Wialka miłość czy toksyczny zwiazek - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Wialka miłość czy toksyczny zwiazek

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 31 ]

Temat: Wialka miłość czy toksyczny zwiazek

Witam,
jestem nowa na forum i potrzebuje pomocy. Mam 24 lata i jestem z chłopakiem ponad rok, parę tygodni temu zaręczyliśmy się. Miałam przed nim  dwa długie związki, jeden to była pierwsza miłość ( a właściwie uczucie miłości) a drugi to chyba było pocieszenie/ zaślepienie. W końcu pojawił sie mój obecny partner. W prost oszalałam na jego punkcie, nigdy tak mocno nie kochałam, rzuciłam dla niego wszystko wyprowadziłam sie z domu aby mieszkać z nim, pokłóciłam sie z rodziną ( ponieważ jestem najmłodsza córką i rodzice chcieli abym zawsze mieszkała z nimi).
On na początku wspólnego mieszkania zachorował, opiekowałam sie nim, jeździłam do szpitala potem dużo pracowałam abysmy mieli pieniądze... Po prostu miłość dodawała mi skrzydeł. Ale wiadomo były wzloty i upadki.
       Dorabiałam sobie od kilku lat w pizzeri i wiadomo ze tam kończy sie praca o 23. Była impreza pracownicza, która organizował szef (na świeta) i impreza ta aby wszyscy mogli byc obecni rozpoczynała sie w lokalu(niedaleko mojego mieszkania) o 22.30. Wróciłam z niej przed 4 rano, chłopak wiedział ze wróce późno ale mimo to zrobił mi ogromną awanturę i sytuacja ta nadal jest wypominana. Musiałam zrezygnować z tej pracy i nie zadawać sie z tym towarzystwem. Po roku znowu poszłam tam dorobić jednorazowo ponieważ mnie o to poproszono, zmiana wtedy kończyła się o 24. Po pracy znajomi z pracy zaproponowali abym z nim usiadłą i sie napiła bo tyle sie nie widzieliśmy, napisałam chłopakowi SMS ze wrócie późno, ze posiedzę z nimi na ogródku, wróciłam nad ranem, bardzo podpita. Po powrocie zostałam zwyzywana od dzi...., kur... zrywał ze mnie kołdre stał i krzyczał, chciał nawet ze mna za to zerwać. Jakos ta sytuacja mineła ale jest wypominana do dzisiaj, jak to zle zrobiłam, ze pewnie kłamie ilu miałam partnerów, okazało sie ze wcześniej przeczytał na skrzynce mailowej list od mojego byłego, kazał mi sie tłumaczyć ze wszystkiego co były mi tam wypomina. W dodatku mam mały tatuaż na przedramieniu od wewnętrznej storny i cały czas mówi ze jestem naznaczona i żebym go usunęła bo z oznaczona nie weźmie ślubu. Dzis natomias wział mój stary telefon, kazał odblokowac i wyszedł, przeczytał wadomosci od byłego chłopaka i szukał oznak ze miałąm kogos wiecej, nie wytrzymałąm na spokojnie powiedziałam ze nie zniose juz tego i położyłam pierścionek w kuchni. Ale teraz mam wahania... tak bardzo go kocham, dla niego zamieniłam sie w panią domu, chodze do pracy z rana wstaje po 5 zaby on mógł spac jak najdłuzej i robie mu sniadanie i kanapki do pracy,potem ja jade do pracy, wracam robie obiad zmywam po sniadaniu, sprzatam, piore ,robie zakupy, on jak wraca z pracy idzie sie myc i spi az ja zrobie obiad( chociaz czasem pyta czy pomóc)...kocham go bardzo i nawet podoba mi sie takie zycie ale zaczełam sie obawiac czy moze jestem nim zaślepiona... Bo ostatnio zaczełam zwracac uwage ze on tylko potrafi wypominac i to w duzych emocjach błedy wczesniejesze a czasem nawet błedy sprzed tego jak go znałam... nie wiem co robic, nie mam gdzie wrócic bo zerwałam dla niego kontakt z najblizszymi... moze ja wyolbrzymiam to wszystko i sa to normalne zyciowe sytuacje... Błagam  napiszcie mi swoja opinie o tym wszystim sad
Ps. on tez chodził do kolegów i wracał pijany ale ja mam dystans do takich jednorazowych wyjsc...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Wialka miłość czy toksyczny zwiazek
Marta224 napisał/a:

Witam,
jestem nowa na forum i potrzebuje pomocy. Mam 24 lata i jestem z chłopakiem ponad rok, parę tygodni temu zaręczyliśmy się. Miałam przed nim  dwa długie związki, jeden to była pierwsza miłość ( a właściwie uczucie miłości) a drugi to chyba było pocieszenie/ zaślepienie. W końcu pojawił sie mój obecny partner. W prost oszalałam na jego punkcie, nigdy tak mocno nie kochałam, rzuciłam dla niego wszystko wyprowadziłam sie z domu aby mieszkać z nim, pokłóciłam sie z rodziną ( ponieważ jestem najmłodsza córką i rodzice chcieli abym zawsze mieszkała z nimi).
On na początku wspólnego mieszkania zachorował, opiekowałam sie nim, jeździłam do szpitala potem dużo pracowałam abysmy mieli pieniądze... Po prostu miłość dodawała mi skrzydeł. Ale wiadomo były wzloty i upadki.
       Dorabiałam sobie od kilku lat w pizzeri i wiadomo ze tam kończy sie praca o 23. Była impreza pracownicza, która organizował szef (na świeta) i impreza ta aby wszyscy mogli byc obecni rozpoczynała sie w lokalu(niedaleko mojego mieszkania) o 22.30. Wróciłam z niej przed 4 rano, chłopak wiedział ze wróce późno ale mimo to zrobił mi ogromną awanturę i sytuacja ta nadal jest wypominana. Musiałam zrezygnować z tej pracy i nie zadawać sie z tym towarzystwem. Po roku znowu poszłam tam dorobić jednorazowo ponieważ mnie o to poproszono, zmiana wtedy kończyła się o 24. Po pracy znajomi z pracy zaproponowali abym z nim usiadłą i sie napiła bo tyle sie nie widzieliśmy, napisałam chłopakowi SMS ze wrócie późno, ze posiedzę z nimi na ogródku, wróciłam nad ranem, bardzo podpita. Po powrocie zostałam zwyzywana od dzi...., kur... zrywał ze mnie kołdre stał i krzyczał, chciał nawet ze mna za to zerwać. Jakos ta sytuacja mineła ale jest wypominana do dzisiaj, jak to zle zrobiłam, ze pewnie kłamie ilu miałam partnerów, okazało sie ze wcześniej przeczytał na skrzynce mailowej list od mojego byłego, kazał mi sie tłumaczyć ze wszystkiego co były mi tam wypomina. W dodatku mam mały tatuaż na przedramieniu od wewnętrznej storny i cały czas mówi ze jestem naznaczona i żebym go usunęła bo z oznaczona nie weźmie ślubu. Dzis natomias wział mój stary telefon, kazał odblokowac i wyszedł, przeczytał wadomosci od byłego chłopaka i szukał oznak ze miałąm kogos wiecej, nie wytrzymałąm na spokojnie powiedziałam ze nie zniose juz tego i położyłam pierścionek w kuchni. Ale teraz mam wahania... tak bardzo go kocham, dla niego zamieniłam sie w panią domu, chodze do pracy z rana wstaje po 5 zaby on mógł spac jak najdłuzej i robie mu sniadanie i kanapki do pracy,potem ja jade do pracy, wracam robie obiad zmywam po sniadaniu, sprzatam, piore ,robie zakupy, on jak wraca z pracy idzie sie myc i spi az ja zrobie obiad( chociaz czasem pyta czy pomóc)...kocham go bardzo i nawet podoba mi sie takie zycie ale zaczełam sie obawiac czy moze jestem nim zaślepiona... Bo ostatnio zaczełam zwracac uwage ze on tylko potrafi wypominac i to w duzych emocjach błedy wczesniejesze a czasem nawet błedy sprzed tego jak go znałam... nie wiem co robic, nie mam gdzie wrócic bo zerwałam dla niego kontakt z najblizszymi... moze ja wyolbrzymiam to wszystko i sa to normalne zyciowe sytuacje... Błagam  napiszcie mi swoja opinie o tym wszystim sad
Ps. on tez chodził do kolegów i wracał pijany ale ja mam dystans do takich jednorazowych wyjsc...

