I... i sama nie wiem co. Faktycznie musiałam dać się zmanipulować. Jeszcze raz dziękuję, że odpisałaś i że jesteś w ogóle...
16 2014-01-23 17:14:27 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-01-23 17:17:46)
assassin napisał/a:Smutasku wg mnie idealizujesz tego kelnera i chciałbym dodać że facet posłużył się klasyczną manipulacją w stosunku do Ciebie (typ casanovy). Z całą pewnością ten gość takich sytuacji miał mnóstwo, czyli i teksty już wyćwiczone. Więc zapewniam Cię, że nic nie straciłaś. Poza tym zebrałaś cenne doświadczenie na przyszłość, a mianowicie gdy ktoś będzie Tobie słodzić do znudzenia to zapali Ci się w głowie lampka ostrzegawcza, a przynajmniej powinna.
A o gustach odnośnie urody się nie dyskutuje i skoro masz faceta to z całą pewnością jest lepiej niż Tobie się wydaje lub niż chcesz sobie wbić do głowy. (Plus także że casanova zwrócił na Ciebie uwagę, czyli na prawdę musi być dobrze.)smutnabardzo napisał/a:Ja nawet nie wiem co to było... to raczej nie zakochanie. Bo przecież mam faceta i kocham, a ten drugi? nawet nie wiem jak to opisać.
Z całą pewnością zauroczenie
I jeszcze jedno taka pora roku, że niektórych dobija. Byle do wiosny:)
Ale Ty jesteś kochana i przeczytałaś te całe moje narzekania...
Trochę otworzyłaś mi oczy, bo ja cały czas miałam nadzieję, że on się do mnie odezwie. I... i sama nie wiem co. Faktycznie musiałam dać się zmanipulować. Jeszcze raz dziękuję, że odpisałaś i że jesteś w ogóle...
Jak już to jestem kochany:) Tak na marginesie ![]()
Dlatego z pozycji faceta mówię Ci, że nie warto rozpamiętywać, a w przyszłości jeszcze niejeden będzie chciał Ci zawrócić w głowie i tylko od Ciebie będzie zależało czy na to pozwolisz i ewentualnie w którą stronę taka znajomość się potoczy.
PS Kelnerzy mają w sobie coś z casanovy (kelnerki też), bo przecież nie zawsze kobiety chodzą do restauracji dla dobrej kuchni:)
Przepraszam, że przy okazji zmieniłam Ci płeć, nie miałam takiego zamiaru ![]()
Wstyd mi tylko, że dałam się tak omamić i nawet w planach miałam się z nim spotkać. Całe szczęście, że pozostały mi jeszcze jakieś szczątki zdrowego rozsądku.
Dzięki za delikatne otrzeźwienie, może mi to trochę pomoże.
Przepraszam, że przy okazji zmieniłam Ci płeć, nie miałam takiego zamiaru
Wstyd mi tylko, że dałam się tak omamić i nawet w planach miałam się z nim spotkać. Całe szczęście, że pozostały mi jeszcze jakieś szczątki zdrowego rozsądku.
Dzięki za delikatne otrzeźwienie, może mi to trochę pomoże.
W sumie mam rangę "Dobry duszek" no to w sumie jest jednoznaczne, ale jednak pozory mylą.
I jeszcze może kontrowersyjna myśl. Dobrze dla Ciebie, że gość skończył występy artystyczne zanim porządnie się zaangażowałaś. Bo konsekwencją mógłby być np rozpad Twojego obecnego związku. A tak to poboli trochę i przestanie.
Pzdr i trzymaj się ciepło bo za oknem brrrr. ![]()
smutnabardzo napisał/a:Przepraszam, że przy okazji zmieniłam Ci płeć, nie miałam takiego zamiaru
Wstyd mi tylko, że dałam się tak omamić i nawet w planach miałam się z nim spotkać. Całe szczęście, że pozostały mi jeszcze jakieś szczątki zdrowego rozsądku.
Dzięki za delikatne otrzeźwienie, może mi to trochę pomoże.
W sumie mam rangę "Dobry duszek" no to w sumie jest jednoznaczne, ale jednak pozory mylą.
I jeszcze może kontrowersyjna myśl. Dobrze dla Ciebie, że gość skończył występy artystyczne zanim porządnie się zaangażowałaś. Bo konsekwencją mógłby być np rozpad Twojego obecnego związku. A tak to poboli trochę i przestanie.
Pzdr i trzymaj się ciepło bo za oknem brrrr.
