Latem poznałam na spacerze kobietę na wózku inwalidzkim zaczełyśmy rozmawiać ,mieszkamy na tym samym osiedlu tylko,że ona mieszka na nim od urodzenia a ja od dwóch lat. Kiedy wychodziłam z psem na spacer ludzie mnie przed tą kobietą ostrzegali ale ja nie słuchałam myślałam ,że to zlośliwość ludzka.Zaczełam się z nią,,przyjażnić,, na początku było ok ale z biegiem czasu zaczeło się mnie wykorzystywanie tak to odbierałam -idz kup mi loda ,idz przynieś mi sweter z domu robiłam to z grzczności , ale nie czułam się z tym dobrze powiedzialam jej to ale Ona tego nie przyjeła do wiadomości doszło do tego,że wyzwała mnie na ulicy.powiedziałam jej ,że nic jej nie upoważnia do tego żeby kogoś wyzywać nawet to,że jest osobą na wózku Ona się obraziła.To stało sie pod koniec lata a ja do tej pory nie potrafie sobie z tym poradzić czy mogłam tak powiedzieć czy może osoby niepełnosprawne traktuje się inaczej Ona ma 55 lat jest dorosła i uważam nadal,że postąpiłam słusznie co o tym sądzicie?
Podobne tematy
to ,ze jest niepelnosprawna nie zmienia faktu ,ze zachowalo sie po chamsku . Masz prawo odmowic ,jesli cos Ci nie odpowiada ! To mowie ja -osoba ktora nie potrafi odmawiac I jest wykorzystywana na kazdym kroku ![]()
Brawo dla Ciebie ! dobrze jej powiedzialas .
ona nie ma prawa cię wykorzystywać jest zupełnie normalną osoba tylko jeździ na wózku ale nie upoważnia ja do tego żeby posługiwała się ludźmi. dobrze zrobiłaś. pewnie nie byłaś pierwsza jak ludzie cię przed nią ostrzegali
To nie jest kwestia wózka, tylko charakteru.
Niektórzy niepełnosprawni oczekują specjalnego traktowania, a inni wręcz przeciwnie. Chcą, żeby ich traktować normalnie. @Eva 50, Ty masz do czynienia z tym pierwszym typem, który w dodatku nie chce się do tego przyznać.
To nie jest kwestia wózka, tylko charakteru.
Oczywiście, że tak.
Również uważam, że o ile takiej osobie należy pomagać, to wyłącznie w takim zakresie, w jakim ta pomoc jest jej niezbędna ze względu na ograniczoną samodzielność. To musi mieć jednak wyraźne granice. Granice kończą się w miejscu, w którym zaczyna się wykorzystywanie stanu zdrowia i sytuacji, ale też kiedy Twój interes zostaje już naruszony. Miałaś pełne prawo poczuć się źle, z kolei znajoma nie miała prawa Cię obrażać. Choroba nie jest zwolnieniem z obowiązku bycia osobą kulturalną i życzliwą.
Ja mam znajomą na wózku, która nie dość, że nie chce by jej nadmiernie pomagać to żyje bardzo aktywnie, powiedziałabym nawet, że niejednokrotnie aktywniej niż osoby pełnosprawne.
Dziękuję za wsparcie, dziewczyny jak macie problemy z asertywnością to piszcie bo ja ostatnio chyba mam taki problem moje gg 22304517.Pozdrawiam
Eva,dobrze sie zachowaalas wobec tej pani,mialas rację.A co do asertywnosci,mam z nia ogromne problemy - czesto robie to,czego chce ktos,w obwie , by sie nie obrazil.Pozdrawiam.