Zaczynam nie myśleć, rano wstaję i już nawet nie mam ochoty wychodzić z domu bo i tak wiem co mnie czeka...tylko i wyłącznie czekanie. Mam 23 lata, skończyłam studia od 6 miesięcy szukam pracy, od trzech intensywnie roznoszę CV po wszelkich placówkach przedszkolnych czy szkolnych aby załapać się gdzieś chociaż na pół etatu jako nauczyciel lub chociaż pomoc nauczyciela. Wszędzie słyszę - Nie dziękujemy, nie nie mamy miejsca, proszę spróbować kiedy indziej - Szlak mnie trafia w koło słyszę od moich koleżanek ze studiów - Udało mi się, jestem przedszkolanką - Super ! a ja siedzę w domu u rodzicach na garnuszku i pogrążam się jeszcze bardziej i bardziej i bardziej. Jestem osoba naprawdę otwartą, ludzie do mnie dzwonią czy mogę zaopiekować się dziećmi, opinie chodzą z jednego zadowolonego klienta do drugiego. Wymyślam zabawy w trymiga, uczę dzieci poprzez zabawę, podchodzę do tego bardzo poważnie to tak jakby taka moja misja że chcę dla dzieci jak najlepiej, to moja pasja. Ale nikt mi nie daje szansy spełnienia się w tym w czym czuję się najlepiej. Narzeczony też już mi mówi non sto - kiedy znajdę pracę, że jestem leniem, że dziewczyna od jego brata jest młodsza i ma pracę, nie masz nawet umowy o pracę, jaka mnie przyszłość czeka, ja mam pracę ty wiecznie nie masz pieniędzy, nie stać Cię na nic, zabrałabyś się w końcu do roboty - Wszelka rozmowa na ten temat że szukam, roznoszę, wysyłam jest zbędna po prostu mam pecha. Wstyd mi nawet przyjść do rodziców partnera bo ciągle się pytają jak tam praca, poszukiwania...po nocach nie mogę spać, płaczę, duszę się, nie mam ochoty na nic, jestem kłębkiem nerwów...taka nigdy nie byłam. Jestem już stara, nigdy nie pracowałam, nie znajdę pracy, on mnie zostawi bo co to za przyjemność mieć babę która nawet nie ogarnia swojego życia.
Najgorsze w tym wszystkim że to mi zawsze wszyscy mówili że zostanę przedszkolanką, że mam prawdziwy dar...a wybrano plastikowe laleczki które boja się połamać paznokcie. proszę nie piszcie mi będzie lepiej, dasz radę. Ja jestem już na skończonej pozycji, czuję się gorsza od wszystkich, tak gorsza że nie czuję już własnej wartości. POMOCY
Podobne tematy
A w jaki sposób szukasz pracy???
3 2014-01-18 23:16:19 Ostatnio edytowany przez iryd (2014-01-18 23:16:50)
Jak nie możesz znaleźć pracy w przedszkolu to zacznij opiekować się dziećmi prywatnie.
A jak tak Cię traktuje Twój narzeczony to kiepsko widzę go w przyszłości jako męża.
Chodzę po placówkach i roznoszę CV oraz listy motywacyjne...średnio dwa trzy razy przez te trzy miesiące pojawiłam się w wybranych placówkach. Opiekuje się dziećmi, jestem opiekunką, pisałam że ludzie dzwonią do mnie sami czy mam czas zająć się dziećmi.
Co do narzeczonego powiedział mi że się martwi, że chciał mnie zmotywować żebym no właśnie co żebym skoro już robię wszystko ?. Rozmowy schodzą na to że boi się o moa przyszłość...
Dopiero skończyłaś studia, więc należy uzbroić się w trochę cierpliwości. Rozsyłaj cv nie tylko do szkół ale i na biurowe, handlowe i inne stanowiska. Z czasem znajdziesz pracę w zawodzie póki co poszukaj czegokolwiek, co wyciągnie cię z marazmu.
PS: depresja to okrutna choroba, ale u Ciebie to przygnębienie.