Dzięki, będe to czytać co napisałeś po kilka razy dziennie, może w końcu wbiję sobie do głowy.
![]()
20 2014-01-23 17:44:12 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-01-23 18:18:58)
W ramach terapii codziennie rano i wieczorem stań przed lustrem i powtarzaj sobie:
"Jestem wspaniałą kobietą i nic tego nie zmieni!!!"
![]()
21 2014-01-24 18:47:00 Ostatnio edytowany przez czasymira (2014-01-24 18:47:54)
Cześć. Witaj. To już duży krok, że odważyłaś się tutaj napisać. Daj się poznać. Dodaj jakiś awatar, musi być małe zdjęcie, mało pikseli, bo go nie zamieścisz tutaj. Pozdrawiam.
Cześć. Witaj. To już duży krok, że odważyłaś się tutaj napisać. Daj się poznać. Dodaj jakiś awatar, musi być małe zdjęcie, mało pikseli, bo go nie zamieścisz tutaj. Pozdrawiam.
Dzięki, za wiadomość. Umieściłam zdjęcie w awatarze. To z sesji, którą zrobiłam sobie po to, żeby uwierzyć w siebie i w to, że wcale nie jestem taka zła i brzydka. Pomogło, na krótko. Teraz widzę w tych zdjęciach same wady. Ściskam mocno
Ładna jesteś. Uwierz w siebie. Ja też to przechodziłam w twoim wieku, brak akceptacji itd., ale przeszło mi. Nasze problemy to nie jest kwestia wyglądu, ale akceptacji siebie w ogóle. Przypuszczam że każesz siebie za to, że np. coś Cie mniej interesuje, że nie masz do czegoś cierpliwości i dlatego czujesz się gorsza od innych.
czasymira napisał/a:Cześć. Witaj. To już duży krok, że odważyłaś się tutaj napisać. Daj się poznać. Dodaj jakiś awatar, musi być małe zdjęcie, mało pikseli, bo go nie zamieścisz tutaj. Pozdrawiam.
Dzięki, za wiadomość. Umieściłam zdjęcie w awatarze. To z sesji, którą zrobiłam sobie po to, żeby uwierzyć w siebie i w to, że wcale nie jestem taka zła i brzydka. Pomogło, na krótko. Teraz widzę w tych zdjęciach same wady. Ściskam mocno
Baaardzo rozmarzone zdjęcie
takie trochę "nie z tego świata".
Na marginesie to miałem 100% racji, twierdząc że jesteś piękną kobietą tylko nie wiem czemu tak trudno jest Ci to dostrzec.
Pzdr
25 2014-01-24 21:23:21 Ostatnio edytowany przez smutnabardzo (2014-01-24 21:23:48)
Dziękuję, strasznie jesteście dla mnie mili tu.. Nie wiem, ile razy jeszcze będę musiała uslyszeć, że ze mną naprawdę jest wszystko w porządku, żebym w to uwierzyła.
Dziękuję, strasznie jesteście dla mnie mili tu.. Nie wiem, ile razy jeszcze będę musiała uslyszeć, że ze mną naprawdę jest wszystko w porządku, żebym w to uwierzyła.
To nie ma nic wspólnego z byciem miłym, po prostu jesteś ładna, trochę nieśmiała na dodatek starannie wyrażasz swoje myśli, tak że dobrze się to czyta. Jak dla mnie genialne połączenie...szkoda że zajęte ![]()
Pzdr
smutnabardzo napisał/a:Dziękuję, strasznie jesteście dla mnie mili tu.. Nie wiem, ile razy jeszcze będę musiała uslyszeć, że ze mną naprawdę jest wszystko w porządku, żebym w to uwierzyła.
To nie ma nic wspólnego z byciem miłym, po prostu jesteś ładna, trochę nieśmiała na dodatek starannie wyrażasz swoje myśli, tak że dobrze się to czyta. Jak dla mnie genialne połączenie...szkoda że zajęte
Pzdr
No tak, jeszcze trochę i zaczniesz brzmieć jak Pan Kelner ![]()
Mimo wszystko dziękuję za te miłe słowa, jakoś tak cieplej mi się na sercu zrobiło.
assassin napisał/a:smutnabardzo napisał/a:Dziękuję, strasznie jesteście dla mnie mili tu.. Nie wiem, ile razy jeszcze będę musiała uslyszeć, że ze mną naprawdę jest wszystko w porządku, żebym w to uwierzyła.