Dziewczyno, po pierwsze sam fakt, że się zastanawiasz, czy to jest toksyczny związek czy wielka miłość już wiele mówi. Jesli jest wielka i prawdziwa miłość, to takie pytania się nie pojawiają w głowie.

Druga sprawa - podoba Ci się bycie panią domu. Ok, teraz Ci się podoba, bo imponuje Ci że tak sobie dobrze dajesz radę, ale pomyśl, że zostając z nim będziesz go obsługiwać do końca życia, bo od niego w tej kwestii pomocy nie otrzymasz.

Jego potrzeba kontroli, wypominanie sytuacji z przeszłości, wyzwiska - to znaki, że to jest toksyk i może nawet ma zadatki na przemocowca. Do tego to, że "musiałaś" się zwolnić z pracy - to jest nienormalne.

3

Odp: Wialka miłość czy toksyczny zwiazek

Nie ma związku bez zaufania. Nie wyobrażam sobie kontrolować żony gdzie i z kim się spotyka. Jak poświęcała by mi za mało czasu, powiedziałbym to. Nigdy jej nie wyzywałem, nigdy nie podniosłem ręki. Dobry związek jest jak dwuosobowy team realizujące konkretne cele i zadania. Ty gotujesz, ja zmywam, ty odkurzasz, ja myje podłogę. Ja czasem idę z kumplami na piwo, ty z koleżankami na kawę. Ja mam wyjazd firmowy, ty szkolenie.
Nigdy nie otworzyłem listu do żony. Nawet jeśli to reklamówka jakiejś fundacji. Do telefonu zaglądam jedynie jak mnie poprosi o pomoc w kwestiach technicznych. Mam hasła do jej wszystkich kont, nigdy żadnego nie sprawdziłem. Potrzebuje ich jak mam skonfigurować nowy telefon czy komputer. Ale w życiu nie przeczytałem żadnego maila czy SMS a.

Uciekaj od niego. Szkoda życia na takiego dupka. Jak facet cię nie szanuje to jaka to miłość? Jesteś tylko gosposią z opcją pielęgniarki i dupczenia. Nie wydaje ci się że zasługujesz na więcej?

4

Odp: Wialka miłość czy toksyczny zwiazek

Kochana, sama wiesz, a i ja wiem po sobie, że co bym Ci nie powiedział to i tak zostaniesz z nim, bo go kochasz.
Nasłuchałem się mnóstwo takich historii i dla mnie sprawa jest prosta - facet jest toksyczny a jego zaborczość chora, czy jesteś gotowa na znoszenie tego całe życie? czy Twojej miłości na to wystarczy?
Nawet, jeśli moja odpowiedź będzie jedną z wielu kropelek, które Ci pomogą w podjęciu trudnej decyzji, obok słów znajomych, rodizny, to warto było ten czas poświecić.

5

Odp: Wialka miłość czy toksyczny zwiazek
Marta224 napisał/a:

nie wiem co robic, nie mam gdzie wrócic bo zerwałam dla niego kontakt z najblizszymi... moze ja wyolbrzymiam to wszystko i sa to normalne zyciowe sytuacje... Błagam  napiszcie mi swoja opinie o tym wszystim sad
Ps. on tez chodził do kolegów i wracał pijany ale ja mam dystans do takich jednorazowych wyjsc...

Zacznij od odnawiania kontaktów. Miłość powoduje, że niektóre decyzję są trudne, ale to kwestia przekroczenia pewnej bariery strachu.

6 Ostatnio edytowany przez Ingunn (2018-09-04 02:14:46)

Odp: Wialka miłość czy toksyczny zwiazek

On się będzie stawał jeszcze bardziej nie do zniesienia, aż w końcu uda mu się kontrolować każdy twój krok i plan. I tak stajesz się kurą domową, którą on się pobawi,jak mu pasuje. I jeszcze się na tobie wyżyje pod koniec dnia, bo postawa męczennicy, którą prezentujesz, jeszcze tylko nakręca go do obrażania cię. Nie bądź frajerką, twoje serce zasługuje na kogoś, kto obdarzy cię tym samym uczuciem, a nie sponiewiera. Kopnij pana w odwłok, bo takie pokraki jak on to tylko na to zasługują.

