Witajcie.
4 lata byłam w toksycznym przemocowym związku.
Często oboje popijaliśmy i on wtedy stawał się agresywny.
Już zmieniłam domofon, bo gdy rozstaliśmy potrafił urządzać sceny na klatce.
Sąsiedzi słusznie mają już dość.
Straszyli mnie, że wyciągną konsekwencje.
Prawdopodobnie mam mieć jakieś wyjaśnienia / mandat na komendzie, o czym powiedział mi dzielnicowy.
Ale nikt na razie nigdzie mnie nie wezwał.
Czy iść i wyjaśniać to, czy poczekać aż sprawa się uspokoi?
Było u mnie bardzo wiele interwencji policji - to działa na moją niekorzyść.
Czy tak łatwo jest kogoś z mieszkania wyrzucić, zlicytować mu je?
Od tygodnia dopiero jest u mnie cisza.
Tylko nie wiem, czy sprawa nie jest już w toku.
Jak to sprawdzić?
Z sąsiadką - która właśnie często na mnie policję wzywała - nie można się porozumieć.
Na nic zdały się wyjaśnienia i przeprosiny.
Co gorsza przegapiłam 1 awizo. Czy policja prośby o stawienie się wysyła poleconym?
CZy też od razu jest rozprawa w sądzie i gdy ją przegram to licytacja?
Dodam, że na mojej klatce mieszka kilku prawników i oni też są wkurzeni, bo eks nie wpuszczany do mojego domu często krzyczy mi pod oknem w nocy. Nie zdarzę nawet policji wezwać na niego, bo działa tak, że urządza maksymalne piekło, budzi wszystkich i ucieka.
Z nim wiem jak sobie poradzić (zaszantażuję, że zrobię użytek z obdukcji), ale czuję się już na maksa sterroryzowana przez sąsiadkę z dołu.
Nie chodzę już nawet po domu w kapciach tylko boso, ona często mimo to w nocy podchodzi pod moje drzwi i słucha, kilka razy przypadkiem ją nakryłam.
Próbowałam już przepraszać, poszły w ruch kwiaty, ale cięta jest na mnie bardzo mimo, że to ja byłam ofiarą tego psychopaty. A trzeba było kopnąć go w d... już po pierwszym popchnięciu mnie, bo pozniej wychodzą takie kwiatki.
1 2014-01-16 08:13:43 Ostatnio edytowany przez Toksyczna (2014-01-16 09:40:06)
Podobne tematy
Już się nieco dowiedziałam.
Byłam we wspólnocie.
Aby lokatora wyrzucić najpierw się rozmawia, później przychodzi dzielnicowy. Do tego etapu doszłam.
Później są mandaty. Później jeszcze raz dzielnicowy, gdy jest cierpliwy, a jak nie - uchwała wspólnoty o uruchomieniu procedury sądowej.
Na szczęście do tego etapu nie doszłam.
Na jakim świecie ja żyłam przez cztery lata, szok. Chciałam go resocjalizować (hahaha), ale moim zdaniem takich ludzi należy izolować, a nie wpuszczać pod swój dach.
Myślę , że to było straszenie, więc poczekaj spokojnie az cos do ciebie przyjdzie. Na pewno sprawa się wyjaśni .. ![]()