To nie ma nic wspólnego z byciem miłym, po prostu jesteś ładna, trochę nieśmiała na dodatek starannie wyrażasz swoje myśli, tak że dobrze się to czyta. Jak dla mnie genialne połączenie...szkoda że zajęte
PzdrNo tak, jeszcze trochę i zaczniesz brzmieć jak Pan Kelner
Mimo wszystko dziękuję za te miłe słowa, jakoś tak cieplej mi się na sercu zrobiło.
E tam Ja nie mam tego błysku w oczach, że wszystkim dookoła miękną kolana. Ale przyznaję "w gębie" jestem całkiem całkiem.
PS Z ciekawości przyszła Pani mgr/inż ..... ? Bo naprawdę podziwiam, że tak powiem Twój język wypowiedzi.
smutnabardzo napisał/a:assassin napisał/a:To nie ma nic wspólnego z byciem miłym, po prostu jesteś ładna, trochę nieśmiała na dodatek starannie wyrażasz swoje myśli, tak że dobrze się to czyta. Jak dla mnie genialne połączenie...szkoda że zajęte
PzdrNo tak, jeszcze trochę i zaczniesz brzmieć jak Pan Kelner
Mimo wszystko dziękuję za te miłe słowa, jakoś tak cieplej mi się na sercu zrobiło.E tam Ja nie mam tego błysku w oczach, że wszystkim dookoła miękną kolana. Ale przyznaję "w gębie" jestem całkiem całkiem.
PS Z ciekawości przyszła Pani mgr/inż ..... ? Bo naprawdę podziwiam, że tak powiem Twój język wypowiedzi.
Przyszła Pani mgr Prawa, daj Boże. To piąty rok, a praca magisterska... ech szkoda gadać. ![]()
assassin napisał/a:smutnabardzo napisał/a:No tak, jeszcze trochę i zaczniesz brzmieć jak Pan Kelner
Mimo wszystko dziękuję za te miłe słowa, jakoś tak cieplej mi się na sercu zrobiło.E tam Ja nie mam tego błysku w oczach, że wszystkim dookoła miękną kolana. Ale przyznaję "w gębie" jestem całkiem całkiem.
PS Z ciekawości przyszła Pani mgr/inż ..... ? Bo naprawdę podziwiam, że tak powiem Twój język wypowiedzi.
Przyszła Pani mgr Prawa, daj Boże. To piąty rok, a praca magisterska... ech szkoda gadać.
A w jaką specjalizację celujesz?
smutnabardzo napisał/a:assassin napisał/a:E tam Ja nie mam tego błysku w oczach, że wszystkim dookoła miękną kolana. Ale przyznaję "w gębie" jestem całkiem całkiem.
PS Z ciekawości przyszła Pani mgr/inż ..... ? Bo naprawdę podziwiam, że tak powiem Twój język wypowiedzi.
Przyszła Pani mgr Prawa, daj Boże. To piąty rok, a praca magisterska... ech szkoda gadać.
A w jaką specjalizację celujesz?
Chodzi Ci o to, z jakiego prawa piszę pracę? Jeżeli tak, to z prawa karnego. Jeżeli jednak miałeś na myśli co lubię, to prawo cywilne. Z resztą z cywilnym obcuję na co dzień w pracy, więc siłą rzeczy jest mi bliższe. Nie pytaj skąd ta rozbieżność, mówiłam już, że ja to dziwna jestem. ![]()
32 2014-01-24 22:20:01 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-01-24 22:28:08)
Prawo cywilne hmm mi kojarzy się tylko z jakimś urzędem typu starostwo lub rozwodami. A i jeszcze z testamentami.
Jak masz dobrego promotora albo jest on ważniakiem na katedrze to i sama praca i jej obrona są formalnością. Bo nikt takiemu nie podskoczy ![]()
Ale na Mazurach teraz musi być zimno brrr...Trzymaj się ciepło ![]()
33 2014-01-24 22:35:53 Ostatnio edytowany przez smutnabardzo (2014-01-24 22:36:38)
Ani urząd, ani starostwo, ale rozwody i spadki nie są mi obce. ![]()
Z tym promotorem to właśnie różnie bywa, dlatego też tak mało napisałam do tej pory. Każde spotkanie jest dla niego wielkim problemem.
Prawdę mówiąc, to nawet nie wiem jak jest na zewnątrz. Od tygodnia nie wychodziłam z domu, a towarzyszy mi Pan Antybiotyk.
Bardzo się cieszę, że odważyłam się napisać na tym forum. Zawsze tak tylko podczytywałam sobie co piszecie... Chyba tego mi brakowało.
