Dobry wieczór.
Mam duży problem w kontaktach z ludźmi. Powtórzyło się to już w różnych środowiskach i przy różnych okazjach, więc zdaję sobie sprawę że poprzez swoje zachowanie muszę wzbudzać antypatie w ludziach. Moje relacje zaczynaja się zawsze w podobny sposób. Wchodząc w nowe środowisko czuje sie niepewnie, więc początkowo jestem dosyć wycofana, obserwuje wszystko co dzieje się dookoła mnie, staram się ostrożnie klimatyzować i zapoznawać. Nie jestem nieśmiała tak mi sie wydaje, bo potrafię bez problemu zaczynać rozmowę z nowo poznanymi, jednak kiedy napotkam po drugiej stronie "ścianę"zaczynam się dystansować. Nie zniechęcam się od razu jednak gdy ponownie zostanę potraktowana nieprzyjaźnie, zamykam się na ta osobę i ciężko przełamać mi się by w ogóle sie odezwać. Jednocześnie gromadzę w sobie złość, bo jest to na takim etapie że nie ma żadnych "tarć" czy sytuacji w której ktoś miałby mi coś za za złe, więc nie rozumiem takiego zachowania (szczególnie że sama nie zachowuję się w ten sposób w stosunku do innych.) Niedawno zaczęłam pracę, ostatnio usłyszałam że jedna z dziewczyn z mojego pokoju powiedziała za moimi plecami że zostanie przy mnie niemową. Parokrotnie próbowałam złapać z nią jakiś temat, ale jej ton oraz lakoniczne i jakby z łaski odpowiedzi, w końcu znięchęciły mnie do podejmowania prób. Na 10 osób w moim zespole czuję wyraźną niechęc w moim kierunku od trzech osób (kobiety) której nie starają się nawet skrywać, krzywe spojrzenia, odpowiedzi wyniosłym tonem. Naprawdę byłąbym w stanie to brzydko mówiąc olać z góry na dół, ale wykonuję zawód w którym dużo trzeba dowiadywać się od siebie nawzajem, i trwa to nawet jak jest się pracownikiem z doświadczeniem, wiec ciagła wzajemna pomoc jest nieunikniona. Gdyby stać mnie było a niezależność czułabym się o wiele lepiej. Jestem nowym pracownikiem (2,5 m-ca) bez żadnego doświadczenia. Uczę się w miarę szybko, błedy popełniam na razie nic znaczącego ale zdarzają się bo praca nie jest łatwa i trochę trwa przyswojenie potrzebnych informacji. Dodam że jestem osoba miła i uprzejmą, nie narzucam się swoją osobą tzn nie jestem głośna i krzykliwa, bardziej staram skupić się na pracy, nie przechwalam się niepotrzebnie. W każdym miejscu musze trafć na jakąś osobe lub osoby, które nie lubią mnie i ostentacyjnie zaczynają mi to dawać do zrozumienia ( to że mnie ie lubią nie tylko mi sie wydaję bo sa to potwierdzone słowa tych osób). Widocznie w jakis sposób przyjmuje role kozła ofiarnego. Nie trwa to w nieskończoność bo kiedy sprawy posuwają się za daleko zaczynam zabierac głos we własnej sprawie, i wtedy zaczyna być to obrócone przeciwko mnie że jestem np chamska, czy kogoś atakuę, gdy np jest to tylko odparcie ataku. Jest mi ciężko że wzbudzam takie negatywne emocje bo nie wszyscy chyba potrafią zignorować brak sympatii czy aprobaty ze strony innych, zwłaszcza gdy są zmuszone do codziennego kontaktu z nimi. Reszta osób (są to same kobiety), z którymi mam lepszy kontakt wydaje mi się że nie traktują mnie poważnie, może lekko pobłażliwie czy lekceważąco, pewnie przez to że nie mam odpwoiedniej pozycji w grupie,.
