Witam mieszkam sama z babcią...Pracuję i dojeżdżam pks'ami. Nie wytrztymuję juz z babcią doprowadza mnie do sząłu. Próbuje grac na moich emocjach. Nic nie robi cały dzień ugotuje zupę z proszku i doda kawałek mięsa i jest obiad, i rozpali w piecu kaflowym. Ja nie robie nic w domu bo zawsze robię coś nie tak jak powinnam itd itd. Chyba straciłam serce dla staruszki ma 76 lat wychowuje mnie od dobrych 5.
Opowiada że zawsze mi pomoze a jak przyjdzie co do czego to mówi że nie ma pieniędzy. Do studiów zabrakło mi bo byłam bez pracy to powiedziała, że nie ma pieniędzy i pozyczyłam od przyjaciółki...Nie potrafię juz z nią rozmawiać bo zaraz jest kłótnia...Nie mamy finansowo źle ale oszczędza tak jak nie wiadomo co. miejcie litość...Pretensje o spotkania z chłopakiem, ja i przyjaciółka zostałysmy przez nia ogłoszone lesbijkami. Czasami mi za nia wstyd...Powiedział kiedys o kobiecie stojącej w kolejce 'ALE GRUBA' na cały sklep. A mnie na komuni 2 lata temu kiedy miałam 18 lat 'E. Ty się ie odzywaj' tez na cały głos przy rodzinie. Jest zapatrzona tylko w moją ciotkę i ta co powie to święte a resztę ma poważaniu. Nawet swojego syna...Nie mam cierpliwości...
Poza tym skarży się na wszystkich jaka to ja zła wnuczka jestem...Porażka... I wszyscy stoją po jej stronie :(Uważa sie za niewiadomo jaka mądrą...Ile razy powiedziała mi wiele przykrych słów po których płakałam a ona tego nei widziała a przepraszam się nie doczekałam...A ja zawsze przeprosze jak zrobię coś nie tak...ehhhh