34 2014-01-24 23:03:58 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-01-24 23:11:34)
Ani urząd, ani starostwo, ale rozwody i spadki nie są mi obce.
Z tym promotorem to właśnie różnie bywa, dlatego też tak mało napisałam do tej pory. Każde spotkanie jest dla niego wielkim problemem.
Prawdę mówiąc, to nawet nie wiem jak jest na zewnątrz. Od tygodnia nie wychodziłam z domu, a towarzyszy mi Pan Antybiotyk.
Bardzo się cieszę, że odważyłam się napisać na tym forum. Zawsze tak tylko podczytywałam sobie co piszecie... Chyba tego mi brakowało.
A więc trafił Ci się typ "pani nie boi jakoś to będzie". Plan pracy i literaturę zaakceptował przynajmniej?
Na studiach zaocznych tak to zresztą jest, że im się nie chce nawet pięciu minut poświęcić, bo niby się spieszą i takie tam bla bla bla... Na dziennych niby nie problem teoretycznie było kogoś tam dopaść, bo przecież mają płacone za te godziny konsultacji w tygodniu, ale to tylko teoria. Ja swojemu podsyłałem elektronicznie i jak miał jakieś zastrzeżenia to się spotykaliśmy, ale facet rzeczywiście poważnie podchodził do studentów.
Pzdr i dużo zdrowia i uśmiechu ![]()
Nie wiem czy przypadnie Ci do gustu, ale na rozgrzewkę jak znalazł http://www.youtube.com/watch?v=5dWeeUIZFgA
35 2014-01-24 23:56:00 Ostatnio edytowany przez smutnabardzo (2014-01-24 23:57:39)
Z tym moim planem to w ogóle śmieszna sytuacja. Napisałam plan, wprowadził poprawki. Zrobiłam zatem wszystko dokładnie tak, jak chciał, słowo... w słowo... Zaakceptował, bo w końcu on go napisał. Na następnym spotkaniu stwierdził, że plan jest zły i trzeba go poprawić. Ręce mi opadły ![]()
A jeżeli chodzi o elektroniczną formę kontaktu... to napisałam do niego wiadomość e-mail. Sprawdziłam, kiedy będzie miał zajęcia i zapytałam, czy mogę przyjechać w tym czasie. Nie odpisał, ale ja uparta jestem i tak pojechałam. Wiesz co stwierdził? Że nie odpisał bo jak będę chciała to i tak przyjadę.
Ps. Lubię takie rytmiczne piosenki ![]()
Witaj Samotna !
Jestem już dojrzałym Facetem ,przeczytałem wszystko co napisałaś . Jesteś Śliczną Dziewczyną ,rozsądna i jedno co Ci mogę doradzić to uwierz w siebie ,i idż z podniesioną głową . Patrząc na Twoje zdjęcie to bym sam Cię poderwał tylko że już mi nie przystoi z racji wieku bo mam 45 lat ,ale nie wmawiaj sobie że jesteś brzydką bo jest akurat odwrotnie .Jesteś Śliczną dorastającą Kobietą .Pozdrawiam Cię i życzę Dużo pewności siebie .Leszek.
Z tym moim planem to w ogóle śmieszna sytuacja. Napisałam plan, wprowadził poprawki. Zrobiłam zatem wszystko dokładnie tak, jak chciał, słowo... w słowo... Zaakceptował, bo w końcu on go napisał. Na następnym spotkaniu stwierdził, że plan jest zły i trzeba go poprawić. Ręce mi opadły
A jeżeli chodzi o elektroniczną formę kontaktu... to napisałam do niego wiadomość e-mail. Sprawdziłam, kiedy będzie miał zajęcia i zapytałam, czy mogę przyjechać w tym czasie. Nie odpisał, ale ja uparta jestem i tak pojechałam. Wiesz co stwierdził? Że nie odpisał bo jak będę chciała to i tak przyjadę.Ps. Lubię takie rytmiczne piosenki
Witaj
Strasznie arogancki typ. Tacy lubią jak się za nimi "łazi", taki typ urzędnika co to petent dla niego jest brzęczącą muchą, która zakłóca jego bezcenny spokój. Orientowałaś się jak wielu dyplomantów prowadzi, bo to też wpływa na zainteresowanie konkretnym studentem.
Konkretne rozdziały to i bez planu można pisać, oczywiście jeśli rzucił Ci jakąś literaturę na podkładkę.