Proszę o jakieś obiektywne opinie czy wycuągnięte wnioski z tego co napisałam, odnośnie tego co robię nie tak?
Z góry dziękuję
Podobne tematy
Jakbym czytała o sobie. Niestety mam podobny problem. Często w nowym otoczeniu odczuwam taka jakby niechęć w stronę mojej osoby, ignorowanie czy nie traktowanie na serio. Właśnie najczęściej zdarza się to w nowej pracy. Teraz obecnie pracuje w Niemczech i po dwóch latach wykonuje to co studiowałam, praca w biurze, rysunki techniczne. Nie czuje akceptacji mojej osoby, pracuje już 5 miesięcy. Na pewno wynika to częściowo z powodu bariery językowej i niestety Niemcy chyba myślą ze Polacy nadaj się tylko do sprzątania lub pracy na budowie. W Polsce tez spotkałam sie z takim sytuacjami ale nie do tego stopnia. Nie zostałam wdrożona w to czym zajmuje się firma, czy tez jak funkcjonuje itd. Czuje się jak powietrze tam. Mimo, ze mam wymarzona prace, myślę czasami aby zrezygnować.... Do tego właśnie dochodzi rowniez niechęć ze strony jednej koleżanki. Rosjanki niemieckiego pochodzenia. O ile na początku rozmawiałyśmy o tyle teraz prawie wcale. Ja próbuję zagadać ona nie, wiec przestałam. Niestety jest tak ze to ona wdraża mnie w programy na których pracujemy. Moje szkolenie trwało 5 h, niedawno zatrudniono nowego i siedzi z nim już tydzień przy tym samym programie.
Nie wiem skąd wynika ta sytuacja, podobnie jak Ty. Ogólnie jestem uważana za mila i niezłośliwą. Raczej jestem nieśmiała, ale nie zamykam się na nowe osoby. Podobnie jak Ty staram się nawiązać kontakt ale jak spotkam ścianę to się zniechęcam.
Tak to już jest, że w każdej grupie ustala się pewna hierarchia i nowemu ciężko się wbić w nowe towarzystwo, bo najbardziej dominujące osobniki będą starały się go "usadzić i pokazać nowemu gdzie jego miejsce". Sama nie jesteś zbyt dominująca, nie narzucasz się, ale nawet u tych słabszych nie wzbudzasz zbyt dużego szacunku, traktują Cię pobłażliwie.
Zwróciłaś uwagę na to jaką masz postawę? Garbisz się, patrzysz ludziom w oczy, słychać w Twoim głosie niepewność czy jest stanowczy?
Jeżeli nie chcesz robić za kozła ofiarnego, musisz odpowiedzieć atakiem na atak.
Ze względu na to, że potrzebujesz od tych ludzi informacji, musisz znaleźć wśród nich kogoś, kogo możesz przeciągnąć na swoją stronę, nastawić go przeciwko reszcie, jakoś grupę podzielić i osłabić te dominujące.
To dziecinne zagranie i nie wpłynie na poprawę stosunków w grupie, ale te panie też się dojrzałością nie wykazały, będą się wyżywać.
Po prostu, gdy ktoś Cię atakuje, musisz odpowiedzieć atakiem, albo skończysz jako kozioł ofiarny.
I o nic się nie dopraszać u osób wrogo do Ciebie nastawionych, tylko sobie to brać.
4 2015-09-01 22:39:31 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2015-09-01 22:41:17)
Moim zdaniem powinnas to zobaczyc tak "praca to praca z obcymi ludzmi z ktorym zaden nie jest ani tata ani mama ani nawet kolega czy kolezka ktory jednak jakas lojalnosc czuje".
Nie oczekuj jakis wyjatkowo normalnych i przewidywalnych relacji zwlaszcza z kierownictwem.
Czemu tak pisze ? Bo po zakonczonym okresie pracy przypuszczalnei z tej grupy osob moze utrzymasz kontakt gora z 2-3 osobami.