Odp: Wialka miłość czy toksyczny zwiazek

Mogę napisać tylko własne zdanie, bo sprawy ustaleń w związku co wolno partnerom a czego nie, są za każdym razem indywidualne. Moje zdanie jest takie: chłopak Cię kocha, ale jest zazdrosny i porywczy. To się nie zmieni. Zawsze tak będzie. Ty natomiast powinnaś dokładnie ustalić z nim zasady komu wolno gdzie i z kim wychodzić oraz o której wrócić. Jeśli ustalicie to i oboje zaakceptuje cię, żadne z Was nie powinno już mieć pretensji. Jest jeszcze coś, ja wiedząc, że mój ukochany czeka na mnie w domu i się denerwuje, nie zostałabym w ogródku i nie piła że znajomymi. Czy aby na pewno on jest Twoją wielką miłością?
Pozdrawiam,

Odp: Wialka miłość czy toksyczny zwiazek
Magdalena1979ona napisał/a:

Mogę napisać tylko własne zdanie, bo sprawy ustaleń w związku co wolno partnerom a czego nie, są za każdym razem indywidualne. Moje zdanie jest takie: chłopak Cię kocha, ale jest zazdrosny i porywczy. To się nie zmieni. Zawsze tak będzie. Ty natomiast powinnaś dokładnie ustalić z nim zasady komu wolno gdzie i z kim wychodzić oraz o której wrócić. Jeśli ustalicie to i oboje zaakceptuje cię, żadne z Was nie powinno już mieć pretensji. Jest jeszcze coś, ja wiedząc, że mój ukochany czeka na mnie w domu i się denerwuje, nie zostałabym w ogródku i nie piła że znajomymi. Czy aby na pewno on jest Twoją wielką miłością?
Pozdrawiam,

Ona m u przecież napisała gdzie jest i że wróci późno. No ale tak, biedny misio się zdenerwował, ona go nie kocha, skoro woli posiedzieć z dawno niewidzianymi znajomymi niż wracać jak piesek do domu sad

9

Odp: Wialka miłość czy toksyczny zwiazek
Magdalena1979ona napisał/a:

jest zazdrosny i porywczy. To się nie zmieni. Zawsze tak będzie. ,

Jedynie z tym wycinkiem mogę się zgodzić. Reszta to jakieś dziwne wyobrażenia o idealnym związku. Z kim? Z takim patusem, który ja traktuje jak najgorsze scierwo?

Nie pchaj dziewczyny w ręce przemocowowa. Szkoda jej.

10

Odp: Wialka miłość czy toksyczny zwiazek

Przeżyłam to samo. To się nie zmieni. Zaborczość ( a nie zazdrość z miłości) - to jest problem Twojego chłopaka. To narcyz. Uciekaj.

11

Odp: Wialka miłość czy toksyczny zwiazek

Nie wycofalam się z tej relacji, było ok ale od połowy grudnia znowu kryzys i sytuacja teraz wygląda nastepujaco:

Moj narzeczony wypomina mi przeszłość, odpowiedziałam mu o sobie dosłownie wszystko i teraz dostaje ża to po tyłku, nie oszczędzałam w szczegóły mojego życia m.in że lubiłam sobie zapalić (nic więcej) wszystko o co pytał dostawał odpowiedzi a teraz obraca się to przeciwko mnie. Przy pierwszej lepszej kłótni wypomina moje młodzieńcze błędy, co gorsza kiedyś Przeczytal list mojego byłego ma mailu który on do mnie napisał po rozstaniu, musiałam dokładnie tłumaczyć się obecnemu chłopakowi z poprzedniego związku... A w weekend okazało się że przegrzebal jakiś czas temu cała moja pocztę i znalazł tam zdjęcia moje z pierwszym chłopakiem (miałam ich 3 obecny partner jest 3)zdjecia te są z 2012 roku, to bardzo stara poczta nigdy nic w niej nie uwuwam, wszystkie reklamy, spamy, notatki z zajęć dosłownie jest tam wszystko nawet zdjęcia z gimnazjum... No i się zaczęło że na pewno wzdycham w nocy do tych zdjęć, że mam sentyment bo to mój pierwszy chłopak (dodam że zginął w wypadku) a narzeczony potrafi bardzo źle O nim mówić bo on zabrał mi cnotę i pokazał palenie i mówi że go nienawidzi(to jego słowa) .. Co gorsza okazało sie że poszedł do restauracji w której pracuje mój drugi były chłopak, tak aby zobaczyć w czym on był lepszy od niego ze jego tak moja mama lubiła i jeszcze mówi że mnie tam zabierze, oczywiście ja nie widzę w tym sensu... Co myślicie o tej sytuacji... Gdy denerwuje się jak on wspomina mi znalezione zdjęcia na poczcie to wmawia mi że wie lepiej ode mnie co z nimi robię, że skoro się denerwuje to mam coś na sumieniu i żebym go nie oszukiwala....a wcale tego nie robię, nigdy na te zdjęcia nie patrzyłam są zagrzebane gdzieś daleko w poczcie...

12

Odp: Wialka miłość czy toksyczny zwiazek

No cóż, facet chce być pierwszy, a kobieta chce być ostatnia;). Zapytaj go co masz zatem zrobić by było ok. Jeżeli pytałaś, to co odpowiada? Powywalaj te zdjęcia, bo to w sumie średnio potrzebne.

13

Odp: Wialka miłość czy toksyczny zwiazek

Jak to jest prawda co piszesz to daj sobie spokój z tym związkiem bo będzie tylko gorzej .

14

Odp: Wialka miłość czy toksyczny zwiazek

Pytanie niezłe ciekawe co odpowie,pewnie wyjdzie że masz być nieskalana idealna lub nie taka jaka jesteś teraz.
Jak powywalasz te zdjęcia to tez może być dla niego kolejny spisek powód do następnej draki ,najlepiej nie zajmuj się nim tym co myśli o Twojej przeszłości ,która dla niego ma jakieś wyolbrzymione znaczenie zatruwa to co jest nie ufa ,Twoja przyszłość może być marna w takim układzie .
On nie widzi że ma problem , na moje oko to będzie coraz gorzej z nim a chwile spokoju coraz rzadsze i krótsze chyba że jakimś cudem wydorośleje i pogodzi się .
Jego gdzieś coś gniecie i uwiera pewnie wyobrażenia jaka masz być ,i chyba siebie to on nie akceptuje też za bardzo.
Nie musisz być idealna Twoja przeszłość to nie jego sprawa .

15

Odp: Wialka miłość czy toksyczny zwiazek

Myślę, że na dłuższą metę słabo - kompleksy, zazdrość. Ty masz wątpliwości i się nie dziwię.