W każdym bądź razie sama praca to pikuś, tylko na obronie trzeba ekstra prezentację przygotować (połowa sukcesu) i nie dać się zagiąć z tego co się napisało.
Btw tu coś w innym klimacie
youtube.com/watch?v=RRXyceujMio
Z tego co wiem, zapisanych jest do niego 20 osób.
A literatura? Jaka literatura? Jedynie powiedział mi, że muszę zgromadzic 200 pozycji, nic nie pomagal. :-)
Chciałam bronic się w maju... Ale chyba nie ma szans. Poza tym, przepadloby mi wtedy stypendium.
Z tego co wiem, zapisanych jest do niego 20 osób.
A literatura? Jaka literatura? Jedynie powiedział mi, że muszę zgromadzic 200 pozycji, nic nie pomagal. :-)
Chciałam bronic się w maju... Ale chyba nie ma szans. Poza tym, przepadloby mi wtedy stypendium.
20 osób to dużo.
200 pozycji to ja w żadnej pracy magisterskiej nie widziałem, mało tego w żadnej doktoranckiej, z którymi miałem do czynienia. Max to było ok 100, ale to już była konkretna robota, w tym 3/4 to artykuły. Poza tym jak masz coś wyszczególnione w literaturze to musisz przecież tego użyć w pracy.
A ile stron mniej więcej musisz wg niego napisać?
PS Nie wiem jak u Ciebie jest na uczelni, ale tam gdzie ja się uskuteczniałem była konieczność zebrania przynajmniej 5 osób, żeby w ogóle ustalać termin obrony.
Wiem, że to bardzo dużo literatury, ale niewiele tu mogę zrobić. Do tego dochodzą badania spraw w sądzie.
Mam napisać pracę na około 100 stron. 80 stron to minimum.
Termin obrony to już w ogóle bajka. Udziela mi bardzo wymijających odpowiedzi jak pytam, czy będę mogła bronić się w pierwszej połowie czerwca. Raczej nie chodzi tu o to, że moja praca nie będzie gotowa. On po prostu nie ma czasu.
Któregoś razu pytałam, czy będę mogła spotkać się z nim na uczelni po godzinie 15. Powiedział, że nie ma mowy, nie będzie go w mieście. Musiałam zwolnić się z pracy żeby przyjechać na spotkanie wcześniej. Spotkanie się odbyło, ja zdyszana, że ledwo zdążyłam. Po 18 spotkałam go w bibliotece, jak przemykał między półkami... Jednak później też był na uczelni
No nic, nie będę się tym na razie zamartwiać. Przebrnęłam przez takie studia to i z pracą sobie poradzę.
Miłego wieczoru![]()
Witaj
Mam nadzieję, że już mogłabyś zmienić podpis na Smutnaciutmniej, chyba że należysz do fanów "Nie lubię poniedziałków".
Facet za grosz nie stara się Ci ułatwić. Ale jak stwierdziłaś uparta z Ciebie bestia to sobie poradzisz. Poza tym to świetnie hartuje charakter. Mnie osobiście bawiło i to bardzo kiedy mój gość układał ze mną ten plan pracy/spis treści. Co parę dni miał inny pomysł:), jakby to miało wyglądać. Potem już praca oprawiona, a tu nagle pojawiło się jakieś nowe odkrycie i sugestia, że dobrze by było dorzucić jeszcze rozdział na ten temat.
Sesja za pasem to i pewnie obłożona jesteś książkami, no chyba że już wszystko pozaliczane jak na bystrzaka przystało
PS Mam nadzieję, że Pan Antybiotyk dostał już od Ciebie kosza z powodu niezgodności charakterów;)
Pzdr
Tego podpisu chyba już się nie da zmienić, z resztą nie znam się na tym. Baardzo Ci dziękuję, że do mnie napisałeś. Trochę pomaga mi forum. Może to jeszcze nie jest to, czego bym chciała, bo samoocena nadal jest taka jaka była, ale miło czasem od kogoś przeczytać wiadomość.
Pan Antybiotyk... jeszcze pobędzie ze mną kilka dni. Zauważyłeś już chyba, że ja się bardzo przywiązuję do ludzi. ![]()
Ps. Moja "sesja" zakończyła się już w grudniu. ![]()
Ps. Moja "sesja" zakończyła się już w grudniu.
Jak by to ująć RESPECT ![]()
Jeśli o podpis chodzi to myślałem o tym czy na serduchu już Ci lżej.
Na ostatnim semestrze czekają Cię jeszcze zajęcia, czy tylko seminaria dyplomowe?