Ogolnie praca jest narzucona
Ludzie z ktorymi pracujesz też sa narzuceni
Nawet miejsce jest narzucone i zadania oraz sposob pracy.
To spory dyskomkomfort.
Wiec jak moja propozycja jest taka jezeli czujesz ze ktos Cie atakuje w pracy nigdy nie odpowiadaj atakiem .
Tylko dopytaj o szczegoly bo moze sie okazac ze atak to nie atak albo wyniklo jakies nieporozumienie i to jest dosysc istotne .
Po prostu wyjdz z zalozenia ze nie znasz do konca intencji danej osoby. Wiec dopytuj.
Znalem osoby ktore mialy dobre srodowisko bo nie byly konfliktowe i slodzily komu trzeba ,czasem spuscily uszy po sobie i ogolnie byly przewidywalne.
Po prostu czasem za darmo powiedzialy cos milego i tu nawet nie chodzi o to ze potem co chcialy po prostu tak dzialaly i wiodlo im sie dobrze.
Czyli wychodzily z zalozenia : co mam zrobic zeby wiodlo mi sie dobrze pomimo tego i owego ?
Mi jest ciężko o tyle że trudno jest być obiektywnym w stosunku do własnej osoby. Wydaje mi się że tracę zbyt duzo energii na to by jakoś uporać się z tą sytuacją. Nie jestem alfa i omegą a le wydaje misie że w miare szybko wszystko łapię, nawet kiedy tylko ktoś mi tłumaczy, jeszcze szybciej jak zrobie cos sama pierwszy raz, drugi. Zenujące jest to dla mnie że non stop muszę się o coś pytać i słyszę odpowiedzi pełne zniecierpliwienia, wymijające i mało pomocne, bądź w otwarty sposób lekceważące. Podobno to co uważamy że myślą o nas inni jest odzwierciedleniem tego co myślimy sami o sobie, tyle że ja nie myślę o sobie ciąglę źle nie umniejszam swoim osiągnięciom ani małym ani duzym, czuję sie adekwatnie do tego kiedy coś mi wyjdzie a co nie. A zdarzało się że ktoś w mniej lub bardziej otwarty sposób starał się mnie przekonać że robię coś gorzej niż jest to naprawdę.Nie jestem typem osoby, która sie podlizuje, i napewno dla dobra sprawy nie poświęcę się w ten sposób, bo podobno zjednuje wielu ludzi. Nie cierpie takich osób i nie weszłabym w tą rolę ani na pół sekundy. Natomiast chwalenie przychodzi mi bez trudu, i są to pochwały autentyczne bo jestem osoba szczerą, co staram się ograniczać bo ze szczerości do bólu wyleczyłam się już dawno temu.
Ty Małgorzatka piszesz o problemach z obcokrajowcami, na pewno wielu albo część z nich jest negatywnie uprzedzona do innych obcokrajowców, więc nie ma w tym Twojej bezpośredniej winy- tak mi sie wydaje. Piszesz że w PL raczej nie spotkałas się z podobnym zachowaniem więc może faktycznie barierą jest język i inność spowodana twoim pochodzeniem- ludzie nie są tak tolerancyjni za jakich chcieliby uchodzić, często dzieje sie to tylko pod publikę. Na pewno nie jest to łatwa sytuacja, ale może wina wcale nie leży w Twojej osobie?
Ja z tego typu sytuacja spotykam się tu w PL nie po raz pierwszy, i jest duża analogia do zdarzeń, dlatego nie da sie tego uważać za czysty przypadek.
"Nie jestem alfa i omegą a le wydaje misie że w miare szybko wszystko łapię, nawet kiedy tylko ktoś mi tłumaczy, jeszcze szybciej jak zrobie cos sama pierwszy raz, drugi."