16 Ostatnio edytowany przez Marta224 (2019-01-23 20:46:34)

Odp: Wialka miłość czy toksyczny zwiazek

Oczywiście powiedziałam mu ze nie mam problemu aby usunąć te zdjęcia, dziś zapytał czy usunęłam powiedziałam że nie bo wydawało mi się że będzie chciał abym to zrobiła przy nim bo inaczej i tak nie uwierzy, biorąc pod uwagę że na tych zdjęciach mam 16 (teraz 25) lat to trochę śmieszne, jak zapytał czy zaglądałam na pocztę to powiedziałam że tak, nie widzę powodu abym miała kłamać, wiadomo byłam ciekawa co tam mógł znaleźć i od razu powstala awantura. Sama nie wiem rok temu był na zwolnieniu ja charowalam jak wół dla nas, teraz znowu zachorował i drugi miesiąc jest na zwolnieniu i popadł w paranoje. W kłótni powiedział że powinnam pójść na policję i powiedzieć że paliła a jak ja tego nie zrobię to on powie oim rodzicom jaka to jestem, a paliłam ostatnio z kilka lat temu, na studiach i tak o to wszystko wygląda. Najbardziej dała mi do myślenia sytuacja kiedy to pojechał do Warszawy do restauracji żeby zobaczyć jak wygląda i pracuje mój były żeby musiał go obsłużyć i mówi do mnie w nerwach że pojechał żeby jego Pana on obsluzyl... Od kilku miesięcy nagrywam takie sytuacje bo na drugi dzień zapominam co mówił i mu od razu wybaczam.... Nigdy nikogo tak nie pokochałam i czasem myślę sobie ze skoro tak. Wybrałam, dałam słowo jemu przy zaręczyn ach i sobie w głowie tak muszę to dźwigać a potem odzywa się rozsądek który mówi uciekaj, potem myślę że znowu rodzina mnie wyklnie bo dla niego popsulam z nimi kontakt i będą mówić a nie mówiliśmy,no i też moja wina bo cały czas starałam. Się wszystkich dookola przekonać że się kochamy i tak się stało wszyscy myślą że jets idealnie, wiem że gdyby moja przyjaciółka napisała mi że ma taki problem, powiedziałabym dziewczyno myśl o sobie, bądź czasem samolubna i zawalcz o swoje życie a tym czasem gdy ja daje dobre rady sam nie panuje nad swoim życiem i boję się zrobić krok do przodu...

17

Odp: Wialka miłość czy toksyczny zwiazek
Marta224 napisał/a:

wiem że gdyby moja przyjaciółka napisała mi że ma taki problem, powiedziałabym dziewczyno myśl o sobie, bądź czasem samolubna i zawalcz o swoje życie

Może zostaniesz swoją najlepszą przyjaciółką i sobie tak powiesz? smile Trzymam kciuki smile

18

Odp: Wialka miłość czy toksyczny zwiazek

Popieram to Ci napisała santapietruszka

Na policję to koniecznie idź z nim jak już .
Zobaczysz jakim jest idiotą po prostu.

19 Ostatnio edytowany przez ulle (2019-01-23 21:38:54)

Odp: Wialka miłość czy toksyczny zwiazek

Autorko, boisz się zrobić krok naprzód, czyli uciec od przemocowego, a żyć się z nim nie boisz? Skoro tak, to jesteś bardzo odważna osobą. Aż cię podziwiam, bo ja raczej balabym się żyć z kimś takim niż rzucić wszystko, co z nim związane i wrócić do normalnego życia.
Przeczytałam wszystko od początku i parę rzeczy zwróciło moją uwagę.
Napisałaś, że zajmujesz się domem i że robisz to wzorowo i jak prawdziwa gejsza obslugujesz pancia na co dzień, podczas gdy on leży w wyrze i odpoczywa. No pięknie się urządziłas. Jeśli wyjdziesz za niego, a podejrzewam, że tak właśnie zrobisz i pojawi się dziecko, to będziesz miała przegwizdane. Będziesz robiła za matkę Polkę pełna poświęcenia i ofiarną robotna kobietę. Masz 25 lat ale szybko będziesz wyglądała tak, jakbyś miała 10 lat więcej. Będziesz miała do obrobienia cały dom, dziecko i dorosłego slinego oraz zdrowego chłopa. Życzę ci więc dużo zdrowia i siły, bo jedno i drugie będzie ci bardzo potrzebne.
Facet ewidentnie ma coś  z głową i przyjdzie i taki czas, że zarobisz od niego pięścią albo kopniaka.
Facet robi ci jakieś jazdy i w ten sposób mówi ci, kim dla niego jesteś, jakie ma o tobie zdanie. Nie obraża cię to, że on ma cię za kur.....e? I ty po czymś takim idziesz z nim do łóżka i jeszcze rozważasz przyszłość z nim?
Co to będzie z niego za mąż, skoro on uważa cię za kur....? To jak on ma cię traktować, jeśli tak o tobie myśli? Czy masz nadzieję, że z czasem on zmieni o tobie zdanie i nagle oświeci go, że jesteś ok i że od tej pory będzie cudownie?
I ty skaczesz koło kogoś takiego?
To może odwróć sytuacje i od dzisiaj zacznij non stop czepiać się go, kontroluj mu telefon, pocztę i wyzywaj od skurw....., męskiej kur.... i drzyj się na niego niczym opętana, a potem wywal się na łóżku i zażądaj obiadu podanego ci pod nos i urzadzaj mu takie akcje co chwile.
Bardzo jestem ciekawa, co pancio zrobi w takiej sytuacji? Pewnie zwiesi łeb po sobie i zrobił to wszystko, co ty robisz pod jego dyktando, a na koniec pewnie ochoczo poleci do USC, żeby ożenić się z tobą.
Weź dziewczyno głęboki oddech i zostaw czuba, bo gorzko zaplaczesz za błąd młodości i głupoty.

20

Odp: Wialka miłość czy toksyczny zwiazek

Mam wieloletnie doświadczenie bycia w toksycznym (malo powiedziane) zwiazku. Poczytaj mój temat Trudny związek, szukam pomocy. U mnie tez sie "niewinnie" zaczynalo. Uwierz, ze zdzieranie z Ciebie koldry i wyzywanie od najgorszych nie jest normalne i nie nalezy Ci sie. Ja bym wiała mimo wielu Twoich wątpliwości. To ze potrafi byc kochany itp i ze sie przywiazalas jest normalne, ale to jak Cie traktuje pozniej nie jest. Zrob cos ze swoim zyciem, zastanów sie czy bedziesz to znosić jak beda dzieci i.co zrobisz jak zrobi Ci taka afere z wyzwiskami przy dziecku / dzieciach. Czy na to pozwolisz, do czego sie posunie.