Będę miała normalne zajęcia. Z racji tego, że jestem na studiach zaocznych i biorą od nas pieniądze...
Na serduchu trochę lżej... ale miewam jeszcze ataki swojej małej histerii.
Nawet wczoraj zaczęłam trochę jeść jak człowiek.
Tak tu sobie poczytam, jakie ludzie mają problemy to i moje stają się jakieś takie bardziej błahe.
45 2014-01-27 13:26:42 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-01-27 13:29:20)
Jak już apetyt wraca to wszystko powinno pójść z górki. A na weekendzie to i Twój facet pewnie z jakimś plastrem leczniczym pewnie się pojawił;). A przynajmniej powinien.
Taki plaster to musiałabym sobie najpierw kupić, otworzyć i nakleić, to może wtedy by go przygłaskał. ![]()
Jak mnie coś męczy, to zawsze przestaję jeść. Inni w takich sytuacjach podjadają, a ja jakoś tak dziwnie...
Powinni Cię sklonować i obsadzić "Wami" całe forum. Bardzo mądrze piszesz i niejednej osobie pomogłeś choć trochę ![]()
47 2014-01-27 13:46:45 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-01-27 13:48:20)
Taki plaster to musiałabym sobie najpierw kupić, otworzyć i nakleić, to może wtedy by go przygłaskał.
Jak mnie coś męczy, to zawsze przestaję jeść. Inni w takich sytuacjach podjadają, a ja jakoś tak dziwnie...
Powinni Cię sklonować i obsadzić "Wami" całe forum. Bardzo mądrze piszesz i niejednej osobie pomogłeś choć trochę
Oj bo wpadnę w samozachwyt ![]()
Poza tym chyba dobrze wyczuwam innych ludzi i staram się przede wszystkim nie szkodzić swoimi wypowiedziami. I ja też do tej pory nie zastanawiałem się jak niektórym ludziom bywa ciężko w życiu i cieszę się że choćby wirtualnie mogę komuś pomóc.
PS Podobno to czułe słówka od TEJ osoby są najlepszym lękiem na zło tego świata.
Różnie z tym bywa. TA osoba, oprócz czułych słówek może doprowadzić Cię do takiego stanu, że i najlepsze leki nie pomogą. Ja przed swoim związkiem byłam po stokroć pewniejsza siebie. Mój telefon dzwonił z częstotliwością co 10 minut, miałam mnóstwo znajomych. A teraz, jest jak jest.
Ja jakoś się podnoszę, muszę z resztą. Wczoraj mama się popłakała z radości, że zaczęłam jeść. Fajną mam mamę :-)
A jeśli wpadniesz w samozachwyt to jeszcze lepiej, przynajmniej nie dopadnie Cię to, co dokucza mi ![]()
Różnie z tym bywa. TA osoba, oprócz czułych słówek może doprowadzić Cię do takiego stanu, że i najlepsze leki nie pomogą. Ja przed swoim związkiem byłam po stokroć pewniejsza siebie. Mój telefon dzwonił z częstotliwością co 10 minut, miałam mnóstwo znajomych. A teraz, jest jak jest.
Ja jakoś się podnoszę, muszę z resztą. Wczoraj mama się popłakała z radości, że zaczęłam jeść. Fajną mam mamę :-)
A jeśli wpadniesz w samozachwyt to jeszcze lepiej, przynajmniej nie dopadnie Cię to, co dokucza mi
No teraz to dopiero zabiłaś mi ćwieka. Dobrze rozumiem, że czujesz,że obecna osoba nie jest TĄ osobą? A przynajmniej nie jesteś z nim szczęśliwa ![]()
Jak się bliscy o Ciebie martwią to lepiej niż jakby mieli to wszystko w głębokim poważaniu. Bo i tak często bywa, że od najbliższych można usłyszeć, że dobrze Ci tak, albo masz za swoje. Kogoś może to nie ruszać ale ludzie delikatni bardzo często nie mogą się z czymś takim pogodzić.
Może to zbyt osobiste pytanie, ale czy to Twój facet doprowadził do tego, że odsunęłaś się od znajomych czy po prostu tak wyszło? Nie musisz odpowiadać jakby co.