Jestes mlodym pracownikiem ktory wierzy ze moze cos zmienic . Moja propozycja podaruj sobie to podejscie chyba ze masz stanowisko kierownicze.
" Zenujące jest to dla mnie że non stop muszę się o coś pytać i słyszę odpowiedzi pełne zniecierpliwienia, wymijające i mało pomocne, bądź w otwarty sposób lekceważące. Podobno to co uważamy że myślą o nas inni jest odzwierciedleniem tego co myślimy sami o sobie, tyle że ja nie myślę o sobie ciąglę źle nie umniejszam swoim osiągnięciom ani małym ani duzym, czuję sie adekwatnie do tego kiedy coś mi wyjdzie a co nie."
Na poczatku kazdy narybek bez doswiadczenia placi tzw panszczyne bez wyjatku.
" A zdarzało się że ktoś w mniej lub bardziej otwarty sposób starał się mnie przekonać że robię coś gorzej niż jest to naprawdę."
To jest ogolnie skomplikowany temat bo niektore firmy dzialaja w taki toksyczny sposob zeby wzbudzic poczucie winy i zagrozenia.
Ale jezeli to byl taki sam pracownik jak Ty tylko z wiekszym doswiadczenim mogl miec racje.
Hej kwadrad
"Nie jestem alfa i omegą a le wydaje misie że w miare szybko wszystko łapię, nawet kiedy tylko ktoś mi tłumaczy, jeszcze szybciej jak zrobie cos sama pierwszy raz, drugi."
Jestes mlodym pracownikiem ktory wierzy ze moze cos zmienic . Moja propozycja podaruj sobie to podejscie chyba ze masz stanowisko kierownicze.
Nie mam żadnych aspiracji by coś zmieniać. Mowię to w odniesieniu do tego co sama muszę się nauczyć by dobrze wypełniać swoją część pracy. Nie mam stanowiska kierowniczego i nie startuje na takie, wystarczy mi jak będę dobra ze swojej działki i bardziej niezalezna. Doskonale zdaję sobie sprawę że to wymaga czasu i doświadczenia. Najgorsze jest to że mimo tego że staram się nie zniechęcać zauważam w sobie narastający opór w proszeniu o pomoc, boję się że to odbije się na jakości tego jak pracuję i koło się zamknie, zacznę popełniać coraz więcej błędów a wywyższająca postawa innych w stosunku do mnie zacznie mieć coraz większe uzasadnienie. Jest to praca w miarę indywidualna, więc to jest fajne że można się wtedy odciąć i zająć robotą, ale są sprawy którymi zajmuję się coraz pierwszy i to szybko się nie skończy,bo każdy przypadek jest inny, a sama nic nie wykombinuje, muszę postępować wobec przyjętych sposobów działania, moja w tym zakresie radosna twórczość w stylu sróbuje zrobić to po swojemu, nie za bardzo znajdzie tu przełożenie.
A na marginesie dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
Piszesz: "jestem osoba miła i uprzejmą, nie narzucam się swoją osobą tzn nie jestem głośna i krzykliwa, bardziej staram skupić się na pracy, nie przechwalam się niepotrzebnie", ale z drugiej strony: "powtórzyło się to już w różnych środowiskach i przy różnych okazjach, więc zdaję sobie sprawę że poprzez swoje zachowanie muszę wzbudzać antypatie w ludziach". Tak więc niezależnie od tego, że wredne osoby zawsze się znajdą, być może jest coś w Twoim zachowaniu jakoś zniechęca ludzi do Ciebie. Czy przypadkiem nie jest to brak umiejętności słuchania,
to znaczy uważnego wysłuchania drugiego człowieka, z uwagą i do końca? Czy masz jakąś bliską koleżankę, która by potrafiła spojrzeć na te sytuacje z zewnątrz? A może ta uwaga dziewczyny, która powiedziała, że chyba przy Tobie zostanie niemową jest jakąś wskazówką? Jak wyglądało to, że parokrotnie próbowałaś złapać z nią jakiś temat? Czy to Ty wymyślałaś te tematy i ona miała się do nich ustosunkować?
