Mam mętlik w głowie od 2 dni z którym nie umiem sobie sama poradzić, mam nadzieję że pomożecie spojrzeć na tą sytuację obiektywnie. Pracuje w małej firmie od paru lat, stały zespół w którym od jakiegoś czasu pojawiają się konflikty, najczęściej między mną a osobą z którą dzielę pokój (Pani X), moim zdaniem to bardzo toksyczna osoba, która wprowadza złą atmosferę, niepotrzebny stres, fochy ale była pierwszym pracownikiem firmy i pomimo braku wykształcenia, prawa jazdy, obiektywnego spojrzenia na sprawę właściciel firmy się z nią bardzo liczy. Od roku moja relacja z właścicielem firmy zmieniła się na bardziej przyjacielską (bez żadnych podtekstów), często sugeruje mu co powinien zrobić, z kim pogadać, komu dać premię lub podwyżkę, żeby wszyscy byli zadowoleni i lepiej się im pracowało. Jest on na tyle zajętą osobą że nie ma go w firmie fizycznie i nie widzi relacji, zależności itd., widzi tylko cyfry na koniec miesiąca. Jak zwykle na wigilii firmowej były premie (różnej wielkości) i podziękowania. Szczerze powiedziawszy to myślałam, że w tym roku zobaczył i doceni wszystko co robię, przede wszystkim to, że oprócz zarabiania pieniędzy dbam o zespół, że dzięki mnie wie co się firmie dzieje (w pozytywnym sensie, bo jest dobrze), że bez względu na porę dnia i swoje plany jestem się w stanie dostosować do firmy, do niego, że zawsze załatwię to na coś ktoś inny nie ma czasu albo możliwości(bo np. dom, dzieci, itd.). Po podziękowaniach i kopercie z premią którą dostałam oficjalnie w domu zobaczyłam w torebce drugą kopertę z pieniędzmi a później przez telefon mi powiedział, że to wyrównanie od niego do tego co dostała Pani X, że powinnyśmy dostać takie same pieniądze ale ona rozdzielała premie i chciał ją docenić, żeby poprawiła się atmosfera w firmie, że nie chce konfliktów. Nie wiem co mam myśleć, nie wiem co zrobić, mam już napisane wypowiedzenie ale tak naprawdę nie chcę odchodzić, za dużo pracy i serca włożyłam w tą firmę i nie chce zaczynać wszystkiego od nowa, ale nie chcę też dostawać od niego pieniędzy w tajemnicy przed innymi, najzwyczajniej czuję się niedoceniona, skoro przy wszystkich pokazuje mi że nic nie znaczę, a po kryjomu mi tłumaczy że jest inaczej... mam dosyć..
Spójrzcie na to OBIEKTYWNYM OKIEM bo ja nie potrafię schować emocji, a jutro idę do pracy i nie wiem co zrobić. Czy tylko wymyślam problem? bo sama już nie wiem
Podobne tematy
2 2013-12-22 15:06:24 Ostatnio edytowany przez lesnacisza (2013-12-22 15:06:42)
Proszę piszcie co o tym myślicie...
Z Twojego postu wynika, że Twój szef chciał dobrze, tylko nie przemyślał wszystkiego, i wyszło jak zwykle. ![]()
Idź do niego, i przedstaw swój punkt widzenia na całą sytuację. Powinien zrozumieć, przeanalizować, i wziąć Twoje słowa pod uwagę. Na przyszłość radziłabym Ci nie podejmować decyzji o odejściu z pracy tak pochopnie - jeden zły ruch, a może skomplikować życie na długo.
Tak mi przyszło do głowy....
Może ta babka, co tam długo pracuje trzyma go w szachu ... Coś wie.... I dlatego oficjalnie dostaje najwięcej.... No nie wiem... Może on się boi wyróżnić kogoś innego oficjalnie, bo ona ma na niego haka....
Stosunki z przelozona masz takie sobie ..
Teraz z szefem mozesz miec takie sobie ...
Czy sama sobie nie komplikujesz ? Gdzie jest zrodlo problemu :-)
Stosunki z przelozona masz takie sobie ..
Teraz z szefem mozesz miec takie sobie ...Czy sama sobie nie komplikujesz ? Gdzie jest zrodlo problemu :-)
Dzięki za uwagi.... nie myślałam w ten sposób.... może coś w tym jest....
Kwadrad -To nie jest moja przełożona i nigdy nią nie była i nie będzie, pracujemy na równorzędnych stanowiskach.... po prostu ona pracuje w tej firmie od początku, ja przyszłam później.
Staż pracy ma jakieś znaczenie na pewno, szefa nie ma w firmie zawsze więc nie wie o co chodzi i jak wyglądają stosunki między pracownikami. Tam gdzie ja pracuje szefowa też wszystkiego nie wie, nie raz dowiaduje się o czymś przypadkiem, bo pracownicy ze sobą (a raczej za swoimi plecami) "załatwiają sprawy"
Tak niestety to już jest, w pracy nie ma przyjaciół, na wszystkich trzeba uważać. Jesteś doceniona przez szefa to się ciesz, a kiedyś mogą nadejść inne czasy i wszystko się zmieni. Z powodu błahostki nie masz co rzucać pracy, bo o tą niestety ostatnimi czasy ciężko ;/