PS Trochę schodzi mi się z pisaniem bo klepię z telefonu ![]()
50 2014-01-27 17:08:47 Ostatnio edytowany przez smutnabardzo (2014-01-27 17:10:26)
Jasne, że mogę Ci odpowiedzieć. Po prostu był (i jest) o mnie bardzo zazdrosny i w pewnym momencie musiałam wybierać. Więc wybrałam i mam za swoje
. Teraz oprócz niego i rodziny nie mam praktycznie nikogo. Mieszka ode mnie jakieś 150 km. 80% spotkań naszych jest wynikiem tego, że... UWAGA UWAGA ja go o to proszę. Tak, proszę. Zero godności, co? ![]()
No ale nie będę tu tak ciągle narzekać na wszystko.
Dzisiaj pierwszy dzień w pracy... i wcale nie było tak źle.
Aaa... I tak wysyłasz długie wiadomości, biorąc pod uwagę to, że piszesz z telefonu.![]()
51 2014-01-27 17:42:15 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-01-27 17:46:16)
Zazdrość w związku to nic strasznego to taki papierek lakmusowy do sprawdzenia czy komuś na Tobie zależy, chyba że przerodzi się w chorobliwą zazdrość a konkretnie w zaborczość. To już nie jest takie miłe, a robi się nawet toksyczne. Poza tym chyba facet czuje się strasznie niepewnie. Ja bym na jego miejscu nie doprowadzał do takiej sytuacji, bo co powiem dziewczynie, która kiedyś będzie mieć do mnie żal, że została przeze mnie dosłownie przytłoczona
Ale skoro nalegasz na spotkania i jesteście razem to nie może być jednak aż tak zły.
PS Pod rękę z panem Antybiotykiem do pracy... podziwiam ![]()
Teraz już z peceta ![]()
Coś optymistycznego (pewnie znasz) http://www.youtube.com/watch?v=DehAuQZ4aEs
W sumie Twój facet powinien Ci coś takiego zadedykować.
Musi być dobry skoro ze mną wytrzymuje.![]()
W ogóle to... fajnie, że tu jesteś. Jakoś tak, milej mi ![]()
Piosenka leci, ja pochłaniam obiad i czytam historie ludzi z tego forum. Niektore jak z filmu.
53 2014-01-27 18:10:57 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-01-27 18:11:51)
Musi być dobry skoro ze mną wytrzymuje.
W ogóle to... fajnie, że tu jesteś. Jakoś tak, milej miPiosenka leci, ja pochłaniam obiad i czytam historie ludzi z tego forum. Niektore jak z filmu.
Smacznego ![]()
Nie "wytrzymuje" tylko chce z Tobą być, wytrzymywanie to dopiero z 10 lat po ślubie (w najgorszym wypadku, a w najlepszym nigdy).
Dziękuję
Mi też jest miło.
Ja też trochę czytuję różne wątki, ale to w celu wyłapywania pewnych zachowań ludzi, w szczególności takich którzy nie są w porządku wobec innych. Tak jakby tworzę sobie swoisty klucz rozszyfrowujący "śliskich osobników".
Dziękuję, już grzecznie zjadłam. A mnie już rozszyfrowałeś? ![]()
55 2014-01-27 18:20:10 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-01-27 18:31:30)
Prawie
W każdym bądź razie dzielnie nad tym pracuję...
Chociaż na ile można poznać drugiego człowieka nie widząc się z nim twarzą w twarz. W realu wystarcza mi dosłownie parę minut, żeby wyciągnąć wnioski na temat danej osoby, a i skuteczność prawie 100%.
Z pewnością Jesteś osobą, której nie da się nie lubić. ![]()
To niezły jesteś, z taką skutecznością ![]()
I już się zaczynam bać. Jeszcze odkryjesz moją drugą twarz. ![]()
57 2014-01-27 18:39:21 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-01-27 18:50:50)
Tzw. "ciemną stronę"? ![]()
Mam nadzieję, że takiej nie masz, a przynajmniej rzadko z niej korzystasz. Chociaż Twoje zdjęcie z avatara sprawia takie sympatyczne wrażenie, to nie mogę przecież wykluczyć, że powiedzmy inwigilujesz społeczność tego forum, a tu jakiś naiwniak (czytaj JA) dał się nabrać
Poza tym można spotkać twarzą w twarz drugiego człowieka ,który ma taką osobowość nie do odczytania patrz psychopata. W Stanach jakiś psycholog chyba opracował ciekawy test jak kogoś takiego rozpoznać. W każdym bądź razie ja go oblałem, czyli na szczęście wszystko ze mną w porządku. ![]()
Tzw. "ciemną stronę"?