21

Odp: Wialka miłość czy toksyczny zwiazek

PS. Ja calymi dniami zajmuje sie domem i.dzieckiem a on spi do poludnia. Czasem nawet wstanie o 18.00!!! I ma gdzies ze wszystko jest na mojej.głowie. Raz jak nasze dziecko mialo.chyba z dwa miesiace, straszne kolki i nie spalam praktycznie wcale, bo co chwile musialam wstawac do dziecka (ok, karmiłam piersia, ale on sie do zajmowania nie kwapil w ogole, położyłam sie z dzieckiem po poludniu na godzine. Rozumiesz, ze wstał chyba o 15.00 i zrobil afere (zaczal drzec morde z kuchni tak ze sie obudzilam), ze nie ma obiadu! Ale lepiej - obiad byl przygotowany, kotlety podsmazone, ziemniaki obrane i czekajace na ugotowanie w wodzie, salatka zrobiona. Na moje tlumaczenie, ze nie wstawilam, bo chcialam.zeby zjadl swieze, a nie odgrzewane, a nie wiedziałam o ktorej wstanie zaczął drzec morde jeszcze bardziej!

Czy chcesz zeby Twoje zycie wygladalo tak samo? Juz wyglada, zrob cos z tym nie podziel mojego losu. Możesz sie pewnie spakowac i wrocic do domu, ja musze planowac odejście jak logistyk, bo mam kredyt, zobowiązania i dziecko i nie moge sobie pozwolic na ot takie wyjście z domu. Uciekaj dziewczyno poki czas.

22

Odp: Wialka miłość czy toksyczny zwiazek
ulle napisał/a:

Autorko, boisz się zrobić krok naprzód, czyli uciec od przemocowego, a żyć się z nim nie boisz? Skoro tak, to jesteś bardzo odważna osobą. Aż cię podziwiam, bo ja raczej balabym się żyć z kimś takim niż rzucić wszystko, co z nim związane i wrócić do normalnego życia.
Przeczytałam wszystko od początku i parę rzeczy zwróciło moją uwagę.
Napisałaś, że zajmujesz się domem i że robisz to wzorowo i jak prawdziwa gejsza obslugujesz pancia na co dzień, podczas gdy on leży w wyrze i odpoczywa. No pięknie się urządziłas. Jeśli wyjdziesz za niego, a podejrzewam, że tak właśnie zrobisz i pojawi się dziecko, to będziesz miała przegwizdane. Będziesz robiła za matkę Polkę pełna poświęcenia i ofiarną robotna kobietę. Masz 25 lat ale szybko będziesz wyglądała tak, jakbyś miała 10 lat więcej. Będziesz miała do obrobienia cały dom, dziecko i dorosłego slinego oraz zdrowego chłopa. Życzę ci więc dużo zdrowia i siły, bo jedno i drugie będzie ci bardzo potrzebne.
Facet ewidentnie ma coś  z głową i przyjdzie i taki czas, że zarobisz od niego pięścią albo kopniaka.
Facet robi ci jakieś jazdy i w ten sposób mówi ci, kim dla niego jesteś, jakie ma o tobie zdanie. Nie obraża cię to, że on ma cię za kur.....e? I ty po czymś takim idziesz z nim do łóżka i jeszcze rozważasz przyszłość z nim?
Co to będzie z niego za mąż, skoro on uważa cię za kur....? To jak on ma cię traktować, jeśli tak o tobie myśli? Czy masz nadzieję, że z czasem on zmieni o tobie zdanie i nagle oświeci go, że jesteś ok i że od tej pory będzie cudownie?
I ty skaczesz koło kogoś takiego?
To może odwróć sytuacje i od dzisiaj zacznij non stop czepiać się go, kontroluj mu telefon, pocztę i wyzywaj od skurw....., męskiej kur.... i drzyj się na niego niczym opętana, a potem wywal się na łóżku i zażądaj obiadu podanego ci pod nos i urzadzaj mu takie akcje co chwile.
Bardzo jestem ciekawa, co pancio zrobi w takiej sytuacji? Pewnie zwiesi łeb po sobie i zrobił to wszystko, co ty robisz pod jego dyktando, a na koniec pewnie ochoczo poleci do USC, żeby ożenić się z tobą.
Weź dziewczyno głęboki oddech i zostaw czuba, bo gorzko zaplaczesz za błąd młodości i głupoty.



Dokładnie opisałeś życie wielu kobiet w związkach i tych małżeńskich tez . Robią za kury domowe bo tak musi być . Życie jest jedno a im już nikt nie pomoże skoro same tego nie chcą zmienić bo brak odwagi . Za 10 lat wyjdą wyniki tego ich musu bycia w związku bo tak musi być szczególnie jak są dzieci . Autorka ma czas i okazje by to właśnie zmienić .

23

Odp: Wialka miłość czy toksyczny zwiazek

A ja powiem tak... nie ma takiego toksycznego związku, którego nie da się przekształcić w normalny... Ale to wymaga wielu poświęceń i chęci walki dwóch stron, a nie tylko jednej. Czasem trzeba spróbować zrozumieć tą drugą stronę, wejść w jej buty... Czasem coś co nam wydaje się być drobiazgiem dla kogoś może być niewyobrażalnym bólem. Takie spory trzeba umieć wyjaśniać... Czasem nie obedzie się bez pomocy specjalisty.  Ja np. potrafię tłumaczyć swojego "toksyka", bo ja również jestem toksyczna... W gruncie rzeczy każdy ma jakieś złe doświadczenia i bagaż. Mnie też cholernie boli przeszłość mojego faceta... też nie potrafię zapanować nad zazdrością, nad pretensjami. Jesteśmy tylko ludźmi niestety. Pytanie czy on zrozumie Twój punkt widzenia. Mój toksyk zabronił mi kontaktu z bliskim przyjacielem... zabrania mi kontaktu z moim ex, bo ma złe doświadczenia. Pracujemy nad tym... Żremy się od początku związku, a raczej od momentu gdy zaczęło nam zależeć. On też np. nie widział nic złego w tym, że trzymał w szufladzie majtki swojej ex... wielokrotnie kłamał, że je wyrzucił. A sam kiedyś szalał z zazdrości... Mojemu nie chodziło nigdy o to z kim spałam, bo nawet o tym nie wie... Chodziło mu zawsze o jednego faceta, tego jedynego którego darzyłam uczuciem. 

