Okolo 19 miesiecy temu poznalam mojego obenego chlopaka w pracy. Wtedy bylam pewna ze znalazlam milosc mojego zycia ale pojawialy sie pewne znaki ostrzegawcze ktore ignorowalam ... przez to ze byl taki wspanialy , swietnie mi sie z nim spedzalo czas, rozmawialo, wspolne wyjazdy swietny seks itd. Z drugiej strony zazdrosc . O wszystko. O facetow z ktorymi rozmawialam w pracy I poza praca - tym sposobem odpadlo paru znajomych ..., najlepsza kolezanke - ktora ja juz nie jest , studia - skonczylam ale on nadal nie potrafi mi wybaczyc tego calego czasu ktory poswiecilam nauce a nie jemu. Chcial kazda chwile spedzac ze mna I robic wszystko ze mna ... troche mnie to dusilo ale w koncu znalazlam bratnia dusze. Po roku zamieszkalismy razem I od dnia numer jeden cos sie zmienilo. Nie chcial ze mna rozmawiac I non stop spal. Docieralismy sie az iskry lecialy ... duzo lez krzyku itd. Po jakims czasie sie uspokoilo. Wtedy zaczelam odkrywac nowe twarze mojej bratniej duszy. Marudny nie w humorze z rana, zaczal znow palic trawe ktora rzucil dla mnie (prawie codziennie), len do kwadratu nie sprzata po sobie, zostawia balagam, nidgy mu nie odpowiada jedzenie, nie potrafi oszczedac, i non stop gra w swoje gry na PS (DLA JASNOSCI NON STOP ZNACZY min 5 godz dziennie w salonie wiec nie mam tam wtedy dostepu, czesto tam zasypia no wiec I seks cierpi) I jest ... tak strsznie klotliwy... Zdrugiej strony ja ... co mam sobie do zarzucenia marudze o te wszystkie rzeczy I strasznie sie wkurzam ale z drugiej strony nie taka byla umowa ... nie taki mi sie zaprezentowal jak sie poznawalismy ...
Rozmowy juz byly wszysko walowalismy do wczesnych godzin rannych. Najgorsze jest to ze (o dziwo !) nikt mi juz nie zostal i jestem w d...
Napiszcie co myslicie i co radzicie chociaz juz chyba wiem tylko potrzebuje zeby mi to ktos jeszcze raz powiedzial .