Mam nadzieję, że takiej nie masz, a przynajmniej rzadko z niej korzystasz. Chociaż Twoje zdjęcie z avatara sprawia takie niewinne/sympatyczne wrażenie (niepotrzebne skreślić), to nie mogę przecież wykluczyć, że powiedzmy inwigilujesz społeczność tego forum, a tu jakiś naiwniak (czytaj JA) dał się nabrać
Podobno jak się zdenerwuję, to strasznie wymachuję rękami, więc uważaj ![]()
A swoją drogą, jak już zdążyłeś zauważyć, to raczej ja należę do tych naiwnych. ![]()
59 2014-01-27 18:58:02 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-01-27 19:01:28)
assassin napisał/a:Tzw. "ciemną stronę"?
Mam nadzieję, że takiej nie masz, a przynajmniej rzadko z niej korzystasz. Chociaż Twoje zdjęcie z avatara sprawia takie niewinne/sympatyczne wrażenie (niepotrzebne skreślić), to nie mogę przecież wykluczyć, że powiedzmy inwigilujesz społeczność tego forum, a tu jakiś naiwniak (czytaj JA) dał się nabrać
Podobno jak się zdenerwuję, to strasznie wymachuję rękami, więc uważaj
A swoją drogą, jak już zdążyłeś zauważyć, to raczej ja należę do tych naiwnych.
Nie naiwnych tylko dobrych. Dobry człowiek często ma problemy z rozpoznaniem szui, ale to nie powód żeby przestać być dobrym człowiekiem.
Zainteresowana testem na ciemną stronę?
PS Mam nadzieję że nie dosięgnie mnie ręka Twej sprawiedliwości ![]()
Ok, mów co to za test ![]()
Dziwny ale autentyczny. "Zaliczył" go np. Tedd Bundy.
To jest krótki, prawdziwy test psychologiczny: historia pewnej dziewczyny. Na pogrzebie swojej matki spotyka chłopaka, którego wcześniej nigdy nie widziała. Nieoczekiwanie dostrzega w nim mężczyznę swego życia i w tym samym dniu zakochuje się. Kilka dni później dziewczyna zabija swoją siostrę.
Jaki jest powód zabicia własnej siostry? (odpowiedz)
Aż się boję odpowiedzieć. ![]()
Pomysłów miałam kilka, ale powiem ten, który jako pierwszy przyszedł mi do głowy.
Ten chłopak zakochał się w jej siostrze, więc ona w akcie desperacji ją zabiła.
Stanowczo oglądam za dużo seriali...
63 2014-01-27 19:12:04 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-01-27 19:14:08)
Aż się boję odpowiedzieć.
Pomysłów miałam kilka, ale powiem ten, który jako pierwszy przyszedł mi do głowy.
Ten chłopak zakochał się w jej siostrze, więc ona w akcie desperacji ją zabiła.Stanowczo oglądam za dużo seriali...
No więc muszę Cię rozczarować
albo pogratulować jak wolisz.
---------------------------
Odpowiedź:
Miała nadzieję, że ten chłopak znowu pojawi się na pogrzebie.
Jeżeli odpowiedziałaś prawidłowo znaczy to, że rozumujesz jak psychopata....!! Ten test został stworzony przez słynnego amerykańskiego psychologa i pozwala weryfikować potencjalnych zabójców. Wielu seryjnych morderców odpowiedziało prawidłowo na to pytanie. Jeżeli odpowiedziałeś/aś błędnie lepiej dla Ciebie. Jeżeli ktoś z Twoich przyjaciół 'odgadł odpowiedz' sugeruje trzymać się od niego z daleka.
--------------------------
Kariery w tym "biznesie" nie zrobisz ![]()
64 2014-01-27 19:13:52 Ostatnio edytowany przez smutnabardzo (2014-01-27 19:22:09)
Żeby jeszcze ten test taki miarodajny był... ![]()
To ja Cię trochę postraszę i powiem, że interesuje mnie tematyka śmierci. Nie tak, że każdego dnia myślę o sobie, że chciałabym się zabić czy coś. Nie mam na myśli samobójstw innych ludzi, czy morderstw. Tylko ogólnie, te wszystkie etapy jakie ją poprzedzają, czego się spodziewać, co się dzieje z ciałem. Ogólnie rzecz biorąc medycyna sądowa. Wynika to pewnie z tego, że bardzo boję się śmierci bliskich więc staram się dowiedzieć jak najwięcej.
HAmerykanie stosowali to pewnie jakoś tam działa. W sumie taka ciekawostka i ubaw np znajomego czy siostrę "przesłuchać". ![]()