Dokładnie zacznij od czegoś innego, bądź zapisz się do urzędu pracy i zacznij od stażu moze będą mieli jakiś pół roczny bądź roczny w przedszkolu czy podobnej palcówne. Po takim stażu na pewno będzie Ci łatwiej znaleźć pracę. Jeśli urząd nie znajdzie Ci przedszkole o idź do któregoś i zaproponuj dyrekcji że wystąpi ona do urzędu o staż dla Ciebie. Ty nic nie tracisz ( zawsze jakis grosz wpadnie + doświadczenie ) a ona zyskuje darmowego wykształconego pracownika
Głowa do góry :*
Jestem zapisana w urzędzie...i przychodzę tam w miesiącu dwa razy, i babka jak mnie widzi to mówi że dla pani jeszcze nic nie mamy...am nadzieje że to nie depresja. Dziękuję Wam, mam nadzieje że się wezmę w garść.
Dzisiaj ciężko znaleźć pracę zwłaszcza tą wymarzoną. Statystyczny bezrobotny pozostaje bez pracy ponad rok czasu także głowa do ggóry i nie ustawaj w poszukiwaniach.
Jestem zapisana w urzędzie...i przychodzę tam w miesiącu dwa razy, i babka jak mnie widzi to mówi że dla pani jeszcze
nic nie mamy...am nadzieje że to nie depresja. Dziękuję Wam, mam nadzieje że się wezmę w garść.
Moja kochana, jeśli zdajesz sobie sprawę, że coś zaczyna się dziać to wielki sukces. Czytając twoje wpisy nasunęły mi się pomysły co można jeszcze zrobić, abyś mogła znów "wrócić do siebie"
. Nie mam gotowego rozwiązania, ale może któryś z pomysłów się przyda.
Popatrzmy na ten problem jak ekonomista na kupę kasy do zdobycia
. Będziesz potrzebować: 90% energii, 5% znajomości pomocnych osób i 5% samodyscypliny. Od czegoś trzeba zacząć ![]()
Ponieważ uwielbiasz pracę z dziećmi, zastanów się czy chcesz zajmować się dziećmi w grupie, czy indywidualnie?
Jeśli w grupie:
Może masz jakieś koleżanki, które pracują w szkole - ponieważ, szkoła ma ograniczenia czasowe, a rodzice nie zawsze mogą odebrać dziecko na czas, może warto się zastanowić czy godziny przebywania pod opieką np. twoją, nie należy wydłużyć - wówczas mogłabyś się od koleżanek dowiedzieć czy mają takie dzieci w szkole. Może będziesz mogła jakoś się dogadać ze szkołą i rodzicami, że będziesz dyspozycyjna i w każdej chwili gotowa do podjęcia się opieki. Wystarczy, że będziesz miała kontakt w dwóch szkołach lub placówkach opiekuńczych - bo jeśli pomysł się sprawdzi to "pocztą pantoflową" informacja rozejdzie się po rodzicach. BA! jeśli pozwolą kierownicy tych jednostek możesz zostawić wizytówki lub ogłoszenia, że jesteś dyspozycyjna i chętnie pomożesz rodzicom nad opieką.
Uwaga! Aby zdobyć zaufanie rodziców musiałabyś mieć dowody potwierdzające twoją uczciwość i uczynność - zbieraj referencje. Najlepiej przygotuj sobie jakiś wzór referencji (miej go pod ręką) jest ich mnóstwo w internecie i po zakończeniu zajęć z dzieckiem poproś rodzica o podpis. Jeśli się zgodzi z treścią - to masz potwierdzenie na popierze :0) - jeśli nie to nie załamuj się, nie wszyscy lubią formalności.
Jeśli opieka nad dziećmi jednej rodziny np. 1 lub dwoje dzieci:
Zamieść ogłoszenie w internecie, że chętnie zajmiesz się opieką nad dziećmi i jesteś w pełni dyspozycyjna czasowo, możesz odbierać dzieci ze szkoły (wówczas musisz posiadać podpisane pełnomocnictwo rodzica dla szkoły), poszukaj czy w okolicy nie ma prywatnego przedszkola i szkoły - możesz zaproponować, że pomożesz wyszukiwać nowych kandydatów poprzez kontakt z rodzicami. Wówczas zastanów się jak można dotrzeć do zapracowanych rodziców i pomóc w podjęciu decyzji o zmianie form opieki np. z opiekunki na przedszkole lub odwrotnie z przedszkola (gdzie dzieci często chorują) na opiekę indywidualną.