Wyjdz z zalozenia ze Twoim zadaniem w pracy nie jest praca tylko optymalna metoda wykonania tej pracy.
Czyli im masz lepsze relacje tym szybciej zrobisz swoje.
I zastanawiaj sie jak poprawic relacje z innymi pracownikami na tyle zeby cos od nich łatwo dostac "informacje z bazy wiedzy".
Mozesz po prostu docenic to ze pracuja dluzej ( przetrwali) i teraz czekaja az ktos to doceni a potem o cos spytac.
Rozmawiajac z kims kto zazwyczaj rzuca tzw resztki opowiedziec jak widzisz ta systuacje "ze nie do konca rozumiesz tej taktyki , ze to moze mec niekorzystny wpływ na prace , praca to firma , pracujemy w koncu w jednym zespole takie tam".
A może ta uwaga dziewczyny, która powiedziała, że chyba przy Tobie zostanie niemową jest jakąś wskazówką? Jak wyglądało to, że parokrotnie próbowałaś złapać z nią jakiś temat? Czy to Ty wymyślałaś te tematy i ona miała się do nich ustosunkować?
To były luźno rozpoczęte pytania, niektóre w związku z pracą niektóre bardziej na luzie dotyczące spraw bardziej personalnych i życiowych. Jej odpowiedzi były krótkie, zdawkowe, sposób odpowiedzi niepodtrzymujący rozmowy. Raczej nie przypominam sobie żeby odbiła piłeczkę zadając mnie jakieś pytanie, więc wyglądało to tak że ja zapytałam koleżanka odpowiedziała w dosyć dużym skrócie.
Tak więc niezależnie od tego, że wredne osoby zawsze się znajdą, być może jest coś w Twoim zachowaniu jakoś zniechęca ludzi do Ciebie. Czy przypadkiem nie jest to brak umiejętności słuchania,
to znaczy uważnego wysłuchania drugiego człowieka, z uwagą i do końca
Póki co, opieram się głownie na słuchaniu innych. Dotyczy to zarówno zagadnień odnośnie pracy jak i innych rzeczy, gdy nawiązuje rozmowę staram się zahaczać o wątki dotyczące tej osoby, bo np słyszałam jak opowiadała o tym i o tym więc wracam do tematów związanych z daną osobą.
Bardzo charakterystyczne jest to że nie jestem wylewna i nie mówię za dużo o sobie i swoim życiu rodzinnym czy osobistym, ale staram sie zatuszować to mówiąc o sobie w bardziej nautralnych tematach, bo zdaję sobie sprawe że osoba o której mało się wie może nie wzbudzać zaufania. Moje życie rodzinne osobiste i rodzinne jest dosyc skomplikowane, dlatego unikam rozmów na ten temat w pracy, a parę razy odczułam ciekawość dotyczącą właśnie tej sfery mojego życia. Niestety pod tym względem widocznie odstaję od reszty, jestem jedyna osobą która nie ma jeszcze dziecka, a mam 29 lat, i nie jestem mężatką- też jako jedyna. Wydaje mi się że jest to średnio odbierane, że tym wieku mieszkam z matką, tak jak i to że nie wyrażam na razie chęci posiadania dziecka, co też zostało odebrane z pewnym zdziwieniem a może i dezaprobatą przez niektóre koleżanki. Dociekania na temat życia osobistego się zdarzają jednak w miarę zgrabnie (przynajmniej tak i sie wydaję) wywijam się od tych rozmów. Przeżywamy z moim chłopakiem ostatnio dużo trudności, nawet nie byłam pewna czy się nie rozstaniemy, dlatego jak łatwo się domyślić nie jest mi na rękę otwarcie o tym opowiadać (czego nie lubię robić w ogóle , nawet jak jest dobrze, od tego mam znajomych)
Kwadrat ma rację.