Toksykowi trzeba stawiać jasne granice... Nie wdawać się w dyskusje gdy jest silnie wzburzony tylko przeczekać... Takiemu człowiekowi tłumaczy się każdą rzecz jak dziecku! Wszystko trzeba odwrócić tak by spróbował zrozumieć. Trzeba umieć się komunikować bez "bo Ty....". Tu sytuacja wydaje się fatalna... Odnajduje w tym trochę swojej historii... też nauczyłam się być panią domu itd. Dałam się zgnoić i poniżyć, ale mój toksyk chyba zaczął trochę dojrzewać... zaczął nad sobą bardziej panować...

Być może się oszukuje, ale nad każdym związkiem można pracować... No chyba, że ktoś jest kompletnym psychopatą, sadystą albo socjopatą to odpada. To mi wygląda trochę na borderline... na niskie poczucie wartości i wielki lęk przed odrzuceniem. No niestety są osoby, które nie dadzą rady sobie w takim związku. Ja też dałam się zniszczyć. Warto sie zastanowić co ten związek nam daje... bo chyba nie było tak źle skoro byly zaręczyny?

24

Odp: Wialka miłość czy toksyczny zwiazek

Kochana co Ty piszesz. Nie bylo tak zle bo byly zareczyny? U mnie tez byly zaręczyny i.co z tego skoro kilka miesiecy wczesniej musialam uciekać z domu bo robil taka afere ze balam sie ze mnie pobije, a kilka miesięcy po zaręczynach przystawil mi.NOZ DO GARDLA!!!
Zareczyl sie zeby Cie MIEC! Boi sie zostać sam, dla niego to.nie problem bo to on Ciebie gnoi nie Ty jego!!! Trzymał w szufladzie majtki swojej ex i klamal ze je wyrzucil? Wiesz co ja wiele znosilam przez lata od swojego przemocowca, ale tego bym juz chyba nie przelknela. Fuj! Bede drastyczna i napisze tylko tyle - chcesz sie ludzic to.sie łudź. Chcesz zrobic jemu dobrze zamiast sobie - rob. Za pare lat bedziesz sobie plula w brode, dlaczego nie odeszlas na poczatku 2019 roku, kiedy juz mialas tyle wątpliwości. To sie nie poprawi tylko pogorszy. Zycze powodzenia i duzo rozumu (tu nie ma sarkazmu), z calego serca. Jest mi Ciebie zal. Za pare lat powiesz, no tak pobil mnie, ale chyba nie jest az tak zle, bo mnie nie polamal, poza tym wzial ze mna slub wiec mu zależy. Szkoda gadac.

25

Odp: Wialka miłość czy toksyczny zwiazek

Uciekaj. Wstyd to Ci będzie za parę lat jak wrócisz do domu z pidbitym okiem i małym dzieckiem albo co gorsze zostaniesz z nim i będziesz się wstydzić jaka jesteś matką. Nie dbaj o to... Rodzina na pewno przyjmie cię z otwartymi ramionami.

Ja też Zylam w toksyczne relacji. Miałam oczywiście w sobie wahania i intuicja ostrzegała mnie wielokrotnie że coś jest nie halo i gdybym wtedy coś zrobiła to może moje życie byłoby lepsze. Tyle że mój przed ślubem był zupełnie innym człowiekiem dopiero po ślubie stopniowo zmieniał się i jak się okazało powodem były narkotyki i sterydy. Z kulturalnego czulego mężczyzny stał się zwykłym prostakiem bez uczuć.
Znioslam wiele wybuchów złości mojego ex. Na początku były to mniej spektakularne akcje typu rzucenie przedmiotem czy kopniecie mebla. Tez ciągle kontrolował wszystko. Sprawdzał telefon pocztę i wszystko co się dało. Po ślubie zaszłam w ciążę. Potem to już tylko otwieralam oczy ze zdumienia. Też mnie wyzwal. Też robił afery o obiad bo ziemniaki zimne bo kotlet mielony. Punkt kulminacyjny to moment gdy kazał odblokować mi mój telefon a gdy nie chciałam to ponownie mnie wyzwal, darl się i groził że mnie uderzy (nie zrobił tego nigdy ale to nie jest żaden plus). Wyprowadziłam się. A po rzeczy przyjechałam z policją.
Tez było mi bardzo szkoda. Miałam dylematy czy nie starać się walczyć o związek. Kochałam go jak idiotka. Włączyłam sama ze sobą. Najbardziej było mi przykro przez wgląd na wspólne lata razem a było ich 12... Przez pierwsze 9 lat było naprawdę wspaniale. Jednak nie zmienia to faktu że wiem że zmiany jakie w nim zaszły są raczej nieodwracalne.

Szkoda żeby Twoja historia tak się skończyła a wierz mi będzie tylko gorzej. Szkoda życia. Nie poświęcaj siebie dla kogoś kto Cię wyzywa i nie szanuje. Powodzenia.

26

Odp: Wialka miłość czy toksyczny zwiazek

Lully Milly jak jest u Ciebie dzisiaj? Ile lat mialo dziecko jak odeszlas? Poukladalo Ci sie? Pytam, bo sama jestem u progu swojego zwiazku. Chce odejść, po cichu przed nim sie przygotowuje. Wiem, ze pewnie bedzie ciezko. Najgorzej, ze "ze swojego" domu muszę wrócić do rodzicow. Ale wiem, ze tam.nikt nie bedzie mnie upokarzal i wyzywal, a moje dziecko wychowa sie w normalnej atmosferze.

27

Odp: Wialka miłość czy toksyczny zwiazek
radoslawk1979 napisał/a:

Kochana, sama wiesz, a i ja wiem po sobie, że co bym Ci nie powiedział to i tak zostaniesz z nim, bo go kochasz.
Nasłuchałem się mnóstwo takich historii i dla mnie sprawa jest prosta - facet jest toksyczny a jego zaborczość chora, czy jesteś gotowa na znoszenie tego całe życie? czy Twojej miłości na to wystarczy?
Nawet, jeśli moja odpowiedź będzie jedną z wielu kropelek, które Ci pomogą w podjęciu trudnej decyzji, obok słów znajomych, rodizny, to warto było ten czas poświecić.

Świetna wypowiedź.

Miejmy nadzieję, że autorka do tej decyzji się zbliża.

Tacy ludzie, jak ten facet, nigdy się nie zmieniają. Nigdy.