W tym przypadku chodzi o pokazanie twojemu ewentualnemu pracodawcy, że nie jesteś kolejnym "darmozjadem" (przepraszam za zwrot, ale chodzi mi o przekazanie emocji) czekającym na pensję, ale o sobą, której zależy na tym, aby wszyscy na tym skorzystali. Ty dbasz o to aby mieć pracę, rodzice dbają o to być mieć dobrą opiekę, a Przedszkole/Żłobek dba o to aby na tym zarobić.
Jeśli i te rzeczy się nie sprawdzą, to radzę sprawdź czy są w twojej miejscowości "wioski dziecięce" albo jakieś placówki opiekuńcze dla dzieci z rodzin patologicznych, niepełnosprawne dzieci - będziesz mogła tam jako wolontariusz pracować z dziećmi i zdobyć doświadczenie (które jest ważne w takiej pracy) bo i tak nie masz nic lepszego. A dzięki temu pokażesz, że: jesteś odważna, masz pomysł na siebie i osoby z otoczenia zauważą, że oprócz słów są też czyny. łatwiej wtedy pomóc takiej osobie, które nie tylko gada.
Podsumowanie.
Jeśli, żaden z pomysłów nie wypali najprościej jest zjednoczyć siły, może masz koleżankę która ma podobny problem - może usiądziecie razem i poszukajcie rozwiązania wspólnie.
Wiem, że wymagania są spore. Każdy chce mieć jasno sprecyzowane zasady: pracuję od tej.. do tej..., mam określone miejsce pracy, mam określone warunki pracy i mam określone wynagrodzenie. Niestety, w obecnej chwili nie tylko w Twoim przypadku są problemy z pracą, ale praca zależy od kreatywności i pomysłu na siebie.
Nie można zatracić własnych wartości, umiejętności i talentu. Bo tylko wtedy będziemy szczęśliwi i osiągniemy sukcesy. Są dni lepsze i gorsze, po to aby wiedzieć jak smakują. Kiedy jesteś w dołku - to nie po to aby zmarnować ten czas, tylko po to aby szukać rozwiązania.
Pamiętaj fortuna kołem się toczy!!!
Z mojego doświadczenia (a jestem ogromnie doświadczoną życiowo osobą) wiem, że wszystko zależy od nas. Jeśli będę osobą zamkniętą, to nikt nie przyjdzie i nie zapyta czy mi pomóc, jeśli będę zła i złośliwa to ludzie ode mnie się odsuną. Jeśli będę niecierpliwa to popełnię wiele błędów, których nie da się naprawić ....
Moja droga, ponieważ strasznie się wymądrzam nie traktuj tego tak całkiem pompatycznie - weź poprawkę na własne uczucia i własne życie. Najważniejsze, że nie możesz się poddać - bo Ty jesteś najważniejsza. Nikt za ciebie tego problemu nie rozwiąże. Trzymam kciuki.
jedyne rozwiazanie w tym kraju to wyjechac na za granice taka jest prawda dobijajaca ale czlowiek po studiach w polsce ma pracowac jako opiekunka do dziecka sorry ale to szyczyt albo i najnizszy poziom zeby wyksztalcona i utalentowana osoba musiala pracowac jako opiekunka do dziecka.
Kobiety z Ukrainy w naszym kraju zajmują się dziećmi i sprzątaniem, zarabiają od 15 zł na godzinę i wzwyż ( w Warszawie ), bez trzepania dywanów na trzepaku, ani na śniegu
to już nie te czasy. Wyznacz sobie cel, np. nie mniej jak 150 zł dziennie.Bądź uczciwa i pamiętaj, że teraz są mini kamerki i można je zainstalować praktycznie wszędzie. Jak zdobędziesz zaufanie ludzi, czekać Cię będzie dostatnia przyszłość. - Jeśli " narzeczony " już teraz taki nieprzyjemny i niewyrozumiały, to nie warto sobie nim głowy zawracać. Pozdrawiam
A ja jestem zdania, że nie ma się czego wstydzić i żadna praca nie hańbi, za wyjątkiem złodziejstwa i prostytucji. - Dlaczego dziewczyna 23 letnia nie miałaby zacząć swojego życia zawodowego od opieki nad dziećmi i małym sprzątaniu? Najlepsze lekarstwo na depresję to praca, żadna serotonina, żadne inne prochy, ale codzienne obowiązki. - Wiadomo, dziecko potrafi poczuć znużone towarzystwem dorosłego, więc można komuś mieszkanie odkurzyć.