A ode mnie, to mogę dodać, że wydajesz się zbyt nieśmiała. wiem, wiem ty nie uważasz się za nieśmiałą, ale ... ludzie cię za taką mogą uważać. Jesteś cicha, potulna, nie wadząca nikomu. Wiem z doświadczenia, że inni lubią się na takich wyżywać. Co zrobić? Nie wiem, co zrobić w twojej sytuacji, ale może pomoże ci trochę moja historia (mini historia). Hmm. w mojej pracy umniejszano moje zasługi. cierpiałam, zwłaszcza że nie jestem osobą, która o swoich zasługach mówi wokoło. i pewnego dnia "tupnęłam nóżką". Zrobiłam co miałam zrobić, z podniesiną głową, z uśmiechem i kurcze.... zostałam pochwalona!!!
Tak to działa. Jak cię widzą skuloną, przestraszoną (nawet jeśli ty się tak nie czujesz) to wielu to wykorzystuje przeciwko tobie. I często nie robią tego bo ciebie nie lubią. robią to, bo działasz na nich odpychająco.
Zacznij się śmiać do ludzi ( nie tylko uśmiechać, bo sam uśmiech, ludzie mogą odbierać za słabość), zacznij zachowywać się z większą energią( to powoduje, że inni myślą, że duuuużżżoooo robisz:D ).
Jak mi coś przyjdzie do głowy to jeszcze dopiszę. Pozdrawiam. Trzymaj się i nie daj się! ![]()
Jak cię widzą skuloną, przestraszoną (nawet jeśli ty się tak nie czujesz) to wielu to wykorzystuje przeciwko tobie. I często nie robią tego bo ciebie nie lubią. robią to, bo działasz na nich odpychająco.
Zacznij się śmiać do ludzi
Twoja sytuacja jest ciężka do zmiany, bo o tak "niby" jest w porządku, a tak naprawdę wiele nie gra.
Co zrobić?
Są tylko pewne elementy, które możesz próbować poprawić np. prezencję, sposób chodzenia, wyprostowana sylwetka, uśmiech i patrzenie prosto w oczy.
Ale w większości to gdzieś w nas siedzi problem, w naszej psychice, dlatego tak ciężko przełamać się.
Ja bym Ci radziła abyś nie koncentrowała się na swojej osobie ( wiem, że to trudne, zwłasza w takich okolicznościach).
Po prostu chciałabym abyś wyluzowała, pogadała czasem coś głupiego. To zmienia nasz wizerunek na "bardziej ludzki" to raz a dwa i inni Cię odbierają jako osobę bardziej pewną siebie.
Wydajesz się trochę za bardzo przewrażliwiona na własnym punkcie, a co za tym idzie blokujesz się w rozmowie z innymi, bo dopisujesz sobie w myślach konteksty negatywne dla siebie, które mogą wcale nie mieć miejsca. Powiedzmy, zapytałaś o coś współpracowniczkę, a ona z braku czasu, z zapracowania, coś Ci tam lakonicznie odpowiedziała. W Twojej głowie od razu pojawia się myśl "ona mnie nie lubi" i przestajesz z nią konwersować w ogóle. Rezultat jest taki, że kobita w biurze zaczyna Cię uważać za nieśmiałą niemotę.
Oczywiście, pewnie jest tam ktoś w Twojej pracy kto Cię nie lubi, ale wierz mi, że statystycznie niemożliwym jest, że są to wszyscy.
Nie wiem czy to pomoze ale kiedys czytalem takiego posta jednej dziewczyny i ona napisala swoje relacje w pracy tak.
Ze dla kazdego ma usmiech . Ma nawet usmiech dla wrednego szefa ktory jak go dostanie to on jest szczesliwy ze go dostaje.
Nazwala go usmiechem nr 7. Nie wiem czy to dobra metoda ale cos w tym jest ![]()