28

Odp: Wialka miłość czy toksyczny zwiazek
Aaannaaa napisał/a:

Lully Milly jak jest u Ciebie dzisiaj? Ile lat mialo dziecko jak odeszlas? Poukladalo Ci sie? Pytam, bo sama jestem u progu swojego zwiazku. Chce odejść, po cichu przed nim sie przygotowuje. Wiem, ze pewnie bedzie ciezko. Najgorzej, ze "ze swojego" domu muszę wrócić do rodzicow. Ale wiem, ze tam.nikt nie bedzie mnie upokarzal i wyzywal, a moje dziecko wychowa sie w normalnej atmosferze.


Dzisiaj jestem spokojna... To najlepsze słowo. Minęło już ponad 6 miesięcy. Mogę wychowywać syna w normalnym domu. Nie ma krzykow, awantur. Synek spotyka się z ojcem. Czasami on przyjeżdża a czasami jadą do jego rodziców.
Ciągle noszę w sobie trochę żalu i mam też pretensje do siebie że tak poukladalam sobie życie. Staram się o tym nie myśleć. Też wróciłam do rodzinnego domu dzięki temu mam pomoc mamy ale też towarzystwo. Planuję zakup mieszkania a nasz dom który był w budowie ma zostać przepisany na syna.
O związku z kimś innym narazie nie myślę. Poczekam na rozwód i poukładam najpierw swoje sprawy.
Powiem tylko tyle, że kiedy już dojrzejesz tak prawdziwie do tej decyzji to poczujesz że wiesz co masz dalej robić. I pamiętaj że porażka jest tkwić w takim związku, a sukcesem umieć odejść. Ja jestem z siebie dumna i czuję się o wiele silniejsza niż z tamtym człowiekiem.

29

Odp: Wialka miłość czy toksyczny zwiazek
LullyMilly napisał/a:
Aaannaaa napisał/a:

Lully Milly jak jest u Ciebie dzisiaj? Ile lat mialo dziecko jak odeszlas? Poukladalo Ci sie? Pytam, bo sama jestem u progu swojego zwiazku. Chce odejść, po cichu przed nim sie przygotowuje. Wiem, ze pewnie bedzie ciezko. Najgorzej, ze "ze swojego" domu muszę wrócić do rodzicow. Ale wiem, ze tam.nikt nie bedzie mnie upokarzal i wyzywal, a moje dziecko wychowa sie w normalnej atmosferze.


Dzisiaj jestem spokojna... To najlepsze słowo. Minęło już ponad 6 miesięcy. Mogę wychowywać syna w normalnym domu. Nie ma krzykow, awantur. Synek spotyka się z ojcem. Czasami on przyjeżdża a czasami jadą do jego rodziców.
Ciągle noszę w sobie trochę żalu i mam też pretensje do siebie że tak poukladalam sobie życie. Staram się o tym nie myśleć. Też wróciłam do rodzinnego domu dzięki temu mam pomoc mamy ale też towarzystwo. Planuję zakup mieszkania a nasz dom który był w budowie ma zostać przepisany na syna.
O związku z kimś innym narazie nie myślę. Poczekam na rozwód i poukładam najpierw swoje sprawy.
Powiem tylko tyle, że kiedy już dojrzejesz tak prawdziwie do tej decyzji to poczujesz że wiesz co masz dalej robić. I pamiętaj że porażka jest tkwić w takim związku, a sukcesem umieć odejść. Ja jestem z siebie dumna i czuję się o wiele silniejsza niż z tamtym człowiekiem.

Super, to chcialam uslyszec smile I milo sie czyta, ze dopiero 6 miesięcy od Waszego rozstania, a Ty juz jestes spokojna, widac, ze nie zalujesz i ze dobrze zrobilas. Ktos mi kiedys powiedzial - czasem lepiej odejsc. Wtedy wstajesz rano i robisz co chcesz, nie czekasz w nerwach, czy ktos nie zepsuje ci humoru, czy kiedy Ty bedziesz w skowronkach bo masz super dzien, ktos Ci go nie zepsuje, bo ma atak szału. Nie jestes uzalezniona od niczyjego widzimisie i fochow. Ze czasem kogos brak i pieniedzy mniej, ale przeciez nie pieniadze sa w zyciu najważniejsze. I ta osoba miala racje. Święty spokoj i szczęście swoje i dziecka jest najważniejsze.
Ja nigdy nie pragnelam bogactwa, chce jedynie zapewnic sobie i dziecku godziwy byt, zeby po ludzku wystarczalo. A wiem, ze jestem pracowita i bede w stanie to osiągnąć. Podnioslas mnie na duchu.

Mam nadzieję, ze bedzie Wam sie ukladalo. Życzę Wam duzo zdrowia i usmiechu. Macie siebie z synkiem i wsparcie rodziny, to najważniejsze. Ktos mi tu kiedyś napisal w moim wątku, ze wiele kobiet nie ma dokad pojsc ani nie ma wsparcia w rodzinie po odejściu od takiego czlowieka. Ciesze sie, ze u nas jest inaczej.

Autorce posta tez zycze ogarniecia sie. Może i Ty kiedyś dojrzejesz do decyzji o zmianie swojego zycia. Prawdziwa miłość az tak chyba nie rani jak oni nas zranili... pisze chyba, bo juz sama nie wiem czy wlasciwie kiedykolwiek bylo mi dane zaznac tej prawdziwej.. powodzenia dziewczyny, walczmy o siebie, jesteśmy tego warte!

30

Odp: Wialka miłość czy toksyczny zwiazek
Aaannaaa napisał/a:
LullyMilly napisał/a:
Aaannaaa napisał/a:

Lully Milly jak jest u Ciebie dzisiaj? Ile lat mialo dziecko jak odeszlas? Poukladalo Ci sie? Pytam, bo sama jestem u progu swojego zwiazku. Chce odejść, po cichu przed nim sie przygotowuje. Wiem, ze pewnie bedzie ciezko. Najgorzej, ze "ze swojego" domu muszę wrócić do rodzicow. Ale wiem, ze tam.nikt nie bedzie mnie upokarzal i wyzywal, a moje dziecko wychowa sie w normalnej atmosferze.


Dzisiaj jestem spokojna... To najlepsze słowo. Minęło już ponad 6 miesięcy. Mogę wychowywać syna w normalnym domu. Nie ma krzykow, awantur. Synek spotyka się z ojcem. Czasami on przyjeżdża a czasami jadą do jego rodziców.
Ciągle noszę w sobie trochę żalu i mam też pretensje do siebie że tak poukladalam sobie życie. Staram się o tym nie myśleć. Też wróciłam do rodzinnego domu dzięki temu mam pomoc mamy ale też towarzystwo. Planuję zakup mieszkania a nasz dom który był w budowie ma zostać przepisany na syna.
O związku z kimś innym narazie nie myślę. Poczekam na rozwód i poukładam najpierw swoje sprawy.
Powiem tylko tyle, że kiedy już dojrzejesz tak prawdziwie do tej decyzji to poczujesz że wiesz co masz dalej robić. I pamiętaj że porażka jest tkwić w takim związku, a sukcesem umieć odejść. Ja jestem z siebie dumna i czuję się o wiele silniejsza niż z tamtym człowiekiem.

