Cześć wszystkim, to mój pierwszy post na tym forum. ![]()
W sumie to nieważne jak mam na imię, ale się przedstawię. Mam na imię Maciej, jestem młodym człowiekiem, bo dopiero 18 wiosen skonczyłem. I to dość niedawno. Bardzo długo zastanawiałem się, czy może by nie napisać na jakimś forum, w tym celu, że po prostu potrzebuję jakiejś rady kobiecej. Nie męskiej. Potrzebuje dziewczyny, która mi powie o co tu chodzi. No właśnie... O co tu chodzi? Bo ja już sam nie wiem. Nie mam zbytnio koleżanek, przynajmniej na tyle żeby szczerze rozmawiać.
Tylko takie wiecie, do pogadania o dupie marynie. Ale za to mam dziewczynę. Pierwszą w moim życiu. Kocham ją i jest... Jest dla mnie najważniejsza, oj tak.
Myslę, że jako młody człowiek mam prawo do błądzenia, jak stać się dobrym chłopakiem. Jestem z nią prawie rok. Więc czegoś mnie tam nauczyła. :PP No ale właśnie. Ostatnio się pokłóciliśmy. I ogólne mam wrażenie, że o mnie nie dba i liczą się tylko jej uczucia, a ja mam być przyporządkowany jej uczuciom. Okresu nie ma, trudnych sytuacji teraz tez nie ma. Przynajmniej do tego docierałem, bo to by mogło ją usprawiedliwić. Ale ona zawsze myśli, że ma racje i za cholerę nie patrzy na to, że ja może też chce, jak ona zrobi coś głupiego, to powie jej sumienie 'kurcze, ale ja sie głupio zachowuje, trzeba to zmienic i napisać do mojego misia'. A ona kompletnie tak nie potrafi się zachować. I właśnie, chodzi mi teraz o ta sytuacje. Haha! Pewnie może i banalna, nie wiem, ale mam takie głupie uczucie że nie postępuje po męsku w tym wszystkim. Poklocilismy się najpierw o taką głupotke, bo ona myślała, że bede na nią czekał przed blokiem w ktorym zawsze chodzi na korepetycje i konczy zawsze tak około 16.30. Ale tym razem napisala smsa o godzinie 16.30, że dopiero jest. Zawsze jest tam godzinke ponad. No to mowie. 17.30 trzeba juz tam byc, odprowadze ja do domu. Napiasalem do niej smsa jeszcze upewniajacego czy aby na pewno jest tylko na godzine. Nie odpisala, to mowie dobra, ide. W drodze okazalo sie, ze napisala smsa 'myslalam, ze bedziesz tu czekal' A byla godzina 17:20 o ile sie nie myle. No to mowie, zeby zaczekala. A ona za to wielkie pretensje, bo nie bylem na czas. I nie chciala mnie sluchac. Tak sie zdenerwowowalem, ze nie wiem. Okej! Zachowalem zimna krew i mowie. Odczekam troszke, niech ochlonie, zadzownie do niej pod domem i wytlumacze jej to spokojnie. Dzwonie. Mowie jej, ze pisalem smsy a i tak zawsze jest godzine ponad a jakims trafem nagle mniej, wiec jak to sie stalo. Ona powiedziala, ze ja to KOMPLETNIE nie obchodzi. Jeszcze tak staram sie cos wskurac, jakos grzecznie mowisz 'kotku' albo cos. Ale nic. Na koniec 'odpierdol sie' i tyle. Potem nie odzywala sie caly dzien. Calutki do nastepnego dnia wieczora. Ja jej pisalem i pisalem. Ona nic. Pozniej wieczorem odebrala. Ja jej mowie, ze odchodzilem od zmyslow, ze martwilem sie cholernia o nia i ze ma mi juz tekiego czegos nie robic, a ona na to, ze bedzie sie nie odzywac tyle ile ma na to ochote. I w tym momencie sie zdenerwowalem i powedzialem, ze jesli ona tak mnie zlewa o takie byle co, to ja juz nie mam z nia o czym rozmawiac. I pozniej w nocy napisala, ze nie moze zasnac. Oczywiscie do niej zadzownilem, bylem przy niej i usnela. Nastpnego dnia rano dzownie do niej, tak zapytac jak sie jej spalo, powiedziala ze dobrze. Byla tam z osobami z ktorymi jezdzi do szkoly ( 2 kolesi ktorych po prostu nienawidze ) dostaje szału jak ich słysze. I ona nagle mowi : dobrze, nie moge rozmawiac. Rozłaczyla sie bez zadnego 'pa', nawet ja nie zdazylem nic powiedziec. Pozniej troche sie wscieklem i napisalem jej, ze nawet sie nie pozegnala, tylko od razu sie rozlacza, bo wielce jakis koles przyszedl tam. Ona na to wszystko, ze robie jakies problemu o nic i ze ma juz tego dosc i w ogole nie odpisuje. Ja ogolnie wizje to mam taka, ze w tym momencie powinna zachowac sie inaczej, zupełnie inaczej. Być taka kochana. Powiedzieć do mnie kotku, albo coś, a ona nic. Ja nie wiem dziewczyny, czy wy też takie jesteście? Ja mam takie cholerne poczucie, że nie zachowuję się męsko, że nie powinienem robić problemów. Ale do CHOLERY ona nie jest w ogóle czuła! Tak wygląda problem 18 latka
Wypowiedźcie sie na ten temat jeśli macie ochotę. Przyjmuję krytykę, wszystko. ![]()
Dobranoc. ![]()
Podobne tematy
Jeśli chodzi o sytuację z korepetycjami to absolutnie Twoja dziewczyna nie ma racji i powodów żeby się obrażać. Powinna Ci napisać, że korepetycje potrwają krócej, lub, jeśli nie mogła tego zrobić, grzecznie poczekać te 10 min. Korona by jej z głowy nie spadła, zwłaszcza, że to ty specjalnie po nią naginasz, żeby bezpiecznie wróciła do domu. A obrażanie się o takie coś i nieodzywanie przez tyle czasu to po prostu dziecinada.
Co do drugiej sytuacji, pewności nie mam, wszak może rzeczywiście nie mogła akurat teraz z Tobą rozmawiać- być może miała ważniejszy powód niż koledzy. Ja rozumiem, i popieram, że chce mieć oprócz Ciebie również innych znajomych i z nimi spędzać czas, aczkolwiek nie powinna Ciebie traktować przy nich jak byle kogo.
Tekst " odpie#*l się" pozostawię bez komentarza. ...chociaż nie, powiem tylko tyle, że Ty usłyszawszy coś takiego powinieneś się od razu rozłączyć a nie jeszcze jej "kotkować". Musisz mieć do siebie szacunek, inaczej ona mieć go również nie będzie.
Olej ja, bo Cie nie szanuje i wykorzystuje w dodatku. Za dobry dla niej jesteś, to męskości szuka sobie pewno w swoich kolesiach. Teraz Ty się nie odzywaj, choćby skały sraly.
Współczuję Ci...ewidentnie widać że dziewczyna ma fiubziu w głowie...nie szanuje Cie, powinna sie cieszyc ze wogole przyszedles, po 2 jesli kocha to powinna sie jakos milej z toba pozegnac przez tel, nawet w obecnosci tych kolesi. Mnie tez wkurzało jak byly facet jak byl w towarzystwie innych kobiet odnosil sie do mnie zimno przez tel. - czytaj zdrada... to nie jest milosc... jesli chcesz byc wykorzystywany i ciagle slychac bzdetnych pretensji tej laski to powodzenia ![]()