Super, to chcialam uslyszec smile I milo sie czyta, ze dopiero 6 miesięcy od Waszego rozstania, a Ty juz jestes spokojna, widac, ze nie zalujesz i ze dobrze zrobilas. Ktos mi kiedys powiedzial - czasem lepiej odejsc. Wtedy wstajesz rano i robisz co chcesz, nie czekasz w nerwach, czy ktos nie zepsuje ci humoru, czy kiedy Ty bedziesz w skowronkach bo masz super dzien, ktos Ci go nie zepsuje, bo ma atak szału. Nie jestes uzalezniona od niczyjego widzimisie i fochow. Ze czasem kogos brak i pieniedzy mniej, ale przeciez nie pieniadze sa w zyciu najważniejsze. I ta osoba miala racje. Święty spokoj i szczęście swoje i dziecka jest najważniejsze.
Ja nigdy nie pragnelam bogactwa, chce jedynie zapewnic sobie i dziecku godziwy byt, zeby po ludzku wystarczalo. A wiem, ze jestem pracowita i bede w stanie to osiągnąć. Podnioslas mnie na duchu.

Mam nadzieję, ze bedzie Wam sie ukladalo. Życzę Wam duzo zdrowia i usmiechu. Macie siebie z synkiem i wsparcie rodziny, to najważniejsze. Ktos mi tu kiedyś napisal w moim wątku, ze wiele kobiet nie ma dokad pojsc ani nie ma wsparcia w rodzinie po odejściu od takiego czlowieka. Ciesze sie, ze u nas jest inaczej.

Autorce posta tez zycze ogarniecia sie. Może i Ty kiedyś dojrzejesz do decyzji o zmianie swojego zycia. Prawdziwa miłość az tak chyba nie rani jak oni nas zranili... pisze chyba, bo juz sama nie wiem czy wlasciwie kiedykolwiek bylo mi dane zaznac tej prawdziwej.. powodzenia dziewczyny, walczmy o siebie, jesteśmy tego warte!

To nie jest tak że moja miłość nie była prawdziwa. Była. Przeżyliśmy cudowne chwilę. Wiem że nasz syn jest z prawdziwej miłości. Mieliśmy po 16 lat jak zaczęliśmy się spotykać. Teraz mamy po 28. Może to było za wcześnie na taki związek. Zrodziło się ogromne przywiązanie. On nie zawsze był taki podły. To mogę powiedzieć na pewno. Nadal go kocham całym sercem. Był moim najlepszym przyjacielem przez długi czas. Niestety sterydy w połączeniu z alkoholem i narkotykami to jest taka mieszanka z którą nie wygra nic. O narkotykach dowiedziałam się już po rozstaniu o  sterydach też. Bywały też dobre dni. Zaczęłam  Zauważać jednak ze te gorsze chwilę przeważają. Ze bardzo często płaczę i czuję się samotna. Nie czułam się doceniana wciąż obarczana winami za wszystko. Doszły wybuchy gniewu i przemoc psychiczna. Wszystko to bardzo mnie wykanczalo. Wręcz fizycznie moje cialo dawało mi sygnały że źle że mną. Ten ciągły niepokój i huśtawki emocjonalne sprawiły że zaczęłam źle sypiac, byłam ciągle osłabiona, po awanturze czasami na drugi dzień ledwo wstawalam z łóżka. Wszystko mnie bolało. Problemy z zoladkiem i bóle głowy. Przez ciąże nie było zbyt wiele kłótni ale chwilę po... Ojj ten dzień to zdecydowanie najgorszy dzień mojego życia. Wyzwiska oskarżenia zastraszanie itd. Myślę że to że nie doszło do rekoczynow to tylko była kwestia czasu. Tylko patrzeć jak bym oberwala. Tamtego dnia pierwszy raz mi groził że mnie uderzy. A ja byłam wtedy taka bezbronna. Malutki synek spał obok w pokoju.
Rano spakowałam 2 pampersy i kilka koszulek i tak jak stałam wyszłam z mieszkania. Po całej nieprzespanej nocy wyglądałam jak 8 nieszczęść. Straciłam pokarm na skutek tego stresu. Kolejnego dnia pojechałam po rzeczy z kilkoma znajomymi i policja ponieważ nie chciał mi wydać osobistych rzeczy jak tel czy dowód.
Zdaje sobie sprawę że byłam w bardzo dobrej sytuacji. Mam samochód mam gdzie wrócić i mam swoje pieniądze. Ciarki mnie przechodzą gdy myślę o tych kobietach które nie mają takiego komfortu.
Warto walczyć dziewczyny. Warto zadbać o spokój w życiu. Podstawowa potrzeba w życiu człowieka to bezpieczeństwo.

31

Odp: Wialka miłość czy toksyczny zwiazek

Dodam jeszcze, że miałam też chwilę słabości i chciałam dać jeszcze szansę. Człowiek się uzależnia od tej emocjonalnej huśtawki. Do tego miłość i przywiązanie. Jak jeszcze zacznie się wspominać dobre chwilę to jest ciężko się opamietac. Staram się nie myśleć o tym co było. W chwilach zwątpienia myślę o tym dlaczego jestem tu gdzie jestem. Przypominam sobie to i wiem że człowiek którego kochałam już nie istnieje. Komuś kto tego nie przeżył to ciężko się postawić nawet w takiej sytuacji. Normalny zdrowy człowiek pomyśli że jesteś nienormalna że trwasz w takim związku. Toksyczne relacje są bardzo bardzo silne. Trzeba naprawdę wiele siły i pomocy rodziny psychologa żeby wyjsc z takiego związku. Autorka jest na przedsionku tego co może ja spotkać. Lepiej  nie wchodzić dalej. Nic dobrego tam nie ma. Będzie coraz więcej bólu upokorzen kontroli itd. To jak wrota do piekła. To tak jak w kinie masz ochotę krzyczeć do aktora żeby nie zaglądał do tej szafy czy pod łóżko.


Nie idź tam autorko. Powodzenia.

Posty [ 31 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Wialka miłość czy toksyczny zwiazek

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024